Blog forumowy – edycja IV

26.08.06, 19:51
1)Bardzo słodkie to nowe Lacoste,a niebieska ciecz wskazywałaby na troszkę
świeżych nut.
2)Rozkoszuję się zapachem lewendy w ogrodzie. W tym roku wyjątkowo wybujała
Pachnie tak czysto...
3) Silan ma dużo nowych, przedziwnych zapachów miękkości... Nie spodobała mi
się lenorowa róża:)
    • akikoo Re: Blog forumowy – edycja IV 26.08.06, 21:11
      U mnie też lawenda wybujała, ale niestety kocur wylegiwał się na środku
      lawendowego poletka, jak na wygodnym łożu (ze skutkami dla wyglądu lawendy,
      oczywiście :)
    • lune porzadki w buteleczkach i zaskakujace odkrycie :) 10.09.06, 09:39
      porzadkowalam 'perfumeryjny koszyk roznosci' i dumalam sobie nad smuzkami
      zapachow z oproznionych fiolek i buteleczek ...nad Moschino Coutoure - ze chyba
      jednak nie pojde droga slodyczy ktora mnie jakis czas temu necila, nad
      Pamplelune - ze pomimo dlugiego rozstania /z powodu zmeczenia zapachem/ - nadal
      mnie pociaga, nad Kingdom ... o wlasnie ! rozpisywalam sie dawno temu o tym jak
      to Kingdom znika ze mnie, jaki jest nietrwaly ; i uswiadomilam sobie 'w blysku
      geniuszu' ;) ze owszem - Kindom to jest ale wersja limitowana tzn. EDT !!! a
      przeciez obwachiwany przeze mnie zapach w perfumerii - to bylo EDP !!!! o
      wstydzie :((( a ja tak wydziwialam, meczylam cale FP pytaniami .... ale
      porazka :(((

      nerwowo przepatrzylam w Osmoz nuty zapachowe ... jasne ze sa rozne ...

      W limitowanych wersjach brak kminku :( czyzby ten kminek tak wplywal
      na 'siedzenie zapachu na skorze' ?

      A moze wlasnie kminek /zestawiony w nucie serca z jasminem, imbirem i roza/
      jest odpowiedzialny za to 'cos' co pociagalo mnie w Kingdom ... ?

      ...................

      jak moglam byc taka gapa ??? kleska ...


      pozdrawiam serdecznie, lune


    • sorbet Graza pisze z Brazylii (jak ja Ci zazdroszczę:) 17.01.07, 19:10

      blogdoris.blox.pl/html
      • m23p31 Re: Graza pisze z Brazylii (jak ja Ci zazdroszczę 17.01.07, 19:30
        to powinno być zabronione:PPP Pocieszam sie, ze niedługo wiosna:)
        • a.g.n.i Re: Graza pisze z Brazylii (jak ja Ci zazdroszczę 17.01.07, 23:45
          Też zajrzałam:-) nooo, pozazdrościć:-)
          (wlasnie stwierdzam, że mam bardzo zimno w pokoju, podkręciłam kaloryfery;-P)

          No, wreszcie się ruszyła do góry nowa wersja mojego ulubionego wątku:-) to
          sobie będę w wolnych chwilach pisać. Mam sporo do przetestowania:-) a ostatnio
          ciągle jestem zmęczona i zadziwiająco wcześnie padam spać...

          Choćby o tych fiołkach nowych mam sporo do napisania:-)))
          • senta Ja tez... 18.01.07, 09:08
            ..zazdroszcze Grazy i postuluje aby wszystkie jej imienniczki wyeksportowac do
            cieplych krajow(w tym mnie:-)))

            Zapachowe motto na dzis:
            Jak pieknie pachnie moj nowy , nowiutki samochod:-),jak zapowiedz przygod ktore
            przezyjemy razem:-)
            Przed nami dluga droga,a on na razie..skorzano-ebonitowo:-),ja w nim_wodna
            fajka w postaci Fumerie Turque:-)
            • uka_m Re: Ja tez... 18.01.07, 10:51
              Dalekie podróże,nowe samochody..dolce vita jak nic...
              Ja dziś uzbrojona w Roma(w Romę?) szykuję się do ataku na opornych urzędasów,zapowiada się ciężka przeprawa.Bogowie wspomóżcie:)
    • sorbet Re: Blog forumowy – edycja IV 24.02.07, 01:37
      Wąchałem dziś Agenta złotego. Pachnie całkiem znajomo (jakies kwiaty - chyba
      pomarańczy), wanilia + kadzidło indyjskie, jakie palą na przystankach:-P
    • sorbet Wachanie zapachow.... autorka: Venus 11.03.07, 21:27
      mialam ochote na doznania perfumowe, no to poszlam do centrum handlowego i
      sie nawachalam testerow.
      Przypadla mi do gustu Stella In Two. ma taka jedna nute- zapach jak mydlo,
      cos mi przypomina ale nie wiem jeszcze co..

      Venus

      ***Przeniesiony
      • venus22 Re: Wachanie zapachow.... autorka: Venus 12.03.07, 09:17
        :)

        poza tym dostalam probke Heiress. lubie, ale o rany jaka slodka..

        Venus
    • a.g.n.i Re: Blog forumowy – edycja IV 14.03.07, 23:02
      Trochę testowania:-) wreszcie znalazłam czas:-)
      Eau de Gloire Parfums d'Empire. Początek gorzko-ziołowy, jak krople na kaszel -
      już parę razy czułam coś takiego w perfumach ( w którejś męskiej Annick na
      pewno) i zawsze odnotowywałam to z sympatią:-) gorzkie, przejmujące zioła plus
      alkohol. O dziwo, w nutach ziół nie tak znów wiele - rozmaryn tylko, za to
      silna reprezentacja cytrusów. I lawenda. A ja czuję gorzkie zioła na kaszel.
      Takie w alkoholowej nalewce. Dałabym sobie rękę odciąć za tymianek. Na mnie
      jest to przez długi czas suche i gorzkie, potem coraz cieplejsze i z lekkim już
      tylko powiewem goryczy. Po pewnym czasie robi się dość ciepłe, blisko skóry,
      może leciutko zwierzęce. Węszę przy tym nadgarstku i węszę szukając obiecanego
      w nutach kadzidła, ale jakoś się chowa. Może później wylezie:-) Przyznam, że
      jest dość męski w wyrazie:-) przynajmniej tak go odbieram. Nawet trochę za
      bardzo męski:-) ale fascynuje. Jeszcze ponoszę;-P


      Fleurs d'Ombre Brosseau - Rose. Róża i czerwone jabłko;-) urocze, ale nie moje.
      Teraz coraz więcej cukru i nagle zamiast jabłka - jeżynowy cukierek. Taki maly,
      z tych najbardziej miniaturowych z możliwych (kto wymyślił takie cukierki?
      zawsze bezczelnie biorę trzy naraz;-P). No i jeżynę YR też mi trochę
      przypomina. Szkoda, że jakoś róża w tym zginęła kompletnie...

      La Chasse aux Papillons Extreme L Artisan. W pierwszej chwili okropne, białe,
      plastikowe kwiaty. Wącham z mieszanką niechęci i fascynacji (aż tak odstręcza
      ten początek;-P). Jest tu na pewno tuberoza, którą coraz łatwiej mi przychodzi
      rozpoznawać i na tyle mnie ona ciekawi, że chyba ją w koncu polubię. Jest też
      specyficzna zielona nuta, z jakiejś zrywanej latem roślinki - krwawnik, albo
      może babka lancetowata? Muszę, jak się już zrobi porządna wiosna, połazić i
      trochę pozachowywać się jak barbarzyńca na łące. W miarę jak lagodnieją na
      skórze, nagle pojawia się skojarzenie z Odeur 53, jest nawet przez chwilę to
      mleko z folii. Odeur lubię wąchać, fajnie i bezpiecznie się w nim czuję, a
      jednocześnie to zapach tak daleki od tego co lubię:-) jak to tylko możliwe.
      Motylki są bardziej tuberozowe, ale przy tym plastikowe, że hej:-) Odeur
      czystszy i bezpieczniejszy, białe kwiaty łagodniejsze, ale też plastikowa nuta
      wychodzi na mnie bardzo wyraźnie.
      • rawita7 Re: Blog forumowy – edycja IV 14.03.07, 23:36
        Agni! Zachęciłaś mnie do przetestowania Eau de Gloire. Marzy mi się właśnie coś
        gorzko-ziołowego, bez cienia słodyczy. Najchętniej trochę zielonego, jakby
        przybrudzonego. Ale przede wszystkim gorzkiego! Przypomniał mi się przy okazji
        zapach, o który tylko się otarłam, ale który zrobił na mnie kilka lat temu duże
        wrażenie. Najgorsze jest to, że pamiętam doskonale zapach a poza tym tylko tyle,
        że był firmy Isadora. Taki właśnie zielony, baaardzo ziołowy i gorzki jak nie
        wiem co.
        • a.g.n.i Re: Blog forumowy – edycja IV 14.03.07, 23:50
          ale on zielony nie jest:-) Kojarzysz Pectosol? takie krople na kaszel? Dla mnie
          to tak właśnie pachnie:-)
          • rawita7 Re: Blog forumowy – edycja IV 15.03.07, 17:51
            hmm... to może taniej byłoby oblać się Pectosolem :) Będę szukać dalej
            • rawita7 Re: Blog forumowy – edycja IV 15.03.07, 17:52
              chociaż... wspomniana Isadora też pachniała tak trochę pectosolowato. Tyle, że
              do tego miała w sobie sporo zieleni
            • a.g.n.i Re: Blog forumowy – edycja IV 15.03.07, 19:16
              psiknę się jeszcze raz i poślę Ci próbkę:-) Co Ty na to?
              • rawita7 Re: Blog forumowy – edycja IV 16.03.07, 11:44
                Super :) Będę Ci dozgonnie wdzięczna
                • a.g.n.i Re: Blog forumowy – edycja IV 16.03.07, 18:21
                  A to poproszę @ z info dokąd wysłać;-P
                • a.g.n.i halo:-) proszę Pani:-) 22.03.07, 00:05
                  Albo Pani tu nie zagląda, albo poczta gazetowa szwankuje:-) Próbka czeka:-)
                  • rawita7 Agni 23.03.07, 12:45
                    Napisałam @ :)
        • plomyczek_ Re: Blog forumowy – edycja IV 15.03.07, 17:54
          to chyba byla cytrynka Isadory:)
          • merolik Re: Blog forumowy – edycja IV 15.03.07, 20:15
            Zaintrygował mnie opis zapachu Isadory... Pamięta ktoś nazwę? :)
            • rawita7 Re: Blog forumowy – edycja IV 16.03.07, 11:46
              Możliwe, że cytrynka. Kojarzę jakieś cytrynowo-zielne motywy na opakowaniu,
              chociaż zapach średnio cytrynowy. Chociaż... Jeżeli cytryna, to bardzo
              niedojrzała i z wyeksponowaną goryczką z pestek. Ciekawe, czy te perfumy w ogóle
              jeszcze istnieją.
              • forevermore79 Re: Blog forumowy – edycja IV 16.03.07, 12:05
                Pozostaje poszukac jej tutaj:
                www.isadora.com/default.asp?groupid=200331910447968
                • rawita7 Re: Blog forumowy – edycja IV 16.03.07, 18:03
                  Wpadłam już na to :))) Nie ma.
    • uka_m marka=marka? 16.03.07, 14:41
      Zastanawiam się które zapachy są markowe.Czy markowa jest Paris Hilton?Czy Dior?Marka Aguilera czy nazwa Aguilera.Czy tylko sygnowanie?A Kylie?Nawet nasza Kayah zajęła się markami:)I sygnuje zapach.
      Logo Victorii Beckham nosi się wszędzie(nawet na tyłku;)Marka Chanel jest kopiowana do znudzenia.Pomieszane.
      Najważniejsze to nie zginąć w bombardowniu nas oryginalnymi-super-zapachami-markowymi:)Sama mam Paris i nie narzekam:)Mam też Diora,dg.. Marki obronią się same.Meteoryty szumnie nazywane markowymi błysną i zginą.

    • a.g.n.i Re: Blog forumowy – edycja IV 16.03.07, 23:35
      Na papierku lekko już zwietrzały Musc Lorenzo Villoresi zapachniał mi dziś tak,
      że odnalazłam w nim pewną, zagubioną już nutę z mojej wczesnej młodości, tuż po
      maturze. Nosiłam wtedy Wild Musk pomieszany z olejkami z indyjskich sklepów,
      sandałowym i innymi (niektóre były mieszankami a nazwy ich dawno zapomniałam:-
      (). I chyba ta podróż w przeszłość, to mnie najbardziej zachwyca w tym zapachu.

      Na skórze czuję z początku coś wręcz mało pizmowego. Zdecydowanie czymś tu
      zapach dosłodzili, dokwiecili i dodali czegoś świeżego. W środkowych nutach
      jest geranium i wychodzi na mojej skórze bardzo wyraźnie. Nie zapomnę, jak
      kazano mi rozcierać i wąchać geranium przy każdym przeziębieniu:-) do dziś
      lubię, nie tylko jako lekarstwo. Jest też zabawna nuta, którą czuję w Etro
      Sandalo i wcale nie chodzi tu o sandałowca, tylko... gumę. Dość wyraźną, choć
      łagodną gumową nutę czuję w Sandalo. Tutaj też. To jakby gumka do wycierania
      ołówka, ale nie z tych chińskich, najbardziej pachnących. Dość sporo jest tu
      też słodyczy, wyraźnej, nie za bardzo "cukrowej" na szczęście.
      Piżmo jest tu łagodne, ciepłe - gdybym mogła zdjąć na chwilę z siebie inne
      nuty, to byłoby naprawdę moje piżmo z Wild Musk! Nie było ono z tych
      najostrzejszych, ale też nie z tych czysto-mydlanych. Wyraźna, choć nie mdląca
      słodycz i drzewne nutki, które coraz mocniej biorą moją skórę w posiadanie, też
      sa nie do pogardzenia:-) Bardzo miły wieczór:-) Na pewno jeszcze wrócę do tej
      próbki:-)
    • icegirl Re: Blog forumowy – edycja IV 21.03.07, 20:33
      A ja dziś, w przypływie potrzeby odstresowania się, zawitałam do Sephory i YR.
      YR - wyjątkowo testowałam męskie. I wyniuchałam :) Hoggar,zapach
      orientalno-drzewny, pachnie bobem tonka, cedrem, bergamotką i tabaką. Jest dosyć
      trwały, nie miałabym oporów, żeby go nosić.

      W Sephorze moje serce podbił Ogródek środziemnomorski. Przez chwilę świeży,
      potem gorzki, ale z ciepłą nutką pojawiającą się i znikającą. Prawdziwy czarodziej.

      Turkusowy Wish, w pierwszej chwili sympatyczny, po 2 godzinach stał się zwykłym
      CoolWater-em.
      I zdaje się, że do mojej kolekcji będę musiała włączyć Rose Angel. Ten zapach ma
      w sobie miękkość, która wyjątkowo mnie przyciąga. Co wizyta go testuję.
      --
      icegirl
      www.icegirl.republika.pl
      • chatka_ W poszukiwaniu smaku Turkish Delight 21.03.07, 20:42
        Na lapce Loukhoum KM, ale za malo mi w nich rozanej slodyczy... Czuje fale
        ciepla, gladkosc i slodycz zapachu wypastowanej podlogi i lizolu ;), wiec
        poczatek jak w paru Lutensach, slodycz ta jednak ustepuje chlodowi pizma, ktore
        nadaje im lekko meski charakter. Czy w Rahat Loukhoum jest wiecej cukru w
        cukrze?:)
        • lucapuka Ange du Demon 21.03.07, 20:48
          Pachnie jak Alien wymieszany z Hypnotic Poison. Może w owym shakerze Alien
          występuje jako Anioł a HP wdzięcznie wciela się w Demona :)
        • a.g.n.i Re: W poszukiwaniu smaku Turkish Delight 22.03.07, 00:02
          W Rahat Loukhoum jest po prostu nadmiar tego drobniutkiego cukru:-) aż ma się
          wrażenie, że on się unosi w powietrzu po strzepnięciu go z kosteczki;-). Jest
          bardzo silny akcent migdałowy, trochę sztuczny, ale to chyba właśnie on daje to
          cukrowe wrażenie...
          Uwielbiam rachat łukum:-) zeszłego lata udalo mi się kupić pudełeczko różanego
          (pięknie czerwonego w środku), poprzednio miałam "naturalne" - też pyszne
          (najbardziej właśnie RL kojarzy mi się z nimi). A i tak wzdycham tęsknie, bo
          raz miałam fiołkowe. Zamiast wykupić cały zapas w sklepie, kupiłam jedno małe
          pudełeczko. Więcej na nie nie trafiłam:-(
          • chatka_ Re: W poszukiwaniu smaku Turkish Delight 22.03.07, 12:35
            W Irlandii mozna bylo kupic bardzo udane rozane i cytrynowe RL w Lidlu. Ciekawa
            jestem czy w Polsce w tej sieci nie ma. U nas w Bialym nie ma Lidla, ale moze
            komus po drodze i moglby sprawdzic u siebie a potem paczke zaszurowac i pod moj
            adres wyslac ;)Tak by sie to skonczylo ;)
            Opis cud miod i orzeszki, moze ktos kropelka moglby sie podzielic?
            • elve Re: W poszukiwaniu smaku Turkish Delight 22.03.07, 17:44
              chatko, dzieki za namiar, zajrze do Lidla, bo lukum uwielbiam, najbardziej z
              kawalkami pistacji... mmmm...
            • a.g.n.i Re: W poszukiwaniu smaku Turkish Delight 22.03.07, 21:58
              Dobrze wiedzieć, mam dwa sklepy tej sieci niedaleko:-) ale słabo znam, może
              jeden raz tam coś kupowałam i raczej nie rozglądałam się po sklepie:-)
              podżerałam za to dziecku przyjaciółki cukierki z witaminami kupione własnie
              tam, wyjątkowo dobre:-)
              Obawiam się tylko, że w polskim Lidlu może rachat łukum nie być, ale zobaczymy.
              Tego sklepu, gdzie kupowałam fiołkowe, już nie ma - w Samirze na tyłach
              Biblioteki Narodowej jest tylko naturalne i jakieś bardzo już udziwnione w
              kokosie - wolę w cukrze:-)

              Co do próbki RL to mam już prawie pustą fiolkę:-( nawet nie wiem, czy da się
              coś przelać z niej:-( mogę pokazać na miejscu, jak ktoś przyjedzie do Warszawy;-
              P
              • chatka_ Re: W poszukiwaniu smaku Turkish Delight 06.04.07, 10:18
                Drogie Forumki czy udalo sie dotrzec do Lidla i co wazniejsze nabyc RL?
                • a.g.n.i Re: W poszukiwaniu smaku Turkish Delight 06.04.07, 10:49
                  Niestety:-( Niby mam dwa Lidle niedaleko, ale wracam z pracy i padam - robię
                  szybkie zakupy najbliżej domu. W soboty też jakoś nie mogłam się zebrać do tej
                  pory...
                  • chatka_ Re: W poszukiwaniu smaku Turkish Delight 06.04.07, 21:47

                    Moze Elve udalo sie dotrzec. Mi dzis w lapki wpadl RL wg SL. Nie jest to jednak
                    zapach tego rozanego przysmaku ktory pamietam z dziecinstwa.
                    • a.g.n.i Re: W poszukiwaniu smaku Turkish Delight 06.04.07, 22:04
                      Ja chyba prędzej dotrę do Samiry niż do Lidla...
                      RL SL najbardziej mi przypomina takie RL białe w środku i bez dodatków:-) bo
                      różane jest czerwone w środku, prawda? Przynajmniej takie miałam w wakacje...
                      Ja stosunkowo późno odkryłam ten przysmak. Pierwsze jakie jadłam, było z
                      orzechami:-)
                      • chatka_ Re: W poszukiwaniu smaku Turkish Delight 06.04.07, 22:12
                        Ja takiego ja RL Sl w ogole juz nie kojarze, te z Lidla sa takie jak z
                        Bulgarii, rozane i rozwowe w srodku.
                        • a.g.n.i Re: W poszukiwaniu smaku Turkish Delight 10.05.07, 19:38
                          Melduję, że byłam w Lidlu i jestem mile zaskoczona:-) słodycze wyglądają
                          naprawdę przyzwoicie. Niestety, rahat łukum nie widziałam:-(
                          Za to kupiłam maślane herbatniki, takie jak moje ukochane duńskie w puszkach
                          (smakowały mi z nich najbardziej waniliowe krążki i właśnie identyczne
                          waniliowe krążki kupiłam - bałam się, że mogą być jakieś "udawane", ale nie -
                          smakują jak trza). No to koniec z moim ograniczaniem słodyczy, buuu:-( już
                          zjadłam trzy a dopiero robimy herbatę do nich...
                          • chatka_ Re: W poszukiwaniu smaku Turkish Delight 10.05.07, 21:00
                            A to troche jestem zaskoczona, ze jest inny asortyment. Mialam sporo swoich
                            favourites w Lidlu, waniliowe bio jogurty, serek plesniowy, szwedzki dressing,
                            ciasteczka tez tam nabywalam, rozniaste.
                            W miedzyczasie udalo mi sie poznac RL SL i porownac z Keiko Mecheri.
                            Zdecydowanie wole Keiko, jest mniej spozywczy (mniej migdalowy), bardziej chce
                            sie go poglaskac (zwierzecy) niz zjesc :) Zakup murowany.
                            • a.g.n.i Re: W poszukiwaniu smaku Turkish Delight 10.05.07, 22:32
                              może ja nie umiem szukać... ale słodycze przepatrzyłam miejsce po miejscu. Nie
                              widziałam. Ale i tak, jakoś nie miałam przekonania do tego sklepu, a widzę, że
                              niezłe rzeczy tam są. Te ciasteczka, które kupiłam, smakują dokładnie jak te
                              moje ukochane duńskie. A jak kupowałam duńskie, to tych moich ulubionych było
                              tylko sztuk 6, a pozostałe już były inne, też niby dobre ale inne:-) nie takie
                              kruche i aksamitne. Na jutro szlaban na cokolwiek słodkiego;-P
                              Hehe, RL Lutensa też miałam chęć zjeść:-) i ze skóry i normalnie:-)
    • uka_m Re: Blog forumowy – edycja IV 23.03.07, 11:57
      Dwa pozytywne zaskoczenia ostatnich dni.Addict-zawsze omijałam bo obawiałam się wanili-dusiołka:)Okazało się że po aplikacji rozwija się cudownie,dominuje jedwabista,roziskrzona nuta.Korzystam z miniaturki,ale być może szykuje sie większa ilość.Mój mężczyzna też zauroczony.
      Następny to Allure Sensuelle.Czytałam opinie i niezbyt mnie zachęcała opinia o kwaśnej nucie.Przypadkiem testowałam w sklepie i olśnienie.Zapach który się owija wokół mnie,jest lekki,zmysłowy,prawdziwie sensualny..
      Cieszę się że oswoiłam nareszczie Chanel i Diora.Szczątkowo co prawda,ale chyba na dłużej.Allure chodzi za mną jak ochota na jakiś przysmak:)
      Teraz przymierzam się do L.Tu z kolei obawiam się zbytniej słodkości.A kusi ta słona nutka.
    • a.g.n.i Wpływ zapachów na postrzeganie rzeczywistości;-P 05.04.07, 19:52
      Siedzę w pracy i szlag mnie trafia, bo myślałam, że wyjdę o 17. I tak na fali
      wątku "co ze sobą nosicie" zajrzałam do kosmetyczki dla pocieszenia. Wyciągnęłam
      moje olejkowe AS, odkręciłam, wzięłam głęboki oddech. Już jakby trochę lepiej:-)
      Wyciągnęłam próbkę Musk Villoresi, powąchałam:-) zdecydowanie lepiej.
      Wyciągnęłam Króla, psiknęłam trochę na rękę.
      No dobra, jak będzie trzeba, posiedzę jeszcze godzinę w pracy...

      To tak na rozluźnienie:-) musiałam sobie pogadać.
      • rawita7 Re: Wpływ zapachów na postrzeganie rzeczywistości 05.04.07, 19:57
        Ja nie wiem, co by mnie mogło dzisiaj do pracy zmotywować. Chyba tylko morze
        pieprzu z kardamonem. Póki co zasypiam nad klawiaturą. Poddaję się na dzisiaj.
        • a.g.n.i Re: Wpływ zapachów na postrzeganie rzeczywistości 05.04.07, 20:04
          I do tego jeszcze cuda czynią:-)
          Właśnie usłyszałam przed chwilą od koleżanek, że już wychodzimy;-P Uff.
          To co Rawitko, koniec na dziś, no nie?
    • rene.p Re: Blog forumowy – edycja IV 05.04.07, 20:19
      A my jutro z okazji świąt kończymy pracę już o 13, he he. Chyba z tej radości
      muszę sobie zaaplikowac jutro coś ekstra (oczywiście chodzi o perfumy):D
      • a.g.n.i Re: Blog forumowy – edycja IV 05.04.07, 21:55
        ja też mam nadzieję, że za to dzisiejsze jutro wyjdę wcześniej:-) a też mam
        pewne plany perfumowe, hehe.
    • nuna_77 Re: Blog forumowy – edycja IV 05.04.07, 20:32
      Witam
      Wlasnie wrocilam zakochana z perfumerii :).
      Pierwsze to Amor Amor Sunshine, jest mniej slodkie od klasyka bardzo swieze jak
      na Cacharel i ma cos w sobie mmm bardzo ciekawego.
      Hilary Duff With Love przypomina mi jakis zapach z lat wczesnej mlodosci,
      liceum moze sabatini ale nie jestem pewna, w kazdym razie jest bardzo
      interesujaca i nie dubluje innych zapachów.Mile zaskoczenie.
      Czy te zapachy sa juz w POlsce?
      Pozdrawiam cieplo
      • a.g.n.i Re: Blog forumowy – edycja IV 05.04.07, 22:00
        :-)
        Nie znam. Przyznam, że nie widziałam, ale mam zaległości w chodzeniu po
        perfumeriach ostatnio, więc mogłam przegapić:-)
      • forevermore79 Re: Blog forumowy – edycja IV 06.04.07, 10:54
        Nuna, Sunshine bedzie na dniach- mesko-damski duet. With love w Polsce nie
        przewiduje sie niestety, ale faktycznie- maja swietna opinie, jak na "celebrity
        fragrance"- nic dziwnego, sa dzielem nosa, ktory stworzyl chocby Black Cashmere.
    • a.g.n.i Re: Blog forumowy – edycja IV 06.04.07, 22:42
      Verte Violette L'Artisan. Nosiłam to wcześniej z próbki, ale próbka zachowywala
      się inaczej:-) Był sobie ładny fiołek na początku, rzetelnie fiołkowy,
      wilgotny:-) Potem wychodziła dość mocna słodycz, a potem zapach nieco gasł,
      jakby wysechł na słońcu (miałam wrażenie, że czuję suszoną trawę:-) i
      zakończenie znów było fiołkowe, ładniutkie, może troszkę mydlane:-)

      Po porządnym psiknięciu z flakonu czuję znów uroczą fiołkową wilgotność i
      słodycz. Jest trochę zieleni, ale nie ma tu tej odrobiny mokrej ziemi, którą
      czuję w VdP. Trochę bałam się dosładzania zapachu - tam jest chyba w nutach
      heliotrop i z próbki wyszedł na mnie wyraźną migdałową słodyczą. Lubię ją
      bardzo, ale coś się ona z moją skórą za bardzo nie zgadza i czasem przyprawia o
      ból głowy. TYmczasem tu... niespodzianka. To czego się obawiałam, w ogóle się
      nie pojawiło, natomiast wyszedł... bez. Autentyczny, fioletowy, wilgotny bez:-)
      A ja zgłupiałam:-) No bo gdzie bez, a gdzie fiołek:-)Bzowy fiołek czy fiołkowy
      bez?:-)

      Końcówka zapachu znów jest uczciwie fiołkowa:-), słodkawa, lekko zielona (choć
      to taka zieleń w upalny dzień, błagająca o kroplę wody).
      Dałam temu zapachowi drugie miejsce w moim rankingu fiołków (po obu zapachach
      Borsari), tak trochę na wyrost, bo z próbki, ale miałam nosa:-) utrzymał to
      miejsce:-)
      Muszę porównać z moim drugim Borsari. Wydaje mi się, że VV ma z nim więcej
      wspólnego niż z VdP. Bouquet di Violette jest właśnie nieco słodszy. Śmiałam
      się, że to fiołki z VdP, ale zerwane, dla wygodnickich, którym nie chce się
      zanurzyć nosem w kępę trawy:-).

      Nosiłam dziś też Ananas Fizz L'Artisana. Na tego ananasa miałam apetyt już od
      jakiegoś czasu, ale jakoś ciągle kończyło się na papierkach. A na papierkach
      był ananasowo-kokosowy sok:-) nic specjalnego. Na skórze natomiast wyskoczył z
      czymś musująco-kwaśnym. Jeśli ananas, to zdecydowanie świeży i niezbyt
      dojrzały:-) Po paru minutach śmiałam się z tego zapachu i jednocześnie ciągle
      go wąchałam:-) Pachniał na mnie... gumą do żucia. Taką z dzieciństwa. W
      tafelkach. Nie żaden Donald, tania, chyba polska, owocowa guma. Twarda jak
      diabli, straszliwie slodka, żadnej szansy na balony:-) i ten zapach właśnie.
      Koncówka zapachu jest znów cytrynowa:-) taka lemoniadka:-) albo cytryna w
      herbacie:-) zabawna, tylko... gdzie ten ananas?
    • a.g.n.i Re: Blog forumowy – edycja IV 10.04.07, 22:55
      Dziś dwa testy, Safran Troublant i Piment Brulant L'Artisan:-)
      Z szafranem mam kłopot. Jako przyprawy używam rzadko. Jeśli już muszę coś
      ubarwić, biorę kurkumę:-P Zapach szafranu lubię, owszem, w perfumach:-)
      Pamiętam, że czułam mocno szafran w Dark Rose, dawał zapachowi
      specyficzną "sterylność". W ST tej sterylności jednak nie za dużo. Leży ona na
      ładnej, słodkiej, korzennej podstawie, a jeśli mam być szczera, to "środek
      początku" zapachu, zaraz po tej rzeczywiście zidentyfikowanej jako szafran
      nucie pobrzmiewa na mnie... Amolem:-)A potem zaczyna mi coś bardzo przypominać
      i męczę się z nim drugą godzinę. Coś korzennego, ciepłego, jakby nieco
      mlecznego, a jednocześnie nie za słodkiego... I nie mam pojęcia co - a wiem, że
      to znam:-). Mam też pod koniec wrażenie mlecznego drzewnego ciepła, może więc
      trochę przypomina mi to Gaiac po prostu? Ale to za łatwe, bo jeszcze gdzieś
      trzeba upchnąć te korzenie:-) Ech...
      Ale to i tak nic, bo całkowicie zawojował mnie dziś drugi test. Już wąchałam to
      raz w Augustowie, podczas spotkania z Izolden. Piment Brulant. Papryka, hehe.
      Na początku soczysta, zielona "przekrojona" świeżość, trochę jak w CdG 3. Bez
      słodyczy. I ostrość. Taka "migotliwa" ostrość. To słowo przyczepiło się do mnie
      już od pierwszego powąchania i nie mogę się go pozbyć. Zatem, PB
      jest "migotliwy". Bije ta ostrość trochę po nosie, po pewnym czasie faktycznie
      (niech będzie) że ta świeżość to świeżość przekrojonej ostrej papryki;-P Czuję
      też odrobinę... mięty? Ale takiej bardzo, bardzo delikatnej. Powiew, nie
      ostrość. Aha, wszystko to leży na bardzo ładnej, subtelnej bazie. Trzeba się w
      nią wwąchiwać poprzez tę paprykę, hihi (która wierci w nosie ciągle, ale
      uroczo). Delikatna, miękka, leciutko pudrowa słodycz bazy to coś
      najpiękniejszego w tym zapachu. No i niech mi ktoś powie, że to kuchenniak;-P
      Gdyby wszystkie kuchenniaki były takie, stałabym się ich wierną fanką;-P

      Zastanawiam się nad ewentualnym podobieństwem tego zapachu do Harissy CdG.
      Pamiętam bijącą w nos ostrość Harissy i chyba też było tam sporo świeżości:-)
      Nie próbowałam natomiast na skórze:-) Co do PB, to przyznam szczerze, że gdyby
      nie test w Augustowie, kiedy to po prostu z ciekawości maznęłam się nieznanymi
      Artisanami i na jeden z nich zareagowałam : "O, jakie to ładne, co to jest?" to
      kto wie, czy dziś zdecydowałabym się w ogóle ich spróbować:-)
      • merolik Re: Blog forumowy – edycja IV 15.04.07, 20:45
        Dziś testuję:
        -Kenneth Cole „Black” – przypomina mi Ange ou Demon i Pure Poison. I wszystkie
        te zapachy nawet mi się podobają, ale jednak nie są w moim stylu :).
        -Les Nereides „Musc de Java” – pierwsze skojarzenie – skoszona trawa i kwiaty,
        i to skoszone jakiś czas temu, już przeschnięte…
        -Les Nereides „Patchouli Antique” – nie tak mocno zielona i mocna jak paczula
        Villoresi, ale też mi się podoba, jeszcze spróbuję ją pomieszać z czymś
        cytrusowym za jakiś czas.
        A mój dzisiejszy zapach dnia, Envious, coraz bardziej mi się podoba. Najpierw
        lekko kolońsko-zielony, potem kwiatowy (m.in. frezja, piwonia, czyli to, co
        lubię), a po kilku godzinach zostaje i utrzymuje się słodki, biały migdał.
        Blisko ciała, ale cały czas jest. Jak mi zauroczenie nie przejdzie, trzeba
        będzie pomyśleć o większej pojemności na lato. I jestem bardzo ciekawa reszty
        Grzesznych Zapachów :).
        • merolik Re: Blog forumowy – edycja IV 15.04.07, 20:53
          Pomyliłam się, piwonii nie ma w Envious, jest za to bez (wiedziałam, że 2 z
          moich trzech najulubieńszych kwiatów).
        • a.g.n.i Re: Blog forumowy – edycja IV 15.04.07, 21:08
          Bardzo lubię Black:-) i co zabawniejsze, też nie jest " w moim stylu", dostałam
          nawet wątpliwy komplement że pachnę "banalnie" - jednak mnie to do niego nie
          zniechęciło. I rzeczywiście, końcówka Black i końcówka Pure Poison na mojej
          skórze (Ange ou Demon nie znam) są podobne, a pachną trochę podobnie do moich
          ukochanych wiosennych kwiatków - szafirków:-)
          Innych przedmiotów Twoich testów nie znam:-)
          Ja z wielką przyjemnością porównuję sobie dziś dwie wersje pięknego fiołka, ale
          jeszcze nie wiem, czy już dziś coś o nich napiszę;-P może tylko sobie pobazgrzę
          w notesie:-) zaczęłam z powrotem cenić zeszyty i notesy do prowadzenia takich
          luźnych zapisków po tym, jak straciłam w grudniu całą zawartość dysku:-( w tym
          różne osobiste notatki, takie a'la pamiętnikowe, że o ważniejszych pracach nie
          wspomnę. Brrr. Grzecznie wracam do ręcznego pisania - zeszyt z wakacji się
          zachował:-)
          • merolik Re: Blog forumowy – edycja IV 15.04.07, 21:14
            a.g.n.i napisała:

            > > zaczęłam z powrotem cenić zeszyty i notesy do prowadzenia takich
            > luźnych zapisków po tym, jak straciłam w grudniu całą zawartość dysku:-( w
            tym
            > różne osobiste notatki, takie a'la pamiętnikowe, że o ważniejszych pracach
            nie
            > wspomnę. Brrr. Grzecznie wracam do ręcznego pisania - zeszyt z wakacji się
            > zachował:-)

            Jednak "starodawne" nośniki czasem się jeszcze przydają :) Lubię zapisywać
            ręcznie - rzeczy osobiste i związane z hobby.
            • a.g.n.i Re: Blog forumowy – edycja IV 15.04.07, 21:22
              Całymi latami tak pisałam:-) stosunkowo niedawno zmieniłam zwyczaje:-(

              Czy ten słodki biały migdał w Envious to taki migdał-heliotrop? Kurczę, mam
              słabość do tej nuty, a nosić nie mogę:-(
              • merolik Re: Blog forumowy – edycja IV 15.04.07, 21:28
                a.g.n.i napisała:

                >
                > Czy ten słodki biały migdał w Envious to taki migdał-heliotrop? Kurczę, mam
                > słabość do tej nuty, a nosić nie mogę:-(

                Przypomina mi heliotrop z Heliotrope Etro, ale jest łagodniejszy, taki bardziej
                kremowy :)
                • a.g.n.i Re: Blog forumowy – edycja IV 15.04.07, 21:36
                  brzmi bardzo, bardzo apetycznie... ale z Etro, które mi się zresztą bardzo
                  podoba, mam złe doświadczenia - ten przecudny Heliotrope na mojej skórze omal
                  mnie nie zamordował:-(
                  • chatka_ Czy ktos pamieta dezodoranty Dane? 16.04.07, 23:07
                    Dzis dzieki Intrigant Pachouli Parfumerie Generale udalo sie wywolac ducha
                    bardzo dawnych czasow - zapach smutku pierwszej milosci i jesieni po szkolnych
                    wakacjach. W obcislych dzinsach, dlugiej kurtce i przydlugim swetrze, i w Dane
                    czulam sie inna od mijajacych mnie ludzi. Kto pamieta paczulowe Dane, maly
                    dezodorant w bladofioletowym kolorze?
                    • uka_m Re: Czy ktos pamieta dezodoranty Dane? 17.04.07, 11:54
                      Tak:)Dane-z Niemiec:)Coś mi się mglisto przypomina.Jakieś niebieskie-fioletowe?Chyba na ebay widziałam..
                      Znowu o Addict-tym razem porównanie addict 2 i addict eau fraiche.2-zdecydowanie lepsza,bardziej świeża i bardziej..hmmm..glamour?Być może to wina tuberozy w Eau Fraiche-ale zupełnie nie przypadło mi do gustu-lekko duszące.
                      Mój mały bardzo subiektywny ranking;)+rok ,,urodzin,,
                      1.Addict 2 (2005)
                      2.Addict klasyczny (2002)
                      3.Addict Eau Fraiche (2004)
                      • merolik Re: Czy ktos pamieta dezodoranty Dane? 17.04.07, 14:25
                        Uka_m, mój ranking Addictów odwrotny niż Twój ;)
                        Dezodorantów Dane sobie wcale nie przypominam :(
    • sorbet Męskie różnorodności. 17.04.07, 17:52
      1. Gucci II - zupełnie bezzapachowy, czułem odrobinę pudrowej słodkości. Myślę
      że to stanowi odp. Gucci na męską Pradę i V&R, ale jakoś cieniutko. Dodatkowy -
      za ochydny kolor niebieski płynu.

      2. Mugler też niebieski, ale fajny zapach imo. Mocno zielony i fourger (taki
      męski, świeży szypr) ale nie aż taki killer jak zapachy z lat 80. (bliższy jest
      do Kourous Cologne) Potem jest paczulowy, mleczny, karmelowy. Troszkę w
      klimacie łagodniejszych wersji Angel.

      3. Hypnose jest świeży, zielony, ale ma jakąś ostrzejszą nutkę (kardamon?). W
      bazie mocno paczula, ale w sumie dość przeciętna jest ta hypnoza.

      4. Albo w Polo double black, albo w CKin2U czuję jakąś gumę i owoce. CKi2U
      wygląda jak Old Spice, pachnie na początku owocowo i cytrusowo, bardzo
      przeciętnie. Polo jest zielony, bardziej interesujący. Chyba trzeba powtórzyć
      test:-)
      • sorbet Re: Męskie różnorodności. 18.04.07, 02:33
        W Hypnose jest sporo Amen:-P
        • sorbet Re: Męskie różnorodności. 19.04.07, 13:02
          Guma to jednak CK - fajny imo.
          Lalique strasznie mocno wetiwerowy, tylko początek troszkę sandałowy.
    • orzeszek_solony Re: Blog forumowy – edycja IV 22.04.07, 10:51
      Po dłuższym perfumeryjnym poście spowodowanym przesytem testowania nowych
      zapachów, ogólnym zabieganiem, zmęczeniem, nawałem różnorakich obowiązków –
      poczułam znów głód. Korzystając z chwili wolnego czasu zajrzałam do nowo
      otwartej perfumerii Lulua i tam znalazłam dwie perły, dwa objawienia:

      Ambre Russe – kompletnie szalony, rozwichrzony, „nieuczesany” zapach od
      pierwszego uderzenia przenoszący w zupełnie inny mroczny świat, w opary
      szlachetnych trunków, mieszaniny kadzidła i fajkowego dymu, do ciemnej,
      hałaśliwej spelunki - dyszącej, rozgorączkowanej, dusznej. Nagrodą za
      przebrnięcie pierwszych alkoholowo- dymnych faz jest najpiękniejsza ambra, z
      jaką kiedykolwiek się zetknęłam - pozbawiona męczącej słodyczy jak i
      piwnicznego zimna - ambra wytrawna, ale ciepła, miękka, podbita ziołowo-
      kadzidlanym tłem. Wiem już, że będzie niezbędna na jesienne wichury i ulewy
      oraz zimowe zadymki.

      Cuir Ottoman – niewiele o nim było na forum, nie wzbudził szerszego zachwytu.
      Nie wiem, może moja skóra wydobywa z niego to piękno, któremu nie potrafię się
      oprzeć, sprawia, że zapach scala się ze mną, staje się niemal moim „drugim ja”.
      W odróżnieniu od hałaśliwej, nieokrzesanej Ambre Russe, to zapach pełen ciszy i
      harmonii. Wąchając Cuir widzę starą, wysłużoną skórzaną sofę w mrocznej
      bibliotece - gabinecie, gdzie ciszę mąci tylko tykanie ściennego zegara. Skóra
      wytarta, przesiąknięta kadzidlaną wonią cygar, obok aromat rodzynków
      nasączonych rumem opakowanie po wytrawnej, gorzkiej czekoladzie (wydaje mi się,
      że ten papierowo-kakaowy aromat to zasługa nut irysowych?). I nie mogę już bez
      Cuir żyć, naprawdę:)

      Poza tym testowałam nowe przyprawowe Artisany. O ile o Poivre Piquante i Piment
      Brulant mogę powiedzieć tylko tyle, że znikają z mojej skóry z prędkością
      światła, (zatem niewiele mogę powiedzieć), o tyle Safran Troublant budzi spore
      nadzieje. Lubię nuty szafranu w perfumach (vide ukochane BC), tu ten szafran
      jest bardzo dosłowny, na początku nawet zbyt dosłowny, ale po chwili wysładza
      się ciepło wonią scukrzonej róży – za którą nie przepadam, ale tu nie jest to
      dosłowna, słodziutka jak wszyscy diabli konfiturka wylewająca się wprost z
      lukrowanego pączka jak w Tumulte, ale dobrze ucukrzone i utarte płatki róży w
      towarzystwie pikantnych przypraw, wśród których szafran gra do końca pierwsze
      skrzypce.

      • a.g.n.i Re: Blog forumowy – edycja IV 22.04.07, 11:21
        Mam próbkę Cuir Ottoman i od tygodnia szykuję się do porządnego testu, nie mam
        tylko głowy. Wąchany z butelki spodobał mi się bardzo:-) - mam wrażenie
        Orzeszku, że gust mamy dośc podobny (a może i skórę podobnie działającą;-P)
        więc nabieram przekonania, że CO pewnie mi się na mnie spodoba:-)
        Ambre Russe też testowałam przelotnie tylko na nadgarstku i mam mieszane
        uczucia, ale raczej z wahaniem w stronę spodobania się;-P
        • orzeszek_solony Re: Blog forumowy – edycja IV 22.04.07, 13:33
          Agni, jeśli jesteś miłośniczka Dzinga i klimatów skórzanch, to Cuir powinien Ci
          sie spodobać. Chociaż to przeciwny biegun Dzinga - czytałam (chyba na Wizażu?)
          opinie o bliźniaczym podobieństwie tych dwóch zapachów. IMO nic bardziej
          błędnego - łączy je przewodni motyw skóry, OK, ale to skóra zupełnie inna w
          charakterze. Dzing- świeżo wyprawiona, chrzęszcząca, ostra, Cuir - skóra z
          historią, z patyną, szlachetna skórzana starość;)
          Poza tym filozofia tych zapachów jest skarjnie odmienna. Ujęłabym to tak - o
          ile Dzing jest ekstrawertykiem pełną gębą, otwarty i tryskający energią, to
          Cuir to typowy introwertyk - skupionym wyciszony, refleksyjny.

          Jeszcze co do Ambre - wspomnę tylko, że schlapałam nim nadgarstki, wypadłam z
          domu i wsiadłam do samochodu razem z moim synem. Który po chwili zaczął
          podejrzliwe węszyć, po czym zapytał z lekką konsternacją: "Mamo, ty coś
          piłaś????":D
          • renia.renia Re: Blog forumowy – edycja IV 22.04.07, 18:22
            Ambre Russe stał osię moim zapachem tej zimy, pokochanym od pierwszego
            powąchania z próbki, którą oszczędzałam jak mogłam dozując kropelkę/pół
            kropelki na nadgarstek. Zapach ten jest dla mnie obrazem ambry doskonałej, w
            dniu kiedy go poznałam bo wielkiej miłości do Ambre Narguile nagle zaginął
            ślad. To jest dla mnie ambra nie ufiokowana i wysypana cynamonem tak aby się
            podobać i kokietować, ta ambra jest nieco arogancka, jej alkoholowe nuty mówią
            jak ci się nie podobam to wynocha. AR albo się pokocha albo nienawidzi, ja ją
            kocham bezgranicznie.
            • olesiam Re: Blog forumowy – edycja IV 22.04.07, 19:13
              A ja po zuzyciu ok 5 ml Ambre Russe zaczelam dostawac tak strasznych dusznosci,
              ze mialam strach w oczach:(nadal uwielbiam, ale wspomnienia-piekna, bursztynowa
              i "okragla " slodycz:), idealnie zgrany zapach, flakon, kolor naklejki-to
              lubie:)
    • mmoni Re: Blog forumowy – edycja IV 10.05.07, 22:44
      Psiknęłam sobie dzisiaj w GC na nadgarstek Max Mara Silk Touch. Piękne piżmo,
      nie przytłaczające, ale trzyma się od 4 godzin i nie wykazuje ochoty na
      odejście. Fajny zapach, ale nie wiem, czy chciałabym nim pachnieć latem. W
      nawiązaniu do sąsiedniego wątku, podobno tam w głowie jest kwiat wiśni, ale nie
      ręczę za to, bo jak psikałam, to się spieszyłam i się nie wwąchiwałam, a
      przypomniałam sobie dopiero po paru godzinach, jak się zaczęłam zastanawiać, co
      tak koło mnie ładnie pachnie.
      • icegirl Re: Blog forumowy – edycja IV 21.05.07, 14:07
        A ja mam dzis na sobie Safran Troublant. I to, co w nim mnie zachwyca, to róża.
        Róża, która pachnie jak krzew dzikiej róży, rosnący pod domem.
        --
        icegirl
        www.icegirl.republika.pl
    • voluptas Ambre Sultan Fraiche i klasyk 23.05.07, 14:47
      Przede wszystkim za diabła nie mogę znaleźć wątku, który kiedyś na temat tych
      dwóch zapachów założyła Mangos :( Więc wpisuję się tu.

      AS Fraiche noszę po raz pierwszy. Wprawdzie zapach trafił do mnie na początku
      zeszłej jesieni, ale wtedy było już na tyle chłodno, że można było nosić
      klasyka, więc stało sobie na półce i czekało, aż do dziś. Niestety, nie mogę
      powiedzieć, żeby było na co czekać, bo AS Fraiche to jedyna produkcja SL, którą
      posiadam, ale w głębokim przeświadczeniu, że 1 flakonik i chwatit.

      W porównaniu z klasykiem Fraiche wypada blado, ba! nie ma tam właściwie tego, co
      mi się w klasyku podoba: nie ma ciężkości, słodyczy, pikanterii, dymku. Fraiche
      to (po)twór podobny bardziej do Ambry Etro, albo Ambry del Nepal, ale porównanie
      wypada z korzyścią dla tych ostatnich. To taki rozwodniony, mocno rozwodniony
      klasyk, momentami ujawniający akordy przypominające mi klasyczną Historię wody -
      mam na myśli tę ostrawą, świrdującą, pieprzną nutkę. Może i interesującą, cóż z
      tego, skoro zapach "zdycha" na skórze po 4h? Reasumując: dość banalna całość,
      nawizanie do klasyka to głównie chwyt marketingowy, no chyba że nawiązując do
      "przepisu na Escadę", jaki kiedyś wymyśliła Elve: do pustej kadzi po AS dodano
      wody i tę miksturę sprzedaje się jako AS Fraiche ;)
      Zapach z cyklu powąchać-zapomnieć, niestety.
      • forevermore79 Re: Ambre Sultan Fraiche i klasyk 23.05.07, 15:52
        Zgadzam sie z Toba- jestem nowym posiadaczem Eau Fraiche (byl ich wysyp na
        allegro), a takze klasyka- AS Fraiche jest po prostu rozwodnione, czuc, ze to
        AS, ale trwalosc i rozwijanie sie nut pozostawiaja duzo do zyczenia.
        Przetrwaly na rynku tylko 1 sezon- i juz od razu widze, ze to byla sluszna
        decyzja.
        Nie zaluje ich obecnosci w mojej kolekcji, chetnie uzyje ich do biura na upaly,
        ale brak w nich typowego dla AS bogactwa, glebi i mocy- wielu kojarzacym sie z
        apteka. AS Fraiche sa po prostu ugrzecznionym, pozbawionym klow i pazurow AS.
    • sorbet Paestum Rose jest super:-) 05.06.07, 23:42
      Początek jak Costume National, (suszone chili, rozdrobnione w możdżierze),
      żywiczny, różany, a w głębi jak Nuit Au Desert Gobin Daude.
    • uka_m Re: Blog forumowy – edycja IV 10.06.07, 17:58
      Zaispirowana wątkiem o zapachach rozwijających sie w upale uzyłam moschino Gold,które spoczywało w spokoju od lutego w szufladzie.Do dziś-był to zimowy otulacz-rozcieplacz.Kilka kropel-na początku wojna.Po kilkunastu minutach owionęły mnie prawdziwe kadzidła.Zupelnie coś innego niż zimą(zimą jest korzennie,odrobinę surowo.Wykąpałam się i kadzidła zrobiły sie lekkie,przejrzyste.Niesamowity efekt-i bardzo trwały..
    • a.g.n.i Re: Blog forumowy – edycja IV 17.06.07, 22:55
      Dziś ponosiłam wreszcie Loukhoum Keiko Mecheri. Dopiero dziś. Zabawne, bo
      marzyłam o powąchaniu tego zapachu, jak tylko pojawiły się pierwsze o nim
      wzmianki. A gdy już dostałam próbkę, to zamiast rzucić się na nią z dziką
      namiętnością... położyłam na półeczce, obiecując sobie wkrótce spróbować. Ale
      ja tak czasem mam:-) Giwia wie o tym najlepiej, bo dżem z fiołków, który od
      Niej dostałam, leżał w szafce i CZEKAŁ. Czekał na jakąś wielką okazję. Do dziś
      bym go nie spróbowała, gdyby mojemu O nie zachciało się raz czegoś słodkiego.
      Zajrzał pod moją nieobecność do szafki, stwierdził "O, jakiś ciekawy dżem" i po
      prostu bezczelnie otworzył. Powstrzymałam się od zrobienia dzikiej awantury z
      wielkim trudem:-)
      Loukhoum zatem również czekało. Fakt, już raz je miałam na skórze, w dniu w
      którym dostałam od Voluptas próbkę, ale tego dnia zawładnęło mną Chergui:-).
      Loukhoum czekało zatem na swoją chwilę. A żebym nie zapomniała, czekało na
      półeczce, nie tej z perfumami, tylko takiej piętro niżej z biżuterią i
      bałaganem. Od czasu do czasu niechcący przesuwałam fiolkę dłonią. Pewnego dnia,
      pijąc herbatę, stwierdziłam, że czuję jakiś obcy - choć piękny - smak/zapach.
      Herbata była aromatyczna w przedziwny sposób, wydzielała piękną słodką woń. Nie
      bardzo wiedziałam, skąd, ale po chwili zorientowałam się, że tak pachnie z
      zewnątrz rozgrzany kubek.Najwyraźniej czymś go dotknęłam. Ale czym? Nie
      skojarzyłam tego jeszcze z małą fioleczką leżącą na półce, w bałaganie.
      Innego dnia poczułam wokół siebie zapach, cień zapachu. Gdybym go doskonale
      znała, stwierdziłabym - oho, uzależnienie. Czasem miewam bowiem wrażenie, że
      czuję wokół siebie dany zapach - choć w danym dniu go nie noszę, nie ma prawa
      nic mi nim pachnieć - a ja go czuję, albo tak mocno mam w pamięci, w myślach,
      że zdaje mi się, że go czuję. Tak miałam z Dzingiem, tak z Avignonem i
      ostatnio, ku swemu wielkiemu zdziwieniu, z Ambrą Etro. W tym jednak przypadku
      zapach był zupełnie nieznany! Ki diabeł? I znów nie skojarzyłam tego z fiolką,
      którą musiałam musnąć dłonią odkładając pierścionki na półkę.

      Zagadka wyjaśniła się dwa dni później. Tak się zdarzyło, że wzięłam tę fiolkę
      na chwilę do ręki i przełożyłam w inne miejsce. Znów ten cudny powiew, który
      jednak tym razem został na palcach - a ja już wiedziałam, co to. Przyznam, że
      się w pierwszej chwili przestraszyłam. jeśli tak pachnie zamknięta (no, może
      niezbyt szczelna) fiolka, to co kryje się w środku?

      Sprawdziłam to dziś, w upalny dzień. Najpierw poczułam mocne migdały w cukrze,
      podobnie jak u Lutensa, ale zapach jest gęściejszy, jeśli to możliwe, jeszcze
      słodszy. RL ma w sobie nawet jakąś przejrzystość, cukier już się z niego osypał
      i unosi się w powietrzu. Tu pakujemy łakomie do ust całą kosteczkę (nigdy nie
      udała mi się ta sztuka, jedną kosteczkę jem po kawałeczku przez 10 min:-), ale
      niektórzy potrafią) a cukier mamy nawet na uszach:-). Bosko drapie w gardle.
      Piękna, gęsta, klejąca słodycz.
      W upale odrobina roztarta na skórze okazała się bardzo komfortowa w noszeniu.
      Ciepła migdałowo-smakowita słodycz, ale nie ciężka, nie dusząca. Na mojej
      skórze ma to coś wspólnego z bazą Opium w upalny dzień - bardzo podobnie
      pachniałam 10 lat temu:-)
    • sorbet Guerlain przy Champs-Élysées 05.07.07, 13:26
      Byłem w odnowionym i pozłacanym od wewnątrz butiku, no dość fajnie wygląda ale
      na zdjęciu zdecydowanie lepiej:-)
      • rawita7 Re: Guerlain przy Champs-Élysées 05.07.07, 14:16
        Ej, no napisz coś więcej! Jakie cuda oglądałeś i wąchałeś? :)
        • sorbet Re: Guerlain przy Champs-Élysées 05.07.07, 19:43
          Niestety wtedy marzyłem tylko o czystej wodzie z mydłem i jakimś miękkim
          fotelu. "Udławiłem się" dodatkowo Jickym, hihi. Tak więc nic a nic.
    • uka_m Re: Blog forumowy – edycja IV 02.08.07, 08:56
      Za mną kilka dni testowania.Szukałam odpowiednika LouLou na lato.Nic z tego.Najpierw NU edp(coś mnie bardzo niepokoi i wzbudza lęk,jakaś nutka taka hm..śmiertelna jest w tym zapachu.Zimna.)W reklamie NU Seigner też taka nieobecna-ogólnie zapach zaświatów..
      Euphoria Calvin Klein-kwiatuszkowo,lekko,naiwnie i nietrwale.Dziwi mnie zmasowany atakt i popularność w rankingach i sklepach netowych(wystarczy spojrzeć na ilość opinii)
      Cudem zdobyta próbka Piment Brulant.Szukałam maku i ktoś doradził właśnie ten zapach.Piękny.Uzależniający.Właśnie taka nutka maku wyśniła mi się ostatnio.Czyli sen spełniony:)Oprócz maku wszystko inne w idealnych proporcjach.Jak wyżej pisała Agni.W moim odbiorze mak dominuje.Zmysłowy,nie mizdrzący się piękny L Artisan..Pole makowe-można się tarzać;)
      • a.g.n.i Re: Blog forumowy – edycja IV 02.08.07, 09:11
        Piment jest prześliczny:-) no właśnie, to może mak nadaje tę leciutką
        pudrowość, nie pomyślałam:-) wcześniej na mak nie zwracałam uwagi, bo makowego
        kenzo jakoś nie lubię.
        Chyba po powrocie z urlopu sobie sprawię:-)
        • uka_m Re: Blog forumowy – edycja IV 02.08.07, 11:02
          Właśnie.To Hispana napisała o maku w Piment Br.Znałam makowy kenzo(nie to),splendor Arden(nie to)Dosyć ładnie mak wybija się w Moschino Couture(lubię bardzo)-jest bardziej świeży niż pudrowy.Ale Piment jest genialny-taki Mak-trochę dziki i surowy.Rześki sierpniowy poranek.
          A z ciekwostek jest kulka HERBINY-Poppy.Maczek kosmetyczny:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja