madlaine_xx Moja dzisiejsza randka w ciemno :) 22.08.05, 23:21 zauważyłam, że ostatnio coraz więcej zapachów kupuje najzupełniej w ciemno, jedynie po przeczytaniu nut, ewentualnie opinii. Co gorsza zupełnie mnie to nie przeraża, że wydaje pieniądze na zapachy trochę jak w rosyjskiej ruletce :) Ostatnio pod wpływem impulsu zakupiłam zupełnie mi nieznany zapach, zreszta kreatora tez nie bardzo kojarzyłam. Całe szczęscie, iż zapach okazał się strzałem w 10 i własnie rozkoszuję się jego wonią. W pierwszej chwili gdy doleciał mnie zapach, poczułam, że po raz kolejny mam szczęście i sie udało, ale po godzinie, juz zaczęłam klnąć, że zapach jest jednostajny i nie chce rozkwitnąć na mojej kapryśnej ostatnio skórze. Po kolejnej godzinie stwierdziłam, że jednak coś się zmieniło, a potem to juz co chwilę czułam coś innego, wonie się przeplatały, zmieniały, rozkwitały i gasły na zmianę, a ja coraz częściej zanurzałam nos w nadgarstku. Zapach okazał się byc ciepły i wibrujacy, bardzo zmienny mimo poczatkowego przestoju i stanie się chyba moim nr1 na nieuchronnie zbliżająca się jesień, chociaz na ciepły wieczór na powietrzu tez się z pewnością nadaje. Kupiłam go tak naprawde z dwóch powodów, nie jest oklepany i ma przecudny flakonik, zreszta nie ma się czemu dziwić skoro marka Mauboussin tworzy przede wszystkim biżuterię. PS. powinnam na ręce grazy złożyć serdeczne podziekowania, że wrzuciła link na forum, bo inaczej nigdy bym na niego nie wpadła, a dodatkowo cena w porównaniu do rynkowej była śmieszna, z czego najbardziej ucieszył się mój mąż :) PS2.teraz czekam na kolejną "niepewną" przesyłkę, życzcie oby i to rande vouz okazało sie przynajmniej równie udane :))) Odpowiedz Link
olesiam Re: Moja dzisiejsza randka w ciemno :) 22.08.05, 23:28 moze zaczniesz komponowac kolekcje z flakonami od Thierriego de Bashmakoffa:) (tworca Twojego flakonika:)) O. Odpowiedz Link
nitulina Re: Zakupy w ciemno 22.08.05, 23:37 To prawda, zakupy w ciemno mają w sobie dreszcz dodatkowy. Grałam w to całe poprzednie półrocze ;) Za największą porażkę uważam niebieskie les belles, kompletnie nic związanego z opisami a po kilku dniach jedynym skojarzeniem była , matko boska, hmmm...wiązanka pogrzebowa niesiona przez małe dziewczynki...Zresztą i pomarańczowe les belles przyprawia mnie o dziwny grymas, niechęć i wstręt, takie brrr, zgnilizna wydobywająca się spod wieńców...nic piernikowatego.. Odpowiedz Link
madlaine_xx Re: Zakupy w ciemno 22.08.05, 23:39 Nituś zabrzmiało to jak wspomnienia grabarza, usmiełam się do łez :) Odpowiedz Link
elve Grabarz... 23.08.05, 01:11 skojarzył mi się z garbarzem... i przypomniało mi się, że dzięki Kalii (:*) miałam przyjemność poznać dwa nowe zapachy w moim życiu... (i nie chodzi o to, że Kalia mi sie kojarzy z garbarzem! no to może ad rem...) pierwszy to Annick Goutal Petite Cherie - znam go bardzo dobrze, bo okazało się, że pachnie bardzo podobnie do Poupee Rochas. Tyle że ten drugi jest dużo trwalszy i chyba jednak ujawnia bardziej skomplikowana kompozycję. tak czy owak - nie dla mnie... nie dla mnie brzoskwinia i kwiaty z lekką nutką retro. skojarzenie z garbarzem przyszło przy drugim zapachu. To Nilang Lalique'a. Baaardzo dziwne jest to co się z nim na mnie działo. Na skórze ręki przylgnął i roztoczył słodkie pole ochronne, coś pomiędy Angelem a Femme Individuelle, nic szczególnego ale przyjemne. natomiast na wysokość nosa wypuścił niezidentyfikowany obłok latający, mający być w założeniu chyba akordem skórzanym. niestety nie miało to nic wspólnego z daim blond ani nawet z ciemniejszym w odbiorze shalimarem - była to bowiem skóra surowa, świerza ale nieszlachetna, wręcz nieestetyczna, właśnie garbarska. gdy przybliżałam rękę do nosa, obłok znikał - pewnie przenosił się nad głowę. nie spotkałam się wczesniej z czymś takim, jest to bardzo intrygujące zjawisko, które musze jeszcze dokadnie zbadać, mimo upiornego drapania w gardla powodowanego przez to efemeryczne UFO... Odpowiedz Link
kalia_t Re: Grabarz... 23.08.05, 11:49 Nawet ta świeczka fajnie wyszła, tak tematycznie:))) Nuty skórzane o których wspominasz, uaktywniają się pod wpływem ciepła, niekoniecznie na skórze, ale np. wystarczy gorące powietrze w pomieszczeniu i już gotowe.:) Nilang jednak kocha zimno, najpiękniejszy jest w zimie wtedy po początkowej słodyczy robi się wytrawny i ambrowy.:) :))) Odpowiedz Link
madlaine_xx To by mogło byc całkiem ciekawe :) 22.08.05, 23:42 tylko gdzie miałabym szukac, które stworzył, znasz jakąś stronkę gdzie mogę sprawdzić ? Odpowiedz Link
olesiam link z T de Bashmakoff'em:) 23.08.05, 09:16 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15707&w=24462568&a=24995491 Odpowiedz Link
elve ha! 22.08.05, 23:49 Waćpanna nie będziesz jedyną noszącą Mauboussin tej jesieni. kupiłam również, i wiem, czego się spodziewać, bo raz go wąchałam (niestety nie wiem, czy była to edt czy edp, bo flakony podobne a ja nie zwrócilam uwagi...) Odpowiedz Link
madlaine_xx Re: ha! to się bardzo cieszę :))) 22.08.05, 23:53 zapach mnie urzekł, pasuje mi na jesień jak nic innego, poza tym kocham wanilie i tak mi własnie pachnie na samym końcu. Odpowiedz Link
nitulina Re: Obssesion night. 23.08.05, 17:23 Dzisiaj pierwszy raz powąchałam, obydwie wersje. Absurdalnie damska wersja night jest zdecydowanie lżejsza, nowoczesna,dzienna... Tak się zastanawiałam dlaczego night, no i wpadłam, moim zdaniem obydwie mają jakiś składnik, który przypomina sztyft do nosa,ale nie jest to mentol, jak to wdycham to chłodzi, a noc jest przecież chłodna...chłodniejsza niż dzień... Teraz kiedy wywietrzało przypomina trochę herbaciane wody bulgari... Nie wiele ma wspólnego z klasykiem, przypomina raczej lekkie CK be... Odpowiedz Link
nitulina Re: Jesusa Del Pozo In Black 23.08.05, 17:36 Rzeczywiście ma taki moment kiedy jest odurzający, męczący ale zmuszający do wracania nosem w nadgarstek...może to właśnie ten narkotyczny zapach czarnej lilii? niestety może zemdlić... Potem wietrzeje i zostaje przyzwoita słodka baza... Piekny flakon... Odpowiedz Link
renia.renia Jesus Del Pozo In Black 23.08.05, 18:19 Mój nos wyczuwa znaczne podobieństwo do MaxMara. Odpowiedz Link
olesiam Re: Jesus Del Pozo In Black 23.08.05, 21:11 pierwszy test niestety nie wypadl pozytywnie,choc panna na reklamie wyglada tak kuszaco:), a ze Kaloo tego dnia miala na lapce pol perfumerii, nastepnego dalam 2 szanse, niestety, jakies podobienstwo do Miss Dior Cherie z ta ulepkowoscia wywoluje u mnie dosc mocne objawy ciazowe:(bardzo szkoda, bo faktycznie po godzinie lagodnieje i zaczyna byc calkiem do noszenia, ale jak tu godzine wytrzymac?:)cena tez przyjemna, ale nie dla mnie on...:( Odpowiedz Link
kalooo Marrionnaud Wileńska -przecen ciąg dalszy;) 24.08.05, 12:41 Po mojej wizycie w Marrionnaud dołączam kolejne okazy;) Coriolan/ Guerlain żel do modelowania włosów perfumowany, 150 ml /101 zł Van Cleef & Arpels TSAR żel pod prysznic 200ml 74zł Truth LUSH żel pod prysznic 200ml /74 zł, jest też mgiełka na noc, balsam do ciała i woda – wszystko -20%. Lacoste FOR WOMAN ( nie pour femme) mleczko 92 zł ,jest też woda toaletowa AZZURA Azzaro edt 100ml/ 203zł i 50ml/ 185zł Spray chłodzący Davidoff Cool Water z limitowanej serii 100 zł DUENDE ( nie Essencia!) mleczko – nie miało ceny, edt 100 ml /245 zł Ventilo 100ml/ 256 zł po obniżce Madeleine Vionnet 100 ml edp 80zł Fleur d’eau Rochas 206 zł Emoi Jacques Esthrel 108,5 zł/ 50ml Versace Essence: Etheral, Emotional, Exiting ( ten mam, lekko geraniowy, świeży, ale i nieco ciepły. Flakon w kształcie kryształu.) 244zł – 30% Woda perfumowana do włosów Intuition 140zł Eau de Dior- wszystkie kolory / 116zł Absolu Rocha 50 ml/ 176zł TRESOR perfumy czyste 385zł- 20% CK One czerwone i wersja letnia sprzed roku, zielona – po 190zł Aubusson pour Homme after shave spray 100 ml/ 39zł Un Amour de Patou dezodorant perfumowany 150 ml/ 37,50 zł Fahrenheit Legere - nie było ceny Na niemal wszystkie zapachy -20 % I -30%,+ mnóstwo kolorówki i limitowanek!;))) I na koniec ciekawostka: do tego stopnia pozbywają się zapasów,że można zakupić za ok.75zł krem Szapołowskiej z serii Sza,która u nas była 100 lat temu, krem jest chłodząco relaksujący i ...z datą ważności do 07.2004...!;/ Kto się skusi?;D Odpowiedz Link
epikurejka Re: Jesus Del Pozo In Black 24.08.05, 17:53 Testowałam wczoraj i o ile początek wydawał mi się bardzo interesujący to po ok.godzinie zrobił sie strasznie słodki i mdły. Bardzo przypomina mi nowe Y.Yamamoto pour femme, które zresztą lubię ale w tym przypadku nie za bardzo mi się ten zapach podoba. Odpowiedz Link
kalooo Re: Jesus Del Pozo In Black 24.08.05, 18:35 oj tam zaraz pół,ledwo jedną czwartą..;))) A del pozo mnie pierwszy raz negatywnie zaskoczył- ten nowy zapach to dla mnie kompletne rozczarowanie-przynajmniej na razie- ja odbieram go jako czekoladę z orzechami w wódce...;) Odpowiedz Link
