voluptas
02.06.07, 11:57
no właśnie. Czy macie takie zapachy, które już z jakichś względów
przeznaczyliście lub prawnie przeznaczyliście od wysłania w świat, ale jakoś
się nie złożyło i zostały z Wami? Co więcej - dopiero potem zapałaliście do
nich drugą miłością, znacznie intensywniejszą, niż pierwsza zauroczenie? ;))
Mam takich kilka. Na straganie już wisiała moja Theorema, ale się rozmyśliłam,
i całe szczęście: bo potem doceniłam ją na nowo.
Safran Troublant, który na początku _tylko_ lubiłam, ale kiedy już prawie
chciałam go wymienić czy nawet sprzedać - zaczął zdobywać moje serce i nos
rozwijając się za każdym razem piękniej.
I co gorsza mam świadomość, że gdybym puściła je w świat, żałowałabym bardzo.
Innych, już sprzedanych czy wymienionych raczej mi nie żal, no poza dwoma,
które wrócą do mnie jesienią, na pewno wrócą :D