Jak pachniały Wasze wakacje...?

04.07.05, 12:01
Jest juz fajny watek o celach Waszych wakacyjno-urlopowych podrozy- mam wiec
propozycje, abyscie pisali tu o Waszych zapachowych odkryciach podczas
wyjazdow. Zapachy natury, skojarzenia, kuchnia- co Wam sie wrylo/wryje w
nadchodzacym sezonie w pamiec. Jak pachna ludzie daleko stad, co mozna
wypatrzec ciekawego w lokalnych perfumeriach, co jest na topie.
Ja ze swej strony napisze na pewno w te wakacje o Malcie, cos o Irlandii i
moze jeszcze jakims innym celu.
Niewazne, czy ktos jedzie na Mazury, czy do Afryki- poczytac zawsze milo :-)
    • mammamija Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 04.07.05, 13:56
      Hmmmmmmm.... moje wakacje to najbardziej pachną świeżo pokrojonym koperkiem na
      młodych ziemniakach, natką pietruszki i malinami...
      Mam tylko takie jakieś kulinarne skojarzenia- przed obiadem jestem ;-)
      No i jeszcze czarną porzeczką zerwaną prosto z krzaka i sosnowym lasem.
      Pozdrawiam
      Mammamija
    • luloo1 Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 04.07.05, 15:49
      Ubiegłoroczne pachniały harissą, której serdecznie nienawidzę, bo w krajach
      arabskich przyprawia się nią dosłownie wszystko, z wyjątkiem deserów:)Tak
      pachnie też ichniejszy bazar w chłodniejsze dni. A moje ukochane miejsce nr 2
      to Mazury, niezmiennie kojarzą mi się z zapachem pasztetu drobiowego i
      mielonki:)
      • sorbet Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 04.07.05, 16:03
        Moje najbardziej pamiętne, jak już wiecie:-) zapachniały kwiatem grejfruta nocą
        w Marrakeszu.
        • renia.renia Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 04.07.05, 17:22
          W Grecji: wakacje pachną mi winkiem-retsiną, anyżkową wódką ouzo, któą
          uwielbiam ;o), bazylią, tymiankiem. Cały czas w pamieci mam zapach nadmorskich
          kęp zielska roztaczających zapach bardzo charakterystyczny ale nie wiem do
          czego go porównać, kojarzy mi się właśne z tymiankiem.
          W Polsce od lat jeżdżę kilka dni do Zakopanego więc wspomnienia obejmują zapach
          wędzonego serka i grzanego winka, z tymi dwoma zapachami mi się to miejsce
          najbardziej kojarzy. I z JPG Classique, które tam odkryłam kilka lat temu i
          intensywnie testowałam.
    • olesiam Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 04.07.05, 18:12
      Własnie wróciłam z Bieszczad które pachniały;
      -rowy przydrozne i sciezki w dolnych partiach-Eau de Campagne Sisley
      -łąki z koniczyną-Image Cerutti
      A dla siebie odkryłam Eau de Charlotte A. Goutal, które w Warszawie pachną 15
      min a w górach 5-6 godzin i nareszcie doceniłam ich urok:)
      O.
    • modern_witch Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 04.07.05, 18:56
      Tegoroczne dopiero będą pachnieć;-)
      Jeden krótki weekendowy wypad w maju pachniał magnolią kwitnącą tabunami w
      arboretum w Rogowie.
      Ale mam sporo zapachów zapamiętanych i zamkniętych w szufladkach w mózgu;-P
      Włóczenie się po Krymie pachniało laurem pełniącym np. w Jałcie rolę
      żywoplotów. Przed powrotem bezczelnie oskubalam jeden żywopłot... zapas listka
      laurowego starczył mojej matce do zupy na 3 lata chyba;-)
      Zawsze muszę wyjechać choć na parę dni do jakiegoś lasu nad jezioro, to moje
      miejsca gdzie odzyskuję siły. Kiedyś udawało się trafiać na kompletną ciszę i
      dzicz, dziś coraz mniej takich miejsc. O zapachu jeziora pisalam wielokrotnie.
      Niezwykly, bogaty, lekko gorzkawy, przejmujący. Co tak pachnie, nie wiem,
      pewnie całe jeziorne życie i wodorosty i trzcina i nawet trochę mułu z dna...
      Las w upalny dzień - żywica, kora, wysuszone igły pod stopami, trochę kurzu.
      Czasem maliny i poziomki, zwłaszcza te już nieco "podeschnięte" od słońca,
      gorzkie. Z liści poziomek nauczyłam się robić herbatę, żadne tam suszenie, cała
      skomplikowana technologia;-), ten zapach zabieram ze sobą. W deszcz las pachnie
      mokrą ziemią i grzybnią. Nocne wyprawy do lasu uruchamiają wszystkie zmysły,
      juz nie tylko węch. Nagle się okazuje, ze doskonale widzimy w ciemnościach,
      mięśnie mamy zwinne jak kot, stopami wyczuwamy każdą nierówność podłoża,
      slyszymy najmniejszy szelest. Węch wyostrza się niesamowicie. Wyczuwamy zioła,
      trawy, ziemię, zwierzęta...niestety. Niektórzy czasem wtedy biorą nogi za pas;-P
      Góry to zapach wody z małych strumyków, czasem z domieszką wilgotnej, lekko
      ziemistej nuty, jeżeli strumyk jest naprawdę maleńki. Zapach topiącej się
      świecy i okopconych bali w chacie, gdzie zamieszkaliśmy dzięki znajomym. Zapach
      dymu gryzącego w nos, gdy niewprawny mieszczuch próbuje rozpalić w piecu.
      W sumie najmniej "kręci" mnie zapach morza. Osławiona morska bryza jakoś się ze
      mną nie zgrywa. Ale na razie i tak mam fazę morza;-)
      Rowerowe wyprawy pachną kurzem i zmęczeniem, a czasem deszczem i mokrymi
      włosami;-). Ciekawe jak będą pachniały skuterowe? Benzyną pewnie;-P
    • gelsomina Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 04.07.05, 20:17
      Wiekszosc moich wakacyjnych zapachowych wspomnien zwiazanych jest z Wlochami.

      Takim najbardziej zapamietanym, charakterystycznym zapachem jest zapach
      Neapolu. To miasto kojarzy mi sie z aromatem prania suszonego na powietrzu
      (swiezy, orzezwiajacy zapach, najlepiej mydla marsiglia) ktore koniecznie musi
      byc suszone na sloncu, chocby byla to waska uliczka, ktora co chwila przejezdza
      skuter badz ktos przechodzi; plus apetyczny zapach obiadu wydostajacego sie
      kolo poludnia z kazdego okna i drzwi, i obowiazkowo musi byc to pasta;); do
      tego aromat swiezo parzonego espresso, tudziez caffelatte z baru na kazdym
      rogu.....niezapomniana, mocno pachnaca mieszanka, dodatkowo wzmacniana przez
      rozgrzane powietrze i zapach dezodorantu nagminnie uzywanego przez Neapolitanki
      (po dlugich dochodzeniach doszlam do wniosku, ze chyba jest to bardzo popularny
      tam dezodorant o zapachu "bialego pizma").

      Ponadto, dla mnie wloskie morze (zarowno Adriatyk, jak i Morze Tyrrenskie)
      pachnie melonami...i nie wynika to stad, ze zawsze objadam sie tam melonami czy
      popijam melonowa granite - po prostu ta rozgrzana, slona woda tak mi sie kojarzy

      a Perugia to zapach czekolady, od ktorej w pazdzierniku jest az gesto w
      powietrzu za sprawa festiwalu czekolady Eurococholate

      juz nie wspomninam o zapachu pizzy, oliwek, bazylii, oregano i innych ziol, no
      i o bogato zaopatrzonych perfumeriach....Wlochy to jednak prawdziwy zapachowy
      raj!!:))
      • chatka_ Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 04.07.05, 20:53
        Najmilszy mi zapach lata to wieczorny zapach wiciokrzewu i bryzy od oceanu, a
        po podrozy zapach plecaka, ktorego nigdy od razu nie rozpakowuje, by do chwil
        szczesliwych moc jeszcze powracac...
        • salma88 Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 04.07.05, 21:18
          Ja co roku jezdzez w Bieszczady i do Zakopanego. Zakopane to dla nie raczej
          zapachy natury oraz jedzenia: rzeskie potoki gorskie, ostre powietrze, drzewa
          iglaste oraz oscypek i grill z Krupowek. Bieszczady to zapachy z obornika i
          szamba:))) A tak powaznie to najpiekniejsze miejsce, w ktorym najladniej
          pachnie siano:) Wakacje to jesczze zapach truskawek, malin oraz... mojego
          ukochanego GROSZKU, stad uwielbienie dla Foliflory Guerlaina.
    • zettrzy Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 05.07.05, 00:54
      moje pachna oleandrem... stal przez wiele lat w lecie na tarasie, na zime
      przesuwalo sie go do salonu... w kwadratowej donicy z deseczek, obitych blaszana
      tasma
      wlasciwie cale lato pachnie oleandrem
      a mowiac o wyjazdach, to tez byl tam oleander - w Grecji i Wloszech i Meksyku i
      juz nie pamietam gdzie
      wiec wakacje zaczynaly sie od oleandru na tarasie, potem sie gdzies jechalo
      gdzie wszystkie drogi pachnialy oleandrem i wracalo do tego samego zapachu, bo
      to uporne drzewo i potrafi kwitnac i pachniec miesiacami
    • kalooo Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 05.07.05, 15:24
      Słowo wakacje zawsze będzie mi sie kojarzyć z wakacjami w Skolimowie w
      Konstancinie u babci... Prawdziwa sielanka,oczekiwanie cały rok na ten moment,
      gdy zaraz po odebraniu świadectwa jak na skrzydłach goniłam do mojej arkadii..
      Wieczór przepełniał intensywny,ostro-słodki zapach maciejki,przemieszany z
      gardenią z ogródka,świeżą ziemią,świeżymi ogórkami którymi uwielbiałam sie
      zajadać,wyszukiwaniem świeżych truskawek,konwaliami schowanymi ukradkiem za
      wiśnią,która była najpiękniejszym drzewem na świecie..I jeszcze świeżą
      trawą,mokrą od rosy z rana,która ozdobiona koniczyną była po prostu
      niesamowita. Powietrze po południu zawsze pachniało tężnią solankową,do której
      babcia kazała nam uczęszczać w ramach prewencji angin;) +słoną skórą,która w
      połączeniu z opalnenizną tworzyła właśnie zapach
      wakacji.Niezapniany,jedyny,wyjątkowy...Eeehh,wspomnienia..;(
      Nigdy tak juz nie wypocznę i nie zapomnę...;(
      • chatka_ Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 09.07.05, 17:51
        Dzis juz wiem jak bede pachnialy moje wakacje na Kubie, Słońcem, Królem
        Słońcem ;)
    • mangos Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 09.07.05, 17:57
      Ja w dzieciństwie co roku jeździłam w góry, do małej ,malowniczej miejscowości oddalonej 40 km od Zakopanego. I już chyba zawsze wakacje będą mi się kojarzyć z tym miejscem: z zapachem poranka i rosy , znikającej powoli w promykach wschodzącego słońca, z zapachem sierpniowych sianokosów i... krowami:P pasącymi się na łące obok naszej chatki.
      • chatka_ Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 09.07.05, 18:04
        Moje wakacje z dzieciństwa tez pachna krowami i kurzem wzbijanym przez ich
        kopyta o tej szczegolnej porze miedzy dniem a noca, ktora w Indiach zwa
        wlasnie "the hour of cowdust" :) Nic jednak nie bylo w stanie zabic zapachu
        maciejki, ech...
    • modern_witch Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 11.07.05, 00:35
      Wieczorno - nocny spacer po lesie pachniał tak, jak uczciwy las pachnieć
      powinien. Nawet grzybnia trochę pachniała, bo wcześnie padało. Zwierzyny nie
      wyczułam, przynajniej nie tak blisko. Raz czy drugi ostry zwierzęcy zapach się
      pojawił, ale ulotny, taki raczej "zostawiony" gdzieś na drzewach...

      Arboretum pachniało tym razem rozgrzaną ziemią, trawą i ziołami. Nie
      wytrzymałam i łaziłam po nim boso;-) fajny masaż swoją drogą;-). Parę razy
      trafiłam na falę zapachu jakiegoś zioła, którego nie mogłam skojarzyć, gdzies
      się tam coś w głowie "plątało" ale nie mogło natrafić. Jakby zapach mięty,
      cytryny i... świeżego potu, tak mi się jakoś ten zapach strasznie "cielesny"
      wydał. Najgorsze, że rozglądałam się po trawie i nie mogłam nic zlokalizować...
      no, parę razy "lokalizowałam" z nosem przy ziemi i też nic... A znam ten
      zapach, znam na pewno!

      Pachnialy też poziomki. Strasznie ich tam dużo, bo nie do zrywania... no,
      przyznam się po cichu, że jak nikt nie patrzył, skubnęłam parę. Potem przeżyłam
      moment grozy, bo niedaleko rosło coś, co wyglądało podobnie, owoc do poziomki
      podobny, tylko inaczej wyrasta i liśc inny. I zastanawiałam się, co ja w końcu
      skubnęłam. Ale skoro żyję, to albo prawdziwą poziomkę, albo nawet jak się
      pomyliłam, to nic trującego to nie bylo...

      Podnioslam też szyszkę jakiejś śródziemnomorskiej sosny. Cała oblepiona zywicą.
      Pachniały mi potem żywicą ręce, a i przyznam, że wzięłam kawalek do gryzienia.
      No co ja poradzę, że niektore zapachy mi najlepiej "wchodzą" za pośrednictwem
      zmysłu smaku. Zresztą, żywica (tyle że chyba z drzew owocowych) dala początek
      gumie do żucia, jeśli się nie mylę. Smieszny był ten smak-zapach, dużo
      łagodniejszy i bardziej "balsamiczny" niż ostra i przejmująco gorzka żywica
      naszej sosny.
      • chatka_ Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 23.07.05, 09:53
        Znowu zmiana. Niby juz jestem zdecydowana: dwie miniturki Attraction i Miracle,
        ale co ostatecznie wyladuje w plecaku okaze sie za pare godzin. Zegnam sie z
        Wami na miesiac, do napisania!
        • merolik Re: Pachnących wakacji, Chatko!!! :))))n/t 23.07.05, 10:03

        • mangos Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 23.07.05, 10:14
          Udanego wypoczynku! :):)
    • modern_witch Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 05.09.05, 00:19
      To i ja się dopiszę, bo oddzielnego raportu nie ma co składać;-)
      Miałam w planach przede wszystkim wypocząć, od ludzi i nadmiaru cywilizacji, to
      drugie nawet się udało, to pierwsze może trochę mniej;-).Chorwacka wyspa Krk
      jest wprawdzie turystyczno-wypoczynkowym miejscem, ale nie aż tak głośnym, no i
      mało kto np. chodzi tam po górach, a i nad morzem niejedna malowniczą zatoczkę
      z dala od ludzi można znaleźć. Oczywiście, cos za coś - polowanie na chorwacką
      lawendę (z wyspy Hvar) zakończyło się niemal fiaskiem. W sklepikach w Basce
      lawendowych rzeczy zatrzęsienie. Tyle że lawenda francuska;-P. W koncu moje
      bystre oko wypatrzyło skromne woreczki z lawendą z Hvaru wciśnięte w najdalszy
      kąt jakiegoś sklepiku z pamiątkami. I tyle tego. Perfumerii normalnej zadnej,
      za to rozlewnia podróbek - jak najbardziej obecna. Szybko sie
      zatem "przestawiłam" na zapachy natury;-)
      Morska woda miała dla mnie zapach, ciekawe czy Kaloo to potwierdzi, melonowo-
      ogórkowy wręcz, tylko bliżej portu dominował ten zapach typowo wodorostowy. No,
      a slone kamienie na plaży... Krótko mówiąc, mordowałam tam dwa zapachy na
      okragło - intrusion (woda) i EdM i wreszcie w EdM poczułam sól. Sól to nawet
      mało powiedziane. Ktoś coś kiedyś w związku z EdM chyba wspomniał o "zapachu
      szarego kamienia" - i to jest dokładnie to, szary, nagrzany słońcem okrągły
      kamień z plaży, slony oczywiście. No, ale to musiałam poczuc sama...
      W górach pachniało sporo ziół, znalazłam tam tę moją wywąchaną w arboretum
      nutkę "mięty z bazylią i czyms "cielesnym" - skromne ziółko z fioletowymi
      kwiatkami, naskubałam nawet do ususzenia, niestety poleciało podczas suszenia z
      wiatrem, nie zauważyłam... a rosło to dość wysoko w górach, miałam nawet iść
      ponownie, no ale te upały...krótko mówiąc, w końcu mi się nie chciało. No nic,
      najważniejsze że pamiętam, jak wygląda;-)
      Mocniej i lepiej pachną i smakuja owoce, wiadomo, ale... nie wszystkie. Rosnące
      w górach jeżyny słodkie byly na maks, ale nie pachniały jeżynami wcale...
      bardziej ich smak i zapach kojarzył mi się z morwą, taka mdła nutka lisciasto-
      trawiasta w tym była...świeże zielone figi z kolei, zwlaszcza te prosto z
      drzewa, mają nawet nieco odstręczający zapach, zwlaszcza po zerwaniu - zapach
      jest "zielony", bardzo malo owocowy, dziwny. dopiero te mocno
      przejrzałe "pachną figą" - ale sprzedawali i takie i takie, więc nie znaczy to,
      że zrywałam niedojrzałe. potem nauczyłam się jeść takie, które aż popękały na
      drzewie od dojrzałości, bezwstydnie wywalając swój różowy środek na wierzch (to
      akurat czarne były), też już bardziej "figowo" pachniały;-), no i były
      najlepsze (na straganach oczywiście tylko te całe sprzedawali, hehe).

      No, fajnie było...ale chyba się nie nadaję na długie urlopowanie. Pod koniec
      już miałam dość odpoczywania;-)
      • forevermore79 Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 05.09.05, 10:11
        Bardzo sugestywny opis, prawie czuc te zapachy i smaki :-). Witamy w domu,
        modern witch! Czaruj nas z powrotem :-).
        • modern_witch Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 05.09.05, 20:10
          no jestem, jestem, dzięki za przywitanie;-)... choć może teraz będę nieco
          inaczej, nieco może mniej, mialam tam trochę czasu na przemyślenia i uznalam,
          ze musi mi się jednak przesunąć środek ciężkosci... nowe znajomości i rodzace
          się przyjaźnie mają czasem do siebie to, że fascynują bardziej... a latwo
          stracić z oczu wtedy te starsze i tym samym niechcący kogoś skrzywdzić,
          zlekceważyc, albo przynajmniej zrobic tak, że poczuje sie lekcewazony... a
          jednak "człowiek jest odpowiedzialny za to co oswoił".
          Będę nadal, na pewno będę pisać nocami, ale... zobaczymy. Chyba wyłapalam
          jakieś sygnały ostrzegawcze...
      • damona Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 05.09.05, 10:14
        Modern, przypomnialas mi swoim opisem moje cudowne, bardzo szczegolne wakacje
        na Krku. Te zapachy...mmmmm...az pojde poogladam sobie zdjecia;-)
      • chiara76 Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 05.09.05, 10:31
        wspanialy opis!
        I aż żal, że wakacje mam za sobą;((
        • chatka_ Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 05.09.05, 12:49
          MW gdybys chciala przypomniec sobie za czas jakis wakacje, powachaj
          Premier Figuier L'Artisan - pachna tak wlasnie dziwnie, wrecz perwersyjnie,
          zielonymi figami :) Dojrzale figi, jak to obrazowo opisalas z wnetrzami na
          wierzchu, wyczuwam w Good Life Davidoffa.

      • kalooo Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 05.09.05, 12:57
        Agni-witaj;)
        Figi w Chorwacji faktycznie niepowtarzalne;) Mam juz ogródek śródziemnomorski i
        w kategorii figowych zapachów to mistrzostwo świata..;) Ja go własnie poochałam
        za te wspomnienia z Chorwacji;)
        A tak swoją drogą to w sobotę dopiero wywaliłam 2 figi ze schowka w
        samochodzie,lekko już nadgnite były...;]

        ps1.Kupiłaś mydełko ze specjalnościami regionalnymi z Chorwacji?
        ps2.Stopy całe-nie podrapane?;)
        • modern_witch Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 05.09.05, 20:16
          dzięki;-)
          stopy cale, ja opalona, nie dalo się uciec przed słoncem;-)ale nie tak źle...
          leciutko przyzłocona, to i tak maks dla mnie;-)
          a figi mialam przywieźć, ale takie mieliśmy przeprawy z powrotem (omal tam nie
          zostaliśmy), że nie miałam glowy...
          Cieszę sie, że Was widze... choc jak pisałam, może teraz nieco mnie być mniej
          teraz...
          • mrouh Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 05.09.05, 22:15
            Ostatnie najbardziej pachnące wspomnienie z podróży to sycylijska, ciepła noc, z
            wiatrem sirocco po powrocie z restauracji. Pachniałam Bulgari pour femme i dziś
            nie wyobrażam sobie lepszych warunków dla tego zapachu. Tak ogólnie początek
            wakacji pachnie mi świeżo skoszoną trawą, potem akacją, lipą, maciejką, lawendą,
            truskawkami, jaśminem, wakacje w górach słodką herbatą (to wspomnienie ze
            sklepiku z pamiątkami w Murzasichlu sprzed nastu lat, nie wiem, czym naprawdę
            to miejsce pachniało, ale pachniało pięknie i niepowtarzalnie, bo nigdzie więcej
            tego nie poczułam). Najbardziej lubię parne wieczory w czerwcu, kiedy powietrze
            jest gęste. Lubię zapach kościołów, najchętniej drewnianych i zapach warsztatu
            mojego dziadka- rzeźbiarza. Powietrze po burzy i mglisty poranek na łakach, las
            wczesną jesienią. Paryż to kawa (miałam ekspres z programatorem, który służył mi
            tam za budzik) i bagietka z morelowym dżemem. Paradoksalnie Paryż nie pachnie
            żadnym zapachem z flakonika,a właściwie- jeśli już pachnie to wszystkimi naraz-
            to chyba przez tamtejszą Sephorę na Champs Elysees:-) No i jeszcze zapach
            okazyjnych książek z "używanej księgarni" w okolicach St. Michel: czasem mroczny
            zapach wilgotnej piwnicy, a czasem mieszanka dymu papierosowego pomieszanego z
            jakimiś typowymi damskimi perfumami (mam jedną książkę, która tak pachnie i jest
            to jedyna rzecz na której akceptję zapach dymu:-), za to podoba mi się zapach
            papierosów przed spaleniem, tylko nie mentolowych, ale to nie ten wątek:-D).
    • addinka Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 05.09.05, 21:18
      li i jedynie, MACIEJKĄ!!! z nią kojarzy mi się lato w ogóle, letnie, długie
      wieczory i ta cudna woń; potem to zapach polskiego lasu, trawy, ziemi, polnych
      kwiatów, łąk; w żadnym południowym klimacie, ani na wojażach za oceanem nie
      potrafiłam zapamiętac tylu zapachów co na polskich Mazurach
    • madlaine_xx Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 05.09.05, 21:49
      miały pachniec lawenda z Prowansji i śródziemnomorskim klimatem, ale z powodu
      choroby i ciągłych wizyt u lekarzy skończyło się na kilku krótkich wypadach w
      Polskę oraz wizytach w domu rodzinnym i ogrodzie mojej mamy.Zatem tegoroczne
      wakacje kojarza mi sie przede wszystkim ze smakiem i zapachem owoców zrywanych
      prosto z krzaczków (truskawek, malin, czarnej, czerwonej i białej porzeczki,
      jeżyn, antonówek i papierówek, poziomek, brzoskwiń), kompotu z rabarbaru,
      swieżo przecieranych pomidorów i zapachu zielonych gałązek podczas ich
      zrywania. Poza tym kwiatami ogrodowymi, tymi najzwyklejszymi jak maciejka, po
      róże, piwonie, lilie i całą masę innych wonności, których jako ogrodniczy laik
      nawet nie znam :))) (czego zresztą moja mama nie może mi wybaczyć :)

      Lato pachniało mi też momentami świezo skoczonymi łąkami, wiatrem w polu,
      suchymi, kurzącymi sie nimiłosiernie polnymi drogami, zapachem zbieranego
      siana, zbożem, końską sierścią, zapachem krów i owiec, którymi zachwycała się
      moja 2,5 letnia córcia będąc na wsi - właściwie stwierdzam teraz, że nie żal mi
      tego powrotu do natury i wspomnień z własnego dzieciństwa, choć gdy dostałam
      kartki od siostry i woreczki z lawendą, którymi pachna moje szafy, przez moment
      poczułam drgnięcie serca, które zaraz uspokoiło się na jeszcze żywy widok
      dziecięcej, czystej radości mojej Linki.
      Mimo całkowitego zawalenia sie wakacyjnych planów i wielu nieprzewidzianych,
      nieprzyjemnych sytuacji to było udane lato. Pełne zachwytów tym co najprostsze
      i przez to najpiekniejsze, tak dobrze znane i lubiane, a jednak porzucone na
      dość długi czas.
      • madlaine_xx Ach ! jak mogłabym zapomnieć :( 05.09.05, 21:51
        ten kto zna zapach domowego chleba z prawdziwego paleniska, smak własnej roboty
        masła posypanego cukrem czy smalcu z jabłkami na jeszcze ciepłej kromce, wie o
        czym piszę. Nie ma to jak zajadac się takimi pysznościami o wschodach i
        zachodach słońca nad płaskimi polami pełnymi tańczącego z wolna zboża,
        oczywiście popijając ciepłym jeszcze, pachnącym mlekiem z najprawdziwsza pianką.

        Alez mi teraz sielsko-anielsko ...
    • olcia71 Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 05.09.05, 22:23
      Wczoraj (to już po wakacjach) poczułam najpięknieszy zapach w moim życiu!
      Przejeżdżałam rowerem obok łąki, na której leżała skoszona trawa, a w powietrzu
      pachniało intensywnie sianem, rumiankiem i jakoś migdałowo- mimozowo...
      pierwszy raz coś takiego czułam ... Pięknie - mieszanka - marzenie!!!
      • marla30 Re: Jak pachniały Wasze wakacje...? 06.09.05, 11:06
        A moje lato to też maciejka: najpiękniejszy zapach na świecie. Tym razem zasialiśmy mnóstwo maciejki przed domem i wieczorami pachniało na kilkanaście metrów :). No i siano w czasie sianokosów na wsi, skoszona trawa, fajnie, lubię te klimaty, nie tylko kadzidła. I pranie wysuszone na słońcu, i strasznie fajny zapach włosów moich dzieciaków, kiedy wracały po zabawie w ogrodzie. Jak zwykle nie zdążyliśmy wyjechać nad morze, a teraz, przy tych cenach benzyny to już w ogóle można o tym zapomnieć. A jeśli chodzi o perfumy, to lato stało pod znakiem dwóch ogrodów: śródziemnomorskiego i nilowego. Ostatnio, o dziwo, nilowy mniej mnie męczy. Czy ktoś może wie, czy w przyszłym roku Hermes planuje jakieś nowe ogródki?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja