Zbrodnia na perfumach

14.03.07, 15:55
Jest kilka takich rzeczy, które jako wielbicielka perfum uważam za "zbrodnię"
na tychże popełnianą. Myślę, że nie tylko ja miałam okazję obserwować jak
"profani" ;) "krzywdzą" perfumy.
Proponuję zatem zrobić "listę przestępstw" ;)

1. rozcieranie perfum na nadgarstkach
2. podrabianie/używanie podrób i utrzymywanie, że nie ma różnicy
3. trzymanie flakonów w wysokich temperaturach (szczególnie w Sephorach krwawi
mi serce kiedy widzę te biedne butle z gotującą się pod/nad lampami
zawartością...bul bul bul bulgocą podgrzewane biedactwa...;)

Czy znajdą się inne propozycje? :)
    • paulinaa Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 15:58
      nzywanie perfumami zapachów avonu i innych tego typu firm
      najgorsze sa wg mnie podróby typu lacrosse zamiast lacoste czy bior zamiast
      dior itd. i utrzymywanie, wlasnie, ze pachna 'jak oryginały'
      • icegirl Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 16:03
        Wody z Avonu są perfumami (potocznie), mimo ich wzglednie niskiej ceny i półki.

        Dla mnie zbrodnią oprócz podgrzewania jest perfumowanie ubrań tak jak
        przedstawiano dawniej w reklamach nanoszenie dezodorantu, czyli wokół ciała.
        Brrrrr
        --
        icegirl
        www.icegirl.republika.pl
      • rene.p Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 18:28
        paulinaa napisała:

        > nzywanie perfumami zapachów avonu i innych tego typu firm

        Paulino, jak możesz tak pisac skoro sama używasz oriflame? ;)
        • paulinaa Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 18:34
          tak, uzywam jednego zapachu oriflame i przymierzam sie do drugiego ale
          perfumami ich nie nazywam-jak mozn tak nazwac cos co pachnie 2 godziny? ;)
          • rene.p Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 18:39
            Czyli chodzi o trwałośc ;)
            Ale z markowymi zapachami często jest ten sam problem, a jednak nazywamy je
            perfumami ;)
            • paulinaa Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 18:42
              no tak... :)
              poza tym nie lubie jak tkos na wody toaletowe mówi perfumy:) choc dla
              wiekszosci moich znajomych to zadna roznica... ;)
    • malgosia791 Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 15:59
      Nienawidzę i uważam za profanację jeśli ktoś używa słowa"perfuma""perfumka"
      lub "zapaszek"(kojarzy mi się ze smrodem)a także jak już zostało napisane
      rozcierania perfum na nadgarstkach
    • ivesman Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 16:16
      Żenujące są kobiety ( jak same o sobie zapewne sądza) "bardzo eleganckie i
      modne" , np. nanoszące na siebie jednorazowo 10 ml wody perfumowanej lub
      toaletowej, (wiem kiedy perfumy sa mocne a kiedy po prostu ktoś wylała na
      siebie objetośc miniaturki). Najlepiej kiedy noszą do tego koszulę D&G z logo
      na całej powierzchni.
    • zoe125 Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 17:54
      Ja nie rozcieram perfum na nadgarstkach, ale nie uważam tego za zbrodnię, jesli
      ktos mniej obeznany z tematem tak robi, ostatnio dałam dobrą rade cioci, którą
      zaprosiłam do siebie na testowanie moich skarbów.
      Nie lubię natomiast, kiedy perfumy są ewidentnie źle dobrane, zarówno do
      sytuacji, jak i objętościowo - mówie to o oparach perfum o mocy Słonika Kenzo w
      małym biurze, gdzie kilka osób siedzi w jednym pomieszczeniu. Plus obowiązkowe
      dopsikiwanie się co dwie godziny, bo "nie czuć".
      No i oczywiście perfumy jako dodatek do nieświeżego ubrania i tłustych
      strąków...
    • rene.p Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 18:36
      eau_de napisała:

      > Jest kilka takich rzeczy, które jako wielbicielka perfum uważam za "zbrodnię"
      > na tychże popełnianą.
      > 1. rozcieranie perfum na nadgarstkach

      Przepraszam, ale ja tu chyba czegoś nie rozumiem. Dlaczego rozcieranie perfum
      na nadgarstkach jest uważane za zbrodnię? Jeżeli mam próbkę, którą chcę
      przetestowac na nadgarstkach właśnie, to jak mam to zrobic? Czy naniesienie na
      nadgarstek i roztarcie to właśnie jest coś niestosownego? Dlaczego? Poproszę o
      wyjaśnienie ;)
      • olcia71 Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 19:17
        Rene, dlatego, ze to "zabija" zapach. Zapach się "warzy" i czasem niekorzystnie
        zmienia. Ale a'propos rozcierania to powiem, że wiele złych przykładów takiego
        rozcierania mamy z filmów właśnie! Zwracam na perfumy szczególną uwagę (jak i na
        bukiety kwiatów zresztą ;o)) i wiele razy zauważyłam jak bohaterka filmu nakłada
        w ten sposób perfumy! A ludzie biorą z tego przykład, wiele ludzi myśli, że tak
        ma być!
        • hispana Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 21:15
          sa zapachy, ktore nie rozwijaja sie w formie piramidy, lecz ich nuty rownolegle
          ukazuja sie, takim zapachom zadne rozcieranie nie szkodzi
    • akikoo Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 19:04
      Ja myślę, że zbrodnią jest zabranie (urwanie ?) perfumom głowy, czyli korka.
      Jak taki Splendor czy J'Adore mają być bez główki, to zbrodnia w biały dzień.
      Wyobrażacie sobie jak wyglądałybyście bez głowy?? Jak Jean Paul Gaultier
      Classique.

      Ps.

      eau_de, zdecyduj się czy to lista zbrodni, czy przestępstw.
      • eau_de Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 19:53
        Zawsze myślałam, że zbrodnia to przestępstwo ;) Ale jeśli to pierwsze brzmi
        komuś zbyt okrutnie, to niech będzie to drugie ;)
        • olcia71 Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 20:33
          Nie no za zbrodnię to dożywocie a nawet kara śmierci, a za przestępstwo 2 lata i
          to najczęściej w zawiasach ;o)
          • eau_de Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 20:38
            No dobrze już dobrze, głów nie żądam ;)))) Może ewentualnie w razie recydywy
            palec u nogi ;)
    • olcia71 Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 19:23
      A jeżeli chodzi o moje zdanie na temat zbrodni na perfumach to jest jeden grzech
      główny i nie do odpokutowania, mianowicie przedawkowanie!!!! Nie przebije tego
      "perfuma" nawet. Zapach nie musi być okropnie brzydki, obrzydliwie tani...
      wystarczy, ze ktoś go użyje za dużo. Naprawdę perfumy najpaskudniejsze moga się
      nam wydać całkiem całkiem, ale użyte z umiarem. Nadmiar obrzydzi wszystko!
      A dalej to niedostosowanie samego zapachu do okazji (wyobraziłam sobie np.
      wielką galę w teatrze, panią w wytwornej sukni ubraną w "stożek" Issey Miyake)
      Ale to już mniejsza zbrodnia, bo przecież zależna od gustu, nie?
      • venus22 Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 20:22
        ja tez nie rozumiem dlaczego rozcieranie na nadgarstku, od strony wewnetrzenj
        mialoby byc zbrodnia.

        perfumy, dokladnie perfumy, poleca sie nanosic tam gdzie jest puls - na
        nadgarstku, za uszami, na szyi po bokach, a nawet za kolanami.
        na nadgarstku przeciez jest puls .

        wody tolatetowe, perfumowane, kolonskie mozna uzywac w zasadzie na calym ciele.

        Wiekszosc osob traktuje EDT EDP jak perfumy, no i dobrze. ja tez.
        osobiscie perfumuje sie na szyi, ale testuje na nadgarstku.
        chociaz czasami jak mam ochote szczegolnie mocno wyczuwac zapach to i troche
        dam na nadgarstek. ale to rzadko mi sie zdarza.

        co ja uwazam za zbrodnie to traktowanie perfum jako dezodorantu.

        Venus
        • venus22 Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 20:24
          p.s.

          i jeszcze w wewnetrznym zgieciu lokcia jest ten 'pulse point' - punkt pulsowy.

          V.
          • olcia71 Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 20:30
            Venus22, bo nie chodzi o to gdzie,a jak. Chodzi o samo tarcie. Nie powinno się
            trzeć nadgarstkiem o nadgarstek bo to "warzy" zapach :o)
            • rene.p Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 20:33
              Czyli roztarcie palcem na nadgarstku jest ok? ;)
              • olcia71 Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 20:35
                Absolutnie! Tylko dotknięcie jak czarodziejską różdżką ;o)
            • eau_de Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 20:35
              Właśnie o to chodzi o czym mówi olcia71 :) Nie ma nic niewłaściwego w
              aplikowaniu perfum, edp, edt itp ;) na nadgarstek. Niewłaściwe jest pocieranie
              spsikanymi nadgarstkami o siebie bo to może zepsuć zapach. "Zwarzyć" właśnie ;)
              • venus22 Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 20:37
                O......

                hmmm rozumiem, chociaz teraz bede sie zastanawiac czemu mialoby
                sie "zwarzyc"..? :)

                Venus
                • olcia71 Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 20:56
                  A no jeżeli chodzi o tarcie to cały pic polega na cieple, które się podczas tej
                  zbrodni wydziela. Szybko ulatniają się wtedy najbardziej lotne składniki i
                  pozornie można łatwo przejść do "sedna" zapachu, ale też na skutek ciepła zapach
                  może sie niekorzystnie zmienić. I chyba o to biega.
                  • venus22 Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 21:03
                    Aha :)

                    no tak pewien sens to ma... :)

                    Venus
                    • katjanka Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 22:33
                      Bardzo irytujące dla mnie są:
                      - mówienie/pisanie "to mój p-e-r-f-u-m", "ten p-e-r-f-u-m" - to jeszcze
                      gorsze niż ta nieszczesna "perfuma"...
                      - nagminne tytułwanie Lacoste "lakostą"
                      - przedawkowywanie specyfików typu Avon, Oriflame oraz Refanów (z wyższej półki
                      morderczej Lolitki, Angela i Tigerka)
                      - ktoś wspomniał wcześniej - ja potwierdzam - przetrzymywanie perfum na
                      ocieplanych półkach (aż się słabo robi na myśl co się tam im w środku od tego
                      wyrabia!)
                      - przechowywanie perfum w lodówce (j.w.)
                    • elve Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 22:52
                      > no tak pewien sens to ma... :)

                      niemniej tylko pewien. cała teoria z rozcieraniem wydaje mi się nieco naciągana.
                      czy ktoś mógłby podać źródło tych rewelacji? bo tak na chłopski rozum w mym
                      jakże kobiecym ciele to:
                      1. perfumy to chemia, tej rozcieranie specjalnie nie ma prawa zmienić
                      2. ciepło i tak na perfumy zadziała, przecież właśnie m.in. dlatego trzeba
                      testować perfumy na skórze - by się ogrzały ciepłem ciała. a trzeć, by uzyskać
                      jakieś laboratoryjne temperatury, trzeba by okrutnie mocno. rozumiem, że swąd
                      palonej skóry może zniekształcić doznanie, ale chyba nikt aż tak zapalonym
                      traczem nie jest ;)
                      • olcia71 Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 23:31
                        Otóż podaję źródło (akurat o teorii ciepła wytwarzanego podczas tarcia ;o)):
                        "Świat Perfum" Agaty Wasilenko. Ale nie jest to jedyne źródło. W wielu
                        artykułach o perfumach spotykam się z tym, że perfum rozcierać nie należy, ale
                        nie zawsze pisze dlaczego :o)
                        • hispana Re: Zbrodnia na perfumach 15.03.07, 00:04
                          Nie polecalabym opierac sie wylacznie na tej lekturze. W ksiazce istnieje duzo
                          przeklaman, sugeruje sprawdzic inne zrodla z uwzglednieniem najnowszych odkryc
                          naukowych.
                      • aveyrone Re: Zbrodnia na perfumach 15.03.07, 14:19
                        A jak się ma teoria o nierozcieraniu do flakonów bez atomizera ? polać i niech
                        sobie płyną? Ja rozcieram, nie mogę się powstrzymać ...)
                      • vivyan Re: Zbrodnia na perfumach 16.03.07, 10:11
                        Sprawdziłam! Działa!. Mam próbkę Shalimar edp i nienawidziłam tego zapachu.
                        Próbka bez atomizera, więc leciała kropla na nadgarstek, rozcierałam i
                        usiłowałam wytrzymac ten niesamowicie, potwornie wręcz silny zapach jakby
                        palonego plastiku. Zawsze mi się wydawało, że z tym nierozcieraniem to taki pic
                        na wodę. No i wczoraj wreszcie posmarowałam nadgarstki bez rozcierania i
                        łomatko, toż to zupełnie co innego, wreszcie rozumiem dlaczego tyle osób go
                        lubi :). Nie wiem jak to działa w przypadku innych zapachów ale Shalimar edp
                        najwyraźniej nie nadaje się do rozcierania. Sprawdzone, potwierdzone :))
                        • olcia71 Rozcieranie 16.03.07, 18:13
                          Rozcieranie i teoria cieplna ;o) to tylko jedna z hipotez dlaczego nie należy
                          tak aplikować perfum. Ja sobie myślę, że to może po prostu chodzić o chemię i o
                          to, że zapach po roztarciu się nieharmonijnie rozwija. Sama nie wiem czy to
                          słuszne. Wiem tylko, że spotkałam się z tym twierdzeniem (że nie nalezy perfum
                          rozcierać) nie tylko w książce Agaty Wasilenko i bynajmniej nie jest to dla mnie
                          wzór. Coś w tym musi być!
    • lizabeth.scott Re: Zbrodnia na perfumach 14.03.07, 23:21
      no no! żbrodnia to moja szpeczjalność, proszę mi nie wchodzić w kompetenczje bo
      się tak szpsikam kenżem że komora gażowa przy mnie żblednie!

      oszobiście bardżo mnie obraża kiedy jakiś nieżdarny, żółtodzioby Caszanova daje
      mi w preżencie tanie perfumy, ja żaszługuje na czoś ża czenę czałego banku i ża
      avon w preżencie jesztem gotowa żaszczelić!
      • venus22 Re: Zbrodnia na perfumach 15.03.07, 03:05
        :D

        bez'konkure,cyjne :)

        Venuz
    • a.g.n.i Re: Zbrodnia na perfumach 15.03.07, 09:46
      Jestem zbrodniarzem, jak nic:-) zawsze rozcieram:-) nawet mi kiedyś zwrócono
      uwagę, że nie należy, hehe;-P
      Co do nadmiernego ogrzewania, to i tak jestem chodzącym kaloryferem, więc
      nierozcieranie niewiele pomoże;-P i bez tego niektóre zapachy sie na mnie
      gotują. A po prostu lubię czynność rozcierania perfum na skórze:-)
    • semi-oriental Re: Zbrodnia na perfumach 15.03.07, 13:12
      Za tzw. "zbrodnię" uważam noszenie zapachów wieczorowych do biura. Otoczenie
      musi się meczyć, niestety. Za dziwne, bo nie za zbrodnię uważam noszenie np.
      bardzo uwodzicielskich zapachów do stylu buro - biourowego. Tak robi np. moja
      znajoma ok. 50, ktora do białej, lużnej bluzki koszulowej a la akademia,
      zakłada prostą, lejącą się wełnianą spodnicę do kostek i spryskuje się
      zapachami zmysłowymi.
      Normalnie, jak czlowiek nosi zle dobrane ciuchy, to to razi i naraża się na
      złosliwe uwagi. A gdy stosuje zapach, ktory podkreśla nic, albo przypadkowość
      stylu, to już jest ok. Nie potrafię zrozumieć tej logiki...
      • fridaa Re: Zbrodnia na perfumach 15.03.07, 13:22
        Dla mnie zbrodnia jest:
        podrabianie perfum
        przedawkowanie ;)
        nie wsluchiwanie sie we wlasne odczucia zapachowe, nie testowanie a kupowanie
        pt. "bo znajoma ladnie pachnie"

        • fridaa Re: Zbrodnia na perfumach 15.03.07, 13:23
          za szybko enter

          natomiast nazywanie perfumami EDT czy EDP nie uwazam za zbrodnie z prostego
          powodu, jest to jakis skrot myslowy, wygodniejszy w uzyciu ;)
          • mary32 Re: Zbrodnia na perfumach 16.03.07, 13:42
            Ja ostatnio miałam przyjemność przejechać się w wagoniku na Kasprowy z panią
            wykąpaną w Angel. To dopiero była zbrodnia. Pani ta miała (oprócz sprzętu
            sportowego, o dziwo!) także pełen makijaż, w tym również usta obrysowane
            konturówką w odległosci 3 mm od ich konturu.

            Mam też dla Was anegdotkę, która jest autentyczna, sama byłam świadkiem tej
            niecodziennej sytuacji:
            Rzecz dzieje się w Krakowie na Starym Kleparzu (targ). Są tam budki warzywne,
            mięsne i inne, które maja na wysokosci około metra wąski mureczek poziomy. Tam
            przycupnęła sobie kobitka w moherowym nakryciu głowy i wyeksponowała zestaw wód
            pachnacych, by nie rzec wszelkiego rodzaju perfumy (oczywiście "tej" perfumy).

            Podeszła paniusia krakowska, przyglada się, przygląda, po czym pyta:
            "Proszę Pani, czy to są oryginalne perfumy?"
            Na to pani moherowa:
            "Oczywiscie, że oryginalne! Francuskie! Z Ustki."

            No i co Wy na to?

            pozdrawiam

            mary
            • eau_de Re: Zbrodnia na perfumach 16.03.07, 13:54
              Mamusiu! :D <wiję się ze śmiechu po podłodze i rozpaczliwie staram się złapać
              powietrze ktoś tu będzie mnie miał na sumieniu> ;) Byłam kiedyś w Ustce :D I
              nawet nikt o paszport nie pytał ;)))))
              • yola1976 Re: Zbrodnia na perfumach 02.04.07, 13:15
                no bo to chyba w Unii jest???? To po grzyba paszport??? :)))
                • eau_de Re: Zbrodnia na perfumach 02.04.07, 14:26
                  yola1976 napisała:

                  > no bo to chyba w Unii jest???? To po grzyba paszport??? :)))

                  Ha ha ha no tak :D Święta racja :D Już wszystko rozumiem <leżę na podłodze i
                  kwiczę z wesołości> ;)
    • anewo Re: Zbrodnia na perfumach 18.03.07, 23:50
      Moja znajoma, która w ciepłych krajach, przy temp. ok 40 stopni Celcjusza, bawełnianych szortach i takiej też sportowej koszulce na ramiaczkach o godzinie 9:00 skrapia sie EDP Chanel Chance tak, że po tygodniowym wyjeździe miała butlę 100 ml prawie w 1/4 zmarnowaną. Oczywiście przy "psikaniu" nie mijała żadnej części ze swej garderoby. Oj, ciężkie to było do przeżycia, cięzkie...
      • zoe125 Re: Zbrodnia na perfumach 20.03.07, 19:00
        Co??? No przepraszam, ale ja w takie upały używam co najwyżej mgiełki do ciała,
        nie jestem w stanie spryskać się nawet zielona herbatką Ardenki, a to jeszcze
        Chance? I to na ubranie, rany, współczuje tym, którzy mieli przyjemność jechać z
        tą Panią w autokarze lub lecieć samolotem...
    • istna Re: Zbrodnia na perfumach 23.03.07, 15:04
      Sprzedawanie pustych flakonów po oryginalnych perfumach. Po prostu świństwo.
      • justa_79 Re: Zbrodnia na perfumach 28.03.07, 12:14
        masz na myśli sprzedaż podrabiaczom...? bo czyż wyrzucenie niektórych cudeniek
        na śmietnik nie byłoby większą zbrodnią niż sprzedanie ich kolekcjonerom? ;)
    • limonka_3 Re: Zbrodnia na perfumach 05.05.07, 02:05
      zbyt długie przetrzymywanie - edt po 10 latach inaczej pachnie a nawet ma inny
      odcień... na szczęście perfumy można trzymać dłużej ale: która z Was ma
      prawdziwe perfumy ;)
      • rawita7 Re: Zbrodnia na perfumach 05.05.07, 10:43
        > zbyt długie przetrzymywanie - edt po 10 latach inaczej pachnie a nawet ma inny
        > odcień... na szczęście perfumy można trzymać dłużej ale: która z Was ma
        > prawdziwe perfumy ;)
        >


        Chyba niejedna ;)
        • limonka_3 Re: Zbrodnia na perfumach 06.05.07, 22:27
          Jasne... :)

          Chodzi mi o perfumy, czyli nie o oryginalne wody perfumowane i toaletowe.

          Tym moim pytaniem wrzuciłam niechcący wszystkie użytkowniczki tego forum do
          jednego worka, po prześledzeniu kilku wątków typu "poszukuję resztki,
          kropelki" ... itp. :)
          • dori7 Re: Zbrodnia na perfumach 07.05.07, 02:04
            limonka_3 napisała:

            > Jasne... :)
            >
            > Chodzi mi o perfumy, czyli nie o oryginalne wody perfumowane i toaletowe.


            Alez niejedna forumowiczka ma w zbiorach prawdziwe perfumy, nie tylko edp czy edt :>
            • zettrzy Re: Zbrodnia na perfumach 07.05.07, 04:33
              prawdziwe perfumy sa duzo latwiejsze do uzyskania, bo z uwagi na ich
              niepraktycznosc (trzeba toto rozcienczac aby nadawalo sie do uzytku) malo kto je
              kupuje :P
              • limonka_3 Re: Zbrodnia na perfumach 08.05.07, 21:08
                To jedna z największych bzdur jaką przeczytałam na tym forum.

                Perfum się nie rozcieńcza. Nakłada się niewielką ilośc na pulsujące miejsca.
                Perfumy są szlachetniejsze niż wody nie tylko dlatego że nie są rozcieńczone
                ale GŁÓWNIE dlatego że są przygotowane z najlepszych składników. EDP mają już
                kilka składników zastępczych czyli syntetycznych zamienników, a EDT jest
                odpowiednio gorsza jakościowo. Ale jeżeli ktoś rozcieńcza perfumy to chyba nie
                ma co tłumaczyć Taka osoba i tak nie zauważy różnicy. Proponuję odwiedzenie
                straganu z bazarowymi podróbkami - będziesz mile zaskoczona :))

                Fakt, perfum nie produkuje każda firma perfumiarska - tylko te najlepsze z nich.
                • zettrzy Re: Zbrodnia na perfumach 08.05.07, 22:00
                  > To jedna z największych bzdur jaką przeczytałam na tym forum.

                  dziecko, moze i masz duzo rozeznania w podkradaniu perfum mamusi, ale bardzo
                  malo obycia

                  > Perfumy są szlachetniejsze niż wody nie tylko dlatego że nie są rozcieńczone
                  > ale GŁÓWNIE dlatego że są przygotowane z najlepszych składników

                  ignorancja, ignorancja - perfumy sa zrobione DOKLADNIE z tych samych skladnikow,
                  jakie zawieraja wody perfumowane, toaletowe i kolonskie, tylko w innym stezeniu;
                  perfumy w pelnym stezeniu nie nadaja sie do uzycia, i gdybys miala chciaz jedna
                  okazje w zyciu aby je powachac nie wypisywalabys, jak to ujmujesz, bzdur

                  Proponuję odwiedzenie
                  > straganu z bazarowymi podróbkami - będziesz mile zaskoczona :

                  obawiam sie ze bazarowe podrobki obieraja za target Twoja grupe, byc moze stad
                  ta "wiedza" i przekonanie ze nikt nie ma prawdziwych perfum :P

                  > Fakt, perfum nie produkuje każda firma perfumiarska - tylko te najlepsze z nich

                  owszem kazda, tylko trzeba wiedziec jak dotrzec do dystrybutora
                  • limonka_3 Re: Zbrodnia na perfumach 09.05.07, 17:18
                    zettrzy napisała:


                    > owszem kazda, tylko trzeba wiedziec jak dotrzec do dystrybutora
                    >

                    Masz na myśli koncentraty, a ja pisałam o perfumach... :)
          • a.g.n.i Re: Zbrodnia na perfumach 07.05.07, 09:11
            Wiemy, o co Ci chodziło. O czyste perfumy, czyli inaczej ekstrakty. Niektórzy z
            nas je lubią i mają, inni akurat nie, bo np. nie wszystkie zapachy są dostępne
            w tej wersji/nie wszyscy lubią buteleczki bez atomizera/ etc.


            Nie rozumiem natomiast, co jest złego w poszukiwaniu odrobiny zapachu, którego
            w inny sposób by się nie poznało? Wszyscy tu chętnie się ze sobą dzielimy... i
            nie sądzę, żeby to jakoś dzieliło te osoby, które poszukują "kropelki" i te,
            co akurat mają możliwość zdobycia danego zapachu, na "lepsze" i "gorsze" czy
            jak to nazwać. Nie wiem, skąd piszesz - w Polsce wiele zapachów trudno zdobyć i
            poznać. Dlatego na forum dzielimy się ze sobą. Niektóre tylko osoby z forum
            mieszkają w miastach, w których jest perfumeria w rodzaju "Quality". Ja zatem z
            przyjemnością znajdę się w "jednym worku" z osobami poszukującymi "resztek i
            kropelek", choć sama rzadko kiedy czegoś poszukuję (mam akurat to niezasłużone
            szczęście, że często próbki nieznanych zapachów trafiają do mnie, zanim nawet
            zdążę o nie poprosić, ot, z czystej ludzkiej życzliwości...).
            Jeśli za ostro napisałam, to przepraszam, ale trochę mi się zrobiło niemilo po
            przeczytaniu Twojego postu.
            • limonka_3 Re: Zbrodnia na perfumach 08.05.07, 21:17
              Nie chciałam nikogo urazić, więc wybacz jeśli tak się stało.

              OK, teraz rozumiem, że większość z Was jest pasjonatkami i po prostu
              interesujecie się zapachami. Chcecie ich znać jak najwięcej.
              Ja natomiast trafiłam tu po to żeby znaleźć przy odrobinie szczęścia coś nowego
              dla siebie. Nie lubię miec wielu próbek i codziennie pachnieć inaczej. Najwyżej
              mam dwie-trzy konkretne butelki. [Inna sprawa że często nie wykorzystane do
              końca trafiają na Allegro :P]

              Jak trafią mi się jakieś próbki, będę o Was pamiętać - może kogoś
              zainteresują ;)



              • a.g.n.i Re: Zbrodnia na perfumach 08.05.07, 21:39
                Oj, to ja przepraszam, zwykle się nie czepiam:-) zły dzien wczoraj miałam.
                Tak właśnie, chodzi o poznanie:-) z czego często rodzi się namiętnośc.
                Pozdrawiam.
            • zettrzy Re: Zbrodnia na perfumach 08.05.07, 22:10
              > Nie rozumiem natomiast, co jest złego w poszukiwaniu odrobiny zapachu, którego
              > w inny sposób by się nie poznało? Wszyscy tu chętnie się ze sobą dzielimy... i
              > nie sądzę, żeby to jakoś dzieliło te osoby, które poszukują "kropelki"

              dyskusja z tym dzieckiem do niczego nie doprowadzi, z przyczyn oczywistych;
              malenstwo najwyrazniej nie wie ze perfumy (te "prawdziwe", czyli esencja), sa
              sprzedawane w ilosciach .5 uncji - to jest chyba 15ml, lub niewiele wiecej,
              czyli istotnie kropelki, no ale co mozna na ten temat wiedziec jesli sie zna
              wylacznie podroby, jak sama o sobie pisze?

              > Jeśli za ostro napisałam, to przepraszam, ale trochę mi się zrobiło niemilo po
              > przeczytaniu Twojego postu.

              mnie tez sie zrobilo niemilo po przeczytaniu jej pierwszego postu, chociaz nie
              byl skierowany do mnie, a po jej ostatnim poscie, juz do mnie, po prostu dalam
              jej po lapach - nie lubie zarozumialych i przemadrzalych malolatow; wiec nie
              przepraszaj, bo to jej wina ze sie nie umie zachowac
              • a.g.n.i Re: Zbrodnia na perfumach 08.05.07, 22:31
                postu do Ciebie nie zauważyłam od razu:-(, zobaczyłam tylko odpowiedź do mnie...
                • zettrzy Re: Zbrodnia na perfumach 09.05.07, 05:28
                  odpowiedz do Ciebie zupelnie by wystarczyla zeby ostro zareagowac; co tam
                  zreszta odpowiedz, to urocze "ktora z was ma prawdziwe perfumy", i to od osobki
                  znajacej temat wylacznie z allegro i bazaru, po prostu zbija z nog
                  pozdrawiam
                  • a.g.n.i Re: Zbrodnia na perfumach 09.05.07, 08:32
                    Wiem:-) chciałam tylko wyjaśnić rzecz między nami - po prostu, gdybym
                    przeczytala wypowiedź do Ciebie, pewnie nie zareagowałabym tak "OK, już się nie
                    czepiam":-) natomiast co do odpowiedzi do mnie, to pozwól, że zostanę przy
                    swoim zdaniu - na podstawie tej odpowiedzi uznałam, że sprawa została
                    zrozumiana i że w przyszłości nie będzie już podobnych tekstów, jak ten, który
                    mnie uraził:-)
                    Wiesz, ja zawsze wolę na spokojnie porozmawiać, niż ostro reagować:-)
                    Co do tego, skąd kto co zna i na czym się zna, nie będę się wypowiadać, bo nie
                    wiemy tego:-). Może zakończmy na tym tę sprawę na forum - chciałam tylko
                    wyjaśnić Tobie, że gdybym zobaczyła wcześniej odpowiedź do Ciebie, moja nie
                    byłaby taka "bagatelizująca".

                    A tak w temacie przyjemniejszym, bo mnie zainteresowało to, co napisałaś :-)
                    nie wiedziałam, że wszystkie firmy perfumiarskie produkują ekstrakty. Ech,
                    nasza rzeczywistość. Do Polski dociera ledwie odłamek:-)
                    • limonka_3 Re: Zbrodnia na perfumach 09.05.07, 17:28
                      Jakże wy delikatne jesteście....

                      Ja tylko zadałam pytanie, bo wiem że niewiele osób używa perfum. Więc o to mi
                      tylko chodziło. Nie chciałam Wam zarzucić że jesteście "podróbkowe" :)) Po
                      prostu wolicie wody toaletowe jak większość z nas, kobiet - taki trend.
                      Jeśli jakiś zapach kochacie, spróbujcie znaleźć buteleczkę perfum z tej linii.
                      Mnie w dwóch przypadkach zapach po prostu rzucił na kolana. To tyle.

                      Acha, a moja wiedza o składnikach pochodzi min. z książki S.Jellinek "Perfumy
                      jak marzenie" alejka.pl/koktajle_z_mlekiem.html oraz z fabryki perfum.

                      Pozdrawiam Wrażliwe Noski :))
                    • zettrzy Re: Zbrodnia na perfumach 10.05.07, 00:42
                      > nie wiedziałam, że wszystkie firmy perfumiarskie produkują ekstrakty.

                      produkuja, bo musza, ekstrakt to produkt wyjsciowy, ale nie wszystkie chca je
                      oferowac na szeroki rynek, bo po pierwsze cena odstrasza klienta, a po drugie te
                      ekstrakty niestety moga porazic nos - w sumie, bylby to marny marketing, wiec
                      ten rodzaj produktu bardzo rzadko znajduje sie w szerokiej sprzedazy

                      ale jak ktos sie naprawde uprze, to je zdobedzie, i potem bedzie sie zastanawial
                      "po co mi to bylo"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja