W szafce się nie mieszczą...

10.02.07, 10:43
Moja mała szafka przy toaletce w sypialni naładowana zapachami i próbkami może przyjąć już niewielu nowych lokatorów a tu w drodze Lou Lou i Ysatis i na pewno na tym się nie skończy. Poza tym, obsesyjnie boję się ,że ktoś "odkryje" moje skarby. Mąż wie, że mam duzo,ale nigdy na oczy nie widział całości, która zwykłego smiertelnika;) może porazić ilością ( choć w naszym gronie uchodzi za skromny zbiór). Czy macie jakieś pomysły ,gdzie ulokować perfumy? Chodzi mi o nowe miejsce,najlepiej takie w które Wasz małż nie zagląda. Nie chciałabym aby np. w czasie mojego pobtu w szpitalu M. odkrywał sekrety moich zapachów,choć przypuszczam,że wybaczyłby szybko , w końcu dzidziuś bedzie za te 50 parę dni najwazniejszy...
    • rene.p Re: W szafce się nie mieszczą... 10.02.07, 10:50
      Ja też myślę o jakiejś "skrytce" :) Wprawdzie mąż na razie nie reaguje czyli
      chyba mu nie przeszkadza ;) Ale obawiam się, że teściowa wkrótce zainteresuje
      się moimi zbiorami. Mieszkamy razem, teściowa zajmuje się dzieckiem, gdy jestem
      w pracy, więc ma nieograniczony dostęp do pokoju, w którym trzymam swoje
      skarby. Do tej pory nic nie mówiła, ale wkrótce może skojarzyc te przychodzące
      paczki ze stale powiększającą się iloscią flakonów. Mam jednak nadzieję, że nie
      orientuje się w cenach, bo skąd ;) Flakony stoją na półce na regale, ale chyba
      wkrótce trzeba będzie zejśc do podziemia ;)
    • a.g.n.i Re: W szafce się nie mieszczą... 10.02.07, 11:56
      Ja kupiłam skrzynkę, taką wyplataną, z włókna bananowego bodajże:-) Nie podoba
      mi się takie rozwiazanie, bo leżą tam tak bez ładu i składu, no ale trudno...
      Na półce na widoku mam teraz tylko kilka najczęściej używanych zapachów i chyba
      tak już zostanie...
      • kenzoania do a.g.n.i:) 21.02.07, 13:01
        A.g.n.i gdzie kupiłaś tę skrzynke bo właśnie takiej szukam:D?
    • gracef1 Ja, na szczescie, nie musze niczego przed nikim 10.02.07, 14:05
      ukrywac jako single gal, ale moja niewielka kolekcja, zwlaszcza po dzisiejszej
      dostawie, ledwo miesci sie na blacie toalletki. Trzeba bedzie podzielic, jak
      ciuchy, na zimowe i letnie, i za pare tygodni (idzie wiosna:)) zrelegowac czesc
      do jakiejs szafki.
      • renia.renia Re: Ja, na szczescie, nie musze niczego przed nik 10.02.07, 15:46
        Część zbiorów lubię mieć pod ręką w pracy więc siłą rzeczy robią miejsce dla
        innych flaszek w szafce w kuchni. Ponadto kilka trzymam w łazience, parę na
        stoliku w sypialni - nie wygląda to wszystko na duży zbiór, tak sie ładnie
        rozmywa hihi.
        pozdr.
        • a.g.n.i Re: Ja, na szczescie, nie musze niczego przed nik 10.02.07, 16:35
          Ja też nie ukrywam, do niedawna wszystko stało na dwóch pólkach, miało tylko
          zasłonę z chusty, która miała chronić przed światłem:-) skrzynka to była
          konieczność z uwagi na małe łapki pewnego łobuza, skaczącego po meblach i
          zrzucającego wszystko.
          Właściwie można powiedzieć, że teraz mam wszystko schowane i nikt nie znajdzie,
          zwłaszcza że na wierzchu leży parę ręczników (jak już jest miejsce, a mam malo
          szaf, to trzeba skorzystać), ale to nie było podyktowane chęcią "ukrycia się".
          to już bardziej się kiedyś chowałam przed przyjaciólką:-)
          Co do "odkrycia" zbiorów przez męża - no cóż:-) koszt mojej kolekcji chyba się
          nawet nie pokrywa z kosztem suchego skafandra do nurkowania, który pewien
          osobnik właśnie sobie szyje na miarę:-P więc nie mam żadnych wyrzutów sumienia:-
          ) Ostatnio usłyszałam, że "jakbyś nie kupowała tego badziewia, to już byś miała
          cały sprzęt łącznie z butlą". Natychmiast odpowiedziałam "jakbyś nie kupowal
          tego badziewia, to miałbyś, hoho, z 70 flaszek" i oboje sie uśmialiśmy:-D

          (Już skończyłam pracę, proszę mnie nie gonić stąd zatem:-D)
          • rawita7 Re: Ja, na szczescie, nie musze niczego przed nik 10.02.07, 19:27
            > (Już skończyłam pracę, proszę mnie nie gonić stąd zatem:-D)

            Agni, ale Ci zazdroszczę! Ja dopiero do pracy intensywnej zasiadam (jak widać na
            załączonym obrazku ;)). Moja kolekcja od dwóch tygodni stoi w oszklonej witrynce
            wraz z książkami. Pierwszy raz występuje jawnie i w całości, wcześniej była
            strategicznie porozkładana po różnych miejscach. Przeniosłam sie jednak właśnie
            do nowego lokum i jakoś tak się złożyło, że zebrałam wszystko do kupy i tak już
            zostało. Kolekcja nie jest jednak jakaś powalająco wielka, bo od kilku miesięcy
            zajmowałam się sukcesywną selekcją i sporo rzeczy poszło w świat. Teraz, gdy nie
            denerwuje mnie już obecność zapachów "tylko ładnych" i niepotrzebnych, całe to
            szkło naprawde cieszy moje oko i nie kryję go przed nikim :). No... Przyznaję,
            że gdy przyjeżdża do mnie mama, to zdarza mi się odczuwać pewien niepokój :)
            • a.g.n.i Re: Ja, na szczescie, nie musze niczego przed nik 10.02.07, 23:38
              rawita7 napisała:

              > > (Już skończyłam pracę, proszę mnie nie gonić stąd zatem:-D)
              >
              > Agni, ale Ci zazdroszczę! Ja dopiero do pracy intensywnej zasiadam (jak widać
              na załączonym obrazku ;)).

              No, ja jestem zdecydowanie tu osobą, z której nie należy brać przykładu. Do
              mojej pracy zasiadałam od miesiąca, dziś miałam termin oddania jej. Niestety
              nie jestem i nigdy nie byłam w stanie zmusić się do systematyczności. Pocieszam
              się, że w takich momentach przestoju i nicnierobienia po prostu intensywnie
              myślę i dlatego jak już do danej pracy usiądę, to ona pisze się sama i jest
              niemal od pierwszego podejścia (znaczy, tego na ostatnia chwilę) skończona. Ale
              mimo wszystko, nie jest to chyba dobre, a nie umiem inaczej...
    • voluptas Re: W szafce się nie mieszczą... 10.02.07, 19:40
      A moja kolekcja mieszka sobie w szafie przedpokojowej i jeszcze jakoś się
      mieści.. chociaz tylko dzięki temu, że ostatnio zwolniłam jedną półkę, bo
      wyeksmitowałam swetry do nadstawki :) Zresztą - tam perfumy trzymam od zawsze,
      bo brak dostępu światła, względnie stała temperatura nawet w upały i zawsze pod
      ręką :)
      W moim wypadku jest to jedyne rozsądne rozwiązanie: mieszkanie mamy mocno
      zagracone (mąż bibliofil, ja też), plus kilka kotów skutecznie rozwiązuje
      problemy "eksponowania" moich zbiorów. Zresztą - wcale nie odczuwam takiej
      potrzeby. Perfumy to moja osobista, własna i nieodstępna przyjemność :) Czasami
      komuś pokazuję zawartość szafy, ale to tylko braciom i siostrom w nałogu. Inni
      mogą sie tylko dziwić, że codziennie inaczej pachnę :) A mąż? Cóż, on też ma
      swoje hobby, w które ja nie ingeruję. Do moich zapachów ma stosunek dość
      obojętny, choć ostatnio nawet doprasza się o kolejne flakony i nawet gust mu
      sublimuje :) Więc nie muszę się przed nim chować :)
      • a.g.n.i Re: W szafce się nie mieszczą... 10.02.07, 23:52
        u mnie nie ma szans, bo szafa przedpokojowa to nasza jedyna szafa:-) A szkoda,
        bo mogłaby być dobrym miejscem, na pewno chłodniejszym latem, niż mój
        nasłoneczniony pokój...
        Ale chyba moja skrzynka jest dobrym kompromisem. Na pewno tak jest zdrowiej dla
        tych flakoników, które nie siedzą w pudełkach, bo obawiam się, że zasłona z
        cieniutkiej bawełny tak naprawdę niewiele była w stanie ochronic je przed
        światłem...
        • voluptas Re: W szafce się nie mieszczą... 11.02.07, 09:39
          U nas na szczęście są dwie szafy i schizma od zawsze, bo niestety mój szanowny
          mąż jest bałaganiarzem strasznym, a ja (choć żaden ze mnie ortodoks w kwestiach
          porządkowych) w szafie muszę mieć własny porządek :) Dlatego zaanektowałam szafę
          przedpokojową, która poza uroczymi, głębokimi półeczkami, na których rezydują
          moje skarby, ma jeszcze ten atut, że stoi w samym środku mieszkania. A
          mieszkanie do przechowywania perfum nadaje się świetnie: grube, przedwojenne
          mury nagrzewają się powoli i ZAWSZE jest u nas chłodniej, niż na zewnątrz. A tym
          bardziej w środku, czyli w przedpokoju :) To trochę odciąża moje sumienie, bo z
          zasady, od zawsze trzymam perfumy bez kartoników, tzn. w kartonikach są tylko
          zapasy, a reszta ma cieszyć [moje! ;)] oko przy każdym otworzeniu mojego sezamu
          :) Więc mam nadzieję, że ochronę przed słońcem i innymi "wrogami świeżości
          zapachu" zapewniam im odpowiednią... :)
    • plomyczek_ Re: W szafce się nie mieszczą... 11.02.07, 12:21
      moje flakony rowniez mieszkaja w przedpokoju,w szafie a dokladniej w
      szufladzie.Szuflade mam pelna:)i tak od kilku dni zamierzam meza wyciupic z
      rekawiczkami i czapkami na gorna polke wiec przybedzie mi druga szuflada:)
      mysle ze to dobre miejsce bo mniej swiatla,chlodniej i wszystko mam pod reka:)
      wolalabym trzymac wszystko w szafie w sypialni ale ze jestem zmarzluchem to
      odpada:)
      • merolik Re: W szafce się nie mieszczą... 11.02.07, 13:00
        Aktualnie używane zapachy trzymam w zamykanej szafce w łazience, na
        półeczkę "odkrytą", przy lusterku wystawiam tylko "zapach dnia" ;) A zapasy i
        zapachy oczekujące na swój sezon leżą pozawijane w szmatki w pudełku kartonowym
        w szafie :)
    • jop Re: W szafce się nie mieszczą... 21.02.07, 13:37
      Ja mam tak:

      - pudło po zestawie Pampleluna, takie eleganckie i skóropodobne, gdzie w
      pudełkach leżą najmniej używane, najbardziej cenne i czekające na sezon - w
      szafce w łazience;
      - otwarte plastykowe pudełko, coś a la szufladka albo taca, gdzie w tej samej
      szafce stoi większość kolekcji;
      - okrągłe pudełko na próbki, przeważnie leży w łazience na pralce, żeby można
      było szybko rano coś złapać, jeśli akurat mam fazę na testowanie;
      - bieżąca flaszka na półce pod lustrem w łazience.

      TŻ ma chyba podejście obojętne, w szafce raczej nie grzebie, ale zdjęcie całej
      kolekcji robił i nie skomentował.
    • urstina Re: W szafce się nie mieszczą... 21.02.07, 19:45
      Zostałam poważnie zainspirowana niniejszym wątkiem, aby w końcu zrobić coś
      konkretenego dla ulokowania mojego zbioru. Wszystko było OK do chwili, gdy
      jeszcze mieściły się w szafce łazienkowej. Zresztą sądziłam, że nie ma takiej
      możliwości, aby kiedykolwiek brakło tego miejsca. A jednak. Flakony "wyszły"
      już poza szafkę i stoją luzem na szafce stojącej. I cały czas drżę, aby
      przypadkiem ich ktoś nie strącił czy co, to nie jest odpowiednie lokum. W
      związku z tym obeszłam całe (niezbyt duże) mieszkanie w poszukiwaniu miejsca,
      gdzie jeszcze mogłabym wcisnąć szafkę, specjalnie przeznaczoną tylko na
      perfumy. I o dziwo - znalazłam. Wymiary szafki już mam, jestem na etapie
      podejmowania decyzji, czy zrobi mi ją fachowiec w zakładzie stolarskim czy też
      kupię materiały, a poskładaniem ich zajmie się znający się na rzeczy
      sympatyczny kolega. W każdym razie już oczyma wyobraźni widzę moje perfumy
      pięknie poustawiane na półeczkach, osobno, a nie jeden na drugim, z normalnym
      dostępem do każdego z nich, a nie w połączeniu z wyjmowaniem 3 aby sięgnąć coś
      z tyłu... A w szafce będzie jeszcze sporo miejsca na (ewentualne...)
      powiększenie zbioru.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja