"Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:)

12.05.07, 07:18
Czy zdarzyło się WAM by nagle zapałać MIŁOŚCIĄ do zapachu ,od którego kiedyś
całkowicie Was odrzucało? Ja nie znoszę Amarige ale może warto spróbować raz
jeszcze??;)
    • voluptas Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 12.05.07, 09:07
      Zdarzało, zdarzało, nawet dość często, dlatego właśnie wdrożyłam zasadę, że daję
      zapachom drugą szansę i czasami je dranie wykorzystują :)

      Najbardziej spektakularny przykład: OI. Miałam na studiach koleżankę, która
      kochała ten zapach. Na flaszkę stać jej nie było, ale braki nadrabiała chodząc
      codziennie (!) przed zajęciami do Sephory i lejąc się OI do pępka. A możecie
      sobie wyobrazić, jakie wrażenie robi człowiek zlany OI do pępka dajmy na to w
      upalny majowy dzień. Dlatego przez lata do OI się nie zbliżałam. Ale w końcu,
      kiedy zapach już znikał, poprosiłam kogoś o próbkę, dostałam i musiałam toto
      mieć. Od tamtego czasu OI jest w mojej czołówce, ale tylko kiedy słupek rtęci
      nie przekracza 15 stopni :)

      Takie traumatyczne pierwsze spotkania miałam i z innymi: po Ambre Sultan dopadł
      mnie koszmarny ból głowy, Ogród Śródziemnomorski zalatywał zgnilizną, a Tygrys
      Kenzo spleśniałą marchwią. Co więcej: programowo wręcz stroniłam od ambry w
      perfumach uważając, że jest za ciężka i za mało słodka :)) Inna rzecz to to, że
      mnie w przeciągu ostatniego 1,5 roku diametralnie zmieniła się percepcja
      zapachowa, więc można powiedzieć, że zapachy zaczęłam odbierać na nowo, inaczej
      :) Ciekawe, co będzie dalej.
      • benita5 Dlugie. O klasykach,szyprach jak ktos nie lubi nie 12.05.07, 11:07
        voluptas napisała:

        > w przeciągu ostatniego 1,5 roku diametralnie zmieniła się percepcja
        > zapachowa, więc można powiedzieć, że zapachy zaczęłam odbierać na nowo,
        > inaczej

        Ano wlasnie, cos wiem na ten temat:)) Zima doswiadczylam przesycenia
        slodziakami, na tyle silnego, ze z polki pospadala wiekszosc waniliowcow i
        apetycznych, jadalnych. Pozbylam sie nawet tych, z ktorymi bylam zzyta od
        dlugiego czasu... Myslalam, ze przenigdy sie nie pozbede Dolce Vita ktore mi
        towarzyszyly od zawsze, czyli od dnia premiery, a jednak! (ostalo sie EDV
        jedynie, ale to inna inszosc).

        W tym samym czasie objawil sie silny ciag do klasykow. Tych, ktore kiedys
        intrygowaly ale skazalam je na przeczekanie, dorosniecie do nich. Owszem
        lubilam je wachac, ale nie wszystkie nosic.

        Miodowy Soir de Lune zapoczatkowal moja rozkoszna przygode z szyprami. Z
        niuansami nt ich lekkosci, wytrawnosci, smaczkow zieleni itd... Nie bylam
        oponentka, a teraz widze, ze jednak wpadlam po uszka ;o)
        • benita5 kot wyslal:( mialo byc ostrzezenie dla tych co nie 12.05.07, 11:08
          lubia dlugich postow.
      • jop Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 17.05.07, 13:03
        Och, ja z podobnego powodu zniechęciłam się na długie lata do Eternity.
        Koleżanka nadużywała ich do tego stopnia, że wchodząc rano do windy można było
        stwierdzić, czy już przyszła na zajęcia. Eternity, nie dość, że mocne, to
        jeszcze jest czepliwe - zapach zostaje we wszystkim, czego się taki zlany od
        stóp do głów człowiek dotknie, albo koło czego postoi. Odrzucało mnie latami,
        aż końcu je zwęszyłam na kimś innym, kto nie robił wrażenia, że wylewa na
        siebie każdorazowo pół wiadra, były śliczne, spróbowałam, no i mam.
    • s-a-m-a-l-e-a Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 12.05.07, 10:17
      Ja miałam przykre doświadczenia z Adictem w pewien zimowy dzień. Myślałam, że
      skonam po psiknięciu nadgarstka i próbka została rzuczona gdzieś w kąt.
      Dwa dni temu znalazłam ową fioleczkę i po aplikacji się rozpłynełam :)
      I ta boska wanilia na końcu :)) mmmmm
      Drugi zapach z którym zapoznanie było przykre to L Lempickiej. Po przeczytaniu
      gdzieś na forum wątku o wanilii postanowiłam dać temu zapachowi drugą szansę.
      I słusznie :, bo nowa zdobycz już do mnie jedzie :)
      • benita5 Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 12.05.07, 10:45
        Nieco podejrzliwie patrze na zapachy sygnowane przez gwiazdeczki. Zaskoczyl mnie
        pozytywnie Curious, aczkolwiek jedna jaskolka...
        • rawita7 Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 12.05.07, 11:28
          Dość często mnie to spotyka :). I wtedy rodzą się wielkie miłości. Ostatni
          przykład do Narciso Rodriguez. Na początku zupełnie mi się nie podobał, ale
          potem się odmieniło. Podobnie jak Benita, ja też przesyciłam się tej zimy
          słodziakami i wreszcie zaczęłam doceniać świeże, letnie zapachy, w których
          kiedyś zupełnie nie mogłam się odnaleźć. Teraz otwarł się przede mną nowy świat :)
    • voluptas Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 12.05.07, 11:40
      Jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy: że duże znaczenie ma to kiedy zapach
      testujemy. Zupełnie inaczej - przynajmniej ja - odbieram zapachy zimą i latem.
      Zeszłego roku, w upalny lipcowy dzien takie Feminite du bois przepadło z
      kretesem, za to w chłodny kwietniowy dzień - okazało się odkryciem sezonu :)
      Wniosek: zapachom też należy dawać drugą szansę, a nuż skorzystają? ;)
    • milena.rl Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 12.05.07, 13:17
      Tender Touch Burberry.
      1) pierwszy test - jeżuu co to? dla kogo produkują takie zapachy?? jakiś
      zmywacz do paznokci, coś strasznie chemicznego, zimnego, metalicznego i
      mulistego zarazem, nie wiem czemu skojarzyły mi się z obślizgłą ośmiornicą
      wyrzuconą na brzeg oceanu
      2) musiałam sprawdzić co tak naprawdę mnie w nich irytuje (jestem uparta), co
      mnie odstręcza, jaka paskudna nuta z nich wyłazi i z ciekawości teswałam
      ponownie kilka razy
      3) zapisały sie pozytywnie w mej pamięci - ważne wydarzenia w życiu (jakiś
      imprinting podkorowy)
      4) i od tej pory nie mogę bez nich żyć.
      Jednym słowem pokochałam paskudę :)
    • a.g.n.i Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 12.05.07, 13:47
      Zaczynam mieć pewne podejrzenia co do Nu...
      Ale nie chcę drążyć tematu - ten miesiąc mam jakiś pechowy finansowo, wrrr.
    • elve Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 12.05.07, 23:00
      Tak właśnie było między mną a Nu EdP. Odstręczający był z tym swoim trutkowym
      ogonkiem i świerkiem w popiele. Aż tu nagle zaryzykowałam, zaczęłam nosić - i
      robię zapas.
    • zettrzy Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 13.05.07, 02:12
      latami nie znosilam Shalimar... po powachaniu Lempickiej bylo mi szkoda ze taki
      ladny flakon marnuje sie na takie paskudne perfumy...
      dzisiaj Shalimar podoba mi sie, co wiecej, bardzo mi sie podoba, Lempicka
      zaczyna mi sie podobac - rozpatruje nabycie L :P ;) natomiast perfumy ktore
      uwazalam za fantastyczne kiedys tam - Poison, Opium, Paris, D&G - dzisiaj mnie
      odstreczaja

      ale jest to chyba normalne - mialam okres szaro-blekitny, kiedy moja cala
      garderoba byla w tych kolorach, i trwalo to ze trzy lata, mialam okres neonowy,
      ktory trwal chyba ze szesc lat, wiec prawdopodobnie perfumy znajduja sie na
      takiej samej krzywej

      az strach pomyslec co mi sie moze podobac za kolejne 10 lat ;)
      • renia.renia Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 13.05.07, 07:10
        1. NR - kupiony w ciemno był wielkim rozczarowaniem, czułam w nim wtedy głównie
        foliowe torebki i babciowaty szypr, flaszka od razu powędrowała w świat. Po
        ponad roku odważyłam się podejść do niego ponownie i zakochałam się bez pamięci.
        2. Shalimar - sama nazwa działała na mnie jak płachta na byka, latami nawet nie
        próbowałam go testować. Pewnego dnia koleżanka dostała butelkę w prezencie i
        niczym zgniłe jajko przyniosła mi do testów. Ku memu zdziwieniu po kilku
        testach odsłonił swoje piękne oblicze i teraz jest ze mną.
        3. Emporio złote - kojarzyłam je z perfumami bez wyrazu, płaskimi, pamiętałam
        jako lekkie i ulotne - i po raz kolejny okazało się to nieprawdą.
    • basiaplewik Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 17.05.07, 11:52
      eternity...
      dostałam kiedyś w prezencie i popłakałam się ze złości ;)
      potem po paru latach zaczęłam go sobie przypominać w sephorze (żeby niby się
      utwierdzić że dalej nie znoszę ;))
      parę dni temu zamówiłam w sklepie w stanach,usycham z tęsknoty i czekam na
      przesyłkę w cierpieniu...
      ech... nigdy nie mów nigdy...;))
      • eau_de Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 17.05.07, 13:39
        Tak było z większością moich ukochanych zapachów :)
        Black Cashmere, Tea for Two, Passage d'Enfer...z Shalimarem chyba też :) Długo
        nie mogłam się również przekonać do Pocałunku Smoka. Potem nosiłam go dzień w
        dzień. Teraz lubię, ale bez fajerwerków.
    • kasiulek Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 17.05.07, 13:40
      Shalimar - jak widze nie ja jedna:-))) Nie moglam scierpiec
      jego "babciowatosci", a teraz jest jednym z moich ulubionych zapachow:-)
      Herba Fresca - kiedys pachniala mi... potem... A teraz niewyobrazam sobie lata
      bez niej:-)
      No i Ogrodek Srodziemnomorski, ktory zalatywal mi... woda z ogorkow
      kiszonych...:-) Teraz nawet nie moge w to uwierzyc!:-)))
      • eau_de kiszony ogródek ;) 17.05.07, 13:56
        Czyli jest nadzieją? Bo ja też czuję w Ogródku Śródziemnomorskim kiszone ogóry
        :/ Po jakimś czasie robi się nawet ładnie, ale nie umiem przejść tej pierwszej
        godziny. Na razie ;)
        Dam znać jak coś się zmieni. Może w następnym sezonie ;)
    • amabile Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 17.05.07, 13:48
      Też tak swego czasu sądziłam,że "nigdy się nie przekonam",a jednak potwierdziła
      się teoria "nigdy nie mów nigdy":)
      To zaskakujące jak preferencje zapachowe ewoluują.Kiedyś nie znosiłam
      szyprów,testowałam Eau de Soir i odrzuciłam myśląc,że nigdy ich nie polubię.
      Wydawały mi się wtedy takie staromodne,zupełnie nie moja bajka.No ale cóż,
      latka upłynęły i obecnie kocham szypry,zarówno EdS jak i jego młodszą siostrę
      Soir de Lune,24F,a Shalimar jest również w pierwszej piątce(kiedyś nie do
      pomyślenia:)
      • kasiulek Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 17.05.07, 15:41
        amabile napisała:

        > Też tak swego czasu sądziłam,że "nigdy się nie przekonam",a jednak
        potwierdziła
        >
        > się teoria "nigdy nie mów nigdy":)
        > To zaskakujące jak preferencje zapachowe ewoluują.Kiedyś nie znosiłam
        > szyprów,testowałam Eau de Soir i odrzuciłam myśląc,że nigdy ich nie polubię.
        > Wydawały mi się wtedy takie staromodne,zupełnie nie moja bajka


        No to moze i jeszcze jakas nadzieja przede mna:-)))
        • renia.renia Re: "Nigdy się nie przekonam"- a jednak!:) 17.05.07, 18:28
          Niestety wciąż Og. Śródziemnomorski pachnie mi ogórkami ;o) Robiłam już sporo
          podejść - bez zmian.
          pozdr
    • violadiparma jaśmin! 19.05.07, 17:50
      jaśmin.
Pełna wersja