Dodaj do ulubionych

Blog forumowy 5- testy, relacje, opinie, wrażenia.

27.05.08, 20:49
Otwieram kolejną edycję naszego mini-bloga- miejsca na wrażenia z
testowania danych zapachów nie mających osobnego wątku- te szybsze i
bardziej głębsze, opisy wizyt w zagranicznych perfumeriach, oraz
wszelkie ciekawostki i male off-topy.

Zapraszam do wpisów- poza tym pamiętam, ze to ulubiony wątek agni :-)


Obserwuj wątek
    • forevermore79 Frapin 1270 27.05.08, 20:51
      Dziś testowałem Frapin 1270- pierwszy, debiutancki zapach koniakowej
      marki Frapin, ktory obecnie wydaje sie coraz mniej dostepny lub
      wrecz wycofywany, podczas gdy kwartet nastepnych Frapinow jest do
      nabycia w perfumerii Quality, czy na luckyscent.

      Zapach jest slodki, bogaty, wrecz gesty, lepki i kapiacy od miodowo-
      owocowej, lekko fermentujacej slodyczy- w nutach jest faktycznie
      miod, jakbym mial sam wybierac jaki rodzaj, to stawialbym na
      spadziowy.

      Calosc wydaje sie dosc jednostajna w tej slodyczy- nie wybija sie
      zadna specjalna nuta, a zapach na mnie zbyt sie nie zmienia, nie
      grzeszy tez trwaloscia.
      Jedynie sam poczatek przypomina otwarcie Idole, a przez chwile
      wyczuwalem także nute kandyzowanych owocow, a nawet ananasa- i nie
      byl to swiezy ananas, ktory jadlem chwile wczesniej :-)
      Kompozycja unisex, ale raczej idaca w damska stone- wiem, ze wiele
      osobom kojarzy sie z zapachem koniakowej piwinicy, dla mnie to
      pierwsze skojarzenia to raczej tropikalna uczta, gdzie do deserow
      podaje sie koniaki i porto :-).
      Wiecej o zapachu na:
      www.luckyscent.com/shop/detail.asp?itemid=22600§ion=1&rv=on
      Luckyscent nie ma go w ofercie juz dobre pare miesiecy, nawiasem
      mowiac.
      • renia.renia Re: Frapin 1270 28.05.08, 17:21
        Forever,
        Dziękuję za wrażenia. Faktycznie nie ma go w lucky, kilka dni temu
        chciałam kliknąć próbki i między innymi ten zapach. Nie mam co
        kliknąć, w pustkę zapachową popadłąm, w desperacji dziś psiknęłam
        się Adictem czego szczerze żałuję ;o)
    • hispana moj debiut w blogu 28.05.08, 16:19
      Przez kilka ostatnich miesiecy przezywalam straszliwy zapachowy
      kryzys - nic mi sie nie podobalo, nic nie cieszylo, nawet cala
      otrzymana w prezencie kolekcja probek zapachow Stephanie de Saint
      Aignan lezy niepowachana.

      Stalo sie chyba tak dlatego, ze kilka miesiecy temu zamowilam na
      luckyscencie probki - kierowalam sie opisami - niestety spodobalo mi
      sie ok 20 zapachow, ktore zapragnelam posiasc natychmiast. Niestety
      portfel zaprotestowal przeciw kupieniu tylu butelek na raz, wiec
      obrazilam sie. Obrazilam sie na portfel, na moja kolekcje, na
      zapachy w ogole.

      Przeraza mnie nowa oferta Wuchsy, Luckyscenta i to jak pieknie
      piszecie o zapachach, o ktorych nie mam pojecia. Czuje sie jakbym
      cofnela sie o 1000 lat.

      Niedawno w szufladzie sluzbowego biurka natknelam sie na resztki
      L'eau d'Hiver od Forevera i cos mnie tknelo. To byla dawno
      zapomniana fascynacja odkrycia zapachu-milosci-od-pierwszego-
      powachania. Na tyle oczywiscie mnie tknelo, ze po kilku tygodniach
      od tamtego momentu postanowilam wreszcie powachac swoje wszystkie
      niepowachane dotad probki.

      Nie wiem od czego zaczac, PG, Stephanie... od oferty Wuchsy, od
      nowych ekscentrykow, nie wiem, pomozcie, czuje sie nowicjuszem w
      swiecie perfum.
      • forevermore79 Re: moj debiut w blogu 28.05.08, 17:51
        Milo Cie widziec w tym watku :-) Tu mamy najwyrazniej przyklad
        zapachowego przesytu- ja bym zastanowil sie, czy faktycznie
        potrzebowalas tych 20 zapachow naraz i czy naprawde kazdy byl
        wyjatkowy i warty zakupu- droga testow i eliminacji :-)

        L'Eau d'Hivier, coz- dla mnie unikalna, niemozliwa do pomylenia z
        inna kompozycja. No i czekam na Twoje biezace testy- hmm, ja bym
        zaczal od ekscentrykow- dobrze uzupelnia nasz watek o strategii
        marki, a potem PG- czytajac "marke tygodnia" i poznajac jej pare
        zapachow mozna stwierdzic, iz ciezko tu o wielkie rozczarowania.

        Pozdrawiam! :-)
        • hispana Re: moj debiut w blogu 29.05.08, 11:15
          Otoz to Forever - kazdy z tych zapachow byl wyjatkowy - byla to
          bowiem wiekszosc kolekcji Parfumerie Generale, Shilohy, Silver musk
          nassomato, tan rokka, frapiny, daj spokój, podciąć gardło sobie
          można było z zalu...

          Jestem gotowa kupic ekscentryki, zamowic probki ambroxanu a L'eau
          d'hiver zostawiam sobie na prezent urodzinowy :)

          I jeszcze raz dziekuje :)
          • forevermore79 Re: moj debiut w blogu 29.05.08, 12:49
            No faktycznie, wyjatkowo udany wybor- w koncu i mnie udalo sie
            troche z nich poznac dzieki Tobie :-).
            Z PG znam tylko pare kompozycji, ale widac, ze to marka trzymająca
            poziom. Shiloh i Aki zrobily na mnie wrazenie- a Nassomato i np.
            Byredo mam zamiar poznac na dniach, milo tez bedzie przypomniec
            sobie pare Malle w UK.

            Zawsze do uslug :-)
    • forevermore79 Relacja z Londynu 05.06.08, 22:21
      Właśnie jestem po pierwszej części wypadu do Londynu- nieco dłuższy
      pobyt od połowy miesiąca.
      Zapachowo to wciąż spore pole do popisu i wyboru- jak zwykle miałem
      okazje do testów i zakupów. Może stworzymy też osobny wątek mający
      być wakacyjnym przewodnikiem po światowych sklepach- myślę, że
      będzie on pomocny.

      Pokrótce, co nowego w danych sklepach w Anglii:

      Harrods

      - jak zwykle największy, choć tym razem nie tak zatłoczony dla mnie
      jednak będący najmniej atrakcyjnym i trochę chaotycznym miejscem do
      zakupów- ze względu na układ stoisk oraz średnio wykwalifikowaną i
      zmieniającą się obsługę.
      To na razie jedyny sklep w Anglii, gdzie można kupić reklamowany
      mocno tam Escale de Portofino Diora (reklamowany banalnie-
      jako „ekskluzywny, prosto z Paryża”- czyli nie mamy się niczego
      wstydzić. Mocno promowany jest nowy Ogród Hermesa- przepiękne
      wystawy z hinduskimi motywami. Są oczywiście liczne marki niszowe,
      czy też butikowe zapachy Prady, Toma Forda, czy Dior Homme Cologne.
      W ciągu paru miesięcy Harrods dostanie na wyłączność nowe zapachy i
      makijaż Muglera – Art of Methamorphosis, póki co dostępne tylko na
      Heathrow.
      Przy okazji ciekawostka- kawowy Amen Pure Coffee będzie w
      angielskiej ofercie dopiero od września (co jest dobrą wiadomością,
      gdyż może oznaczać, iż wejdzie do niej na stałe). Intensywnie za to
      reklamuje się pomarańczowego letniego Aliena.
      Z nowości wąchałem tam Lancom Collection Peut-Etre- ambrowa
      kompozycja z dużą domieszką słodyczy i róży rodem z Mille et Une
      Rose. Piętro wyżej udałem się do butiku z ubraniami Chanel- gdzie
      można zakupić także i linie butikową zapachów, w tym już Sycomore-
      solidny, nieco przydymiony wetiwer przywodzący na myśl dawne,
      klasyczne męskie kompozycje.




      Selfridges

      - może pochwalić się równie dużą, a nawet bardziej urozmaiconą
      ofertą, zwłaszcza jeśli chodzi o dostępne tylko tam marki niszowe.
      Jest angielska Bella Belissima
      www.bellabellissima.co.uk/welcome.htm , na wyłączność doszły
      zapachy Creative Scentualization:
      www.luckyscent.com/shop/category.asp?categoryid=102§ion=1
      Powąchałem najnowszy olejek attar Amouage Homage dostępny na
      wyłączność Selfridges- wyjątkowo mocna, przytłaczająca mieszanka
      kadzidła, jaśminu i piżma. Ciekawe, diablo trwałe, no i oczywiście
      drogie 175 funtów za 12ml.
      Przy okazji odwiedziłem stoisko Toma Forda- dobra wiadomość, iż na
      żądanie klientów wrócił Tom Ford For Men Extreme- zeszłoroczna
      edycja limitowana. Od teraz będzie w stałej ofercie, którą w lipcu
      uzupełni linia kąpielowa. W wakacje można spodziewać się także
      nowego damskiego TF. Ciekawostką jest, iż niektóre z zapachów
      Private Blend są tak popularne i dostarczane w zbyt małej ilości, iż
      trwają na nie zapisy- na liście oczekującej bywa i po setka osób.
      Piętro wyżej oczywiście królestwo mody męskiej- a stoisku CdG są już
      i Syntetyki po 15 funtów (tyle samo kosztują w Dover Street Market)-
      te zakupię w czasie następnej wizyty, choć w grę wchodzą u mnie
      tylko Soda i Dry Clean (obiecany i agni :-) Garage nie chcę nawet za
      5 funtów :-)
      Mój zakup na prośbę Przyjaciela- Dark Amber&Ginger Lily z
      limitowanej Jo Malone Kohdo Wood Collection- przepiękna mieszanka
      kadzidła, kardamonu, różowego pieprzu, kwiatów i ambry, kolejny
      zapach przypominający mi nieco męskiego X Clive Christiana, choć w
      dużo bardziej stonowanym, refleksyjnym wydaniu. Zdecydowanie wart
      poznania.
      www.jomalone.com/templates/fragrance/fragrance_family.tmpl?CATEGORY_ID=CATEGORY21397



      Liberty

      - mój ulubiony, nieco wiktoriański dom towarowy mający w Anglii
      wyłączność np. na Ineke, Eau d’Italie, czy Divine. Można tam kupić
      pełną gamę CdG, co jest rzadkością poza ich sklepami- były więc i
      Hinoki, jak i Energy.
      Mocno promowana jest linia pielęgnacyjna Acqua di Parma i nowe,
      znane u nas Lubiny.
      Jest i oczywiście słynne stoisko Le Labo- za każdym razem puste, a
      stojący przy nim i mieszający kompozycje sprzedawca wyglądał tym
      razem jakby był tam za karę- co nie umniejsza urody La Rose 31.
      Mój kolejny zakup: Anders Ulricha Langa w udany sposób łączący
      ciężkie nuty kwiatowe ze skórą i ziołami
      www.ulrichlangnewyork.com/

      Harvey Nicholas

      Sąsiad Harrodsa- coraz bardziej przeze mnie lubiany ze względu na
      powiększający się wybór i sympatyczną obsługę. Z niszy jest Etat
      Libre d’Orange- poznałem Tom of Finland, który wbrew swemu
      wizerunkowi okazał się dość lekką aldehydowo-skórzaną kompozycją
      (echa Dzinga, jak i nieco Bulgari Black).
      www.etatlibredorange.com/
      W HN kupić można teraz też Black Cashmere- wprowadzony niedawno na
      ich wyłączność na prośbę klientów (może nie oznacza to jednak
      całkowitego wycofania?), jak i Donna Karan Essences, w tym także
      przepiękne Wenge.
      U Armaniego kupiłem sobie najnowsze męskie serum Skin Minerals- ta
      seria wygląda b. obiecująco, a sprzedawcy są naprawdę kompetentni i
      fajnie nastawieni, ale to chyba reguła w przypadku Gorgio Armani
      Cosmetics. Lancome miał za to mega-promocję – 12 travel sizes przy
      zakupie 2 dowolnych produktów, niezły kontrast z Polską, gdzie
      próbki to wciąż luksus.

      Les Senteurs

      Moja pierwsza wizyta w tym kultowym miejscu, które okazało się
      malutkim, przytulnym sklepem położonym tuż przy dworcu Victoria.
      Jedyne miejsce z perfumami F. Malle’a i wieloma znanymi już nam
      markami. Do oferty dołączy wkrótce i Amouage, a na razie sprowadzono
      szwedzką serię Bredo- obwąchałem wszystkie, Rose Noir, w której
      pokładałem nadzieję okazało się klonem… Miss Dior Cherie z domieszką
      lukrowanej róży. Cała seria nie ma w sobie nic z tajemnicy- są to
      kompozycje lekkie, proste i jednak niezbyt odkrywcze (vel przypadek
      Juliette Has a Gun).


      No i na koniec strefa na ang. lotnisku- tam oczywiście powrót do
      komercji- wszystkie możliwe letnie edycje, wraz z Opium- męskie
      Poesie de Chine podobne jest do klasyka, Dior Addict 2 Summer Litchi
      spodoba się wielbicielkom klasycznej dwójki. Można znaleźć starsze
      Guerlainy- L’Heure Bleue, czy Mitsouko, rzadkie Givenchy- np.
      Ultramarine Sport, no i naprawdę imponujące zestawy miniatur- z
      nowinek były miniaturki Muglera.
      Był, o dziwo, męski Amen Pure Coffee (czyli tylko lotnisko, nie sama
      Anglia)- i to w kuszącej cenie- około 160 zł, czyli dużo taniej, niż
      w PL. Oczywiście zakupiłem z uwagi na umiłowanie klasyka, no i sam
      image całości.

      To tyle- c.d.n. być może natąpi :-)
        • hispana szklo zza oceanu 06.06.08, 15:00
          Forever, dziekuje za raport - wyglada na to, wyglada na to ze nie
          jestesmy tak calkiem daleko od swiata - w najblizszym czasie
          zamierzam kupic cos z Aqua di Parma, kilka dni temu ta linia
          pojawila sie u Wuchsy. Tylko te Private Blendy zasiewaja nutke
          rozkosznej ciekawosci... ale to dobrze, w ten sposob czlowiek ma
          jeszcze jakies checi i marzenia zapachowe...

          A powodem powstania dzisiejszego wątku jest mila niespodzianka -
          paczka z Luckyscent a w niej cala butla Escentric 01 - zamowilam tez
          kilka probek, dostalam tez 3 niespodzianki - zapachy, ktorych
          jeszcze nie maja w swoim sklepie.

          Pierwsze testy wygladaja nastepujaco: Molecule02 - zapach lekko
          sodowy, ledwo wyczuwalny, podobny do powietrza przed burza,
          Escentric 02 - tez trudno stwierdzic czym to pachnie, czuje bardziej
          intensywna won Molecule02 nieco slodsza, nieco wyrazniejsza.
          co dalej, absolutny hicior moim zdaniem - w przeciwienstwie do
          panujacej opinii o zapachach Montale - tenze nie smierdzi wcale
          lizolem a pachnie przepieknie mocna, przestudzona owocowa herbata, a
          wlasciwie torebka po herbacie z waniliowym oddechem - zapach zowie
          sie Vanilla Extasy. Jestem nim oczarowana - killer niesamowity -
          trzyma od samego rana.

          Co dalej, czuje sie jak to mawia moja idolka Neverman, "jak małpa
          chodząca wokół bananów" i czekam na dobry moment aby zasiasc w
          domowym zaciszu i spokojnie sprobowac kolejnych porcji rozkoszy: La
          Base - Parfum for her, CDG - Anabar, Acqua di Biella - Ca Luna oraz
          calej szostki By Kilian - na to ostatnie czekam z najwiekszym
          ustesknieniem..

          Aha, dzis w Galerii Centrum odkrylam swietny dzial z kosmetykami
          SPA - scruby, żele, balsamy, kremy i pianki - a wszystko pieknie
          ulozone nie firmami lecz kolorami - od pomaranczowego poprzez
          czerwienie do zolci, bieli, rozu, fioletu na blekicie skonczywszy.

          Najwazniejszym jednak moim dzisiejszym odkryciem jest woda Sandal
          Yardleya - przepiekny, slodkawy, pudrowy, bardzo bogaty, pyszniacy
          się swoją tłustością. Czuje go na reku tuż obok Vanille Extasy i
          efekt jest powalający....

          Ciesze sie ze jeszcze tyle przede mna :)
          • neverman Re: szklo zza oceanu 07.06.08, 16:57
            To mile...

            Krazenie wokol banana przypomina niekiedy taniec szamanski. Postawie
            sobie cos na honorowym miejscu. I kraze. Tu dotkne, tu przeloze, tu
            wyjme z karonika. Ale jeszcze nie aplikuje.

            Czekam na specjalna okazje.

            Jutro, za pare dni. Zalezy.

            Droga moze byc celem samym w sobie, napisal ktos (ekhm..) Lubie
            krazyc, po prostu. Szczytem bylo krazenie wokol korektora Bobbi
            Brown od Doriska. Miesiac. Niedawno krazylam tak wokol Lutensow od
            Orzeszka Solonego. Tu mialam wieksze pole do popisu, bowiem pudelka
            byly zapakowane w takie kieszonki z folii babelkowej. No i atomizery
            osobno. Przykrecac i odkrecac mozna bylo az do upojenia.
            Ostatnio kraze wokol olejka lawendowego ze specjanych upraw w New
            Jersey. Dostalam od studenta.

            No co ja na to poradze, ze mnie to uspokaja, relaksuje? Poza tym,
            tak wdzieczny ze mnie odbiorca podarunkow wszelakich, ze jesli ktos
            nie wie, komu zrobic prezent, to...

            No dobra;)

            A o jaki Yardley chodzi? Sandalwood? Toc przy drzwiach wejsciowych
            na szafce z butami stoi. Jeden z zapachow na-rozne-okazje, nawet mi
            sluzy jako odswiezacz powietrza...Jesli to ten, ide zrobic testy
            nadgarstkowe.

            Mnie ostatnio wzielo po raz n-ty na Zagorsk. Bylysmy Elami w
            Guerilli na rekonesansie. Nie wiem, coz tak pieknego kryje sie w
            Hinoki, poza niezla cena(300+). Dla mnie to podrasowane czyms
            oleistym CdG Classic.
            Na tym tle kadzidlaki wciaz wioda prym, zaopiniowala Elami ("moja
            idolka", by uzyc terminologii stosowanej przez Hispane).
            Zgadzam sie z nia. I zatesknilam jakos do Zagorska, ktory kojarzy mi
            sie z beztroska lata minionego.

            Poniewaz zblizaja sie truchtem moje ostatnie 30+, w piatek jak ta
            durna wacham raz jeden nadgarstek (Le Feu), raz drugi (Gaiac) i co
            jakis czas latalam do kuchni nawdychac sie kawy, by sobie powonienie
            odswiezyc.

            Podjelam decyzje.


            ?

            Nagroda honorowa za odgadniecie faworyta.

            Pozdrawiam wszystkich,
            Nev
            • neverman zapomnialabym 07.06.08, 17:00
              O to tez ladne. Bedzie okazja by powachac. Od poniedzialku, na
              Koszykowej:

              www.galilu.pl/pl/category/92/Zapachy/pid/21/DelRae
              Pamietam, ze jeden mnie wrecz zachwycil.
              • forevermore79 Re: zapomnialabym 08.06.08, 11:07
                O tak, zapachy Del Rae bardzo przypadly mi do gustu- zwlaszcza
                zachwycil mnie swoim egzotycznym bogactwem Bois de Paradis.

                Hinoki trzyma poziom, choc nie wyroznia sie na tle innych kompozycji
                CdG- dla mnie ma troche zarowno z serii Incense, jak i klasyka.
                Dziwi mnie tylko polska cena- w Anglii kosztuje ok. 250 zl.

                Ja dzis obwachuje moj ostatni nabytek- kawowego Amena, na drugim
                nadgarstku mam za to genialne Eau Noire Diora- tylko dla milosnikow
                indyjskiego curry :-)
      • forevermore79 Relacja z Londynu - mini-update 17.06.08, 16:24
        Z dalszego pobytu w Anglii:

        - Jo Malone Kohdo Wood juz nie ma, wymiotlo je juz w calej Anglii-
        zarowno bialy, jak i czarny zapach. Cala seria zostala wyprzedana w
        ciagu 2 tygodni- dla pewnosci sprawdzilem w wiekszych magazynach i
        butkikach firmowych. Moze bedzie kolejna dostawa w ciagu miesiaca-
        ale i tak nie wiecej, niz po 20 flakonow na dom towarowy- a waiting
        listy i tak sa o wiele wieksze.
        Marka rozwaza wprowadzenie je do stalej oferty, co za wszesnie i tak
        nie nastapi. W sumie to ciekawa dla mnie sytuacja- kiedy na naszych
        polkach te limitowane edycje stoja czasem miesiacami, az do przecen.

        - W Harrodsie tez kiepsko z niektorymi Private Blend- tu na liscie
        oczekujacych jest i ...400 osob, a nowej dostawy nie bylo od pol
        roku.

        - W malej perfumerii wypatrzylem za to ostatni Angel Les Part des
        Anges - ekstrakt 10ml za 170 funtow

        - Debenhams lansuje Sean John Unforgivable Black - meski i damski,
        czyli wersje z jeszcze bardziej szlachetnych skladnikow
    • hispana moja dzisiejsza 9-ka 19.06.08, 21:51
      po nadzwyczaj ciezkim dniu w pracy postanowilam oddac sie
      najprzyjemniejszej z mozliwych form relaksu i powachalam czesc z
      moich malo znanych probek - ponizej najswiezsze wrazenia,
      a) zaraz po aplikacji;
      b) po ok 15 minutach po aplikacji, a wiec:

      1. Escentric Molecules - Molecule - 2
      a) zapach oderwanej świeżej kory z żywego drzewa, papier, głęboka
      toń wodna - spienione morze, ktory przechodzi w udoskonalony aromat
      skóry - pozbawiony wilgotnosci i fizjologii, cos jak skóra ludzka
      tuż po przebudzeniu w świeżej pościeli;
      b) doskonała ludzka skóra, uczucie podobne do tego jak po aplikacji
      Silver Musk od Nassomato;

      2. By Kilian - Cruel Intentions
      a) białe landrynki, klej w stożkowatym słoiczku z lat dziecięcych (o
      nazwie guma guar o ile dobrze pamiętam - z czarym gumowym
      aplikatorem), bardzo słodkie, wilgotne świeże pranie, fiołek z
      gorzkim drzewem i wanilią;
      b) miękkie drzewo np. cedr i fiolkowata wanilia;

      3. Escentric Molecules - Escentric 02
      a) tonik wylany na nasloneczniony pień drzewa, brzydki, słodki
      kwiat, cytrus;
      b) cedr z pomarańczą;

      4. Stephanie de Saint Aignan - Amande Honorable
      a) pieprz, gips, schnący tynk, surowe płótno które się moczy;
      b) miód lipowy pięknie zmiękczony odtłuszczonym, roślinnym piżmem;

      5. Stephanie de Saint Aignan - Berberiades
      a) szok piękna - zapach, który muszę mieć za wszelką cenę - na
      początku strzelistość miętowego kokosa, ogromne podobieństwo do
      Cadjmere, drzewnego, świeżego kokosa, przepiękna, słodka chemia,
      przeobrażająca się w piękną, cytrynową ambrę;
      b) ambra i plastikowy kokos - uczucie totalnej ekstazy;

      6. Stephanie de Saint Aignan - L'eau Nirque
      a) łagodnie roztarty w palcach liść cytryny, odrobina mięty,
      bergamotki, zapach lekko "zgówniały", jak wypełzająca z ziemi
      dżdżownica, jaśmin i kokos na miękkiej poduszce;
      b) zdecydowana wredność jaśminu zmiękczona kokosem i dżdżownicą w
      wersji light, omdlewająca wręcz jaśminowatość - dziwne, jaśmin w tym
      przypadku nie powoduje odruchu wymiotnego;

      7. Escentric Molecules - Molecule 01
      a) powietrzny irys, soda, skórzana chemia;
      b) lekko sodowa, udoskonalona ludzka skóra.

      8. Commes des Garcons - Anbar
      a) przepiękna, zrównoważona bergamotka, bardziej zielona niż
      cytrusowa, przepiękna i miękka;\
      b) bardzo miękka bergamotka, zmiękczona piżmem i lekką, zieloną
      ambrą;

      9. Stephanie de Saint Aignan - Le pot aux roses
      a) mąka doskonale znana z bois farine l'artisana - wzbogacona o
      świeże, bardzo świeże aromaty zielonych liści, świeżo zakwitniętej
      róży oraz fiołka - najczystsza esencja wiosny, nie skażona żadnym
      brudem, świeżość, czystość i miękkość w swej surowej postaci;
      b) świeżość ustała, wzrosła miękkość - pewnie piżmo albo ambra albo
      inna mąka.
    • forevermore79 Pare artykulow: 11.08.08, 10:51
      Turin o tytoniu- art. inspirowany zapachem Etat Libre d'Orange:
      www.nzzfolio.ch/www/21b625ad-36bc-48ea-b615-1c30cd0b472d/showarticle/5fcd320f-dd3d-483c-ba5a-c4a695646b7d.aspx
      O zmysle powonienia:
      www.nytimes.com/2008/08/05/science/05angier.html?_r=1&oref=slogin
    • forevermore79 Zapachy Byredo 11.08.08, 11:33
      Byredo, czy jak kto woli- By Redo (od by redolence) to nowa marka
      niszowa na rynku dostepna w londynskim Les Senteurs, paryskim
      Colette, czy tez w siedzibie firmy w Sztokholmie. adres:
      www.byredo.com/home.php
      Linie firmuje Ben Gorman- szwedzki designer o mieszanym
      hindusko/kanadyjskim pochodzeniu.


      Zapachy sprzedawane sa jako setki - od razu we flakonach widac
      nawiazanie jak i do Malle'a. Same kompozycje zas to rezultat
      wspomnien i podrozy. W ofercie takze swiece zapachowe.

      Mialem okazje poznac wszystkie 5 kompozycji tej marki- cala linie
      okreslilbym jako nieco wtorna, nie posiadajaca wlasnej, unikalnej
      osobowosci. Czujemy, ze to juz bylo- a zapachy nie posiadaja tez
      specjalnej trwalosci.
      Moga sie spodobac sie jednak zwolennikom transparentnych, nie
      kolidujacych z otoczeniem zapachow pozostajacych blisko skory.

      Oferta Byredo to 5 zapachow- Rose Noir, Pulp, Gypsy Water, Chembur i
      Green.

      Gypsy Water i Green pachna niemalze identycznie, Pulp odpuscilem- b.
      slodka, owocowa mieszanka inspirowana miazszem egzotycznych owocow.
      fragrancebouquet.blogspot.com/2008/06/pulp-and-chembur-by-byredo-perfume.html
      Skupilem sie wiec probkowo na 3 zapachach:

      1. Gypsy Water:
      "Gypsy Water
      The romance of the Romany life, the travelling peoples of Europe and
      especially of Italy where the Gorman family kept a villa in the
      Ligurian countryside – the gypsy women would wash their laundry at
      the river’s edge, Ben thrilled by their strangeness, their barbaric
      splendour, the women with golden coins in their hair and ears,
      speaking in their own exotic secret tongue.
      GYPSY WATER mingles scents of the Italian campagna with echoes of
      the Near East: tart juniper berries, pepper, pine needles and
      bergamot freshen a sumptuous base of amber, vanilla, orris and
      sandalwood. The smell of a lost childhood, of a vanishing race."
      shop.lessenteurs.com/category/1665/Gipsy_Water
      - rozpoczyna sie interesujaco- jalowiec, pieprz przywoluja na mysl
      meskiego Isfarkandr Ormonde Jayne- potem ta won niknie w przyplywie
      mydlanych cytrusow, ktorym wtoruje obecna do konca spozywcza
      wanilia.
      B. niska trwalosc.

      2. Rose Noir:
      "Rose Noir
      Is developed from Ben’s travels in Syria and the Middle East where
      the heavenly rose oils are worn by men and women alike, and have
      been used in perfumes for thousands of years.
      BLACK ROSE uses Damascus roses laced with animalic notes, musk sand
      bitter citrus notes. The fresh, crisp, bracing and almost metallic
      top notes are derived from grapefruit, pepper and green freesia.
      Intense, simmering and vibrant."
      shop.lessenteurs.com/category/1666/Rose_Noir
      Pokladalem najwieksze nadzieje zwiazane z tym zapachem- lubie roze w
      mroczniejszym wydaniu- Incense Rose, czy tez Dark Rose.
      Tym razem otrzymujemy jednak typowa, niewinna odslone doslodzonej
      rozy- cos co bez problemu mogloby byc masowym damskim zapachem,
      gdyby nie nieco metaliczne, surowe otwarcie rodem z meskiego Chrome.
      Rozy towarzyszy potem pizmo i paczula, bez jej piwnicznego
      charakteru, a calosc jest najbardziej trwala z calej linii.
      Pomijam brak gramatycznej spojnosci- jesli Rose, to Noire.

      3. Chembur.
      "Chembur Ben’s mother is from Mumbai and wonderful family picnics
      were held outside the city in the Chembur pleasure grounds
      surrounded by temples and shrines, always filled with smoking
      fragrant incense and garlands of marigolds and jasmine.
      It is this nostalgic picture that Ben paints with CHEMBUR - a
      shimmering, golden Indian perpetual afternoon palpitating with
      richness, heat and colour. The top notes are bergamot, lemon and
      elimi – the warm heart blends different incense oils with nutmeg and
      ginger; the elaborate base is of musks, amber and labdanum. A
      transcendental experience, an aching memory... "
      shop.lessenteurs.com/category/1664/Chembur
      - b. transprentna kompozycja- lekkie kadzidlo, cytrusy, wetiwer,
      szczypta imbiru i dla mnie tez charakterystyczna nuta swiezo
      temperowanego olowka. Przez chwile moglem przysiac, ze nosze na
      sobie Molekuly i Escentric no.1.
      Tylko przez krotka chwile, bo zapach ulotnil sie blyskawicznie.
    • forevermore79 Newsletter Perfumeguide 30.08.08, 20:19
      Wspominany juz tu przy okazji przez elve:
      Strona glowna
      www.perfumestheguide.com/
      Newsletter do sciagniecia- recenzje, czesc bardzo dyskusyjna, ale w
      koncu o to chodzi:
      www.perfumestheguide.com/pdfs/guid_newsletter-4.pdf
      • lucapuka Moje aktualne testy :) 31.08.08, 09:42
        Na lewej łapie: najnowsze Mauboussin Emotion Divine EdP, na prawej:
        La Violette Annick Goutal. Jako fanka Mauboussin, a zwłaszcza
        klasycznej EdT i HdE spodziewałam się znów ciężkich, podwędzanych
        kalibrów a tu niespodzianka: Mauboussin poszło w stronę zapachów
        dzieciństwa, nawet flaszka ma przypominać butlę z mleczkiem.
        Pierwszy atak rozgniecionych świeżych liści zniosłam dzielnie, po
        chwili dołączają odległe wspomnienia dusznego lata ( to może być
        kwiat passiflory) i przejrzałych owoców. I z tego wszytkiego wyłania
        się przedziwnie wpleciony w tę zieloność zapach jakichś słono -
        słodkich karmelków, jakieś echo z L LL ale podążające właśnie w
        stronę mlecznej miękkości. Potem ED staje się poważny, dojrzały,
        nawet lekko męski ( trochę w typie Presence Mont Blanc )jakby
        dzieciństwo zostawało w tyle, wchodzi w dorosłość bardzo miękkim
        piżmem. To jeden z najdziwniejszych zapachów jakie było mi dane
        ostatnio odkryć.
        La Violette Annick Goutal trochę mnie rozczarowało. Pierwszy niuch
        to rzeczywiście mały bukiecik, ale zaraz wkracza poważny i duszny
        puder, jakiś kurz upojny - zupełnie bliźniaczy do Bvlgari pour
        Femme, tylko różę zastępuje tu dalekie echo fiołka. Jednak Verte
        Viollette L'Artisana bliższe jest moim fiołkowym wspomnieniom z
        dzieciństwa, choć też za dużo w nim zielonej mizerii.
    • a.g.n.i Zagorsk i Hinoki:-) 08.09.08, 00:26
      Od paru dni rozgryzam Hinoki i Zagorsk. Bardzo miłe rozgryzanie:-).

      Hinoki ma bardzo wilgotny początek. Miękkie, jeszcze świeże jasne
      drewno. Po paru sekundach pojawia się inna, nieco niepokojąca nutka –
      stęchlizny? W pierwszej chwili kojarzyłam ją z piwniczną
      ziemistościa i zachwyciłam się, ale to nie to. Cóż, jeśli to ma być
      zapach drewnianej łaźni, to jest naprawdę dobrze oddany. Być może
      tak właśnie pachną wiecznie wilgotne drewniane ściany:-). Ta
      stęchlizna jednak nie zniechęca mnie do Hinoki:-). Pokochałam go od
      pierwszego powąchania i chcę mieć jak najszybciej. Muszę:-P
      Na szczęście nutka stęchlizny znika po pewnym czasie, a potem już
      jest tylko drewno, drewno i drewno:-) Na kolejnym etapie zaczyna ono
      lekko się podsuszać, pojawia się też słodkawy powiew kadzidła,
      subtelny, dobiegający „z oddali”. Dla mnie, zakochanej w drewnianych
      nutach, to coś, co muszę mieć, choć zdaję sobie sprawę (zakochanie
      najwyraźniej nie oznacza zaślepienia), że zapach ten właściwie
      niczym mnie nie zaskoczył. Mam wrażenie, że spodziewałam się, że
      taki będzie… chciałam, żeby taki był… bardzo się ucieszyłam, że jest
      właśnie taki. Tylko i aż:-)

      Zagorsk to inna bajka. To ostatni mój zapach z serii Incense.
      Przymierzałam się do niego dość długo. Przyznam szczerze, że na
      samym początku w ogóle go zlekceważyłam. Potem przeczytałam opis
      Alixany i stwierdziłam, że to nie na moje nerwy:-). Ale w końcu
      wreszcie powąchałam… I bardzo się zdziwiłam. Nie jest dla mnie ani
      rozpaczliwy, ani przerażający. Jest spokojny, nieco wycofany,
      wyciszony. Może dlatego trochę mnie w pierwszej chwili rozczarował?
      Spodziewałam się – mimo wszystko – mocniejszych wrażeń? A tu taki
      cichy, skromny zapach. Na początku zielony i soczysty, potem coraz
      bardziej miękko-drewniany (mam wrażenie, że to takie drewno, które
      bez problemu da się zarysować paznokciem). Momentami idzie nawet w
      nieco „mydlaną” stronę. Kadzidła prawie nie czuję. Prędzej bryłki
      żywicy:-). Zabawne, ale z zakupu Zagorska cieszę się też w
      taki „wyciszony” sposób. Po prostu postawiłam go na jego miejscu,
      które, mam wrazenie, czekało na niego:-)

      Miałam jeszcze coś napisać, w osobnym poscie, ale się przyznam - do
      bałaganiarstwa, niestety. Bardzo dobrze mi się nosił tego lata
      Escentric 01. Porównanie do LB wcale mi nie przeszkadzało. Mam
      koleżankę z pracy, która LB nosi i pięknie on na niej pobrzmiewa –
      suchym drewnem, pieprzem i odrobina startej cytrynowej skórki. I na
      mnie tak własnie pachnie Escentric (LB o wiele gorzej, więc nie
      znajdę tańszego zamiennika:-P). Nigdy natomiast nie czułam tam
      fiołka, choć próbowałam go wywąchać wiele razy. No i parę dni temu
      wywąchałam. Na bluzce, wędrującej do prania, niestety. W dniu, kiedy
      ostatnio nosiłam Ekscentryka, byłam umówiona na spotkanie po pracy.
      Tuż przed wyjsciem się przebrałam, a poprzednią bluzkę wepchnęłam do
      torby. Oczywiście, po przyjściu do domu o niej zapomniałam:-(.
      Wyciągnęłam ją z torby następnego dnia i idąc w stronę pralki
      zastanawiałam się, co też tak pachnie fiołkami. Wylazły fiołki na
      bluzce! Co za bezczelny drań z tego Ekscentryka. Na mnie to nie
      łaska?
      • a.g.n.i Re: Zagorsk i Hinoki:-) 14.09.08, 16:52
        Parę dni temu poczułam z kolei w Zagorsku irysa - i to jak
        wyraźnego:-). Jest dokładnie taki... irysowy:-P jak w Hiris, z taką
        lekką skrobiowo-marchewkową nutką, chłodnawy. TYle, że w Zagorsku
        irys nie przechodzi w pudrowość, po pewnym czasie albo się chowa,
        albo to właśnie jest odpowiedzialny za "mydlane" wrażenie, którego
        jednak nie mam przy każdym noszeniu:-)
    • a.g.n.i Re: Blog forumowy 5- testy, relacje, opinie, wraż 08.09.08, 23:26
      Pisząc o Ambre Russe pewnie nic odkrywczego nie powiem, bo chyba tak
      kojarzy się wszystkim wąchającym. Śliwki, alkohol, alkohol, śliwki –
      i to alkohol bardzo wysokoprocentowy, ostry tak, że dech zapiera.
      Potem zapach robi się suchy, skórzany, przydymiony, ale wciąż ta
      ostrość w nim jest. Charakterny i jedyny w swoim rodzaju. Z początku
      był zachwyt i trochę lęku. Wąchałam kilkanaście razy i z próbek i z
      flakonów, nosiłam testowo i marzył mi się zakup. Nosząc z próbki, a
      nawet z testerowego flakonu, byłam prawie pewna, że ogarnę ten
      zapach i będzie mi z nim dobrze. A jednak nie. Teraz czuję, bardzo
      wyraźnie, że AR mnie po prostu przerasta.

      Wspomniałam już Nev o moich wrażeniach – otóż nosząc Ambre Russe
      czuję się jak kot stojący z durną miną przed olbrzymią piłką.
      Okrągłe? Tak. Turlać się może? Pewnie może. Ale jak tu łapką
      zahaczyć, jak takie wielkie? No i tak patrzy z coraz głupszą miną i
      nie wie, co robić:-). Dokładnie tak się czuję wobec Ambre Russe i
      chyba minę mam podobnie głupią…
      • neverman Re: Blog forumowy 5- testy, relacje, opinie, wraż 09.09.08, 13:00
        Piekne opisy. Tak, chyba musisz miec Hinoki.
        Bylam swiadkiem: milosc od pierwszego powachania.
        Mnie wystarczy Zagorsk jako "deska drzewniana a w szrodku sek".
        I lasek iglasty wokol....
        Ambre Russe jest zapachem z gatunku pitnych. Nie "jadalnych" ale
        wlasnie"pitnych". Jak miod pitny albo nalewka wisniowo-sliwkowa na miodzie.
        Gesta, niemal zawiesista. Mnie nie przerasta. Raczej ja ja. No, zobaczymy.
        Ekscentryk? Figlarne toto. Elami kiedys przypominal Lime, Basil & Mandarin, Jo
        Malone.
        W obu nie czuje fiolka. Na ubraniach tez niestety nie.
        • lune Agni :) 09.09.08, 17:20
          Zagorsk to dla mnie chlodne piekno ; zamkniete w kostkach lodu rosliny, moze i
          kwiaty ? piekne drzewne nuty ; kadzidlo ? jesli tak - to zupelnie inne niz w
          pozostalych kadzidlakach CdG ; Jaisalmer pulsuje goraco, Ouarzazate tez, Kyoto
          - miarowy rytm, Avignon zmierza ku ciszy a Zagorsk to bezdzwieczny spokoj ...
          jakby wszystko zastyglo zmrozone ; zapach melancholijny (ale ja lubie taki
          smutek :))

          Escentric 01 lubi mnie a ja jego :) pachnie delikatnie irysem i cedrem ... smuzy
          sie subtelnie :)

          Dlaczego nie dziwi mnie ze chcesz Hinoki ? ;)))

          Ja tez chetnie powachalabym go jeszcze raz - bo nasze pierwsze spotkanie bylo
          zbyt pospieszne (ale i tak zbil mnie z pantalyku swoja moca); Osemki zetlaly
          szybko nie robiac wrazenia a Hinoki ? dopiero gdy przeczytalam Twoj opis
          uswiadomilam sobie ze to chyba wrazenie wilgoci ... Ciekawy zapach ...

          Zas Ambre Russe to moja porazka (jak i inne ambrowce); moglabym powiedziec
          podobnie : ze mnie przerastaja :)ale nie tylko Ambre Russe - WSZYSTKIE ambrowce
          do tej pory testowane ; moge je nosic 'na szaliczku', na wszystkim - byle nie na
          wlasnej skorze :))))

          lune


          • a.g.n.i Lune:-)) 11.09.08, 00:11
            Mamy parę wspólnych ulubionych zapachów, chyba:-)
            A wiesz, że do dziś mam wyrzuty sumienia za tamto EdM? Byłam jeszcze
            wtedy krótko na forum i nie wiedziałam chyba nawet, że Ty szukasz
            EdM, a byłam w nim tak zakochana, że jak tylko zobaczyłam na
            straganiku, natychmiast złapałam - a przecież miałam jeszcze wtedy
            trochę w zapasie...
            Potem tak mi było głupio, bo Ty ogłaszałaś i ogłaszałaś, że
            szukasz....

            Na mnie, tak jak wspomniałam, Ekscentryk chowa irysa, za to
            drewniany jest do upojenia:-)

            Hinoki to autentyczna miłość od pierwszego powąchania - tak, jest
            wilgotny, na początku bardzo, potem dopiero trochę ją wytraca... I
            na mnie robi się słodkawy, nie słodki, ale slodkawy - piękną drzewną
            slodyczą.
            Co do ambry, to pamiętam, jak kiedyś rozmawiałyśmy na temat Twojego
            poszukiwania "kwaśnej zwierzęcej nutki", którą ja czuję na początku
            Ambry Etro. Do dziś to jedna z moich ulubionych ambr, choć doskonale
            wiem, że jest mnóstwo piękniejszych. Mam jednak wrażenie, że może i
            są piękniejsze, ale ta jest "moja" - i to mi wystarczy:-) Dla Ciebie
            jest jednak na pewno za słodka, przez tę wanilię, której nie
            lubisz...
            • lune EdM :) 12.09.08, 21:25
              nadal lubie ...

              ta niezrownana slonawa nutka :)

              Wiesz Agni, ja wtedy mialam wielkie pozadanie - dlatego oglaszalam i oglaszalam
              ... Kupilam wreszcie odlewke ; troche mnie 'nasycila';)

              potem pojawily sie inne milosci zapachowe ale mysle ze do EdM jeszcze kiedys
              wroce :)

              serdecznie pozdrawiam, lune
              • a.g.n.i Re: EdM :) 14.09.08, 16:45
                Lune:-)

                ja teraz rzadko EdM używam, ale za każdym razem, jak wrócę do niego,
                popadam w zachwyt:-)

                A słynną słonawą nutkę poczułam dopiero chyba po pół roku używania -
                jak zabrałam odlewkę EdM do Chorwacji i miałam wrażenie, że
                dokładnie tak pachną rozgrzane, słone kamienie na plaży:-)
        • a.g.n.i Re: Blog forumowy 5- testy, relacje, opinie, wraż 10.09.08, 23:50
          Hmm, nie:-) Jo Malone przepiękna, ale na mnie nie ma z Ekscentrykiem
          nic wspólnego. Ekscentryk jest na mnie najpierw gorzko-cytrynowy i
          pieprzno-drzewny, potem igiełkowo-drzewny, potem po prostu drzewny.
          A fiołka szukałam, bo czytalam w opisie nut, że ten korzeń irysa tam
          się zachowuje fiołkowo - a na mnie wcale, zresztą w ogóle ani
          fiołkowo, ani irysowo się nie zachowuje, nijak się nie zachowuje,
          idzie sobie. I już wiem dokąd - na bluzkę:-P

          Za to jestem Ci bardzo wdzięczna za zapoznanie mnie z Jo Malone.
          Pobrzmiewa w tym zapachu nutka, którą zawsze namiętnie wywąchuję
          późną wiosną w parkach, lasach i w arboretum w Rogowie i ciągle nie
          wiem, co to jest za ziółko. Cierpkawo-gorzkawy, dziwny roślinny
          zapach, jednocześnie ciepły i orzeźwiający. Myślę, ze L,B&M kojarzy
          mi się z nim dzięki nucie bazylii - zresztą parę razy pisałam, że
          zapach tego niezidentyfikowanego ziela przypomina mi jednocześnie
          melisę, bazylię, odrobinę mięty i zapach rozgrzanego ciała:-). Coś
          pięknego:-)
    • elve Secret Obsession 13.09.08, 23:06
      Początkowo pachniał śliwką i latami osiemdziesiątymi - fajnie - ale potem
      wylazła tuberoza i zabiła mi zapach. a kiedy nagle na nadgarstku poczułam
      antybiotyk, to zrobiło się tragicznie.
    • forevermore79 Londyn po raz kolejny 18.10.08, 18:49
      Pare slow z Londynu.
      Mimo, ze dopiero pazdziernik, czuc juz aure gwiazdki- sprzedawcy
      rozpakowywali nadchodzace zestawy swiateczne, ktore sa juz na
      polkach lub tez czekaja cierpliwie na swoja premiere wkrotce.
      Obejrzalem wiec juz zestawy CdG2 ze swieca w prezencie, sety z
      pozytywka Gaultiera, atrakcyjne zestawy z nowosciami Muglera itd.

      Z nowosci komercyjnych- Harrods mocno promuje aldehydowo-pudrowego
      Galliano, Lauder Amber Ylang-Ylang, oraz Ralph Lauren Love. Mugler
      kusi nowosciami do ciala, zlotymi produktami Alien oraz ekstraktem
      Angela. Juicy Couture stawia zas na Viva La Juicy. Nie bylo niestety
      jeszcze Armani Onde.
      Z rozmow z przedstawicielami wynika, ze rekordy sprzedazy bija
      Magnifique (ktore reklamowane jest na posterach, na autobusach, a w
      Selfridges nawet ma stoisko stworzone z flakonow Magnifique- ciekawy
      widok), L'eau The One Dolce and Gabbany i meski Dior Homme Sport (w
      Anglii reklamowany przez innego modela).

      Nie ma na szczescie problemu z nabyciem klasykow Karan- cala osemka
      stoi i w Harrodsie, jak i w Selfridges, HN, Debenhams, czy John
      Lewis. Wszystkie po 55 funtow i raczej nie ciesza sie specjalnym
      wzieciem, kiedy juz 1-a goraczka Chaosu minela. W ofercie maja
      zostac na stale no i dobrze. Sam zaopatrzylem sie w Chaos i Fuel for
      Men.

      W Liberty powachalem Le Labo Poivre 23, czyli londynski zapach
      marki. Straszliwie drogi, niby w koncentracji ekstraktu, choc nie ma
      wg mnie jego trwalosci. Rozpoczyna sie mocnym, czarnym pieprzem na
      tle labdanum i kadzidla, spodziewalem sie jednak wiekszego uderzenia.
      Z rozmow z konsultantka Le Labo dowiedzialem sie, ze chca wprowadzic
      sample-packi, czyli 3 fiolki po 15ml spray, dostepne jedynie w sieci.
      To byloby swietne rozwiazanie, aby poznac zapachy marki.
      Obok, rowniez w Liberty, zainstalowal sie juz punkt Frederic Malle-
      drugi w Londynie po Les Senteurs. Duze stoisko ze wszystkimi
      produktami marki. Wdalem sie w lekka dyskusje z pracujacym tam
      francuskim konsultantem, ktory mial jeszcze pewne braki w wiedzy o
      sprzedawanych produktach ("oto perfumy Maurice Roucela- nosa
      Chanel"). Na szczescie atmosfere udalo sie lekko rozladowac i
      skonczylismy na normalnej, przyjaznej pogawedce.

      W Selfridges zapomnialem zupelnie powachac Amouage Lyric, ale
      skupilem sie na dostepnych tam juz Czech and Speake- kawal dobrego
      perfumiarstwa, zwlaszcza No.88 i Cuba.
      Dover Street Market byl chwilowo zamkniety przez przemeblowania- ale
      udalo mi sie jedynie tam wejsc, aby potwierdzic brak Burnt Sugar,
      ktore mialem jako jeden z elementow "shopping list". Poszczegolne
      Sweets maja powrocic na polki za 2-3 miesiace.
      Tak samo nie bylo jeszcze Boudicca Wode, w sprzedazy od listopada, w
      Browns Focus.
      • aggis20 Re: Londyn po raz kolejny 18.10.08, 19:00
        Kuba, Londyn z Twojego opisu to zapachowy raj :)) myslałam, że klasyki DK są tylko w Harrodsie, tak jak seria Les Mythiques, a tu sie okazuje, że są też w popularnych perfumeriach jak Debenhams! (Tak a propos to tam właśnie w zeszłe wakacje widziałam kofret Lempickiej z jabłkiem 50ml i trzema małymi jabłuszkami, dla mnie to zawsze była 'ta perfumeria na D' - jakoś nigdy nie mogę zapamiętac jej nazwy;)) czekam z niecierpliwością na słodziaki CDG...
      • forevermore79 Re: Londyn po raz kolejny 18.10.08, 19:01
        Zapomnialem jeszcze dodac, iz w Harrodsie do nabycia specjalne
        flakony Guerlainow- z okazji 180 rocznicy marki. Mozna np. nabyc
        L'Instant Magic w retro rozowym, zdobionym flakonie itd.

        Juz dostepny jest tez biala paczula Tom Forda, a takze nowinki z
        linii Private Blend- swiece zapachowe oraz zestaw wszystkich 12
        kompozycji w eleganckim pudelku (fiolki po 2ml). Cena jest jednak z
        lekka astronomiczna- 150 funtow.
        • forevermore79 No i Penhaligon's Elixir 18.10.08, 19:14
          Zapach powachany w butiku marki z testera spod lady (bo premiera za
          tydzien). Naprawde urzekajaca kompozycja- kadzidlo i mocna roza, ale
          w wydaniu o wiele ciekawszym i bogatszym, niz Hammam Bouquet. Na
          pewno beda kolejne testy, kiedy perfumy beda juz w regularnej
          sprzedazy. Wrocil tez do oferty meski Penhaligon's Lp9, wielu osobom
          kojarzacy sie z meskim Opium EdT.
    • sorbet Re: Blog forumowy 5- testy, relacje, opinie, wraż 11.11.08, 08:19
      W Hanoi pojawily sie pierwsze niszowce z prawdziwego zdarzenia, czyli
      Hermesessence w nowootwartym Hermesie. Nadal moj ulu. jest Ambre Narguille,
      poznalem go chyba dzieki Taje na zlocie.

      Faceci z H lubia Poivre Samarcande:)

      A ja zbieralem komplementy za Nivea 50+

      H Un Jardin Après la Mousson pachnie na mnie zupelnie plasko, ale super na
      siostrze:)

      Wreszcie udalo mi sie zalogowac na moje konto, uff:)
    • miriam_73 z pamiętnika podróżnika czyli... 13.11.08, 23:18
      krótka przebieżka perfumeryjna po mieście Paryżu :)))

      Uzbrojona w karteczkę z adresami od forevera w piątek wreszcie wyruszyłam w
      drogę. Niestety - pierwsza refleksja po krótkiej przebiezce w sobotnie
      przedpołudnie - dlaczegu u nas nie może być normalnie w tych naszych drogeriach?
      Tzn. taki wybór, kompetentne konsultantki i normalne ceny a nie podbite nawet do
      50%??? Pourquoi????

      Oczywiście początek w fioletowym salonie -wystawa zrobiona na modłę marokańska,
      w nawiązaniu do promowanego El Attarine. Parę testów i decyzja że po zakupy
      wrócę prawdopodobnie w poniedziałek. Albo przynajmniej jak się przeje "z
      tematem". Skonczyło się ostatecznie na Fumerie Turque. Dwie kandydatury
      odrzucone, na krótkiej liście na przyszłość ma, 4 zapachy z pałacowych.

      Mały skok w bok pod Łuk Caroussel i utwierdzam się w przekonaniu że Safran
      Troublant L'Artisana "ma to coś". Ten sklepik w podziemiu jest bardzo
      sympatyczny, wszystko świetnie wyeksponowane dziewczyny bardzo pomocne.
      oczywiście jest pełna gama zapachów, plus świeczki itp. Pieprz, Papryka i
      Szafran do kupeinia w zestawie trzech niewielkich flakoników podobnie jak
      wczesniej jagódki i jeżyny:
      www.artisanparfumeur.us/store/product_info.php?cPath=1_4_97&products_id=135
      Cena 75 eur.Na króka liste trafia Safran i Dzonkha.

      Nastepnie po drodze Plac Vendome - no tutaj można poszaleć - jest nieduży
      Guarlain, Annick Goutal, Patou (w ub roku chyba tego nie było, ale głowy nie
      dam) i Montale.

      Montale ma malenki sklepik, ale miejsce jest absolutnie magiczne. Mozna wąchac
      i wąchać, bo kawy ci u nich dostatek ;-))) - tez bdb jakości, od Fauchona.
      Siedziałam potem cały wieczór w hotelu i studiowałam opisy w katalogu. Uwaga -
      nie radze kupować w ciemno bo pomimo określonego składu wyłazi czasem na wierzch
      nie to czego chciałoby się oczekiwać. Ja się o mało nie przejechałam na
      Patchouli Leaves. Wylazło z tego dużo zielone mchu. Zero paczuli. A i na Attar,
      tez coś dziwnego z tego wybiło. Bardzo ciekawy jest WHite Aoud - nie lubie rózy
      ale tutaj jest wspaniała. Natomiast konsultant podsunął mi do przetestowania
      Ambre Bleu, mmmm.... Trafiony zatopiony. Zapach idealny na zimę, ciepły,
      otulający, ale nie duszny, lekko słodkawy, gdzieś tam głęboko tkwi delikatna,
      bardzo przyjazna wanilia. Ceny tez sensowne, za 50 ml 55-65 euro. Aha - prowadzą
      sprzedaż wysyłkową na cały świat.

      Na deser przechadzka do Galeries Lafayette oraz Printemps. Jakoś tym razem w GL
      poza tłokiem nic mi nie wpadło w oko, no może poza gigantyczną choinką (już!) i
      masą zestawów świątecznych. Wszędzie bez problemu można kupić koncentraty i
      eliksiry, na standzie Guerlaina trochę limitowanych zapachów, przede wszystkim
      Les Elixirs Charnels - niestety IMHO totalne rozczarowanie, jakieś takie słodko
      spożywcze, nic wpadającego w nos. Btw. na lotnisku była limitowana seria Vol de
      Nuit - całkiem całkiem ciekawa, choć trochę "staroświecka" w nutach. Dostępna
      jest tylko w wariancie traveller.

      Co do "trojaczków", to wąchałam tez świeżynkę zrobioną przez Lagerfelda dostępną
      tylko w Marionnaud.Capsules są w 3 rodzajach, jak dla mnie do przyjęcia jest
      Woody - duzo gaiacu, jest ciepły i przyjazny. Pozostałe dwa - mdłe i zupełnie
      bez wyrazu.

      Klasą samą dla siebie jest Printemps gdzie poza pełną ofertą wszystkich
      ważniejszych perfumiarzy jest tez oczywiście mnóstwo niszy - tym razem
      postanowiłam dokładnie obejrzeć wszystkie po kolei. Maitre et Gantier, Les
      Histoires, Coudray, Frapin, Creed, Goutal, Artisan, całą półeczka CdG, etc, etc.
      Wreszcie pierwsze "porażenie" - dotąd omijałam Dyptique dość szerokim łukiem po
      tym jak mocno mnie odrzuciło od Phylosycosa, ale dałam im drogą szansę. Jak się
      okazało - warto, bo Tam dao rzuciło mnie na podłoge od pierwszego niucha :)))
      Zarobiłam butlę z wodą i żel pod prysznic.

      Btw. wszędzie promują teraz wodę Galliano - falkon jest przepiękny
      parfum.edelight.de/b/das-john-galliano-parfum-duft-debut-eines-designers/
      zapach - taki sobie. Dużo kwiatków.

      Tom Ford - White Patchouly. Już jest do kupienia cena bodaj 65 euro za 50 ml. Na
      starcie bardzo podobny do Black Orchid. Paczuli praktycznie ani śladu. Niestety
      duży zawód jak dla mnie.
      Van Cleef& Arples Feerie - kolejny bajeczny flakon na trasie:
      www.printemps.com/beaute/marques/w/Fragrance+Feerie+Van+Cleef+Arpels/index.aspx?ArticleID=19519
      Niestety zapach, eeech, kwiatki i owoce :(
      Z serii Private Collection Estee LAuder pojawił się nowy zapach Amber Ylang
      Ylang. Ciepły, bardzo dobry na tę porę roku.

      No i moje odkrycie roku - Kilian. Kiedyś chyba Forever coś o nich pisał. Głowę
      dałabym, że w ub. roku tego standu nie było. Zafrapowana baryłkami z opisem
      zawartości postanowiłam spróbować dać się zanieść Prosto do Nieba (Straight to
      Heaven). I to było TO. Cena jest absolutnie zbójecka, az musiałam pójść się
      przewietrzyć i dopiero wtedy kupiłam te perfumy.
      www.bykilian.com/en/les_fragrances/straight_to_heaven/
      Poza tym oczywiście wszędzie można wąchać, pryskać się, próbki bezproblemowo,
      konsultantki i konsultanci kompetentni, kawa wszędzie na podorędziu, ogólnie życ
      nie umierać. Tylko trzeba mieć maigną plastikową kartę z właściwym limitem hihihihi.

      Parę fotek wkrótce.
      • forevermore79 Re: z pamiętnika podróżnika czyli... 14.11.08, 08:53
        Wow, dziekuje za wrazenia- o taka relacje nam chodzilo :-). Kiedys
        zbiore je razem i zrobimy wreszcie z tego "watek podrozniczy:-).

        Tez mam te same zdanie co do cen/wyboru, no i fakt, ze gwiazdka
        zaczyna sie coraz wczesniej- sezon swiateczny w Londynie byl juz
        widoczny w pazdzierniku. No coz, marketing i odganianie recesji.

        Te trio L'Artisana to Les Epices de la Passion, w Q bywa na
        zamowienie. Tytulem ciekawostki- najpierw te przyprawowe L'Artisany
        byly dostepne wlasnie tylko jako ten set, potem wyszly dopiero
        pelnowymiarowe flakony. Moze kiedys bedzie podobnie z linia Mood
        Swings.

        O By Kilian faktycznie pisalem, duzo tez o marce np. na per-fumum,
        czy blogu elve- mozna je rowniez dostac np. na luckyscent. Jednych
        zachwycaja, innych przytlaczaja zbyt wygorowanym co do zawartosci
        wizerunkiem, ale inicjatywa jak najbardziej warta poznania. Ciesze
        sie, ze znalazlas tam swoj zapach!

        Pozdrawiam serdecznie!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka