a.g.n.i Rose de Rosine 23.11.05, 23:48 Hmmm... Niestety, na mojej skórze daje sygnały "nie dorosłaś do mnie, smarkulo". Hehe. Mocny, słodki, ale nie jest to ta "jadalna" słodycz płatków róży. Coś w nim jeszcze siedzi, podobno fiołek. Ale nic tam nie ma wiośnianego i niewinnego. Intensywna, w pelni rozkwitu, dumna kwiatowa słodycz. Zapach zdecydowanie dla "dojrzalej kobiety". Hehe, teoretycznie to w moim wieku nią jestem;-)... ale widać nie tak. To wlaśnie dojrzałość życiowa, nie tylko metrykalna potrzebna. Nie jest też "seksowny", to nie jest zapach, który ma kusić i zwalać z nóg;-). Nie ta bajka. Natomiast nosząc go kobieta może się chyba czuć pewna siebie, spokojna i piękna taką "wewnętrzną urodą". I ma ten zapach raczej tylko dla siebie. Otoczenie może się co najwyżej zachwycić, że jest "piękny". Przyznam, że czuję się w nim jak "przebrana". Dziwne uczucie. I to chyba nie dlatego, że kojarzy mi się z moją mamą - za krótko ona go chyba ma, żeby mi się kojarzył. Poza tym, specjalnie mam jej perfumy "do wąchania" od kiedy z nią nie mieszkam. L'air du Temps nosić nie mogę (wącham sobie z koreczka tylko) za to pomarańczową Sonię i J'adore czasem nosze i nie czuje, żebym jej "podbierała perfumy" - no, J'adore akurat ja miałam pierwsza;-). Po prostu sam ten zapach daje mi sygnały, że "nie jest dla mnie". choć obiektywnie nie rozwija się źle, nie brzydnie, nie boli od niego głowa. Nawet nie kłóci się z moją skórą, to nie to. Jestem w nim "nie w swoich piórkach";-) - i tyle. Idę zmyć;-) Odpowiedz Link
sorbet Perfumy i imprezy 26.11.05, 23:09 Ostatnio byłem na fajnej, dużej imprezie (sushi, drinki i teges). Zostałem przedstawiony jako "człowiek który zna dużo zapachów":-))). Rozmawiałem z b.sympatyczną dziewczyną o perfumach, zapachach... Stwierdziła, że lubi paczulę, ale tę najbardziej organiczną, piwniczą. Wiecie, nie tylko my tak mamy z zapachami:-). Ale był pewien problem. Chciałem połapywać perfumy, których ludzie używali na dużej, fajnej imprezie, lecz nos miałem totalnie zatkany. Nic nie czułem. Nawet własny, mocny Bois des Iles gdzieś wyparował. Już rozumiem dramat ludzi, którzy nie czują nic na siebie. Miałem ze sobą fiolkę, ale przecież nie będę "pudrować" sobie za uszami, nie. Dopiero jak wyszedłem z imprezy, na świeżym powietrzu coś zaczęło dziać. Powrócił do mnie ten "arystokratyczny", kwiatowo drzewno mleczny obłoczek BdI. Pomyslałem, że te nasze perfumy są naprawdę egoistyczne. Dają człowiekowi się pocieszyć dopiero, kiedy wraca samotnie z imprezy. Z drugiej strony, jakie to też krzepiące:P Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Perfumy i imprezy 27.11.05, 00:03 Poszłam dziś do opery w Shalimarze, moja mama w Rose de Rosine. Shalimara czułam, Rosine tez. Obok mnie siedziały jakieś dwa Angele i jedna Stella;-). Czułam wszystko;-) Natomiast na takich imrezach, co to drinki i nie tylko, to fakt, nos wysiada. A po powrocie i tak czuję od siebie głównie dym papierosowy, wrrr! Odpowiedz Link
nitulina Re: Perfumy i imprezy 27.11.05, 00:33 No ale pocieszające też jest to że jak padniemy to zawsze mogą powiedzieć tak "pijany ale porządnie pachnie he he " Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Perfumy i imprezy 27.11.05, 00:59 o przepraszam, ja zawsze wracam na wlasnym nogach i to zawsze na dwóch;-P Odpowiedz Link
nitulina Re: Perfumy i imprezy 27.11.05, 01:25 Ja w sumie też, czasem nawet własnym samochodem ;(nie nie nie jeżdże z %),ale pomarzyć o spektakularnym upadku zawsze można. Odpowiedz Link
a.g.n.i Jeszcze slowo o Dzingu;-P 27.11.05, 17:25 chyba powoli robię się nudna i monotematyczna;-P Ale tym razem to juz nie moje zdanie - i musze opisać, bo się serdecznie uśmiałam a jednocześnie straaasznie obraziłam;-DDDD Moja przyjaciółka najpierw stwierdziła, że "miałaś już różne śmierdziele, ale ten to już jest wybitny". Zaśmiałam się z dumą, hehe. Za chwilę usłyszałam że jest "geriatryczny", hmmm... po chwili że "geriatryczny i awangardowy" i że "tak by mogła pachnieć stuletnia rosyjska hrabina opowiadająca zdartym ale ciągle arystokratycznym głosem z dumnym skinieniem powykręcanej artretyzmem dłoni o chudych upierścienionych palcach, że "to właśnie ze mną Witkacy miał swój pierwszy raz"..." Padłam. Ze śmiechu, ale oczywiście obraziłam się też. Wiecie, tak nie na poważnie;-P, ale poprzepraszać trochę się każę, a co;-) Odpowiedz Link
sorbet Sweet 30.11.05, 20:51 Ostatnio "wyciągam" z Wood Coffee jakis puder ala Fleurs de Citronnier SL. Taki piżmowo-waniliowy, nie jest tak kwiatowy jak u SL ale też fajny. No i mam problem. Mleko (BurntSugar) czy puder (Wood Coffee). Chyba puder, bo mleko mam np. w Chanel BdI, a puder nigdzie. Jak na złość w White też czuję "mleczko". Zwariować można. Odpowiedz Link
a.g.n.i A co, zastanawiasz się co kupić;-P? 30.11.05, 21:05 może jedno i drugie, hehe... Odpowiedz Link
sorbet Re: A co, zastanawiasz się co kupić;-P? 30.11.05, 21:26 No zastanawiam się mocno. Nie kuś proszę!!! :-P Odpowiedz Link
voluptas Re: Sweet 16.12.05, 20:42 Sorbcie, czy CdG Sweet też będę dostępne w Warszawskiej Guerilli? Sama myśle intensywnie o Bruntsugar... ;) Odpowiedz Link
sorbet Re: Sweet 17.12.05, 00:44 Chyba nie ma Sweet. Jutro czyli w sob. jeśli śnieg nie będzie tak jak dziś padać to chyba wybiorę się do sklepu. Zdam "raport":-P Odpowiedz Link
sorbet Arabie SL 14.12.05, 15:37 pamiętam że wersja EdP była o wiele mocniejsza i mroczniejsza. Tu czuję mleczne pomarańcze, smakowite, gęste, jak jakiś dobry likier:-P Później dopiero gorycz czekolady, suszonych śliwek itp. A jeszcze później wanilia, odrobinę pudrowana. Jako coś do ciała, niam. Odpowiedz Link
sorbet Re: Arabie SL 14.12.05, 18:49 Czuję też korzenie:-) imbir napewno, wychodzi też nutka drzewna (d. sandałowe?). Skórka pomarańczy w "lukrecji z ambry" :-)). Ogolnie nawet przypomina mi Burnt Sugar, bez oczywiście kwiatowości. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Arabie SL 14.12.05, 22:08 no, na mnie ta właśnie wersja jest bardziej kwaskowato-owocowa, sympatyczna, ale jakaś inna. Bardzo długo się naczekałam, zanim na mnie wylazł sandałowiec, a przecież to nuta, która mnie raczej lubi... Te suszone sliwki (ale kalifornijskie, nie "nasze" wędzone) i figa plus przyprawy (sproszkowane korzenne chyba - nie wiem, co dokładnie, nazwałyśmy to z Olą roboczo "sproszkowanym zielem angielskim", z tym że w tej wersji są mniej wiercace w nosie) trzymają się chyba najdłużej. a w wersji EdP sandałowiec wylazł na mnie bardzo szybko i przepięknie się snuł po skórze. Tu też jest... ale czekam na niego.. i czekam... i czekam;-P Hehe, a ja wlasnie ciężki zachwyt przeżywam;-P. Psiknęłam się w Sephorze męskim Tumultem. I zapomniałam. I w domu coś mi niesamowicie pięknie pachnie takim czystym żywym drewnem z nadgarstka... ki diabeł, zastanawiam się, co ja tu mam, myślałam, że to może White się tak zmienił (a też tam na mnie drzewo, hehe, wychodzi pięknie) ale nie, bo White miałam "pośrodku" a ten zapach jakoś tak z boku łapki i wyżej,... aż w końcu skojarzyłam. Nie ma co, lubią mnie te nuty i już... Odpowiedz Link
a.g.n.i Heliotrope... niestety:-( 17.12.05, 02:05 Okazuje się po raz kolejny, że to, co mi się podoba, nawet bardzo, niekoniecznie sprawdza się w noszeniu. Heliotrope zauroczył mnie od pierwszego powąchania. Miękka, biała, migdalowa słodycz, przy czym nie tak sztuczna jak w Rahat Loukoum (które, żeby było śmieszniej, leży na mnie świetnie). Nic, tylko wąchać i nosić, ba, widziałam go jako jeden z zapachów które będą mi "smakować" w sensie dosłownym (do tej perwersji już tu się przyznawałam;-P). Próbkę dostałam już dawno temu, ponosiłam symbolicznie na nadgarstku, podobało mi się, ale "poważny" test ciągle odkładalam. W każdym razie zapach miałam zakodowany w glowie jako na tyle przyjazny, że nie będzie "wycinal numerów". Zapomniałam jednak o czymś. Już dwa razy moje testowanie zapachów z heliotropem nie zakończyło się satysfakcją (Apres l'ondee i L'eau d'hiver zmieniały się na mojej chimerycznej skórze w cos drażniącego, plaskiego i suchego). Wyjątkiem był Rahat Loukoum a ja na jego podbudowie żylam w przekonaniu, że heliotrop nie może na mnie pachnieć źle... Dziś zatem, na fali pewnego kaprysu, sięgnęłam po Heliotrope "na cały dzień". Początkowe wrażenia b. pozytywne. Czułam się taka slodka i niewinna;-P aż mnie drażnił kontrast z czarnymi ciuchami i moim zwyklym wyrazistym makijażem, a tu chcialoby się do tego zapachu być taką wcieloną subtelnością w czymś jasnym i powiewnym;-P. Do pewnego momentu wszystko szło dobrze. stopniowo jednak robiło mi się za słodko. W naturze nadmiar słodyczy zwykle przegryzam czymś o zdecydowanie innym smaku;-P. Ale to jeszcze daloby się przeżyć. W pewnym momencie jednak znów ta slodycz zrobiła się sucha, podbita czymś "migrenogennym". Co gorsza wąchanie ręki dało "efekt lilii", czyli wrazenie, ze powietrze, ktorym oddycham, pali mi płuca, dusi, jak jakiś obcy gaz. To pewnie te "białe kwiaty". Nie lubią mnie, niestety. Z żalem skreślam zatem Heliotrope z listy rzeczy "upragnionych". Naprawdę z żalem, bo myślałam, że będzie inaczej. Taki się przecież przyjazny wydawał i dotąd nie czynił numerów. No ale dotąd testowałam go ostrożnie raczej, a dziś hojnie na siebie wylałam... Z pracy wyszłam półprzytomna i myślałam tylko o prysznicu. Dobrze, że zdążyłam przed koncertem wpaść do domu. Nadal troche mnie boli głowa (no, ale to może od nocnego szlajania się, bo po koncercie nie wróciłam prosto do domu). Ide chyba zaraz spać;-P Odpowiedz Link
nitulina Re: Kurczaki...Orginały zamiast oryginały... 29.12.05, 18:30 Napisałam w komentarzu na allegro, straszny wstyd. Dziękuję za uwagę, idę się wstydzić. Odpowiedz Link
a.g.n.i Dzisiejsza wizyta w Q;-) 30.12.05, 00:33 piszę tego posta drugi raz;-) walnęłam myszą w bok laptopa i wszystko sobie poszło. Chyba na amen, bo nie ma nigdzie, nie wysłało się zatem za wcześnie... Aoud to jak zwykle strzal w dziesiątkę. Bardzo wyrazisty zapach, pisałam już o nim. O dziwo, ta przyprawowa nuta na poczatku okazała się być w nutach... gałką muszkatolową. W głowie jest jeszcze róża. Potem przez cały czas trwa ta dziwna, wibrująca nuta, która mnie urzekła w tym zapachu. To może właśnie to drzewo agarowe? W sercu jeszcze sandałowiec jest, na razie jednak go nie czuję. Aoud ma charakterek, oj ma;-) Nie mięknie na końcu tak jak Gaiac. Ale oprócz tej wyrazistości ma tez coś, nie wiem jak to nazwać. Coś sterylnego? Aptecznego może trochę... Rozczarował mnie niestety flakon. spodziewałam się, że tak jak Gaiac będzie inkrustowany drewnem i z drewnianym korkiem. Niestety, zamiast tego jest taki po prostu złocisty metal. Średnio to wygląda, Olesia miała rację krytykując flakony Micallef. Z drugiej strony flakon Gaiaka jest niepraktyczny wielce - ten drewniany korek kiedyś tak mi się zacisnął na atomizerze, że musiałam go na siłę rozbrajać, w końcu mojej sily nie starczyło, cud, że butelka uszła z życiem. tu przynajmniej problemu nie będzie, ten metalowy korek lata cały. Wąchałam Carthusię też. Mam próbki Ligea la Sirena i Aria di Capri. Na papierek wzięłam jeszcze Carthusia Uomo i Io (nawet fajne, zdaje się, że figa to poza ananasem kolejna owocowa nuta, którą nawet lubię). Aria di Capri odstraszyła mnie składem (cytrusy i jeszcze brzoskwinia), w koncu odważyłam się psiknąć na papierek. Gdzieś w środku zapachu efekt mi się spodobał i poprosiłam o próbkę. Ale teraz już na papierze znów mnie denerwuje trochę. Na papierze bardzo podoba mi się natomiast Ligea la Sirena. Jakby pewne podobieństwo z... Shalimar? Dziwne;-) Zobaczę na skórze, to na razie wrażenia z papierka. Aha, Malabah Penhsligons mam na skórze też. Wyraziste, ale na mnie idzie w stronę lekko mdlącej słodyczy. Trochę podobne w wyrazie do In Black? Jako stuprocentowa kobieta dostałam jeszcze próbkę Hammam Bouquet (a gdzieś mam jeszcze resztkę poprzedniej) i Blenheim Bouquet;-P. Żeby juz na takie całkiem dziwadło nie wyjść, poprosiłam o próbki Rosine i tym razem nie była to męska róża;-P, tylko Un Zest de Rose i Folie de Rose. Testy wkrótce. Odpowiedz Link
sorbet Re: Dzisiejsza wizyta w Q;-) 30.12.05, 01:26 a.g.n.i napisała: > Potem przez cały czas trwa ta dziwna, > > wibrująca nuta, która mnie urzekła w tym zapachu. To może właśnie to drzewo > agarowe? Tak, to wibrująca, mocna, "ostra", sucha i zarazem jak wilgotne drewno, bardzo drzewna nuta jest oud. To chyba najmocniejsza nuta drzewna jaką znam:-P W Sequioa też jest tego trochę. Nie dziwię się wcale, że nie ma tego drewna na butelce. Za dużo by kosztowało:-) Och, jutro ponoszę Nuit. Też ma cudowne oud. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Dzisiejsza wizyta w Q;-) 30.12.05, 01:30 myślisz, że na butelce Gaiaka jest prawdziwe drzewo gwajakowe? Hmm. nigdy go nie widziałam. Znajomy rzeźbiarz kiedyś miał, ale nie zalapałam się na nie... Drzewo jest obłędne. A chodził za mną ten zapach, przyznam teraz, już jakiś czas, ale się wstrzymywałam;-P Porównam w wolnej chwili z Sequoią, Sequoia też jest charakterna, hehe. A Nuit nie znam. Odpowiedz Link
sorbet Re: Dzisiejsza wizyta w Q;-) 30.12.05, 01:31 Nuit mam jeszcze kropelkę:-) Pokażę, albo dam fiolkę powąchać, hehe. Odpowiedz Link
sorbet IUNX 02.01.06, 23:28 09. Mąka:-P, biel. Irys lżejszy niż w Hiris. Przez chwilkę delikatna zieleń, miękkość. I Kyoto. Nie mogę uwieżyć, bez dymu, bez kadzidła, bardzo lekki, ale jednak Kyoto. Wspólna nuta: drzewo teakowe:-) Teak + irys. Wow. 00. Ogórek. Ale jaki fajny. Świeżo pokrojony, wilgotny, ogórkowy. Dalej jest zieleń, nawet gorzkawa (liść fiołka), i coś pudrowego, zarazem mdłego:-) (to pewnie green wheat) To tylko kilka składników, jakoś nie skleją się do siebie. Przyznam sie szczerze, nie wiem co o tym myśleć. Zostają jeszcze 03 (liczę na absinths) i 08 (kwiat pomarańczy, tralala...) Odpowiedz Link
sorbet Re: IUNX 02.01.06, 23:30 O wreszcie w 00 czuję miętę. Prawie jak w CdG Sherbet Peppermint, czyli leeeeciutko, chłodniutko, ale nie tak słodko. Mięta + ogórek, hehe. Odpowiedz Link
sorbet Re: IUNX 08 03.01.06, 00:55 08 z kwiatem pomarańczy okazuje sie podobny do olejku z neroli, gorzki, ostry, nie wiele ma wspólnego np. z zapachem "żywego" kwiatu grejpfruta. Zielony! Lekko rozgrzewający. Faktycznie "pszenica" łagodzi te neroli. Powściągliwy kwiat pomarańczy, to chyba niemożliwe, nonie:-P W 00 wyłazi piżmo:-) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Drzewo teakowe? 02.01.06, 23:58 za szybko mi się wysłało, enter sie zrobił;-P miałam poprosic o parę słów więcej o tym drzewie;-) Odpowiedz Link
sorbet Re: Drzewo teakowe? 03.01.06, 00:19 Nie mam pojęcia jak to pachnie:-) pamiętam tylko że w Kyoto jest (Pewne dziecko stwierdził, bardzo słusznie zresztą, że pachnie jemiołą). I tu też:-P Więc "coś jest na rzeczy", hehe. Pachnie bardzo bardzo fajnie:-). Delikatne, "świeże", suche drewno. Musimy się spotkać, i dam spróbować:-) Odpowiedz Link
olesiam Kyoto Avignon Zagorsk 04.01.06, 15:08 A ja sie martwilam, ze nie podpisalam fiolek i nie rozroznie... Wrazenia po Avignion-tak zapamietalam kosciol Mariacki w Gdansku, i choc wlasnie tam znajduje sie Sad Ostateczny Memlinga (kopia,historyk sztuki sie odzywa:)to nie taki on straszny, to chyba najlepiej i najbardziej obiektywnie oddana atmosfera kosciolow, bez palpitacyjnego MdM , lilij w Pasage d'enfer i ziol w BC.jezeli podtykam lape pod sam nos, owszem serce podchodzi do gardla, plyt Cohena nie nalezy kupowac w pakiecie z Avignon:)ale w noszeniu calkiem komfortowy. Odpowiedz Link
olesiam Re: Kyoto Avignon Zagorsk cd 04.01.06, 15:16 o matko,taki delikatny ten laptop, ze cokolwiek dotkniesz wysyla... Wiec cd Kyoto przypomina troche Tumulte meski, paczula fajna,rozrzedzona czyms miekkim, slodkawym, ciekawa jestem jakie wrazenia maja buddysci wchodzac do kadzidlanych wnetrz kosciolow? Zagorsk ujmuje jak zwylke chlodem drzew, powietrza i kadzidel.bardzo elegancki.jak mowi Aldusem "Zagorsk to idea". musze skombinowac wieksza probke dla mamy, w czasie studiow czesto jezdzila w plenery do Zagorska, ma piekne zdjecia. pozdrawiam O. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Kyoto Avignon Zagorsk cd 04.01.06, 19:16 muszę sobie przypomnieć Kyoto i Zagorsk przy okazji, a Avignon nie znam w ogóle (akurat go nie było, jak w CdG byłam). Zresztą i tak zawojował mnie wtedy Jaisalmer;-) Z Kyoto mam mgliste wspomnienie czegoś bardzo właśnie subtelnego, nie dosłownego, leciutko snującego się po skórze - i chłodnego dość. A po Twoim opisie to Avignon się boję trochę. Zdaje się, że teraz będę dzielić zapachy i moje do nich podejście na erę "przed MdM" i "po MdM". No więc "przed MdM" poleciałabym wąchać Avignon z pewną siebie miną i stwierdzeniem w duchu "a zobaczycie, że będę to mogła nosić". Hmmm, teraz "po MdM" zbliżę się do tego raczej ostrożnie i z dużym szacunkiem... A tak OT, to dzięki za przypomnienie Cohena. Właśnie wyciągnęłam jego płyty i zaraz którąś do kompa zapakuję. Przez pierwsze dwa miesiące moi domownicy i sąsiedzi zapewne będą Ci dziękować... (Potrafię słuchać jednej płyty czasem i przez pół roku bez przerwy, a po pół roku zmienić na... inną płytę tego samego wykonawcy. A propos wykonawcy, czeka ciagle na Ciebie druga kaseta;-P) Odpowiedz Link
sorbet Re: Kyoto Avignon Zagorsk cd 04.01.06, 19:50 Avignon to taki "kadzidło i nic więcej":-P Kyoto trozkę mi jeszcze zostaje, Agni:-) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Kyoto Avignon Zagorsk cd 04.01.06, 20:01 sorbet napisał: > Kyoto trozkę mi jeszcze zostaje, Agni:-) > No to wyciągnij z tego stosowne wnioski;-P... nie, żebym się napraszała... wcale nie;-) Odpowiedz Link
sorbet Re: Kyoto Avignon Zagorsk cd 04.01.06, 20:04 To będzie okazja do porównania, Kyoto vs. IUNX 09:-) Nuit vs. Aoud i IUNX 09 vs. IPFM (ale mi skrót wyszedł:P) Odpowiedz Link
a.g.n.i Piszę bo zapomnę;-P 08.01.06, 22:53 Już powoli niektóre zapachy sie ze mnie ulatniaja. 09 - bardzo łagodny, miękki i słodkawy irys, potem białe, miękkie "rozwodnione" drewno. Takie drewno - nie drewno. W ogóle, stwierdziłam, że pewne nuty w irysie kojarzą mi się z czymś takim może odrobinę surowym, jakims leciutko zdrewniałym roślinnym pędem... Małe pokrewieństwo tego drewna z Kyoto. Nawet na mnie, łagodzącej zapachy, Kyoto dość długo jest wyraziste, leciutko przydymione, czuję też nutkę żywiczną, taką dość świeżą żywicę, ale nieagresywną. Nic z terpentyny i innych ostrości iglastych. jakiś taki raczej "przełamany patyczek". Ale komfortowe w noszeniu chyba bardzo, spokojnie bym mogła Kyoto nosić. Nuit au desert został na skórze ledwie cień. Początkowo slodkawe i trochę przypalone, potem coraz delikatniejsze drzewo, dośc nawet czyste. Bardzo blisko przy skórze. Z moim charakternym Aoud niewiele pokrewieństwa. Ale i Aoud w koncu na skórze łagodnieje. Pod koniec noszenia Aoud rozbija mi się na nawet wyczuwalnego sandałowca (takiego leciutko "oleistego"), płatki kwiatów i oczywiście ciągle trwającą nutę takiego "drzewnego kadzidła". Już w pierwszym dniu "poważnego" noszenia Aud miałam skojarzenie z jakąś maleńką świątynką, gdzie rozsypane są platki kwiatów, stoją posążki z drzewa sandałowego i jest mnóstwo przygotowanego do zapalenia, ale jeszcze nie zapalonego kadzidła. Jardins Ottomans, Sorbet powiedział "jak Prada". I fakt. Dość długo. Bo i paczula i miękka, czuła słodycz. Ale teraz inne. O ile Prada trwa na mnie w pewnym momencie bardzo ciepłą, intymną, pulsującą miękko ambrą, tu wychodzi coś chłodniejszego z tej słodyczy. Jakby jakieś owocowe nadzienie z czekoladki. Zawsze idea czekoladek z owocowym nadzieniem była mi obca, gdzie czekolada, gdzie owocowy krem. I jadłam zawsze "osobno", hehe. No to właśnie wychodzi takie nadzienie, samo, bez czekolady;-P O Seve Exquise niewiele napiszę;-P już mi się zapachy wymieszały wszystkie. Ma być ładne. I jest. Ale coś mnie drażniło w tym zapachu od początku... Resztę IUNXów mam na papierkach. Ogórek ogórkowy, potem nawet dość sympatyczny, choć to wrażenie obierania zielonej skórki mnie powaliło na łopatki. Teraz nawet trochę słodkawy, mily i świeży. Ale moja skóra zrobiłaby z niego potworka. Dobrze, że pozostałam przy papierkach. Piołun teraz ładny i nawet trochę "piołunowy". Kwiat pomarańczy... hmmm... temu panu już dziękujemy;-P Zreszta, wszystko już mi się miesza, za dużo tego było;-) A gdzie było na początku lekarstwo, ten "syrop"? Ratunku;-P Odpowiedz Link
sorbet Re: Piszę bo zapomnę;-P 09.01.06, 02:42 Syrop był w Jardins Ottomans! Spróbowałem ten MdM. To bardzo "piwniczy", bagienny, mroczny zapach. (Słucham Enyi i nawet Tolkien mi się przypomina, scena ścigania Hobbitów w pierwszej części:-P) Wilgotny żwir drzewny, tak jak wilgotne kadzidło wietnamskie. Dużo paczuli. Nie powiem, że na mnie pachnie kadzidlem, jak, np. Avignon, a bardziej chyba PdE. Pamiętam, że kiedyś w Kyoto wyczułem tę nutę (teraz już nie:-). Jest też w klasycznych wodach męskich, np. tak pamiętam YSL PH (może się mylę:-P), to "wetiwerowo-sosnowy" akord:-) Natomiast Iris Poudre FM na mnie pachnie .... Chanel5:-P. Irysem pachniało bardzo przelotnie na początku, później już aldehydowo, haha, bardzo przyjemnie. I świeżo. Jakąś różę i drzewo sandałówy też wyczuję. Teraz pudrowo, piżmowo, b. b. fajnie. Sa Majesta - super róża, świeża, "niewinna" jak Un Zest, żeby później zamienić się w bardzo nieprzyzwojtą, "zwierzęcą" różyczkę:-P Agni, proszę o tę różę:-P Źle zapamiętałem i mam Ala nuit, a, nie Sa. Dziękuję za AS, Aoud (dużo róży - będę dalej testować) IP (będzie mój ulubiony). Lubię 5kę:-D Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Piszę bo zapomnę;-P 09.01.06, 09:24 Nie ma sprawy, różą się chętnie podzielę, jak już zresztą proponowałam;-P, spora ta probka jest, za dużo dla mnie. A ja chcę A'la nuit powąchać przy okazji;-P Odpowiedz Link
sorbet Re: Piszę bo zapomnę;-P 10.01.06, 00:41 AS - pamiętam że Taje mówiła coś o rodzynkach:-) Właśnie tak. Odpowiedz Link
sorbet AS vs. Prada 10.01.06, 23:15 Czy czujecie paczulę w AS? Wczoraj zdawało mi się że tak, kiedy kładłem się spać:-) a dziś końcówka Prada momentami przypomina mi tę "końcówkę" AS. Odpowiedz Link
nitulina Re: AS vs. Prada 10.01.06, 23:19 Czuję paczulę w AS...natomiast nie czuję żadnego podobieństwa do Prady. Moja skóra wyciąga i intensyfikuje nutę anyżową, straszliwie mdlącą, dopiero końcówka jest piękna...ale dla samej końcówki nie kupię. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: AS vs. Prada 11.01.06, 00:36 ja podobienstwa też za bardzo nie wyczuwam... na mnie w AS najdłużej trwa taka nuta kadzidlano-żywiczna, potem dochodzi do glosu słodycz, ale gęsta i ciągle trochę mroczna... Coś ciemnego, charakterystycznego, nie da się tego duzo "zjeść". Słodycz Prady jest w końcu miękka, jaśniejsza, gładsza - mozna ją w pewnym momencie tak sobie chrupac jak cukierek;-P W AS paczula jest przemieszana z tym czymś balsamicznym, kadzidlanym, w Pradzie wyczyszczona, wypolerowana wręcz - i wydobyta na wierzch. Oba zapachy mi się podobają, ale każdy inaczej;-P Odpowiedz Link
sorbet Re: AS vs. Prada 11.01.06, 00:44 Właśnie to jest dziwnie, że Prada mnie przypomina AS, ale nie odwrotnie:-) I tylko końcówka. Z drugiej strony, w Pradzie paczula jest faktycznie czysta i "jasniejsza" (a to b. trafne określenie:-). Odpowiedz Link
sorbet Re: AS vs. Prada 11.01.06, 00:47 I muszę dodać, że podobieństwo tym większe, kiedy przecieram tam gdzie aplikowałem zapach rano:-P, i rękę wącham, rzecz jasna:-P (To urok czytania z ręką we włosach:-P) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: AS vs. Prada 11.01.06, 00:48 czekaj bo myślę, a to bolesny proces;-P. Jakieś słodycze naprawdę w AS czuję, aż normalnie wiem, ze coś takiego jadłam i lubię;-P Spać to dziś chyba szans nie mam, to się pozastanawiam jeszcze... Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: AS vs. Prada 11.01.06, 00:54 No może... ale czekaj;-) Rodzynki, tak - te duże ciemne... ale coś mi jeszcze po głowie chodzi... i najgorsze, że nie wiem;-P Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: AS vs. Prada 11.01.06, 01:09 Zastanawiałam się, ale daktyle chyba za słodkie... czekaj, otworzę paczkę daktyli i zjem trochę... będzie to oczywiście poświęcenie w celach naukowych;-P Ożżż kurczę, jeść o tej porze! A, co tam, może to mi też humor skopany poprawi... Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: AS vs. Prada 11.01.06, 01:22 Daktyle zdecydowanie za słodkie jak na AS;-P (ale dobre) Dobra, na razie zostaję przy ciemnych dużych rodzynkach, tych już teraz jeść nie będę;-P, a może mi potem coś zaswita, co tam by mogło jeszcze być... Odpowiedz Link
a.g.n.i A ile czułam dziś Prady;-P 11.01.06, 00:47 na konferencji, co najmniej trzy osoby Pradą pachniały. Ja radośnie otoczenie straszyłam Dzingiem, jak się dostaje zaproszenie na konferencję nie tylko w dniu konferencji ale... 10 min po jej rozpoczęciu na drugim końcu Warszawy, to wszystkie chwyty dozwolone. Dostałabym zaproszenie wczoraj, użyłabym dziś innych perfum;-P (szkoda by mi Dzinga było;-P). Odpowiedz Link
renia.renia Re: A ile czułam dziś Prady;-P 15.01.06, 18:39 Dzisiaj po chyba 2-3 miesiącach zrobiłam kolejne podejście do Prady. Wczesniej testowałam ją z próbek (dzięki Anexxie :o** ). Dzisiaj przeżyłam zdziwienie roku, Prada okazała się być zupełnie innym zapachem niz ten, który pamiętam z testów. Wczesniej czułam głównie paczulę na paczuli plus nuty drzewne. Zapach sklasyfikowałam jako męskawy, ciężki i nie dla mnie. A dziś pojawiła się ta słodycz, o której piszecie. Zapach pokazał inne oblicze, świeższe, czyste, radosne i słodkie, spodobał mi się bardzo i małżowi też, do tego stopnia, że zgłosił chęć nabycia :oP Moze to sprawka pogody? Nie wiem ale nie zdarza mi się to często aby ten sam zapach obierać tak diametralnie inaczej. Czyli Prada ma wiele twarzy, chętnie je poznam hihi. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: A ile czułam dziś Prady;-P 15.01.06, 18:53 na mnie dość szybko pokazała to łagodniejsze oblicze, tyle, że przy pierwszym noszeniu jakoś się "rozdzieliła", inna była na nadgarstkach (karmel jakiś) inna wokół glowy (ładniejsza, ten właśnie ambrowo-drzewny pulsujący ciepło obłoczek). Polubiłam dość szybko. Ale na konferencje zakładać nie będę;-) jutro mam oficjalne reprezentacyjne wyjście i nie wiem jeszcze co założę;-) Reniu, a mam pytanie o Musc Ravageur, jak chcesz je "pozyskać"? Może bym się dołączyła do spółki;-P? Odpowiedz Link
chatka_ Re: A ile czułam dziś Prady;-P 15.01.06, 19:14 Mysle, ze fakt, ze o niej piszemy pomaga w odbiorze ;))) Odpowiedz Link
a.g.n.i Przypadkiem ociekam Ouarzazate... 22.01.06, 14:31 Cała fiolka, którą mam od Kaloo właściwie na przechowanie i wąchanie tylko, poszła mi niechcący na łapy. Kalootek, przepraszam, jak będę Jaisalmer kupować, zrobię próbkę do porządnej fiolki, bo u tej marne szanse na przeżycie widzę. Z początku myślałam, że to zamknięcie jakieś lewe, a teraz widzę, korek owszem, lata, ale wzdłuż fiolki normalnie solidne pęknięcie idzie... Wylewam na siebie zaraz wszystko, bo i tak zwietrzeje... Mmmm, zapach piękny (choć u mnie na trzecim miejscu dopiero, po Jaisalmer i Kyoto). Ależ kręci coś w nosie;-), choć potem delikatne dość się robi... wytrawny, chłodny zapach, ma coś na początku wspólnego z Le Feu, ale tylko przez króciutka chwilę. Potem znów trochę żywicy, bardziej wyrazistej niż w Kyoto chyba. Kadzidło leciutkie, za to solidny kawałek świeżego drewna;-) Po pewnym czasie coś słodkawego, suszonego. Aż chce sie powiedzieć - siano;-P. Ale może jakieś wysuszone ziele. Nie mam pojęcia co... krwawnik? Dziwne. Kurczę, wyobrażałam sobie te kadzidła, zanim je poznałam, jak straszne killery. A na razie luzik;-). Kurczę, aż by mi się chciało jakiegoś "czegoś mocniejszego" (bez skojarzeń proszę;-P). Chyba w końcu to Avignon powącham. No, z drugiej strony jak coś mi znów przywali obuchem w łeb jak MdM to dziękuję bardzo, na razie to nie na moje nerwy. Ale to może swiadomy zabieg był? Człowiek słyszy "kadzidło" i się spodziewa czegoś nie wiadomo jak ciężkiego, a tu taka raczej subtelna aluzja i przymrużenie oka;-) Chcesz coś więcej? Nie tędy droga... Odpowiedz Link
a.g.n.i a teraz jem cukierka z Ouarzazate;-P 22.01.06, 15:02 naprawdę mam go na CAŁYCH rękach, na palcach też... lubię smak niektórych perfum (VdP) na skórze, ale na cukierku chyba mniej;-P Teraz też jakaś leciutka zwierzęca nutka wychodzi... ale bardzo, bardzo subtelna. Az mi szkoda ręce umyć (najwięcej to mi się właśnie po palcach i dłoni polało... kolejnego cukierka jem trzymajac przez papierek;-P Odpowiedz Link
sorbet Re: Przypadkiem ociekam Ouarzazate... 22.01.06, 15:36 Ouarzazate "zasilać" mogę:-) Na mnie jest b. pieprzny, suchy zapach, mieszany jednak z wilgotną mieszanką ziół i soli:-) Czasami przypmina mi nawet CdG2 MAN, lecz bez winylowej nuty (imo to przez szafran) A dalej miłe i delikatne kadzidło z jakimś drewnem. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Przypadkiem ociekam Ouarzazate... 22.01.06, 15:55 sorbet napisał: > Ouarzazate "zasilać" mogę:-) Na mnie jest b. pieprzny, suchy zapach, mieszany > jednak z wilgotną mieszanką ziół i soli:-) Czasami przypmina mi nawet CdG2 MAN, lecz bez winylowej nuty (imo to przez szafran) > A dalej miłe i delikatne kadzidło z jakimś drewnem. A to nie odmówię;-D No właśnie, ten pieprz na początku daje po nosie, ale fajnie nawet. A te zioła to dla mnie faktycznie suszony krwawnik, nic innego;-). Muszę latem krwawnik pozrywać sobie;-). Z solą mi się nie kojarzy. Drewno tak, kadzidło tak - ale leciutkie i na mnie coś zwierzęcego też. No, w sumie nie żałuję, że mi się ta próbka wylała, bo tak to bym pewnie o niej zapomniała. A miałam w planach dziś o Sa Majeste napisać, przymierzałam się. Wczoraj ponosiłam chwilę na ręku i zachciało mi się na poważnie potestować;-)więc zaczęłam grzebać w skrzynce, żeby ją znaleźć. Nie wyszło. Szkoda, że ten Ouarzazate mi tak niewygodnie po dłoniach i palcach poleciał, już go zmyć musiałam, odrobinka tylko na nadgarstek trafiła;-P Odpowiedz Link
a.g.n.i a tę fiolkę zachowam na pamiątkę 22.01.06, 20:12 i na następny zlot przyniosę. W życiu chyba nie widzieliście tak popękanej fiolki. jak to w ogóle możliwe? Przeżarły ją te perfumy na wylot? To w ogóle dziwna fiolka, nie wiem po czym, ale jak ją dostałam (juz z zawartością) to wyglądała normalnie. A teraz... hehe... siateczka pęknięć. Nie siadałam na niej, nie podskakiwałam, nie gryzłam, nic z nią podejrzanego nie robiłam... a fiolka cała w pęknięciach. Teraz pytanie, czy to wina kiepskiego plastiku, czy... hmmm... perfum;-) (no wiem, że plastiku, wiem;-P, tylko się tak droczę) Odpowiedz Link
sorbet Re: a tę fiolkę zachowam na pamiątkę 22.01.06, 20:53 a.g.n.i napisała: > i na następny zlot przyniosę. W życiu chyba nie widzieliście tak popękanej > fiolki. jak to w ogóle możliwe? Przeżarły ją te perfumy na wylot? To w ogóle > dziwna fiolka, nie wiem po czym, ale jak ją dostałam (juz z zawartością) to > wyglądała normalnie. A teraz... hehe... siateczka pęknięć. Nie siadałam na Zemsta Króla:-P? Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: a tę fiolkę zachowam na pamiątkę 22.01.06, 21:18 sorbet napisał: > > Zemsta Króla:-P? > Król, jak już, to mi Dzinga zrzuci z półki i jeszcze na jego skorupach zatańczy;-P Odpowiedz Link
kalooo Re: a tę fiolkę zachowam na pamiątkę 22.01.06, 22:14 A może to przez ten ten mrrrróóózzzz..?;D Bo ja wszystko co złe zwalam na mróz- nawet bałagan w domu to mrozu wina;))) Odpowiedz Link
benita5 Re: a tę fiolkę zachowam na pamiątkę 22.01.06, 22:26 Ostatnio otrzymalam we fiolce do materialu genetycznego wlasnie probencje z drugiego konca PL.Niestety rowniez dotarla spekana, ale to ze nie zniosla trudow drogi zrzucilam na potraktowanie walcem przez kogos z poczty... Moze to zasluga%%? Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: a tę fiolkę zachowam na pamiątkę 23.01.06, 00:05 to chyba naprawdę procenty. Fiolka na spacer nie wychodziła ostatnio. A nie mam aż takiej jeszcze ilości próbek, żeby popękała pod ciężarem innych, nawet jak na dnie kuferka była. Wygląda to naprawdę tak, jakby to tworzywo się wysuszyło na max i popękalo od tego spirytusu w perfumach... Kaloo, nie pamiętasz, po czym tę fiolkę miałaś? Bo to żadna z moich i żadna z Olesiowych;-P Wygląda pokazowo;-P Obraz nędzy i rozpaczy;-P Dobranoc (miałam iśc juz spać) Pomazalam się jeszcze na dobranoc Ambrą Etro i chyba jednak za dużo ma wanilii. Strasznie słodka się na mnie dziś zrobiła. Nie wiem, czy lubie ten efekt. Zobaczę jutro. Bo tak to ładna i zmysłowa, ten początek od którego mi się aż mięśnie do ucieczki napinają w tej chwili uwielbiam;-P, choć oswoić musiałam na poważnie... nie wiem tylko, czy ta słodycz później, na razie też jeszcze urocza, nie zrobi się już za słodka i przytłaczająca jakaś... A może po prostu dziś i wczoraj przesadziłam ze słodyczami, hehe. I stąd mnie wanilia drażni. Idę spać;-P Odpowiedz Link
a.g.n.i AG Sables i Duel 28.01.06, 23:22 Obie wody męskie;-D Duel - początek słodkawo-świeży, leciutko zielony nawet w pierwszej chwili. Odrobina herbaty i... pod tym wszystkim siedzi bardzo wyczuwalny tytoń. Taki dość szlachetny tytoń nawet. I w tę stronę konsekwentnie zmierza. Po pewnym czasie pachnie jak stare drewniane pudełko, w którym przechowywało się dobre papierosy, jeszcze z okruchami tytoniu na dnie (moi rodzice mieli takie, pamiętam - z pozytywką nawet;-)). Koniec znowu słodkawy, nawet odrobina leciutkiej drzewnej nutki się przewija. Sables - o, to jest charakternik. Początek ostro-gorzko-sucho-ziołowy. Jakby jakaś nalewka na alkoholu, ale raczej lecznicza, nie "do picia". Waleriana - nie, raczej ziołowa mieszanka na kaszel. Pamiętam, że miałam takie lekarstwo i nawet je lubiłam (nie znosiłam syropów nigdy, już wolalam gorzkie i odrobinę, niż kilka łyżek kleisto-słodkiego paskudztwa). A miała być czekolada tam;-) Chowała się jednak dość długo. Gorzkawa znów czekoladowa nutka wyszla dopiero po kilkudziesięciu minutach. Żadna jednak mleczna słodycz, raczej ciemna z wysokim procentem (kakao, oczywiście). I ciągle te gorzkie, suche w odbiorze zioła. Przypomniało mi się, że wąchałam już coś podobnego. Doszłam w końcu, że podobnie pachniał fir balsam od Perfumiarza. Juz go kiedyś w J'ose czułam. A Perfumiarz mówił chyba, że i w Angelu on jest. Czyżby to on odpowiadał za taką własnie czekoladową - ale ostrą jednocześnie nutę? Teraz na nadgarstku miłe, znajome ciepło jakiegoś drzewa. Nie wiem czy gwajak;-P, ale "lubimy się". to chyba znów moja skóra wyciągnęła to, co lubi;-P Odpowiedz Link
sorbet Re: AG Sables i Duel 05.03.06, 20:29 Fir balsam jest bardzo słodki, miękki, ale chyba nie czuję w nim "ciemnej czekolady", jak pamiętam Sable. Pamiętasz Same Fusy? Myślałem że ktoś perfumował się Gobin Daude irysowym Seve Exquise. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: AG Sables i Duel 05.03.06, 20:34 Z Samych Fusów najlepiej pamiętam polerowanie stolika olejkiem z drzewa różanego;-P Odpowiedz Link
sorbet L'eau d'Ambre LA 05.03.06, 20:25 Szok:-P Po nakładaniu z próbki czuję jakbym wąchał ten zapach przez folię:-)) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: L'eau d'Ambre LA 05.03.06, 20:39 Taki nietrwały? Nie pamiętam, czy ja to wąchałam w Q... Mam natomiast próbkę Ambre Extreme... raz nosiłam, ale chyba jednak mi Ambra Etro "lepiej leży". Odpowiedz Link
sorbet Re: L'eau d'Ambre LA 05.03.06, 20:42 Nie nie, czuję po prostu grubą folię, winyl, zupełnie jak w CdG2MAN, bo to ciemny plastyk, hihi, nie jak w Odeur53. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: L'eau d'Ambre LA 05.03.06, 20:45 No to muszę się przejść do Q i sama zbadać;-P. Nie, nie pamiętam tego zapachu w ogóle, więc chyba pominęłam przy wąchaniu L'Artisanów;-) Odpowiedz Link
sorbet Iris Poudre 06.03.06, 16:51 Początek super. Gęsty. Ylang! Kwiat pomarańczy (chyba:-P), jaśmin, aldehydy, przelotnie irysowy. 5kowy:-))) Głębia jest mniej interesująca, mleczna. Na ręku pachnie jednak podobnie do Cinema, czy VI. W noszeniu jest troszkę lepiej, aldehydowo-kwiatowo. Aczkolwiek, hmm. Odpowiedz Link
sorbet Re: Iris Poudre 06.03.06, 16:54 Jest delikatnie pudrowy, irysowy, piżmowy. Bardzo subtelne zagranie:-P O chyba pomyliłem się w odbiorze zapachu. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Iris Poudre 06.03.06, 21:49 ja na początku mam wrażenie, jakbym czuła wśród tej słodyczy też jakieś drewno... i to coś "surowego", co mi się właśnie z irysem kojarzy - ale przez chwilę. W ogóle mam wrażenie, jakby on strasznie szybko "schodził" z pierwszych nut i potem już trwał taki złagodzony, ale prawie już się nie zmieniający. Coś piżmowego, tak - ale takie piżmo slodkie i miękkie, dziś nosiłam White Musk Body Shop i chyba to raczej w tę stronę piżma idzie, niż w tę zwierzęco- zmysłową. Jest na pewno jakieś delikatne drzewo też, na mnie fajnie wychodzi. Natomiast co do pudru, to ja lubię czasem taki efekt pudru, ze aż ma się wrażenie, jakby on był rozpylony w powietrzu. Tu nic takiego, nawet nie roztarty na skórze;-P Odrobinka zaledwie;-) Odpowiedz Link
sorbet Re: Iris Poudre 06.03.06, 22:15 Właśnie, to jest to "ciche piżmo":-)) To drzewnego i surowego u Ciebie, to chyba właśnie irys. Na mnie także przez chwilkę, później schował się za woalem:-)) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Iris Poudre 06.03.06, 22:33 Ale nosi się milutko, przyznasz;-) Ech, muszę wreszcie tam napisać. Fajnie by było, gdyby mi przysłali właśnie Iris P no i Musc R;-) Odpowiedz Link
sorbet Re: Iris Poudre 06.03.06, 22:39 No milutko, Agni skombinuj proszę Lipstic Rose!!!! albo En Passant. Wymienię z Tobą MR:-P Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Iris Poudre 06.03.06, 22:50 Ależ Cię wzięło;-P En Passant, jeśli to ma pachnieć bzem, to raczej nikomu nie oddam, jakby sie tak fortunnie zdarzyło, żeby mi przysłali akurat to;-P co najwyżej, mogłabym się podzielić. Lipstick Rose mam jeszcze odrobinkę próbki, chcesz? Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Iris Poudre 06.03.06, 23:32 no dobrze, dobrze... nie podskakuj za wysoko, bo sobie guza o sufit nabijesz;-P Na pewno nawet na jedno ponoszenie tego jeszcze zostało;-P Odpowiedz Link
sorbet Alien vs. Fracas 06.04.06, 01:51 Nie chcę Was (i siebie też) martwić, ale własnie wygrzebałem fioletową próbkę i zamiast spodziewanego jaśminu czułem tytoń. To nie możliwe!!! Na drugim nadgarstku mam obłędny Fracas. Chyba nie zasnę dzisiaj. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Alien vs. Fracas 06.04.06, 09:52 Tytoń w Alienie? Hmm, musze sobie przypomnieć. Ja tylko pamiętam, że zostałam zasypana po uszy jaśminowymi płatkami... Tak aż namacalnie to czułam... mieliśmy na działce wielki krzak jaśminu i zawsze do tego kwiatu podchodziłam z mieszanką fascynacji i lekkiej niechęci. Choć np. herbatę jaśminową lubię bardzo... ostatnio piłam nawet taką z samego jaśminu, fajna rzecz, musimy sami zrobić. Z płatków róży wyszła nam bardzo fajna, zastanawiam się tylko, czy przy jaśminie zastosować tę samą technologię, bo z różą eksperymentowaliśmy, połowę płatków wysuszyliśmy, połowę przyrządziliśmy tak, jak herbatę z liści poziomek, ze zgniataniem płatków, zeby wylazly olejki eteryczne, z krótką fermentacją i szybkim wysuszeniem w piekarniku. Potem się okazalo, że lepiej wyszła właśnie tą metodą, bo wysuszone płatki to takie po prostu wysuszone płatki były;-P ale nie wiem, czy jasminu lepiej nie wysuszyć tylko;-) Ponoszę Obcego w wolnej chwili i zobaczę. A Fracas testowałam raz i mnie przytłoczył. Z tego co pamiętam, wszystkiego tam było za dużo. Za słodko, za kwiatowo, za gesto, za ciemno;-P Odpowiedz Link
sorbet Re: Alien vs. Fracas 06.04.06, 11:49 Też pamiętam super jaśmin. Ale tego z próbki po prostu nie ma. Nuta drzewna, aromatyczna nawet, mocna. Odpowiedz Link
chatka_ To był dzień... 06.04.06, 21:18 Moj stan dzisiejszy nie jest do pozadroszczenia, chcialoby sie zaspiewac za Diana Krall "If you could be so kind to help me find my mind..." Przezylam taka dawke adrenaliny, ze przez dwie godziny musialam dom sprzatac ;)) I na niewiele sie to zdalo. Ktos mi splatal figla i sprawil, ze wszystkie paczuszki przyszly w jeden dzien, 4 wielke zapachy i pare pomniejszych, rownie wielkich :), tzn. 3 pelnowymiarowe flakony, i pare probek wspanilych, wielkich zapachow. Jak pomiescic w sobie dzis Spirit of Zen Shiseido, Fleur d'Interit, Dzing!, Sublime JP i Jill Sander No. 4. Kazdy z nich to wielka osobowosc, czuje sie zaszczycona i przytloczona tym spotkaniem, glowa mi peka, z szacunku i dla zdrowia psychicznego zaraz pochowam je po domu, tak, by znalezc o wlasciwej porze, dzis tylko popatrze :)))Niebo to czy pieklo ?:) Odpowiedz Link
benita5 Re: To był dzień... 06.04.06, 21:32 Figle czasem sie plataja same robiac przy tym hurtowe zamieszanie. U mnie tez dzis adrenalina w gornych rejestrach sie objawila przy dlugo wyczekiwanej paczce. Wiec od razu rzucilam sie na to czego nie znam, a bardzo bardzo chcialam poznac...To Kashaya... Trzymajac sie nadal Diany K "Words would fail me if I tried to describe ..." Nie na darmo w sanskrycie Kashaya wieczna milosc ...jak ja dzis zasne? :)) Odpowiedz Link
chatka_ Re: To był dzień... 06.04.06, 21:38 Kashaya i miłość warte sa zarwania nocy :))) Odpowiedz Link
benita5 Re: To był dzień... 06.04.06, 21:48 chatka_ napisała: > Kashaya i miłość warte sa zarwania nocy :))) nocy, powiadasz :DD Dzizas jakiego mam natretnego nosa tropiciela, nie moge sie oderwac od nadgarstka ... jak namagnesowany ciagnie mnie... I love you oh so madly I need your love so badly... Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Alien vs. Fracas 06.04.06, 23:45 A nie, na mnie się nie zmienił chyba;-) Choc teraz, przyznam, mniej mi się podoba niż jesienią. Pamiętam ten ostry początek, kwaskowato-pieprzny, hehe, mocne wejście, no i tę nutkę "naftaliny". Jaśminowe płatki są jak były;-) przysypują tak, że się zaraz w nich zakopię po uszy... Za to w końcówce wychodzi więcej wanilii, niż zapamiętałam. I to mnie drażni trochę. Na mnie wanilia rzadko kiedy jest ładna, najczęściej pobrzmiewa strasznie syntetycznie i tu też docukrzyła na koniec zapach, trochę niepotrzebnie. Drewno się tu jakoś schowało. Może gdzieś siedzi w tle, może się to wszystko na nim opiera, ale widać ono też zostało "przysypane". I tymi płatkami i tym cukrem waniliowym;-P. Jak się do niego dogrzebię, dam znać;-) Usiłuję sobie przypomnieć, kiedy wąchałam Fracas. Latem chyba to było;-) z jakiejś próbki... Strasznie mnie wtedy przytłoczyło... Teraz w sklepie nie wąchałam, stwierdziłam, że powącham tylko to, czego w ogóle nie znam. A z próbek w końcu tylko Bois d Iris wzięłam. Muszę tam wrócić chyba... Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Alien 07.04.06, 00:18 O teraz się ładnie rozgrzał na skórze... ej, spoko, lubimy się nadal. Wanilia się na szczęście schowała. Drewno, jeżeli to ono teraz wyszło, to specyficzne, takie "pikantne" i suche raczej. Tak, już pamiętam. No dobrze, że nie muszę go mieć... ale jaka to przyjemność czasem ponosić;-) Odpowiedz Link
sorbet Re: Alien 07.04.06, 00:22 Wąchałem dziś Aliena z prawdziwego testera. Na papierku pachnie tytoniem jak nic:-)) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Alien 07.04.06, 00:30 ;-) No dobra, przejdę się jutro i gdzieś porównam, może to ja mam jakąś trefną próbkę;-P choć przyznam, że nawet jak trefna, to mi się podoba;-P a żaden tytoń na mnie nie wylazł;-P Odpowiedz Link
sorbet Re: Alien 07.04.06, 00:33 Powinienem chyba napisać "tytoń", który chyba siedzi tylko w mojej głowie, hehe. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Alien 07.04.06, 00:36 Albo to jakiś spisek przemysłu tytoniowego... namierzyli Cię, nawet wiedzą, do jakiej perfumerii pójdziesz wąchać;-P Odpowiedz Link
sorbet Hiris vs. Dior Homme 16.04.06, 00:58 Po lewej stronie Hiris po ponownym "laniu". Śliczny wegański zapach. Po prawiej DH, troll w porównaniu z Hirisem, wali że aż głowa mi rozbolała:-P Ten zapach nie ma litości dla czasu. Zmiany następują natychmiast i od razu w mega natężeniu. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Hiris vs. Dior Homme vs. Hammam Bouquet;-) 16.04.06, 22:59 Coś DH nie ma szczęścia;-P ciągle go z czymś na jego niekorzyść porównują;-P. Pamiętam, że ja się nad nim natrząsałam wąchając Hammam Bouquet Penhaligons - też mi tam zagrał jakiś taki surowy początek plus lawenda - a potem była ładna pudrowość - i też napisałam natychmiast, że Dior Homme może się schować;-). W Hammam irys jest na pewno, aż mi panie w Q sprawdzały nuty;-P Aż wyciagnęłam Penhaligons teraz;-) DH miałam próbkę ale się pozbyłam na zlocie, pamiętam go jednak;-) W Hammam więcej wychodzi słodyczy takiej orientalnej, a na końcu na mnie brzydnie, idzie w stronę takiej brudnej zwierzęcości, ale naprawdę brudnej;-) okropnie. Wstyd nosić, hehe, a jak go pierwszy raz nosiłam, to potem poszłam do kina;-P W kinie tak się zaczął zmieniać;-P DH był "stabilniejszy". Jakaś tam pudrowość i lekka drzewność na końcu chyba była, milutka... ale żebym jakoś szalała za nim, to nie;-) nawet nie pamiętam, kto mnie na zlocie od próbki uwolnił;-P Hiris, hmmm - wegański? Fajne określenie;-). To przez marchewkę;-P? Na mnie Hiris jest taki "niedopowiedziany"... troszkę rozbielony, troszkę rozwodniony, coś miękkiego, białego, lekka słodycz, wszystko takie "nie do końca uchwytne". A jednocześnie potrafi po wieczornym zaaplikowaniu na nadgarstek normalnie mi jeszcze na tym nadgarstku rano siedzieć;-P a tyle słyszałam narzekań na trwałość;-) Odpowiedz Link
sorbet Re: Hiris vs. Dior Homme vs. Hammam Bouquet;-) 16.04.06, 23:13 Hiris też czułem na nadgarstku nawet rano, pachniało "mocno", nie chodziło o natężenie, ale styl:-P, tak np. w Seve Exquise, czy Chanel 19 (nie sam zapach ale słodki puder). Bois d'Iris chyba troszkę piżmem, leciutkim słodkim pudrem:-) Odpowiedz Link
a.g.n.i ojej, jaki ten Hammam okropny teraz;-P 16.04.06, 23:36 ide zaraz zmyć. Czemu on tak brzydnie, skubaniec? A taki śliczny z początku... No nie, nie, takiego czegoś to ja nosić nie chcę. Aż się wstydzę opisywać;-P Odpowiedz Link
sorbet Re: ojej, jaki ten Hammam okropny teraz;-P 16.04.06, 23:53 :-)) to może spróbuję go wkrótce. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: ojej, jaki ten Hammam okropny teraz;-P 17.04.06, 00:05 tylko do kina w nim nie idź;-P Odpowiedz Link
chatka_ Re: ojej Hammam ???? 17.04.06, 10:07 O kurcze jest taki zapach???? I faktycznie pachnie arabska łaźnią miejska?:)))I czemu wstyd opisywać, w damskiej pachnie jak najbardziej poprawnie, betonwą posadzką, para wodną i gliceryną, ale w męskiej nie byłam...;))) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: ojej Hammam ???? 17.04.06, 10:27 zobaczysz na zlocie, mam dużą próbkę i na pewno jej nie zużyję;-P dostaniesz jeszcze z blogosławieństwem, hehe. Nie wiem, jak pachnie łaźnia arabska;-P. Hammam z początku pachnie przepięknie, czuję lawendę, drzewo i taki surowy początek jak w irysowych zapachach, potem przechodzi to w piekną pudrowość, jest sporo słodyczy również. Zastanawiam się nawet, czy nie ma jakichś aldehydów, no ale tu ciągle jeszcze nie wiem, czy to właśnie one, hmmm... A dlaczego wstyd opisywać? No bo potem, hmmmm... no dobrze, napiszę. Otóż potem on pachnie na mnie, jakby ktoś naprawdę, ale to naprawdę bardzo potrzebował łaźni... i długo, długo w niej nie był... wychodzi coś potwornie brudnego i nieprzyjemnego, aż krępującego, naprawdę. Po raz pierwszy w życiu czułam się skrępowana zapachem perfum. A mnie przecież niełatwo przestraszyć "trudnymi" zapachami, jedynym wyjątkiem był MdM. Tu zresztą mam inaczej, bo MdM nie chcę już nigdy w życiu powąchać. A Hammam, początek i środek zapachu lubię bardzo. Te końcówkę też wącham z mieszanką fascynacji i obrzydzenia, ale jednak obrzydzenie dominuje, fascynacja wywołana jest raczej przez sam ten proces zmian;-) Ja naprawdę jestem ciekawa Waszych wrażeń, bo nie wiem, może to tylko ta moja popieprzona skóra tak reaguje? Odpowiedz Link
chatka_ Re: ojej Hammam ???? 17.04.06, 10:31 Hehe odwdziecze sie Spirit of Zen ;))) Bardziej dosadnie komus go opisywalam, ale na priva :))) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: ojej Hammam ???? 17.04.06, 10:32 no to ja bardziej dosadnie też moge na priva;-P Odpowiedz Link
a.g.n.i Porównawczo;-) 17.04.06, 10:55 zapodałam na szybko na łapę HB, Iris Poudre i Caleche. To chyba jednak nie aldehydy;-P wciąż się na nich nie znam, ignorantka ze mnie ciągle;-) za to czuję jeszcze chyba trochę róży w HB;-) No urocze, urocze. Lecę pod prysznic, zanim zbrzydnie;-P Odpowiedz Link
a.g.n.i My Queen, hmmm 16.04.06, 23:12 Nosiłam dziś i mam mieszane uczucia. Sam zapach podoba mi się bardzo, ale jednak chyba się na mnie nie sprawdza. My Queen jest urocza po prostu. Czuję fiołka - leciutko - i to już by wystarczyło, aby moja sympatia dla tego zapachu kwitła;-P Potem wychodzi piękna słodycz, taka niby jadalna, ale nie nachalnie. Roboczo nazwałam to kiedyś migdałowym mlekiem i chyba przy tym określeniu zostanę. No ale znów mam ten sam problem, co kiedyś z Heliotrope. Przez pierwszą połowę dnia fruwam sobie z myślą "Ach, jaka jestem słodka;-P", a pod koniec dnia juz mnie to irytuje;-P. Chyba zostawię sobie resztę próbki do wąchania, w wąchaniu jest super - a i w ponoszeniu na nadgarstku przez godzinkę też. Potem niestety, powiedzmy, pojawia się pewna niezgodność charakterów;-P PS. Byłam dziś "taka słodka" dla teściowej;-P W nagrodę dostałam cukrowego baranka;-) Może to i przez tego baranka miałam dość słodyczy;-P. Baranek i My Queen to widac za wiele szczęścia na raz;-P Odpowiedz Link
sorbet Eau Sauvage zmienione? 12.05.06, 17:32 Wydaj mi się że pachnie odrobinę "skorzaniej" niż przedtem, bardziej wyraziście... Czy tez tak myślicie?:-) Opakowanie inne - ale to już od pewnego czasu pod dyr. Slimane'a. Odpowiedz Link
a.g.n.i 24 F - to chyba dla mnie jakiś pechowy zapach... 19.05.06, 00:09 Znów dziś miały ostry test stresu. Tak jakoś trafiam w nich na ciężkie jazdy. Ostatnio, gdy je nosiłam, miałam tak potwornie ciężki dzień w pracy, że omal nie rzuciłam wymówieniem. Dziś może trochę inaczej, ale znów mam fatalny dzień - i w pracy i w ogóle. Z ojcem też niedobrze, wywiązało się zakażenie gronkowcem, a ma za słaby organizm już chyba. I w pracy też dziś cały dzień w nerwach siedziałam, juz i przez to i przez "pracowe" sprawy, ech. Chyba się zraziłam do tego zapachu. Tzn. nawet nie rzuca mnie na niego jeszcze... ale zwyczajnie się przesądna robię. No nie przynosi mi szczęścia. Chyba go więcej nie założę... Odpowiedz Link
ilal Re: Blog forumowy - trzecia edycja 18.06.06, 15:05 Z wielkim smutkiem odnotowuję brak wpisów w tym ogromnie ciekawym wątku, który był dla mnie prawdziwą skarbnicą wiedzy. Czy już naprawdę nic Was nie pociąga? nic nie budzi pożądania, ciekawości? Czy to upał za oknem, czy też cudowne opisy wrażeń rozmywają się w innych wątkach? Szkoda... Odpowiedz Link
elve Re: Blog forumowy - trzecia edycja 18.06.06, 20:10 rzeczywiście, a przecież wcale nie przestaliśmy testować :) ja się ostatnio wyżywam na blogu, może dlatego nic tu nie piszę. no i może pora na nowy wątek, bo ten strasznie długi się zrobił? Odpowiedz Link
icegirl Re: Blog forumowy - trzecia edycja 18.06.06, 21:13 Wybieram się do Warszawy w przeciągu 2-3 tygodni. Gdzie mam iść, żeby skorzystać z takiej okazji zapachowej?:) Odpowiedz Link
rawita Re: Blog forumowy - trzecia edycja 18.06.06, 22:41 Na Mokotowską 24!! Powąchać CdG :) Odpowiedz Link
sorbet i GaliLu (hotel Europejski) po the Different 19.06.06, 09:54 Company, Miller Harris, MPG. Quality (Marriott) po Creed, AG, LArtisan, Penhaligons... Odpowiedz Link
olesiam Re: Blog forumowy - trzecia edycja 22.06.06, 12:15 Wczorajszy dzien-tak sie potoczyły sprawy, ze byłam w 7 perfumeriach...miałam ogromny głód testowania, nawet nie podpisywałam papierków,ale we wszystkich sieciowych dałam szanse nigdy dotąd nie testowanym zapachom-Jadore,różne Poison,Paco Rabbane, Boss'y itp.Spodobało mi sie czerwone Valentino z nutą figi:)Po wyjsciu z pracy po 21 nadal było mi mało, i mimo błyskawic przeszłam sie do Sephory w GC-tu nastąpiło apogeum-pierwszy raz na sobie miałam ...Light Blue, nie jest to takie złe nawet, ale faktycznie-to ten zapach którym pachną ulice i biurowce:(W autobusie tez kołatała mi sie mysl-ja juz to kiedyś nosiłam!-tak, to Bahiana bez egzotyki...ta sama radość, zbyt dużo radości nawet, te same cytrusy, piżmo...brakuje tym zapachom tajemnicy,pazura, nieprzewidywalnosci w noszeniu.Pomimo poczatkowych zachwytów zrezygnowałam po 3 próbkach z Bahiany, wrecz zaczeła ona mnie denerwowac i bez żalu pozbyłam sie czwartej... Zastanawiam sie juz który zapach bedzie następny, mysle ze ponosze wieczorem jakiegos Bossa, ot co:) Odpowiedz Link
sorbet W malenkiej perfumerii 25.06.06, 15:33 w uroczej miejscowosci:-P we Wloszech Helmut Lang EDP za 90 euro. (brr) Pachnie zupelnie inaczej niz EdC jak dobrze pamietam. Mocniejszy. Ale sprobowalem Cuiron (byl, zeby bylo smiesznie tylko tester) Nie az taki skorzany jak go opisano w moim odczuciu, za to ma cos vinylowego, zupelnie jak jakis mocniejszy Odeur 53 i slabszy CdG2MAN. Plyn oraz lotion do ciala byly po 20 euro. Za drogo w porownaniu z naszym Ale. Pelna byla oferta Hermesa. Superancki byl edOrange Verte, swieziutki i cytrynowy, na taki upal wrecz niezastapiony. Niestety nie ma hermessence. Terre pachnie jak Bmen. Kurcze, chyba nie zauwazylem nowej damskiej wody. Mnostwo faktycznie wycofanych ofert. Trussardi biale (damski, straszy zimna staroscia), czarny (meski, fajny). oraz inne. Tak czy siak Wlosi pachna - o ile wyczuwam, Acqua di Gio- podobne:-))) Na wysokosci 3000 fajnie pachnie Osmanthus - ale wkrotce zastapiony jest przez Avene, Vichy 50, lub czyms 30 kokosowym:-))) Odpowiedz Link
olesiam Re: W malenkiej perfumerii 25.06.06, 20:30 Terre pachnie jak Bmen Niiiiieeee:)!!!Terre pachnie jak CdG2+Ogród Sródziemnomorski+sól EdM:) Pozdrawiam:) O. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Blog forumowy - trzecia edycja 01.08.06, 08:54 Tak mnie szlag trafia przez ten wypadek z Palisandrem, że muszę gdzieś negatywne emocje wylać:-((( Oczywiście nie mogłam uwierzyć we własne szczęście, zaczęłam przy tym gmerać łapami i całkiem cholerstwo rozwaliłam. teraz już z psikacza nie leci nic, po jego zdjęciu i przy naciśnięciu gdy butelka jest odwrócona do góry dnem coś tam się wychlapuje... Jeszcze dziś mam ciężki dzień w pracy... juz nie będę precyzować, ale takie słowa mi dziś poleciały i na samego Palisandra i na CdG w ogóle, że mnie miłośnicy tej marki chyba powinni natychmiast na listę wrogów wpisać... A jeżeli słowa mają moc sprawczą, w co wierzę, to lojalnie ostrzegam, że firmę chyba czekają jakieś przejściowe kłopoty (spadek sprzedaży etc.), bo tyle posłanych w eter przekleństw gdzieś się musi odznaczyć... No to pięknie. To mnie czeka butelka z rozlewni podróbek, tak? A jak mnie całkiem szlag trafi, to obrażę Palisandra jakąś najpaskudniejszą z możliwych flaszką z wielkim napisem na froncie "Refan" czy "Nicole". I specjalnie najbrzydszą wybiorę! No juz mi trochę lepiej. Lecę do pracy... Odpowiedz Link
m23p31 Re: Blog forumowy - trzecia edycja 01.08.06, 09:06 Haj, a jak dasz inny korek to powinno dzialać, kiedys spadła mi butelka Sensi i zepsuł sie psikacz, obrabowalam testery w supermarketach i jedna nasadka psikająca podpasowala i działało. Nie ma sensu krecić i tp, najlepiej od razu dopasuj. Odpowiedz Link
olesiam Re: Blog forumowy - trzecia edycja 01.08.06, 10:09 Współczuje:(Wczoraj robilam dla mamy atomizer z Zagorskiem, i serce mi drżało... W Nicole w Arkadii juz nie chca sprzedawac pustych atomizerów,dziala tylko chwyt "kupilam u Panstwa, ale atomizer mi sie popsuł...", ale w Sephorze sa nowe całkiem gustowne 30 ml za ok 26 zl.A moze idz do Guerilli?moze maja stary pusty tester i uzycza nakladki? O Odpowiedz Link
a.g.n.i No i nic nie działa niestety... 01.08.06, 23:55 Też myślałam, ze w takim przypadku wystarczy zmiana nakładki... ale to chyba nie tylko o to chodzi, tam jakby się coś blokowało... Teraz ręce mam w Palisandrze, nos mam w Palisandrze, biurko i sukienkę mam w Palisandrze, kota mam w Palisandrze, moje rybki otrzymały kolację z dodatkiem Palisandra a kubek od herbaty też mam w Palisandrze cały i zawartość kubka oczywiście też jest Palisandrem doprawiona... a wszystko przez próby najpierw uruchomienia psikacza (w tym przepłukania go, przedmuchania, przetkania igłą i innych sadystycznych działań), dopasowania innych nakładek i wreszcie sprawdzanie, w jakim ułożeniu coś leci z butelki po zdjęciu nakładki... aha, mam dziury w palcach chyba od naciskania tej cholernej rurki, ale przynajmniej wiem, że wtedy leci więc w ostateczności będę miała z niego perfumy lane... Tak się teraz zastanawiam, może w ogóle ta partia butelek jest jakaś felerna? Ciekawe, dlaczego CdG zmieniło opakowanie tej serii? A jeśli było więcej takich przypadków? Odpowiedz Link
sorbet Re: No i nic nie działa niestety... 02.08.06, 01:32 Moje Rose i Sequioa dziajają bez probl. Tylko Palisander kaput:-) nawet nic już nie leci. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: No i nic nie działa niestety... 02.08.06, 08:10 mój jeszcze leci, leje się po naciśnięciu rurki i przechyleniu zaraz potem butelki (ciągle sprawdzam;-P) a z tłuczeniem to poczekam, aż pierwszy ukręcisz łeb swojej flaszce;-P Odpowiedz Link
sorbet Re: No i nic nie działa niestety... 02.08.06, 13:53 Możemy urządzić wspólne kręcenie flaszkom łbów:-)) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: No i nic nie działa niestety... 02.08.06, 16:45 dobry pomysł, zawsze to się jakos odpowiedzialnośc za wykonanie na dwie osoby rozłoży, jak się coś nie uda:-P Odpowiedz Link
emzetka5 Re:Caleche Hermesa 26.08.06, 17:33 Gdzie mogę kupić oryginalne Caleche Hermesa? Odpowiedz Link
m23p31 na allegro na przyklad 26.08.06, 17:35 www.allegro.pl/search.php?string=caleche&category=135&country=1 w wersji jaka lubisz Odpowiedz Link
icegirl Jak icegirl kupowała L'artisan 27.09.06, 10:59 Nosiłam się z mocnym zamiarem kupienia Dzing! Korzystając z tego, że byłam w Warszawie, wybrałam się do perfumerii. Podchodzę do półki L'artisana, aplikuję sobie na rękę Dzing... O... A tu jest to Tea for two (druga ręka). Jaki ładny flakonik? Co to? Premier Figuier? Wnętrzne łokcia. I UMARŁAM! Każdy zapach był przepiękny, oryginalny, niepowtarzalny. I każdego chciałam mieć. Publika w osobie kolegi zadecydowała o Młodym Figowcu. Od wczoraj jestem szczęśliwą posiadaczką. Otrzymałam próbki Dzing! i Herbatki. Zdaje się, że wiem już, na co zbierać. Odpowiedz Link
sniezy Re: Jak icegirl kupowała L'artisan 27.09.06, 11:03 Witaj w gronie miłośników młodego figowca:) Gratuluję zakupu! Odpowiedz Link
lucapuka Re: Jak icegirl kupowała L'artisan 27.09.06, 11:20 Ło matko, modlę się żeby moja noga nie postała w Quality. Na razie mi nie grozi, ale jak będziecie tak kusić...Żeby tak wymyślono sposób na karmienie dzieci oparami perfum matki... Odpowiedz Link
olesiam Re: Jak icegirl kupowała L'artisan 27.09.06, 20:26 Czemu pani Icegirl nie mówiła , ze jest Icegirl?:)pozdrów pieknego kolege!:) pozdrawiam:) O. Odpowiedz Link
icegirl Re: Jak icegirl kupowała L'artisan 08.10.06, 16:54 Olesiam, masz maila na gazecie:) Odpowiedz Link
elve Re: Jak icegirl kupowała L'artisan 28.09.06, 03:08 no własnie. i co by było, jakbysmy mieli więcej rąk? :D Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Blog forumowy - trzecia edycja 07.10.06, 23:12 Noszenie dziś Sa Majeste la Rose po pierwsze zapewniło mi niezwykle miły dzień, po drugie... odrobinę "wyleczyło mnie" z tego zapachu:-)Tzn. podoba mi się bardzo nadal:-) Ale czy tak bardzo chcę go mieć? Może nie. Ale na pewno chcę czasem móc powąchać i/ a zwłaszcza ponosić na nadgarstku:-) Na początku po prostu róża:-) Pełna, świeża, rozkwitła, wilgotna. Gorącoróżowa:- ) Może w pierwszej chwili pobrzmiewa odrobinę "bułgarskim olejkiem", choć dla mnie to akurat bardzo miłe skojarzenie. Pamiętam te olejki w drewnianych futeralikach, najbardziej lubiłam wąchać sam futeralik, drewno przesiąknięte olejkiem... I to chyba właśnie troche taki "olejek na odległość" - nie wąchany z fiolki (wtedy zabijał;-P), tylko właśnie zostawiony na drewnie. Wrażenie "olejku" potęguje też forma zapachu, czyli ta wersja bezalkoholowa, jakby właśnie nietłusty olejek:-) Z niektórymi zapachami Lutensa skojarzyłam sobie tę formę już na amen, dziwnie się czuję np. używając czasem AS w wersji EdP, której mam trochę w atomizerku:-) To leniwe, niespieszne rozcieranie płynu na skórze jakoś mi się "wdrukowało", właśnie na AS i Sa Majeste:-) Czuję też trochę zieleni. Może to właśnie ta "świeżość płatków", pięknie oddana. Ale nie tylko. Jest w tym zapachu jakaś miękkość, przytulność, coś co sprawia, że cudnie układa się na skórze, jest ciepły, żywy i co ważne - nieprzesłodzony. Często w różanych zapachach czuję albo za dużo cukru, albo jakąś dziwną pieprzność, pikantność - to pewnie ma być oddanie zapachu tej najciemniejszej róży:-) - to drugie akurat lubię. Cukier mniej. Tu nic takiego, całkowita harmonia, miękkość, czułość, a jednocześnie sporo takiego żywotnego ciepła. Czuję też coś drzewnego, stąd może ta miękkość zapachu na mojej skórze... No wlaśnie:-) Ostatnio "padłam" z wrażenia zobaczywszy w recenzji Senty linka do nut Musc Ravageur, hehe - wydawało mi się, że sprawdzałam kiedyś MR na BN, a tu taka niespodzianka:-) I sandałowiec i gwajak w bazie. No to mamy wyjaśnienie, czemu ten potwór taki na mnie grzeczny się robi, hehe. Odpowiedz Link
lune Rumeur, Bright Cristal i L Lempicka 10.10.06, 23:26 nieszczescia chodza ... trojkami :( wizyta w sephorze z proba pretestowania nowosci zakonczyla sie klimatami kleski ; Rumeur - mysle ze dla wielbicielek szyprow - a wiec z pewnoscia nie dla mnie :( ostre kwiatowe nuty, duszaco slodko plus kwasno ostra nuta - wszystko razem - trwa niezmiennie wiele godzin na skorze i wcale nie chce 'ewoluowac' :( Bright Crystal ... jak dla mnie obciach :( salatka z ogorkiem ; po wielu godzinach na skorze - nawet mily ... ale te wczesniejsze doznania ! L ... przyznam ze szukalam w niej tego o czym pisaly mile forumki na forum ... znalazlam wymyslny flakonik - i cos jak przypalony cukier ??? (solar notes ?) - czyli cos czego moj nos nie chce, nie przyjmuje, protestuje ... jak wy to robicie ze czujecie tak pieknie ta 'L' ??? gorzka pomarancza, cynamon... nuty drzewne, pizmo ... a ja nic !!!! oprocz przypalonego cukru ... slodko-gorzkiej spalenizny ... :((( lune Odpowiedz Link
sorbet Re: Rumeur, Bright Cristal i L Lempicka 11.10.06, 01:40 L wąchałem z butelki i to mi w zupełności starczyło. Rumeur straszliwie kwiatowy. To bez prawda? Razem z Mają wyczytaliśmy w odbiciu opisu z butelki jescze jaśmin sambac, ale nie czuliśmy:-P B. Cristal ma fantastyczny korek, idealny byłby dla Naomi Cambell (do walenia po głowie asystentki) Wąchaliśmy jeszcze Lalique w prostym i b. fajnym flakonie. Pachnie wodą różaną Dermiki. Z męskich CK Euphora jest całkiem fajny, cytrynowo-kardamonowy, ale nie zbyt rozrzewający. Terre bardzo ale bardzo cytrynowo-wetiwerowy. Ale na papierku. NIe doczekałem już dna. To zupełnie inny zapach niż pamiętam z Włoch. Hmm. Odpowiedz Link