Zagłaskać na śmierć

07.06.08, 20:34
Moja przyjaciółka właśnie przed chwilą opisała mi swoje dzisiajsze
wrażenia z wizyty w Douglasie w Galerii Mokotów. Zachęcona moimi
entuzjastycznymi opowieściami o bogatej ofercie zapachowej
postanowiła dziś przetestować wszystkie te wspaniałości. Niestety,
nie dane jej było. Kiedy doszła tylko do półki z zapachami pojawiła
się pierwsza pani z chęcią pomocy. Od tego momentu rozpoczął się
serial. Co chwila podchodziła inna pani proponując poradę. Nie
pomogłą informacja, że rzeczona zna się na sprawie i pomoc nie jest
jej potrzebna ( pewnie jeśli już to odwrotnie ). Czarę goryczy
przelało pojawienie się równocześnie dwóch pań ( czwartej i piątej w
przeciągu 7 minut ). Przyjaciólka tak się zdenerwowała, że całą
przyjemność diabli wzięli i nie miała już ochoty na dalsze testy.
Co gorsza, z tych nerwów nie zapamiętała co jej sie podobało a
podobało się i to bardzo. Ma niepodpisany kartonik z zapachem i
pustkę w głowie. W pełni doceniamy obie chęć pomocy i wsparcia ale
na litość boską - nie wszystkim i nie na siłę ! Czy żeby tego
uniknąć należy wchodzić z wielką tabliczką na piersi informując cały
personel, że prosi się o pozostawienie w spokoju ?
    • semi-oriental Re: Zagłaskać na śmierć 07.06.08, 20:51
      Nie ma to jak dosłownie rozumiana uczynność. W stanach podobno konsultant nie
      podejdzie, dopóki nie skinie się głową, albo nie wykona innego czytelnego gestu.
      Współczuję koleżance.
    • anniehall78 Re: Zagłaskać na śmierć 07.06.08, 20:53
      ale w czym problem?
      odpowiedzenie zwykłego "nie, dziękuję" nawet co minutę chyba nie narazi nas na
      utratę zdrowia i dobrego humoru?
      • fa25 Re: Zagłaskać na śmierć 07.06.08, 20:59
        Odpowiedziała grzecznie 5 razy w ciagu 7 minut, wytłumaczyła
        dokładnie, że zna się na rzeczy i dziękuje za pomoc a potem miała
        już dosyć. Ja się jej nie dziwię.
        • gazela755 Re: Zagłaskać na śmierć 07.06.08, 21:48
          I tak jest wszedzie i zawsze...One to maja odgornie narzucone...I
          przez takie zachowanie traca klientki..ja w takim przypadku zawsze
          wychodze...Ale kiedy prosisz naprawde o porade,to one nie maja
          zadnej wiedzy,tylko czytaja to co jest w ulotce
        • siliana1 Re: Zagłaskać na śmierć 09.08.08, 13:46
          moze niepotrzebnie sie tlumaczyla. mi wystarcza stanowcze "nie, dziekuje" i nikt
          wiecej nie zaczepia, nawet w douglasie.
    • agmusz Re: Zagłaskać na śmierć 07.06.08, 21:54
      Nie wiem, czy mają narzuconą taka postawę. Kolega swego czasu był
      kierownikiem sklepu firmowego Adidas. Facet pomocny, ale nie
      narzucający się. Pewnego dnia przyszedł klient, porozglądał się,
      zapytał o buty. W trakcie mierzenie mówi do kumpla, że bardzo lubi w
      jego sklepie robić zakupy, bo nikt do niego od razu nie leci i nie
      pyta w w czym pomóc. Dają szansę klientowi:) Wg mnie sprzedawca musi
      mieć intuicję i tyle.
    • olesiam Re: Zagłaskać na śmierć 08.06.08, 16:17
      W Douglasie w GM pracowalam prawie rok i niestety z tymi pytaniami
      tak juz jest i tak bedzie niestety...Jezeli jeszcze na sali jest
      kierownik perfumerii lub zastepca, to nie ma innej opcji,takie sa
      wymogi i zadne racjonalne tlumaczenie sie , ze juz sie bylo u
      klienta nie przemawia.Podyktowane to jest mozliwoscia wizyty
      tajemniczego klienta i bardzo rygorystycznymi wymaganiami co do
      sprzedazy.Trzeba miec bardzo silna pozycje sprzedawcy, zeby pozwolic
      sobie na "nienaskakiwanie " na klienta, zreszta dobre konsultantki
      sa zawsze zajete.Super,ze Douglas sie stara o marki niszowe, ale
      obstawiam, ze na nic to bez specjalistycznych szkolen,z niskimi
      pensjami i ogromną rotacją pracownikow.Zanim przyszłam do GM TDCi Il
      Profumo pokrywał kurz...Nie chce byc tu zlosliwa, ale jezeli
      faktycznie chcecie sie pozbyc uciażliwych konsultantek, wystarczy
      zadac nawet srednio trudne pytanie dotyczace zapachow niszowych i
      bedzie spokoj:)Mnie juz nie ma, wiec nie bedzie po kogo polecieć:)W
      GM warto o pomoc poprosic Andrzeja i Ewe ze stoiska Armani, Ewka
      Was "zagada na śmierć", a w Andrzeju sie zakochacie przy okazji
      pogawędki;)
      Pozdrawiam
      O.
      • jarka63 Re: Zagłaskać na śmierć 10.06.08, 17:31
        olesiam napisała:
        Nie chce byc tu zlosliwa, ale jezeli
        > faktycznie chcecie sie pozbyc uciażliwych konsultantek, wystarczy
        > zadac nawet srednio trudne pytanie dotyczace zapachow niszowych i
        > bedzie spokoj:

        Niszowych? He he, w poznańskich Douglasach o Lalique'u nikt nie
        słyszał.
        • lune Jarka63 27.07.08, 20:05
          jarka63 napisała:

          > Niszowych? He he, w poznańskich Douglasach o Lalique'u nikt nie
          > słyszał.

          ale jest Il Profumo ;

          nie wiem czy on bardzo niszowy ale mozna pomeczyc pytaniami :)

          Lalique nie ma ?
          wydawalo mi sie ze w Starym Browarze jest ...(no ale ja tylko 'przejazdem' bylam
          moze mi sie cos pokrecilo)

          lune

          • paulinaa Re: Jarka63 27.07.08, 20:31
            Lalique na pewno jest w takiej perfumerii na Starym Miescie, d'Or
            sie nazywa na ul. Paderewskiego chyba, a w Browarze nie wiem czy
            jest...
            na pewno jest w Browarze Il Profvmo i TDC :)
    • astronomiczna.ania Re: Zagłaskać na śmierć 08.06.08, 16:57
      albo w krakowskich Douglasach jest inaczej, albo też po prostu ja
      nie miałam "szczęścia" spotkać się z podobną nadgorliwością
      konsultantów na terenie perfumerii jest zazwyczaj nie więcej niż
      pięcioro (poza osobami "na kasie" i ochroniarzami oczywiście)
      każdy konsultant ma swój rewir i raczej nie ma możliwości, żeby
      konsultantka krążąca w sektorze męskiej pielęgnacji koniecznie
      chciała pomóc ewentualnej klientce znajdujacej się w przeciwległym
      końcu perfumerii, przy damskich zapachach
      szczególnie jeśli w pobliżu w/w klientki znajduje się "właściwa"
      konsultantka, tj. krążąca po rewirze damskich zapachów
      Twoja znajoma miała chyba po prostu pecha :)
    • jollinka Re: Zagłaskać na śmierć 08.06.08, 17:29
      w krakowskim douglasie mialam spokoj tak jak ania ale za to w jednej
      z sephor w ciagu 5 min atakowaly mnie 4 panie z checia pomocy: nie
      mialam czasu wachac bo musialam sie od nich oganiac /jak od os/ co
      mnie totalnie zeslabilo i niestety nie zdzierzylam i wyszlam; moj
      organizm po prostu nie znosi natrectwa i nic na to nie poradze!
      • rawita7 Re: Zagłaskać na śmierć 08.06.08, 17:36
        W Sephorach najlepiej jest na pytanie o pomoc, poprosić o jakąś próbkę. Dostaje
        się lub nie, ale panie jakoś nagle przestają się garnąć do pomocy ;)
        • icegirl Re: Zagłaskać na śmierć 09.06.08, 11:04
          Hahah :)
          Dobre.
          Mnie jednak panie aż tak nie przeszkadzają. Trudno, ich praca, więc muszą.
          Zadawać trudnych pytań nie mam ochoty, bo jeśli odpowiadają na nie źle, to muszę
          im tłumaczyć, że to nie jest to, czego szukam. Szkoda czasu.
          --
          icegirl
          www.icegirl.republika.pl
    • mmartiene Re: Zagłaskać na śmierć 08.06.08, 19:56
      bardzo dobrze to znam i zawsze pytam konsultantke czy moze mi polecic cos z ambra wyzej niz w bazie... pchchch!!!!
    • elve Re: Zagłaskać na śmierć 08.06.08, 23:24
      nigdy nie zdarzyła mi się taka sytuacja. najczęściej nikt do mnie nie podchodzi,
      najwięcej ile mi się zdarzyło, to 3 konsultantki, szybko zresztą spławione :)
    • miriam_73 Re: Zagłaskać na śmierć 09.06.08, 11:48
      Najciekawsze jest to, że Panie jakos tak średnio się garna do pomocy gdy się
      przychodzi na zakupy "saute"... Ja mam tak w weekendy gdy łażę w jeansach i
      t-shircie, nieumalowana, zwykle z włosami na "miotłę" ;-))) Widac "szata zdobi
      człowieka" i panny nie oceniają mnie jako rokującą klientkę, a szkoda...
      Najnowszy przykład - w sobote w Douglasie na Chmielnej. Potrzebowała jednego
      drobiazgu, nie za bardzo wiedziałam gdzie szukac, pies z kulawą nogą nie
      zaitnereował się gdy stanełam na środku sklepu rozglądając sie dookoła. No to
      dzięki.
      Zupełnie inaczej jest jak gdzieś czasem w biegu wpadam w "pracowyM' stroju.
      Wtedy mozna cholery dostać, bo człowiek myśli nie może zebrac bo raz po raz jest
      bombardowanym tym "w czym moge pomóc".
    • uka_m Re: Zagłaskać na śmierć 09.06.08, 12:26
      Staram sie nie demonizować tego zjawiska.W sklepach z kosmetykami/ubraniami i innych tak po prostu jest.Czasem wystarczy zdecydowane -nie dziękuję-plus uśmiech.Czasem jedno pytanie.Bardziej mnie denerwuje jak panie mierzą mnie wzrokem i śledzą;)
      W sumie nie jest to dla mnie wielki problem.Jak mnie zagadują to pytam o próbki i czasem dostaje;)
    • a.g.n.i Re: Zagłaskać na śmierć 10.06.08, 00:34

      Hmm, mnie rzadko spotykają takie sytuacje. Zwykle dziękuję za
      oferowaną pomoc i dodaję, że jeśli będę miała jakieś pytania, to na
      pewno się do pani zwrócę. Ba, czasem się faktycznie zwracam :-).
      Może też nie wyglądam na klientkę, do której warto podchodzić kilka
      razy:-P. Przyznam, że mnie to nawet cieszy – źle znoszę, gdy
      ktoś „wchodzi w moją przestrzeń”, a powtarzane często pytania „czy
      coś pomóc” wywołują we mnie coś w rodzaju poczucia winy, że jeszcze
      do tej pory nic nie kupiłam ani o nic nie zapytałam. Domyślam się
      jednak, że to może być taka polityka firmy. Ostatecznie, to sklep i
      ich celem jest sprzedać znajdujący się tu towar. Inna sprawa, że
      taka metoda podchodzenia i wypytywania nie sprawdza się w przypadku
      każdego klienta – niektórych, nawet mających zamiar coś kupić,
      wypłoszy, innych zirytuje. Pewnie jednak zdarzają się też klienci,
      którzy wtedy właśnie czują się dopieszczeni:-). Na pewno też są
      osoby, które chcą o coś zapytać i same nie podejdą. To bardzo
      indywidualna sprawa. Niestety. Jeśli już miałabym pretensje, to do
      kierownictwa, które, jak słyszałam, stawia pracownikom taki wymóg.
      Myślę, że w takich przypadkach chyba sprawdzi się jedynie asertywna
      postawa i tyle. Choć oczywiście asertywna postawa bywa czasem
      trudna. W perfumeriach nie mam z nią problemu, ale w innych
      miejscach czasem tak:-)

      A teraz, jak pozwolicie, mały OT. Akurat mi pasuje do wątku i tego,
      co przed chwilą napisałam. Bo właśnie w niedzielę miałam starcie z,
      hmm, zbyt chętnym do pomocy sprzedawcą, który się następnie…
      obraził. Było to na targach motocyklowych, oglądałam odzież, bo
      wciąż nie mam takich prawdziwych spodni do jazdy i uznałam, że czas
      kupić. Chciałam początkowo kupić spodnie z cordury, opatrzone
      wzmocnieniami na kolana (parę razy już leżeliśmy), ale były tak
      brzydkie i pancerne, że w końcu zatrzymałam się przy stoisku z
      odzieżą skórzaną. Zdążyłam zerknąć na wiszące tam rzeczy, podszedł
      pan właściciel. Nie zdążyłam nawet powiedzieć, ze na razie oglądam,
      nie wiem, jakie chcę, zastanawiam się… natychmiast zostałam
      bezceremonialnie zmierzona w pasie (co mnie tak zszokowało, że nie
      miałam siły zaprotestować, a ciężko znoszę, gdy dotyka mnie ktoś
      obcy), po czym została mi wręczona para spodni, z tekstem „pani
      sobie zmierzy za samochodem”. Za samochodem oczywiście nie było
      przebieralni, więc warunki mierzenia nie bylyby zbyt komfortowe, ale
      jak mówię, byłam w takim szoku, że karnie niemal już zaczęłam się
      przebierać za tym samochodem, choć widziałam, że te spodnie,
      pasujące owszem na mój obwód w talii, będą za ciasne, bo były
      ewidentnie szyte na figurę raczej typu chłopięcego. Na szczęście
      oprzytomniałam na tyle, że zapytałam o cenę, pan cenę wymienił i
      dodał, że możemy negocjować, bo „pani chce kupić, ja chcę sprzedać”.
      W tym momencie uznałam za stosowne wyjaśnić mu, że ja na razie tylko
      się zastanawiam, bo nie wiem, jakie chcę kupic. Pan wtedy bardzo się
      oburzył, wrzasnął „trochę szacunku do ludzi” i niemalże wyrwał mi te
      spodnie z ręki. Dobrze, że nie zaczęłam ich mierzyć, nie wiem, co by
      zrobił – złapał mnie za nogi i wytrząsnął z nich? Brr. Ciągle w
      szoku odeszłam parę kroków i oprzytomniałam, wkurzyłam się i to
      zdrowo, po czym wróciłam do stoiska, przyjrzałam się panu dobrze,
      informując (trochę głośno, hmmm:-P) mojego męża i przy okazji parę
      innych osób, że muszę tego pana zapamiętać, żeby wiedzieć, od kogo
      na pewno nigdy już nic nie kupię, choćby był jedynym sprzedawcą
      spodni na świecie. Po czym kupiłam gdzie indziej – okazało się, że
      przy innym stoisku moje wahanie nie było „zawracaniem głowy” i udalo
      mi się spokojnie zmierzyć ze cztery pary(tym razem za zasłonką). Ale
      tego sprzedawcę sobie zapamiętałam, oj jak dobrze – i na pewno nigdy
      nic u niego nie kupię.


      --
      Statek głupców
    • coralin Re: Zagłaskać na śmierć 10.06.08, 18:02
      Na szczęscie nie mam tego problemu. W kazdym sklepie, na każdym
      stoisku owszem podchodzi szybko pani z pytaniem w czym moze pomóc,
      ale to jest jednak 1 pani i 1 pytanie, a nie zmasowany atak:) I moja
      grzeczna odpowiedz. W przypadku butów i ciuchów często ta pomoc
      jest mi potrzebna. Po prostu mówię czego szukam.
    • jollinka Re: Zagłaskać na śmierć 11.06.08, 01:39
      ja zawsze tylko wacham i obawiam sie ze w tym nikt mi pomoc nie
      moze! ale skoro byla mowa o sledzeniu to teraz bym sie zastanawiala
      czy wygladam bardziej na klientke czy moze raczej na zlodziejke i
      stad to zainteresowanie moja osoba?
    • paulinaa Re: Zagłaskać na śmierć 26.07.08, 13:55
      Wyciągam wątek, bo w Douglasie zdecydowanie dzieje się cos złego.
      Byłam w ciagu ostatnich kilku dni 3 razy w Douglasie (konkretnie to
      w 3 różnych Douglasach) i za każdym razem musiałam wyjść szybciej
      niż bym chciała. Wczoraj w ciągu 3 minut spedzonych w perfumerii
      podeszły do mnie 4 panie z propozycją doradzenia. Czy one naprawde
      nie widzą, że dopiero co jedna ode mnie odeszła? Musi zaraz lecieć
      nastepna?
      Dzis to samo-testuje sobie spokojnie to co mnie interesuje,
      podchodzi pani, pyta w czym pomóc, grzecznie dziekuję ale pani zdaje
      się nie rozumieć i nawija mi o nowym zapachu Bossa... To naprawdę
      jest denrwujące. I zniechęca do odwiedzania tej perfumerii.
    • lune Re: Zagłaskać na śmierć 27.07.08, 20:12
      Zwykle udaje mi sie w takich sytuacjach ; grzecznie dziekuje - i mam spokoj ;
      ale ostatnio zdarzylo mi sie cos podobnego do opisanej przez Fa sytuacji ... w
      Berlinie ;

      pani osaczala mnie wielokrotnie i nie dosc ze proponowala pomoc ale opsikiwala
      coraz to nowe blotterki i wreczala mi do powachania ...

      nie mialam szansy na spokojne przetestowanie 'namierzonych' PG ... szkoda :(((

      Fa, wspolczuje kolezance ...

      lune
    • kalooo Re: Zagłaskać na śmierć 28.07.08, 02:37
      Mnie juz nie spotykają takie sytuacje, może to dlatego, że jak ide wydać kupe
      kasy do perfumerii to zazwyczaj mam na sobie bardzo wygodny strój, który nie
      wygląda jakbym miała tyle wydać ;> a panie w perfumeriach tego zazwyczaj nie
      rozumieją. Jak juz muszą zapytac to pytam o arbuza w czystej postaci bez żadnych
      dodatków i mam święty spokój.
      Jak już jakaś na maxa namolna się trafi wystarczy pytanie o paczulę - ale nie
      piwniczną. Żadna nie dała rady póki co. Nawet w stanach hehe.
      • fa25 Re: Zagłaskać na śmierć 02.08.08, 16:41
        Moja ostatnia wizyta w Douglasie miała miejsce w Krakowie na
        Floriańskiej. Zachwyciłam się tam dziko Touaregh Il 'Profumo.
        Dostałam próbkę; wszystko było Ok do momentu dopóki nie zapytałam o
        składniki zapachu. Obsługa sklepu wpadła w panikę; wysłała na
        odsiecz panienkę która rzuciła w ciemno "paczula !" Oświeciłąm ją,
        że akurat paczuli nie znoszę; zmieszała się okrutnie i odmeldowała
        na zaplecze. Po 10 min. czekanie nikt do mnie nie podszedł (cała
        obsługa kłębniła się na zapleczu); więc przekazałam swoje gorzkie
        refleksje ochroniarzowi i tyle mojego...


        • astronomiczna.ania Re: Zagłaskać na śmierć 04.08.08, 23:12
          A próbka była, przepraszam za OT, "fabryczna", firmowa??????
          Pytam, ponieważ ilekroć pytałam w tej perfumerii o próbki Il
          Profvmo, TDC lub Etro nieodmiennie słyszałam, że ich nie ma, nigdy
          nie było i na pewno nie będzie.
          Nawet kiedy kupowałam tam właśnie zapachy tych marek!
          • lune Re: Zagłaskać na śmierć 04.08.08, 23:50
            probki w Douglasie ?

            w poznanskim Douglasie panienka przekonywala mnie ze nie ma mozliwosci zrobienia
            probki perfum ; ale tak okropnie deptalam jej po pietach ze wreszcie wziela male
            pudeleczko (sluzace pewnie do robienia probek z kremow), wlozyla do srodka wacik
            i napsikala tam Bois d'Iris :)

            przyjelam do wiadomosci ze 'w Douglasie nie robia probek' ... a moze jednak
            robia ???

            lune
            • icegirl Re: Zagłaskać na śmierć 05.08.08, 08:35
              A taaak, też dostałam taką hehe, próbkę w Douglasie w Krakowie. Tego muszą ich
              uczyć :)
              --
              icegirl
              www.icegirl.republika.pl
            • paulinaa Re: Zagłaskać na śmierć 05.08.08, 15:53
              ja uslyszalam w douglasach warszawskich i poznańskich, ze probek nie
              mają i nie robią...
            • kalia_t Re: Zagłaskać na śmierć 05.08.08, 20:42
              Douglas w Starym Browarze?:)
              • lune Re: Zagłaskać na śmierć 05.08.08, 23:09
                jesli to pytanie do mnie - to tak :)


                lune
                • fa25 Re: Zagłaskać na śmierć 06.08.08, 18:02
                  No nie, skąd by tam firmowa ?! Napsikana watka i już....
                  • astronomiczna.ania Re: Zagłaskać na śmierć 06.08.08, 19:53
                    aha, dzieki za info
                    po przeczytaniu Twojego posta - przyznam - skoczyła mi adrenalina,
                    bo w tej perfumerii stoczyłam juz kilka próbkowych batalii przy
                    okazji kupowania IL PROFVMO wlaśnie
                    I nigdy nie udalo mi sie zdobyć najmniejszej nawet próbeczki, bo
                    skoro chciałam próbkę IL PROFVMO a próbek zapachów tej marki nie
                    było, to personel czuł się zwolniony z gratyfikowania zakupów innymi
                    próbkami
                    ale sza! nie chcę znów rozpętać dyskusji na temat próbek, chciałam
                    się tylko upewnić w kwestii tej jednej konkretnej perfumerii :)
    • ele_gancki Re: Zagłaskać na śmierć 22.09.08, 21:06
      Rzadko mi się to zdarza, ale dziś wpadłem do Douglasa. Czekał ktoś
      na mnie więc się bardzo śpieszyłem. Szybko zacząłem się rozglądać
      po damskich półkach. Podbiegła do mnie ekspedientka.

      - Czy mogę w czymś pomóc, bo widzę, że się Pan rozgląda?
      - Tak, Ogródek Nilowy?
      (pani patrzy)
      - A jakiej to marki?
      - [erme]
      - Nie.
      (myślę - trudno. bywa i tak. po chwili pani wraca)
      - Chodzi Panu o [HermeSa]??? (szczególny akcent położyła na
      litery 'h' i 's')
      - Tak.
      - To tutaj są te zapachy, ale obecnie nie mamy testerów. Tylko tego
      nowego.

      (W zasadzie mogłem odpowiedzieć, że nie. że chodzi mi o posejdona.
      albo douglasa. najlepiej michaela.)


      : ))))))))
      Taa. Błaha sytuacja uświadomiła mi, że mam problem z wizerunkiem i
      ludzie nie odbierają mnie tak jak trzeba.
      • forevermore79 Re: Zagłaskać na śmierć 23.09.08, 09:54
        Dzieki za podzielenie sie historia- akurat wymowa "Hermes" to ciagle
        powtarzajacy sie blad.
        Mysle wiec, ze Twoj nienaganny i dlugo wypracowywany wizerunek nie
        jest tu powodem do zmartwien.
        Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja