Dodaj do ulubionych

Chanson d Eau Coty-pamiętacie?:))

25.05.05, 13:59
Cudowny,orzeżwiający,nie jest w stanie się znudzić...Byłam w nim zakochana bardzo długo,ładnych parę lat.Ostatnio już miałam kupić butlę 50 ml,ale w ostatniej chwili pożałowałam kasy-wstyd się przyznac...Przekalkulowałam że dorzucę stówkę i kupię coś lepszego na Allegro.No bo jaki jest sens kupować cos czego po półgodzinie nie czuć?.Czarujący,ale tragicznie ulotny niestety.Jednak nie ufam sobie i przypuszczam że i tak go posiądę,to tylko kwestia dni:)))
Obserwuj wątek
    • urstina Re: Chanson d Eau Coty-pamiętacie?:)) 26.05.05, 22:03
      To jest chyba w zielonym kolorze, prawda? Ja wolałam Chanson d'Air. Poruszyłaś
      jednak nutkę nostalgii za dawnymi czasami kiedy to monsieur Francois Coty
      królował na półkach Pewex'u... Taaaa... to były piękne dni, Masumi, Kobako itd.
      • escape5 Kobako:))) 26.05.05, 22:25
        Ha,ha,Kobako...Miałam 20 lat i psikałam się tym rarytaskiem,czując się jak dama:))).Matko,komu jak komu ale 20 letniej dziewczynie to juz on napewno nie pasuje:)).Chanson rzeczywiście są zielone,a te Twoje chyba niebieskie...
        • kamila1234 Re: Kobako:))) 27.05.05, 13:37
          bylam w markecie i psiknełam nadgarstki Chanson pomaranczowym.Poczatkowo super
          pachnie cytrusami ale po 3 godzianch zapach znika i pojawia sie "COS" duszacego
          jak "spocone ciezkie perfumy"
          okropienstwo!
          • escape5 Re: Kobako:))) 27.05.05, 13:50
            No bo zielony,pierwotny jest najlepszy,reszta to odgrzewane kotlety:))).Ten niebieski tez jest duszący.Co do trwałości-3 godziny,całkiem nieżle,na mnie po pólgodzinie nie ma śladu.
            • dixi Re: Kobako:))) 27.05.05, 17:57
              mnie sie Chansony nie podobaly, co budzilo powszechne zdziwienie kolezanek :))
              za to Kobako mmm... ale chyba ten zapach byl na topie sporo wczesniej niz
              Chansony, wyniuchalam go jako dziewcze okolo 18 letnie na starszej kuzynce i
              tez musialam miec, ale jak dzis pomysle ze ja sie moglam tym zlewac w letnie
              upaly... :)
              i jeszcze byl taki zapach burzuja chyba Evasion, delikatniejszy niz Kobako ale
              tez piekny...
              • modern_witch Re: Kobako:))) 27.05.05, 20:31
                ale fajnie powspominać... miałam, miałam, a jakże... i Kobako i Evasion...
                hehe, ale sie tym szyku we wczesnych latach licealnych zadawało! Potem, jak
                już "odblokowali" Peweksy" na złotówki, szyk może był mniejszy, ale i tak
                koleżanki z uznaniem nosami pociągały! A wylewałam tego na siebie... ło matko,
                aż strach pomyśleć! Evasion trochę lepsze na mnie były, Kobako suche jakieś.
                Z Bourjois jeszcze pamiętam coś, co się Clin'd Oeil nazywało, różne wersje tego
                byly, ta podstawowa, w czarno-białym chyba pudełku tragiczna na mnie, za
                świeża... były też takie żólte w płaskim okrągłym pudełku o, te lubiłam!
                Zlewałam się litrami Cafe też (to już druga połowa liceum, już za złotówki),
                hehe, to była siekiera, akurat na mój image ówczesny...
                No, a potem Wild Musk już, tyle że eksperymentowałam z nim, mieszałam z
                olejkami z indyjskich sklepów, bo akurat zaczęły się jak grzyby po deszczu te
                sklepy pojawiać;-)
                A Chansonów chyba nawet nigdy nie wąchałam, jakoś mnie "nie interesowały", to
                już później było i Vanilla Fields tez mnie ominęła... za to sobie raz Vanilla
                Musk sprawiłam, jakoś mi się lepsze wydawały... na trzecim roku studiów...ale
                bez entuzjazmu, kasy po prostu na nic innego nie miałam wtedy;-)
                hehe, ale się rozwspominałam, no!!!

                • urstina Re: Kobako:))) 31.05.05, 13:07
                  To były piękne dni, ech... Evasion były moim pierwszym "peweksowskim" zakupem
                  (+ puder Yardleya i róż Bourjois, którym jestem wierna do dziś). Do dziś bardzo
                  lubię ten zapach i mam wrażenie, że jakieś jego nutki odnajduję teraz w Skin
                  Trussardi. Były jeszcze Smitty, Blase. Smitty bardzo długo używałam, ale
                  chociaż bardzo je lubiłam już nie pamiętam jak pachniały, a nie spotkałam się
                  teraz nigdzie z nimi.
                  • vanilia72 Re: Kobako:))) 31.05.05, 13:12
                    Ostatnio chodził mi po głowie zapach z Pewexu ale nie Wild Musk :)) a to było
                    Smitty (chyba)nie mogłam sobie przypomnieć, był jeszcze jeden tak mi sie zdaje,
                    ale nie Blase, jejaku, ale mam sklerozę ;)
                  • lune Smitty :) 01.06.05, 15:49
                    urstina napisała:

                    > To były piękne dni, ech... Evasion były moim pierwszym "peweksowskim" zakupem
                    > (+ puder Yardleya i róż Bourjois, którym jestem wierna do dziś). Do dziś
                    bardzo
                    >
                    > lubię ten zapach i mam wrażenie, że jakieś jego nutki odnajduję teraz w Skin
                    > Trussardi. Były jeszcze Smitty, Blase. Smitty bardzo długo używałam, ale
                    > chociaż bardzo je lubiłam już nie pamiętam jak pachniały, a nie spotkałam się
                    > teraz nigdzie z nimi.

                    Uzywalam Smitty :) zapach pamietam jako rzezki, energetyczny,
                    bezpretensjonalny ; taki bardzo dziewczecy :) Blase trudno bylo z innym
                    zapachem pomylic ;) I pamietam szczyt komfortu dla skory tzn. wlasnie puder
                    Yardleya i mydlo lux /haha :)/
                    Wnioskuje ze my 'podobne pokoleniowo' jestesmy :)

                    pozdrawiam, lune

                    • urstina Re: Smitty :) 01.06.05, 15:59
                      Rzeczywiście, Smitty kojarzy mi się jako taki dziewczęcy. Może dlatego, że
                      wtedy właśnie byłam dziewczęciem w kwiecie wieku, czyli ok. 20-tki. Blase
                      natomiast używałam na tzw. wielkie wyjścia bo był dużo cięższy, mocny. Już raz
                      się tu kiedyś na Forum przyznawałam do metryki (no, może niecałkiem
                      precyzyjnie..;-)), a zresztą czasami to nawet z niejaką satysfakcją patrzę na
                      reakcję ludzi kiedy oznajmiam, że jestem "ryczącą 40-tką" - ale wczesną!!!
                      Pozdrawiam gorąco!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka