fa25
02.06.07, 19:41
Do tej pory byłam pewna swoich upodobań. Wiedziałam dokładnie jakie perfumy
lubię, jakich nie trawię i wobec jakich przechodzę obojętnie. Nic mi się w
tym zakresie nigdy nie myliło, nie zmieniało od lat i nie zależało od pogody,
pory roku czy nastroju.
Do zeszłego tygodnia....Weszłam do gabinetu lekarskiego i od wejścia
oczarował mnie unoszący się w nim prześliczny zapach. Subtelny, kobiecy,
elegancki. Nie wytrzymałam i zapytałam panią doktor co to za cudo. Okazało
się, że Attraction Lancome, którego od momentu pojawienia się na rynku
szczerze nie znoszę. Po wizycie sprawdziłam po raz kolejny jak się sprawuje
na mojej skórze. I Eureka !...Rozwija się przepięknie. Teraz zaczęłam
zastanawiać się nad kupnem.
Wczoraj za to przeszłam pół Galerii za dziewczyną pachnącą upojnie Angelem. W
tym przypadku nie miałam wątpliwości co to za zapach. Tyle, że też od samego
początku istnienia Angela zdecydowanie nie cierpiałam go, przenosząc swą
niechęć na wszystkie jego użytkowniczki.
Odrzut od zapachu to mało powiedziane...A teraz zmarnowałam ponad kwadrans
rozkoszując się pięknym zapachem Angela. Czy ja zwariowałam ?