Blog forumowy:-)

    • sorbet Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 11.04.05, 23:00
      Spróbowałem w małej ale fajnej perfumerii na Świętokrzyskiej. Mają Jicky,
      Mitsouko, Mouchoir de Monsieur i Nahema.

      Wniosek? Te stare perfumy są zrobione aby je nosić na skórze. Na papierze
      pachną paskudnie. Na skórze, poezja:-)

      Jicky zaczyna się jak męska woda kolońska. Wąchałem o MdM, a wrażenie że wcale
      nie jest mniej "dżentelmenski". Nawet "narzekałem" sprzedawczyni, że tyle o
      zapachu słyszałem, że ciężki itd... a tu, ha.

      Na mnie rozwinął się w zupełnie inny zapach. Słodki, aksamitny, pudrowy. Ma
      pewną nutkę mleczno-zieloną, którą baaardzo lubię:-), to orris. Jest bardzo
      nutka lekko słona, bardzo lekko piżoma, że tak powiem, pastelowe piżmo, co daje
      zapachowi fajną zmysłowość. Apropos to pewnie cywet, co niektózy mówią że
      pachnie wprost fekalnie. Ha, nie na mnie:-)

      Kombinacja orrisu i piżma jest przepiękna. Zapach bardzo trwały, nadal ma tę
      mleczną pudrowość. W bazie jest wanilia i tonka bean. Jest o wiele "czystsza".
      Jestem zaskoczony, ten zapach jest tak "modern" :-) chyba jeden z najlepszych
      orrisowych jaki znam.

      Mitsouko może być zapachem męskim. Jest w nim jakaś nutka bardzo apteczna.
      zastanawima się czy też są aldehydy. Ale najfajniejszą nutą jest wilgotna,
      mchowa, drzewna nuta, którą raczej można wąchać w męskich wodach. Głębia jest
      przyprawowa (cynamon?), ambrowa - kwaśna, słonna "z potu", z tą męską nutką
      sosnowo-drzewną. Ha, zapach iście androgeniczny. Muszę chyba go dalej
      potestować.

      MdM jest bardzo nie interesujący:-), bo tylko na papierku. Potestuję wkrótce.
      Początek bardzo męski, mocny. Wilgotne drewno, poźniej suchy wetiwer +
      zaskakującą nutką słodkiego, lekkiego pudru. Najfajniejszą sprawą z tymi wodami
      jest to, że są szalenie niejednoznaczne. Nie tak jak te nowości, "tylko
      dla ...".
      • modern_witch Re: Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 12.04.05, 00:22
        sorbet napisał:

        > Spróbowałem w małej ale fajnej perfumerii na Świętokrzyskiej. Mają Jicky,
        > Mitsouko, Mouchoir de Monsieur i Nahema.

        ohoho, musze poszukać, która to może być perfumeria... zwłaszcza o Mitsouko
        tyle słyszalam, a nigdy nie mialam okazji powąchać. Oczywiście, tym bardziej
        fascynuje mnie zapach, im więcej słyszę o nim sprzecznych opinii...a o Mitsouko
        wiele słyszałam własnie takich, że "bleee", więc trzeba zbadać, na mnie może
        być niezły, hehe.

        > Wniosek? Te stare perfumy są zrobione aby je nosić na skórze. Na papierze
        > pachną paskudnie. Na skórze, poezja:-)

        hmmm, to może dlatego "rzuciło" mnie na Joy - okropnie się rozczarowałam, a
        fakt, najpierw skromnie spróbowalam na papierku. Papierki to nowomodny
        wynalazek widocznie, myślę, że kiedyś to jednak skóra miała byc tym "narzędziem
        pierwszego kontaktu". No, a dziś mamy papierki i może to wlasnie pod nie sa
        komponowane "papierowe" w wiekszości zapachy, które często najlepiej brzmią na
        papierkach i co do niektórych, jeśli o mnie chodzi, mogą tam pozostać. Ja się
        zresztą długo do tych nieszczęsnych papierowych paseczków w perfumeriach nie
        moglam przekonać, dopiero od jakichs dwóch lat zaczęlam jednak najpierw tak
        testować, może dlatego że coraz więcej wącham ;-P i dopiero jak mi sie cos
        spodoba, przechodzę na test na skórze. Okazuje sie, ze mogłam w ten sposób
        wielu rzeczy nie dostrzec...


        • sorbet Sklep jest tuż przed Mazowiecką+ 12.04.05, 01:22
          idąc z Marszałkowskiej, po lewej stronie, przy salonie z gadżetami z Indonezji:-
          )

          • chatka_ Re: Sklep jest tuż przed Mazowiecką+ 12.04.05, 15:20
            Czy ktos kto sie tam wybiera moglby sprawdzic czy maja tam Biotherm granatowy,
            nie znam nazwy, ponoc wycofuja? I oczywiscie pozniej wrazenia opisac. Nie
            znalazlam nigdzie w Warszawie, ponoc jest w Sephorze przy Holiday Inn (?), ale
            nie zdazylam tam dojsc.
          • modern_witch Re: Sklep jest tuż przed Mazowiecką+ 12.04.05, 20:29
            dzięki za adres, na pewno zajrzę, jak znam życie to z Kaloo sie wybiore albo z
            moją współtestowaczką...
            Chatko, z przyjemnościa bym Ci to sprawdziła, ale jak widze juz odpowiedź
            masz... w pracy czasem na forum zagladam, ale wolę nie odpowiadać ze słuzbowego
            komputera i tak zostałam wyprzedzona;-)
            pozdr.
            • chatka_ Re: Sklep jest tuż przed Mazowiecką+ 12.04.05, 21:30
              modern_witch napisała:

              > Chatko, z przyjemnościa bym Ci to sprawdziła, ale jak widze juz odpowiedź
              > masz... w pracy czasem na forum zagladam, ale wolę nie odpowiadać ze
              słuzbowego pozdr.


              Moja Droga, ale nic jeszcze starconego, mozesz wybrac sie w okolice Holiday
              Inn :))) W DCentrum pani powiedziala, ze jeszcze tam moga miec. Nie o hotel
              chyba jej chodzilo, a okolice, gdzies w okolicach jest perfumeria? Uwielbiam
              kosmetyki Biotherm, ciekawam jak pachnie woda Aqua Relax??
              • modern_witch Re: Sklep jest tuż przed Mazowiecką+ 14.04.05, 00:17
                nie omieszkam połazić i powęszyć Ci za tym...nie wiem tylko kiedy...
                • chatka_ Re: Sklep jest tuż przed Mazowiecką+ 14.04.05, 08:39
                  modern_witch napisała:

                  > nie omieszkam połazić i powęszyć Ci za tym...nie wiem tylko kiedy...

                  Jestes kochana! :)
        • olesiam Re: Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 12.04.05, 20:20
          No widze, ze wiesci rozchodza sie szybko, ja wczoraj niczego nie swiadoma bylam
          w tej perfumerii godzine jak sie okazało po Marli, i tak sie zastanawialam, skąd
          to zdziwienie i zadowolenie u Pań, ze tyle osob jednego dnia zachowuje sie mocno
          entuzjastycznie przy półeczce z Guerlainami:)
          Jicky to absolutny obłed...jedna z najpiękniejszych wanilii które wąchałam
          A kto od wczoraj ma Mitsouko?-ja!dziekuje Marluś!!!

          Aha, Biotermu to oni tam nie mają, tylko Guerlain, Versace, La Colline, Angel
          Schlesser(?)
          O.


      • mathilde17 Re: Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 13.04.05, 11:48
        Sorbecie, nawet nie wiesz jak się ucieszyłam, że moje ulubione Mitsouko i Jicky
        już są dostępne w Warszawie, bo oznacza to, że będę musiała przd powrotem do
        kraju robić zapasów wykupując pół perfumerii:)) Mam nadzieję, że na
        Świetokrzyskiej to będzie stała oferta, a nie jakaś ciekawostka sezonowa.
        Zgadzam się w całej rozciągłości, że stare Guerlainy należy testować tylko i
        wyłącznie na skórze, na papierku wykręcają nos na drugą stronę. Należy im dać
        czas, aby się uleżały i pokazały swoje głębokie "ja":). Nigdy bym nie odkryła,
        że Mitsouko to mije perfumy, gdybym kiedyś od niechcenia i bez większych
        nadziei nie psiknęła ich na rękę.
        Jicky jest na mnie chyba ostrzejsze niż na Tobie, czuję głównie bardzo
        zwierzęco-wydzielinowy cywet (niech będzie nawet, że lekko fekalny:))
        równoważony lawendą, która pozostaje przez cały czas, a wszystko trochę tylko
        złagodzone pudrem i wanilią. Rzeczywiście zaskakuje nowoczesnością mimo bardzo
        podeszłego wieku (1889, jeśli mnie pamięć nie myli) i wydaje mi się, że gdyby
        stworzono go teraz, zostałby uznany go za szczyt awangardy, głównie przez to
        wyjątkowe połączenie świeżości i zwierzęcości:). To najbardziej seksowny
        zapach, jaki znam (opinia podzielana przez tzw. najbliższe otoczenie;)).
        W Mitsouko też najbardziej zachwyca mnie ta wilgotność mchowo-drzewna,
        przeważnie szypry bywają jednak bardziej suche. Nie czuję w nim za bardzo
        przypraw ani aldehydów, ale "czysty pot" jak najbardziej, pod koniec dnia
        pachnie bardzo cieleśnie, nie tracąc swojej wytrawności; jest bardzo "w
        skórze", jeśli można to tak ująć. Trochę takiej "męskiej" goryczki którą lubię
        wyczuwam w Virgilio Diptyque, tylko on jest bardziej suchy i ziołowy niż
        drzewny, jakby wsadzić nos do woreczka z wysuszonymi na słońcu ziołami; i zero
        słodyczy. Bardzo, hmm, prowansalski:)
        A wczoraj powąchałam ostatnie nowości czyli Guerlainy i kwiatkowe Angele.
        Pivonia Magnifica odpadła w przedbiegach, kwiatkowo-różowy banał. Orange jest
        nieco bardziej "złożona", ha ha - na początku pachnie jak pomarańczowy napój
        gazowany typu Fanta czy Orangina, a potem zaczynam czuć anyżek, który
        dyskwalifikuje cały zapach, tak samo jak kilka poprzednich AA. Przypomina mi
        jakąś męską wodę, tylko nie mogę sobie przypomnieć jaką.
        Angele są całkiem ciekawe. Kwiatowe nuty trzymają się bardzo długo, na papierku
        nawet dominują "dzień po". Piwonia wypadła chyba najgorzej - spłaszcza zapach i
        czyni go dość nijakim, o ile o Angel można tak powiedzieć:)(Być moze przemawia
        przeze mnie trochę ogólna niechęć do piwonii). Lilia bardzo dobrze się z
        Angelem komponuje, odświeża go zielono, "uniewinnia" znacznie lepiej niż
        Innocent, moim zdaniem, bo ujmuje mu trochę słodyczy, która dla niektóych może
        być mdląca. Ale najlepszy jest fiołek - uszlachetnia Angel, nadaje mu
        dystynkcji z nutką retro. Zapach robi się bardziej elegancki, mniej
        prowokujący. To wszystko na razie wrażenia z papierków, dzisiaj zrobię test na
        ręce.:)
        Aha, byłabym zapomniała - wąchałam też jakiś czas temu najnowsze dzieło SL -
        Miel de Bois. Niestety, pani w perfumerii psikając mi rękę zrobiła to ze zbyt
        dużej odlegości - jej ideą było chyba to, żeby na ręce osiadła tzw. chmurka
        zapachowa, a w rezultacie nie osiadło prawie nic:). Zapach określiłabym jako
        słodki, suchy i sztywny. Miód z tych białych, bardzo mocno scukrzonych, żaden
        tam gryczany ani spadziowy (może szkoda?). Może nawet bardziej wosk pszczeli,
        taki, z jakiego robi się te fajne świeczki:). Przebijało się momentami coś
        bardziej wilgotnego - dżem, czy raczej kandyzowane owoce, ale tylko przez
        chwilkę. Do drewna w bazie się już nie dowąchałam, muszę powtórzyć test. Ale
        ogólnie moje wrażenie jest bardzo pozytywne, zapach miodu jest jednym z moich
        ulubionych. Taką słodycz mogłabym nosić. SL wreszcie zaczął robić zapachy,
        które mi się podobają, hihi. Ze starszych podoba mi się tylko Santal Blanc,
        coraz bardziej zresztą - chyba w niedalekiej przyszłości pojawi mi się dylemat -
        Santal czy Miel de Bois?...
        Marla, pytanko - jak tam, kupiłaś już Jicky, czy jeszcze się przymierzasz?;)))
        • sorbet Re: Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 14.04.05, 14:08
          Hej jak pięknie napisałaś o Guerlainie:-) W Jicky czuję bardzo mocno orris, to
          prawie jak w Bois d'Iris, prawie że "zielona", pudrowa nuta. Nie wiem czy mam
          jakieś niezbyt dokładne skojarzenie. Odnoszę wrażenie, że Hiris jest być
          może "abstrakcyjną interpretacją" Jicky, hihi. Cały pokój pachnie teraz chyba
          Mitsouko, ta właśnie kolońska, męska odsłona. Aha czuję w Mitsouko akord "oleju
          orzechowego" (nie wiedząc jak ten olej mógłby pachnieć). To prawie jak sam
          początek Hirisa. Czy ktoś mi to potwierdza? :-) Albo pójdę wąchać do skutku.

          "Słony pot" czuję również w CdG EdP. A tam jest miód, gęsty, sklejący:-) ale
          wcale niesłodki. Zapach szalenie suchy i szorstki, miód chyba scala je
          poszczególne nuty w całość. Spróbowałaś może ten zapach:-)? Ktoś na BN napisał,
          że ta brzoskwinia w Mitsouko, to aldehyd C14, Perfumiarz, co to może być? Masz
          rację, szypr jest najczęściej bardzo suchy, a nie jak w Mitsouko.

          Ostatnio często czuję słoną nutkę, nawet w niewinnym Calamusie. Może to
          jednak "moja nuta":-P
          • mathilde17 Re: Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 14.04.05, 18:15
            Niestety, nie wiem jak pachnie orris, ale jeśli czuć go wyraźnie w Jicky, to
            musi być fajny:). Ja świeżość i zieloność w Jicky wiążę głównie z lawendą, ale
            fakt, że można by się dowąchać czegoś jeszcze oprócz. A w Mitsouko na pewno
            jest coś oleistego, zgadzam się całkowicie, ale mi się to kojarzyło z taką
            oliwą z patelni, przysmażoną, jeśli już, haha! (ja akurat używam tylko oliwy z
            oliwek:)) Może teraz już za daleko pojechałam z tymi skojarzeniami:D, ale ten
            zapach jest tak bogaty, że z każdą godziną noszenia pachnie trochę inaczej.
            Ale narobiłeś mi apetytu na CdG EdP - słony pot i miód, czyli coś, co tygrysy
            lubią najbardziej... Przyznam, że nie wąchałam go, bo podczas wizyty w Guerilla
            rzuciłam się głównie na kadzidła (i wyszłam z Avignonem) i przelotnie
            powąchałam jeszcze tylko Odeury, Sequoia i Palisander (nie mogłam sobie też
            odpuścić drzewnych woni:)). Ale powącham CdG; tu gdzie mieszkam, jest butik z
            perfumami CdG, tylko że w zasadzie tam nie wchodzę, bo sprzedają tam głównie
            ciuchy o bardzo onieśmielających cenach, a perfumy mają jakoś zakamuflowane.
            Chyba jednak trzeba będzie się przemóc:))) Aha, wąchałam jeszcze nie tak dawno
            CdG2 - zapach fajny, też miałam skojarzenie z atramentem, tylko strasznie jakoś
            słabiutko go było czuć.
            Dzisiaj muszę zrehabilitować Orange Magnifica - przedwczoraj, wstyd przyznać,
            pomyliły mi się papierki, i to, co brałam za OM było w rezczywistości letnią
            wersją Premier Jour Niny Ricci (nazywa się to Lucky Day, czy coś w tym stylu),
            które psiknęłam tak sobie, bo spodobał mi się flakonik w kwiatki:)) Błąd
            odkryłam dzisiaj - to Premier Jour tak przerażająco pachnie strasznym anyżem w
            bazie, natomiast Orange w bazie robi się całkiem interesująca - ma jakiś taki
            leciutko szyprowy, kwaskowaty, organiczny akord, mam też skojarzenie z wonią
            prasowanej bielizny (chyba ktoś już też to napisał:)).
            Poprosiłam też dzisiaj przy okazji zakupu w perfumerii o próbkę Santal Blanc -
            jutro sobie ponoszę, hurra! Śliczny zapach, "uspokajający", przydymione lekko
            drzewo sandałowe z suszonymi owocami, mniam, pycha! Chciałam jeszcze do
            kompletu Miel de Bois, ale akurat tam nie mieli.
            Przetestowałam też Flowerbomb i stwierdzam zdecydowany przerost formy nad
            treścią - słodko kwiatowo-owocowy, w bazie chyba paczula; jest takich zapachów
            mnóstwo, niczym specjalnym nie zaskakuje. Nie jest brzydki, ale na pewno
            banalny.
            • sorbet Re: Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 14.04.05, 18:44
              Jeśli mieszkasz w Paryżu to spróbuj CdG Parfums Shop w placu marche 23, blisko
              Colette:-) malutki sklep i "luźna" :-) atmosfera. Ten pot odsłania
              się "niestety" na końcu, hihi.

              Ta oliwa z patelnii, ale nie przysmażona to Ormonde :-)
              • mrouh perfumowe wydarzenie, a raczej zdarzenie:-) 15.04.05, 13:04
                w moim krótkim życiu w towarzystwie zapachów z wyższej półki... Niestety smutne.
                Wczoraj spadł i potłukł się mój flakonik Bulgari pour femme. Pierwsze perfumy
                kupione w pełnym rozmiarze... i pierwsze, a zarazem, mam nadzieję OSTATNIE
                stłuczone:-) bardzo je lubię i mam nadzieję je sobie jeszcze kiedyś kupić. Póki
                co pachnie nimi parkiet w przedpokoju i tak miło mi sie wraca do domu :-)
                Ponieważ był to przykry wypadek nie spowodowany przeze mnie, postanowiłam, ze to
                będzie okazja do kupienia sobie czegoś innego:-) I szukam właśnie:-)
            • modern_witch Re: Jicky, Mitsouko, Mouchoir de Monsieur 18.04.05, 21:56
              Byłam i ja;-)
              Przypuszczam, ze niewiele nowego powiem bo juz tyle napisaliscie, że moge tylko
              potwierdzać niektóre zdania;-)
              Jicky w pierwszej chwili bylo na mnie strasznie ostre i drażniące, a potem
              przez pół godziny trzymała się mnie ta nuta, jak to określiliście, fekalna, ba,
              ale na 200 proc! Brzmiało to na mnie jak dramatyczny okrzyk "niech ktoś
              wreszcie sprzątnie kuwetę!"(kociarze znają ten ból;-P), wstydziłam sie wejść
              do metra normalnie...połączone to było z lawendą, ale w wydaniu ostrym, w
              postaci jakby otwartej buteleczki z olejkiem eterycznym. nawet panią w
              perfumerii ode mnie cofnęło i powiedziała z zastanowieniem "oj, to chyba nie
              pani zapach".
              Mitsouko zaczęło sie na mnie czyms chemicznym, (naftalina?) na szczęście przez
              sekundę. Bardzo szybko sie jednak ociepliło i zmiekczyło, było nawet lekko
              słodkawe.
              Po jakichś 40 min Jicky utraciło tę nutę na szczęście, subtelniejąc z minuty na
              minutę, robiąc się coraz bardziej pudrowe. wanilia? tak, ale w postaci
              bardziej "ducha wanilii", bardzo ulotnego ale obecnego. Nic z tych koszmarnych
              syntetycznych wanilii, które potrafią człowiekowi wanilię obrzydzić.
              W tym samym czasie Mitsouko własciwie bez wiekszych zmian leżalo na skórze -
              ciepłe, przez moment była leciutka nutka owocowa... To jest szypr?
              niewiarygodne! okazalo się jednak, ze tego właśnie czasu potrzebowało, zeby
              się "wytrawić" i jak juz zaczęło, wytrawiało się z minuty na minutę. Też mialam
              wrażenie leciutkiej oleistości do towarzystwa. Po dość długim czasie pojawiła
              sie ta wyczekana "cielesność", nie pot jednak, na mnie to bardziej byl zapach
              rozgrzanego ale nie spoconego jeszcze ciała.
              dwie godziny później - Jicky:pudrowość i drzewne nuty jakby. wanilia wyczuwalna
              przy zbliżeniu nosa, drzewne nuty podczas ogrzewania skóry oddechem, wyszly też
              pod strumieniem ciepłej wody. Mitsouko - dopiero teraz zrozumiałam, co
              pisaliście o tej męskiej nucie, na mnie to sie stało wręcz takim męskim
              zapachem, łacznie własnie z zapachem ciała. No, jakby to powiedzieć,
              obejrzałabym sie za facetem, który by pachniał tak jak moja ręka w tym
              momencie. pod koniec zapach trzymal sie bardzo blisko skóry, podczas ogrzewania
              skóry oddechem jakby leciutko piżmowy...tak samo pod ciepła wodą.
              • modern_witch Re: Jicky, Mitsouko 19.04.05, 09:58
                jeszcze musze dodać, że choć jestem przyzwyczajona, że na mojej skórze zapachy
                bardzo sie zmieniają, to w tym przypadku sama omal z zaskoczenia nie padłam...
                szczególnie Jicky mnie zdziwiło, ta niesamowita końcowa łagodność, po ostrych
                przejściach pierwszych 20 minut. Jeszcze tam wrócę... Zabawne, bo pani z
                perfumerii w pierwszej chwili stwierdziła, ze to Mitsouko raczej jest dla mnie
                i nawet pytala, czy mi ich nie zarezerwować, bo już tylko jeden flakonik
                jest... ale ja sie waham troszkę... teraz...
                Jicky musiałabym jeszcze przetestować ze dwa razy i nie tylko na rękach, bo
                jednak skóra np za uszami zachowuje sie inaczej i jakby - odpukać - została na
                mnie ta pierwsza nuta, to dziekuje bardzo!
                no bo już teraz nie wiem sama...co mi sie bardziej podoba...
                • sorbet Re: Jicky, Mitsouko 19.04.05, 11:22
                  Ale fajnie opisałaś:-) Jicky na mnie w ogóle nie jest aż tak agresywny. Może
                  dlatego że testowałem w wietrzny dzień i raczej to przechodni wyczuli tę woń:-
                  ))) A ost. bardzo często czuję to piżmo. Wczoraj nawet w WoodCoffee. Strasznie
                  lubię tę nutkę:-) U mnie ona rozwija się jak piżmo pokazane kiedyś przez
                  Perfumiarza.

                  Ta łagodna pudrowość Jicky jest po prostu jedyna na świecie, hihi. Masz rację z
                  testem w noszeniu. Co innego masz na ręku i wąchasz kiedy chcesz, co innego "za
                  uszami", czyli czujesz zapach no stop.

                  • modern_witch Re: Jicky, Mitsouko 19.04.05, 22:29
                    no to spróbuj w słoneczny i wejdź zaraz potem do metra, hehe. ja stanęłam w
                    kąciku i tylko zerkałam spoza okularów, czy się za bardzo ludzie nie odsuwają;-)
                    na pewno tam jeszcze wrócę, potestować no i pewnie w końcu jedno z nich
                    kupię...w tej chwili Jicky kusi mnie strasznie, bo końcówka jest niesamowita. Z
                    drugiej strony boje się tego "efektu kociej kuwety", no chyba że będę pamiętała
                    o użyciu ich co najmniej pół godziny przed wyjściem z domu;-P
                    Ale to na razie luźne rozważania...bo Mitsouko też mi się na mnie spodobało.
                    Jak mnie ta pani z perfumerii zapamiętała, to pomysli, że po Mitsouko wróciłam,
                    ciekawe czy sie zdziwi...
                    Jeśli chodzi o piżmo, to piżmowe niuanse raczej instynktownie wyłapuję,
                    niestety. Nie znam dobrze wszystkich wcieleń piżma, więc piszę raczej "na nos";-
                    )
                    • modern_witch Mitsouko... 22.05.05, 12:26
                      a własnie moja przyjaciółka się doczytała w Dziennikach Anais Nin, że Anais
                      używała Mitsouko;-), taka ciekawostka.
                      Czekam na swoją kolej czytania;-), w "Henrym i June" autorka pisze sporo o
                      swojej namiętności do perfum, ale nie wymienia nazwy żadnych. Ciekawe, czy to
                      własnie Mitsouko były tymi perfumami, którymi dzieliła się z June...
    • nitulina Re: Blog forumowy:-) 12.04.05, 00:35
      A ja dzisiaj przeżyłam największe rozczarowanie perfumowe życia.

      CdG2 etp/edt.


      Syntetyczne,mdłe...tak pachniał pedet we Wrocławiu w latach 70 i skajowy
      tornister kolezanki w ławce, być możę wylał się tam jakiś atrament i
      zawieruszyła się skórka mandarynki;)

      Po chwili robią się całkiem miłe, ale co z tego kiedy po pół godzinie już ich
      nie ma...

      Na moim chłopie z kolei są bardzo kolońskie..

      A może mój nos plebejski :(
      • sorbet Re: Blog forumowy:-) 12.04.05, 01:40
        Właśnie, często słyszę opinię że CdG2 nie jest trwałe. Na mnie czuć nawet po
        pracy:-P Nitulina, spróbowałaś 2EdT czy 2EdP? EdT pamiętam jako bardziej
        metaliczne, lżejsze kiedy EdP jest intensywniejsze, wręcz "namacalne":-).
        Szczerze mówiąc, EdT bardziej mi odpowiada. Jest jakby mniej dosłowny.

        2 to zapach "z powrotami". Czasem czujesz te białe kwiaty, czasami czujesz
        mocną ambrę z atramentem. I imo zapach nie jest ani zbyt słodki, ani zbyt
        koloński:-)
        • nitulina Re: Blog forumowy:-) 12.04.05, 12:07
          Spróbowałam obydwa, tz mam próbki i edt i edp

          U mnie nie było żadnych powrotów, bardzo mocny początek chwilę łagodności i
          naprawdę wszystko trwało nie wiecej niż godzinę.

          • sorbet Re: Blog forumowy:-) 12.04.05, 13:28
            A czy jest wyczuwalna różnica między EdT a EdP? To fajnie że możesz porównać.
            EdT pamiętam bardzo mgliście:-) Wąchałem kilka lat temu i tylko na papierku.
            CdG twierdzi że żadnej różnicy nie ma, ale jednocześnie mówi że to Puig teraz
            robi EdP :-))) A może moja pamięć myli.

            A szkoda, że Ci się nie podoba. Myślałem że #2 jest w miarę "uniwersalny"
            zapach:-)

            • sorbet Re: Blog forumowy:-) 12.04.05, 13:31
              Kurczę niejasno piszę. EdT to wersja pierwotna, zrobiona przez Comme w 1999 r.,
              EdP to re-make od Puig, w 2003 r. chyba, kiedy CdG i Puig podpisali umowę o
              dystrybucji #2. Teraz EdT to prawdziwy rarytas:-)
              • nitulina Re: Blog forumowy:-) 12.04.05, 21:47
                Różnią się troszkę intensywnością.
                edp jest bardziej dosłowne i męskie?
                A edt delikatne damskie.
                • chatka_ Nieprawda jest...... 15.04.05, 22:32
                  że szczescia chodza parami, bo bywa, ze i trojkami :)) Nie dosc ze, dzis
                  odkryte zostaly przede mna dwa najpiekniejsze zapachy sezonu wiosennego - Un
                  Jardi en Mediterrenee i Roberto Verion (nie moge sie zdecydowac na jeden), to i
                  poznalam swoj zapach roku 2005 - Violette Angel. Slowo sie rzeklo, ale to nie
                  znaczy, ze nie chce byc wiecej zaskoczona :)
                  • chatka_ Fiłoki x 3 15.04.05, 22:43
                    Przede mna fiolki w trzech odslonach: Violette di Parma - fiolki prosto z
                    krzaczka, "Be Sparkling" Gai Mattiolo - fiolki rozpuszczone w wodzie nasyconej
                    CO2, az w nosie szczypie, i Viloette Angel - pierwsze wrazenie goracy, slodki i
                    gesty dzem z fiolkow, po chwili dzemik jednak nie, raczej galaretka, cos
                    bardziej przezroczystego w charakterze. Mam wrazenie, ze to damska wersja Angel
                    Innocent - calkiem niedawno odkrylam w nim meską nute, i gdyby tej nuty go
                    pozbawic, a oslodzic galeretka z fiolkow to otrzymalibysmy Violette Angel :)
                    Zaskakujaco piekne, nie maja w sobie nic z oryginalu - upadlego aniola, to
                    najbardziej niewinny ze wszystkich aniolow :))
                    • modern_witch To jest okrucieństwo;-) 15.04.05, 22:52
                      znęca się Pani nade mną, droga Pani! Ale chętnie jeszcze posłucham o galaretce
                      z fiołków i niewinnych aniołach...
                      zwłaszcza że i sam Angel mnie fascynuje od dawna... nigdy jakos nie kupiłam,
                      choć się od kilku lat przymierzam... a fiołki, no, wiadomo.
                      Juz jak pierwszy raz usłyszałam, że jest fiolkowa wersja Angel to
                      podskoczyłam...a teraz też podskakuję, tylko z niecierpliwości, kiedy to
                      powącham wreszcie!
                      • chatka_ Re: To jest okrucieństwo;-) 15.04.05, 23:00
                        Chcialam Cie zaprosic do Bialegostoku, ale mialam sie nie znecac :))Jak
                        zobaczysz na allegro kupuj w ciemno, tak jak ja. Ale nie spodziewaj sie
                        podobienstwa z Angelem oryginalem, tak jak pisalam to bardzo ugrzeczniony,
                        uliryczniony zapach ;)
      • modern_witch CdG 2 - ze mnie też znika... 10.05.05, 20:52
        ... niestety i to błyskawicznie!
        W pierwszej chwili mój nos uderzyła chmura zapachu. Dość "burzliwe" wejście, w
        ktorym trudno było wyodrębnić konkretne nuty, taki zmieszany i zlożony
        cocktail, hehe. Jednoczesnie slodkie i ostre, subtelność przeplatała sie z
        mocnymi zwierzęcymi akordami, jakaś sztuczność mocno wyczuwalna, ale nawet
        ciekawa, jednoczesnie orzeźwiał i zarazem nawet jakby trochę...przytłaczał. I
        wszystko to żyło, poruszało się, ścierało ze sobą... Szalenie niejednoznaczny
        zapach... Przyznam, w pierwszej chwili nieco mnie oszolomił... chociaż to
        wejście mocno mnie zafascynowało i wiele się po nim spodziewałam.
        I? I niestety, nic! Nie wiem, jak to się stało, nie wiem co sie stało. Po
        prostu po krótkim czasie (10 min, 15?) nie czułam absolutnie nic! Czy zapach
        ze mnie znikł, czy też mój nos się na niego znieczulil - nie wiem. Przy
        pierwszej próbie miałam wrażenie, że zapach mnie "omija", że czuję go jak przez
        grubą zasłonę. Za drugim razem nie czułam w ogóle! Jakiś minimalny cień jakby
        ambry i to wszystko, co zostało! a i to musiałam się bardzo starać, żeby
        poczuć...
        Szkoda, bo pierwsze minuty zapachu na skórze były naprawdę fascynujące:-(
        • sorbet Re: CdG 2 - ze mnie też znika... 10.05.05, 23:44
          No to fajnie:-) Naprawdę czuję ten zapach przez cały dzień. I to 2 ostrożne
          psiknięcia. Może poprzez tę mocną głowę. Bo później to już zupełnie inny, z
          trochę "sztucznym" atramentem, i słodką ambrą.

          Ja z kolei ma wrażenie zapachu "jednolitego":-))) jak wąchany z błyszczącego
          czernią kawałku jakby laku, atramentu, kadzidła, hihi.

          Winny jestem Ci jeszcze DB:-) a może chciałabyś spróbować Tea i Sequioa, bo
          chyba lubisz i herbatę, i drzewne klimaty?:-)
          • modern_witch Re: CdG 2 - ze mnie też znika... 11.05.05, 01:41
            hehe, no popatrz, jak różnie się to odbiera;-)
            mnie się właśnie wydawał bardzo niejednolity...przez te kilka minut, które były
            mi dane na nacieszenie się nim...
            a potem, no właśnie... tej ambry to odrobinę na skórze zostało, ale właściwie
            cień. Naprawdę nie wiem dlaczego!
            Herbatę i drzewa lubię;-), co więcej, wydaje mi się, że dobrze na mnie grają.
            Chętnie spróbuję... Sequoię pamiętam ze zlotu, ale chyba na sobie nie
            próbowałam...
            pozdr.
    • olesiam Przebieżka po perfumeriach i jej wyniki (Warszawa) 21.04.05, 19:31
      W ramach pracy odwiedzam w tych dniach centra handlowe i mam kilka "wynalazków"
      -Tesco Połczyńska
      Guerlain Mahora edt 30 ml z 194 zl
      Paloma Picasso o tej samej nazwie z 1984 roku edp 50 ml za 330 zl
      Nina Ricci Les Belles niebieskie edt 50 ml za 205 zl, żolte 30 ml za 135 zl
      Givenchy Oblique 2*20 ml za 149 zl
      Salwador Dali, mnóstwo, łącznie z "penami" za 35 zl 8 ml
      -Fort Wola
      w Marrionaud jest Ylang & Vanilia z AA Guerlain, mają wyłączność
      -Klif
      DUUUŻE stoisko z wyprzedażą 30% m in
      Rochas Absolu 30 ml ze 123 na 87
      Rochas Alchimie 30 ml ze 172 na 122
      Charles Jourdan The parfum edp 30 ml 112 zl ze 160
      Christian Lacroix Bazaar summer fragrance 100 ml edt za 157 zl, jest tester,
      całkiem przyzwoite, przypominaja Krizie
      Carolina Herrera Sensual Vetiver edt 1oo ml za 169 (kusi)
      Refreshing Ginger 100 ml za 169 (też kusi, ale nie mają
      testera...) oczywiście (lub nie) męskie.
      duzo też innych różności:)


      w Klifie testowałam też różową Sonie Rykiel Woman i tu bym sie nie zgadzała z
      napisem na butelce not for man, bo to całkiem by sie spodobało wielbicielom
      soku z białych winogron obu płci:)
      pozdrawiam
      o.
      • kalooo Re: Przebieżka po perfumeriach i jej wyniki (Wars 21.04.05, 21:07
        ojejusiu,olesia!!!Dzięki,dzięki-jakby kto pytał,jutro jestem w Klifie...;)
    • olesiam Re: Blog forumowy:-) 29.04.05, 11:55
      W Douglasie jest juz Kenzo Summer i CK Eternity Summer

      Czy szanowna kolezanka Kaloo nabyła coś w Klifie?
      O.
      • modern_witch Kaloo widac nic nie kupiła, ale ja... 14.05.05, 00:47
        ... Przy okazji nieplanowanych zakupów w tesco zajrzałam do tej perfumerii,
        Olesiu! I co zobaczyłam? Wielki słoneczny łeb na pudełku! aż mnie zatkało z
        wrażenia, bo to wcielenie tego łba znałam z widzenia! To Król Słońce, ale w
        wersji PERFUMY! (7,5 ml). Nigdy tego nie miałam, kupowałam na litry EdP, a ten
        zakup odkładałam...aż nie było już czego kupować:-(
        Byly dwa pudełka, ale ekspedientka (przemiła), zaznaczyła, że ktoś to stale
        kupuje i że jedno pudelko już jest zarezerwowane... rozumiecie zatem , że nie
        mogłam czekać;-)
        Ech, chodzę od wczoraj z miną kota, który wyżarł właścicielom cały zapas
        łososia na 50-osobowe przyjęcie i zdaje sobie sprawę, że na zdrowie mu nie
        pójdzie i jeszcze może po ogonie oberwie... ale póki co, jest bardzo zadowolony
        z siebie! A tak nawet ostatnio wyrzucałam sobie, jaka głupia byłam, że nigdy
        nie kupiłam własnie perfum! No i zjawiły sie jak na zawołanie!
        Są w sprayu, co nieco mnie zdziwiło, nie wiem czemu, spodziewałam się, że będą
        bez, słoneczny łeb jest caly złoty, kolor perfum nieco ciemniejszy, ale one w
        ogóle ciemnieją szybko...
        Zabawne, że zapach jest dużo bardziej "zrównoważony". Nie czuję prawie
        chemicznego ananasa. Mocniej niż w EdP wychodzą goździki i cynamon, ale
        jednocześnie zapach jest harmonijny i subtelny... EdP potrafi się "wygłupiać"
        na skórze czasem, a to wcielenie Króla jest pełne godności...
        • sorbet Ach, gratuluję zakup + 14.05.05, 01:41
          Też czytałem że perfumy ładniej się rozwijają i jak określiłaś bardziej
          "harmonijnie":-) czy "dostojnie", ładnie miesza się ze skórą. Ale jak fajnie
          doświadczyć to na "własnej skórze":-)
    • sorbet Vol de Nuit 02.05.05, 01:06
      Dostałem próbeczkę od ModernWitch. Aldehydy. Początek jak w wodzie męskiej. Ale
      wiem, ze to prawie "standard":-) dla wód Guerlainowskich. Stare wody świeże
      akordy mają dzięki właśnie bergamotce, lawendzie i "męskiej" kolońskiej. Zapach
      szybko jednak łagodnieje i pachnie słodko i odrobinę pudrowo. Jedynie wanilia
      przyszła mi do głowy. Musiało byc coś jeszcze. Irys, w tramwaju
      dostałem "olśnienie". To dzięki niej puder jest wręcz mleczna i tak subtelna.
      Jest tam także pewna kwiatowość, nie wiem czy to połączenie jaśminu i kwiatu
      pomarańczy. Trochę "sztuczna", pewnie przez aldehydy.

      W porównaniu z twardogłową Mitsouko i dekadencką Jicky, Vd Nuit jest jak
      nieśmiała kuzynka. Bois des Iles bije ją na głowie sandałowcem. Apres L'Ondee
      przebije barokową wytwornością. "Irysowy szeft" Shalimar grzmi orientalnym
      przepychem. Z drugiej strony trudno mi wyobrazić vintage które jest tak
      subtelne, wręcz "minimalistyczne", hihi.
      • modern_witch Re: Vol de Nuit 02.05.05, 10:33
        posiadanie tej próbki zawdzięczam Taje;-), to oczywiście trzeba podkreślić...
        Mialam na sobie tylko raz, będe jeszcze testować dłużej i więcej...VdN mnie od
        razu na zlocie zauroczyło. na mnie, o ile pamiętam, też się szybko robi pudrowe
        i miękkie, trochę słodkie...ale nie taka pudrowością ducha wanilii jak np w
        Jicky. Moze jutro ponoszę;-)
        A ja dostalam próbki CdG2, Palisander, Cinnamon i Dark Rose;-), rano ciężkie
        dylematy miałam, co dziś wybrać? Zdecydowałam sie w końcu na Cinnamon, bo już
        go wczoraj miałam na sobie i chciałam dziś utrwalić wrażenia. Upadają
        stereotypy, hehe. Cynamon, nuta którą kocham, zawsze oznaczała coś ciepłego,
        otulającego...tu mamy cynamon "świeży", nie mogę go inaczej określić. Ciekawe,
        czy tak pachnie taka absolutnie świeża kora cynamonowa, dopiero co "brutalnie"
        zdarta, może lekko wilgotna, nie ta wysuszona na wiór, którą zwykle ma sie
        okazję wąchac? Na razie pewnie się nie dowiem... I to nie jest ciepłe!
        Przynajmniej na początku! "Chłodny cynamon" to chyba tylko lody cynamonowe mogą
        być? Ale nie, bo lody zbyt już zimne (no chyba że roztopione trochę)... Nie
        moge się pozbyć wrażenia, że ten cynamon jest "ukryty" pod czymś wręcz
        odświeżającym, "kolońskim"... a po dluższym czasie noszenia sporo drzewnych
        akcentów się też pojawia...
        • sorbet Cinnamon 02.05.05, 13:06
          Jeśli dobrze pamiętam to tam jest jeszcze cedr, białe piżmo i benzoin (mam
          olejek od Perfumiarza) ale chyba to nie to. A, że chłodny, bo to sorbet
          cynamonowy:-))
          • modern_witch Re: Cinnamon 02.05.05, 13:23
            oj, bo pójdę gdzieś dziś zaraz na lody cynamonowe;-)
            no tak, nazwa trafiona... rzeczywiście to nie całkiem lody, bo lody zbyt
            słodkie i mleczne jednak w wyrazie...a tu cynamon taki własnie odświeżający i
            ostry dosyć.
          • modern_witch Re: Cinnamon 02.05.05, 18:23
            pod koniec dnia jest bardzo stopiony ze skórą. fajnie. to jeden z tych
            zapachów, które nie są na mojej skórze "gościem" tylko "domownikiem";-P
            teraz czuję puder, ale nie taki słodki "z puderniczki", raczej coś w klimacie
            orzeźwiającego talku na letnie dni...ale też już takiego trochę "na skórze"...
            niesamowite, dawno mi się nic tak od razu nie spodobało (mam na myśli nie
            takie "spodobanie się " na zasadzie "jakie to śliczne";-P tylko raczej coś w
            klimacie lekkiej, narastającej ciągle fascynacji, taka obserwacja z lekko
            przymruzonym okiem, niby dystans, ale dajesz sie porwać).
      • modern_witch Re: Vol de Nuit 03.05.05, 17:51
        Noszę cały dzień. Zabawne, ale pierwsze skojarzenie miałam "kosmetyczne", jak z
        Lipstick Rose, choć oczywiście to zupełnie rózne zapachy. Ciekawe, czy firma
        Celia robiąc swoje szalenie popularne w latach 80 szminki nie "podebrała" sobie
        czegoś, no powiedzmy " w typie" ;-) to było moje pierwsze skojarzenie, jeszcze
        podczas zlotu... bardzo podobnie te szminki pachniały.
        Na mnie VdN zaczyna bardzo łagodnie, od tej właśnie szminki;-P...żadnego
        ostrego początku, jak choćby w Jicky i Mitsouko, ba, nawet Shalimar startuje na
        mnie nutą trochę drażniącą. Tu nic takiego, łagodność od początku... jeżeli
        lawenda, to nie ostrość eterycznego olejku, tylko raczej staroświecka
        bieliźniarka z saszetkami lawendy;-)... dużo pudru, jeżeli nawet jakaś
        sztuczność, to minimalna i nie drażniąca. Wanilii nie czuję raczej (może na
        mnie nie wyszła), coś lekko drzewnego natomiast - tak.
        zapach właściwie od razu sie na skórze kładzie, wyczuwalny raczej przy dużym
        zbliżeniu, ale nie znika ze mnie, tak jak BdI, ciągle gdzieś tam z oddali
        informuje uspokajająco "jestem, jestem", zwłaszcza jak wiatr owieje głowę.
        Podoba mi się w nim ta miękkość, pudrowość i subtelność i to, że w ogóle nie
        nuży...nawet w taki dość gorący dzień jak dziś.
    • modern_witch Re: Blog forumowy:-) 06.05.05, 00:48
      Dwuosobowy test CdG Palisander wykazał niezbicie, że nie będę miała do tego
      zapachu konkurencji i że raczej nikt nie będzie mi go podbierał;-) gdybym sobie
      kiedyś sprawiła...
      Moja przyjaciółka najpierw nastawiła łakomie nadgarstek aby po chwili
      zawolać: "O nie! To pachnie jak sklep z artykulami malarskimi!", po czym
      demonstracyjnie poleciała się myć, hehe. Fakt...na niej pachniał czystą
      terpentyną, ja tam terpentynę lubię, no ale nie każdy musi;-P
      Na sobie czułam świeże, nieoheblowane drewno i nie wiem czemu (bo nie odrózniam
      zapachowo) cięte w poprzek słojów, takie dość szorstkie wrażenie, jak się
      przesuwa ręką... zdecydowanie również bursztyn mi się na skórze pojawił, sporo
      nawet tego bursztynu bylo...
      Zapach bardzo szybko na mnie łagodnieje, "wygładza się" staje sie taki...
      nobliwy, tak, to chyba najlepsze określenie. Na pewno juz nie "tartak i świeże
      deski", raczej szlachetne aromatyczne drewno do zdecydowanie bardziej
      wyrafinowanych celów;-)
      • kalia_t Re: Blog forumowy:-) 06.05.05, 13:49
        Wczorajsze traumatyczne przeżycie jest związane z...Chic Herrery, hehe. Akurat
        jestem fanką tego zapachu(dość oryginalne zdanie n/t Chic na tym forum)i
        stosunkowo dobrze na mnie leży. Kilka razy spotkałam osoby "ubrane" w Chic i
        zawsze(!) nie mogłam się nadziwić jaki to piękny zapach.:)) Niestety od wczoraj
        zaczynam rozumieć niepochlebne opinie, a nawet to, że zapach przez kogoś został
        znienawidzony... Wybraliśmy się na Karaoke i przez dłuższy czas znajomi
        zastanawiali się co tak koszmarnie śmierdzi... Ze niejakim zdumieniem
        rozpoznałam Chic na obsługującej nasz stolik kelnerce, tylko, że z piękną
        strona Chica miał on niewiele wspólnego. Rozwinął się w kwaśnego, cytrusowego
        potworka z odrobiną bułgarskiej róży i akordów drzewnych, za to wylazła z niego
        wanilia i stworzyła coś koszmarnego. Za żadne skarby świata nie wpadłabym na
        to, że Chic może tak śmierdzieć i wreszcie zaczynam rozumieć wszystkie
        negatywne i niepochlebne opinie na jego temat.
        • luloo1 Re: Blog forumowy:-) 11.05.05, 08:31
          Dla mnie jest takim cytrusowym potworkiem właśnie, zupełnie bez charakteru. Jak
          tani płyn do mycia naczyń.
          • chatka_ Moschino Couture 12.05.05, 15:49
            Zawsze myslalam, ze tak wlasnie pachnie Channel 5, pudrem i kwiatkami jasminu,
            czekoladkami i pomaranczami. To szalenie kobiecy i elegancki zapach, i marzyc o
            nim bym mogla, tylko jak dlugo moglabym udawac, ze jestem kims innym niz
            jestem. Nie dluzej niz jedna probke ...:)
          • kalia_t Re: Blog forumowy:-) 16.05.05, 10:33
            luloo1 napisała:

            > Dla mnie jest takim cytrusowym potworkiem właśnie, zupełnie bez charakteru.
            Jak
            >
            > tani płyn do mycia naczyń.

            Dziś rozumiem, ale mroczną stronę Chic poznałam niedawno.:))) Niemniej nie
            zmienia to faktu, że nadal lubię ten zapach.:)
      • modern_witch Ujarzmiłam potwora;-) 19.05.05, 23:56
        hehehe... miałam dzis niepowtarzalną możliwośc zapoznania się osobiście z Musc
        Ravageur, o którym, zdaje się, miałam okazję czytać...hmmm... dość niepochlebne
        opinie. Że "okropny", że "brudny" i że "nie wiadomo kto chciałby to nosić"...
        Przyznam, że nawet się trochę bałam tego zapachu... ale ciekawość była
        silniejsza;-)
        Na rękę poszło mi tego dość sporo (w miejscu publicznym, ale nie zaobserwowałam
        jakiejś przyspieszonej ewakuacji ludności)... hmmm. Na początku zaslugiwał na
        te opinie, naprawdę! Ostre korzenie, coś ciemnego, zwierzęcego i
        faktycznie "brudnego", spoconego - nie da się ukryć, było w tym. Ale
        jednocześnie coś mnie już w tej fazie zapachu przyciągało (odpychało też, ale
        chyba nie tak bardzo;-P). Moja pierwsze słowa brzmiały "faktycznie okrrropny",
        ale czułam, że mówie to z takim powstrzymywanym uśmieszkiem, jak czasem, gdy,
        no nie wiem, przykład z doświadczeń pedagogicznych, jakiś uczeń robi coś, za co
        powinniśmy mu zwrócić uwagę, a mamy tylko ochotę zamknąć się gdzieś w kącie i
        wyśmiać porządnie... a to przecież niepedagogiczne bardzo i powagę trzeba
        zachować. No, to on taki własnie "okropny" dla mnie był;-P
        Ale fakt, bił w nos chyba przez pół godziny, ostrą bardzo zwierzęcą nutą,
        momentami odpychającą, ciężką i strasznie cielesną. Jednak po tym czasie... nie
        ten sam zapach! Zostały korzenie, ale ciepłe i słodkie, ciągle ciężkie, ale
        apetyczne już... zwierzęce nuty zmiękły i się osłodziły... może nadal
        odrobinę "gruczołowe", ale ujmujące. Wrażenie? Ciemna trochę, lekko korzenna
        słodycz z naprawdę pięknym piżmowym akcentem. Zero potu i brudu, naprawdę!
        Ujarzmiłam Potwora?!
        Pytanie teraz - uwierzy mi ktoś? Mam świadka tych przemian;-)
        A może ten potwór nie był jednak taki straszny... jak go malowano...
        • sorbet Re: Ujarzmiłam potwora;-) 20.05.05, 14:23
          Tak jestem świadkiem:-) W Wedlu nas dyskretnie obserwowano:-)))) Ale
          interwencji, nawet po Musc nie było, hihi.

          Wiesz co, na mnie Król w nocy odsłonił tę nutę kazidlano-drzewną, jak u Ciebie,
          zwłaszcza po kontakcie z wodą. Ale i tak nie było tej fajnej mlecznej obłoki:-)
          • modern_witch Re: Ujarzmiłam potwora;-) 20.05.05, 18:59
            hehe, naprawdę obserwowali? ja nic nie widziałam, byłam zbyt pochłonięta tym,
            co na stoliku leżało;-)))
            No, a żebyś wiedział, jak ten "potwór" jeszcze godzinę później pachniał! został
            slodki "pulsujący" ciepły cynamon i tylko odrobina piżma przy samej skórze...
            Cudo! Idę w nim dziś na imprezę, nie ma możliwości innej (z trudem się rano
            powstrzymałam, żeby go do pracy nie założyć;-P). Ciekawe, ile osób zapyta, czym
            pachnę i ile zbiorę komplementów...
            No, to dobrze, że Król choć trochę się ruszył... on widać czasu potrzebuje;-)
            pozdr.
        • silence-dreamer Re: Ujarzmiłam potwora;-) 31.05.05, 19:01
          Mam pytanie o jakim zapachu tak interesująco piszecie???? Może jakis link??
          faascynują mnie tego typu zapachy.
          • sorbet Re: Ujarzmiłam potwora;-) 01.06.05, 01:40
            To Musc Ravageur Frederic Malle
            www.editionsdeparfums.com/
    • olesiam organza Indecence -dla wielbicielek 20.05.05, 13:09
      Na Marszałkowskiej przy pl.Konstytucji jest dezodorant w szkle, 100 ml za 129
      zl.Perfumeria jest przy kawiarence Nescafe.
      Pozdrawiam
      o.
    • olesiam Dla wielbicielek Escady 22.05.05, 15:07
      W małej perfumerii Błękitnym Wieżowcu ( Pl.Bankowy) są 3 Escady-Que Viva, Lily
      Chic i En Fleurs.
      Pozdrawiam
      o.
    • sorbet Etro i Annick Goutal 27.05.05, 20:18
      Byłem w Quality:-) i spróbowałem Etro Pachouli i Sandalo. Sandalo jest leciutki
      na moim skórze, suchy i drzewny. To "skromniutki" zapach :-P. W Pachouli czuć
      tę pleśń, hmm, raczej jej wspomnienia:-) Podoba mi się że te EdC są tak lekkie.
      Ale chyba Heliotrope i Ambra są fajniejsze.


      Wąchałem też Mandagore. Czuję pieprz, to dość ostry i przyprawowy zapach.
      Szybciutko znikło z mojej skóry, żeby później wracać z czymś chłodnym, świeżym,
      wręcz mętowo-sosnowo-wetiwerowym. Chyba nieprzekonałem się jeszcze do tego
      zapachu.

      Cały czas mocno i ziemisto pachnie Sable:-)
      • sorbet Eau d'Hadrien czy Nuit d'Hadrien ? 27.05.05, 21:06
        Chyba jestem za Eau, oryginalną wersją. Genialna prostota. W Nuit jest coś
        bardziej przyprawowego, więcej "ciała", ale chyba na dobrze zapachowi nie
        wyszło.

        Jak myślicie?:-)
        • renia30 Re: Eau d'Hadrien czy Nuit d'Hadrien ? 28.05.05, 10:59
          Wg. mnie zdecydowanie Eau. W Nuit na mnie wychodzi zbyt wiele nut drzewnych aż
          zapach staje się jakby stęchły. Miałam większe oczekiwania związane z Nuit a tu
          niespodziewanie wygrywa Eau.
          pzodr r
          • sorbet Re: Eau d'Hadrien czy Nuit d'Hadrien ? 28.05.05, 11:55
            Wąchałem znów papierki. Eau zdecydowanie wygrywa. Jest nadal cytrusowy,
            "kwaśny", że aż dostaję ślinotok, hihihi. Natomiast Nuit jest bardziej
            wychowawczy, czuję coś drzewnego-słodkiego, chyba także paczulę. Fakt, "mdły":-)
      • damona Re: Etro i Annick Goutal/CdG 28.05.05, 10:54
        sorbet napisał:

        > Wąchałem też Mandagore. Czuję pieprz, to dość ostry i przyprawowy zapach.
        > Szybciutko znikło z mojej skóry, żeby później wracać z czymś chłodnym,
        świeżym,
        >
        > wręcz mętowo-sosnowo-wetiwerowym. Chyba nieprzekonałem się jeszcze do tego
        > zapachu.

        tez testowalam Mandragore i na mojej skorze pierwsze nuty faktycznie rowniez
        byly dosc ostre, ale o dziwo nie czulam potem mieto-sosny, lecz cos slodko
        lekko swiezego...no moze z odrobina miety:) Slodycz inna niz wszystkie do tej
        pory, bo ani nie kwiatowa, ani owocowa, nie ulepkowata tylko hmmm...nie do
        okreslenia, jakby byla czescia skory.
        Natomiast rekord trwalosci osiagnely AG: se soir ou jamais i Micallef Watch,
        bo papierki i rekaw kurtki pachna juz tydzien i widze ze to nie koniec.

        Na moim mezczyznie CdG2 MAN edt i CdG edp pachna tak samo dlugo, czyli bardzo
        dlugo. O ile MAN jest dla nas meczacy w swej sterylnosci i suchosci, to CdG2
        mial w sobie wiecej ciepla i nas urzekl. O wiele przyjemniej sie rozwijaja na
        suchej skorze mojego M. niz na mojej i trwaja, trwaja i sie unosza wokolo.
        • sorbet Re: Etro i Annick Goutal/CdG 28.05.05, 12:02
          Tak, dokładnie. Ta słodycz jest dziwna w Mandagore. Czytałem że korzeń mandagory
          kształtem przypomina człowieka. To jak żeń szeń, która ma właśnie taką chłodną,
          dziwną rośliność w smaku.

          Lecz Mandagore na mojej skórze pachnie czasami rzeźkom, momentami wręcz fatalnie:-)
          Muszę spróbować kilka damskich AG. Petit Cherry z butelki, to mrożona gruszka,
          dość fajna.

          CdG2 MAN w bazie jest faktyczne suchy (wetiwer). Jak dobrze wiedzieć, że CdG2 na
          Was jest trwały:-) baza tego zapachu jest debeściak.

          • modern_witch Re: Etro i Annick Goutal/CdG 28.05.05, 14:58
            Petite Cherie mialam próbkę, nawet na zlocie... nie podchodziła mi jakoś... ta
            owocowość (gruszka jak nic, choć nie wiem, czy w końcu w nutach gruszka była)
            robiła sie na mnie "salatką owocową" posypaną cukrem waniliowym. Apetyczne
            może, ale nie moje całkiem...
            A Hadrienów nie pamiętam... wąchaliśmy na zlocie, jeszcze w Quality na
            pewno... w pamięci czarna dziura;-) za dużo było tego szczęścia chyba jednego
            dnia. Muszę powtórzyć;-)
            • luloo1 Re: Etro i Annick Goutal/CdG 28.05.05, 15:45
              Zrobiłam mały rekonesans męskich nowych zapachów: Zegnia, Boss zielona kula,
              Eternity Summer oraz DKNY Be Delicious. Nie wiem, czy dziś z moim powonieniem
              nie za bardzo, ale Eternity Summer (pachnie jak Truth) i Zegna pachną tak samo.
              Wszystko robią na jedno kopyto. Boss nie spodobał mi się, pewnie dlatego, że za
              mocno czuć w nim klasyczne In Motion.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja