paniszprottka
03.06.07, 14:15
Kiedy czytam watki o Was, gdzie piszecie o zawrotnych ilosciach swoich
flaszek, to skreca mnie z zazdrosci. I najsmieszniejsze jest to,ze tak
wlasciwie to nie ilosc "dobroci" jest moim obiektem pozadania, ale to,ze tyle
zapachow Wam sie podoba. Na forum jestem od bardzo dawna, setki probek
przeszly przez moje rece, ale nie moge wpasc na zapach, ktory by mnie powalil
na kolana. Do czego zmierzam? do tego,ze moja fascynacja zawsze jest jakas
taka 20-mililitrowa. Tyle gora zuzyje i juz mi sie kazdy zapach nudzi. I tym
sposobem uzywalam juz w kolejnosci w miare od poczatku do teraz
-baby doll,
-ILA (dalej mam 40 ml, ale juz go nie chce),
-ogrodek nilowy (po kilku mililitrach ubytku oddalam 100 ml flaszke dalej),
-nina nina ricci - zaczela mnie przyprawiac o bol glowy
-narciso edt (oddalam mamie, tylko po to,zeby zachwycic sie, jak pieknie na
niej pachnie),
-pure wish chopard (szybko okazalo sie,ze razem nam nie po drodze)
-ogrodek srodziemnomorski (moja ostatnia fascynacja, jakos szybko ze mnie
ulatuje i traci przez to)
Co robie zle? moze wlazlam w jakas kategorie zapachowa, ktora nie do konca mi
odpowiada? Nie licze tych wszystkich probek, ktorych probowalam i ktore mnie
nie zachwycily. Le monde est beau mi sie nie podoba, miss dior cherie odrzuca
mnie na kilometr, aqua allegorie sa plaskie i nieciekawe, pomaranczki lutensa
tez na mojej skorze zmieniaja sie w przeslodzona oranzade. L'eau par kenzo na
mojej skorze najzwyczajniej w zyciu smierdzi.
Poradzicie cos? Zanim strace nadzieje.