Nasze pierwsze zapachy...

14.02.05, 17:09
Wymieńcie proszę kilka swoich pierwszych, drogich zapachów od których zaczęła
się fascynacja. Jak oceniacie je dziś z perspektywy czasu? Czy nadal wam się
podobają?
    • kkml_mav Re: Nasze pierwsze zapachy... 14.02.05, 17:32
      Pierwsze to były boss6 i ADG. Jako ze adg juz mi zbrzydlo i żal mi jest ze
      kupilem az 100ml (zostalo z 80) to ta fascynacje uwazam za przesadzona. Sam niw
      wiem co w ADG widzialem. Moze dlatego ze nie znalem tylu innych. Zapach
      kobiecy, intensywny az do bólu kwasny, zostawia nieprzyjemna baze - ktora
      meczy.
      Znajomosc z Bossem 6 niedawno odswiezyłem - kupilem butle testerowa. Mysle ze
      ten zapach kazdy facet powinien miec w swojej kolekji. Swietnie nadaje sie na
      romantyczne okazje, jest super soczysty i trwały i ta cierpka charakterystyczna
      nuta....

      Moj dzisiejszy front opiera sie jednak na swierzych lekkich i dyskretnie
      eleganckich nutach [emporio, mania, ckbe, in motion blue], wiec moje pierwsze
      zapachy narazie czekaja na lepsze czasy

      Pozdrawiam, bardzo sympatyczny temat:}
    • damona Re: Nasze pierwsze zapachy... 14.02.05, 19:16
      Pierwszy moj zapach to klasyczne Poison (perfumy). Malenka buteleczka wydawala
      mi sie wtedy szczytem luksusu. Zapach podoba mi sie do tej pory, aczkolwiek
      dzisiaj jestem zdziwiona wlasna smialoscia. Ze majac 18 lat mialam odwage je
      nosic. (Ale moze wlasnie dlatego ten wiek -18- jest taki fajny bo czlowiek
      niczym sie przejmuje)

      Kolejne zdaje sie rok pozniej kupione juz za wlasne ciezko zarobione pieniadze
      Escape i Eden Cacharela juz nie wzbudzaly we mnie takich emocji. Escape kupilam
      dlatego, ze podobaly sie mojemu owczesnemu mezczyznie i glownie on zachwycal
      sie tym zapachem. Butelki setki nie zuzylam do tej pory, stoi w kacie i nawet
      nie wiem czy zapach zachowal jeszcze swoje wlasciwosci.
      Eden (niestety rowniez 100ml) szybko mnie zmeczyl i powedrowal w swiat.
      Byly to pierwsze i ostatnie butelki o pojemnosci 100ml, ktore kupilam. Od
      tamtej pory wybieram mniejsze pojemnosci.

      Na pewno z checia wroce do Poison jesli bede miala okazje nabyc perfumy.
      Ale jeszcze nie teraz.
      O Escape i Eden wole zapomniec. Zle zapamietalam te zapachy i nawet escape
      stojacego w domu boje sie otworzyc.
    • gosia25 Re: Nasze pierwsze zapachy... 14.02.05, 19:31
      U mnie szał trwa od niespełna roku, kiedy to odbiłam się od finasowego dna. Zaczęło się od przypadkowych Lacoste pour femme. Koleżanka zaraziła mnie fascynacją-na niej pachniały bajecznie. Kupiłam i nie żałuję. Lubię je. Potem zapragnęłam Addicta, bo Lacoste szybko znikały z mojej skóry. Po Addict zachorowałam na Organze Indecence. No a teraz czuję się lekko uzalezniona. Codziennie myślę : " Co by tu sobie sprawić nowego...?;)
      • kalia_t Re: Nasze pierwsze zapachy... 14.02.05, 23:14
        Boję się, ze bedę nudna:D, ale kilka razy wspominałam, że pierwsze były Duende
        i Nilang i kocham je do dziś:)))
        • nitulina Re: Nasze pierwsze zapachy... 15.02.05, 02:12

          Lata temu Oscar de la Renta - nie pamiętam nazwy, ale z serduszkiem;)wstyd się
          przyznać prawie 16 lat temu...
          Laura Biagotti Night/Day -chyba jedne z jej pierwszych zapachów...
    • lolik2 Re: Nasze pierwsze zapachy... 15.02.05, 08:18
      pierwszym był chyba Noa (takim już z "górnej półki"), potem 5 Aleja, która została mi do dziś :)
    • czajenka Re: Nasze pierwsze zapachy... 15.02.05, 09:00
      Pierwszym był cerutti 1881, używałam kilka lat... nie było faceta, który nie
      zapytałby czym pachnę? Moze dlatego go kupowałam hihihi... jakoś pasował do
      mnie. Potem nastała era Angela Thierry Muglera... kobiety z kolei pytały czym
      pachnę:):):):) A teraz dojrzałam i dalej kocham Angela. A po drodze było
      mnóstwo innych ( kupuje oryginalne miniaturki i próbuje je przez jakiś czas na
      sobie i czekam na efekty ludzi z dobrym węchem..... papatki
    • ashanti5 Re: Nasze pierwsze zapachy... 15.02.05, 09:26
      Anais Anais. Podkradałam je mamie, a kiedy w końcu było mnie stać na samodzielny
      zakup to były własnie te! Pierwszy raz spodobały mi sie w podstawówce (własnie
      wtedy mama je miała). Potem o nich zapomniałam ( w liceum używałam mało perfum.
      Zazwyczaj były to perfumy mamy. Z tamtego okresu przypominam sobie wyłącznie
      Dune), ale za pierwsze zarobione pieniądze na I roku kupiłam Anais, które dziś
      są dla mnie raczej ciężkostrawne.

      Naprawdę pierwsze fascynacje to były Evasion i bodajże Kobako. Stały na półce,
      do której nawet nie dosięgałam i zawsze prosiłam kogoś, żeby je ściągnął i dał
      mi powąchać. Niedawno kupiłam sobie nawet Evasion.
      • saint-agnes Re: Nasze pierwsze zapachy... 15.02.05, 10:17
        Miałam wtedy 17 lat i pierwszy był mężczyzna oczywiście - Calvin Klein.
        Obsession :) Do tej pory odwracam się na ulicy za tym zapachem...
        • strega Re: Nasze pierwsze zapachy... 15.02.05, 11:00
          Moim pierwszym zapachem, ktory pamietam do dzis bylo Dolce Vita.Bylam
          calkowicie zaczarowana tym zapachem,uzywalam go zawsze i wszedzie :)
          Teraz mam miniaturke i uzywam jej, gdy zatesknie za czasami slodkiego zycia...
          • kurczak1976 Re: Nasze pierwsze zapachy... 15.02.05, 11:29
            All about Eve Joop. Kupilam sobie z wypiekami na twarzy ogromna butle (chyba
            135ml). Uwielbialam ten zapach ale butla mnie dobila.
            Mysle jednak ze kiedys sobie go znowu z sentymentu kupie:o) Ale tym razem 30-
            stke:o)

            A tak na prawde pierwsze drogie perfumy to byla probka Tresor. Cholubilam ja
            jak bezcenny skarb:o)
    • biel33 Re: Nasze pierwsze zapachy... 15.02.05, 13:16
      Qui-non Kookai - to były moje pierwsze "powazne" perfumy.Pachniały
      slodko-pomaranczowo. Dostałam je na pierwszą rocznicę ślubu od mojego męża. Nie
      na wiele bylo nas stać, gdy byliśmy mlodym małżeństwem. Pewnie bym kupiła mała
      buteleczkę z sentymentu, ale juz ich nigdzie nie ma:((
      • eowyn Re: Nasze pierwsze zapachy... 15.02.05, 14:29
        juz chyba o tym gdzies pisalam,moim pierwszym zapachem byl Cabotine kupiony na
        atenskim lotnisku w zestawie z balsamem do ciala. To byly moje wymarzone
        perfumy,po raz pierwszy widzialam je jako bodajze jedenastolatka w reklamie na
        planie Paryza i flakonik mi sie tak spodobal,ze wiedzialam,ze musze kiedys je
        sobie nabyc:) I majac juz lat niespelna 14 dokonalam tego zakupu, balsam
        pachnial baaaardzo intensywnie i chyba go nigdy nie zuzylam do konca, bo dusil
        mnie okrutnie.
        Pozniej byly podpatrzone u przyjaciolki zielone Les Belles(tesknie za nimi jak
        nie wiem;( ),jakas krotka bezzapachowa przerwa i w 2000 roku tata mi przywiozl
        z jakiejs podrozy Good Life Davidoffa, coz to byl za zawod, zapach jak dla mnie
        byl okrutny i pamietam,ze wyrzucilam do smieci buteleczke,w ktorej byla jeszcze
        1/3 pierwotnej zawartosci.:((( Ogolnie zaluje,ze wyrzucalam kiedys wszystkie
        flakoniki,teraz tego nie robie juz:)

        no tak-juz wiem,gdzie pisalam kiedys o Cabotine,byl watek "pierwsze
        perfumy",teraz juz zarchiwizowany:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=211&w=8355382&v=2&s=0
    • lucy215 Re: Nasze pierwsze zapachy... 15.02.05, 14:48
      moje pierwsze dostałam mając lat 17 ;) Baby Doll, psikałam się nimi na każdą
      okazję,ale dla takiej małolaty zapach jest w sam raz, teraz mogłabym kupić je
      sobie na lato i powspominać...:)
      • eowyn Re: Nasze pierwsze zapachy... 15.02.05, 15:02
        no popatrz, a ja teraz, majac 21 lat, kupilam sobie Baby Doll i nie moge
        przestac sie nim zachwycac;) Widoczne jestem w duchu malolata;)
        • lucy215 Re: Nasze pierwsze zapachy... 17.02.05, 10:28
          teraz też mam 21 i też bym je sobie kupiła ;) moze nadejdze na nie pora.
    • voluptas Re: Nasze pierwsze zapachy... 15.02.05, 15:01
      Nooo... miałam wtedy 17 lat i wygrałam olimpiadę przedmiotową - za co mater
      stwierdziła, że mogę ją potraktować jak złotą rybkę (w granicach rozsądku
      oczywiście, hihi ;). No i zażyczyłam sobie Poeme Lancome'a - a ona poszła na
      całość i kupiła mi 100 ml. To mnie pokonało ;) Używałam Poeme przez 1,5 roku, a
      teraz uciekam, jak tylko go poczuję ;)
    • icegirl Re: Nasze pierwsze zapachy... 15.02.05, 22:14
      Moje pierwsze zapachy - dwa naraz. Dostałam je w prezencie. Jeden, Saabtini
      Devotion, zachwycił mnie swoją butelką, prostą i w pieknym kolorze czerwieni,
      moim ulubionym. Zapach jednak sklasyfikowałam jako jesienny i postanowiłam zużyć
      poźniej.
      Drugi - Escada Tropical Punch - bardziej mi przypasował, a trzeba pamiętać, że
      było gorące lato, czerwiec. Escada niesamowicie pasowała do letnich sukienek,
      wiatru we włosach, uśmiechu na twarzy i nadziei w sercu. Do dziś mi się ten
      zapach kojarzy z młodością, dlatego ciągle przechowuję butelkę. :)
      • chatka_ Re: Nasze pierwsze zapachy... 15.02.05, 22:20
        Evasion (z czerwonytm korkiem), w tamtych czasach dla mnie zupelnie
        nieosiaglany, tato w zyciu nie dalby mi na perfumy, dostalam je na 18 urodziny,
        od przyjaciolki mojej siostry, obydwie ona i moja siostra pachnialy Blase i
        wydawaly mi sie szalenie dorosle i eleganckie - poczulam sie zaszycona tak
        drgogim prezentem i to od zupelnie obcej i imponujacej mi osoby. Na nastepne
        urodziny sprezentowala mi Magnolie IR - przez pare lat uzywalam jej na zmiane z
        Black Magnolia...ale dosyc bo zaraz zrobi sie z tego CV :)
    • balbina_alexandra Re: Nasze pierwsze zapachy... 15.02.05, 23:00
      Jakimś takim pierwszym pachnidłem był Le Jardin Maxa Factora i coś jeszcze
      czego juz nie pamiętam. A potem... Anais Anais chyba :))) otrzymane w
      prezencie, bo jak wiadomo, to zapach którym często obdarowuje się młode
      dziewczęta. Potem już własne samodzielne wybory - Dune (wielka miłość), Envy
      (równie wielka), Chanel nr 19, Eden klasyczny i Eternity :) Dziś cięzko mi sie
      przemóc do tych zapachów - może za wyjątkiem Eternity, które wciąż zaliczam do
      gruopy tych najukochańszych. Anais Anais nie znoszę raczej, Dune ciężko
      toleruję, a sama nie umiem określić swojego stosunku do Chanel 19 - ma coś w
      sobie, mam mianiturki ale nosić mi jakoś nie bardzo.
      Potem już było lepiej Dolce Vita, Coco, Shalimar, Samsara (ugh).
    • modern_witch Re: Nasze pierwsze zapachy... 17.02.05, 09:29
      pierwsze poważne i pierwsze rozczarowanie zarazem to bylo Soir de
      Paris...najpierw dumna z nich byłam, a potem bardzo nieszczęśliwa...to dla mnie
      ważne perfumy, bo wtedy sie po raz pierwszy w życiu przekonałam, ze perfumy
      pachna na każdej skórze indywidualnie - na mnie pachnialy źle, tak sucho i
      drażniąco, zamiast sie z moja skórą stopić, pozostawały na niej "gościem" i to
      niezbyt miłym...
      no a pierwsze prawdziwe to oczywiście opium...teraz uważam ,że odwazna byłam,
      mordowałam je przy każdej okazji i bez okazji też, nawet latem...
      dalej je kocham, ale teraz platonicznie...choć ostatnio mnie kuszą znowu...
    • nina37 Re: Nasze pierwsze zapachy... 19.02.05, 00:14
      Dorastalam w czasach, kiedy perfumy bywaly jedynie w Peweksach, no i moglam
      sobie jedynie popatrzec:)
      Pozniej wszyscy pachnieli Kobako i Evansion, a moje pierwsze "perfumy" to le
      Jardin-wolalam te w jasnej buteleczce.Pozniej dostalam od kogos butle
      Toski-koszmar absolutny,zdaje sie, ze jeszcze gdzies tkwi w jakims
      zakamarku.Rownoczesnie z Tosca dostalam Glorie Vanderbild-z labedziem na
      buteleczce-wciaz je mam-niestrawialne,niestety...W ogole nie pojmuje, jak ten
      ktos kto mnie wowczas obdarowywal mogl myslec, ze mi sie to spodoba?!;)
      Potem byly zapachy zdecydowanie byle jakie, bo ja nosa nie mam a w perfumerii
      dostaje na wejsciu uczulenia.No ale przez lata uzywalam Adidas Woman czy jakos
      tak,na inne szkoda mi bylo kasy.
      A pozniej, w Niemczech, natknelam sie na Dolce Vita-i byly to pierwsze "moje"
      perfumy.Fascynacja byla zdecydowanie jednostronna-one mnie lubily a moje cialo
      ich nie:)Dostalam giganycznego uczulenia i na resztki do tej pory sobie
      spogladam.Potem znowu dluuugo nic, az trafilam na Sunflowers Arden i Glorie
      Cacharela-uzywam na codzien, zamiennie, choc nie zachwycaja mnie specjalnie.Sa
      "bezpieczne",nie wyzywajace-bo ja nie lubie sie w oczy rzucac (a co dopiero w
      nos;)) W miedzyczasie byla Alchimie Rochasa, przecudowny,upajajacy, nie do
      wyrazenia zapach.Moglam siedziec z nadgarstkiem przy nosie i tak tkwic w
      nieskonczonosc.Proby z Alchimie byly na podarowanej resztce, zima to bylo.I cos
      mnie podkusilo, zeby kupic sobie butle 100ml...w lipcu....Mozecie sobie
      wyobrazic moja rozpacz bezdenna, gdy okazalo sie, ze latem to po
      prostu...smierdzi...Oddalam kuzynce,za friko,zrazilam sie-a szkoda.
      Teraz chodzi z mna Oh! Moschino-jestem po 3 probkach i przed decyzja o zakupie.I
      Addict-ale to na specjalne okazje:)
      A w ogole, to jestem przekonana, ze im jestem starsza,tym bardziej odwazna, co
      mnie troche niepokoi, bo pojecia nie mam jak sie to wszystko zakonczy...;))
      Przepraszam za przydlugie gledzienie, ale naszlo mnie na wechowe wspomnienia.
    • graza4 Re: Nasze pierwsze zapachy... 19.02.05, 10:35
      Sunflowers - kupiłam je będąc na licealnej wycieczce we Włoszech, 11 lat temu.
      Swoim ekscesem zgorszyłam wszystkie koleżanki i wychowawczynie, ponieważ był to
      wtedy spory wydatek. Ale ja musiałam je mieć :) Służyły mi długo, i do tej pory
      mam do nich sentyment. Niedawno kupiłam sobie znowu 30 ml, ale odpaliłam
      siostrze, dla której zawsze były mrocznym przedmiotem pożądania (11 lat temu
      były dla niej absolutnie zakazanym owocem ;)).
    • chiara76 wspomnienia mnie naszły 19.02.05, 10:48
      już miałam się wpisać w wątek, kiedy przeczytałam go dokładnie i zobaczylam, że
      chodzi o pierwsze drogie perfumy. Może jednak i tak się wpiszę (w końcu nikt
      nie musi czytać:).
      Pierwsze zapachy to było NAF NAF (ale, co, to nie pamiętam zupełnie), przywiózł
      mi je eks z jakiegoś wyjazdu do Francji.
      Potem były "Indian Summer".

      A z tych droższych, to pierwsze i niezapomniane "Jaipur Saphir" Boucheron'a,
      które lubię i mam do dziś.
      Niemniej jednak na Waszym tle wypadam kompletnie blado, bo takie prawdziwe
      perfumy (właśnie "Jaipur Saphir") zaczęłam mieć mając lat dwadzieścia i kilka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja