Dodaj do ulubionych

Milosc uratowana w ostatniej chwili....

07.04.04, 16:16
Poszlam dzis do perfumerii sprawdzic kilka polecanych przez Was zapachow na
cieplejsze dni. Poprobowalam to i tamto, nie utkwilo wiele w mojej pamieci. I
przypomnialo mi sie ze kiedys chcialam sprawdzic Mont Blanc Presence.Przemila
pani mi psiknela a mnie az odrzucilo.Pomyslalam "fuj co za ohyda" wlozylam
paseczek do kieszeni i poszlam. I ide sobie i ide i wyciagam ten paseczek co
by go wyrzucic. I wtedy,,,powachalam jeszcze raz i zakochalam sie!
Zapach ciezki, mocny, cieply tak mi sie spodobal ze nie moge przestac sie
zachwycac. Ktos mowil pachnie jak meski, to prawda, jest tam co meskiego ale
po czasie wychodzi z tych perfum goracy seks! Sa przepiekne! I kupuje je na
zime 2004/2005 bo to dla mnie zapach zimowy!
Obserwuj wątek
    • coralin Re: Milosc uratowana w ostatniej chwili.... 07.04.04, 19:01
      Przed zakupem proponuję naprawdę pobyć z zapachem czyli teraz zaaplikować na
      skórę pare razy. W ciepły i chłodniejszy dzień, suchy i wilgotny. Też mam takie
      zapachy w których zakochałam się juz od papierka a potem i dalsze testy skórne
      były udane (Pamplelune!- nawet na papierku rozwinął się niebywale). Z miesiąc
      temu przyniosłam na papierku jakieś cudo tylko do dziś nie wiem co to:-) ale
      generalnie to testy papierkowe zawodzą:(
        • charade Re: Milosc uratowana w ostatniej chwili.... 07.04.04, 21:31
          Z aptecznych to ja lubię Gucci Eau de Parfum... A Mont Blanc też niezły, bardzo
          oryginalny zapach. Trochę się jednak trzymał za blisko ciała, dla mnie jest to
          zapach raczej delikatny. Szczerze mówiąc, to miałabym trochę problemu z tym, na
          jaką porę roku je używać.
          • ambiance Re: Milosc uratowana w ostatniej chwili.... 09.04.04, 00:34
            Zdecydowanie bardzo blisko ciała. Jestem szczęśliwą posiadaczką, więc mogę coś
            na ten temat powiedzieć :-)). Niestety krótko się trzyma (chociaż, pewnie to
            wina mojej suchej skóry). Co do "apteki" - może ananas jest winien? Mnie jednak
            zupełnie się z apteką nie kojarzy. Ale - co nos, to inne odczucia :-)). Na zimę
            może być, chociaż w niższych temperaturach jest już zupełnie niewyczuwalny. I
            absolutnie nie zaliczyłabym go do zapachów ciężkich, chociaż do świeżuchów
            raczej też nie należy.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka