Wasze traumatyczne przezycie zapachowe

25.02.05, 20:53
Ja w swoim zyciu mam takie jedno horrorystyczne (przepraszam za niezgrabne
slowo ale inne mi nie pasuje;) przezycie .Mianowicie powachalam Kingdom i to
bylo straszne , przerazajace , okropne , przyprawiajace o mdlosci , bol i
zawroty glowy . Zapach Kigdoma zmylam z nadgarstka bezpowrotnie ale wrazenie i
pamiec o tym zapach zostala. Co gorsze zapachy ktore chocby minimalnie
przypominaja mi Kingdom sa juz u mnie skonczone , pierwszy z brzegu przyklad:
Addict przed powachaniem K uwielbialam , po zaczelo mi smierdziec niemytym
cialem .

    • fa25 Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 25.02.05, 21:46
      Rybeczko, kochanie - muszę wystąpić w obronie Kingdom...To wszystko zależy od
      pH skóry i naszego metabolizmu. Na mnie Kingdom pachnie CZYSTO; zero skojarzeń
      z zapachem potu; piękny zapach takiego bardziej wytrawnego Dune..
      Natomiast traumatycznym spotkaniem było dla mnie zetknięcie z Angelem i z Nu;
      to dopiero był fetorek....
      • chatka_ Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 25.02.05, 21:52
        Fa25 kochanie musze stanac w obronie Nu ...:)))No i znowu nie moge sie
        nadziwic, to najbardziej tolerancyjne Forum jakie znam :)))

        Jesli cos nie tak jest z perfumami, najszybciej i najdotkliwiej reaguje
        moj ...brzuch, dwa razy w zyciu zatrulam sie perfumami - Polo Sport Laurena i
        L'eau D'issey.
    • elve Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 25.02.05, 23:05
      mnie przeraziło śmiertelnie spotkanie z Angelem. ale nie chcę już o tym pisać,
      bo się powtarzam.
      • renia30 Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 26.02.05, 06:48
        W trakcie zauroczenia Classique edp nieopatrznie powąchałam z próbki Fleur
        d'Otranger i się zaczęło. W Classique zaczęłam nagle wyczuwać nieznośną,
        drażniącą i w moim odczuciu "babciowatą" nutę kwiatu pomarańczy, zrujnowało to
        zapach, który miał być ze mną na lata.
    • mangos Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 26.02.05, 09:23
      Mnie odrzuca na kilometr ,gdy czuję ANGEL. A jest tak dlatego, iż kojarzy mi się z kimś szalenie ANTYpatycznym. Ponadto mdli mnie na samo wspomnienie zapachu serii do ciała Skin so Soft Avonu. Kupiłam kiedyś talk, mysląc, że zakupiłam bezzapachowe cudo. Po otwarciu butelki mój nos przezył szok: kwiaty w najbrzydszym wydaniu ,jakie znam.
      • renia30 Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 26.02.05, 10:25
        Zgadzam się, Skin so soft to cieżki uderzenie młotem, powaliło mnie/zemdliło
        natychmiast - seria, którą dostałam w prezencie powędrowala do teściowej ;o)
    • 18lipiec Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 26.02.05, 10:31
      Diorissimo, Diorella, I love Dior, Chanel i Angel. Błe!
    • taje Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 26.02.05, 13:54
      Moje najbardziej traumatyczne przeżycie zapachowe nie było związane z perfumami,
      a raczej z urokami współczesnej awiacji. Otóż będąc na przełomie roku w
      Tajlandii postanowiłam zaopatrzyć się przed powrotem do domu (w celu olśnienia
      znajomych) w większe ilości nie znanych mi owoców tropikalnych. Moje
      zainteresowanie wzbudził zwłaszcza niejaki durian, określany królem owoców a
      słynący z charakterystycznego zapachu. Wiedziałam wprawdzie, że w niektórych
      krajach azjatyckich przewożenie duriana środkami komunikacji publicznej jest
      zabronione, jednak moje pierwsze badanie organoleptyczne zafoliowanego duriana
      uspokoiło mnie do tego stopnia, że zdecydowałam się zaryzykować. Zapach był może
      charakterystyczny ale nie nieprzyjemny i na tyle słaby, że nie przeszkadzał.
      Zafoliowany durian został zawinięty kolejno w trzy foliowe reklamówki a
      następnie spoczął na wierzchu torby podręcznej, którą zdecydowałam sie, ku mojej
      późniejszej rozpaczy, zabrać ze sobą na pokład samolotu. Torba została zamknięta
      w luku bagażowym pod sufitem. Lot z Bangkoku do Wiednia trwał 11 godzin. Po 6
      godzinach lotu zaczęłam odczuwać dziwny zapach, ledwo wyczuwalny ale dość
      nieprzyjemny. Chwila prawdy nadeszła po wylądowaniu w Wiedniu - po otwarciu luku
      bagażowego rozszedł sie potworny fetor - mieszanka gazu z kuchenki, gnijącej
      cebuli i przejrzałych owoców. I oczywiscie fetor dobywał się z mojej torby! W
      Wiedniu na lotnisku po otwarciu torby okazało sie, że durianem śmierdzi
      absolutnie wszystko, zaczynając od wiezionych na prezent kremów dla mamy,
      poprzez buteleczki z ekstraktami zapachowymi, które w ramach "perfume
      construction kit" nabyłam wcześniej w sklepie dla perfumiarzy w Bangkoku, a
      kończąc na samej torbie. Ponieważ nie moglam wszystkiego wyrzucić, przepakowałam
      całą torbę, zawijając wszystko co w niej było w sześć kolejnych warstw grubowych
      foliowych reklamówek, jednak nie na wiele się to zdało - ludzie na lotnisku
      nadal odsuwali sią od nas z grymasem obrzydzenia na twarzy. Mój towarzysz
      podróży dzielnie wziął na siebie obowiązek niesienia nieszczęsnej torby a ja jak
      ostatni tchórz wlokłam się kilka osób za nim w poczuciu największego chyba
      udręczenia olfaktorycznego, jakiego dotąd doświadczyłam. Zapach był na tyle
      silny, że w autobusie lotniskowym, który wiózł nas do samolotu (kontekst
      klimatyczny - styczeń, kilka stopni mrozu), kobieta stojąca na drugim (!) końcu
      autobusu zaczęła sie na głos zastanawiać kto tu wiezie duriana. Spuśćmy zasłonę
      milczenia na dalszą naszą podróż. Samo to, że na lotnisku w Warszawie nie
      zatrzymała nas kontrola fitosanitarna, a taksówkarz, który wiózł nas do domu
      ograniczył sie do kilku uwag o gnijącej cebuli uznałam za wielki sukces. Koniec
      końców, degustacja duriana (po tak traumatycznej podróży MUSIAŁAM się dowiedziec
      jak smakuje mój prześladowca!) odbyła sie w gronie znajomych na otwartym
      powietrzu na ławeczce pod Domami Centrum :-). Durian smakował jak mieszanka
      przejrzałych bananów, cebuli i czosnku. I tak oto zakończyła się moja
      traumatyczna przygoda z durianem.
      • luloo1 Taje 27.02.05, 22:40
        Bardzo fajnie to opisałaś. Uśmiałam się do łez!
    • fa25 Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 26.02.05, 14:31
      Coś niesamowitego ! Serdecznie współczuję. To przebija wszystkie nasze
      doświadczenia..
      • sorbet Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 26.02.05, 15:11
        Jak byliśmy w Saigonie to siostra kupiła kilka durianów. Sklep zapakował je w
        zwykły papier i do wielkiego kartonu. Kartony (tak, bo były jeszcze mango,
        fioletowe owoce z białym i super słodkim miąższem, których nie znam nazwy, i
        kilka inych rzeczy:-) lądowały jako bagaż do samolotu. Ale lot trwał tylko 2
        godziny do Hanoi i nic się nie stało.

        Nie spróbowałem durianu. Wokół sklepu, a raczej budki w wielkim zadaszonym
        bazarze w Saigonie (Cho Lon) unosiła się delikatna woń:-) ale naprawdę nic
        intensywnego. Kupiłem natomiast te fioletowe owoce do Polski. Nie zapakowałem
        do bagażu ręcznego, bo chciałem w Paryżu łazić po perfumeriach CdG:-P. A to
        trochę ryzykowne, bo te owoce, nawet trochę pobijane, kwaśnieją.

        Tym razem też nic się nie stało. Nie mam traumatycznego przeżycia. Cholera:-)

        Raz w Fezie w Maroku weszliśmy na plac, gdzie farbowano skórę. Zapach był
        gęsty, tony rozkładającej się skóry w tysiącach otworach w ziemi. Nagle wyrósł
        przed nami człowiek cały mokry (śmierdzący farbą) i zażądał opłatę na wejście.
        Nasz "przewodnik" zaczał z nim targować. A mój towarzysz uciekł :-D Trochę
        żałuję teraz, że nie wszedłem i zrobić kilka zdjęć temu niezwykłemu miejscu.
        Fez był dla nas b. nieprzyjemny od samego początku i byliśmy w ciągłej obawie,
        że coś niedobrego się dzieje. Później kupiliśmy żółte marokańskie buciki, z
        miękkiej skóry. Śmierdzą do dziś tym zapachem z tego placu:-), mimo że buciki
        kupione były w Casa.
    • mmoni Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 26.02.05, 17:22
      Organza Indecence (przepraszam miłośniczki tego zapachu). Kompletny nokaut.
    • kalia_t Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 26.02.05, 17:39
      O swoich przeżyciach z Coco mademoiselle juz pisałam w wątku "śmierć w kinie".
      Innym traumatycznym wydarzeniem było spotkanie z Angelem...Koleżanka zachwycona
      nim do granic rozsadku nieopatrznie spsikała mój rękaw.Fetorek przyprawił mnie
      o mdłości i ostry ból żołądka plus inne "przyjemności". Kolejnym pechowym
      zapachem jest Escape, kilkakrotnie nadmieniałam, że nie znoszę śmierdziucha, bo
      jest inwazyjny i pachnie jak płyn do mycia toalet...I na konie bóstwo
      wszystkich kobiet w wieku od 12 do 100 lat czyli Light Blue. Dla
      mnie "kacownik", który po dniu noszenia na drugi dzień wywołał ból głowy
      podobny do kaca giganta(słowo honoru!).
    • ladyblue Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 26.02.05, 17:51
      jabłuszko Lolity Lempickiej...
      przyprawiło mnie o ciężkie mdłości, a ból głowy i potworny smród tego zapachu
      towarzyszył mi wiernie jeszcze długo i nie chciał sie ulotnić ://///
    • graza4 Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 27.02.05, 16:33
      Jestem raczej odporna na takie przeżycia, ale coś zbliżonego przeżyłam ostatnio
      w wyniku przetestowania Diorelli - na szczęście na papierku.
    • luloo1 Targi rybne i porty w Tunezji 27.02.05, 22:42
    • chiara76 nieco odwrotnie:) 27.02.05, 22:59
      pamiętam moje pierwsze wakacje zagraniczne z Drugą Połową:) Polecieliśmy do
      Turcji, byłam bardzo przejęta, pierwszy lot, egzotyczny kraj, no jednym
      słowem...
      Przyjechaliśmy w nocy do hotelu i tam uderzył mnie w nos zapach. To był zapach
      kwiatów, nie wiem, jak się nazywały. Pachniały przepięknie. Ten zapach będzie
      mi się kojarzył z jednymi z najmilszych wakacji w życiu...i rozpaczliwie
      chciałabym go w czymś poczuć (więc tu się mieści ta trauma
      zapachowa:)...wącham, wącham i jak na razie nic...ale mam nadzieję, że kiedyś
      znajdę.
    • lune horror w windzie, tramwaju i w poblizu ;) 28.02.05, 10:11
      rybkad napisała:

      > Ja w swoim zyciu mam takie jedno horrorystyczne (przepraszam za niezgrabne
      > slowo ale inne mi nie pasuje;) przezycie .Mianowicie powachalam Kingdom i to
      > bylo straszne , przerazajace , okropne , przyprawiajace o mdlosci , bol i
      > zawroty glowy . Zapach Kigdoma zmylam z nadgarstka bezpowrotnie ale wrazenie i
      > pamiec o tym zapach zostala. Co gorsze zapachy ktore chocby minimalnie
      > przypominaja mi Kingdom sa juz u mnie skonczone , pierwszy z brzegu przyklad:
      > Addict przed powachaniem K uwielbialam , po zaczelo mi smierdziec niemytym
      > cialem .

      Hehe :) Kingdom podoba mi sie - jeszcze raz potwierdza sie haslo 'co dla
      pachnidlem - dla Ciebie smierdzidlem' :))))))) /i odwrotnie oczywiscie/

      Moje horrory zapachowe :

      winda - columbus, aqua di gio
      tramwaj - angel
      nadgarstek /wlasny !/ - A*Men, Cabotine
      mezczyzna /bliski/ - super ogorek miyake

      Meski miyake, podobnie columbus wywoluja fale mdlosci :( ich zapachowa
      obecnosc - utwierdzila mnie w nienawisci do wszelkich 'ogorkowcow' i poszerzyla
      ja na wonie damskie : melonowo-arbuzowe oraz nuty ozonowe :( Trzeba przyznac ze
      w epoce modnych wszechobecnych 'swiezuchow' bylam biedulka :)

      lune

      ps. przepraszam wielbicieli oraz wielbicielki wymienionych przeze mnie
      zapachow :) przypomne ze odsadzane od czci i wiary Nu - to jeden z moich
      zapachowych ulubiencow :))))))))

    • strega Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 28.02.05, 11:13
      Witajcie
      Moje najgorsze przezycie zapachowe wiaze sie z prezentem. Dostalam
      prezent. 'Perfumy' w penie :(,Eclat d'Arpege, z komentarzem- ty lubisz takie
      dziwactwa.
      Powachlam i umarlam na miejscu.Tragedia.Przypalone mleko i zwiedla
      trawa.Podziekowalam z krzywym usmiechem,starajac sie cos napomknac na temat
      oryginalnosci.
      Juz w domu pomyslalam,ze przeciez niemozliwe jest stworzenie takich
      perfum.Zapakowalam mloda i pojechalam do perfumerii.W trzeciej z kolei udalo mi
      sie je znalezc.Coz, nadal to nie moj zapach, ale jakze inny od tej podroby!
      Jakis taki wiosenny, w sumie calkiem sympatyczny.
      Za kilka dni spotkalam sie z ofiarodawczynia.Rozmowa zeszla na temat
      perfum,miedzy innymi, jak czesto je kupujemy.
      Ona stwierdzila, 'ja to co tydzien, w koncu te szesnascie zlotych to nie
      majatek'...Tragedia, chyba ja tu przysle ;)
      ---gg 4617228---
      A trace of myself, in the memories of others...
      tiny.pl/z76
    • coralin Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 28.02.05, 14:16
      Shalimar noszony przez starszą panią, z którą kilka godzin musiałam przebywać w
      duszny dzień w małym pomieszczeniu. Zamordowała dla mnie ten zapach, który
      nawet kiedyś mi sie podobał. Teraz wyczuwam go na koleżance w pracy i...uciekam
      od niej, bo robi mi sie słabo.
    • olesiam Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 28.02.05, 22:55
      uwielbiam na innych Dk Black Cashmire, dzisiaj natomiast spedzilam w pracy 6
      godzin z kobieta ktora sie zlewala tym co godzine, ja moglam wyjsc do innego
      pomieszczenia, inni nie...cierpieli biedacy, kazdy powod do wyjscia byl dobry...
      • nitulina Re: sunflowers 01.03.05, 20:51
        Zapach duriana to nic w porównaniu z jego smakiem...

        Nie jadłam ich;) ,ale tak właśnie muszą smakować stare skarpety ;)



        A perfumy...

        Nie ma chyba nic gorszego niż Sunflowers Arden..., na samą myśl mnie mdli...
        Opisy brzmią zachęcająco, ale samego zapachu nie tylko nie lubię, co mnie
        nadzwyczajniej obrzydza...uffff horror na wspomnienie...
    • modern_witch Re: Wasze traumatyczne przezycie zapachowe 02.03.05, 18:03
      Traumą na całe życie jest lilia...nie mogę znieśc zapachu do tego stopnia, że
      niestety, do kwiaciarni prawie nigdy nie wchodzę sama, musi ktoś byc ze mną,
      aby po mojej zwykle dość szybkiej ewakuacji kontynuować transakcję...mam
      wrażenie w ogóle, że ten zapach jest dla mnie nie tyle nieprzyjemny ale i wręcz
      wrogi, tzn dusi mnie i drażni drogi oddechowe,autentycznie przebywając z lilia
      w jednym pokoju boję się uduszenia...
      przykrym przeżyciem był dla mnie kontakt z zapachem Noa - po spryskaniu
      nadgarstka zaczęło to na mnie smierdzieć czymś nieświeżym...taki zapach
      starości, czegos zjełczalego i zepsutego...
      ale najwieksza moja trauma zapachowa wiązala sie z ... moimi ukochanymi
      perfumami Le Roy Soleil, juz po tym jak zdecydowalam, ze chcę żeby to ten
      właśnie zapach towarzyszył mi przez całe życie...Radosnie używałam ich bez
      przerwy przez ponad półtora roku, bo nawet letnią wersję zdobyłam... W któryms
      momencie okazało sie, że przestałam je w ogóle czuć! Na sobie nie czułam ich w
      ogóle, a wąchając korek wyczuwałam cos nieokreślonego, co mi sie najbardziej
      kojarzyło z dusznym, stojącym, ciężkim powietrzem w niektórych perfumeriach...i
      nic więcej! Panicznie sie bałam, że tak mi już zostanie. Na rok zakazałam sobie
      ich uzywania i węch mi na szczęście wrócił.
      pozdr.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja