fa25
07.06.08, 20:34
Moja przyjaciółka właśnie przed chwilą opisała mi swoje dzisiajsze
wrażenia z wizyty w Douglasie w Galerii Mokotów. Zachęcona moimi
entuzjastycznymi opowieściami o bogatej ofercie zapachowej
postanowiła dziś przetestować wszystkie te wspaniałości. Niestety,
nie dane jej było. Kiedy doszła tylko do półki z zapachami pojawiła
się pierwsza pani z chęcią pomocy. Od tego momentu rozpoczął się
serial. Co chwila podchodziła inna pani proponując poradę. Nie
pomogłą informacja, że rzeczona zna się na sprawie i pomoc nie jest
jej potrzebna ( pewnie jeśli już to odwrotnie ). Czarę goryczy
przelało pojawienie się równocześnie dwóch pań ( czwartej i piątej w
przeciągu 7 minut ). Przyjaciólka tak się zdenerwowała, że całą
przyjemność diabli wzięli i nie miała już ochoty na dalsze testy.
Co gorsza, z tych nerwów nie zapamiętała co jej sie podobało a
podobało się i to bardzo. Ma niepodpisany kartonik z zapachem i
pustkę w głowie. W pełni doceniamy obie chęć pomocy i wsparcia ale
na litość boską - nie wszystkim i nie na siłę ! Czy żeby tego
uniknąć należy wchodzić z wielką tabliczką na piersi informując cały
personel, że prosi się o pozostawienie w spokoju ?