Blog forumowy - trzecia edycja

    • a.g.n.i Rose de Rosine 23.11.05, 23:48
      Hmmm...
      Niestety, na mojej skórze daje sygnały "nie dorosłaś do mnie, smarkulo". Hehe.
      Mocny, słodki, ale nie jest to ta "jadalna" słodycz płatków róży. Coś w nim
      jeszcze siedzi, podobno fiołek. Ale nic tam nie ma wiośnianego i niewinnego.
      Intensywna, w pelni rozkwitu, dumna kwiatowa słodycz. Zapach zdecydowanie
      dla "dojrzalej kobiety". Hehe, teoretycznie to w moim wieku nią jestem;-)...
      ale widać nie tak. To wlaśnie dojrzałość życiowa, nie tylko metrykalna
      potrzebna. Nie jest też "seksowny", to nie jest zapach, który ma kusić i zwalać
      z nóg;-). Nie ta bajka. Natomiast nosząc go kobieta może się chyba czuć pewna
      siebie, spokojna i piękna taką "wewnętrzną urodą". I ma ten zapach raczej tylko
      dla siebie. Otoczenie może się co najwyżej zachwycić, że jest "piękny".
      Przyznam, że czuję się w nim jak "przebrana". Dziwne uczucie. I to chyba nie
      dlatego, że kojarzy mi się z moją mamą - za krótko ona go chyba ma, żeby mi się
      kojarzył. Poza tym, specjalnie mam jej perfumy "do wąchania" od kiedy z nią nie
      mieszkam. L'air du Temps nosić nie mogę (wącham sobie z koreczka tylko) za to
      pomarańczową Sonię i J'adore czasem nosze i nie czuje, żebym jej "podbierała
      perfumy" - no, J'adore akurat ja miałam pierwsza;-). Po prostu sam ten zapach
      daje mi sygnały, że "nie jest dla mnie". choć obiektywnie nie rozwija się źle,
      nie brzydnie, nie boli od niego głowa. Nawet nie kłóci się z moją skórą, to nie
      to. Jestem w nim "nie w swoich piórkach";-) - i tyle. Idę zmyć;-)
    • sorbet Perfumy i imprezy 26.11.05, 23:09
      Ostatnio byłem na fajnej, dużej imprezie (sushi, drinki i teges). Zostałem
      przedstawiony jako "człowiek który zna dużo zapachów":-))). Rozmawiałem z
      b.sympatyczną dziewczyną o perfumach, zapachach... Stwierdziła, że lubi
      paczulę, ale tę najbardziej organiczną, piwniczą. Wiecie, nie tylko my tak
      mamy z zapachami:-).

      Ale był pewien problem. Chciałem połapywać perfumy, których ludzie
      używali na dużej, fajnej imprezie, lecz nos miałem totalnie zatkany. Nic nie
      czułem. Nawet własny, mocny Bois des Iles gdzieś wyparował. Już rozumiem dramat
      ludzi, którzy nie czują nic na siebie. Miałem ze sobą fiolkę, ale przecież nie
      będę "pudrować" sobie za uszami, nie. Dopiero jak wyszedłem z imprezy, na
      świeżym powietrzu coś zaczęło dziać. Powrócił do mnie ten "arystokratyczny",
      kwiatowo drzewno mleczny obłoczek BdI. Pomyslałem, że te nasze perfumy są
      naprawdę egoistyczne. Dają człowiekowi się pocieszyć dopiero, kiedy wraca
      samotnie z imprezy. Z drugiej strony, jakie to też krzepiące:P
      • a.g.n.i Re: Perfumy i imprezy 27.11.05, 00:03
        Poszłam dziś do opery w Shalimarze, moja mama w Rose de Rosine. Shalimara
        czułam, Rosine tez. Obok mnie siedziały jakieś dwa Angele i jedna Stella;-).
        Czułam wszystko;-)
        Natomiast na takich imrezach, co to drinki i nie tylko, to fakt, nos wysiada. A
        po powrocie i tak czuję od siebie głównie dym papierosowy, wrrr!
      • nitulina Re: Perfumy i imprezy 27.11.05, 00:33
        No ale pocieszające też jest to że jak padniemy to zawsze mogą powiedzieć tak
        "pijany ale porządnie pachnie he he "
        • a.g.n.i Re: Perfumy i imprezy 27.11.05, 00:59
          o przepraszam, ja zawsze wracam na wlasnym nogach i to zawsze na dwóch;-P
        • nitulina Re: Perfumy i imprezy 27.11.05, 01:25
          Ja w sumie też, czasem nawet własnym samochodem ;(nie nie nie jeżdże z %),ale
          pomarzyć o spektakularnym upadku zawsze można.
    • a.g.n.i Jeszcze slowo o Dzingu;-P 27.11.05, 17:25
      chyba powoli robię się nudna i monotematyczna;-P
      Ale tym razem to juz nie moje zdanie - i musze opisać, bo się serdecznie
      uśmiałam a jednocześnie straaasznie obraziłam;-DDDD

      Moja przyjaciółka najpierw stwierdziła, że "miałaś już różne śmierdziele, ale
      ten to już jest wybitny". Zaśmiałam się z dumą, hehe. Za chwilę usłyszałam że
      jest "geriatryczny", hmmm... po chwili że "geriatryczny i awangardowy" i
      że "tak by mogła pachnieć stuletnia rosyjska hrabina opowiadająca zdartym ale
      ciągle arystokratycznym głosem z dumnym skinieniem powykręcanej artretyzmem
      dłoni o chudych upierścienionych palcach, że "to właśnie ze mną Witkacy miał
      swój pierwszy raz"..." Padłam. Ze śmiechu, ale oczywiście obraziłam się też.
      Wiecie, tak nie na poważnie;-P, ale poprzepraszać trochę się każę, a co;-)
    • sorbet Sweet 30.11.05, 20:51
      Ostatnio "wyciągam" z Wood Coffee jakis puder ala Fleurs de Citronnier SL. Taki
      piżmowo-waniliowy, nie jest tak kwiatowy jak u SL ale też fajny. No i mam
      problem. Mleko (BurntSugar) czy puder (Wood Coffee). Chyba puder, bo mleko mam
      np. w Chanel BdI, a puder nigdzie. Jak na złość w White też czuję "mleczko".
      Zwariować można.
      • a.g.n.i A co, zastanawiasz się co kupić;-P? 30.11.05, 21:05
        może jedno i drugie, hehe...
        • sorbet Re: A co, zastanawiasz się co kupić;-P? 30.11.05, 21:26
          No zastanawiam się mocno. Nie kuś proszę!!! :-P
      • voluptas Re: Sweet 16.12.05, 20:42
        Sorbcie, czy CdG Sweet też będę dostępne w Warszawskiej Guerilli? Sama myśle
        intensywnie o Bruntsugar... ;)
        • sorbet Re: Sweet 17.12.05, 00:44
          Chyba nie ma Sweet. Jutro czyli w sob. jeśli śnieg nie będzie tak jak dziś
          padać to chyba wybiorę się do sklepu. Zdam "raport":-P
    • sorbet Arabie SL 14.12.05, 15:37
      pamiętam że wersja EdP była o wiele mocniejsza i mroczniejsza. Tu czuję mleczne
      pomarańcze, smakowite, gęste, jak jakiś dobry likier:-P Później dopiero gorycz
      czekolady, suszonych śliwek itp. A jeszcze później wanilia, odrobinę pudrowana.
      Jako coś do ciała, niam.
      • sorbet Re: Arabie SL 14.12.05, 18:49
        Czuję też korzenie:-) imbir napewno, wychodzi też nutka drzewna (d.
        sandałowe?). Skórka pomarańczy w "lukrecji z ambry" :-)). Ogolnie nawet
        przypomina mi Burnt Sugar, bez oczywiście kwiatowości.
        • a.g.n.i Re: Arabie SL 14.12.05, 22:08
          no, na mnie ta właśnie wersja jest bardziej kwaskowato-owocowa, sympatyczna,
          ale jakaś inna. Bardzo długo się naczekałam, zanim na mnie wylazł sandałowiec,
          a przecież to nuta, która mnie raczej lubi... Te suszone sliwki (ale
          kalifornijskie, nie "nasze" wędzone) i figa plus przyprawy (sproszkowane
          korzenne chyba - nie wiem, co dokładnie, nazwałyśmy to z Olą
          roboczo "sproszkowanym zielem angielskim", z tym że w tej wersji są mniej
          wiercace w nosie) trzymają się chyba najdłużej. a w wersji EdP sandałowiec
          wylazł na mnie bardzo szybko i przepięknie się snuł po skórze. Tu też jest...
          ale czekam na niego.. i czekam... i czekam;-P

          Hehe, a ja wlasnie ciężki zachwyt przeżywam;-P. Psiknęłam się w Sephorze męskim
          Tumultem. I zapomniałam. I w domu coś mi niesamowicie pięknie pachnie takim
          czystym żywym drewnem z nadgarstka... ki diabeł, zastanawiam się, co ja tu mam,
          myślałam, że to może White się tak zmienił (a też tam na mnie drzewo, hehe,
          wychodzi pięknie) ale nie, bo White miałam "pośrodku" a ten zapach jakoś tak z
          boku łapki i wyżej,... aż w końcu skojarzyłam. Nie ma co, lubią mnie te nuty i
          już...
    • a.g.n.i Heliotrope... niestety:-( 17.12.05, 02:05
      Okazuje się po raz kolejny, że to, co mi się podoba, nawet bardzo,
      niekoniecznie sprawdza się w noszeniu. Heliotrope zauroczył mnie od pierwszego
      powąchania. Miękka, biała, migdalowa słodycz, przy czym nie tak sztuczna jak w
      Rahat Loukoum (które, żeby było śmieszniej, leży na mnie świetnie). Nic, tylko
      wąchać i nosić, ba, widziałam go jako jeden z zapachów które będą mi "smakować"
      w sensie dosłownym (do tej perwersji już tu się przyznawałam;-P). Próbkę
      dostałam już dawno temu, ponosiłam symbolicznie na nadgarstku, podobało mi się,
      ale "poważny" test ciągle odkładalam. W każdym razie zapach miałam zakodowany w
      glowie jako na tyle przyjazny, że nie będzie "wycinal numerów".
      Zapomniałam jednak o czymś. Już dwa razy moje testowanie zapachów z heliotropem
      nie zakończyło się satysfakcją (Apres l'ondee i L'eau d'hiver zmieniały się na
      mojej chimerycznej skórze w cos drażniącego, plaskiego i suchego). Wyjątkiem
      był Rahat Loukoum a ja na jego podbudowie żylam w przekonaniu, że heliotrop nie
      może na mnie pachnieć źle...
      Dziś zatem, na fali pewnego kaprysu, sięgnęłam po Heliotrope "na cały dzień".
      Początkowe wrażenia b. pozytywne. Czułam się taka slodka i niewinna;-P aż mnie
      drażnił kontrast z czarnymi ciuchami i moim zwyklym wyrazistym makijażem, a tu
      chcialoby się do tego zapachu być taką wcieloną subtelnością w czymś jasnym i
      powiewnym;-P.
      Do pewnego momentu wszystko szło dobrze. stopniowo jednak robiło mi się za
      słodko. W naturze nadmiar słodyczy zwykle przegryzam czymś o zdecydowanie innym
      smaku;-P. Ale to jeszcze daloby się przeżyć. W pewnym momencie jednak znów ta
      slodycz zrobiła się sucha, podbita czymś "migrenogennym". Co gorsza wąchanie
      ręki dało "efekt lilii", czyli wrazenie, ze powietrze, ktorym oddycham, pali mi
      płuca, dusi, jak jakiś obcy gaz. To pewnie te "białe kwiaty". Nie lubią mnie,
      niestety. Z żalem skreślam zatem Heliotrope z listy rzeczy "upragnionych".
      Naprawdę z żalem, bo myślałam, że będzie inaczej. Taki się przecież przyjazny
      wydawał i dotąd nie czynił numerów. No ale dotąd testowałam go ostrożnie
      raczej, a dziś hojnie na siebie wylałam...
      Z pracy wyszłam półprzytomna i myślałam tylko o prysznicu. Dobrze, że zdążyłam
      przed koncertem wpaść do domu. Nadal troche mnie boli głowa (no, ale to może od
      nocnego szlajania się, bo po koncercie nie wróciłam prosto do domu). Ide chyba
      zaraz spać;-P
    • nitulina Re: Kurczaki...Orginały zamiast oryginały... 29.12.05, 18:30
      Napisałam w komentarzu na allegro, straszny wstyd.
      Dziękuję za uwagę, idę się wstydzić.
      • a.g.n.i Dzisiejsza wizyta w Q;-) 30.12.05, 00:33
        piszę tego posta drugi raz;-) walnęłam myszą w bok laptopa i wszystko sobie
        poszło. Chyba na amen, bo nie ma nigdzie, nie wysłało się zatem za wcześnie...

        Aoud to jak zwykle strzal w dziesiątkę. Bardzo wyrazisty zapach, pisałam już o
        nim. O dziwo, ta przyprawowa nuta na poczatku okazała się być w nutach... gałką
        muszkatolową. W głowie jest jeszcze róża. Potem przez cały czas trwa ta dziwna,
        wibrująca nuta, która mnie urzekła w tym zapachu. To może właśnie to drzewo
        agarowe? W sercu jeszcze sandałowiec jest, na razie jednak go nie czuję. Aoud
        ma charakterek, oj ma;-) Nie mięknie na końcu tak jak Gaiac. Ale oprócz tej
        wyrazistości ma tez coś, nie wiem jak to nazwać. Coś sterylnego? Aptecznego
        może trochę...
        Rozczarował mnie niestety flakon. spodziewałam się, że tak jak Gaiac będzie
        inkrustowany drewnem i z drewnianym korkiem. Niestety, zamiast tego jest taki
        po prostu złocisty metal. Średnio to wygląda, Olesia miała rację krytykując
        flakony Micallef. Z drugiej strony flakon Gaiaka jest niepraktyczny wielce -
        ten drewniany korek kiedyś tak mi się zacisnął na atomizerze, że musiałam go na
        siłę rozbrajać, w końcu mojej sily nie starczyło, cud, że butelka uszła z
        życiem. tu przynajmniej problemu nie będzie, ten metalowy korek lata cały.

        Wąchałam Carthusię też. Mam próbki Ligea la Sirena i Aria di Capri. Na papierek
        wzięłam jeszcze Carthusia Uomo i Io (nawet fajne, zdaje się, że figa to poza
        ananasem kolejna owocowa nuta, którą nawet lubię). Aria di Capri odstraszyła
        mnie składem (cytrusy i jeszcze brzoskwinia), w koncu odważyłam się psiknąć na
        papierek. Gdzieś w środku zapachu efekt mi się spodobał i poprosiłam o próbkę.
        Ale teraz już na papierze znów mnie denerwuje trochę. Na papierze bardzo podoba
        mi się natomiast Ligea la Sirena. Jakby pewne podobieństwo z... Shalimar?
        Dziwne;-) Zobaczę na skórze, to na razie wrażenia z papierka.

        Aha, Malabah Penhsligons mam na skórze też. Wyraziste, ale na mnie idzie w
        stronę lekko mdlącej słodyczy. Trochę podobne w wyrazie do In Black?
        Jako stuprocentowa kobieta dostałam jeszcze próbkę Hammam Bouquet (a gdzieś mam
        jeszcze resztkę poprzedniej) i Blenheim Bouquet;-P. Żeby juz na takie całkiem
        dziwadło nie wyjść, poprosiłam o próbki Rosine i tym razem nie była to męska
        róża;-P, tylko Un Zest de Rose i Folie de Rose. Testy wkrótce.
        • sorbet Re: Dzisiejsza wizyta w Q;-) 30.12.05, 01:26
          a.g.n.i napisała:

          > Potem przez cały czas trwa ta dziwna,
          >
          > wibrująca nuta, która mnie urzekła w tym zapachu. To może właśnie to drzewo
          > agarowe?

          Tak, to wibrująca, mocna, "ostra", sucha i zarazem jak wilgotne drewno, bardzo
          drzewna nuta jest oud. To chyba najmocniejsza nuta drzewna jaką znam:-P W
          Sequioa też jest tego trochę.

          Nie dziwię się wcale, że nie ma tego drewna na butelce. Za dużo by kosztowało:-)
          Och, jutro ponoszę Nuit. Też ma cudowne oud.
          • a.g.n.i Re: Dzisiejsza wizyta w Q;-) 30.12.05, 01:30
            myślisz, że na butelce Gaiaka jest prawdziwe drzewo gwajakowe? Hmm. nigdy go
            nie widziałam. Znajomy rzeźbiarz kiedyś miał, ale nie zalapałam się na nie...

            Drzewo jest obłędne. A chodził za mną ten zapach, przyznam teraz, już jakiś
            czas, ale się wstrzymywałam;-P
            Porównam w wolnej chwili z Sequoią, Sequoia też jest charakterna, hehe. A Nuit
            nie znam.
            • sorbet Re: Dzisiejsza wizyta w Q;-) 30.12.05, 01:31
              Nuit mam jeszcze kropelkę:-) Pokażę, albo dam fiolkę powąchać, hehe.
    • sorbet IUNX 02.01.06, 23:28
      09. Mąka:-P, biel. Irys lżejszy niż w Hiris. Przez chwilkę delikatna zieleń,
      miękkość. I Kyoto. Nie mogę uwieżyć, bez dymu, bez kadzidła, bardzo lekki, ale
      jednak Kyoto. Wspólna nuta: drzewo teakowe:-) Teak + irys. Wow.

      00. Ogórek. Ale jaki fajny. Świeżo pokrojony, wilgotny, ogórkowy. Dalej jest
      zieleń, nawet gorzkawa (liść fiołka), i coś pudrowego, zarazem mdłego:-) (to
      pewnie green wheat) To tylko kilka składników, jakoś nie skleją się do siebie.
      Przyznam sie szczerze, nie wiem co o tym myśleć.

      Zostają jeszcze 03 (liczę na absinths) i 08 (kwiat pomarańczy, tralala...)
      • sorbet Re: IUNX 02.01.06, 23:30
        O wreszcie w 00 czuję miętę. Prawie jak w CdG Sherbet Peppermint, czyli
        leeeeciutko, chłodniutko, ale nie tak słodko. Mięta + ogórek, hehe.
        • sorbet Re: IUNX 08 03.01.06, 00:55
          08 z kwiatem pomarańczy okazuje sie podobny do olejku z neroli, gorzki, ostry,
          nie wiele ma wspólnego np. z zapachem "żywego" kwiatu grejpfruta. Zielony!
          Lekko rozgrzewający. Faktycznie "pszenica" łagodzi te neroli. Powściągliwy
          kwiat pomarańczy, to chyba niemożliwe, nonie:-P

          W 00 wyłazi piżmo:-)
      • a.g.n.i Drzewo teakowe? 02.01.06, 23:57

        • a.g.n.i Re: Drzewo teakowe? 02.01.06, 23:58
          za szybko mi się wysłało, enter sie zrobił;-P
          miałam poprosic o parę słów więcej o tym drzewie;-)
          • sorbet Re: Drzewo teakowe? 03.01.06, 00:19
            Nie mam pojęcia jak to pachnie:-) pamiętam tylko że w Kyoto jest (Pewne dziecko
            stwierdził, bardzo słusznie zresztą, że pachnie jemiołą). I tu też:-P Więc "coś
            jest na rzeczy", hehe.

            Pachnie bardzo bardzo fajnie:-). Delikatne, "świeże", suche drewno. Musimy się
            spotkać, i dam spróbować:-)
    • olesiam Kyoto Avignon Zagorsk 04.01.06, 15:08
      A ja sie martwilam, ze nie podpisalam fiolek i nie rozroznie...
      Wrazenia po Avignion-tak zapamietalam kosciol Mariacki w Gdansku, i choc
      wlasnie tam znajduje sie Sad Ostateczny Memlinga (kopia,historyk sztuki sie
      odzywa:)to nie taki on straszny, to chyba najlepiej i najbardziej obiektywnie
      oddana atmosfera kosciolow, bez palpitacyjnego MdM , lilij w Pasage d'enfer i
      ziol w BC.jezeli podtykam lape pod sam nos, owszem serce podchodzi do gardla,
      plyt Cohena nie nalezy kupowac w pakiecie z Avignon:)ale w noszeniu calkiem
      komfortowy.
      • olesiam Re: Kyoto Avignon Zagorsk cd 04.01.06, 15:16
        o matko,taki delikatny ten laptop, ze cokolwiek dotkniesz wysyla...

        Wiec cd
        Kyoto przypomina troche Tumulte meski, paczula fajna,rozrzedzona czyms miekkim,
        slodkawym, ciekawa jestem jakie wrazenia maja buddysci wchodzac do kadzidlanych
        wnetrz kosciolow?
        Zagorsk ujmuje jak zwylke chlodem drzew, powietrza i kadzidel.bardzo
        elegancki.jak mowi Aldusem "Zagorsk to idea". musze skombinowac wieksza probke
        dla mamy, w czasie studiow czesto jezdzila w plenery do Zagorska, ma piekne
        zdjecia.
        pozdrawiam
        O.
        • a.g.n.i Re: Kyoto Avignon Zagorsk cd 04.01.06, 19:16
          muszę sobie przypomnieć Kyoto i Zagorsk przy okazji, a Avignon nie znam w ogóle
          (akurat go nie było, jak w CdG byłam). Zresztą i tak zawojował mnie wtedy
          Jaisalmer;-)
          Z Kyoto mam mgliste wspomnienie czegoś bardzo właśnie subtelnego, nie
          dosłownego, leciutko snującego się po skórze - i chłodnego dość. A po Twoim
          opisie to Avignon się boję trochę. Zdaje się, że teraz będę dzielić zapachy i
          moje do nich podejście na erę "przed MdM" i "po MdM". No więc "przed MdM"
          poleciałabym wąchać Avignon z pewną siebie miną i stwierdzeniem w duchu "a
          zobaczycie, że będę to mogła nosić". Hmmm, teraz "po MdM" zbliżę się do tego
          raczej ostrożnie i z dużym szacunkiem...

          A tak OT, to dzięki za przypomnienie Cohena. Właśnie wyciągnęłam jego płyty i
          zaraz którąś do kompa zapakuję. Przez pierwsze dwa miesiące moi domownicy i
          sąsiedzi zapewne będą Ci dziękować... (Potrafię słuchać jednej płyty czasem i
          przez pół roku bez przerwy, a po pół roku zmienić na... inną płytę tego samego
          wykonawcy. A propos wykonawcy, czeka ciagle na Ciebie druga kaseta;-P)
          • sorbet Re: Kyoto Avignon Zagorsk cd 04.01.06, 19:50
            Avignon to taki "kadzidło i nic więcej":-P
            Kyoto trozkę mi jeszcze zostaje, Agni:-)
            • a.g.n.i Re: Kyoto Avignon Zagorsk cd 04.01.06, 20:01
              sorbet napisał:

              > Kyoto trozkę mi jeszcze zostaje, Agni:-)
              >
              No to wyciągnij z tego stosowne wnioski;-P... nie, żebym się napraszała...
              wcale nie;-)
              • sorbet Re: Kyoto Avignon Zagorsk cd 04.01.06, 20:04
                To będzie okazja do porównania, Kyoto vs. IUNX 09:-)
                Nuit vs. Aoud i IUNX 09 vs. IPFM (ale mi skrót wyszedł:P)
    • a.g.n.i Piszę bo zapomnę;-P 08.01.06, 22:53
      Już powoli niektóre zapachy sie ze mnie ulatniaja. 09 - bardzo łagodny, miękki
      i słodkawy irys, potem białe, miękkie "rozwodnione" drewno. Takie drewno - nie
      drewno. W ogóle, stwierdziłam, że pewne nuty w irysie kojarzą mi się z czymś
      takim może odrobinę surowym, jakims leciutko zdrewniałym roślinnym pędem...
      Małe pokrewieństwo tego drewna z Kyoto. Nawet na mnie, łagodzącej zapachy,
      Kyoto dość długo jest wyraziste, leciutko przydymione, czuję też nutkę
      żywiczną, taką dość świeżą żywicę, ale nieagresywną. Nic z terpentyny i innych
      ostrości iglastych. jakiś taki raczej "przełamany patyczek". Ale komfortowe w
      noszeniu chyba bardzo, spokojnie bym mogła Kyoto nosić.

      Nuit au desert został na skórze ledwie cień. Początkowo slodkawe i trochę
      przypalone, potem coraz delikatniejsze drzewo, dośc nawet czyste. Bardzo blisko
      przy skórze. Z moim charakternym Aoud niewiele pokrewieństwa. Ale i Aoud w
      koncu na skórze łagodnieje. Pod koniec noszenia Aoud rozbija mi się na nawet
      wyczuwalnego sandałowca (takiego leciutko "oleistego"), płatki kwiatów i
      oczywiście ciągle trwającą nutę takiego "drzewnego kadzidła". Już w pierwszym
      dniu "poważnego" noszenia Aud miałam skojarzenie z jakąś maleńką świątynką,
      gdzie rozsypane są platki kwiatów, stoją posążki z drzewa sandałowego i jest
      mnóstwo przygotowanego do zapalenia, ale jeszcze nie zapalonego kadzidła.

      Jardins Ottomans, Sorbet powiedział "jak Prada". I fakt. Dość długo. Bo i
      paczula i miękka, czuła słodycz. Ale teraz inne. O ile Prada trwa na mnie w
      pewnym momencie bardzo ciepłą, intymną, pulsującą miękko ambrą, tu wychodzi coś
      chłodniejszego z tej słodyczy. Jakby jakieś owocowe nadzienie z czekoladki.
      Zawsze idea czekoladek z owocowym nadzieniem była mi obca, gdzie czekolada,
      gdzie owocowy krem. I jadłam zawsze "osobno", hehe. No to właśnie wychodzi
      takie nadzienie, samo, bez czekolady;-P

      O Seve Exquise niewiele napiszę;-P już mi się zapachy wymieszały wszystkie. Ma
      być ładne. I jest. Ale coś mnie drażniło w tym zapachu od początku...

      Resztę IUNXów mam na papierkach. Ogórek ogórkowy, potem nawet dość sympatyczny,
      choć to wrażenie obierania zielonej skórki mnie powaliło na łopatki. Teraz
      nawet trochę słodkawy, mily i świeży. Ale moja skóra zrobiłaby z niego
      potworka. Dobrze, że pozostałam przy papierkach. Piołun teraz ładny i nawet
      trochę "piołunowy". Kwiat pomarańczy... hmmm... temu panu już dziękujemy;-P

      Zreszta, wszystko już mi się miesza, za dużo tego było;-) A gdzie było na
      początku lekarstwo, ten "syrop"? Ratunku;-P
      • sorbet Re: Piszę bo zapomnę;-P 09.01.06, 02:42
        Syrop był w Jardins Ottomans!

        Spróbowałem ten MdM. To bardzo "piwniczy", bagienny, mroczny zapach. (Słucham
        Enyi i nawet Tolkien mi się przypomina, scena ścigania Hobbitów w pierwszej
        części:-P) Wilgotny żwir drzewny, tak jak wilgotne kadzidło wietnamskie. Dużo
        paczuli. Nie powiem, że na mnie pachnie kadzidlem, jak, np. Avignon, a bardziej
        chyba PdE.

        Pamiętam, że kiedyś w Kyoto wyczułem tę nutę (teraz już nie:-). Jest też w
        klasycznych wodach męskich, np. tak pamiętam YSL PH (może się mylę:-P),
        to "wetiwerowo-sosnowy" akord:-)

        Natomiast Iris Poudre FM na mnie pachnie .... Chanel5:-P. Irysem pachniało
        bardzo przelotnie na początku, później już aldehydowo, haha, bardzo przyjemnie.
        I świeżo. Jakąś różę i drzewo sandałówy też wyczuję. Teraz pudrowo, piżmowo, b.
        b. fajnie.

        Sa Majesta - super róża, świeża, "niewinna" jak Un Zest, żeby później zamienić
        się w bardzo nieprzyzwojtą, "zwierzęcą" różyczkę:-P

        Agni, proszę o tę różę:-P Źle zapamiętałem i mam Ala nuit, a, nie Sa. Dziękuję
        za AS, Aoud (dużo róży - będę dalej testować) IP (będzie mój ulubiony). Lubię
        5kę:-D
        • a.g.n.i Re: Piszę bo zapomnę;-P 09.01.06, 09:24
          Nie ma sprawy, różą się chętnie podzielę, jak już zresztą proponowałam;-P,
          spora ta probka jest, za dużo dla mnie. A ja chcę A'la nuit powąchać przy
          okazji;-P
          • sorbet Re: Piszę bo zapomnę;-P 10.01.06, 00:41
            AS - pamiętam że Taje mówiła coś o rodzynkach:-) Właśnie tak.
            • sorbet AS vs. Prada 10.01.06, 23:15
              Czy czujecie paczulę w AS? Wczoraj zdawało mi się że tak, kiedy kładłem się
              spać:-) a dziś końcówka Prada momentami przypomina mi tę "końcówkę" AS.
              • nitulina Re: AS vs. Prada 10.01.06, 23:19
                Czuję paczulę w AS...natomiast nie czuję żadnego podobieństwa do Prady.
                Moja skóra wyciąga i intensyfikuje nutę anyżową, straszliwie mdlącą, dopiero
                końcówka jest piękna...ale dla samej końcówki nie kupię.
                • a.g.n.i Re: AS vs. Prada 11.01.06, 00:36
                  ja podobienstwa też za bardzo nie wyczuwam... na mnie w AS najdłużej trwa taka
                  nuta kadzidlano-żywiczna, potem dochodzi do glosu słodycz, ale gęsta i ciągle
                  trochę mroczna... Coś ciemnego, charakterystycznego, nie da się tego
                  duzo "zjeść". Słodycz Prady jest w końcu miękka, jaśniejsza, gładsza - mozna ją
                  w pewnym momencie tak sobie chrupac jak cukierek;-P
                  W AS paczula jest przemieszana z tym czymś balsamicznym, kadzidlanym, w
                  Pradzie wyczyszczona, wypolerowana wręcz - i wydobyta na wierzch.
                  Oba zapachy mi się podobają, ale każdy inaczej;-P
                  • sorbet Re: AS vs. Prada 11.01.06, 00:44
                    Właśnie to jest dziwnie, że Prada mnie przypomina AS, ale nie odwrotnie:-)
                    I tylko końcówka.

                    Z drugiej strony, w Pradzie paczula jest faktycznie czysta i "jasniejsza" (a to
                    b. trafne określenie:-).
                    • sorbet Re: AS vs. Prada 11.01.06, 00:47
                      I muszę dodać, że podobieństwo tym większe, kiedy przecieram tam gdzie
                      aplikowałem zapach rano:-P, i rękę wącham, rzecz jasna:-P (To urok czytania z
                      ręką we włosach:-P)
                    • a.g.n.i Re: AS vs. Prada 11.01.06, 00:48
                      czekaj bo myślę, a to bolesny proces;-P. Jakieś słodycze naprawdę w AS czuję,
                      aż normalnie wiem, ze coś takiego jadłam i lubię;-P
                      Spać to dziś chyba szans nie mam, to się pozastanawiam jeszcze...
                      • sorbet Re: AS vs. Prada 11.01.06, 00:51
                        Rodzynki w miodzie:-) No bardzo owocowo.
                        • a.g.n.i Re: AS vs. Prada 11.01.06, 00:54
                          No może... ale czekaj;-) Rodzynki, tak - te duże ciemne... ale coś mi jeszcze
                          po głowie chodzi... i najgorsze, że nie wiem;-P
                          • sorbet Re: AS vs. Prada 11.01.06, 01:06
                            Może to daktyle, hihi.
                            • a.g.n.i Re: AS vs. Prada 11.01.06, 01:09
                              Zastanawiałam się, ale daktyle chyba za słodkie... czekaj, otworzę paczkę
                              daktyli i zjem trochę... będzie to oczywiście poświęcenie w celach naukowych;-P
                              Ożżż kurczę, jeść o tej porze! A, co tam, może to mi też humor skopany
                              poprawi...
                              • a.g.n.i Re: AS vs. Prada 11.01.06, 01:22
                                Daktyle zdecydowanie za słodkie jak na AS;-P (ale dobre)
                                Dobra, na razie zostaję przy ciemnych dużych rodzynkach, tych już teraz jeść
                                nie będę;-P, a może mi potem coś zaswita, co tam by mogło jeszcze być...
                  • a.g.n.i A ile czułam dziś Prady;-P 11.01.06, 00:47
                    na konferencji, co najmniej trzy osoby Pradą pachniały. Ja radośnie otoczenie
                    straszyłam Dzingiem, jak się dostaje zaproszenie na konferencję nie tylko w
                    dniu konferencji ale... 10 min po jej rozpoczęciu na drugim końcu Warszawy, to
                    wszystkie chwyty dozwolone. Dostałabym zaproszenie wczoraj, użyłabym dziś
                    innych perfum;-P (szkoda by mi Dzinga było;-P).
                    • renia.renia Re: A ile czułam dziś Prady;-P 15.01.06, 18:39
                      Dzisiaj po chyba 2-3 miesiącach zrobiłam kolejne podejście do Prady. Wczesniej
                      testowałam ją z próbek (dzięki Anexxie :o** ). Dzisiaj przeżyłam zdziwienie
                      roku, Prada okazała się być zupełnie innym zapachem niz ten, który pamiętam z
                      testów. Wczesniej czułam głównie paczulę na paczuli plus nuty drzewne. Zapach
                      sklasyfikowałam jako męskawy, ciężki i nie dla mnie. A dziś pojawiła się ta
                      słodycz, o której piszecie. Zapach pokazał inne oblicze, świeższe, czyste,
                      radosne i słodkie, spodobał mi się bardzo i małżowi też, do tego stopnia, że
                      zgłosił chęć nabycia :oP Moze to sprawka pogody? Nie wiem ale nie zdarza mi się
                      to często aby ten sam zapach obierać tak diametralnie inaczej.
                      Czyli Prada ma wiele twarzy, chętnie je poznam hihi.
                      • a.g.n.i Re: A ile czułam dziś Prady;-P 15.01.06, 18:53
                        na mnie dość szybko pokazała to łagodniejsze oblicze, tyle, że przy pierwszym
                        noszeniu jakoś się "rozdzieliła", inna była na nadgarstkach (karmel jakiś) inna
                        wokół glowy (ładniejsza, ten właśnie ambrowo-drzewny pulsujący ciepło
                        obłoczek). Polubiłam dość szybko. Ale na konferencje zakładać nie będę;-) jutro
                        mam oficjalne reprezentacyjne wyjście i nie wiem jeszcze co założę;-)
                        Reniu, a mam pytanie o Musc Ravageur, jak chcesz je "pozyskać"? Może bym się
                        dołączyła do spółki;-P?
                        • chatka_ Re: A ile czułam dziś Prady;-P 15.01.06, 19:14

                          Mysle, ze fakt, ze o niej piszemy pomaga w odbiorze ;)))
    • a.g.n.i Przypadkiem ociekam Ouarzazate... 22.01.06, 14:31
      Cała fiolka, którą mam od Kaloo właściwie na przechowanie i wąchanie tylko,
      poszła mi niechcący na łapy. Kalootek, przepraszam, jak będę Jaisalmer kupować,
      zrobię próbkę do porządnej fiolki, bo u tej marne szanse na przeżycie widzę. Z
      początku myślałam, że to zamknięcie jakieś lewe, a teraz widzę, korek owszem,
      lata, ale wzdłuż fiolki normalnie solidne pęknięcie idzie... Wylewam na siebie
      zaraz wszystko, bo i tak zwietrzeje...
      Mmmm, zapach piękny (choć u mnie na trzecim miejscu dopiero, po Jaisalmer i
      Kyoto). Ależ kręci coś w nosie;-), choć potem delikatne dość się robi...
      wytrawny, chłodny zapach, ma coś na początku wspólnego z Le Feu, ale tylko
      przez króciutka chwilę. Potem znów trochę żywicy, bardziej wyrazistej niż w
      Kyoto chyba. Kadzidło leciutkie, za to solidny kawałek świeżego drewna;-)
      Po pewnym czasie coś słodkawego, suszonego. Aż chce sie powiedzieć - siano;-P.
      Ale może jakieś wysuszone ziele. Nie mam pojęcia co... krwawnik? Dziwne.

      Kurczę, wyobrażałam sobie te kadzidła, zanim je poznałam, jak straszne killery.
      A na razie luzik;-). Kurczę, aż by mi się chciało jakiegoś "czegoś
      mocniejszego" (bez skojarzeń proszę;-P). Chyba w końcu to Avignon powącham. No,
      z drugiej strony jak coś mi znów przywali obuchem w łeb jak MdM to dziękuję
      bardzo, na razie to nie na moje nerwy.

      Ale to może swiadomy zabieg był? Człowiek słyszy "kadzidło" i się spodziewa
      czegoś nie wiadomo jak ciężkiego, a tu taka raczej subtelna aluzja i
      przymrużenie oka;-) Chcesz coś więcej? Nie tędy droga...
      • a.g.n.i a teraz jem cukierka z Ouarzazate;-P 22.01.06, 15:02
        naprawdę mam go na CAŁYCH rękach, na palcach też... lubię smak niektórych
        perfum (VdP) na skórze, ale na cukierku chyba mniej;-P
        Teraz też jakaś leciutka zwierzęca nutka wychodzi... ale bardzo, bardzo
        subtelna. Az mi szkoda ręce umyć (najwięcej to mi się właśnie po palcach i
        dłoni polało... kolejnego cukierka jem trzymajac przez papierek;-P
      • sorbet Re: Przypadkiem ociekam Ouarzazate... 22.01.06, 15:36
        Ouarzazate "zasilać" mogę:-) Na mnie jest b. pieprzny, suchy zapach, mieszany
        jednak z wilgotną mieszanką ziół i soli:-) Czasami przypmina mi nawet CdG2 MAN,
        lecz bez winylowej nuty (imo to przez szafran)

        A dalej miłe i delikatne kadzidło z jakimś drewnem.
        • a.g.n.i Re: Przypadkiem ociekam Ouarzazate... 22.01.06, 15:55
          sorbet napisał:

          > Ouarzazate "zasilać" mogę:-) Na mnie jest b. pieprzny, suchy zapach, mieszany
          > jednak z wilgotną mieszanką ziół i soli:-) Czasami przypmina mi nawet CdG2
          MAN, lecz bez winylowej nuty (imo to przez szafran)
          > A dalej miłe i delikatne kadzidło z jakimś drewnem.

          A to nie odmówię;-D
          No właśnie, ten pieprz na początku daje po nosie, ale fajnie nawet. A te zioła
          to dla mnie faktycznie suszony krwawnik, nic innego;-). Muszę latem krwawnik
          pozrywać sobie;-). Z solą mi się nie kojarzy. Drewno tak, kadzidło tak - ale
          leciutkie i na mnie coś zwierzęcego też. No, w sumie nie żałuję, że mi się ta
          próbka wylała, bo tak to bym pewnie o niej zapomniała.
          A miałam w planach dziś o Sa Majeste napisać, przymierzałam się. Wczoraj
          ponosiłam chwilę na ręku i zachciało mi się na poważnie potestować;-)więc
          zaczęłam grzebać w skrzynce, żeby ją znaleźć. Nie wyszło. Szkoda, że ten
          Ouarzazate mi tak niewygodnie po dłoniach i palcach poleciał, już go zmyć
          musiałam, odrobinka tylko na nadgarstek trafiła;-P
          • a.g.n.i a tę fiolkę zachowam na pamiątkę 22.01.06, 20:12
            i na następny zlot przyniosę. W życiu chyba nie widzieliście tak popękanej
            fiolki. jak to w ogóle możliwe? Przeżarły ją te perfumy na wylot? To w ogóle
            dziwna fiolka, nie wiem po czym, ale jak ją dostałam (juz z zawartością) to
            wyglądała normalnie. A teraz... hehe... siateczka pęknięć. Nie siadałam na
            niej, nie podskakiwałam, nie gryzłam, nic z nią podejrzanego nie robiłam... a
            fiolka cała w pęknięciach. Teraz pytanie, czy to wina kiepskiego plastiku,
            czy... hmmm... perfum;-) (no wiem, że plastiku, wiem;-P, tylko się tak droczę)
            • sorbet Re: a tę fiolkę zachowam na pamiątkę 22.01.06, 20:53
              a.g.n.i napisała:

              > i na następny zlot przyniosę. W życiu chyba nie widzieliście tak popękanej
              > fiolki. jak to w ogóle możliwe? Przeżarły ją te perfumy na wylot? To w ogóle
              > dziwna fiolka, nie wiem po czym, ale jak ją dostałam (juz z zawartością) to
              > wyglądała normalnie. A teraz... hehe... siateczka pęknięć. Nie siadałam na

              Zemsta Króla:-P?
              • a.g.n.i Re: a tę fiolkę zachowam na pamiątkę 22.01.06, 21:18
                sorbet napisał:

                >
                > Zemsta Króla:-P?
                >


                Król, jak już, to mi Dzinga zrzuci z półki i jeszcze na jego skorupach
                zatańczy;-P
                • kalooo Re: a tę fiolkę zachowam na pamiątkę 22.01.06, 22:14
                  A może to przez ten ten mrrrróóózzzz..?;D Bo ja wszystko co złe zwalam na mróz-
                  nawet bałagan w domu to mrozu wina;)))
                  • benita5 Re: a tę fiolkę zachowam na pamiątkę 22.01.06, 22:26
                    Ostatnio otrzymalam we fiolce do materialu genetycznego wlasnie probencje z
                    drugiego konca PL.Niestety rowniez dotarla spekana, ale to ze nie zniosla
                    trudow drogi zrzucilam na potraktowanie walcem przez kogos z poczty... Moze to
                    zasluga%%?
                    • a.g.n.i Re: a tę fiolkę zachowam na pamiątkę 23.01.06, 00:05
                      to chyba naprawdę procenty. Fiolka na spacer nie wychodziła ostatnio. A nie mam
                      aż takiej jeszcze ilości próbek, żeby popękała pod ciężarem innych, nawet jak
                      na dnie kuferka była. Wygląda to naprawdę tak, jakby to tworzywo się wysuszyło
                      na max i popękalo od tego spirytusu w perfumach...
                      Kaloo, nie pamiętasz, po czym tę fiolkę miałaś? Bo to żadna z moich i żadna z
                      Olesiowych;-P
                      Wygląda pokazowo;-P Obraz nędzy i rozpaczy;-P Dobranoc (miałam iśc juz spać)

                      Pomazalam się jeszcze na dobranoc Ambrą Etro i chyba jednak za dużo ma wanilii.
                      Strasznie słodka się na mnie dziś zrobiła. Nie wiem, czy lubie ten efekt.
                      Zobaczę jutro. Bo tak to ładna i zmysłowa, ten początek od którego mi się aż
                      mięśnie do ucieczki napinają w tej chwili uwielbiam;-P, choć oswoić musiałam na
                      poważnie... nie wiem tylko, czy ta słodycz później, na razie też jeszcze
                      urocza, nie zrobi się już za słodka i przytłaczająca jakaś...

                      A może po prostu dziś i wczoraj przesadziłam ze słodyczami, hehe. I stąd mnie
                      wanilia drażni. Idę spać;-P
    • a.g.n.i AG Sables i Duel 28.01.06, 23:22
      Obie wody męskie;-D
      Duel - początek słodkawo-świeży, leciutko zielony nawet w pierwszej chwili.
      Odrobina herbaty i... pod tym wszystkim siedzi bardzo wyczuwalny tytoń. Taki
      dość szlachetny tytoń nawet. I w tę stronę konsekwentnie zmierza. Po pewnym
      czasie pachnie jak stare drewniane pudełko, w którym przechowywało się dobre
      papierosy, jeszcze z okruchami tytoniu na dnie (moi rodzice mieli takie,
      pamiętam - z pozytywką nawet;-)). Koniec znowu słodkawy, nawet odrobina
      leciutkiej drzewnej nutki się przewija.

      Sables - o, to jest charakternik. Początek ostro-gorzko-sucho-ziołowy. Jakby
      jakaś nalewka na alkoholu, ale raczej lecznicza, nie "do picia". Waleriana -
      nie, raczej ziołowa mieszanka na kaszel. Pamiętam, że miałam takie lekarstwo i
      nawet je lubiłam (nie znosiłam syropów nigdy, już wolalam gorzkie i odrobinę,
      niż kilka łyżek kleisto-słodkiego paskudztwa).
      A miała być czekolada tam;-) Chowała się jednak dość długo. Gorzkawa znów
      czekoladowa nutka wyszla dopiero po kilkudziesięciu minutach. Żadna jednak
      mleczna słodycz, raczej ciemna z wysokim procentem (kakao, oczywiście). I
      ciągle te gorzkie, suche w odbiorze zioła.
      Przypomniało mi się, że wąchałam już coś podobnego. Doszłam w końcu, że
      podobnie pachniał fir balsam od Perfumiarza. Juz go kiedyś w J'ose czułam. A
      Perfumiarz mówił chyba, że i w Angelu on jest. Czyżby to on odpowiadał za taką
      własnie czekoladową - ale ostrą jednocześnie nutę? Teraz na nadgarstku miłe,
      znajome ciepło jakiegoś drzewa. Nie wiem czy gwajak;-P, ale "lubimy się". to
      chyba znów moja skóra wyciągnęła to, co lubi;-P
      • sorbet Re: AG Sables i Duel 05.03.06, 20:29
        Fir balsam jest bardzo słodki, miękki, ale chyba nie czuję w nim "ciemnej
        czekolady", jak pamiętam Sable. Pamiętasz Same Fusy? Myślałem że ktoś
        perfumował się Gobin Daude irysowym Seve Exquise.
        • a.g.n.i Re: AG Sables i Duel 05.03.06, 20:34
          Z Samych Fusów najlepiej pamiętam polerowanie stolika olejkiem z drzewa
          różanego;-P
    • sorbet L'eau d'Ambre LA 05.03.06, 20:25
      Szok:-P Po nakładaniu z próbki czuję jakbym wąchał ten zapach przez folię:-))
      • a.g.n.i Re: L'eau d'Ambre LA 05.03.06, 20:39
        Taki nietrwały? Nie pamiętam, czy ja to wąchałam w Q... Mam natomiast próbkę
        Ambre Extreme... raz nosiłam, ale chyba jednak mi Ambra Etro "lepiej leży".
        • sorbet Re: L'eau d'Ambre LA 05.03.06, 20:42
          Nie nie, czuję po prostu grubą folię, winyl, zupełnie jak w CdG2MAN, bo to
          ciemny plastyk, hihi, nie jak w Odeur53.
          • a.g.n.i Re: L'eau d'Ambre LA 05.03.06, 20:45
            No to muszę się przejść do Q i sama zbadać;-P. Nie, nie pamiętam tego zapachu w
            ogóle, więc chyba pominęłam przy wąchaniu L'Artisanów;-)
    • sorbet Iris Poudre 06.03.06, 16:51
      Początek super. Gęsty. Ylang! Kwiat pomarańczy (chyba:-P), jaśmin, aldehydy,
      przelotnie irysowy. 5kowy:-))) Głębia jest mniej interesująca, mleczna. Na ręku
      pachnie jednak podobnie do Cinema, czy VI. W noszeniu jest troszkę lepiej,
      aldehydowo-kwiatowo. Aczkolwiek, hmm.
      • sorbet Re: Iris Poudre 06.03.06, 16:54
        Jest delikatnie pudrowy, irysowy, piżmowy. Bardzo subtelne zagranie:-P O chyba
        pomyliłem się w odbiorze zapachu.
        • a.g.n.i Re: Iris Poudre 06.03.06, 21:49
          ja na początku mam wrażenie, jakbym czuła wśród tej słodyczy też jakieś
          drewno... i to coś "surowego", co mi się właśnie z irysem kojarzy - ale przez
          chwilę. W ogóle mam wrażenie, jakby on strasznie szybko "schodził" z pierwszych
          nut i potem już trwał taki złagodzony, ale prawie już się nie zmieniający. Coś
          piżmowego, tak - ale takie piżmo slodkie i miękkie, dziś nosiłam White Musk
          Body Shop i chyba to raczej w tę stronę piżma idzie, niż w tę zwierzęco-
          zmysłową. Jest na pewno jakieś delikatne drzewo też, na mnie fajnie wychodzi.

          Natomiast co do pudru, to ja lubię czasem taki efekt pudru, ze aż ma się
          wrażenie, jakby on był rozpylony w powietrzu. Tu nic takiego, nawet nie
          roztarty na skórze;-P Odrobinka zaledwie;-)
          • sorbet Re: Iris Poudre 06.03.06, 22:15
            Właśnie, to jest to "ciche piżmo":-))

            To drzewnego i surowego u Ciebie, to chyba właśnie irys. Na mnie także przez
            chwilkę, później schował się za woalem:-))
            • a.g.n.i Re: Iris Poudre 06.03.06, 22:33
              Ale nosi się milutko, przyznasz;-)
              Ech, muszę wreszcie tam napisać. Fajnie by było, gdyby mi przysłali właśnie
              Iris P no i Musc R;-)
              • sorbet Re: Iris Poudre 06.03.06, 22:39
                No milutko, Agni skombinuj proszę Lipstic Rose!!!! albo En Passant. Wymienię z
                Tobą MR:-P
                • a.g.n.i Re: Iris Poudre 06.03.06, 22:50
                  Ależ Cię wzięło;-P En Passant, jeśli to ma pachnieć bzem, to raczej nikomu nie
                  oddam, jakby sie tak fortunnie zdarzyło, żeby mi przysłali akurat to;-P co
                  najwyżej, mogłabym się podzielić.
                  Lipstick Rose mam jeszcze odrobinkę próbki, chcesz?
                  • sorbet Re: Iris Poudre 06.03.06, 23:03
                    Chcę, chcę, nawet powąchać z próbki!:-P
                    • a.g.n.i Re: Iris Poudre 06.03.06, 23:32
                      no dobrze, dobrze... nie podskakuj za wysoko, bo sobie guza o sufit nabijesz;-P
                      Na pewno nawet na jedno ponoszenie tego jeszcze zostało;-P
    • sorbet Alien vs. Fracas 06.04.06, 01:51
      Nie chcę Was (i siebie też) martwić, ale własnie wygrzebałem fioletową próbkę i
      zamiast spodziewanego jaśminu czułem tytoń. To nie możliwe!!!

      Na drugim nadgarstku mam obłędny Fracas. Chyba nie zasnę dzisiaj.
      • a.g.n.i Re: Alien vs. Fracas 06.04.06, 09:52
        Tytoń w Alienie? Hmm, musze sobie przypomnieć. Ja tylko pamiętam, że zostałam
        zasypana po uszy jaśminowymi płatkami...
        Tak aż namacalnie to czułam... mieliśmy na działce wielki krzak jaśminu i
        zawsze do tego kwiatu podchodziłam z mieszanką fascynacji i lekkiej niechęci.
        Choć np. herbatę jaśminową lubię bardzo... ostatnio piłam nawet taką z samego
        jaśminu, fajna rzecz, musimy sami zrobić. Z płatków róży wyszła nam bardzo
        fajna, zastanawiam się tylko, czy przy jaśminie zastosować tę samą technologię,
        bo z różą eksperymentowaliśmy, połowę płatków wysuszyliśmy, połowę
        przyrządziliśmy tak, jak herbatę z liści poziomek, ze zgniataniem płatków, zeby
        wylazly olejki eteryczne, z krótką fermentacją i szybkim wysuszeniem w
        piekarniku. Potem się okazalo, że lepiej wyszła właśnie tą metodą, bo wysuszone
        płatki to takie po prostu wysuszone płatki były;-P ale nie wiem, czy jasminu
        lepiej nie wysuszyć tylko;-)
        Ponoszę Obcego w wolnej chwili i zobaczę. A Fracas testowałam raz i mnie
        przytłoczył. Z tego co pamiętam, wszystkiego tam było za dużo. Za słodko, za
        kwiatowo, za gesto, za ciemno;-P
        • sorbet Re: Alien vs. Fracas 06.04.06, 11:49
          Też pamiętam super jaśmin. Ale tego z próbki po prostu nie ma. Nuta drzewna,
          aromatyczna nawet, mocna.
          • chatka_ To był dzień... 06.04.06, 21:18
            Moj stan dzisiejszy nie jest do pozadroszczenia, chcialoby sie zaspiewac za
            Diana Krall "If you could be so kind to help me find my mind..." Przezylam taka
            dawke adrenaliny, ze przez dwie godziny musialam dom sprzatac ;)) I na niewiele
            sie to zdalo. Ktos mi splatal figla i sprawil, ze wszystkie paczuszki przyszly
            w jeden dzien, 4 wielke zapachy i pare pomniejszych, rownie wielkich :), tzn. 3
            pelnowymiarowe flakony, i pare probek wspanilych, wielkich zapachow. Jak
            pomiescic w sobie dzis Spirit of Zen Shiseido, Fleur d'Interit, Dzing!, Sublime
            JP i Jill Sander No. 4. Kazdy z nich to wielka osobowosc, czuje sie zaszczycona
            i przytloczona tym spotkaniem, glowa mi peka, z szacunku i dla zdrowia
            psychicznego zaraz pochowam je po domu, tak, by znalezc o wlasciwej porze, dzis
            tylko popatrze :)))Niebo to czy pieklo ?:)


            • benita5 Re: To był dzień... 06.04.06, 21:32
              Figle czasem sie plataja same robiac przy tym hurtowe zamieszanie.
              U mnie tez dzis adrenalina w gornych rejestrach sie objawila przy dlugo
              wyczekiwanej paczce. Wiec od razu rzucilam sie na to czego nie znam, a bardzo
              bardzo chcialam poznac...To Kashaya...
              Trzymajac sie nadal Diany K "Words would fail me if I tried to describe ..."
              Nie na darmo w sanskrycie Kashaya wieczna milosc ...jak ja dzis zasne? :))
              • chatka_ Re: To był dzień... 06.04.06, 21:38
                Kashaya i miłość warte sa zarwania nocy :)))
                • benita5 Re: To był dzień... 06.04.06, 21:48
                  chatka_ napisała:

                  > Kashaya i miłość warte sa zarwania nocy :)))

                  nocy, powiadasz :DD


                  Dzizas jakiego mam natretnego nosa tropiciela, nie moge sie oderwac od
                  nadgarstka ... jak namagnesowany ciagnie mnie...
                  I love you oh so madly
                  I need your love so badly...
                  • chatka_ Re: To był dzień... 06.04.06, 21:51
                    Benita, you've got the fever ;)))
                    • benita5 Re: To był dzień... 06.04.06, 22:10
                      czy jest na sali lekarz?
                      • a.g.n.i Ale natrzaskałyście tych zdobyczy, dziewczyny;-) 06.04.06, 22:38
                        Gratuluję...
          • a.g.n.i Re: Alien vs. Fracas 06.04.06, 23:45
            A nie, na mnie się nie zmienił chyba;-) Choc teraz, przyznam, mniej mi się
            podoba niż jesienią. Pamiętam ten ostry początek, kwaskowato-pieprzny, hehe,
            mocne wejście, no i tę nutkę "naftaliny". Jaśminowe płatki są jak były;-)
            przysypują tak, że się zaraz w nich zakopię po uszy...
            Za to w końcówce wychodzi więcej wanilii, niż zapamiętałam. I to mnie drażni
            trochę. Na mnie wanilia rzadko kiedy jest ładna, najczęściej pobrzmiewa
            strasznie syntetycznie i tu też docukrzyła na koniec zapach, trochę
            niepotrzebnie. Drewno się tu jakoś schowało. Może gdzieś siedzi w tle, może się
            to wszystko na nim opiera, ale widać ono też zostało "przysypane". I tymi
            płatkami i tym cukrem waniliowym;-P. Jak się do niego dogrzebię, dam znać;-)

            Usiłuję sobie przypomnieć, kiedy wąchałam Fracas. Latem chyba to było;-) z
            jakiejś próbki... Strasznie mnie wtedy przytłoczyło... Teraz w sklepie nie
            wąchałam, stwierdziłam, że powącham tylko to, czego w ogóle nie znam. A z
            próbek w końcu tylko Bois d Iris wzięłam. Muszę tam wrócić chyba...
            • a.g.n.i Re: Alien 07.04.06, 00:18
              O teraz się ładnie rozgrzał na skórze... ej, spoko, lubimy się nadal. Wanilia
              się na szczęście schowała. Drewno, jeżeli to ono teraz wyszło, to specyficzne,
              takie "pikantne" i suche raczej.
              Tak, już pamiętam. No dobrze, że nie muszę go mieć... ale jaka to przyjemność
              czasem ponosić;-)
              • sorbet Re: Alien 07.04.06, 00:22
                Wąchałem dziś Aliena z prawdziwego testera. Na papierku pachnie tytoniem jak
                nic:-))
                • a.g.n.i Re: Alien 07.04.06, 00:30
                  ;-)
                  No dobra, przejdę się jutro i gdzieś porównam, może to ja mam jakąś trefną
                  próbkę;-P choć przyznam, że nawet jak trefna, to mi się podoba;-P a żaden tytoń
                  na mnie nie wylazł;-P
                  • sorbet Re: Alien 07.04.06, 00:33
                    Powinienem chyba napisać "tytoń", który chyba siedzi tylko w mojej głowie, hehe.
                    • a.g.n.i Re: Alien 07.04.06, 00:36
                      Albo to jakiś spisek przemysłu tytoniowego... namierzyli Cię, nawet wiedzą, do
                      jakiej perfumerii pójdziesz wąchać;-P
    • sorbet Hiris vs. Dior Homme 16.04.06, 00:58
      Po lewej stronie Hiris po ponownym "laniu". Śliczny wegański zapach.
      Po prawiej DH, troll w porównaniu z Hirisem, wali że aż głowa mi rozbolała:-P
      Ten zapach nie ma litości dla czasu. Zmiany następują natychmiast i od razu w
      mega natężeniu.
      • a.g.n.i Re: Hiris vs. Dior Homme vs. Hammam Bouquet;-) 16.04.06, 22:59
        Coś DH nie ma szczęścia;-P ciągle go z czymś na jego niekorzyść porównują;-P.
        Pamiętam, że ja się nad nim natrząsałam wąchając Hammam Bouquet Penhaligons -
        też mi tam zagrał jakiś taki surowy początek plus lawenda - a potem była ładna
        pudrowość - i też napisałam natychmiast, że Dior Homme może się schować;-). W
        Hammam irys jest na pewno, aż mi panie w Q sprawdzały nuty;-P
        Aż wyciagnęłam Penhaligons teraz;-) DH miałam próbkę ale się pozbyłam na
        zlocie, pamiętam go jednak;-) W Hammam więcej wychodzi słodyczy takiej
        orientalnej, a na końcu na mnie brzydnie, idzie w stronę takiej brudnej
        zwierzęcości, ale naprawdę brudnej;-) okropnie. Wstyd nosić, hehe, a jak go
        pierwszy raz nosiłam, to potem poszłam do kina;-P W kinie tak się zaczął
        zmieniać;-P
        DH był "stabilniejszy". Jakaś tam pudrowość i lekka drzewność na końcu chyba
        była, milutka... ale żebym jakoś szalała za nim, to nie;-) nawet nie pamiętam,
        kto mnie na zlocie od próbki uwolnił;-P

        Hiris, hmmm - wegański? Fajne określenie;-). To przez marchewkę;-P? Na mnie
        Hiris jest taki "niedopowiedziany"... troszkę rozbielony, troszkę rozwodniony,
        coś miękkiego, białego, lekka słodycz, wszystko takie "nie do końca uchwytne".
        A jednocześnie potrafi po wieczornym zaaplikowaniu na nadgarstek normalnie mi
        jeszcze na tym nadgarstku rano siedzieć;-P a tyle słyszałam narzekań na
        trwałość;-)
        • sorbet Re: Hiris vs. Dior Homme vs. Hammam Bouquet;-) 16.04.06, 23:13
          Hiris też czułem na nadgarstku nawet rano, pachniało "mocno", nie chodziło o
          natężenie, ale styl:-P, tak np. w Seve Exquise, czy Chanel 19 (nie sam zapach
          ale słodki puder). Bois d'Iris chyba troszkę piżmem, leciutkim słodkim pudrem:-)
          • a.g.n.i ojej, jaki ten Hammam okropny teraz;-P 16.04.06, 23:36
            ide zaraz zmyć. Czemu on tak brzydnie, skubaniec? A taki śliczny z początku...
            No nie, nie, takiego czegoś to ja nosić nie chcę. Aż się wstydzę opisywać;-P
            • sorbet Re: ojej, jaki ten Hammam okropny teraz;-P 16.04.06, 23:53
              :-)) to może spróbuję go wkrótce.
              • a.g.n.i Re: ojej, jaki ten Hammam okropny teraz;-P 17.04.06, 00:05
                tylko do kina w nim nie idź;-P
                • chatka_ Re: ojej Hammam ???? 17.04.06, 10:07
                  O kurcze jest taki zapach???? I faktycznie pachnie arabska łaźnią miejska?:)))I
                  czemu wstyd opisywać, w damskiej pachnie jak najbardziej poprawnie, betonwą
                  posadzką, para wodną i gliceryną, ale w męskiej nie byłam...;)))
                  • a.g.n.i Re: ojej Hammam ???? 17.04.06, 10:27
                    zobaczysz na zlocie, mam dużą próbkę i na pewno jej nie zużyję;-P dostaniesz
                    jeszcze z blogosławieństwem, hehe.
                    Nie wiem, jak pachnie łaźnia arabska;-P. Hammam z początku pachnie przepięknie,
                    czuję lawendę, drzewo i taki surowy początek jak w irysowych zapachach, potem
                    przechodzi to w piekną pudrowość, jest sporo słodyczy również. Zastanawiam się
                    nawet, czy nie ma jakichś aldehydów, no ale tu ciągle jeszcze nie wiem, czy to
                    właśnie one, hmmm...
                    A dlaczego wstyd opisywać? No bo potem, hmmmm... no dobrze, napiszę. Otóż potem
                    on pachnie na mnie, jakby ktoś naprawdę, ale to naprawdę bardzo potrzebował
                    łaźni... i długo, długo w niej nie był... wychodzi coś potwornie brudnego i
                    nieprzyjemnego, aż krępującego, naprawdę. Po raz pierwszy w życiu czułam się
                    skrępowana zapachem perfum. A mnie przecież niełatwo przestraszyć "trudnymi"
                    zapachami, jedynym wyjątkiem był MdM. Tu zresztą mam inaczej, bo MdM nie chcę
                    już nigdy w życiu powąchać. A Hammam, początek i środek zapachu lubię bardzo.
                    Te końcówkę też wącham z mieszanką fascynacji i obrzydzenia, ale jednak
                    obrzydzenie dominuje, fascynacja wywołana jest raczej przez sam ten proces
                    zmian;-)
                    Ja naprawdę jestem ciekawa Waszych wrażeń, bo nie wiem, może to tylko ta moja
                    popieprzona skóra tak reaguje?
                    • chatka_ Re: ojej Hammam ???? 17.04.06, 10:31
                      Hehe odwdziecze sie Spirit of Zen ;))) Bardziej dosadnie komus go opisywalam,
                      ale na priva :)))
                      • a.g.n.i Re: ojej Hammam ???? 17.04.06, 10:32
                        no to ja bardziej dosadnie też moge na priva;-P
                    • a.g.n.i Porównawczo;-) 17.04.06, 10:55
                      zapodałam na szybko na łapę HB, Iris Poudre i Caleche. To chyba jednak nie
                      aldehydy;-P wciąż się na nich nie znam, ignorantka ze mnie ciągle;-) za to
                      czuję jeszcze chyba trochę róży w HB;-)
                      No urocze, urocze. Lecę pod prysznic, zanim zbrzydnie;-P
    • a.g.n.i My Queen, hmmm 16.04.06, 23:12
      Nosiłam dziś i mam mieszane uczucia. Sam zapach podoba mi się bardzo, ale
      jednak chyba się na mnie nie sprawdza.
      My Queen jest urocza po prostu. Czuję fiołka - leciutko - i to już by
      wystarczyło, aby moja sympatia dla tego zapachu kwitła;-P Potem wychodzi piękna
      słodycz, taka niby jadalna, ale nie nachalnie. Roboczo nazwałam to kiedyś
      migdałowym mlekiem i chyba przy tym określeniu zostanę.
      No ale znów mam ten sam problem, co kiedyś z Heliotrope. Przez pierwszą połowę
      dnia fruwam sobie z myślą "Ach, jaka jestem słodka;-P", a pod koniec dnia juz
      mnie to irytuje;-P. Chyba zostawię sobie resztę próbki do wąchania, w wąchaniu
      jest super - a i w ponoszeniu na nadgarstku przez godzinkę też. Potem niestety,
      powiedzmy, pojawia się pewna niezgodność charakterów;-P

      PS. Byłam dziś "taka słodka" dla teściowej;-P W nagrodę dostałam cukrowego
      baranka;-) Może to i przez tego baranka miałam dość słodyczy;-P. Baranek i My
      Queen to widac za wiele szczęścia na raz;-P
    • sorbet Eau Sauvage zmienione? 12.05.06, 17:32
      Wydaj mi się że pachnie odrobinę "skorzaniej" niż przedtem, bardziej
      wyraziście... Czy tez tak myślicie?:-)

      Opakowanie inne - ale to już od pewnego czasu pod dyr. Slimane'a.
    • a.g.n.i 24 F - to chyba dla mnie jakiś pechowy zapach... 19.05.06, 00:09
      Znów dziś miały ostry test stresu. Tak jakoś trafiam w nich na ciężkie jazdy.
      Ostatnio, gdy je nosiłam, miałam tak potwornie ciężki dzień w pracy, że omal
      nie rzuciłam wymówieniem.
      Dziś może trochę inaczej, ale znów mam fatalny dzień - i w pracy i w ogóle. Z
      ojcem też niedobrze, wywiązało się zakażenie gronkowcem, a ma za słaby organizm
      już chyba. I w pracy też dziś cały dzień w nerwach siedziałam, juz i przez to i
      przez "pracowe" sprawy, ech.
      Chyba się zraziłam do tego zapachu. Tzn. nawet nie rzuca mnie na niego
      jeszcze... ale zwyczajnie się przesądna robię. No nie przynosi mi szczęścia.
      Chyba go więcej nie założę...
    • ilal Re: Blog forumowy - trzecia edycja 18.06.06, 15:05
      Z wielkim smutkiem odnotowuję brak wpisów w tym ogromnie ciekawym wątku, który
      był dla mnie prawdziwą skarbnicą wiedzy.
      Czy już naprawdę nic Was nie pociąga? nic nie budzi pożądania, ciekawości?
      Czy to upał za oknem, czy też cudowne opisy wrażeń rozmywają się w innych
      wątkach?
      Szkoda...

      • elve Re: Blog forumowy - trzecia edycja 18.06.06, 20:10
        rzeczywiście, a przecież wcale nie przestaliśmy testować :)
        ja się ostatnio wyżywam na blogu, może dlatego nic tu nie piszę.
        no i może pora na nowy wątek, bo ten strasznie długi się zrobił?
      • icegirl Re: Blog forumowy - trzecia edycja 18.06.06, 21:13
        Wybieram się do Warszawy w przeciągu 2-3 tygodni.
        Gdzie mam iść, żeby skorzystać z takiej okazji zapachowej?:)
        • rawita Re: Blog forumowy - trzecia edycja 18.06.06, 22:41
          Na Mokotowską 24!! Powąchać CdG :)
          • sorbet i GaliLu (hotel Europejski) po the Different 19.06.06, 09:54
            Company, Miller Harris, MPG.

            Quality (Marriott) po Creed, AG, LArtisan, Penhaligons...
    • olesiam Re: Blog forumowy - trzecia edycja 22.06.06, 12:15
      Wczorajszy dzien-tak sie potoczyły sprawy, ze byłam w 7 perfumeriach...miałam
      ogromny głód testowania, nawet nie podpisywałam papierków,ale we wszystkich
      sieciowych dałam szanse nigdy dotąd nie testowanym zapachom-Jadore,różne
      Poison,Paco Rabbane, Boss'y itp.Spodobało mi sie czerwone Valentino z nutą
      figi:)Po wyjsciu z pracy po 21 nadal było mi mało, i mimo błyskawic przeszłam
      sie do Sephory w GC-tu nastąpiło apogeum-pierwszy raz na sobie miałam ...Light
      Blue, nie jest to takie złe nawet, ale faktycznie-to ten zapach którym pachną
      ulice i biurowce:(W autobusie tez kołatała mi sie mysl-ja juz to kiedyś
      nosiłam!-tak, to Bahiana bez egzotyki...ta sama radość, zbyt dużo radości
      nawet, te same cytrusy, piżmo...brakuje tym zapachom tajemnicy,pazura,
      nieprzewidywalnosci w noszeniu.Pomimo poczatkowych zachwytów zrezygnowałam po 3
      próbkach z Bahiany, wrecz zaczeła ona mnie denerwowac i bez żalu pozbyłam sie
      czwartej...
      Zastanawiam sie juz który zapach bedzie następny, mysle ze ponosze wieczorem
      jakiegos Bossa, ot co:)
    • sorbet W malenkiej perfumerii 25.06.06, 15:33
      w uroczej miejscowosci:-P we Wloszech Helmut Lang EDP za 90 euro. (brr) Pachnie zupelnie inaczej niz
      EdC jak dobrze pamietam. Mocniejszy.

      Ale sprobowalem Cuiron (byl, zeby bylo smiesznie tylko tester) Nie az taki skorzany jak go opisano w
      moim odczuciu, za to ma cos vinylowego, zupelnie jak jakis mocniejszy Odeur 53 i slabszy CdG2MAN.

      Plyn oraz lotion do ciala byly po 20 euro. Za drogo w porownaniu z naszym Ale.

      Pelna byla oferta Hermesa. Superancki byl edOrange Verte, swieziutki i cytrynowy, na taki upal wrecz
      niezastapiony. Niestety nie ma hermessence. Terre pachnie jak Bmen. Kurcze, chyba nie zauwazylem
      nowej damskiej wody.

      Mnostwo faktycznie wycofanych ofert. Trussardi biale (damski, straszy zimna staroscia), czarny (meski,
      fajny). oraz inne.

      Tak czy siak Wlosi pachna - o ile wyczuwam, Acqua di Gio- podobne:-)))

      Na wysokosci 3000 fajnie pachnie Osmanthus - ale wkrotce zastapiony jest przez Avene, Vichy 50, lub
      czyms 30 kokosowym:-)))
      • olesiam Re: W malenkiej perfumerii 25.06.06, 20:30
        Terre pachnie jak Bmen
        Niiiiieeee:)!!!Terre pachnie jak CdG2+Ogród Sródziemnomorski+sól EdM:)
        Pozdrawiam:)
        O.
    • a.g.n.i Re: Blog forumowy - trzecia edycja 01.08.06, 08:54
      Tak mnie szlag trafia przez ten wypadek z Palisandrem, że muszę gdzieś
      negatywne emocje wylać:-(((
      Oczywiście nie mogłam uwierzyć we własne szczęście, zaczęłam przy tym gmerać
      łapami i całkiem cholerstwo rozwaliłam. teraz już z psikacza nie leci nic, po
      jego zdjęciu i przy naciśnięciu gdy butelka jest odwrócona do góry dnem coś tam
      się wychlapuje...
      Jeszcze dziś mam ciężki dzień w pracy... juz nie będę precyzować, ale takie
      słowa mi dziś poleciały i na samego Palisandra i na CdG w ogóle, że mnie
      miłośnicy tej marki chyba powinni natychmiast na listę wrogów wpisać...
      A jeżeli słowa mają moc sprawczą, w co wierzę, to lojalnie ostrzegam, że firmę
      chyba czekają jakieś przejściowe kłopoty (spadek sprzedaży etc.), bo tyle
      posłanych w eter przekleństw gdzieś się musi odznaczyć...

      No to pięknie. To mnie czeka butelka z rozlewni podróbek, tak? A jak mnie
      całkiem szlag trafi, to obrażę Palisandra jakąś najpaskudniejszą z możliwych
      flaszką z wielkim napisem na froncie "Refan" czy "Nicole". I specjalnie
      najbrzydszą wybiorę!

      No juz mi trochę lepiej. Lecę do pracy...
      • m23p31 Re: Blog forumowy - trzecia edycja 01.08.06, 09:06
        Haj, a jak dasz inny korek to powinno dzialać, kiedys spadła mi butelka Sensi i
        zepsuł sie psikacz, obrabowalam testery w supermarketach i jedna nasadka
        psikająca podpasowala i działało. Nie ma sensu krecić i tp, najlepiej od razu
        dopasuj.
      • olesiam Re: Blog forumowy - trzecia edycja 01.08.06, 10:09
        Współczuje:(Wczoraj robilam dla mamy atomizer z Zagorskiem, i serce mi drżało...
        W Nicole w Arkadii juz nie chca sprzedawac pustych atomizerów,dziala tylko
        chwyt "kupilam u Panstwa, ale atomizer mi sie popsuł...", ale w Sephorze sa
        nowe całkiem gustowne 30 ml za ok 26 zl.A moze idz do Guerilli?moze maja stary
        pusty tester i uzycza nakladki?
        O
      • a.g.n.i No i nic nie działa niestety... 01.08.06, 23:55
        Też myślałam, ze w takim przypadku wystarczy zmiana nakładki... ale to chyba
        nie tylko o to chodzi, tam jakby się coś blokowało...

        Teraz ręce mam w Palisandrze, nos mam w Palisandrze, biurko i sukienkę mam w
        Palisandrze, kota mam w Palisandrze, moje rybki otrzymały kolację z dodatkiem
        Palisandra a kubek od herbaty też mam w Palisandrze cały i zawartość kubka
        oczywiście też jest Palisandrem doprawiona...
        a wszystko przez próby najpierw uruchomienia psikacza (w tym przepłukania go,
        przedmuchania, przetkania igłą i innych sadystycznych działań), dopasowania
        innych nakładek i wreszcie sprawdzanie, w jakim ułożeniu coś leci z butelki po
        zdjęciu nakładki... aha, mam dziury w palcach chyba od naciskania tej cholernej
        rurki, ale przynajmniej wiem, że wtedy leci więc w ostateczności będę miała z
        niego perfumy lane...

        Tak się teraz zastanawiam, może w ogóle ta partia butelek jest jakaś felerna?
        Ciekawe, dlaczego CdG zmieniło opakowanie tej serii? A jeśli było więcej takich
        przypadków?
        • sorbet Re: No i nic nie działa niestety... 02.08.06, 01:32
          Moje Rose i Sequioa dziajają bez probl. Tylko Palisander kaput:-) nawet nic już
          nie leci.
          • a.g.n.i Re: No i nic nie działa niestety... 02.08.06, 08:10
            mój jeszcze leci, leje się po naciśnięciu rurki i przechyleniu zaraz potem
            butelki (ciągle sprawdzam;-P)

            a z tłuczeniem to poczekam, aż pierwszy ukręcisz łeb swojej flaszce;-P
            • sorbet Re: No i nic nie działa niestety... 02.08.06, 13:53
              Możemy urządzić wspólne kręcenie flaszkom łbów:-))
              • a.g.n.i Re: No i nic nie działa niestety... 02.08.06, 16:45
                dobry pomysł, zawsze to się jakos odpowiedzialnośc za wykonanie na dwie osoby
                rozłoży, jak się coś nie uda:-P
                • emzetka5 Re:Caleche Hermesa 26.08.06, 17:33
                  Gdzie mogę kupić oryginalne Caleche Hermesa?
                  • m23p31 na allegro na przyklad 26.08.06, 17:35
                    www.allegro.pl/search.php?string=caleche&category=135&country=1
                    w wersji jaka lubisz
                    • icegirl Jak icegirl kupowała L'artisan 27.09.06, 10:59
                      Nosiłam się z mocnym zamiarem kupienia Dzing!
                      Korzystając z tego, że byłam w Warszawie, wybrałam się do perfumerii. Podchodzę
                      do półki L'artisana, aplikuję sobie na rękę Dzing... O... A tu jest to Tea for
                      two (druga ręka). Jaki ładny flakonik? Co to? Premier Figuier? Wnętrzne łokcia.

                      I UMARŁAM!
                      Każdy zapach był przepiękny, oryginalny, niepowtarzalny. I każdego chciałam mieć.
                      Publika w osobie kolegi zadecydowała o Młodym Figowcu. Od wczoraj jestem
                      szczęśliwą posiadaczką. Otrzymałam próbki Dzing! i Herbatki. Zdaje się, że wiem
                      już, na co zbierać.
                      • sniezy Re: Jak icegirl kupowała L'artisan 27.09.06, 11:03
                        Witaj w gronie miłośników młodego figowca:) Gratuluję zakupu!
                        • lucapuka Re: Jak icegirl kupowała L'artisan 27.09.06, 11:20
                          Ło matko, modlę się żeby moja noga nie postała w Quality. Na razie mi nie
                          grozi, ale jak będziecie tak kusić...Żeby tak wymyślono sposób na karmienie
                          dzieci oparami perfum matki...
                      • olesiam Re: Jak icegirl kupowała L'artisan 27.09.06, 20:26
                        Czemu pani Icegirl nie mówiła , ze jest Icegirl?:)pozdrów pieknego kolege!:)
                        pozdrawiam:)
                        O.
                        • icegirl Re: Jak icegirl kupowała L'artisan 08.10.06, 16:54
                          Olesiam, masz maila na gazecie:)
                      • elve Re: Jak icegirl kupowała L'artisan 28.09.06, 03:08
                        no własnie. i co by było, jakbysmy mieli więcej rąk? :D
                        • sorbet Re: Jak icegirl kupowała L'artisan 28.09.06, 10:03
                          więcej nosów :-))
    • a.g.n.i Re: Blog forumowy - trzecia edycja 07.10.06, 23:12
      Noszenie dziś Sa Majeste la Rose po pierwsze zapewniło mi niezwykle miły dzień,
      po drugie... odrobinę "wyleczyło mnie" z tego zapachu:-)Tzn. podoba mi się
      bardzo nadal:-) Ale czy tak bardzo chcę go mieć? Może nie. Ale na pewno chcę
      czasem móc powąchać i/ a zwłaszcza ponosić na nadgarstku:-)
      Na początku po prostu róża:-) Pełna, świeża, rozkwitła, wilgotna. Gorącoróżowa:-
      ) Może w pierwszej chwili pobrzmiewa odrobinę "bułgarskim olejkiem", choć dla
      mnie to akurat bardzo miłe skojarzenie. Pamiętam te olejki w drewnianych
      futeralikach, najbardziej lubiłam wąchać sam futeralik, drewno przesiąknięte
      olejkiem... I to chyba właśnie troche taki "olejek na odległość" - nie wąchany
      z fiolki (wtedy zabijał;-P), tylko właśnie zostawiony na drewnie.
      Wrażenie "olejku" potęguje też forma zapachu, czyli ta wersja bezalkoholowa,
      jakby właśnie nietłusty olejek:-) Z niektórymi zapachami Lutensa skojarzyłam
      sobie tę formę już na amen, dziwnie się czuję np. używając czasem AS w wersji
      EdP, której mam trochę w atomizerku:-) To leniwe, niespieszne rozcieranie płynu
      na skórze jakoś mi się "wdrukowało", właśnie na AS i Sa Majeste:-)
      Czuję też trochę zieleni. Może to właśnie ta "świeżość płatków", pięknie
      oddana. Ale nie tylko. Jest w tym zapachu jakaś miękkość, przytulność, coś co
      sprawia, że cudnie układa się na skórze, jest ciepły, żywy i co ważne -
      nieprzesłodzony. Często w różanych zapachach czuję albo za dużo cukru, albo
      jakąś dziwną pieprzność, pikantność - to pewnie ma być oddanie zapachu tej
      najciemniejszej róży:-) - to drugie akurat lubię. Cukier mniej. Tu nic takiego,
      całkowita harmonia, miękkość, czułość, a jednocześnie sporo takiego żywotnego
      ciepła. Czuję też coś drzewnego, stąd może ta miękkość zapachu na mojej
      skórze...
      No wlaśnie:-) Ostatnio "padłam" z wrażenia zobaczywszy w recenzji Senty linka
      do nut Musc Ravageur, hehe - wydawało mi się, że sprawdzałam kiedyś MR na BN,
      a tu taka niespodzianka:-) I sandałowiec i gwajak w bazie. No to mamy
      wyjaśnienie, czemu ten potwór taki na mnie grzeczny się robi, hehe.
      • lune Rumeur, Bright Cristal i L Lempicka 10.10.06, 23:26
        nieszczescia chodza ... trojkami :( wizyta w sephorze z proba pretestowania
        nowosci zakonczyla sie klimatami kleski ; Rumeur - mysle ze dla wielbicielek
        szyprow - a wiec z pewnoscia nie dla mnie :( ostre kwiatowe nuty, duszaco
        slodko plus kwasno ostra nuta - wszystko razem - trwa niezmiennie wiele godzin
        na skorze i wcale nie chce 'ewoluowac' :(
        Bright Crystal ... jak dla mnie obciach :( salatka z ogorkiem ; po wielu
        godzinach na skorze - nawet mily ... ale te wczesniejsze doznania !

        L ... przyznam ze szukalam w niej tego o czym pisaly mile forumki na forum ...
        znalazlam wymyslny flakonik - i cos jak przypalony cukier ??? (solar notes ?) -
        czyli cos czego moj nos nie chce, nie przyjmuje, protestuje ...

        jak wy to robicie ze czujecie tak pieknie ta 'L' ??? gorzka pomarancza,
        cynamon... nuty drzewne, pizmo ... a ja nic !!!! oprocz przypalonego cukru ...
        slodko-gorzkiej spalenizny ... :(((

        lune
        • sorbet Re: Rumeur, Bright Cristal i L Lempicka 11.10.06, 01:40
          L wąchałem z butelki i to mi w zupełności starczyło.
          Rumeur straszliwie kwiatowy. To bez prawda? Razem z Mają wyczytaliśmy w odbiciu
          opisu z butelki jescze jaśmin sambac, ale nie czuliśmy:-P
          B. Cristal ma fantastyczny korek, idealny byłby dla Naomi Cambell (do walenia
          po głowie asystentki)

          Wąchaliśmy jeszcze Lalique w prostym i b. fajnym flakonie. Pachnie wodą różaną
          Dermiki.

          Z męskich CK Euphora jest całkiem fajny, cytrynowo-kardamonowy, ale nie zbyt
          rozrzewający.

          Terre bardzo ale bardzo cytrynowo-wetiwerowy. Ale na papierku. NIe doczekałem
          już dna. To zupełnie inny zapach niż pamiętam z Włoch. Hmm.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja