Nie spełniły oczekiwań...

06.03.07, 07:18
Im dłużej trwa moja fascynacja zapachami tym...gorzej dla mnie. Podoba mi się
coraz mniej,stałam się bardzo wybredna,czasem potrafi mnie zrazić jedna nuta
lub inny czynnik przemawiający na niekorzyść np. brak trwałości. Poruszam się
w jednym,zapachowym kręgu, do którego dostęp cała reszta ma bardzo utrudniony.
Zapachy tylko ładne odpadają, zbyt waniliowe czy pudrowe również, ulepy
owocowe , mdłe kwiatki, mydełka, extra killery, zbyt szyprowe- to samo.
Ostatnio zachwyciły mnie tylko 24, Faubourg EDT i... za odmienność DKNY, ale
czy na tyle by musieć je mieć. Wiele razy, po kilkudniowym stosowaniu dochodzę
do wniosku,że coś nie spełniło oczekwiań i ...szybko oddaję. Ostatnio perfumy
pojawiają się i znikają w tempie ekspresowym. Po prostu wiem,że nie będę w
stanie ich zużyć, że mimo niewątpliwego uroku to nie jest do końca "to".
Czy to oznaka jakiegoś wypalenia?
    • fridaa Re: Nie spełniły oczekiwań... 06.03.07, 07:59
      to przede wszystkim oznaka buzujacych hormonow ;)
      mysle, ze to stan przejsciowy, mysle tez, ze czas prawdziwych zmian w
      upodobaniach zapachowych dopiero nadchodzi
      mam nadzieje, ze opisywac bedziesz kolejne stadia
      pisalam juz chyba o tym, ale moze sie zdarzyc i tak, ze po urodzeniu maluszka
      perfumy uwielbiane dotychczas przez Ciebie beda wywolywac odraze i odwrotnie-
      te wczesniej nietolerowane polubisz ;) kto wie?
      tak czy siak, pisz o tym
      • mangos Re: Nie spełniły oczekiwań... 06.03.07, 08:10
        Wydawało mi się,że hormony w ogóle nie brały udziału w mojej zapachowej
        percepcji w czasie ciąży,bo nie mdliło mnie ,nie odrzucało.Mnie po prostu mało
        co zachwyca:(
        • fridaa Re: Nie spełniły oczekiwań... 06.03.07, 08:14
          nie wiem :) a moze to po czesci- rozne uwarunkowania? w tym przesyt i wypalenie
          rowniez?
          • urstina Re: Nie spełniły oczekiwań... 06.03.07, 09:23
            Hej Mangosku, nie załamuj rąk :-)) To, że obecnie mało zapachów wywołuje Twój
            wielki zachwyt nie jest wg oznaką wypalenia, a raczej efektem bogatego
            doświadczenia w tej dziedzinie. Znasz już tyle zapachów, wiesz czego
            oczekujesz, to i nic dziwnego, że Twój gust staje się po prostu coraz bardziej
            wysublimowany, wyrafinowany. Przyrównałabym to zjawisko do tarczy strzelniczej -
            kiedy jeszcze nie byłaś doświadczonym "zapachowym strzelcem", celowałaś w
            wiele zapachów, które znajdowały się na jej zewnętrznych kręgach, tak od 1 do
            5, więc łatwiej było "ustrzelić" w tej mnogości coś pasującego. A teraz szukasz
            tych, które są coraz bliżej 10, ale jest ich mniej i dlatego trudniej trafić.
            A swoją drogą hormony też zapewne swoje robią. To, że dobrze się czujesz
            ogólnie i wydaje Ci się, że funkcjonujesz tak jak przed ciążą, jest trochę
            złudne. Działalność hormonów wcale nie musi objawiać się takimi konkretnymi
            efektami, ona może być bardziej ukryta, wręcz niedostrzegalna, ale jest.
            Wczoraj się uśmiałam na Drew Carry Show, jak jego narzeczona Kelly, będąca w
            ciąży, zalewała się łzami nad zwiędniętą sałatą lub ogórkiem, traktując to jako
            osobistą tragedię, by za sekundę wpaść w euforię na widok gumy do żucia ;-)))
            Ta zmienność nastrojów bywa rzeczywiście komiczna, ale dla zainteresowanej - w
            rzeczywistości - dość uciążliwa. Pamiętam, że mnie też niewiele było trzeba,
            aby doprowadzić mnie do łez. I ciąża to był jedyny okres w moim życiu kiedy
            pochłaniałam słodycze, po prostu dostawałam ślinotoku przed lodówką z deserami
            w kawiarni :-)) Do dziś wspominamy jak wlokłam małżonka do takiej cukierni i
            zamawiałam galaretkę, bitą śmietanę z owocami, ciastko i coś jeszcze, mało
            tego - dawałam radę to wchłonąć!! A on tylko coraz większymi oczyma patrzył na
            tę orgię czy nie pęknę ;-))) Po czym dla przełamania smaku pędziłam do
            najbliższego warzywniaka, aby na miejscu skonsumować 2-3 ogórki kiszone... Co
            do ogórków to do dziś nie mam nic przeciwko, ale na samą myśl o tych deserkach
            dostaję dreszczy, brrr... :-D
            • mangos Re: Nie spełniły oczekiwań... 06.03.07, 10:10
              Mój przypadek pokrywa się w 100% z Twoim:)
              Hormony szaleją, mimo tego,że sobie tłumaczę,że tak nie jest. Płaczę na KAŻDYM
              filmie a najbardziej wzruszają mnie bite zwierzątka, zaniedbane dzieci i ogólnie
              niesprawiedliwość na świecie. Co do słodyczy- to jest to. Przed ciążą nie jadłam
              wcale . Teraz wręcz przeciwnie. ;)
              No i z tym celowaniem w 10! RACJA święta! Dziś np. wącham SCENTA Intense i
              rozpływam się z zachwytu! Dawno nie cieszyła mnie tak własna flaszka czegoś. To
              byl własnie taki strzał!
Pełna wersja