aguniella
10.09.10, 17:45
Mam kłopot. Wracałam z wakacji nad naszym pięknym morzem i odwiedziłam Słupsk. Chciałam zrobić sobie pachnący prezent- zrobiłam zakupy w perfumerii Natura na ul. Nowobramskiej. Ucieszyłam się- na półce stała sobie cała seteczka Sensi. Kupiłam, dojechałam do domu- otworzyłam,i...zonk. W opakowaniu EDP o kodzie UY 191 chamska, nieudolna podróba dezodorantu! Nierówne szkło, bąble, no i inny kod produktu- UY 113. Ale kod to akurat najmniejszy problem; "na oko" widać podróbę. Problem polega na tym, że mieszkam 200 km od Słupska. Oczywiście wykonałam natychmiast telefon do rzeczonej perfumerii- opisałam całą sytuację, no ale cóż- mam słowo przeciwko słowu- nie otworzyłam perfum w sklepie, zawsze można mi zarzucić- co też pani ekspedientka uczyniła- że produkt podmieniłam. Mam co prawda świadka- narzeczonego, ale obawiam się, że nie będzie on dla sprawy wiarygodny:-). Nie sugerowałam, że zamiana była świadoma, ale naciskałam na sprawdzenie uczciwości ich dystrybutora. W tej chwili sprawa zawisła w próżni, mam zadzwonić jutro pod obecność kierowniczki. Co mogę jeszcze zrobić? Czuję się zawiedziona, jest mi przykro. Jedyny pozytywny akcent całej historii to to, że nie sprezentowałam ich komuś- spaliłabym się chyba ze wstydu! Przecież nie będę każdych perfum rozpakowywać w sklepie- a w tej sytuacji zawsze można zarzucić kupującemu, że dokonał sprytnej i przebiegłej podmiany. Co dalej z tym fantem?