Marka tygodnia 6: Molinard

16.04.08, 21:59
W naszym cyklu tym razem Molinard- francuski dom perfumeryjny o
dlugich tradycjach, jednak o slawie o wiele mniejszej, niz chocby
Guerlain. Marka powstala w 1849 roku, a w ofercie ma szereg damskich
i meskich zapachow, kolonskich kompozycji unisex, mydel itd.
Najslynniejszy zapach marki to bez watpienia Habanita, mnie szkoda
zas poznanego dzieki Hispanie drzewno-waniliowego, wycofanego juz
Vaniteck.
Strona marki:
www.molinard.com/index_gb.php
Do nabycia takze np. na:
www.aedes.com/brand.php?brand_id=86&cat_id=1
www.ausliebezumduft.de/index.php?cPath=23_82
Jak zwykle prosze o opinie :-)
    • hispana Vaniteck 18.04.08, 11:23
      Zapach genialny w swojej prostocie.

      Jak sama nazwa wskazuje - drzewo (tekowe) i wanilia. Miękki, bardzo
      cieply, przyjemny i otulajacy. Wanilia jest schowana w tle, jej
      zadaniem jest tylko zmiękczenie drzewa, nie dominuje i nie pokazuje
      swojego charakteru. Na pierwszy plan wysuwa sie zapach drewna. Jest
      dosc charakterystyczny aromat drzewa piłowanego w tartaku.

      Basenotes twierdzi ze zapach zlozony jest z sandalowca, wetiweru i
      wanilii. Ja jednak sandalowca tu nie czuje. Zapach sandalowca bylby
      zbyt miekki i grzeczny - drzewo tekowe jest bardziej zadziorne,
      bardzo suche i lekko żywiczne a moze oleiste.

      Nic dodac nic ująć - to zapach lekko słodkiego tartaku. Bez tajemnic
      i zmian. Co na sercu to na dloni.

      Dziala podobnie terapeutycznie jak Bois Farine i Cadjmere. Dobrze
      sie w nim czuje zarowno w biurze w sztywno wyprasowanym kolnierzyku,
      jak i w miekkich tkaninach.
      • rawita7 Re: 18.04.08, 22:48
        Niewiele zapachów Molinarda udało mi się poznać, ale te, które znam świadczą o
        tym, że marka ma bardzo dużą klasę. Moje dwa ulubione to Fleur de Figuier i
        Iris. Obydwa głębokie, nasycone, o wielu twarzach. O irysie pisałam niedawno.
        Podoba mi się jego surowość i wytrawność. Kwiat figi poznałam dzięki Benicie i
        naszym wspólnym zakupom. W pierwszym kontakcie mnie nie zachwycił, ale potem
        powracał we wspomnieniach. Jest inny, niż większość fig. Mocny, zielony, ale
        jednocześnie niezbyt lekki, a raczej gęsty. Mam nadzieję, że Benita wejdzie w
        ten wątek i lepiej go opisze :)
        Hispana pisała, że Vaniteck jest genialny w swojej prostocie. Ja myślę, że
        genialna prostota jest w ogóle cechą Molinarda.
        • izolden Re: 20.04.08, 09:11
          Udało mi się poznać tylko cztery zapachy Molinarda:
          Habanita - zapach doskonały, ambrowo-kakaowy, lecz nie dla mnie, zbyt strojny i
          bogaty.
          Violette(dzięki Plomyczkowi;-))- typowy single note, zbyt słodki i duszący.
          Nirmala - zapach owocowo-kwiatowy, bardzo intensywny. Wspaniały opis, oddający
          duszę zapachu umieściła Zettrzy w recenzjach.
          I na koniec zapach, który mnie urzekł Fleur de Figuier - przepiękny, figowy ale
          nie tak jak L'Artisan czy Philosykos Diptyque soczyste, jest suchy. Kojarzy mi
          się z powietrzem po krótkim deszczu ale przed burzą, które wdycha się pełną
          piersią. Mój numer jeden wśród figowców i nie tylko.
    • a.g.n.i Re: Marka tygodnia 6: Molinard 20.04.08, 22:04
      Dziś nosiłam Violette - o nim już pisałam. Bardzo słodki fiołek,
      może wydawać się odrobinę sztuczny, mnie to jednak nie przeszkadza.
      Najbardziej przypomina mi fiołkowy syrop no napojów, który mam od
      niedawna (a już brakuje połowy butelki, hehe). Nuta fiołka jest tu
      właśnie nieco syntetyczna, wyraźnie "spożywcza", z mnóstwem cukru,
      który przez chwilę wydaje się leciutko "przypalony".

      Vaniteck sprawia mi trochę kłopotu. Na mojej skórze dominuje
      słodycz, przez którą próbuje się przebić drewniana nutka. Więcej
      jest słodyczy niż drewna, co mnie zdziwiło, bo drewno wyłazi na mnie
      zawsze w podskokach:-). Słodycz jest "świdrująca", na początku
      czuję... pudrowe kolorowe cukierki, takie pastylki. Potem jest gęsty
      waniliowy karmel, jeszcze ciepły i dopiero potem pojawia się drzewna
      nutka. Drewno jest tu dziwne. Tak jak wspomniała Hispana, szorstkie.
      Twarde, suche i na mojej skórze idzie w "męską" stronę.

      Habanita to jeden z zapachów, z którymi się "biję" i wyliczam -
      lubię, nie lubię, lubię, nie lubię:-). Bardzo trudny początek -
      kwaśny, gorzki, wiercący w nosie, nieco jak ziołowa nalewka, nieco
      jak tytoniowy pył. Wyobrażam sobie, że tak musiało pachniec w
      fabryce tytoniu, doskonale jestem w stanie sobie wyobrazić zwijane,
      ugniatane lub rozdrabniane liście i unoszący się wszędzie gorzko-
      słodki pył. Szlachetnieje mi to na skórze dopiero po paru godzinach,
      ale za to szlachetnieje pięknie. Pojawia się przytulne skórzano-
      drzewne ciepło, wyrazista słodycz, nie za słodka, trochę mi też się
      kojarzy z nie zapalonym kadzidełkiem. Zapach na pewno wart poznania,
      jedyny w swoim rodzaju, trudny, ale niezwykły.

      Pamiętam jak przez mgłę jeszcze trzy kiedyś wąchane. Pamięć może
      mnie mylić, więc prosze się nie sugerować tym, co napiszę:-)

      Ambra była zdecydowanie słodka, miała charakterystyczną nutę, która
      dominuje na początku Shalimar.

      Nirmalę zapamiętałam jako Angela skąpanego w kwaśnych owocach:-)

      Wąchałam jeszcze kiedyś Fleur de Figuier, ale na figowych zapachach
      znam się bardzo słabo. Podobają mi się, ale nie na tyle, żeby mi się
      jakiś zamarzył. Wydał mi się wtedy zielony, niezbyt słodki, z bardzo
      charakterystyczną dla "figowców" nutą.
      • lucapuka Miss Habanita 27.04.08, 22:40
        Śliwka rządzi w tym zapachu ( niby to morele?), pierwsze
        skojarzenie: Essence Pure St Dupont, podobna landrynowa słodycz,
        kolejne skojarzenie: Mauboussin EdT lecz uproszczone, bez
        migotliwości. Zapach nieprzestrzenny, monotonny i nietrwały.
    • dixi a Bois Precieux? 30.04.08, 12:12
      jezeli ktos mial do czynienia z tym zapachem, to poprosze o
      osobiste wrazenia - opis na allegro brzmi tak zachecajaco, ze mam
      wielka ochote kupic w ciemno, a ochote dodatkowo poteguje fakt ze
      podobaja mi sie wszystkie z dotychczas poznaych z linii Les Fleurs
      de Provence ....
Pełna wersja