mangos
06.03.07, 07:18
Im dłużej trwa moja fascynacja zapachami tym...gorzej dla mnie. Podoba mi się
coraz mniej,stałam się bardzo wybredna,czasem potrafi mnie zrazić jedna nuta
lub inny czynnik przemawiający na niekorzyść np. brak trwałości. Poruszam się
w jednym,zapachowym kręgu, do którego dostęp cała reszta ma bardzo utrudniony.
Zapachy tylko ładne odpadają, zbyt waniliowe czy pudrowe również, ulepy
owocowe , mdłe kwiatki, mydełka, extra killery, zbyt szyprowe- to samo.
Ostatnio zachwyciły mnie tylko 24, Faubourg EDT i... za odmienność DKNY, ale
czy na tyle by musieć je mieć. Wiele razy, po kilkudniowym stosowaniu dochodzę
do wniosku,że coś nie spełniło oczekwiań i ...szybko oddaję. Ostatnio perfumy
pojawiają się i znikają w tempie ekspresowym. Po prostu wiem,że nie będę w
stanie ich zużyć, że mimo niewątpliwego uroku to nie jest do końca "to".
Czy to oznaka jakiegoś wypalenia?