kalia_t Re: Jesus Del Pozo In Black 24.08.05, 19:22 kalooo napisała: > oj tam zaraz pół,ledwo jedną czwartą..;))) > A del pozo mnie pierwszy raz negatywnie zaskoczył- ten nowy zapach to dla mnie > kompletne rozczarowanie-przynajmniej na razie- ja odbieram go jako czekoladę z > orzechami w wódce...;) O mamo mnie też:D Może nie aż tak bardzo negatywanie, ale do rzeczy... Na mnie pobrzmiewają echa Apparition, jednym słowem powiało plagiatem.:( Zapach z tych ciepłych, delikatnie pudrowych i orientalnych, trwały i wyczuwalny. Męski In Black jest o niebo lepszy, ba, nawet pokusiłabym się go nosić(przepięknie osadzona wanilia, miód na moje serce), a to już o czymś świadczy(złamałabym zasadę, ze używam wyłącznie damskie perfumy). Także rozczarowanie, ale osłodzone pięknem męskiego In black.:)Mój faworyt wśród zapachachów męskich, na serio mnie urzekł.:) Odpowiedz Link
kalia_t Jesus Del Pozo In Black a Emotion P.Cardin:) 07.09.05, 20:09 Emotion pojawiły sie jako pierwsze, wcześniej wąchałam je tylko na papierku, a obecnie mam je na stanie i mogę sie nimi upajać do woli.:P Emotion to bardzo elegancki zapach, wieczorowy orient w najczystszym wydaniu, z pewną balsamiczną i aksamitną nutką którą bardzo lubię, a co najwazniejsze na otwarciu jest ukochana czarna porzeczka. :) Na mnie rozwinęły się i ułożyły w stylu późniejszego In black J.del Pozo, ale są trwalsze i w ostaniej nucie nie tworzy się ulepek, a dzięki paczuli tworzą urokliwą mgiełkę.:)Nawet w dzisiejszy ciepły i słoneczny dzień mnie nie zmeczyły i chwałą im.:) Podsumowując to całkiem udany zapach Pierre Cardin'a.:) Odpowiedz Link
olesiam Francuskie lampy zapachowe Berger 24.08.05, 21:55 Wczoraj odwiedzilam sklep Rosenthala w budynku Metropolitan (pl.Piłsudskiego) i odkrylam sliczne lampy zapachowe, i oblędne olejki do nich, są bardzo trwale i piekne leza tez na skorze, jest 16 roznych do wyboru. 500 ml kosztuje 60 zl:) (moge sie mylic, ale chyba nie) Nie wspomne o Panu ktory tam pracuje, zna sie na zapachach i pozdrawia Forum:) O. www.redriverdrugs.com/lampe_berger/ Odpowiedz Link
epikurejka Re: Francuskie lampy zapachowe Berger 24.08.05, 23:03 kiedy ja zaczęłam testować zapachy z roletek na skórze, a robiłam to sumiennie (większość) to ledwie dojechałam do domu. Ale to moja wina bo przesadziłam. A zapachy owszem,ciekawe www.lampeberger.fr/default.htm Odpowiedz Link
chatka_ Blog forumowy - wspomnienia z wakacji. 27.08.05, 16:15 Do plecaka wrzucialam dwie miniaturki, Attraction - na tance, Miracle, z nadzieja, ze w koncu je skoncze i dwie probeczki: Sensi White Flowers - na sieste i Pure Jil Sander- na obudzenie. Mialam jednak nadzieje, ze zaden z tych zapachow nie bedzie mi tak przypominal Kuby jak te, ktore dopiero sobie sprawie na lotnisku i na miejscu. Na Berlin-Schoenefeld znalazlam prawie wszystko czego szukalam i nie szukalam. I popadlam w panike, jak tu zdecydowac sie na jeden, gdy wlasciwie zadnego urody nie bylam juz pewna. Taki faworyt jak Opium Fleur de Shanghai zupelnie nie pasuje do mojego "wnetrza" - nie lubie koronkowych serwet i sztucznych kwiatow w krysztalowych wazonach; Shalimar pieknie rozpoczal hebanowych drewnem, ale po cholere ktos go wypastowal... Orange Magnifica AA urzekla jak za pierwszym razem, ale coz jesli moi panowie ja zdyskwalifikowali, z ich zdaniem musialam sie jednak liczyc, w koncu mielismy razem miesiac spedzic. Bulgari BLV Notte uznali za bardzo kobiece, a mi wydaly sie jakies meskie. Zupelnie odwrotnie bylo z JdN Hermesa, a jak przyszla kolej na Lucky Day, stwierdzialam, ze nic nie czuje... Wyladowalam wiec z nadzieja na lokalne perfumy. Jedynym ich producentem na Kubie jest firma Suchel Fragancia. Najbardziej popularne i rozreklamowane to Mariposa (Motyl), nazwa pochodzi od pieknego bialego kwiatu o iscie motylich platkach, ktory jest symbolem Kuby. W naturze przypomina jasmin (platki jasminu w cukrze?), we flakonie - Pleasures EL. Coral Negro kolejny kubanski zapach to tandetny ulepek, nie warto o nim wspominac, wybralam Camerate - na Kubie rosnie wiciokrzew, wcale bym sie nie zdziwila. Poczatek ma wcale nie zachecajacy, tyle ma w sobie dyskrecji i szlachetnosci co perfumy "na wage", ale final mieciutki i subtelny jak dotyk platkow maripozy... Mialam okazje dotykac i wachac wiele innych kwiatow, ktorych nazw niestety nie znam, niektore pachnialy landrynkami w ksztalcie czastek mandarynki i taki tez mialy kielich, inne choc kusily kolorem i forma, zapachu w sobie niewiele mialy. Z marek zachodnich regularnie spotykalam tylko trzy: Caroline Herrere, Paco Rabanne i Nine Ricci, ale w zupelnie nieoczekwanych miejscach, w malych miescianch spotkac udalo sie pokaznych rozmiarow perly : Fleur D'interdit Givenchy, Birmane Van Cleef & Arpels czy Byzance by Rochas. Camerata ostatecznie bardziej spodobala sie mamie niz mnie. A ja wrocilam do Attraction, ktory zbieral wiele kompelmentow, a po powrocie czekala na mnie Oriental Summer zarezerwowana u Merolik. Sezon wiec nie okazal sie taki zly :) Odpowiedz Link
sorbet Caleche, L'Eau d'Ambre 03.09.05, 00:20 Czy ktoś ma może wrażenie, że w Caleche jest coś podobnego do EdM? To coś słodkiego, "mineralnego", które kojarzyło mi się z słodkiem wapniem do jedzenia, hihi. Oczywiście jest to tylko jedna z nut:-) Spróbowałem także L'Artisan L'Eau d'Ambre, dzięki Olesi. To chybna najbardziej komfortowa ambra jaką znam. Słodycz, miękość, puder. Odrobinę tylko zwierzęcości. Fajnie. Ale czy po to człowiek perfumuje się ambrą, żeby się czuć "komfortowo":-)? Odpowiedz Link
olesiam Re: Caleche, L'Eau d'Ambre 03.09.05, 09:56 Czy ktoś ma może wrażenie, że w Caleche jest coś podobnego do EdM? To coś > słodkiego, "mineralnego", które kojarzyło mi się z słodkiem wapniem do > jedzenia, hihi. Oczywiście jest to tylko jedna z nut:-) Podczas jednego ze spotkan z Graza wlasnie to jej powiedzialam:)Wiedzialam, ze kupila Caleche Delikatny i wieczorem zrobilam test na lapie dla przypomnienia, to bylo to cos, co w EdM jest gdzies po 2-3 godzinach w tle, matko jak to opisac:)ale potwierdzam te teorie:) O. Odpowiedz Link
marla30 Re: Caleche, L'Eau d'Ambre 06.09.05, 10:39 Oj, a na mnie nie mają ani jednej wspólnej nuty. Co więcej, ukochany EdM strasznie mnie zmęczył niedawno na uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego w szkole muzycznej. Wcześniej się psiknęłam delikatnie, a podczas (baaardzo długiego) koncertu męczyłam się straszliwie, bo EdM gdzieś się zatrzymał w nutach początkowych, tych dusznych, jakby kurzowych, i tak sobie trwał, roztaczając wokół aromat figi. W końcu zniknął bez śladu. Pierwszy raz mi taki numer zrobił. Caleche delikatne z kolei zawsze na mnie tak elegancko pachnie, lubię to, bo szczególną elegancją nie grzeszę :). A niedawno doszła do mnie przesyłka od iem z Faubourgiem i zapachnę sobie nobliwie dziś pod wieczór, co w zestawieniu z porwaną koszulką i bojówkami da dość dziwny efekt. Odpowiedz Link
marla30 Re: Caleche, L'Eau d'Ambre 05.10.05, 19:00 Chyba źle w głowie miałam - oczywiście, chodziło mi o ukochany Un jardin en Mediterranee, a nie EdM :)). Skąd by tam figi? Czyli cała moja wypowiedź bez sensu i związku z poprzednimi postami. Odpowiedz Link
mathilde17 Re: Blog forumowy - trzecia edycja 07.09.05, 16:14 Wybrałam się wczoraj przetestować nowości, których pierwszy wysyp pojawił się w perfumeriach. Ogólne wrażenie - wiele z tego, co wąchałam, to zapachy "bezpieczne", w tym sensie, że po ciekawej pierwszej nucie zlewają się w dość już ograny zestaw wanilia - ambra - jakiś kwiat, często jaśmin. Czyli, pokrótce mówiąc, im dalej, tym gorzej. (Chyba rozbestwiłam się na zapachach SL, po nich inaczej się już patrzy na resztę świata perfumowego, hihi.) Druga większa grupa, jaką mój nos rozróżnia, to zapachy paczulowo - żywiczne (tu przynajmniej ta ambra pachnie jak należy) - te zdecydowanie wolę; Prada jest póki co faworytem w moim osobistym rankingu. Na rękach przetestowałam Le Parfum Lalique'a i Euphorię CK. Ten pierwszy nieodparcie skojarzył mi się z Brit Red - to samo wrażenie owocowego ciasta, kwaskowato - waniliowego. Później jednak pojawia się o wiele więcej paczuli, która zostaje na ręce w towarzystwie stonowanej dość wanilii i kwaśnych owoców. Rezultat mniej słodki niż BR. Wyczytałam, że w nutach jest liść laurowy, jaśmin, heliotrop, bób tonka i paczuli. Nie wiem czy kiedykolwiek nauczę się rozróżniać heliotrop:)) Pierwszy niuch Euphorii rzeczywiście zawraca w głowie. Fachowa prasa twierdzi, że to egzotyczne owoce; ja poczułam dziwną, ale fajną mieszankę truskawek i paczuli. No ale -właśnie- potem łagodnieje i banalnieje; paczula wprawdzie gdzieś tam się do końca plącze, ale całość robi się kremowo słodka i ambrowa, ale tą mniej surową ambrą (to biała? szara? nie wiem). Hypnose Lancome rozczarowuje, ale też nie spodziewałam się rewelacji - już Attraction był nieciekawy. Pierwsza świeża i zielona nuta (wetiwer) szybko ulatuje, a potem same nudy - słodko, mdławo i banalnie. Na papierku przypomina trochę Instant, skojarzył mi się też z Kingdom, albo z Visit. Jakoś nie lubię tych zapachów, są na jedno kopyto. Przyjemny dosyć jest V Valentino; początek świeży, zielono-grejpfrutowy, potem czuć słodkie, ale łagodne i lekkie kwiatowo - migdałowe nuty na drzewnym spodzie. Wąchałam jeszcze Cerruti 1881 Collection, w którym dominują winogrona na kwiatowo-drzewnym tle, i Promesse Cacharel - no, to już jest banał do kwadratu, typowe kwiatowo - owocowe z piżmowo -drzewną bazą, takich zapachów jest od groma. Była możliwość powąchania Alien "en avant-premiere", ale trzeba było poprosić ekspedientkę, a akurat wszystkie się gdzieś ulotniły. Może zrobię jutro drugie podejście. W Marie-Claire przeczytałam jeszcze o nowych perfumach Frederica Malle - Carnal Flower. W składzie mają być tuberoza, kwiat pomarańczy, kokos i kamfora (tak!). Brzmi intrygująco, chociaż białe kwiaty to wybitnie nie moje klimaty. Yves Rocher ma wypuścić nową kolekcję Secrets d'Essence (chyba bardziej ekskluzywną, sądząc po flakonie na obrazku i cenie), gdzie pierwszym zapachem ma być Voile d'Ambre. W składzie ma być skórka zielonej mandarynki, mirra, kadzidło, wanilia, sandałowiec i paczuli. Bardzo jestem ciekawa tego zapachu. Guerlain stworzył trzy nowe zapachy - przypuszczam, że butikowe - we flakonie z taką staromodną pompką (Prada też ma takie, ale nie wiem czy na wszystkich flakonach): Rose Barbare, Cuir Beluga (ponoć zamszowa wanilia), i Angelique Noire. Widziałam też w perfumerii Classique JPG w nowym, soczyście koralowym gorsecie - fajny. No i nie mogę się już doczekać, kiedy niuchnę Cedre SL - ma tam być - oprócz drzewa cedrowego - cynamon, goździki, ambra i tuberoza. Odpowiedz Link
sorbet Re: Blog forumowy - trzecia edycja 07.09.05, 16:19 Właśnie czuję w Wawie "wszędzie" paczulę, fajną, słodką, chyba z ambrą:-) Mathilde, czy wiesz coś na temat nowej jaśminowej LArtisan? Podobno ma być to w stylu harvest, czyli tylko jaśmin z Tunezji chyba i tylko w jakieś tam porze roku. Myślę że Prada zarzuciła modę na paczulę, też mi się podoba:-) Odpowiedz Link
sorbet Sorki:-) to kwiat pomarańczy, nie jaśmin i to 07.09.05, 16:26 LE, 2900 butelek. Odpowiedz Link
mathilde17 Re: Sorki:-) to kwiat pomarańczy, nie jaśmin i to 07.09.05, 17:02 Nie, przyznam, że pierwsze słyszę:) W butiku w Aix gdzie wąchałam Artisany, nie są one główną ofertą i przypuszczam, że właścicielka rzadko aktualizuje asortyment. Sklep firmowy jest w Marsylii, chyba się przejdę przy okazji:) Na stronie Artisana też nic nie ma. Odpowiedz Link
sorbet Re: Sorki:-) to kwiat pomarańczy, nie jaśmin i to 07.09.05, 17:10 Wyczytałem z BN:-) Premiera jesienią więc myślałem, że już jest. Napisz coś jak go już widzisz:-) Dzięki! Odpowiedz Link
mathilde17 Re: Sorki:-) to kwiat pomarańczy, nie jaśmin i to 07.09.05, 17:47 Właśnie znalazłam jego opis na blogu znalezionym przez Perfumiarza: boisdejasmin.typepad.com/_/2005/08/perfume_review__13.html (mam nadzieję, że się link otworzy:)) Super blog, zresztą - właśnie czytam piękne opisy... Odpowiedz Link
sorbet Re: Sorki:-) to kwiat pomarańczy, nie jaśmin i to 07.09.05, 18:23 O dzięki, to jeden z najlepszych blogów o perfumach:-P, wraz z Turina i noew smell this. Właściwie nie wiem czemu nie napisałem o nim na forum, hihi. I jak tu powiedzieć że kwiat pomarańczy jest babciny. Kojarzy mi się właśnie z b. wczesną młodością (tj. moją, hehe) Uwielbiam ten zapach. Także ylang i jaśmin, nawet polubiłem tuberozę (same babcine). W realu jaśmin i ylang jest również przepiękny. Odpowiedz Link
elve kwiat pomarańczy, lalala :) 08.09.05, 00:50 sorbet, widzę, że mocno stajesz w obronie kwiatków pomarańczy. musze więc sprostować - one moim zdaniem pachną pięknie, o czym już nie raz pisałam a propos fleurs d'oranger Lutensa. ale ten składnik jest imo używany w perfumach raczej nieumiejętnie, z przesadą, ze złymi składnikami, które podbijają jego dławiczość i duszność, zamiast wysuwać na pierwszy plan jego obfitość, bogactwo. stąd bardzo często babciny efekt w zapachach je zawierających. a swoją drogą - myślę że pod pojeciem babcinego zapachu każdy widzi coś troszkę albo nawet bardzo innego :) Odpowiedz Link
sorbet Re: kwiat pomarańczy, lalala :) 14.09.05, 17:56 No kwiat jest moim ulubionym:-) Te babcine kwiaty są już klasykami i niestety to one "źle" :-P się kojarzą. Teraz robi się zapachy z kwiatów o egzotycznie brzmiącej nazwie. Tyle ze my tak naprawdę nie bardzo mamy okazji żeby się przekonać, jak to się ma do rzeczywistości. Powiedziałbym też, że olejki kwiatów pomarańczy (lub jaśminu, ylangu czy tuberozy) są dość drogie i użyto po prostu jakiegoś space headu, niezawsze najlepszej jakości i niezawsze to wychodzi ładnie na skórze. Pamiętam że SL mówi iż traci na FdO:-) ale to jego ulubiony zapach i już. Odpowiedz Link
modern_witch Re: kwiat pomarańczy, lalala :) 15.09.05, 22:12 ciekawe, kiedy się okaże, że jednak kwiat pomarańczy jestem w stanie polubić;-P moja awersja do tej nuty dotyczy głównie jednego jej wcielenia - i może to własnie się okazać, że to jakiś kiepski syntetyk - wyczuwalnego w niektórych męskich wodach kolońskich. Roboczo określam takie wody jako "zadbany starszy pan", oczywiscie nie chcąc nikogo urazić;-P. Takie wody uwielbiał mój nieżyjący już dziadek - z jednej strony więc ten zapach nawet budzi jakąś nostalgię - natomiast tak "estetycznie" i "dla mnie" to ta nuta jest trudna. Zwłaszcza, że dziadek należał do "starej szkoły" głoszącej, że kobietę (a zatem wnuczkę też) mozna w lany poniedziałek co najwyżej dyskretnie spryskać wodą kolońską. I robił to z upodobaniem. Och, jak ja wtedy prychałam ze złości, już bym chyba kubeł wody wolała... choć teraz to i może nawet i na oblanie połową butli tej wody kolońskiej bym się zgodziła, byle by to on mógł być tym "oblewającym", no ale to już inna rzecz... w każdym razie sentyment za dziadkiem to jedno, ale ten kwiat pomarańczy, ostry i koloński, pewnie właśnie syntetyczny, jest dla mnie trudny bardzo. Za to FdO SL zapamiętałam inaczej. Pamiętam, jak zaskoczona stwierdziłam, że to "pierwszy i jedyny kwiat pomarańczy, który mogłabym nosić". Nie drażnił, miał w sobie jakąś słodycz, coś co jednocześnie uruchamiało i węch i kubki smakowe... tak to też jeden z tych zapachów, których smaku musiałam na skórze spróbować (jeszcze się wtedy wstydziłam tu na forum do takich "perwersji" przyznawać;-P) I tak się teraz zastanawiam, moze moja niechęć do kwiatu pomarańczy faktycznie odnosi się do tego syntetycznego, a tak naprawdę kiedyś mnie jeszcze ten zapach zaskoczy... no bo już blisko, 24 F lubię... a z FdO o krok, o krok od polubienia się byliśmy... Odpowiedz Link
mathilde17 Re: Blog forumowy - trzecia edycja 14.09.05, 17:32 Wąchałam dziś nowego SL - Cedre. Jak zwykle olśniewa bogactwem i smakowitą zmysłowością... Pierwszy niuch to niemal czysty cynamon, który następnie robi się nieco cukierkowy, karmelowy (hmm, to pewnie ta tuberoza...), po czym wkraczają przyprawy, piernikowe, że aż w nosie kręci. W głębi gra drzewno - szyprowa nuta, taka jaką znam z Mitsouko czy Winter Delice. Właśnie! Winter Delice. Przez całą drogę z miasta miałam to na końcu języka, tfu, nosa:)). Te bazy mają całkiem podobne. Przetestowałam też Voile d'Ambre Yves Rocher. Początek rzeczywiście bogaty, czuć ambrę, mirrę, trochę kadzidła (betlejemsko się robi), tylko nie wiadomo, co dalej, bo zapach niestety znika, przynajmniej z ręki. Na papierku czuć jeszcze paczulę. Aha, i napotkałam w Sephorze jakąś nowość Escady, o której w ogóle wcześniej nie słyszałam ani nie czytałam. Pudełko blado-zielono-niebieskie z amarantową (chyba) kropką. Nazwy nie ma. A pachnie bardzo przyjemnie, tylko bardziej letnio niż jesiennie. Na początku owoce, zwłaszcza mango, potem kremowe, lekkie, delikatne kwiaty. Taki w stylu Be 21 Orlane. Odpowiedz Link
elve Re: Blog forumowy - trzecia edycja 14.09.05, 21:23 to nowy zapach flagowy escady, u nas jeszcze nie ma. za to jest Promesse Cacharel. prosze Państwa, uwaga! proponuję trzymać się daleko od tego świństwa! przepraszam za mocne słowa, ale to chyba jeszcze większa porażka niż Kenzo Summer... pachnie toto jak jedna z sezonówek escady, tylko jeszcze sztuczniej i jeszcze mniej ciekawie. ja bym na to nawet "landryna" nie powiedziała, bo landyna jest słodka i zdecydowana, a to jest kwaskowe i jakies takie rozmemłane, nieczyste. brrrrrrr, paskudztwo! nawet zapach Paris Hilton jawi się przy Promesse jako coś całkiem zacnego! zgroza! lol :D może to moja skóra harce wyczynia i coś przekłamuje, nie wiem. ale Promesse wygra u mnie w kategorii najgorszy zapach jesienny 2005. Odpowiedz Link
kalia_t Re: Blog forumowy - trzecia edycja 14.09.05, 22:52 Elve naprawdę jest tak źle, może Promesse ma jednak jakiś mały plus, w końcu to obietnica...? Cały czas jednak czekam na Cacharela, bo w Poznaniu jak zwykle "delikatny" poślizg:D:D:D, a tu takie wieści Hiobowe z frontu nadchodzą <chlip>. Paris Hilton już wąchałam, wystarczył mi niuch z atomizera, aby wiedzieć, ze niekoniecznie mam ochotę na bliższą znajomość z tym zapachem. Landryna aż piszczała z radości, a gdyby tego było mało to różowo- fluorescencyjny flakon mnie oślepił.... Obiecuję, że jak tylko dorwę Cacharela w Poznaniu to natychmiast podzielę się wrażeniami.:) Odpowiedz Link
chatka_ Re: Blog forumowy - trzecia edycja 14.09.05, 22:57 Tak, to najbardziej różowy ze wszystkich różowych zapachow. Odpowiedz Link
dori7 Promesse 17.09.05, 21:10 elve napisała: > Promesse > wygra u mnie w kategorii najgorszy zapach jesienny 2005. U mnie ma drugie miejsce, zaraz za City Glam. Wg mnie Promesse poczatek ma nawet do zniesienia - slodki, kwiatuszkowy, banalny - pewnie spora grupa kupi go po testach typu "wachamy szyjke butelki, a ostatecznie pryskamy nadgarstek i po minucie decydujemy sie na zakup". A potem bedzie morderstwo w tramwaju, bo ten obrzydliwy kwasek pojawia sie dopiero po dluzszej chwili, brrr :(( Jesli pojawi sie na miescie spora grupa wielbicielek City Glam i Promesse, to rozwazam kontratak w postaci trzech psikow Slonia! Zadne kwasno-mydlane kwiatki nie beda w stanie sie przebic przez taki pancerz :P Odpowiedz Link
kalia_t Re: Promesse 18.09.05, 21:00 Dori7 miej litość:-))):D Promesse to słodko-kwaśny koszmarek w stylu landrynek Brando ze szczyptą rachitycznych kwiatków na początku, nieprzyjemnie wwierca się w nos i pozostawia "niezapomniane wrażenie".:((( Jednak City Glam będę bronić jak kiedyś Chic:))) Z założenia jest to zapach szyprowy, ale na sobie żadnych szyprowych nut nie wyczuwam(na szczęście!)- czyli podobna sytuacja jak w przypadku Skin, jedynie pod koniec w bazie deliktnie unosi się paczula. CG ułożył się swieżo i dość oszczędnie, oznacza to że nie jest nachalny, tylko lekki i otulający przy powiewach wiatru. Początek ma musujący i świeży (czarna porzeczka, kolendra), później wyczuwam delikatne kwiatki, ale takie bardziej z proszku do prania niż z łąki, całość jest przyjemna i niezobowiązująca... Moim skromnym zdaniem City Glam nie jest zapachem na zimę czy też jesień, za to doskonale będzie się sprawdzał w upalne dni, doskonale orzeźwiał i chłodził. Dzięki nutce świeżego prania, ma charakter sportowy i doskonale nadaje się na dzień do biura i na spotkania mniej oficjalne, najmniej przypadł mi do gustu flakon, ale w przypadku Emporio to już tradycja...:) Odpowiedz Link
dori7 Re: Promesse 20.09.05, 11:40 Zeby on na mnie chcial sie tak rozwijac, to na pewno bym nie psioczyla! Super o nim napisalas :)) Odpowiedz Link
kalia_t Re: Promesse 20.09.05, 19:30 Dzięki:))), a o Hypnose to chyba opowiadanie napiszę;-)))) Odpowiedz Link
sorbet Re: Promesse 20.09.05, 19:46 Promesse to takie zeszłoroczne porzeczki ?:-P Dziś bawiłem się Hypnose w Sephorze i niemal odskoczyłem z przerażenia, kiedy to spray z aparatu wycelował prosto na mnie. Tak to jest kiedy człowiek szedł na "spacerek" bo w pracy by zasnął:-D. Odpowiedz Link
lune Promesse - ohyda ... 21.09.05, 09:24 syntetyczne cos - slodko-kwasne ... wystarczyl mi jeden psik na papierek ; nie odwazylabym sie tknac tym skory :( obok stal sobie nowy Cerruti - wrazenie podobne ; wlasciwie to juz nie wiem ktory byl bardziej paskudny - czy ten syntetyczny porzeczkowy czy ten syntetyczny wisniowy ? uwazam ze sie totalnie deklasuja takimi propozycjami ; az zal tych wielkich nazwisk dla tak tandetnych sztuczek :(((( lune ps. nie wykluczam ze to moj nos tak wybrzydza ; byc moze ktos dostrzeze urok ktory dla mnie jest poza zasiegiem ;) Odpowiedz Link
mathilde17 Re: Blog forumowy - trzecia edycja 15.09.05, 16:07 Powąchałam dziś Aliena i muszę powiedzieć, że jeśli ktoś spodziewa się rewolucji na miarę Angel, to się mocno zawiedzie... Mugler zrobił zapach bezpieczny, niczym się nie wyróżniający pomiędzy wieloma innymi nowościami; znowu jaśmin plus wanilia-ambra. Słodkie to, miłe jak miękki sweterek, i niewiele więcej, żadna tam "świetlista istota otwierająca wrota do innego świata", jak to tekst reklamowy głosił. Troszeczkę może tam pobrzmiewa znany z Narciso łagodnie maślany akord, ale obudowany jest o wiele banalniej. Ogólnie rzecz ujmując, znowu przerost formy nad treścią i wiele hałasu o... prawie nic. A Promesse faktycznie jest brzydki i banalny, robi się paskudnie kwiatkowo- kwaskowy już na papierku. Odpowiedz Link
sorbet Książeczka SL:-) 17.09.05, 20:13 Dziękuję Mai za całą ksiązeczkę:-) Wąchałem dziś 1. Vetiver Oriental - podobno najlepszy wetiwer ale imo jest bardziej oriental niż wetiwerowy. Bardzo mocny drzewny, z jakąś apteczną nutką. Dużo chyba wanilii, która daje miękkie i słodkie tło, ale i to też uroda woskowych próbek. Czuję także coś kwaśnego, ala cytrynę:-) i akork "slepu z dywanami". Po dłuższym czasie występuje Kouros, w znacznie lżejszym wydaniu. 2. Un Lys - który na początku jest raczej Un jaśmin i Un tuberoza. I prawie się nie zmienia. 3. Tubereuse Criminelle. Bardzo bardzo fajny jaśmin:-) z tuberozą. Nie jest aż tak słodki i nascycony jak Fracas, z odrobiną zielonej nutki i przytłaczającego wosku:-) niestety. 4. Rose de Nuit. Świeża, trochę ostra i metaliczna róża. Intrygująca, lecz wax nie jest dobrym testerem dla kwiatowego zapachu. Ten jest z tej ligii co Fleur de The Rose Bulgare i Sa Majesté la Rose też SL imo, mniej tu czuć jednak ambry i "ziemii". Ciąg dalszy nastąpi (testowałem kiedyś chyba Chergui - b.b. interesujący zapach, dziś jeszcze raz powącham.) Odpowiedz Link
kalooo Re: Książeczka SL:-) 17.09.05, 20:19 > 2. Un Lys - który na początku jest raczej Un jaśmin i Un tuberoza. I prawie się > > nie zmienia. ;DDD Odpowiedz Link
sorbet Re: Blog forumowy - trzecia edycja 22.09.05, 00:47 Wąchałem Passage d'Enfer - nie bardzo ten zapach rozgryzłem. Wcale mi nie pachnie tak palonym kościelnym kadzidłem jak w Avignon:-). Jest wilgotnie, jakieś zioła, piżmo. Klimat średniowieczny. Przez moment pachnie nawet bardzo "fizjologicznie":-P. Może to właśnie przez białe lilie? Początek i serce zapachu wariuje, dopiero glębia jest bardziej "jednorodna". Wyłazi łagodna świeżość, słodycz i dymne, delikatne "avignionowe" kadzidło. Dzwiny jest ten zapach:-) hihi. Głębia warta grzechu. Méchant Loup jest super. Suszone śliwki, bardzo "realne". Poźniej tytoń, super tytoń, słodki, aromatyczny, "wciągający":-P Czuję także coś jak mech, palone drewno, cyprys. Głębia po kilku godzinach nie jest już aż tak mocna. A szkoda:-) Mure at Musc - fajna kolońska świeżość (czuje pomarańczę i sosnę - takie świeże drewno) + miękkie piżmo. Przypomina jedno z mydełek Roger Gallet :-) Voleur de Roses - to chyba więcej liści niż kwiaty. Pachnie mocnym, "ciemnym" kolorem, ziemią, liśćmi. Chłodny. Głębia jest miękka i słodka jak Samsara, hihi, chyba wanilia, sandałowiec, olejek różany. Nie testowałem tego zapachu zbyt dobrze, mam tylko na papierku, ale mam przed oczami letni orgód z różami nocą, oświecony księżycowym światłem. Bo to nie jest taka świeżutka, "naga" poranna róża. Etro new tradition - jest raczej old tradition. Dużo paczuli. Nowe Lalique, no przypominają mi Ta'if, lub Irresistible w głębi, tylko o wiele mocniejszy, czyli wanilia + różany olejek. Goździki też:-P Odpowiedz Link
sorbet Re: Blog forumowy - trzecia edycja 22.09.05, 01:50 > Etro new tradition - jest raczej old tradition. Dużo paczuli. I lawenda:-) Odpowiedz Link
sorbet Angel - napełnienie w GC 22.09.05, 17:14 Nie wiem od jak dawna.:-) Takze wąchałem LInstante PH EdP - mocny z jakąś gorzką nutką. Co to może być? Pewnie "Twórcy" wzięli krytykę do serca i odsłodzili zapach. Zdecydowanie podoba mi się pierwsza wersja, tj. EdT. Odpowiedz Link
forevermore79 Re: Angel - napełnienie w GC 23.09.05, 09:40 O, nie zauwazylem i zalozylem osobny watek, nie szkodzi :-). Z innych nowosci- Dior Homme mysle, ze Ci sie spodoba, to tez moj kandydat na ta jesien, procz L'Instant EdP. Moja kolekcja ma zamiar sie wiec powiekszyc o Guerlaina, Gucci PH, moze Diora Homme, a i tego slynnego Eau Noire Dior Cologne tez nie odpuszcze :-). No pozyjemy, zobaczymy. A co jeszcze wachelem ostatnio- Euphoria CK, niedlugo bedzie u nas w sklepach- calkiem przyzwoity, slodko-kwiatowo orientalny, nieco cieply- lepszy od poprzednich premier Calvina Kleina- a opakowanie i reklama sa ciekawe. Odpowiedz Link
sorbet Re: Angel - napełnienie w GC 23.09.05, 11:29 Nie szkodzi, Extreme zasługuje na oddzielny wątek:-) Czy Dior Homme też będzie w Polsce? To sezon zapowieda się arcy-ciekawy:-) Debiutów mało ale są dość wysokiego lotu imo. Odpowiedz Link
forevermore79 Re: Angel - napełnienie w GC 23.09.05, 11:41 Dior Homme bedzie juz u nas lada dzien (na lumiere.pl jest cala linia, a moze i Wawie gdzies juz mozna dostac)- piekny, naprawde wnosi cos niszowego do bardziej masowych, choc wciaz selektywnych zapachow- slodkawy, blisko skory, irysowo-skorzany, elegancki. Warto sprawdzic tez go na stronce Diora: www.dior.com/pcd/International/JSP/Library/Full/fullf_L2.jsp?pTPL=913 Oczywiscie, tria Dior Cologne nie bedzie u nas- wciaz tylko w butikach Dior Homme i wybranych domach towarowych na swiecie. A malo debiutow? Oj, to dopiero poczatek sezonu, bedzie duzo wiecej- tej jesieni jeszcze u nas np. Gaultier2, Euphoria, duety Lacroix Tumulte i GF Ferre, Stella Rose Absolute, Paul Smith Floral, Escada by Escada, cK one scene, Very Irresistible Sensual, Arden After Five, b. udany i orientalny Brit Gold, z meskich chocby Davidoff Silver Shadow (kiepski, choc wersja Pure Blend jest bardziej interesujaca). Odpowiedz Link
sorbet Passage D'Enfer 30.09.05, 13:10 Papierek z zeszłego tygodnia pachnie czystym piżmem:-) i naprawdę leciutkim kadzidłem. Odpowiedz Link
sorbet Burnt Sugar CdG 03.10.05, 12:58 Po raz pierwszy (po zużyciu prawie całej próbki) wychodzi na mnie jaśmin z kwiatem pomarańczy - taki właśnie jak w BdIles. Ohhh jakże się cieszę:-P Odpowiedz Link
sorbet Re: Burnt Sugar CdG 03.10.05, 13:10 sorbet napisał: > Po raz pierwszy (po zużyciu prawie całej próbki) wychodzi na mnie jaśmin z > kwiatem pomarańczy - taki właśnie jak w BdIles. Ohhh jakże się cieszę:-P > > Nie no wprowadziłem Was w błąd. To sweter pachnie BdI z piątku:-)) Odpowiedz Link
modern_witch Re: Burnt Sugar CdG 03.10.05, 19:01 :-DDDDD A myślałam, że takie pomyłki to moja specjalnośc;-P Do dziś nie wiem, jak to wtedy z tym Sport Jil Sander było. Możliwe, że jednak psiknęłam sobie najpierw na rękę Pure a potem na to samo Sport i zachwycałam się niepomiernie, jaki ten nowy zapach do Pure podobny i jak mi przypadł do gustu;-P. Hehe. Już nie będę tego wiedzieć... Odpowiedz Link
sorbet Lanvin Arpege Pour Homme 05.10.05, 17:23 Drzewny, mocny, ale imo zbyt "wierna interpretacja" oryginału, czyli Le Male JPG:-P Butelka fajna:-) Odpowiedz Link
mathilde17 Re: Blog forumowy - trzecia edycja 11.10.05, 18:53 Przetestowałam dziś Fleur d'Oranger Artisana. To piękna wersja kwiatu pomarańczy, i mówi to osoba, która za tą nutą raczej nie przepada:)). Najogólniejsze wrażenie - czysty. Żywy kwiat, nie ciężkawy, nie babciny, nie mydlany. Czuć niemal mięsistość białych płatków. Na początku z leciutką zieloną nutką, potem robi się pięknie miodowy, to mnie do niego najbardziej przekonało. Słoneczny, lekki, radosny. Pani w butiku powiedziała,że na razie nawet nie może go jeszcze sprzedawać, daje tylko powąchać "spod lady" i prowadzi zapisy - sklep ma dostać 10 flakonów, a już 6 jest zaklepanych. Cena? 190 euro. Próbek też niestety nie miała, w zamian dała mi próbkę Ananas Fizz - bardzo fajne, świeże, aż bąbelkujące połączenie ananasa i grejpfruta, aż chciałoby się wbić zęby w ten zapach:) Odpowiedz Link
elve Re: Blog forumowy - trzecia edycja 11.10.05, 21:06 Fleur d'Oranger Artisana? za 190 ojro? nie rozumiem. Odpowiedz Link
kalooo Re: Blog forumowy - trzecia edycja 11.10.05, 22:16 Gad Demyt!190 EUR???A co to jakaś extraordinary edycja ze złoconymi kantami czy co??;))) Odpowiedz Link
sorbet Re: Blog forumowy - trzecia edycja 12.10.05, 00:51 To sezonówka. Taka prawdziwa:-) tj. zrobiona z tego rocznego zbioru kwiatów z Tunezji. Mocno LE. Cena "niczego sobie" :-P w porównaniu z LE Hermesa 24 Faubourg (1000 euro) Odpowiedz Link
elve Re: Blog forumowy - trzecia edycja 12.10.05, 02:07 hehe, prawdziwa sezonówka - dobre, Sorbet ;) Odpowiedz Link
eowyn Re: Blog forumowy - trzecia edycja 12.10.05, 20:04 Dawno nic tu nie pisalam, mam zaleglosci w swiecie zapachow, ale bedzie co nadrabiac:) Dzis otrzymalam przesylke od nituliny z Easy Krizia dla mojej przyjaciolki. Za pozwoleniem tej ostatniej zrobilam sobie test, czy i ja bym sie mogla polubic z tym zapachem, ale moze i na szczescie(bo trudno juz go dostac) okazuje sie, ze nie bardzo. Zaczynalo sie bardzo obiecujaco, bo pierwszym skojarzeniem byl korek od dobrego porto z nuta cynamonu, ale potem na mojej skorze zrobilo sie zbyt drzewnie i mam tylko wrazenie, ze poglebilo to moj dzisiejszy bol glowy :( Nie lubie tez pachniec drzewem sandalowym, wiec to tez zadzialalo na niekorzysc. Ale flakonik mi sie bardzo podoba:) Od jutra zaczynam rajd po sephorach i douglasach, tyle sie naczytalam o Narciso, ciekawe czy mi sie spodoba w rzeczywistosci. Przelotem wachalam Aliena, ale mnie odrzucil, nie lubie jasminu chyba. Pozdrawiam:) Odpowiedz Link
modern_witch randka z Micallefem;-P 13.10.05, 19:58 Zachęcona propozycją w smsie, że za kupno wody Micallefa Love lub Passion dostanę prezent w postaci 30 ml którejś z pór roku (pamiętam, że jedna mi się nawet podoba, chyba jesień) odreptałam do Q w towarzystwie Kaloo, coby obadać, czy warta skórka wyprawki. Niestety, z żalem mówię, że nie warta. Piszę, pisze i uświadamiam sobie istnienie w mózgu czarnej dziury... otóż, ja opisze te wody...tylko nie pamiętam ktora jest która, możliwe zatem, że opiszę Passion jako Love i odwrotnie... Jedna jest w każdym razie w szarym flakonie i to jest chyba Love - męska, druga w czerwonym, to chyba Passion. Jak odwrotnie, no cóż. Będę może operować kolorami, bo to pamiętam jak pachniało;-) Szary flakon (założylismy, że to Love, tak?) zawiera istny skroplony anyżek, normalnie niemal w stanie świeżym! Dla mnie, niestety, jeden z wrogów naturalnych. Nie zapomnę, jak mnie raz w życiu zmuszono do wypicia ouzo. Chyba zachowałam sie nieco niekulturalnie. Teraz już wszyscy wiedzą, że mi sie takich rzeczy nie daje;-P. Potem nie jest lepiej. Wyłazi na mnie ogórkowy niemal świeżuch... No, może teraz jest ładniejszy. Takie coś miłego nawet, nie męczacego, niezauwazalnego i całkiem nie wartego swojej, prawdopodobnie wysokiej, ceny, o którą nawet nie zapytałam;-P Na drugiej łapie czerwone (powiedzmy, ze to Passion, choć jak wiadomo, na tym świecie nie ma nic pewnego) zaczęło jaśminem i jakąś jeszcze, duszącą dość, kwiatowa nutką. Jaka to nuta nie mam zielonego pojęcia, ale spieszę dodać, ze zamierzam się wyedukować na single note'ach Floris of London od Giwii i może wreszcie wbiję sobie te wszystie kwiatowe nutki do opornej łepetyny. W każdym razie jest kwiatowo, ostro i dusząco. Potem jest kwiatowo i "mydlano", a potem jest taki "brzydszy Alien";-P. W tej chwili jakby bylo jakieś piżmo... no, nie tak źle, ale tu też nie ma co się na to porywać, nawet w obliczu darmowej 30- stki w prezencie. Wyżej na lapce mam za to dwie wariacje na temat Aoud, które już w pierwszym wydaniu podoba mi się, no, prawie numer 2 po Gaiaku. Cos w tej nutce mnie niesamowicie ciekawi, tak, właśnie ciekawi, nie jest to fascynacja, jest to takie zaciekawienie, no co to jest, no? Dziwne to drewno, wibrujące takie, ni to słodkie ni ostre, kojarzy mi się też z jakąś przyprawą... nie imbir, nie kurkuma, co to kurczę jest?! Już szafkę przegrzebałam, nie znalazłam! W Night Aoud, ktorego dostałam próbkę, mocno się ta nuta odznacza, natomiast w Rose Aoud szybko, za szybko znika pod różyczkami... Podoba mi się w kazdym razie i Aoud ten pierwszy i Night też, pewnie któryś sobie sprawię w końcu... Aha, na papierku mam skondensowane słodzone mleko, które postało parę dni otwarte bez lodówki - dużo ma konserwantów, więc nie skwaśniało, ale świeżo też nie pachnie - Watch Micallefa. Ratunku, co mi pachnie w Aoud i skąd ja to znam? Próbkę mam Night Aoud tylko i ją morduję ciągle, zaraz cała pójdzie, bo ta nuta najbardziej na początku wyłazi... kot już sie przeniósł do pokoju swojego pana, uznał, że tu znów ma strefę nieprzyjazną zapachowo;-P Odpowiedz Link
modern_witch chyba to jest szafran... 13.10.05, 20:25 siedziałam w stanie ciężkiej depresji, nie mogąc złapać, co tam jest i wiedziałam, że miałam już coś, co podobnie pachniało. A to było Dark Rose... w Dark Rose coś mi własnie pobrzmiewało podobnie, a tam przeciez szafran był. sam szafran "w naturze" pamiętam dość mgliście wprawdzie, ale na pewno miałam i wąchałam, kojarzy mi się na tyle, że pamiętam "coś z szafki kuchennej", ale nie mogłam skojarzyć co. Dark Rose mnie uratowało;-P Odpowiedz Link
modern_witch Passion - szary! Love - czerwony! 20.10.05, 20:12 poza tym wszystko się zgadza, Passion męski, Love damski. Oba takie sobie... to też sie zgadza;-P Kupiłam mamie na jutrzejsze imieniny Rose de Rosine, pachnie mi jeszcze na papierze. To bardzo w jej stylu zapach. Kupiłam jej w ciemno, ale na tyle znam jej gust, że jestem pewna, że to strzal w 10. Dyskretny, kobiecy i elegancki, a jednocześnie jakiś pazurek mały ma;-) Od pierwszego powąchania "był jej";-) nawet bez konsultacji z nią... Sama odnowilam znajomość z męską różą, oj i to dość hojnie. Ciekawe, kiedy zacznie nużyć. Na razie jest urocza;-) Przygotowuję się do porządnego testu Aoud i Night Aoud, muszę porównac i zbadać, które mi się bardziej podoba, mam już próbki obu. Przede mną jeszcze badanie 18 próbek Floris of London od Giwii. Na razie nosiłam białą różę, która kończy na mnie jak takie trochę delikatniejsze Eternity. I sandałowca, który jest... no, po prostu sandałowcem z moich dawnych koralików;-P, zakładając, że one z sandałowca były;-P. Ale pachniały;-) Odpowiedz Link
sorbet Nu 20.10.05, 18:02 Zostałem dziś "śmiertelnie porażony" porcją kardamonu w Nu:-) Wąchałem dość ciekawą paczulę w Heritage Gierlain (chyba tam też jest kardamon:- ) Nie wiem czemu nie lubię Heritage, uważałem że zbyt "klasyczny", hehe, jest chyba tez lekki akord skórzany, nie? Odpowiedz Link
modern_witch Ja do kardamonu nie dożyłam;-P 20.10.05, 20:17 najpierw Nu obsypalo mi nos świeżo zmielonym czarnym pieprzem... a potem dołożyło... no, taki mniej świeży biały;-P A z tego morał, po każdych wakacjach należy zuzywać do końca, albo wywalać zabrane na wyjazd przyprawy. Inaczej będą takie traumy;-P tzn. one i tak by byly, ale przynajmniej z niczym by się nie kojarzyły, ot, stwierdziłabym, ze Nu okropne na mnie jest i tyle. A tak spędziłam wieczór roztrząsając, co to ja kiedys tak paskudnego wsypałam do jedzenia;-P Odpowiedz Link
sorbet Re: Ja do kardamonu nie dożyłam;-P 20.10.05, 23:52 Nie sprawdziłem na skórze, tylko na papierku. EdP. Wydaje mi się że początek kardamonem pachnie, ale też takim wilgotnym czymś:-) Odpowiedz Link
modern_witch Re: Ja do kardamonu nie dożyłam;-P 21.10.05, 00:00 no właśnie ja go z papierka kiedyś dawno temu wąchałam i slabo to pamiętam (choć nie, ostatnio wachalyśmy z Kaloo w GC i na papierku nie drażnił, choć tez pieprzem ostro mi zaczynał, może pod tym pieprzem i kardamon siedział, ale pieprz to taki do kichania aż był;-P), a zimą, jakoś tak na fali kociego wątku, od razu na skórę chlapnęlam i ciężko tego żałowałam... nie lubimy się bardzo, niestety... Odpowiedz Link
kalooo Konkurencję"mamy"hiehie-spam na gazecie ma... 22.10.05, 21:13 swoje forum: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=34519 jak dla mnie- <lol>;) Odpowiedz Link
chatka_ Etra a... 27.10.05, 21:38 Prosze tak od razu nie dyskwalikifikowac tego co powiem, naprawde dlugo nad tym myslalam :)) Najpierw nieodparte wrazenie, ze to zapach Swiat Bozego Narodzenia, potem, ze meskie Kenzo Jungle, Vibowit, kolor pomaranczowy, troche czerwony, uff... po ciezkich trudach myslenia, przypomnialam sobie Le Feu... Siostra dostala je kiedys od Mikolaja. Od tamtej pory nie mialam okazji spotkania, prosze mnie oswiecic, czy maja cos wspolnego? Odpowiedz Link
modern_witch Re: Etra a... 27.10.05, 21:56 czy mają wspólne nuty, to nie wiem, nie znam nut Etry, a Le Feu też wybiórczo, wiem że Le Feu ma drzewo gwajakowe, ambrę i nuty mleczne, ale co jeszcze, to nie wiem, ja na pewno czuję tam pieprz, miód, herbatę z cytryną i trochę mokrej ziemi;-P. Etra jest na mnie bardzo podobna, ale bez tej ziemistości, która dla mnie jest w Le feu przepiękna... Podobieństwo Le Feu i Etry potwierdziła też na zlocie Olesia;-) Odpowiedz Link
chatka_ Re: Etra a... 27.10.05, 22:00 Uff, ciesze sie, to skojarzenie przyszlo mi szczegolnie trudno tzn. przypomnienie sobie, normalnie bol fizyczny czulam hehe. Niesamowite przezycie. Odpowiedz Link
modern_witch Re: Etra a... 27.10.05, 22:14 no, ten "ból fizyczny" to ja niestety znam... co pewien czas przerabiam;-) i ciężką depresję zaliczam jak "nie trafię" Odpowiedz Link
modern_witch A tak w ogóle.... 27.10.05, 21:58 Przypomnij sobie, jak na Twoje zlecenie wąchałam męskie Jungle... pod koniec na moje skórze pachniało odrobinę do Le Feu podobnie, pisałam nawet o tym... Odpowiedz Link
chatka_ Re: A tak w ogóle.... 27.10.05, 22:03 No popatrz, w pewnej chwili zatrzymalam sie na porownaniu z Jungle, ale ten kolor nie dawal mi spokju, minela dobra godzina zanim mnie olsnilo ;))) Ta wspolna nuta Etry i Le Feu to chyba mocna czarna herbata z dodatkiem hm... moze tego czeskiego "rumu" i cytryny, cytryny zdecydowanie w Kenzo. Odpowiedz Link
modern_witch W Le Feu ta herbata jest "z termosu" 28.10.05, 09:23 nie taka świeżo zaparzona;-P czarna herbata z miodem i cytryną wlana do termosu i chwilę tam przebywająca. Na ten termos to niedawno wpadłam;-) Odpowiedz Link
chatka_ Gaiac - przepis domowy ;) 05.11.05, 20:52 Domowym sposobem otrzymalam dzis najczystszego gaiaca. Jak to zrobic? Kupic dwa flakony perfum i nastawic na herbate, potem nalozyc te perfumki na reke, wrocic do kuchni i zalac wrzatkiem herbate, poslodzic i dalej kontynuowac delektowanie sie nowymi perfumami, wrocic do kuchni jak herbata wystygnie. By ja podgrzac wlac do garnuszka i gotowac na malym ogniu, i znowu wrocic do tarzania sie w perfumach, jak sie poczuje swad w mieszkaniu z odlegej o dwa korytarze kuchni, to znak, ze gaiac jest gotowy - jego zapach bedzie unoscil sie po calym mieszkaniu ;)) Odpowiedz Link
sorbet Re: Gaiac - przepis domowy ;) 05.11.05, 21:03 A co powiesz na powrót do domu taksówką, a po drodze usłyszeć ryk syrenek. Na szczęście rosół zawsze gotuję na maleńkim ogniu:-))) Odpowiedz Link
modern_witch Re: Gaiac - przepis domowy ;) 05.11.05, 21:10 żartujecie? ja się zawsze panicznie boję, że cos zostawiłam na gazie. Jak nie mialam jeszcze rolet w kuchni, to wracałam i zaglądałam przez okno, zastanawiając się, kiedy sąsiedzi, których jeszcze nie znałam, wezmą mnie za włamywaczkę (od strony kuchni i mojego pokoju to jest bardzo niski parter). Ostatnio tylko ugotowałam pusty czajnik. Zaalarmowało mnie "strzelanie". Ale raz w garnku do gotowania na parze ugotowałam jedną część naczynia do nastawiania kiełków - nie pytajcie jak to się w tym garnku znalazło, bo sama nie wiem;-P Odpowiedz Link
modern_witch Re: Gaiac - przepis domowy ;) 05.11.05, 21:19 a ja głupia w Quality kupowałam;-P dziś z moim Gaiakiem moment grozy przeżyłam - nie mogłam zdjąć nakrętki. Nie wiem, moze to drewno jakoś się "rozpulchniło", choć nie powinno i zassało jakoś dziwnie... a ja nie pamiętałam, czy to co zdejmuje się, ma metalową otoczkę, czy nie. zaczęlam kręcić, kręciło się z metalem, no to zaczęłam ciągnąć na siłę. Nie dałam rady, to poprosiłam o pomoc Prawdziwego Silnego Mężczyznę;-P jak szarpnął, odleciało razem z metalową otoczką atomizera - korek jednak nie miał otoczki - i samym psikaczem. Na szczeście psikacz działa. A korek z tym metalowym rozdzielałam scyzorykiem. Wreszcie rozdzieliłam, wepchnęłam to metalowe na miejsce i teraz nie domykam już na wszelki wypadek Gaiaka. Jednak taki drewniany korek nie jest praktyczny, mało w drzazgi nie poszedł... Odpowiedz Link
chatka_ Re: Gaiac - przepis domowy ;) 06.11.05, 13:45 modern_witch napisała: > a ja głupia w Quality kupowałam;-P Agni i zaoszczedzialas, 50 ml, wiesz ile na to trzeba by garnków "ugotowac" ;))) Nie, nie mow, ze masz setke :))) Odpowiedz Link
modern_witch Re: Gaiac - przepis domowy ;) 06.11.05, 13:50 chatka_ napisała: > Agni i zaoszczedzialas, 50 ml, wiesz ile na to trzeba by garnków "ugotowac" ;)) > ) > Nie, nie mow, ze masz setke :))) Nie, czasem miewam nieśmiałe przebłyski normalności. Trzydziestkę mam;-) Jak myślisz, ile to garnków? Odpowiedz Link
chatka_ Re: Gaiac - przepis domowy ;) 06.11.05, 23:39 modern_witch napisała: > chatka_ napisała: > > > > Agni i zaoszczedzialas, 50 ml, wiesz ile na to trzeba by > garnków "ugotowac" ;)) > > ) > > Nie, nie mow, ze masz setke :))) > > Nie, czasem miewam nieśmiałe przebłyski normalności. Trzydziestkę mam;-) > Jak myślisz, ile to garnków? Pewnie wiecej niz duzo, ale i tak zaden garnek, zadna nawet najlepsza pieczona herbata domowym sposbobem nie dorowna Twojemu gwajakowi, to przeciez oczywiste :) Odpowiedz Link
modern_witch Najnowsze nowości;-P czyli co w Quality piszczy 29.10.05, 20:55 Przy okazji wyprawy po Dzinga miałam okazję zobaczyc i obwąchać jedną z "niespodzianek", które panie z Quality zapowiadały w ostatnim czasie (drugiej jeszcze nie ma) - zapachy angielskiej firmy Penhaligon's. W ofercie jest 5 zapachów damskich (Lily of the Valley, Artemisia, Ellenisia, Bluebell i Malabah - wąchałam przelotnie po atomizerach, nie moja bajka, Bluebell mam na papierku) i 5 męskich (Hammam Bouquet, Blenheim Bouquet, Endymion, Opus, Quercus - wąchałam po atomizerach, Quercus, Opus i Hammam odważyłam się na skórze, w przeciwieństwie do damskich zapachów ;-P dwa ostatnie mam w próbkach). Panie w Quality po obwąchaniu mnie stwierdziły, że mam skórę faktycznie stworzoną do (niektorych przynajmniej) męskich zapachów, hehe, więc damskie przeleciałyśmy bardzo pobieżnie. Bluebell - na papierze ostała się taka "szczera, rzetelna" kwiatowość. Wrażenia podczas wąchania papierka takie, jakbym zanurzyła cały nos tak dość brutalnie we wnętrzu kwiatu, najbardziej przychodzi mi na myśl poczciwy goździk - czuję prawie ten chłod płatków na skórze twarzy. Jako dziecko tak właśnie goździki wąchałam, wwąchiwałam się w nie po uszy prawie, mam nadzieję, że to nie jest żadna perwersja;-P Uważniej wąchałam męskie, mając nadzieje na jakies fajne drzewo. Quercus mimo nazwy (łac. dąb) mało drzewny był. Ot, taki męski koloński zapach. Zresztą, nawet gdyby mi się podobał, to i tak nie chciałabym pachnieć czymś, co nosi taką nazwę - dąb to drzewo typowo męskie, a ja mimo upodobań mojej skóry do męskich zapachów zdecydowanie czuję się kobietą;-) w lasach nawet unikam dębów i siadania pod nimi, nigdy też się do nich nie przytulam - energia dębów z kobiecą energią ponoć bardzo się kłóci. W pierwszej chwili spodobał mi się Opus. Również nie ukryje meskiego rodowodu, nie mogłabym go nosić, choć na skórze już mi się lepiej zachowuje. Jest słodkawo-świeży, miły, cos drzewnego się w nim wije też, choc leciutko. Na skórze po pewnym czasie jest "niekłopotliwy". I tyle. Może niepotrzebnie o próbkę prosiłam. No i największe odkrycie, które, niestety, po pewnym czasie okazało "drugą twarz". Ale o tym później. W pierwszej chwili zauroczenie na max. Dior Homme może się wstydliwie schować, zakryć korkiem i udać że go nie ma. Bardzo ładny początek - lawendowo-drzewny, w górnych nutach jest też bergamotka, choc na mnie nie wyłazi. Szybko robi się pudrowy (jest w nutach irys, zapytałam). I tak się snuje po skórze pięknie, pudrowo-drzewnie, miękko, słodko i subtelnie, a przy tym nie nuży jak męska róża Rosine. Bajka i ideał? Hehe, nie tak szybko. Widział ktoś królewicza, co by się w końcu w żabe nie zamienił? Pod paru godzinach, a traf chciał, że było to w kinie, coś mi zaczęło dziwnie z ręki pachnieć. Z tego nadgarstka właśnie. Wylazło coś zwierzęcego, ale brzydko zwierzęcego. To pewnie piżmo, w wydaniu mocno "cielesnym". Dobrze, że zapach jest w ogóle dość przy skórze, bo czułabym się dziwnie. Ta cielesność jest taka... brudna trochę i drażniąca. Nie gruczołowo-zwierzęco-kwaśna, jak w Ambrze Etro, tylko własnie brudna nieco. Aż mnie wkurzyło, no bo pachnieć tak w kinie! Ale wróciłam do domu i sie poprawiłam z próbki, chcę zobaczyć, czy to znów wylezie, czy mi się tylko zdawało;-P Na razie jest śliczny puder na nadgarstku;-P A Dzing!;-) brak mi słów. Będzie miał miejsce w moim życiu, na pewno. To zreszta wiedziałam od pierwszego powąchania. Tak... czasem się wie takie rzeczy. Odpowiedz Link
modern_witch Hmmm, goździk... 30.10.05, 11:54 Wyciągnęłam z próbek Floris of London od Giwii goździk (carnation) i maznęłam na skórę, porównuję z papierkiem z Bluebell. Jest jakby podobieństwo. Bluebell, niestety, po jednym dniu na papierze zbrzydły mocno, ta kwiatowość zrobiła się świdrująca w nosie i drażniąca... A ten goździk Floris calkiem calkiem, no ale to niewiarygodne, bo jedno mam na skórze, drugie na papierze. Z tym, że we Floris czuje i goździk kwiat i goździka przyprawy też trochę teraz, więc glupieję już całkiem;-) Biała róża z Floris ładnie, wdzięcznie, subtelnie różana na początku. To taka mała, dziko rosnąca, biała różyczka. Skromna, niewiele platków, nie jest to pyszne bogactwo róż ogrodowych;-) Raz już nosiłam, po koniec pachniała na mnie trochę jak takie łagodniejsze nieco Eternity;-) Odważyłam się na tuberozę, mam na kawałku ręki. Tak w postaci single note, to mi się nawet podoba, ale dopiero jak wywietrzeje trochę. Wcześniej znów ostra i świdrująca. No, zobaczymy. Mało znam tę nutę. W ogóle, jeśli chodzi o kwiatowe nuty, to jestem słaba, hehe. Jak mi ktoś powie, że gdzieś jest tuberoza to przyjmuję "na wiarę". Jak testowałam u Benity Mahorę, to bardzo na mnie zbrzydła, tak na ostro-kwiatowo i Benita stwierdziła, że to tuberoza właśnie wychodzi. Ta tuberoza Floris... hmmm. Coś mi przypomina. Jak wywietrzeje, ładna. Ale kwiaty mnie jednak nie za bardzo lubią. Na kimś innym pewnie by ładniejsze były... Oj, nie zdałabym ja egzaminu z kwiatowych nut, jakby tu np. po roku pisania warunkiem pozostania na forum było zdanie egzaminu;-P No pięknie, po co ja to napisałam, a jak to ktoś weźmie poważnie? Sznur na własną szyję kręcę;-) Odpowiedz Link
sorbet Dzing! 31.10.05, 00:03 MW, czy wDzing! jest moze jakaś nutka jak w Guaiac? Tj. gwaiak?:-) Odpowiedz Link
modern_witch Re: Dzing! 31.10.05, 00:39 Nie mam rozpisanych nut, niestety... Ale ja powaznie podejrzewam, że jest;-) Ola też, bo na Dzinga prycha jak na truciznę, hehe, a gwajaku nie znosi;-) A wiesz, gdzie jeszcze gwajak wytropiłam? W Musk Etro jest;-) dziś sie doczytałam dopiero. A mam Musk od półtora miesiąca chyba;-) Odpowiedz Link
mrouh Wąchałam... 31.10.05, 16:35 ... jestem mocno zacofana w wąchaniu, więc skorzystałam z łatwego (relatywnie) dostępu do perfumerii w ostatnim tygodniu podczas pobytu we Francji i wąchałam powszechne u nas, ale mi zupelnie nieznane zapachy- mianowicie próbowałam 24 faubourg i wiem, że jeśli go kupię to minimum za 25 lat:-) ale flakonik jeszcze piękniejszy mi się wydał:-) Wąchałam Gucci I i II, żaden mi się nie spodobał, a miałam co do nich nadzieje... rozczarował mnie również Eclat d'Arpege- choć po opisie i gustach wielu zakręconych perfumiarsko osób spodziewałam się, że i dla mnie będzie przynajmniej miły. Nic z tego, drażniło mnie cos w nim... Odważyłam się za to spróbować dwóch części tryptyku Angelowego i o dziwo- bardzo mi sie podoba Violet. Peony nie przekonuje mnie (myślałam, że będzie odwrotnie:-)). Lys nie wąchałam, bo się bałam dusznego zapachu lilli w połączeniu z legendą Angela:-) (oryginalnego Angela nie znam i chyba nigdy sie nie odważę:-)). Całkiem przyjemna wydała mi się Hypnose, ale za mało jej wypróbowałam, żeby wyrobić sobie zdanie (musze kilka razy ponosić zapach, żeby go umiec opisać, zidentyfikować, na początku wiem tylko, że pachnie, szybko przestaję czuć, mój nos musi nauczyć się każdego noiwego zapachu, żeby go rozpoznać). Buszowałam prawie codziennie w sephorze w miasteczku Epinal, ciesząc sie nienachalną obsługą pań ekspedientek:-) Piękny perfumiarsko tydzień miałam. Przy okazji wydało się, że wtedy kiedy ja juz w ogóle nie wiem, że pachnę Very Irresistible, inni o tym wiedzą i mówią, że ładnie:-) Żałuję, że jak zwykle nic nie kupiłam (poza sephorą nie miałam okazji zwiedzać innych perfumerii z ciekawymi, rzadkimi zapachami) i że nie przygotowałam się do wąchania metodycznie, bo jak zwykle, kiedy wpadam do spehory, sama nie wiem, czego bym chciała spróbować:-) No, ale jest szansa, że może będę miasteczko odwiedzać częściej (byłam już drugi raz i żadnego z tych wyjazdów nie planowałam), a i do Nancy po Chasse aux Papillons albo coś innego wkrótce wpadnę, jeśli wszystko dobrze pójdzie:-). Na koniec powiem, że pogodł miałam fantastyczną- w piątek chodziłam w koszulkach z krótkim rękawem:-) W sobotę bylo tylko ciut chłodniej, przeżyłam szok termiczny w niedzielę rano w Polsce:-) Odpowiedz Link
forevermore79 Re: Wąchałam... 31.10.05, 19:07 Ja ostatnio powachalem dzieki elve kilka fajnych kompozycji- dla przypomnienia Nirmala Molinarda, czyli przodek Angela :-), warte poznania sa takze zapachy Maison du Vanille, odswiezylem sobie tez Etre Etro- ale jednak wole Le Feu :-). W perfumeriach jest juz kilka nowosci- Flower Oriental (o tym w osobnym watku), bardzo rozczarowujacy mnie i dziwnie syntetyczny Brit Gold (bede testowac jeszcze, ale na razie na "nie") i limitowany Ck One Scene- o ile sie wytrzyma kilka pierwszych minut drazniacego alkoholu, mozna odkryc mila, nieinwazyjna drzewna mieszanke, o wiele ciekawsza, niz pierwowzor. Tylko ta butelka strasznie kiczowata :-) Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Wąchałam... 31.10.05, 20:27 Nirmala i przeróżnorakie Etro to dzięki mnie przeca :> a w zasadzie dzięki najmilszej pod słońcem Kaloo, która przysłała mi worek próbek, no skarb nie dziewczyna... Kaloo dziękuję Ci raz jeszcze w imieniu swoim, Forevermore i Elve za ucztę dla nosa :* Odpowiedz Link
sorbet Re: Wąchałam... 04.11.05, 17:43 Wąchałem dziś CK, po mnie jakaś elegancka pani z mężem, może szukali czegoś dla córki:-)? (Ach a chciałbym pomyśleć, że sięgała po tester, bo ja wąchałem:-P) Dziwny jest ten CK. Jest taka słodycz, której nie mogę rozszyfrować. Świeży, trochę mydlany. Chyba wolę cytrynowe CK (za prostotę) lub klasyczne (sentyment:- ) Odpowiedz Link
sorbet Ten słodycz, to prawie cukiereczek karmelowy:-))) 04.11.05, 17:45 O wiem, ten słodycz, to prawie cukiereczek karmelowy:-))) Odpowiedz Link
mmartiene kenzo flower oriental 29.12.05, 17:52 zrobilam rzecz straszna - kupilam perfumeryjna probke na allegro... mieszanka kenzo flower i amorito sluzyla mi za ciepły kocyk i poduszke z bitej smietany przez ostatnie tygodnie i spodziewalam sie slodszej, bardziej pikantnej wersji Flower. Nic z tych rzeczy. Flower oriental pachnie przede wszystkim kadzidłem, naszym kościelnym i bardziej egzotycznym kyara i w związku z tym plasuje sie gdzies w poblizu scent i nu, plus delikatna obecnosc pieprzu na odrobinie wanilii. Bardzo małowymiarowy zapach, aczkolwiek rozważam zakup, bo lubie zapach kadzidla, ale nie az tak, zeby nosic BC ;) tutaj natomiast jest ono lekko oslodzone, bardziej miekkie. Oczekiwalam zapachu bardziej orientalnego, korzennego, bogatszego, ten wydaje mi sie dosc cichy i skromny - kwiatowy na wstepie, dlugie solo kadzidla i niewielka ilosc podskornej pikanterii na koniec - brak testerow w perfumeriach to zbrodnia, swoja droga... Odpowiedz Link
modern_witch Re: Dzing! 01.11.05, 23:10 Wygląda na to, że sprawa jest naprawdę poważna... mam wrażenie, jakbym w ciągu paru dni wręcz uzależnila sie od tego zapachu, nie tylko od noszenia go, nawet od wąchania z korka. Odkładam i w tym momencie tęsknię, kiedy go znów powącham. Bardzo dziwnie na mnie wplywa noszenie go a nawet samo wąchanie. Jestem skupiona, pełna powagi, a jednocześnie czuję się jakoś strasznie... nierealnie. Nie umiem tego wyjaśnić. Coś się ze mną dzieje pod wpływem tego zapachu po prostu. Mam mnóstwo zapachów ważnych, kilka najważniejszych, wiele fascynacji, zachwytów, parę trwałych miłości... ale to jeszcze cos innego. I sama nie wiem, co on we mnie uruchamia. Może mi coś przypominać, ale nie, bo nie mam tego niepokoju, gdy "coś dzwoni, a ja nie wiem gdzie"... Odpowiedz Link
nitulina Re: Rzecz o Kingdom 09.11.05, 23:14 Kingdom mam i lubię, nawet bardzo bardzo... Ale, dzisiaj w nocy obudziałam się spocona jak mysz, w pół śnie wstałam sprawdzić czy moje Kingdom jest i w ogóle gdzie jest!!! Ogarnęła mnie żądza tego zapachu, wyperfumowałam co trzeba oraz ręcznik!!! (nie wiem nie pytajcie po co)i wróciłam do łóżka, koszmar jednak mnie nie opuścił, jakaś takaś zaniepokojona byłam no jakoś tak "od miski",mysli mnie naszły straszne, bo może ONI wycofują, a ja nie wiem...wstałam jeszcze raz, obejrzałam i zasnęłam... Rano sprawa odeszła w zapomnienie... A teraz wieczorem zmora Kingdom wróciła...chyba muszę zacząć robić zapasy ;) Gdyby nie dystans do samej siebie byłabym przerażona he he ;) Odpowiedz Link
chatka_ Re: Rzecz o Kingdom 09.11.05, 23:19 Mysle, ze ma spore szanse bycia wycofanym... Ludzie dzis nie kochaja zwierzat ;) Odpowiedz Link
modern_witch Telepatia jakaś, no!!!!!!!! 10.11.05, 00:03 Dziś wracając z pracy obsesyjnie myślałam o Kingdom. Nie wiem skąd mi się to wzięło, bo mi ten zapach nigdy jakoś ani w bliższych ani w dalszych planach nie leżał, długo go nie mogłam na sobie w ogóle poczuć, udało mi się to dopiero latem, po wylaniu na siebie jakiejś kosmicznej ilosci, którą można by chyba wytruć pół autobusu;-P - no i wtedy był na mnie wyczuwalny i ładny... A dziś wyszłam z pracy i tak myślałam, co ja tak naprawdę jeszcze bardzo chcę mieć, jakbym tak miała napisać na wątku o marzeniach i tak mi się wymieniło to co wiem na pewno, czyli Jaisalmer CdG (oby tylko nie uczulał, jak już go kiedyś będe miała), myslę też coraz cieplej o Aoud lub Night Aoud Micallef... i to właściwie wszystko, no, może jeszcze ze dwa Etro;-) Sandalo i Heliotrope i nagle mi tak przyszło na myśl - Kingdom! Ki diabeł? W życiu o Kingdom nie "marzyłam". Poza tym one dla mnie zdecydowanie "nieekonomiczne" są, zuzyłabym w oka mgnieniu. Nie mam pojęcia, skąd mi tak na myśl nagle przyszły... hehe. Myśl o nich lata w powietrzu, czy co? Odpowiedz Link
kalooo Chaos DK 10.11.05, 00:16 Fajna sprawa-na mnie połączenie Scenta z Black Cashmere;) Olesiowa flaszka dziś już została komisyjnie zbadana,temat obwąchany i stwierdzam,że to mi się nawet podoba!;DDD A mister Zb mówi: eee,no cynamon rozsypały noo...;))) Potem obwąchuje fiolkę i twierdzi:Hmm,to Johny Walker czerwony jest!!;))) Więc jeśli tam gościu coś podmieniał/napsikał również wartościowy towar...;PPP Odpowiedz Link
modern_witch Re: Chaos DK 10.11.05, 00:23 hmm, brzmi smakowicie (nawet ten Johny Walker;-P) A dacie powąchać? <błagalne spojrzenie> Odpowiedz Link
modern_witch Re: Chaos DK 10.11.05, 00:29 no nie wiem, ja tak skromnie i nieśmiało;-P... Odpowiedz Link
kalia_t Jestem bardzo mocno rozczarowana i zawiedziona:((( 10.11.05, 17:40 Zawiodła mnie marka, którą bardzo lubię i cenię... Największe rozczarowanie sezonu: Lalique Le perfum, uderzające podobieństwo do Chaumet(przynajmniej na mnie) z wibrującą nutą kminku tworzy kompozycję wtórną i mało nowoczesną, zaiste po tej marce spodziewałam sie czegoś co rzuci mnie na kolana, a tu taka przykra niespodzianka.:((( Odpowiedz Link
sorbet Linki do blogu I i II 12.11.05, 14:10 I: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15707&w=21440813 II: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15707&w=24462568 Odpowiedz Link
modern_witch O fajnie, przyda się mieć pod ręką;-) 12.11.05, 14:20 To pierwszy już zarchiwizowany? Ależ ten czas leci;-) hehe, akurat mi dziś Shalimar pachnie, wspomnieniowo do pierwszego blogu;-) Odpowiedz Link
modern_witch Coś się czai za oknem 14.11.05, 00:02 Pierwsze zetknięcie z Messe de Minuit wywołało przerażenie. Jaka tam msza, północ, tak, ale w zupełnie innej budowli. To raczej zamek Drakuli niż kościół. Pierwsze skojarzenie, Nosferatu Herzoga... podziemie, trumny wypełnione ziemią, szczury, beznadzieja i samotność. I już chciałam walnąć jakiś elaborat w moim stylu bredząco-pseudonatchnionym, jak to jako nastolatka po obejrzeniu Nosferatu, choć nigdy nie byłam wierząca, spałam w medaliku na szyi etc., nietoperze i inne bzdury. Ale zaczęłam to pisać i nie. Pojawiaja się inne skojarzenia. Dziwne, ale skojarzyło mi się, ze strachem, którego właściwie nie znam - strachem przed samotnością. Po pierwsze, samotna nie jestem, po drugie, samotność normalnie zawsze była dla mnie raczej przyjacielem, znanym i lubianym. Ale są rodzaje samotności, której nie chcemy i się boimy - to wymuszona samotność starego człowieka. To było to właśnie wrazenie na skórze. Zapach samotnej starości, trochę lekarstw, trochę stęchlizny, smutek, coś beznadziejnego. Tu już nic nie czeka, nikt nie zapuka. Łzy poleciały z oczu, jakoś bez sensu, głupio. Ale wiecie co jest najgorsze - ja się boję takiej samotnej starości, ale... nie dla siebie. Dla moich najbliższych. Gdyby mi się kiedyś, za wczesnie, cos stało...i oni zostaliby sami. to chyba mój najgorszy koszmar i on dziś wylazł. cholera, nie moge nosić takich zapachów... przepraszam nnie zmieniam juz nawet tytułu postu, głupi jest, ale to miała być zabawa w opisywanie zamku Drakuli Odpowiedz Link
mathilde17 Carthusia w Quality 18.11.05, 21:14 Quality to istna perełka, jeśli chodzi o zaopatrzenie - stwierdzam po powrocie z trzyletniego wygnania do macierzy. Wreszcie powąchałam dokładnie Etro, które znałam mocno przelotnie, utwierdziłam się w przekonaniu, że Musk jest kolejnym "moim" zapachem, i gdy w ostatni poniedziałek powędrowałam je zakupić, odkryłam, że sprowadzili Carthusię... Faworytką moją jest Io, kiedyś już o niej chyba pisałam, jest zielona, łodygowata, pokrzywowa, troszkę liściasto pomidorowa. Wąchałam też Fiori di Capri (nazwa mówi wszystko:)), Ligea - zaczyna się dobrze, ale zaraz pojawia się nuta, której nie znoszę w Shalimar, a którą jest opoponaks; oraz Carthusia Uomo (chyba nie przekręciłam nazwy) - nie potrafię stwierdzić, czym to pachnie, ale jest bardzo - bardzo intrygujący. Trochę retro, czuję tam jakby dalekie opary Eau Sauvage. Odpowiedz Link
modern_witch Powyciągałam trochę próbek i już dobrze;-) 20.11.05, 21:40 I tak na łapkach wylądowały: Mechant Loup L'Artisan i Le Baiser du Dragon, to ostatnie musiałam sobie przypomnieć, w świetle róznych informacji o jego pojawieniu się w "normalnej" sprzedaży. Mechant Loup na mnie gorzkawy, roślinny, dość soczysty z początku, potem coś "suszonego" wylazi. Zioła jakieś. Ciekawe to, ale "nie moje";-P Smok - początek potworny wręcz, staroświecka apteka, hehe, pełna jakichś duszących wyziewów tych dziwnych tajemniczych ingrediencji ucieranych oczywiście w jakimś staroświeckim moździerzu, hihi. Zadna tam nowoczesna sterylność. Moje pierwsze spotkanie ze Smokiem normalnie nie do zapomnienia jest. Psiknęlam się próbką od Chatki ze zlotu i poszlam najpierw na kawę do przyjaciółki, potem szybko do pracy. Powitana zostałam pytaniem, czym tak koszmarnie śmierdze (moja przyjaciółka w słowach nie przebiera, hehe). W tramwaju nie mogłam sama ze sobą wytrzymać;-P. Był taki dzień niby już mocno wiosenny, ale chlodny dość. Pod koniec dnia na mojej skorze pojawiła się ciepła, "zwierzęca" (ambra?), bardzo zmyslowa nuta. Tyle pamiętam. W środku zapachu, teraz, pojawiło się coś, czego nie mogę zidentyfikować, a na pewno znam. Lekko słodkawe, przyciągająco-odpychające... Wyżej na rękach mam Aoud i Night Aoud Micallef. To właściwie one miały być dziś przedmiotem testu, a Smok i Wilczek tylko "w ręce wpadły). I nie wiem, czy mi się zlało wszystko w jedno, ale na tej łapce, co mam Smoka i Night Aoud, wydaje mi się, jakby miały coś wspólnego... a i Aoud na drugiej ręce to potwierdza... Obie wersje Aoud zresztą mi się podobają. Night jest bardziej "wibrujaca" z początku, ale "grzeczniejsza", klasyk mocniejszy i gęściejszy jakby, ma ten zadziorny charakterek, który wersja Night w końcu na skórze traci. Niesamowicie mnie nuta tego przedziwnego drzewa ciekawi. Jak na razie, prowadzi klasyk. Panie w Quality pewnie się nie zdziwią, jak kiedyś przyjdę po niego, choć osobiście doradzały mi Night jednak. Ale po Dzingu to myślę że ich niczym nie zdziwię już. Odpowiedz Link
staua Re: Blog forumowy - trzecia edycja 21.11.05, 04:48 W piatek i sobote caly wolny czas spedzilam wachajac. Piatek: Zen, juz omowilam, Incanto Dream, tez, powachalam sobie tez Armani Mania, ktorej nie znalam jeszcze i uwazam, ze to calkiem porzadny zapach, dla mnie troche ostry, ale OK W sobote wachalam znowu Prade i wydaje mi sie coraz piekniejsza. Poperfumowalam sobie golf w swetrze na koniec wizyty w perfumerii i nadal pachnie, pieknie, cieplo i mocno. Musze miec ten zapach. Poz atym wachalam meskie Gucci, ktore jest super, skorzane i baaardzo meskie, meskie John Varvatos- swieze, ale nie oceaniczne, typu bryza, tylko zielone i troche tytoniowe. Pi Givenchy jest wedlug mojego meza za to bardzo bryzowate :-) No i wachnelam jeszcze Britney Spears - co za guma do zucia! Tragedia. Sama syntetyczna slodycz. Potem stracilam wech, ale bardzo chcyalabym powachac jeszcze Ines de La Fressange... Za tydzien. Odpowiedz Link
kalia_t Re: Blog forumowy - trzecia edycja 23.11.05, 15:09 Odszczekuję wszystko co napisałam o Promesse <hau, hau, hau>. Dzis miałam możliwość przetestować Promesse dogłębniej, tzn., nie tylko na nagdarstku ale na sobie. Wielkie buziaki za danie mnie tej szansy należą się Balbince.:) Poczatek Promesse ma zbliżony do City Glam(mniam czarna porzeczka), a pózniej czuję delikatne kwiatki w połączeniu z czarna porzeczką i kolendrą niemniej kompozycja mi się podoba, moze nie są to porywy serca jak przy CG czy Tumulte, ale wrażenie jest pozytywne. Promesse jest najzwyczajniej w świecie ładny, może banalny i niezbyt głęboki, może oklepany, ale na pewno jest przemyślany, te perfumy mają się podobać tłumom, bo w końcu obiecano im kolejny HIT.:) Odpowiedz Link