sorbet Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 11.04.05, 23:00 Spróbowałem w małej ale fajnej perfumerii na Świętokrzyskiej. Mają Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur i Nahema. Wniosek? Te stare perfumy są zrobione aby je nosić na skórze. Na papierze pachną paskudnie. Na skórze, poezja:-) Jicky zaczyna się jak męska woda kolońska. Wąchałem o MdM, a wrażenie że wcale nie jest mniej "dżentelmenski". Nawet "narzekałem" sprzedawczyni, że tyle o zapachu słyszałem, że ciężki itd... a tu, ha. Na mnie rozwinął się w zupełnie inny zapach. Słodki, aksamitny, pudrowy. Ma pewną nutkę mleczno-zieloną, którą baaardzo lubię:-), to orris. Jest bardzo nutka lekko słona, bardzo lekko piżoma, że tak powiem, pastelowe piżmo, co daje zapachowi fajną zmysłowość. Apropos to pewnie cywet, co niektózy mówią że pachnie wprost fekalnie. Ha, nie na mnie:-) Kombinacja orrisu i piżma jest przepiękna. Zapach bardzo trwały, nadal ma tę mleczną pudrowość. W bazie jest wanilia i tonka bean. Jest o wiele "czystsza". Jestem zaskoczony, ten zapach jest tak "modern" :-) chyba jeden z najlepszych orrisowych jaki znam. Mitsouko może być zapachem męskim. Jest w nim jakaś nutka bardzo apteczna. zastanawima się czy też są aldehydy. Ale najfajniejszą nutą jest wilgotna, mchowa, drzewna nuta, którą raczej można wąchać w męskich wodach. Głębia jest przyprawowa (cynamon?), ambrowa - kwaśna, słonna "z potu", z tą męską nutką sosnowo-drzewną. Ha, zapach iście androgeniczny. Muszę chyba go dalej potestować. MdM jest bardzo nie interesujący:-), bo tylko na papierku. Potestuję wkrótce. Początek bardzo męski, mocny. Wilgotne drewno, poźniej suchy wetiwer + zaskakującą nutką słodkiego, lekkiego pudru. Najfajniejszą sprawą z tymi wodami jest to, że są szalenie niejednoznaczne. Nie tak jak te nowości, "tylko dla ...". Odpowiedz Link
modern_witch Re: Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 12.04.05, 00:22 sorbet napisał: > Spróbowałem w małej ale fajnej perfumerii na Świętokrzyskiej. Mają Jicky, > Mitsouko, Mouchoir de Monsieur i Nahema. ohoho, musze poszukać, która to może być perfumeria... zwłaszcza o Mitsouko tyle słyszalam, a nigdy nie mialam okazji powąchać. Oczywiście, tym bardziej fascynuje mnie zapach, im więcej słyszę o nim sprzecznych opinii...a o Mitsouko wiele słyszałam własnie takich, że "bleee", więc trzeba zbadać, na mnie może być niezły, hehe. > Wniosek? Te stare perfumy są zrobione aby je nosić na skórze. Na papierze > pachną paskudnie. Na skórze, poezja:-) hmmm, to może dlatego "rzuciło" mnie na Joy - okropnie się rozczarowałam, a fakt, najpierw skromnie spróbowalam na papierku. Papierki to nowomodny wynalazek widocznie, myślę, że kiedyś to jednak skóra miała byc tym "narzędziem pierwszego kontaktu". No, a dziś mamy papierki i może to wlasnie pod nie sa komponowane "papierowe" w wiekszości zapachy, które często najlepiej brzmią na papierkach i co do niektórych, jeśli o mnie chodzi, mogą tam pozostać. Ja się zresztą długo do tych nieszczęsnych papierowych paseczków w perfumeriach nie moglam przekonać, dopiero od jakichs dwóch lat zaczęlam jednak najpierw tak testować, może dlatego że coraz więcej wącham ;-P i dopiero jak mi sie cos spodoba, przechodzę na test na skórze. Okazuje sie, ze mogłam w ten sposób wielu rzeczy nie dostrzec... Odpowiedz Link
sorbet Sklep jest tuż przed Mazowiecką+ 12.04.05, 01:22 idąc z Marszałkowskiej, po lewej stronie, przy salonie z gadżetami z Indonezji:- ) Odpowiedz Link
chatka_ Re: Sklep jest tuż przed Mazowiecką+ 12.04.05, 15:20 Czy ktos kto sie tam wybiera moglby sprawdzic czy maja tam Biotherm granatowy, nie znam nazwy, ponoc wycofuja? I oczywiscie pozniej wrazenia opisac. Nie znalazlam nigdzie w Warszawie, ponoc jest w Sephorze przy Holiday Inn (?), ale nie zdazylam tam dojsc. Odpowiedz Link
modern_witch Re: Sklep jest tuż przed Mazowiecką+ 12.04.05, 20:29 dzięki za adres, na pewno zajrzę, jak znam życie to z Kaloo sie wybiore albo z moją współtestowaczką... Chatko, z przyjemnościa bym Ci to sprawdziła, ale jak widze juz odpowiedź masz... w pracy czasem na forum zagladam, ale wolę nie odpowiadać ze słuzbowego komputera i tak zostałam wyprzedzona;-) pozdr. Odpowiedz Link
chatka_ Re: Sklep jest tuż przed Mazowiecką+ 12.04.05, 21:30 modern_witch napisała: > Chatko, z przyjemnościa bym Ci to sprawdziła, ale jak widze juz odpowiedź > masz... w pracy czasem na forum zagladam, ale wolę nie odpowiadać ze słuzbowego pozdr. Moja Droga, ale nic jeszcze starconego, mozesz wybrac sie w okolice Holiday Inn :))) W DCentrum pani powiedziala, ze jeszcze tam moga miec. Nie o hotel chyba jej chodzilo, a okolice, gdzies w okolicach jest perfumeria? Uwielbiam kosmetyki Biotherm, ciekawam jak pachnie woda Aqua Relax?? Odpowiedz Link
modern_witch Re: Sklep jest tuż przed Mazowiecką+ 14.04.05, 00:17 nie omieszkam połazić i powęszyć Ci za tym...nie wiem tylko kiedy... Odpowiedz Link
chatka_ Re: Sklep jest tuż przed Mazowiecką+ 14.04.05, 08:39 modern_witch napisała: > nie omieszkam połazić i powęszyć Ci za tym...nie wiem tylko kiedy... Jestes kochana! :) Odpowiedz Link
olesiam Re: Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 12.04.05, 20:20 No widze, ze wiesci rozchodza sie szybko, ja wczoraj niczego nie swiadoma bylam w tej perfumerii godzine jak sie okazało po Marli, i tak sie zastanawialam, skąd to zdziwienie i zadowolenie u Pań, ze tyle osob jednego dnia zachowuje sie mocno entuzjastycznie przy półeczce z Guerlainami:) Jicky to absolutny obłed...jedna z najpiękniejszych wanilii które wąchałam A kto od wczoraj ma Mitsouko?-ja!dziekuje Marluś!!! Aha, Biotermu to oni tam nie mają, tylko Guerlain, Versace, La Colline, Angel Schlesser(?) O. Odpowiedz Link
mathilde17 Re: Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 13.04.05, 11:48 Sorbecie, nawet nie wiesz jak się ucieszyłam, że moje ulubione Mitsouko i Jicky już są dostępne w Warszawie, bo oznacza to, że będę musiała przd powrotem do kraju robić zapasów wykupując pół perfumerii:)) Mam nadzieję, że na Świetokrzyskiej to będzie stała oferta, a nie jakaś ciekawostka sezonowa. Zgadzam się w całej rozciągłości, że stare Guerlainy należy testować tylko i wyłącznie na skórze, na papierku wykręcają nos na drugą stronę. Należy im dać czas, aby się uleżały i pokazały swoje głębokie "ja":). Nigdy bym nie odkryła, że Mitsouko to mije perfumy, gdybym kiedyś od niechcenia i bez większych nadziei nie psiknęła ich na rękę. Jicky jest na mnie chyba ostrzejsze niż na Tobie, czuję głównie bardzo zwierzęco-wydzielinowy cywet (niech będzie nawet, że lekko fekalny:)) równoważony lawendą, która pozostaje przez cały czas, a wszystko trochę tylko złagodzone pudrem i wanilią. Rzeczywiście zaskakuje nowoczesnością mimo bardzo podeszłego wieku (1889, jeśli mnie pamięć nie myli) i wydaje mi się, że gdyby stworzono go teraz, zostałby uznany go za szczyt awangardy, głównie przez to wyjątkowe połączenie świeżości i zwierzęcości:). To najbardziej seksowny zapach, jaki znam (opinia podzielana przez tzw. najbliższe otoczenie;)). W Mitsouko też najbardziej zachwyca mnie ta wilgotność mchowo-drzewna, przeważnie szypry bywają jednak bardziej suche. Nie czuję w nim za bardzo przypraw ani aldehydów, ale "czysty pot" jak najbardziej, pod koniec dnia pachnie bardzo cieleśnie, nie tracąc swojej wytrawności; jest bardzo "w skórze", jeśli można to tak ująć. Trochę takiej "męskiej" goryczki którą lubię wyczuwam w Virgilio Diptyque, tylko on jest bardziej suchy i ziołowy niż drzewny, jakby wsadzić nos do woreczka z wysuszonymi na słońcu ziołami; i zero słodyczy. Bardzo, hmm, prowansalski:) A wczoraj powąchałam ostatnie nowości czyli Guerlainy i kwiatkowe Angele. Pivonia Magnifica odpadła w przedbiegach, kwiatkowo-różowy banał. Orange jest nieco bardziej "złożona", ha ha - na początku pachnie jak pomarańczowy napój gazowany typu Fanta czy Orangina, a potem zaczynam czuć anyżek, który dyskwalifikuje cały zapach, tak samo jak kilka poprzednich AA. Przypomina mi jakąś męską wodę, tylko nie mogę sobie przypomnieć jaką. Angele są całkiem ciekawe. Kwiatowe nuty trzymają się bardzo długo, na papierku nawet dominują "dzień po". Piwonia wypadła chyba najgorzej - spłaszcza zapach i czyni go dość nijakim, o ile o Angel można tak powiedzieć:)(Być moze przemawia przeze mnie trochę ogólna niechęć do piwonii). Lilia bardzo dobrze się z Angelem komponuje, odświeża go zielono, "uniewinnia" znacznie lepiej niż Innocent, moim zdaniem, bo ujmuje mu trochę słodyczy, która dla niektóych może być mdląca. Ale najlepszy jest fiołek - uszlachetnia Angel, nadaje mu dystynkcji z nutką retro. Zapach robi się bardziej elegancki, mniej prowokujący. To wszystko na razie wrażenia z papierków, dzisiaj zrobię test na ręce.:) Aha, byłabym zapomniała - wąchałam też jakiś czas temu najnowsze dzieło SL - Miel de Bois. Niestety, pani w perfumerii psikając mi rękę zrobiła to ze zbyt dużej odlegości - jej ideą było chyba to, żeby na ręce osiadła tzw. chmurka zapachowa, a w rezultacie nie osiadło prawie nic:). Zapach określiłabym jako słodki, suchy i sztywny. Miód z tych białych, bardzo mocno scukrzonych, żaden tam gryczany ani spadziowy (może szkoda?). Może nawet bardziej wosk pszczeli, taki, z jakiego robi się te fajne świeczki:). Przebijało się momentami coś bardziej wilgotnego - dżem, czy raczej kandyzowane owoce, ale tylko przez chwilkę. Do drewna w bazie się już nie dowąchałam, muszę powtórzyć test. Ale ogólnie moje wrażenie jest bardzo pozytywne, zapach miodu jest jednym z moich ulubionych. Taką słodycz mogłabym nosić. SL wreszcie zaczął robić zapachy, które mi się podobają, hihi. Ze starszych podoba mi się tylko Santal Blanc, coraz bardziej zresztą - chyba w niedalekiej przyszłości pojawi mi się dylemat - Santal czy Miel de Bois?... Marla, pytanko - jak tam, kupiłaś już Jicky, czy jeszcze się przymierzasz?;))) Odpowiedz Link
sorbet Re: Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 14.04.05, 14:08 Hej jak pięknie napisałaś o Guerlainie:-) W Jicky czuję bardzo mocno orris, to prawie jak w Bois d'Iris, prawie że "zielona", pudrowa nuta. Nie wiem czy mam jakieś niezbyt dokładne skojarzenie. Odnoszę wrażenie, że Hiris jest być może "abstrakcyjną interpretacją" Jicky, hihi. Cały pokój pachnie teraz chyba Mitsouko, ta właśnie kolońska, męska odsłona. Aha czuję w Mitsouko akord "oleju orzechowego" (nie wiedząc jak ten olej mógłby pachnieć). To prawie jak sam początek Hirisa. Czy ktoś mi to potwierdza? :-) Albo pójdę wąchać do skutku. "Słony pot" czuję również w CdG EdP. A tam jest miód, gęsty, sklejący:-) ale wcale niesłodki. Zapach szalenie suchy i szorstki, miód chyba scala je poszczególne nuty w całość. Spróbowałaś może ten zapach:-)? Ktoś na BN napisał, że ta brzoskwinia w Mitsouko, to aldehyd C14, Perfumiarz, co to może być? Masz rację, szypr jest najczęściej bardzo suchy, a nie jak w Mitsouko. Ostatnio często czuję słoną nutkę, nawet w niewinnym Calamusie. Może to jednak "moja nuta":-P Odpowiedz Link
mathilde17 Re: Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 14.04.05, 18:15 Niestety, nie wiem jak pachnie orris, ale jeśli czuć go wyraźnie w Jicky, to musi być fajny:). Ja świeżość i zieloność w Jicky wiążę głównie z lawendą, ale fakt, że można by się dowąchać czegoś jeszcze oprócz. A w Mitsouko na pewno jest coś oleistego, zgadzam się całkowicie, ale mi się to kojarzyło z taką oliwą z patelni, przysmażoną, jeśli już, haha! (ja akurat używam tylko oliwy z oliwek:)) Może teraz już za daleko pojechałam z tymi skojarzeniami:D, ale ten zapach jest tak bogaty, że z każdą godziną noszenia pachnie trochę inaczej. Ale narobiłeś mi apetytu na CdG EdP - słony pot i miód, czyli coś, co tygrysy lubią najbardziej... Przyznam, że nie wąchałam go, bo podczas wizyty w Guerilla rzuciłam się głównie na kadzidła (i wyszłam z Avignonem) i przelotnie powąchałam jeszcze tylko Odeury, Sequoia i Palisander (nie mogłam sobie też odpuścić drzewnych woni:)). Ale powącham CdG; tu gdzie mieszkam, jest butik z perfumami CdG, tylko że w zasadzie tam nie wchodzę, bo sprzedają tam głównie ciuchy o bardzo onieśmielających cenach, a perfumy mają jakoś zakamuflowane. Chyba jednak trzeba będzie się przemóc:))) Aha, wąchałam jeszcze nie tak dawno CdG2 - zapach fajny, też miałam skojarzenie z atramentem, tylko strasznie jakoś słabiutko go było czuć. Dzisiaj muszę zrehabilitować Orange Magnifica - przedwczoraj, wstyd przyznać, pomyliły mi się papierki, i to, co brałam za OM było w rezczywistości letnią wersją Premier Jour Niny Ricci (nazywa się to Lucky Day, czy coś w tym stylu), które psiknęłam tak sobie, bo spodobał mi się flakonik w kwiatki:)) Błąd odkryłam dzisiaj - to Premier Jour tak przerażająco pachnie strasznym anyżem w bazie, natomiast Orange w bazie robi się całkiem interesująca - ma jakiś taki leciutko szyprowy, kwaskowaty, organiczny akord, mam też skojarzenie z wonią prasowanej bielizny (chyba ktoś już też to napisał:)). Poprosiłam też dzisiaj przy okazji zakupu w perfumerii o próbkę Santal Blanc - jutro sobie ponoszę, hurra! Śliczny zapach, "uspokajający", przydymione lekko drzewo sandałowe z suszonymi owocami, mniam, pycha! Chciałam jeszcze do kompletu Miel de Bois, ale akurat tam nie mieli. Przetestowałam też Flowerbomb i stwierdzam zdecydowany przerost formy nad treścią - słodko kwiatowo-owocowy, w bazie chyba paczula; jest takich zapachów mnóstwo, niczym specjalnym nie zaskakuje. Nie jest brzydki, ale na pewno banalny. Odpowiedz Link
sorbet Re: Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 14.04.05, 18:44 Jeśli mieszkasz w Paryżu to spróbuj CdG Parfums Shop w placu marche 23, blisko Colette:-) malutki sklep i "luźna" :-) atmosfera. Ten pot odsłania się "niestety" na końcu, hihi. Ta oliwa z patelnii, ale nie przysmażona to Ormonde :-) Odpowiedz Link
mrouh perfumowe wydarzenie, a raczej zdarzenie:-) 15.04.05, 13:04 w moim krótkim życiu w towarzystwie zapachów z wyższej półki... Niestety smutne. Wczoraj spadł i potłukł się mój flakonik Bulgari pour femme. Pierwsze perfumy kupione w pełnym rozmiarze... i pierwsze, a zarazem, mam nadzieję OSTATNIE stłuczone:-) bardzo je lubię i mam nadzieję je sobie jeszcze kiedyś kupić. Póki co pachnie nimi parkiet w przedpokoju i tak miło mi sie wraca do domu :-) Ponieważ był to przykry wypadek nie spowodowany przeze mnie, postanowiłam, ze to będzie okazja do kupienia sobie czegoś innego:-) I szukam właśnie:-) Odpowiedz Link
modern_witch Re: Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 18.04.05, 21:56 Byłam i ja;-) Przypuszczam, ze niewiele nowego powiem bo juz tyle napisaliscie, że moge tylko potwierdzać niektóre zdania;-) Jicky w pierwszej chwili bylo na mnie strasznie ostre i drażniące, a potem przez pół godziny trzymała się mnie ta nuta, jak to określiliście, fekalna, ba, ale na 200 proc! Brzmiało to na mnie jak dramatyczny okrzyk "niech ktoś wreszcie sprzątnie kuwetę!"(kociarze znają ten ból;-P), wstydziłam sie wejść do metra normalnie...połączone to było z lawendą, ale w wydaniu ostrym, w postaci jakby otwartej buteleczki z olejkiem eterycznym. nawet panią w perfumerii ode mnie cofnęło i powiedziała z zastanowieniem "oj, to chyba nie pani zapach". Mitsouko zaczęło sie na mnie czyms chemicznym, (naftalina?) na szczęście przez sekundę. Bardzo szybko sie jednak ociepliło i zmiekczyło, było nawet lekko słodkawe. Po jakichś 40 min Jicky utraciło tę nutę na szczęście, subtelniejąc z minuty na minutę, robiąc się coraz bardziej pudrowe. wanilia? tak, ale w postaci bardziej "ducha wanilii", bardzo ulotnego ale obecnego. Nic z tych koszmarnych syntetycznych wanilii, które potrafią człowiekowi wanilię obrzydzić. W tym samym czasie Mitsouko własciwie bez wiekszych zmian leżalo na skórze - ciepłe, przez moment była leciutka nutka owocowa... To jest szypr? niewiarygodne! okazalo się jednak, ze tego właśnie czasu potrzebowało, zeby się "wytrawić" i jak juz zaczęło, wytrawiało się z minuty na minutę. Też mialam wrażenie leciutkiej oleistości do towarzystwa. Po dość długim czasie pojawiła sie ta wyczekana "cielesność", nie pot jednak, na mnie to bardziej byl zapach rozgrzanego ale nie spoconego jeszcze ciała. dwie godziny później - Jicky:pudrowość i drzewne nuty jakby. wanilia wyczuwalna przy zbliżeniu nosa, drzewne nuty podczas ogrzewania skóry oddechem, wyszly też pod strumieniem ciepłej wody. Mitsouko - dopiero teraz zrozumiałam, co pisaliście o tej męskiej nucie, na mnie to sie stało wręcz takim męskim zapachem, łacznie własnie z zapachem ciała. No, jakby to powiedzieć, obejrzałabym sie za facetem, który by pachniał tak jak moja ręka w tym momencie. pod koniec zapach trzymal sie bardzo blisko skóry, podczas ogrzewania skóry oddechem jakby leciutko piżmowy...tak samo pod ciepła wodą. Odpowiedz Link
modern_witch Re: Jicky, Mitsouko 19.04.05, 09:58 jeszcze musze dodać, że choć jestem przyzwyczajona, że na mojej skórze zapachy bardzo sie zmieniają, to w tym przypadku sama omal z zaskoczenia nie padłam... szczególnie Jicky mnie zdziwiło, ta niesamowita końcowa łagodność, po ostrych przejściach pierwszych 20 minut. Jeszcze tam wrócę... Zabawne, bo pani z perfumerii w pierwszej chwili stwierdziła, ze to Mitsouko raczej jest dla mnie i nawet pytala, czy mi ich nie zarezerwować, bo już tylko jeden flakonik jest... ale ja sie waham troszkę... teraz... Jicky musiałabym jeszcze przetestować ze dwa razy i nie tylko na rękach, bo jednak skóra np za uszami zachowuje sie inaczej i jakby - odpukać - została na mnie ta pierwsza nuta, to dziekuje bardzo! no bo już teraz nie wiem sama...co mi sie bardziej podoba... Odpowiedz Link
sorbet Re: Jicky, Mitsouko 19.04.05, 11:22 Ale fajnie opisałaś:-) Jicky na mnie w ogóle nie jest aż tak agresywny. Może dlatego że testowałem w wietrzny dzień i raczej to przechodni wyczuli tę woń:- ))) A ost. bardzo często czuję to piżmo. Wczoraj nawet w WoodCoffee. Strasznie lubię tę nutkę:-) U mnie ona rozwija się jak piżmo pokazane kiedyś przez Perfumiarza. Ta łagodna pudrowość Jicky jest po prostu jedyna na świecie, hihi. Masz rację z testem w noszeniu. Co innego masz na ręku i wąchasz kiedy chcesz, co innego "za uszami", czyli czujesz zapach no stop. Odpowiedz Link
modern_witch Re: Jicky, Mitsouko 19.04.05, 22:29 no to spróbuj w słoneczny i wejdź zaraz potem do metra, hehe. ja stanęłam w kąciku i tylko zerkałam spoza okularów, czy się za bardzo ludzie nie odsuwają;-) na pewno tam jeszcze wrócę, potestować no i pewnie w końcu jedno z nich kupię...w tej chwili Jicky kusi mnie strasznie, bo końcówka jest niesamowita. Z drugiej strony boje się tego "efektu kociej kuwety", no chyba że będę pamiętała o użyciu ich co najmniej pół godziny przed wyjściem z domu;-P Ale to na razie luźne rozważania...bo Mitsouko też mi się na mnie spodobało. Jak mnie ta pani z perfumerii zapamiętała, to pomysli, że po Mitsouko wróciłam, ciekawe czy sie zdziwi... Jeśli chodzi o piżmo, to piżmowe niuanse raczej instynktownie wyłapuję, niestety. Nie znam dobrze wszystkich wcieleń piżma, więc piszę raczej "na nos";- ) Odpowiedz Link
modern_witch Mitsouko... 22.05.05, 12:26 a własnie moja przyjaciółka się doczytała w Dziennikach Anais Nin, że Anais używała Mitsouko;-), taka ciekawostka. Czekam na swoją kolej czytania;-), w "Henrym i June" autorka pisze sporo o swojej namiętności do perfum, ale nie wymienia nazwy żadnych. Ciekawe, czy to własnie Mitsouko były tymi perfumami, którymi dzieliła się z June... Odpowiedz Link
nitulina Re: Blog forumowy:-) 12.04.05, 00:35 A ja dzisiaj przeżyłam największe rozczarowanie perfumowe życia. CdG2 etp/edt. Syntetyczne,mdłe...tak pachniał pedet we Wrocławiu w latach 70 i skajowy tornister kolezanki w ławce, być możę wylał się tam jakiś atrament i zawieruszyła się skórka mandarynki;) Po chwili robią się całkiem miłe, ale co z tego kiedy po pół godzinie już ich nie ma... Na moim chłopie z kolei są bardzo kolońskie.. A może mój nos plebejski :( Odpowiedz Link
sorbet Re: Blog forumowy:-) 12.04.05, 01:40 Właśnie, często słyszę opinię że CdG2 nie jest trwałe. Na mnie czuć nawet po pracy:-P Nitulina, spróbowałaś 2EdT czy 2EdP? EdT pamiętam jako bardziej metaliczne, lżejsze kiedy EdP jest intensywniejsze, wręcz "namacalne":-). Szczerze mówiąc, EdT bardziej mi odpowiada. Jest jakby mniej dosłowny. 2 to zapach "z powrotami". Czasem czujesz te białe kwiaty, czasami czujesz mocną ambrę z atramentem. I imo zapach nie jest ani zbyt słodki, ani zbyt koloński:-) Odpowiedz Link
nitulina Re: Blog forumowy:-) 12.04.05, 12:07 Spróbowałam obydwa, tz mam próbki i edt i edp U mnie nie było żadnych powrotów, bardzo mocny początek chwilę łagodności i naprawdę wszystko trwało nie wiecej niż godzinę. Odpowiedz Link
sorbet Re: Blog forumowy:-) 12.04.05, 13:28 A czy jest wyczuwalna różnica między EdT a EdP? To fajnie że możesz porównać. EdT pamiętam bardzo mgliście:-) Wąchałem kilka lat temu i tylko na papierku. CdG twierdzi że żadnej różnicy nie ma, ale jednocześnie mówi że to Puig teraz robi EdP :-))) A może moja pamięć myli. A szkoda, że Ci się nie podoba. Myślałem że #2 jest w miarę "uniwersalny" zapach:-) Odpowiedz Link
sorbet Re: Blog forumowy:-) 12.04.05, 13:31 Kurczę niejasno piszę. EdT to wersja pierwotna, zrobiona przez Comme w 1999 r., EdP to re-make od Puig, w 2003 r. chyba, kiedy CdG i Puig podpisali umowę o dystrybucji #2. Teraz EdT to prawdziwy rarytas:-) Odpowiedz Link
nitulina Re: Blog forumowy:-) 12.04.05, 21:47 Różnią się troszkę intensywnością. edp jest bardziej dosłowne i męskie? A edt delikatne damskie. Odpowiedz Link
chatka_ Nieprawda jest...... 15.04.05, 22:32 że szczescia chodza parami, bo bywa, ze i trojkami :)) Nie dosc ze, dzis odkryte zostaly przede mna dwa najpiekniejsze zapachy sezonu wiosennego - Un Jardi en Mediterrenee i Roberto Verion (nie moge sie zdecydowac na jeden), to i poznalam swoj zapach roku 2005 - Violette Angel. Slowo sie rzeklo, ale to nie znaczy, ze nie chce byc wiecej zaskoczona :) Odpowiedz Link
chatka_ Fiłoki x 3 15.04.05, 22:43 Przede mna fiolki w trzech odslonach: Violette di Parma - fiolki prosto z krzaczka, "Be Sparkling" Gai Mattiolo - fiolki rozpuszczone w wodzie nasyconej CO2, az w nosie szczypie, i Viloette Angel - pierwsze wrazenie goracy, slodki i gesty dzem z fiolkow, po chwili dzemik jednak nie, raczej galaretka, cos bardziej przezroczystego w charakterze. Mam wrazenie, ze to damska wersja Angel Innocent - calkiem niedawno odkrylam w nim meską nute, i gdyby tej nuty go pozbawic, a oslodzic galeretka z fiolkow to otrzymalibysmy Violette Angel :) Zaskakujaco piekne, nie maja w sobie nic z oryginalu - upadlego aniola, to najbardziej niewinny ze wszystkich aniolow :)) Odpowiedz Link
modern_witch To jest okrucieństwo;-) 15.04.05, 22:52 znęca się Pani nade mną, droga Pani! Ale chętnie jeszcze posłucham o galaretce z fiołków i niewinnych aniołach... zwłaszcza że i sam Angel mnie fascynuje od dawna... nigdy jakos nie kupiłam, choć się od kilku lat przymierzam... a fiołki, no, wiadomo. Juz jak pierwszy raz usłyszałam, że jest fiolkowa wersja Angel to podskoczyłam...a teraz też podskakuję, tylko z niecierpliwości, kiedy to powącham wreszcie! Odpowiedz Link
chatka_ Re: To jest okrucieństwo;-) 15.04.05, 23:00 Chcialam Cie zaprosic do Bialegostoku, ale mialam sie nie znecac :))Jak zobaczysz na allegro kupuj w ciemno, tak jak ja. Ale nie spodziewaj sie podobienstwa z Angelem oryginalem, tak jak pisalam to bardzo ugrzeczniony, uliryczniony zapach ;) Odpowiedz Link
modern_witch CdG 2 - ze mnie też znika... 10.05.05, 20:52 ... niestety i to błyskawicznie! W pierwszej chwili mój nos uderzyła chmura zapachu. Dość "burzliwe" wejście, w ktorym trudno było wyodrębnić konkretne nuty, taki zmieszany i zlożony cocktail, hehe. Jednoczesnie slodkie i ostre, subtelność przeplatała sie z mocnymi zwierzęcymi akordami, jakaś sztuczność mocno wyczuwalna, ale nawet ciekawa, jednoczesnie orzeźwiał i zarazem nawet jakby trochę...przytłaczał. I wszystko to żyło, poruszało się, ścierało ze sobą... Szalenie niejednoznaczny zapach... Przyznam, w pierwszej chwili nieco mnie oszolomił... chociaż to wejście mocno mnie zafascynowało i wiele się po nim spodziewałam. I? I niestety, nic! Nie wiem, jak to się stało, nie wiem co sie stało. Po prostu po krótkim czasie (10 min, 15?) nie czułam absolutnie nic! Czy zapach ze mnie znikł, czy też mój nos się na niego znieczulil - nie wiem. Przy pierwszej próbie miałam wrażenie, że zapach mnie "omija", że czuję go jak przez grubą zasłonę. Za drugim razem nie czułam w ogóle! Jakiś minimalny cień jakby ambry i to wszystko, co zostało! a i to musiałam się bardzo starać, żeby poczuć... Szkoda, bo pierwsze minuty zapachu na skórze były naprawdę fascynujące:-( Odpowiedz Link
sorbet Re: CdG 2 - ze mnie też znika... 10.05.05, 23:44 No to fajnie:-) Naprawdę czuję ten zapach przez cały dzień. I to 2 ostrożne psiknięcia. Może poprzez tę mocną głowę. Bo później to już zupełnie inny, z trochę "sztucznym" atramentem, i słodką ambrą. Ja z kolei ma wrażenie zapachu "jednolitego":-))) jak wąchany z błyszczącego czernią kawałku jakby laku, atramentu, kadzidła, hihi. Winny jestem Ci jeszcze DB:-) a może chciałabyś spróbować Tea i Sequioa, bo chyba lubisz i herbatę, i drzewne klimaty?:-) Odpowiedz Link
modern_witch Re: CdG 2 - ze mnie też znika... 11.05.05, 01:41 hehe, no popatrz, jak różnie się to odbiera;-) mnie się właśnie wydawał bardzo niejednolity...przez te kilka minut, które były mi dane na nacieszenie się nim... a potem, no właśnie... tej ambry to odrobinę na skórze zostało, ale właściwie cień. Naprawdę nie wiem dlaczego! Herbatę i drzewa lubię;-), co więcej, wydaje mi się, że dobrze na mnie grają. Chętnie spróbuję... Sequoię pamiętam ze zlotu, ale chyba na sobie nie próbowałam... pozdr. Odpowiedz Link
olesiam Przebieżka po perfumeriach i jej wyniki (Warszawa) 21.04.05, 19:31 W ramach pracy odwiedzam w tych dniach centra handlowe i mam kilka "wynalazków" -Tesco Połczyńska Guerlain Mahora edt 30 ml z 194 zl Paloma Picasso o tej samej nazwie z 1984 roku edp 50 ml za 330 zl Nina Ricci Les Belles niebieskie edt 50 ml za 205 zl, żolte 30 ml za 135 zl Givenchy Oblique 2*20 ml za 149 zl Salwador Dali, mnóstwo, łącznie z "penami" za 35 zl 8 ml -Fort Wola w Marrionaud jest Ylang & Vanilia z AA Guerlain, mają wyłączność -Klif DUUUŻE stoisko z wyprzedażą 30% m in Rochas Absolu 30 ml ze 123 na 87 Rochas Alchimie 30 ml ze 172 na 122 Charles Jourdan The parfum edp 30 ml 112 zl ze 160 Christian Lacroix Bazaar summer fragrance 100 ml edt za 157 zl, jest tester, całkiem przyzwoite, przypominaja Krizie Carolina Herrera Sensual Vetiver edt 1oo ml za 169 (kusi) Refreshing Ginger 100 ml za 169 (też kusi, ale nie mają testera...) oczywiście (lub nie) męskie. duzo też innych różności:) w Klifie testowałam też różową Sonie Rykiel Woman i tu bym sie nie zgadzała z napisem na butelce not for man, bo to całkiem by sie spodobało wielbicielom soku z białych winogron obu płci:) pozdrawiam o. Odpowiedz Link
kalooo Re: Przebieżka po perfumeriach i jej wyniki (Wars 21.04.05, 21:07 ojejusiu,olesia!!!Dzięki,dzięki-jakby kto pytał,jutro jestem w Klifie...;) Odpowiedz Link
olesiam Re: Blog forumowy:-) 29.04.05, 11:55 W Douglasie jest juz Kenzo Summer i CK Eternity Summer Czy szanowna kolezanka Kaloo nabyła coś w Klifie? O. Odpowiedz Link
modern_witch Kaloo widac nic nie kupiła, ale ja... 14.05.05, 00:47 ... Przy okazji nieplanowanych zakupów w tesco zajrzałam do tej perfumerii, Olesiu! I co zobaczyłam? Wielki słoneczny łeb na pudełku! aż mnie zatkało z wrażenia, bo to wcielenie tego łba znałam z widzenia! To Król Słońce, ale w wersji PERFUMY! (7,5 ml). Nigdy tego nie miałam, kupowałam na litry EdP, a ten zakup odkładałam...aż nie było już czego kupować:-( Byly dwa pudełka, ale ekspedientka (przemiła), zaznaczyła, że ktoś to stale kupuje i że jedno pudelko już jest zarezerwowane... rozumiecie zatem , że nie mogłam czekać;-) Ech, chodzę od wczoraj z miną kota, który wyżarł właścicielom cały zapas łososia na 50-osobowe przyjęcie i zdaje sobie sprawę, że na zdrowie mu nie pójdzie i jeszcze może po ogonie oberwie... ale póki co, jest bardzo zadowolony z siebie! A tak nawet ostatnio wyrzucałam sobie, jaka głupia byłam, że nigdy nie kupiłam własnie perfum! No i zjawiły sie jak na zawołanie! Są w sprayu, co nieco mnie zdziwiło, nie wiem czemu, spodziewałam się, że będą bez, słoneczny łeb jest caly złoty, kolor perfum nieco ciemniejszy, ale one w ogóle ciemnieją szybko... Zabawne, że zapach jest dużo bardziej "zrównoważony". Nie czuję prawie chemicznego ananasa. Mocniej niż w EdP wychodzą goździki i cynamon, ale jednocześnie zapach jest harmonijny i subtelny... EdP potrafi się "wygłupiać" na skórze czasem, a to wcielenie Króla jest pełne godności... Odpowiedz Link
sorbet Ach, gratuluję zakup + 14.05.05, 01:41 Też czytałem że perfumy ładniej się rozwijają i jak określiłaś bardziej "harmonijnie":-) czy "dostojnie", ładnie miesza się ze skórą. Ale jak fajnie doświadczyć to na "własnej skórze":-) Odpowiedz Link
sorbet Vol de Nuit 02.05.05, 01:06 Dostałem próbeczkę od ModernWitch. Aldehydy. Początek jak w wodzie męskiej. Ale wiem, ze to prawie "standard":-) dla wód Guerlainowskich. Stare wody świeże akordy mają dzięki właśnie bergamotce, lawendzie i "męskiej" kolońskiej. Zapach szybko jednak łagodnieje i pachnie słodko i odrobinę pudrowo. Jedynie wanilia przyszła mi do głowy. Musiało byc coś jeszcze. Irys, w tramwaju dostałem "olśnienie". To dzięki niej puder jest wręcz mleczna i tak subtelna. Jest tam także pewna kwiatowość, nie wiem czy to połączenie jaśminu i kwiatu pomarańczy. Trochę "sztuczna", pewnie przez aldehydy. W porównaniu z twardogłową Mitsouko i dekadencką Jicky, Vd Nuit jest jak nieśmiała kuzynka. Bois des Iles bije ją na głowie sandałowcem. Apres L'Ondee przebije barokową wytwornością. "Irysowy szeft" Shalimar grzmi orientalnym przepychem. Z drugiej strony trudno mi wyobrazić vintage które jest tak subtelne, wręcz "minimalistyczne", hihi. Odpowiedz Link
modern_witch Re: Vol de Nuit 02.05.05, 10:33 posiadanie tej próbki zawdzięczam Taje;-), to oczywiście trzeba podkreślić... Mialam na sobie tylko raz, będe jeszcze testować dłużej i więcej...VdN mnie od razu na zlocie zauroczyło. na mnie, o ile pamiętam, też się szybko robi pudrowe i miękkie, trochę słodkie...ale nie taka pudrowością ducha wanilii jak np w Jicky. Moze jutro ponoszę;-) A ja dostalam próbki CdG2, Palisander, Cinnamon i Dark Rose;-), rano ciężkie dylematy miałam, co dziś wybrać? Zdecydowałam sie w końcu na Cinnamon, bo już go wczoraj miałam na sobie i chciałam dziś utrwalić wrażenia. Upadają stereotypy, hehe. Cynamon, nuta którą kocham, zawsze oznaczała coś ciepłego, otulającego...tu mamy cynamon "świeży", nie mogę go inaczej określić. Ciekawe, czy tak pachnie taka absolutnie świeża kora cynamonowa, dopiero co "brutalnie" zdarta, może lekko wilgotna, nie ta wysuszona na wiór, którą zwykle ma sie okazję wąchac? Na razie pewnie się nie dowiem... I to nie jest ciepłe! Przynajmniej na początku! "Chłodny cynamon" to chyba tylko lody cynamonowe mogą być? Ale nie, bo lody zbyt już zimne (no chyba że roztopione trochę)... Nie moge się pozbyć wrażenia, że ten cynamon jest "ukryty" pod czymś wręcz odświeżającym, "kolońskim"... a po dluższym czasie noszenia sporo drzewnych akcentów się też pojawia... Odpowiedz Link
sorbet Cinnamon 02.05.05, 13:06 Jeśli dobrze pamiętam to tam jest jeszcze cedr, białe piżmo i benzoin (mam olejek od Perfumiarza) ale chyba to nie to. A, że chłodny, bo to sorbet cynamonowy:-)) Odpowiedz Link
modern_witch Re: Cinnamon 02.05.05, 13:23 oj, bo pójdę gdzieś dziś zaraz na lody cynamonowe;-) no tak, nazwa trafiona... rzeczywiście to nie całkiem lody, bo lody zbyt słodkie i mleczne jednak w wyrazie...a tu cynamon taki własnie odświeżający i ostry dosyć. Odpowiedz Link
modern_witch Re: Cinnamon 02.05.05, 18:23 pod koniec dnia jest bardzo stopiony ze skórą. fajnie. to jeden z tych zapachów, które nie są na mojej skórze "gościem" tylko "domownikiem";-P teraz czuję puder, ale nie taki słodki "z puderniczki", raczej coś w klimacie orzeźwiającego talku na letnie dni...ale też już takiego trochę "na skórze"... niesamowite, dawno mi się nic tak od razu nie spodobało (mam na myśli nie takie "spodobanie się " na zasadzie "jakie to śliczne";-P tylko raczej coś w klimacie lekkiej, narastającej ciągle fascynacji, taka obserwacja z lekko przymruzonym okiem, niby dystans, ale dajesz sie porwać). Odpowiedz Link
modern_witch Re: Vol de Nuit 03.05.05, 17:51 Noszę cały dzień. Zabawne, ale pierwsze skojarzenie miałam "kosmetyczne", jak z Lipstick Rose, choć oczywiście to zupełnie rózne zapachy. Ciekawe, czy firma Celia robiąc swoje szalenie popularne w latach 80 szminki nie "podebrała" sobie czegoś, no powiedzmy " w typie" ;-) to było moje pierwsze skojarzenie, jeszcze podczas zlotu... bardzo podobnie te szminki pachniały. Na mnie VdN zaczyna bardzo łagodnie, od tej właśnie szminki;-P...żadnego ostrego początku, jak choćby w Jicky i Mitsouko, ba, nawet Shalimar startuje na mnie nutą trochę drażniącą. Tu nic takiego, łagodność od początku... jeżeli lawenda, to nie ostrość eterycznego olejku, tylko raczej staroświecka bieliźniarka z saszetkami lawendy;-)... dużo pudru, jeżeli nawet jakaś sztuczność, to minimalna i nie drażniąca. Wanilii nie czuję raczej (może na mnie nie wyszła), coś lekko drzewnego natomiast - tak. zapach właściwie od razu sie na skórze kładzie, wyczuwalny raczej przy dużym zbliżeniu, ale nie znika ze mnie, tak jak BdI, ciągle gdzieś tam z oddali informuje uspokajająco "jestem, jestem", zwłaszcza jak wiatr owieje głowę. Podoba mi się w nim ta miękkość, pudrowość i subtelność i to, że w ogóle nie nuży...nawet w taki dość gorący dzień jak dziś. Odpowiedz Link
modern_witch Re: Blog forumowy:-) 06.05.05, 00:48 Dwuosobowy test CdG Palisander wykazał niezbicie, że nie będę miała do tego zapachu konkurencji i że raczej nikt nie będzie mi go podbierał;-) gdybym sobie kiedyś sprawiła... Moja przyjaciółka najpierw nastawiła łakomie nadgarstek aby po chwili zawolać: "O nie! To pachnie jak sklep z artykulami malarskimi!", po czym demonstracyjnie poleciała się myć, hehe. Fakt...na niej pachniał czystą terpentyną, ja tam terpentynę lubię, no ale nie każdy musi;-P Na sobie czułam świeże, nieoheblowane drewno i nie wiem czemu (bo nie odrózniam zapachowo) cięte w poprzek słojów, takie dość szorstkie wrażenie, jak się przesuwa ręką... zdecydowanie również bursztyn mi się na skórze pojawił, sporo nawet tego bursztynu bylo... Zapach bardzo szybko na mnie łagodnieje, "wygładza się" staje sie taki... nobliwy, tak, to chyba najlepsze określenie. Na pewno juz nie "tartak i świeże deski", raczej szlachetne aromatyczne drewno do zdecydowanie bardziej wyrafinowanych celów;-) Odpowiedz Link
kalia_t Re: Blog forumowy:-) 06.05.05, 13:49 Wczorajsze traumatyczne przeżycie jest związane z...Chic Herrery, hehe. Akurat jestem fanką tego zapachu(dość oryginalne zdanie n/t Chic na tym forum)i stosunkowo dobrze na mnie leży. Kilka razy spotkałam osoby "ubrane" w Chic i zawsze(!) nie mogłam się nadziwić jaki to piękny zapach.:)) Niestety od wczoraj zaczynam rozumieć niepochlebne opinie, a nawet to, że zapach przez kogoś został znienawidzony... Wybraliśmy się na Karaoke i przez dłuższy czas znajomi zastanawiali się co tak koszmarnie śmierdzi... Ze niejakim zdumieniem rozpoznałam Chic na obsługującej nasz stolik kelnerce, tylko, że z piękną strona Chica miał on niewiele wspólnego. Rozwinął się w kwaśnego, cytrusowego potworka z odrobiną bułgarskiej róży i akordów drzewnych, za to wylazła z niego wanilia i stworzyła coś koszmarnego. Za żadne skarby świata nie wpadłabym na to, że Chic może tak śmierdzieć i wreszcie zaczynam rozumieć wszystkie negatywne i niepochlebne opinie na jego temat. Odpowiedz Link
luloo1 Re: Blog forumowy:-) 11.05.05, 08:31 Dla mnie jest takim cytrusowym potworkiem właśnie, zupełnie bez charakteru. Jak tani płyn do mycia naczyń. Odpowiedz Link
chatka_ Moschino Couture 12.05.05, 15:49 Zawsze myslalam, ze tak wlasnie pachnie Channel 5, pudrem i kwiatkami jasminu, czekoladkami i pomaranczami. To szalenie kobiecy i elegancki zapach, i marzyc o nim bym mogla, tylko jak dlugo moglabym udawac, ze jestem kims innym niz jestem. Nie dluzej niz jedna probke ...:) Odpowiedz Link
kalia_t Re: Blog forumowy:-) 16.05.05, 10:33 luloo1 napisała: > Dla mnie jest takim cytrusowym potworkiem właśnie, zupełnie bez charakteru. Jak > > tani płyn do mycia naczyń. Dziś rozumiem, ale mroczną stronę Chic poznałam niedawno.:))) Niemniej nie zmienia to faktu, że nadal lubię ten zapach.:) Odpowiedz Link
modern_witch Ujarzmiłam potwora;-) 19.05.05, 23:56 hehehe... miałam dzis niepowtarzalną możliwośc zapoznania się osobiście z Musc Ravageur, o którym, zdaje się, miałam okazję czytać...hmmm... dość niepochlebne opinie. Że "okropny", że "brudny" i że "nie wiadomo kto chciałby to nosić"... Przyznam, że nawet się trochę bałam tego zapachu... ale ciekawość była silniejsza;-) Na rękę poszło mi tego dość sporo (w miejscu publicznym, ale nie zaobserwowałam jakiejś przyspieszonej ewakuacji ludności)... hmmm. Na początku zaslugiwał na te opinie, naprawdę! Ostre korzenie, coś ciemnego, zwierzęcego i faktycznie "brudnego", spoconego - nie da się ukryć, było w tym. Ale jednocześnie coś mnie już w tej fazie zapachu przyciągało (odpychało też, ale chyba nie tak bardzo;-P). Moja pierwsze słowa brzmiały "faktycznie okrrropny", ale czułam, że mówie to z takim powstrzymywanym uśmieszkiem, jak czasem, gdy, no nie wiem, przykład z doświadczeń pedagogicznych, jakiś uczeń robi coś, za co powinniśmy mu zwrócić uwagę, a mamy tylko ochotę zamknąć się gdzieś w kącie i wyśmiać porządnie... a to przecież niepedagogiczne bardzo i powagę trzeba zachować. No, to on taki własnie "okropny" dla mnie był;-P Ale fakt, bił w nos chyba przez pół godziny, ostrą bardzo zwierzęcą nutą, momentami odpychającą, ciężką i strasznie cielesną. Jednak po tym czasie... nie ten sam zapach! Zostały korzenie, ale ciepłe i słodkie, ciągle ciężkie, ale apetyczne już... zwierzęce nuty zmiękły i się osłodziły... może nadal odrobinę "gruczołowe", ale ujmujące. Wrażenie? Ciemna trochę, lekko korzenna słodycz z naprawdę pięknym piżmowym akcentem. Zero potu i brudu, naprawdę! Ujarzmiłam Potwora?! Pytanie teraz - uwierzy mi ktoś? Mam świadka tych przemian;-) A może ten potwór nie był jednak taki straszny... jak go malowano... Odpowiedz Link
sorbet Re: Ujarzmiłam potwora;-) 20.05.05, 14:23 Tak jestem świadkiem:-) W Wedlu nas dyskretnie obserwowano:-)))) Ale interwencji, nawet po Musc nie było, hihi. Wiesz co, na mnie Król w nocy odsłonił tę nutę kazidlano-drzewną, jak u Ciebie, zwłaszcza po kontakcie z wodą. Ale i tak nie było tej fajnej mlecznej obłoki:-) Odpowiedz Link
modern_witch Re: Ujarzmiłam potwora;-) 20.05.05, 18:59 hehe, naprawdę obserwowali? ja nic nie widziałam, byłam zbyt pochłonięta tym, co na stoliku leżało;-))) No, a żebyś wiedział, jak ten "potwór" jeszcze godzinę później pachniał! został slodki "pulsujący" ciepły cynamon i tylko odrobina piżma przy samej skórze... Cudo! Idę w nim dziś na imprezę, nie ma możliwości innej (z trudem się rano powstrzymałam, żeby go do pracy nie założyć;-P). Ciekawe, ile osób zapyta, czym pachnę i ile zbiorę komplementów... No, to dobrze, że Król choć trochę się ruszył... on widać czasu potrzebuje;-) pozdr. Odpowiedz Link
silence-dreamer Re: Ujarzmiłam potwora;-) 31.05.05, 19:01 Mam pytanie o jakim zapachu tak interesująco piszecie???? Może jakis link?? faascynują mnie tego typu zapachy. Odpowiedz Link
sorbet Re: Ujarzmiłam potwora;-) 01.06.05, 01:40 To Musc Ravageur Frederic Malle www.editionsdeparfums.com/ Odpowiedz Link
olesiam organza Indecence -dla wielbicielek 20.05.05, 13:09 Na Marszałkowskiej przy pl.Konstytucji jest dezodorant w szkle, 100 ml za 129 zl.Perfumeria jest przy kawiarence Nescafe. Pozdrawiam o. Odpowiedz Link
olesiam Dla wielbicielek Escady 22.05.05, 15:07 W małej perfumerii Błękitnym Wieżowcu ( Pl.Bankowy) są 3 Escady-Que Viva, Lily Chic i En Fleurs. Pozdrawiam o. Odpowiedz Link
sorbet Etro i Annick Goutal 27.05.05, 20:18 Byłem w Quality:-) i spróbowałem Etro Pachouli i Sandalo. Sandalo jest leciutki na moim skórze, suchy i drzewny. To "skromniutki" zapach :-P. W Pachouli czuć tę pleśń, hmm, raczej jej wspomnienia:-) Podoba mi się że te EdC są tak lekkie. Ale chyba Heliotrope i Ambra są fajniejsze. Wąchałem też Mandagore. Czuję pieprz, to dość ostry i przyprawowy zapach. Szybciutko znikło z mojej skóry, żeby później wracać z czymś chłodnym, świeżym, wręcz mętowo-sosnowo-wetiwerowym. Chyba nieprzekonałem się jeszcze do tego zapachu. Cały czas mocno i ziemisto pachnie Sable:-) Odpowiedz Link
sorbet Eau d'Hadrien czy Nuit d'Hadrien ? 27.05.05, 21:06 Chyba jestem za Eau, oryginalną wersją. Genialna prostota. W Nuit jest coś bardziej przyprawowego, więcej "ciała", ale chyba na dobrze zapachowi nie wyszło. Jak myślicie?:-) Odpowiedz Link
renia30 Re: Eau d'Hadrien czy Nuit d'Hadrien ? 28.05.05, 10:59 Wg. mnie zdecydowanie Eau. W Nuit na mnie wychodzi zbyt wiele nut drzewnych aż zapach staje się jakby stęchły. Miałam większe oczekiwania związane z Nuit a tu niespodziewanie wygrywa Eau. pzodr r Odpowiedz Link
sorbet Re: Eau d'Hadrien czy Nuit d'Hadrien ? 28.05.05, 11:55 Wąchałem znów papierki. Eau zdecydowanie wygrywa. Jest nadal cytrusowy, "kwaśny", że aż dostaję ślinotok, hihihi. Natomiast Nuit jest bardziej wychowawczy, czuję coś drzewnego-słodkiego, chyba także paczulę. Fakt, "mdły":-) Odpowiedz Link
damona Re: Etro i Annick Goutal/CdG 28.05.05, 10:54 sorbet napisał: > Wąchałem też Mandagore. Czuję pieprz, to dość ostry i przyprawowy zapach. > Szybciutko znikło z mojej skóry, żeby później wracać z czymś chłodnym, świeżym, > > wręcz mętowo-sosnowo-wetiwerowym. Chyba nieprzekonałem się jeszcze do tego > zapachu. tez testowalam Mandragore i na mojej skorze pierwsze nuty faktycznie rowniez byly dosc ostre, ale o dziwo nie czulam potem mieto-sosny, lecz cos slodko lekko swiezego...no moze z odrobina miety:) Slodycz inna niz wszystkie do tej pory, bo ani nie kwiatowa, ani owocowa, nie ulepkowata tylko hmmm...nie do okreslenia, jakby byla czescia skory. Natomiast rekord trwalosci osiagnely AG: se soir ou jamais i Micallef Watch, bo papierki i rekaw kurtki pachna juz tydzien i widze ze to nie koniec. Na moim mezczyznie CdG2 MAN edt i CdG edp pachna tak samo dlugo, czyli bardzo dlugo. O ile MAN jest dla nas meczacy w swej sterylnosci i suchosci, to CdG2 mial w sobie wiecej ciepla i nas urzekl. O wiele przyjemniej sie rozwijaja na suchej skorze mojego M. niz na mojej i trwaja, trwaja i sie unosza wokolo. Odpowiedz Link
sorbet Re: Etro i Annick Goutal/CdG 28.05.05, 12:02 Tak, dokładnie. Ta słodycz jest dziwna w Mandagore. Czytałem że korzeń mandagory kształtem przypomina człowieka. To jak żeń szeń, która ma właśnie taką chłodną, dziwną rośliność w smaku. Lecz Mandagore na mojej skórze pachnie czasami rzeźkom, momentami wręcz fatalnie:-) Muszę spróbować kilka damskich AG. Petit Cherry z butelki, to mrożona gruszka, dość fajna. CdG2 MAN w bazie jest faktyczne suchy (wetiwer). Jak dobrze wiedzieć, że CdG2 na Was jest trwały:-) baza tego zapachu jest debeściak. Odpowiedz Link
modern_witch Re: Etro i Annick Goutal/CdG 28.05.05, 14:58 Petite Cherie mialam próbkę, nawet na zlocie... nie podchodziła mi jakoś... ta owocowość (gruszka jak nic, choć nie wiem, czy w końcu w nutach gruszka była) robiła sie na mnie "salatką owocową" posypaną cukrem waniliowym. Apetyczne może, ale nie moje całkiem... A Hadrienów nie pamiętam... wąchaliśmy na zlocie, jeszcze w Quality na pewno... w pamięci czarna dziura;-) za dużo było tego szczęścia chyba jednego dnia. Muszę powtórzyć;-) Odpowiedz Link
luloo1 Re: Etro i Annick Goutal/CdG 28.05.05, 15:45 Zrobiłam mały rekonesans męskich nowych zapachów: Zegnia, Boss zielona kula, Eternity Summer oraz DKNY Be Delicious. Nie wiem, czy dziś z moim powonieniem nie za bardzo, ale Eternity Summer (pachnie jak Truth) i Zegna pachną tak samo. Wszystko robią na jedno kopyto. Boss nie spodobał mi się, pewnie dlatego, że za mocno czuć w nim klasyczne In Motion. Odpowiedz Link