Dodaj do ulubionych

Czy jest możliwe wyleczyć z Padaczki?

05.01.10, 23:39
Mam chore dziecko (3 letnie) na padaczkę, ma dość czesto ataki a ja
jako matka jestem bardzo zrozpaczona. Dlatego szukam pomocy u
bioterapełtów i uzdrowicieli... Tyle, że porządny namiar mam dpiero
od dziś na Ramona Diwaga:)
A czy może ktoś z Was słyszał lub korzytał z takich usług i jest
zdrowy?
Prosze POMOCY>>>:(((
Obserwuj wątek
    • no1teresa Re: Czy jest możliwe wyleczyć z Padaczki? 06.01.10, 01:18
      wg wielu lekarzy naturalistów, choroby przewlekłe,w tym epilepsja, mają związek z pasożytami (z grzybami, pleśniami i różnymi mikroorganizmami włącznie); zagrożenie nimi jest tak duże, że właściwie każdy powinien oczyszczać swój organizm co jakiś czas i to nawet w ciemno, jako że typowe badania laboratoryjne są b.często niemiarodajne
      może ktoś podpowie, jakie są metody diagnozowania - bezpieczne i pewne?
      ja bym szukała dobrego lekarza naturalnego i dopiero gdyby ta droga nie przyniosła poprawy, martwiła się co dalej
    • f.r.a.n.c Re: Czy jest możliwe wyleczyć z Padaczki? 06.01.10, 01:24
      Witaj kam-i-nia

      Po Twoim wpisie w wątku "Dobry bioenergoterapeuta Warszawa" domyślam
      się, że jesteś z Warszawy lub okolic. Jeśli dojazd do Wrocławia nie
      jest dla Ciebie problemem, to zapraszam do siebie. Zajmuję się
      bioenergoterapią zawodowo. Efekt i możliwości bioenergoterapii
      będzie widać najdalej po 2-3 spotkaniach, a na ogół juz po pierwszym
      zabiegu ataki występują rzadziej. Zaznaczam również, że dla
      uczestników mojego forum zawsze oferuję bezpłatną pomoc. Pieniądze
      które wydałabyś w innych gabinetach możesz przeznaczyć na dojazd. W
      razie pytań zapraszam na maila f.r.a.n.c@gazeta.pl.
      • ameboda Re: Czy jest możliwe wyleczyć z Padaczki? 06.01.10, 09:40
        Popieram i podpisuję sie pod postem no1teresa ,że przyczyną padaczki
        są pasożyty jelit. Niestety medycyna akademicka tu nie pomoże.
        Lekarze leczą skutki , nie przyczyny. W tym przypadku konieczna
        byłaby wizyta u dobrego irydologa. Kiedyś pomogła by tu Pani mgr
        Kapała. Ta Pani świetnie sobie radziła z tym problemem - znany
        irydolog na Śląsku. Piszę to ponieważ sama borykałam sie z tym samym
        problemem. Terapia od Pani Kapały była skuteczna - oczywiście
        dziecko miało grzyby na jelitach. Dodatkowo podawałam jeszcze
        nalewkę z czosnku - a na efekty nie czekalismy długo.Badania były w
        normie.
        Trzeba koniecznie poszukać przyczyny choroby - a nie leczyć
        skutki.
        Pozdrawiam
          • kam-i-nia Re: Czy jest możliwe wyleczyć z Padaczki? 08.01.10, 00:25

            Jak to to może pobudzić?
            To oznacza, że ty miałeś z tym doczynienia? Wiesz cos na ten temat?
            To teraz mnie przeraziłeś, chodź znam osobe która miała bardzo
            cięzki przebieg padaczki napady wcale nie ustępowały i pomógł tej
            osobie właśnie bioenergoterapełta... Tylko ja mam wątpliwości
            poprostu bardzo sie boje wiem, że nikt nie da mi 100% pewności, że
            taka osba pomorze a nie zaszkodzi. Ale czym więcej opini na plus tym
            bedę miała więcej odwagi spróbować nadmieniam, że gdyby chodziło o
            mnie to pewnie bym sie nie zawachała ale to chodzi o moje kochane
            dziecko które ma 3 latka a ta potworna choroba poprostu bardzo ja
            wykańcza psychicznie i fizycznie i musze szukac ratunku wszedzie bo
            lekarze rozkładają ręcę a mała ma dość często napady które zawsze
            coś po sobie zostawiają. Córcia przestała mówić, słabo chodzi jest
            bardzo nerwowa a ja nie moge sobie pozwolic na to by tak poprostu
            było.

            tommmy7861 napisał:

            > jak leczyc pasozyty? zentel, pyrantelum?i czy przekaz energetyczny
            > nie pobudzi czasem tych pasozytów do aktywnosci i rozwoju?
              • f.r.a.n.c Re: Czy jest możliwe wyleczyć z Padaczki? 08.01.10, 16:39
                A może charyzmatyk kościelny pobudzi drobnoustroje do życia?
                Tak można gdybać bez końca. Prawda jest taka, że jedno z drugim
                (kościół i uzdrowiciele) nie jest sprzeczne. Bóg nie daje
                charyzmatów wyłącznie osobą w sutannie. Ja jestem wierzący i
                praktykujący, kolokwialnie mówiąc pielgrzymujący, spowiadający się,
                modlący, korzystający ze wszystkich sakramentów. W zasadzie to daje
                mi siłe do życia. Z wieloma kapłanami jestem w przyjacielskiej
                więzi. Wielu równiez dostrzega w tym podstęp. Jak wśród moich
                sąsiadów i ludzi ogólnie, niczym te relacje się nie różnią.
                Może dzieje się tak dlatego, że w moim gabinecie jest krzyż zamiast
                dyplomu np. reiki? W ogóle nie ukończyłem żadnych kursów, gdyż
                uważam, że nikt nie jest w stanie nauczyć się uzdrawiania. Jest to
                dar i kto go posiada dobrze wie skąd pochodzi, wie również jak z
                niego korzystać.
                Wracając do wątku głównego, nie zdarzyło mi się, żebym komuś
                zaszkodził, w najgorszym wypadku nie będę osobie chorej w stanie
                pomóc.
                Jednak epilepsja to jedna z tych chorób które w medycynie
                akademickiej mogą być tylko leczone, a w mojej praktyce nawet w
                całości wyleczone. Tym bardziej u dzieci, gdzie choroba nie jest
                zadawniona, a zdolności regeneracyjne organizmu pozwalają szybciej
                wyzdrowieć niż u ludzi w podeszłym wieku.

                • biofilipinka Re: do f.r.a.n.c.a 08.01.10, 18:16
                  Witaj!
                  Przeczytałam twój post i nie zgadzam się z twierdzeniem, że tylko
                  osoby posiadające dar, są w stanie uzdrawiać. Ja uważam, wiem, że
                  dar uzdrawiania posiadają wszyscy, tylko nie potrafią z niego
                  korzystać, bo się tego nie nauczyli i ogólnie mówiąc nie potrafią
                  zmienić swojego sposobu życia. Każdy człowiek został przez Stwórcę
                  tym darem opatrzony, tyle, że nie wiedzą o tym. Ale to się zmienia.
                  Są uzdrowiciele, którzy prowadząc otwarte wykłady na temat
                  uzdrawiania, szeroko o tym informują, pokazują podstawowe techniki,
                  jak można sobie samemu pomóc. Nie jest to wiedza tabu, ani żaden
                  szamanizm. Jest to tylko wiedza i pratyka w stosowaniu technik,
                  którą należy poznać i się jej nauczyć. W ten sposób można uzdrawiać
                  siebie jak i swoją rodzinę oraz wszystkich potrzebujących. Jest to
                  kropla w morzu, ale że kropla drąży skałę, to jednak w przyszłości
                  może dać oczekiwane efekty.
                  Szkoda, że tak płytko podchodzisz do wykonywanej przez siebie
                  profesji i nie rozwijasz się, nie poznajesz metod i technik, które
                  mniemam są skuteczniejsze od tych, które stosujesz (o ile wiesz, co
                  stosujesz).
                  Nie mam zamiaru dyskredytować twoich umiejętności uzdrowicielskich,
                  ale wiem, że ktoś, kto jest zamknięty na swój rozwój, na pewno się
                  cofa. Jak w każdym zawodzie. Nie uczysz się, to jednak jesteś z tyłu.
                  Jeżeli w swojej działalności bazujesz tylko i wyłącznie na swojej
                  intuicji, to wybacz, ale uzdrawianie i bioenergoterapia jest tak
                  szeroką i wszechstronną wiedzą że, by uzdrawiać profesjonalnie,
                  należy poznać chociaż jej opracowaną w dostępnej literaturze, uznaną
                  przez profesjonalistów część, i świadomie korzystać z osiągnięć
                  mistrzów mających najwyższe uznanie w całym świecie. Tyle że
                  literatura nie dostarcza wiedzy praktycznej. Tym zajmują się
                  instruktorzy, nauczyciele, mistrzowie, przekazujący wiedzę
                  praktyczną podczas kursów.
                  Jesteś z Wrocławia, tak mniemam z poprzedniego twojego postu.
                  Jeżeli jednak miałbyś chęć poszerzyć swoją wiedzę i umiejętności, to
                  BIORAD, Stowarzyszenie Radiestezji i Bioterapii we Wrocławiu, da ci
                  wskazówkę, jak to zrobić.
                  Piszesz, że nie jest ci wiadome, że nie zaszkodziłeś swoim
                  pacjentom. Czy dasz głowę, że ktoś niezadowolony z twoich zabiegów
                  przyjdzie i powie ci to w oczy? Najprawdopodobniej nie przyjdzie, a
                  ty potraktujesz to jako przypadek uzdrowiony.
                  Życzę wielu sukcesów w uzdrawianiu.
                  • f.r.a.n.c Re: do f.r.a.n.c.a 08.01.10, 21:49
                    Biofilipinko

                    Mało jest książek o technikach uzdrawiania których nie przeczytałem,
                    ale skłamałbym gdybym napisał, że przeczytałem wszystkie lub niemal
                    wszystkie.
                    Twoje twierdzenie, że każdy posiada moc uzdrawiania nie jest dalekie
                    od prawdy. Pisał o tym ksiądz Prof. Włodzimierz Sedlak w swoich
                    pozycjach "Bioelektronika", "Homo elektronicus". Mówi on o
                    kwantomechanice i wzajemnym przenikaniu się energii w przyrodzie w
                    postaci bioplazmy (również bioplazmy chorobotwórczej). To jakby
                    fizyczna definicja mesmeryzmu. Może znasz te pozycje literacko-
                    naukowe, jeśli nie to polecam, gdyż są one najbliższe Twoim
                    przekonaniom. Na dzień dzisiejszy R.R. Ulman jest największym
                    przedstawicielem tej teorii.
                    Pochwalam i popieram podejście Prof. Sedlaka i wielu innych ludzi
                    którzy zdają sobie sprawę z przenikania się energii. Niewątpliwie
                    jest to prawdą.
                    Jednak nie każdy jak piszesz, może osiągnąć skuteczność Nardellego,
                    Połoneckiego, Borca, Abramowskiego, Rongena, Ceglinskiego, Wirkusa,
                    Rejmera, Ciepieli..
                    Uzdrowicieli jest wielu, a charyzmat mają nieliczni. Ci uzdrowiciele
                    wypłyneli w latach 70-80, nie było wówczas kursów, szkoleń,
                    dyplomów. W ogóle nie było bioenergoterapii jako zawodu. Sądzisz, że
                    ktoś ich uczył? Czy ktoś uczył uzdrawiania Cliva Harisa?
                    Wrocławski biorad znam doskonale, Pana Wielgosza, Pana Moszyńskiego,
                    Panią Moszyńską, nieżyjącego już Michała Szydełko (najbardziej
                    wartościowego członka bioradu).
                    Widziałem wiele zabiegów przeprowadzonych przez te osoby, gdzie
                    obserwatorzy często bili brawo za.. piękne ruchy rąk i niemal
                    teatralne wykonanie. Tylko pozwól, że zapytam, co ze skutecznością?
                    O tym w Bioradzie najczęściej się nie rozmawia, a przecież o
                    skuteczność chodzi przede wszystkim.
                    Swego czasu telewizja chciała poznać fenomen uleczeń Stefana
                    Abramowskiego i sfilmować jego zabieg. Stefan Abramowski zaśmiał się
                    i powiedział, że zabieg sam w sobie jest nudny i nie ma tu nic do
                    oglądania. Nakłądał ręce na ustaone miejsca na ciele i to wszystko.
                    Najważniejszy był przekaz i efekt końcowy, nie samo wykonanie.
                    Smykałkę do śpiewania, malowania, rzeźbienia ma wielu, ale smykałka
                    to nie talent. Smykałka pozwala takim ludziom robić to co robią, na
                    tyle na ile potrafią, ale nawet największy mistrz nie doda im
                    brakującego talentu. Bioenergoterapeutów są tysiące, podobnie
                    muzyków, ale czy jadąc samochodem słyszysz w radiu Jana Kowalskiego
                    z wrocławskiego rynku?
                    Tacy ludzie też są w stanie pomóc choremu, ale czy go w pełni
                    wyleczą? Czy podejmą się leczenia chorób medycznie nieuleczalnych z
                    wymiernym skutkiem?
                    Twierdzę na podstawie niemałych doświadczeń, że dyplom ukończenia
                    kursu bienergoterapii nie czyni z nikogo bioenergoterapeuty.
                    Oczywiście pacjent sam decyduje do kogo pójdzie, ale niemal zawsze
                    wybiera w ciemno. Gdyby było inaczej, chorzy nie czuliby się
                    oszukani i zniesmaczonych bioenergoterapią. Wybór jest ciężki bo
                    dzisiejszy PR zadomowił się nawet w sklepie osiedlowym.
                    Napisałaś: "Piszesz, że nie jest ci wiadome, że nie zaszkodziłeś
                    swoim pacjentom. Czy dasz głowę, że ktoś niezadowolony z twoich
                    zabiegów przyjdzie i powie ci to w oczy? Najprawdopodobniej nie
                    przyjdzie, a ty potraktujesz to jako przypadek uzdrowiony"
                    Pisałem to do użytkownika tommmy7861, ponieważ napisał wcześniej o
                    pobudzeniu drobnoustrojów i tym samym o zaszkodzeniu choremu. Nie
                    jest żadną tajemnica, że wielu ludzi nie otrzymało takiej pomocy
                    jakbym sobie tego życzył. Skoro usłyszałem, że nie pomogłem to choć
                    raz usłyszałbym, że zaszkodziłem.. a czegoś takiego sobie nie
                    przypominam. To czy kogoś wylecze, nie jest do końca ode mnie
                    zależne. Na to składa się wiele czynników i nie będę się o tym
                    rozpisywał. Jednak jak ktoś nie przychodzi na zabieg to mój nade
                    wielki samokrytycyzm nie pozwala mi myśleć inaczej jak tylko, że
                    niestety nie pomogłem. Jest to dla mnie ogromna porażka i nikt nie
                    wie jak wówczas się czuję. Tu mogę Ci zagwarantować biofilipinko, że
                    na żadnym kursie nie nauczą Cię, jak sobie z tym radzić. Pieniędzy
                    też nie pragnę bardziej jak uzdrowień, dlatego każdy płaci tyle ile
                    chce i na ile go stać.
                    Nie wiem czy widzisz energię, biopole/aurę? Jak spoglądasz na
                    (charyzmatycznego) uzdrowiciela wyraźnie widać jak słup jasnej
                    energii wnika w jego głowę, a czasem całe ciało i co ciekawe wypływa
                    nie tylko przez dłonie, ale emanuje zewsząd. To dla mnie namacalny
                    dowód na posiadania daru. W stowarzyszeniu Biorad nikt z mistrzów
                    uczących bioenergoterapii tego nie ma. Ale to tylko mój odbiór i
                    moja własna opinia, nikogo nie przekonuję żeby mi wierzył lub nie.
                    Odpisując na Twój post nie mam w zamiarze nikogo przekonywać do
                    własnych opini.
                    Cieszę się nawet, że masz własny pogląd na bioenergoterapię. Mało
                    osób w ogóle podejmuje ten temat przez niewiarę i jednocześnie przez
                    niewiedzę. Najważniejsze żeby przemówili pacjenci i robione przez
                    nich badania lekarskie. Tego się trzymam. Jest to najlepsza zapłata
                    i dowód na skuteczność bioterapii. Pozdrawiam, f.r.a.n.c.
                    • biofilipinka Re: do f.r.a.n.c.a 09.01.10, 17:52
                      Nie miej mi za złe tego, ze powiem,że nie zgadzam się z twoim
                      poglądem dotyczącym własnego rozwoju i pogłębianiu wiedzy i
                      umiejętności. Wiedza książkowa jest tylko wiedzą w naszym umyśle,
                      nie może obyć się bez praktyki i tych niuansów, których pismo nie
                      jest w stanie przekazać. Może to zrobić tylko żywy człowiek,
                      praktyk. Połączenie tych obu daje nam dopiero oczekiwane
                      umiejętności. Dlaczego zawodów rzemieślniczych, a takim jest
                      bioterapia, nie uczymy się z książek? Uczeń musi mieć swojego
                      mistrza, nauczyciela zawodu, który nauczy go jak wykorzystywać
                      praktycznie szkolną, książkową wiedzę. Poszerzanie horyzontów jest
                      jak najbardziej potrzebne i wskazane, jednak to nie tylko to co do
                      mistrzostwa jest potrzebne.
                      Pionierzy uzdrawiania, którzy objawili się w Polsce, owszem,
                      bazowali jedynie na własnej intuicji, posiadając większą niż u
                      zwykłych ludzi emanację energii oraz wrażliwość energetyczną. Ale
                      czy jesteś pewien, że pracując na energiach nie popełniali błędów i
                      chcąc pomóc, niestety szkodzili ludziom? Nardelli posługując się
                      jedynie swoją własną organiczną energią uzdrawiając innych, zubażał
                      swoją energetykę, doprowadzając swój organizm do destrukcji i
                      wyniszczenia. Nie znał podstawowych technik przekazu energii oraz
                      BHP uzdrowiciela. Pomagał ludziom, ale tylko kilku jednego dnia,
                      gdyż jego wydolność, jak każdego człowieka była ograniczona. Nie był
                      przekaźnikem energii, oddawał swoją własną. To były inne czasy,
                      czasy zamknięcia na medycynę wschodu i jej tysiącletnie osiągnięcia.
                      Teraz jest na szczęście inaczej.
                      Wrażliwość energetyczna nie jest równo dana każdemu z nas. Jednak
                      wykorzystanie tego, nawet najskromniejszego posiadanego daru oraz
                      rowijanie go, poprzez czerpanie z dostępnych źródeł, jest w stanie
                      rozbudzić siły uzdrowicielskie w każdym człowieku, który tego
                      pragnie, chce się rozwijać i być pomocny potrzebującym. Nie tylko
                      charyzmatycy mają przyzwolenie na uzdrawianie. Czy w rodzinie lub
                      kręgu znajomych najbliższych osób, ktoś, kto potrafi pomóc drugiemu,
                      choćby w najmniejszym stopniu, nie jest osobą potrzebną, jeżeli zna
                      najbardziej podstawowe techniki uzdrawiania? Czyż nie jest to
                      również celem rozwoju bioterapii i propagowania medycyny naturalnej
                      w odchodzeniu od zwykłej medycyny? Mamy za złe niedowiarkom, że nie
                      przyjmują za pewnik istnienia bioenergoterapii, ale cóż, skoro wielu
                      mianuje się uzdrowicielami a nimi nie są? Szkodzą tym wartościowym,
                      skutecznym i otwartym na ludzkie zdrowie, nie pojmując na czym
                      uzdrawianie polega. Kto ma ich tego nauczyć lub chociaż objawić tą
                      tajemnicę skrywaną i otaczaną woalem magii czy czarów? Otóż sami
                      uzdrowiciele, mniej lub bardziej są temu winni. Wystawiają negatywne
                      świadectwo swoim nieprofesjonalizmem i brakiem szacunku do innych,
                      nie tylko sobie samym jak również tym wartościowym. Mówię tu nie
                      tyle o skuteczności bioterapii, bo ta jest zależna jednak od obu
                      stron, uzdrowiciela i pacjenta, tak jak nadmieniłeś w swoim poście,
                      i jest zależna od wielu czynników, ale o ich nieudolności i zwykłej
                      nachalności w kontaktach z ludźmi. Mam na tą swoją tezę przykłady z
                      życia wzięte.
                      Nie wiem dlaczego chcesz zamykać drogę do własnego rozwoju innym? Bo
                      tylko charyzmatycy maja na swoją działalność przyzwolenie?
                      Tym bardziej, że obecnie, przy tak rozwiniętej wszelakiej technice i
                      szerokiej dostępności do wiedzy, możliwości rozwijania w tym
                      zakresie są praktycznie nieograniczone. Dlaczego nie można korzystać
                      z wiedzy, doświadczenia, umiejętności tych mistrzów, którzy mieli
                      wolę podzielić się swoimi osiągnięciami z innymi, udostępniając je
                      szerokiemu ogółowi. Czy pomyślałeś kiedyś, by samemu skonstruować
                      komputer? Sądzę, że nie. Poszedłeś do sklepu i po prostu go kupiłeś.
                      Szkoda krótkiego życia na zajmowanie się czymś, co jest dostępne na
                      wyciągnięcie ręki, nad którym inni się napracowali i wiele
                      osiągnęli.
                      Piszesz o teatrologii uzdrawiania, telewizji i spektaklach. Nie
                      służą one niczemu. Są tendencyjnie nastawione na dezawuowanie tej
                      profesji albo wręcz ośmieszanie. Bardzo mnie to boli, bo jak dotąd,
                      żaden program telewizyjny nie pokazał prawdy, ani nawet odpowiednich
                      ludzi. Zresztą telewizja, to nie jest miejsce na prezentowanie
                      bioenergoterapii. Dziwię się, że są chętni do występowania przed
                      kamerami. By promować i poznawać bioterapię potrzebny jest
                      bezpośredni, żywy kontakt z człowiekiem, bez jakichkolwiek
                      ograniczeń miejsca i czasu. Wtedy jest wartościowy i merytoryczny,
                      no i oczywiście osoba wykładowcy, mającego dar przekazu wiedzy,
                      którą jednak musi posiadać i to nie byle jaką, dającą możliwość
                      odpowiedzi na najbardziej złożone problemy.
                      Czytając pewne kwestie twojego postu, jestem skłonna sądzić, że
                      jednak poszerzenie umiejętności radzenia sobie ze stresem w obliczu
                      porażek, jest ci potrzebne i powinno skłonić cię do uzupełnienia
                      swoich umiejętności. Są kursy dające te możliwości, by móc
                      bezboleśnie odcinać się od tego co nie jest nasze, i na co my nie
                      mamy wpływu.
                      To tak na koniec mojego postu.
                      Henryk Wielgus z BIORADu powinien wskazać ci instruktora, który może
                      ci w tym pomóc. Zapytaj o Uzdrawianie Praniczne Mistrza Choa Kok Sui.
                      Serdecznie pozdrawiam: biofilipinka
                      • f.r.a.n.c Re: do f.r.a.n.c.a 10.01.10, 13:32
                        Mnie również nie miej za złe, że i ja (choć toleruje Twoją opinię),
                        nie zgadzam się do końca z przedstawionym poglądem na uzdrawianie.
                        Pionierzy o których mówimy, przede wszystkim nie bazowali na
                        intuicji jak piszesz, a na swoich ogromnych zdolnościach. To jest
                        własnie dar o którym pisałem. Kiedy ktoś widzi energie, zaburzone
                        miejsca, kiedy odczuwa na dłoniach różne rodzaje energii i potrafi
                        zadziałać odpowiednią częstotliwością, kiedy widzi i odczuwa jak
                        energia wypełnia chorego, to nie można mówić o działaniu
                        intuicyjnym. Tu zaczyna się rzemiosło. Ale ciężko zrozumieć to,
                        jeśli dana osoba tego nie odczuwa, nie widzi. To jak z
                        wytłumaczeniem czym jest słodki smak komuś kto nigdy go nie
                        doświadczył? Jak można opisać to słowami i przelać na innych?
                        A czy pionierzy popełniali błędy? A czy tak fantastycznie
                        utalentowany kierowca jak Kubica, jadąc samochodem nie popełnia
                        błędów? Czy Tomasz Adamek, mistrz świata w boksie zawodowym nie
                        popełnia błędów w ringu?
                        Jesteśmy ludźmi, więc i błędy są nam przypisane.
                        Błąd Nardellego polegał na tworzeniu seansów grupowych w obiegu
                        zamkniętym. Ponadto, Nardelli był śmiertelnie chory już w czasie
                        swojej praktyki. W 78r. wypisano go ze szpitala z rozpoznaniem
                        marskości wątroby, dając mu niewiele życia. Nieprawdą jest, że
                        uleczał kilaka osób dziennie. Spotkanie w lutym 1983r. w katowickim
                        Spodku, 13.000 ludzi. Po kazdym seansie zgłaszało się mnóstwo ludzi
                        uleczonych.. Ale przeciez oboje wiemy, że rzadkością są uzdrowienia
                        natychmiastowe, więc i Nardellego nie przeceniajmy robiąc z niego
                        cudotwórcę. W większości przypadków na wycofanie się choroby
                        potrzeba czasu. Jak powiedział kiedyś Marek Rymuszko, redaktor
                        naczelny miesięcznika "Nieznany Świat", "zasług w powstaniu ruchu
                        healingu Nardellemu nikt nie odbierze".

                        > Wrażliwość energetyczna nie jest równo dana każdemu z nas. Jednak
                        > wykorzystanie tego, nawet najskromniejszego posiadanego daru oraz
                        > rowijanie go, poprzez czerpanie z dostępnych źródeł, jest w stanie
                        > rozbudzić siły uzdrowicielskie w każdym człowieku, który tego
                        > pragnie, chce się rozwijać i być pomocny potrzebującym

                        Właśnie o to mi chodzi. Wrażliwość energetyczna rzeczywiście nie
                        jest dana po równo kazdemu. Dlatego pisałem wcześniej o kwanto
                        mechanice Praf. Sedlaka. Mówi on, że każdy człowiek emenuje
                        bioplazmą i, że energia każdego z nas jest zdolna do przenikania,
                        ale nie zawsze do leczenia.
                        A czy każdy jak napisałaś, kto tego pragnie i chce uzdrawiać może
                        rozbudzić uzdrowicielskie siły..? Nie sądzę.
                        Przytoczę przykład Św. O. Pio, któremu po wykonaniu setek badań
                        zarzucono, że stygmaty posiadł dlatego, iż kazdego dnia żarliwie
                        wpatruje się w wizerunek Chrystusa na krzyżu, stale o Nim myśli i
                        stara się do Niego upodobnić. Ojciec Pio rozgoryczony ignorancją
                        lekarza odpowiedział: "Myśl intensywnie o baranie, ciekawe czy ci
                        rogi wyrosną!"
                        Pewnych rzeczy nie przeskoczymy i bez talentu możemy rozwinąć się do
                        określonego poziomu. Ze mnie nigdy nie będzie kucharz pokroju
                        Makłowicza, choć codziennie gotuje.

                        > Mamy za złe niedowiarkom, że nie przyjmują za pewnik istnienia
                        bioenergoterapii,
                        > ale cóż, skoro wielu mianuje się uzdrowicielami a nimi nie są?
                        > Szkodzą tym wartościowym,
                        > skutecznym i otwartym na ludzkie zdrowie, nie pojmując na czym
                        > uzdrawianie polega. Kto ma ich tego nauczyć lub chociaż objawić tą
                        > tajemnicę skrywaną i otaczaną woalem magii czy czarów? Otóż sami
                        > uzdrowiciele, mniej lub bardziej są temu winni. Wystawiają
                        negatywne
                        > świadectwo swoim nieprofesjonalizmem i brakiem szacunku do innych,
                        > nie tylko sobie samym jak również tym wartościowym. Mówię tu nie
                        > tyle o skuteczności bioterapii, bo ta jest zależna jednak od obu
                        > stron, uzdrowiciela i pacjenta, tak jak nadmieniłeś w swoim
                        poście,
                        > i jest zależna od wielu czynników, ale o ich nieudolności i
                        zwykłej
                        > nachalności w kontaktach z ludźmi. Mam na tą swoją tezę przykłady
                        > z życia wzięte.

                        Skuteczność bioterapii jest zależna przede wszystkim od uzdrowiciela
                        i siły/formy zaburzenia, reszta czynników jak wola pacjenta jest
                        mniejszej wagi. Całkiem niedawno maiłem starszą Panią, która została
                        na siłę do mnie wepchnięta przez swoją córkę (równiez moją
                        pacjentkę). Po przyłożeniu rąk odczuła fizyczne goraco i ogromną
                        poprawę zdrowia po zabiegu. Po tych kilku minutach ze sceptyka stała
                        się ogromną propagatorką bioenergoterapii. Rola chorego oczywiście
                        jest ważna, ale nie zrzucajmy naszych porażek na pacjentów. Zbyt
                        czesto o tym słyszę.
                        Piszesz że wielu mianuje się uzdrowicielami choć nimi nie są i
                        szkodzą tym wartościowym. W pełni się z Tobą zgadzam, ale po czym
                        odróżnisz profesjonaliste od nieprofesjonalisty? Na pewno nie po
                        ilości skończonych kursów. Profesjonalista jest przede wszystkim
                        skuteczny. Chory nie przychodzi do gabinetu poogladać dyplomy, czy
                        zaobserwować jak kojąco działa dzisiejszy public relations i ciepłe
                        słowa w połączeniu z odpowiednią tonacją. Oczywiście profesjonalista
                        może posiadac dyplom, jedno nie wyklucza drugiego. Najwiażniejsze
                        żeby był w stanie pomóc i kiedy wie, że nie pomoże poinformowac o
                        tym. W moim przypadku takim schorzeniem jest choćby cukrzyca, jestem
                        w stanie zbijać cukier na kilka tygodni co potwierdzają badania
                        medyczne, ale nie potrafię cukrzycy wyleczyć.
                        Oboje wiemy jak wyglądają choćby kursy reiki. Po dwóch dniach dyplom
                        1st., kolejny weekend i można zrobić 2 st..
                        Ja jestem z wykształcenia fizjoterapeutom, żeby się nauczyć
                        fizjoterapii a więc 3 działów (fizykoterapii, masażu i
                        kinezyterapii) potrzebowałem kilku lat codziennej edukacji. Po tym
                        czasie mam 1 dyplom uprawniający mnie do wykonywania zawodu. Jest to
                        jedynie podstawa do kolejnych szkoleń. Kolejne pół roku nauki trzeba
                        poświęcić na studia podyplomowe z terapii manualnych itd. To wszysko
                        przelicza się na lata, nie na weekendy. Szkolenia z bioenergoterapii
                        zdominował marketing i moda na bioterapię. Nie słychać żeby ktoś
                        został usunięty z kursu, ponieważ nie podołał gromadzeniu wiedzy. U
                        mnie na roku zaczynało przeszło 300os., po pierwszym roku zostało
                        120, kierunek ukończyło 58 osób.

                        > Nie wiem dlaczego chcesz zamykać drogę do własnego rozwoju innym?
                        Bo
                        > tylko charyzmatycy maja na swoją działalność przyzwolenie?
                        > Tym bardziej, że obecnie, przy tak rozwiniętej wszelakiej technice
                        i
                        > szerokiej dostępności do wiedzy, możliwości rozwijania w tym
                        > zakresie są praktycznie nieograniczone. Dlaczego nie można
                        korzystać
                        > z wiedzy, doświadczenia, umiejętności tych mistrzów, którzy mieli
                        > wolę podzielić się swoimi osiągnięciami z innymi, udostępniając je
                        > szerokiemu ogółowi.

                        Biofilipinko, ja nie bronię nikomu uczęszczać na kursy i nie zamykam
                        nikomu drogi do rozwoju. Absolutnie nie jest to celem naszej
                        rozmowy. Nie sądzę, żebym był az tak przekonujący ;-)
                        Choć różnie ten dialog wygląda, to jednak cieszę się, że mogłem z
                        Tobą wymienić poglądy, choć różnią się na pierwszy rzut oka. Ta
                        różnica to jak myślę tylko oprawa teoretyczna i indywidualizm, cel
                        natomiast jest jeden a to sprawia, że więcej nas łaczy niż dzieli.
                        Powtórze to co napisałem w poprzednim poście. Mój wkład w ten dialog
                        nie ma na celu przekonać kogokolwiek do moich poglądów. Zawsze
                        powtarzam w podobnych konfrontacjach, żeby na korzyść lub niekorzyść
                        przemówili pacjenci. Tylko ich opinia jest wazna. Na margines
                        spycham oprawę zabiegu i to co wisi na ścianie. Pierwszorzędny jest
                        efekt terapeutyczny i powrót do zdrowia. Jesli wyleczę mięśniaki
                        macicy, guzy piersi u 8/10 pacjentek, to jest to namacalny dowód na
                        słuszność tego co robię.
                        Pozdrawiam, f.r.a.n.c.
                      • tommmy7861 Re: do f.r.a.n.c.a 10.01.10, 13:39
                        bylem ostatnio na rekolekcjach w Kosciele gdzie posługiwał ów
                        Charyzmatyk Bashobora ,który przestrzegał przed wszelikmi formami
                        bioenergoterapi itp, mówił ze ludzie czesto nie wiedza sami co robia
                        i skad maja energie, i jakie beda konsekwencje,,sami
                        bioenergoterapeuci sa czesto opetywani i nawet nie wiedza o tym,,
                        tak samo jak ich klienci, byly tam swiadectwa ludzi których zycie
                        zamienilo sie w pieklo po wizytyach lub praktykowaniu, itppotem
                        musza latami chodzic do egzorcysty itp., nie wiem po co mieliby
                        klamac, pamietajmy ze zlo jest podstepne i mami wielu.
                        • f.r.a.n.c Re: do f.r.a.n.c.a 10.01.10, 14:02
                          Zgadzam się z tym, mimo kontrowersji wykonywanego przeze mnie
                          zawodu. Żaden człowiek, czy to jest tzw. mistrz, nie jest
                          generatorem energii. Dlatego w poprzednich postach podkreślałem rolę
                          talentu/daru ponad kursy healingu. Działanie własnym biopolem jest
                          sporadycznym przypadkiem i dla mnie osobiście mało wiarygodnym.
                          Energia ma tylko dwa źródła, a tego jak sądzę nie trzeba dalej
                          rozwijać, nie od dziś wiadomo, że szatan może równiez leczyć i
                          pozornie pomagać. Pozdrawiam.
                          • tommmy7861 Re: do f.r.a.n.c.a 10.01.10, 14:42
                            no wiec jak odroznic kto jest dobry a kto nie , moze jkakas liste tu
                            opublikowac itp? itp, czy cech. jest wiarygodny, , z tego wychodzi
                            ze najpewniejsi sa Charyzmatycy koscielni, a czy Adam Abromoswki
                            jest z tych dobrych? po ojcu odziedziczył dar czy nabyl uczac sie
                            dar? to samo tyczy sie wrozek itp, czy np ze zdjecia ogloszenia na
                            internecie mozna ustalic kto czerpie energie od Boga a kto nie?
                            • f.r.a.n.c Re: do f.r.a.n.c.a 10.01.10, 16:43
                              Tommmy7861

                              Za względu na bliską znajomość z Panem Michałem Szydełko z
                              wrocławskiego Bioradu, często byłem biernym obserwatorem kursów
                              bioterapii i zabiegów robionych przez tzw. mistrzów. Najdziwniejsze
                              było dla mnie to, że wszyscy mistrzowie mówią o energiach, o
                              przekazie, o poborze..etc. Natomiast nikt nigdy nie był w stanie
                              wyjaśnić skąd jest owa energia?
                              Odpowiedzi typu: z kosmosu, z układu planetarnego, lub to, że jest
                              to energia uniwersalna zawarta wszędzie, nie są zadowalające i
                              zupełnie niczego nie wyjaśniają.
                              Po charakterze twoich wypowiedzi, domyślam się, że orientujesz się
                              jak wielu ludzi po kontakcie z uzdrowicielami (nie wszystkimi)
                              popada w kłopoty? Przypadki które ja widziałem możnaby mnożyć.
                              Chorzy nie są w stanie odróżnić energii, wychodzi to zazwyczaj w
                              niedalekiej przyszłości. Mało kto łaczy to nawet z wizytą u
                              uzdrowiciela.
                              Księża których znam i bardzo sobie cenię, tłumaczą tym brak poparcia
                              kościoła dla zjawiska bioenergoterapii.
                              Dla przykładu, udając się po pomoc do.. szeptuchy z Orli (woj.
                              podlaskie), trafiamy w bardzo dobre ręce. Kobieta jest przede
                              wszystki wierząca i praktykująca (wiara prawosławna). W większości
                              przypadków jedynie modli się nad chorym, rzadziej ordynuje zioła.
                              Dar jaki posiada to wyjątkowo duże łaski u Boga. Wiele osób
                              otrzymało tam łaskę zdrowia, ale wielu odjechało z niczym. Czasem
                              choroba jest następstwem wcześniejszych czynów (nie karą a
                              konsekwencją!) i choćby najlepszy uzdrowiciel pracował nad takim
                              pacjentem non stop to woli Bożej nie jesteśmy w stanie zmienić.
                              Pozostaje wierzyć w nieomylność stwórcy. Możemy wówczas zrobić
                              analize swojego życia i gdy dotrzemy do potencjalnej przyczyny
                              spróbować naprawić to co było złe. Do tego dojść najciężej, gdyż na
                              ogół nie postrzegamy siebie źle, a w Boga wierzymy tylko tam gdzie
                              jest to nam na rękę. Właśnie o tym nie słyszy się na kursach, ale
                              przeciez wszyscy jesteśmy wierzący ;-)
                              Odnośnie Pana Adama Abramowskiego, nie mogę się w pełni
                              profesjonalnie wypowiedzieć i nie chciałbym w żadnym wypadku robić
                              za wyrocznię.
                              Nie trafił do mnie nikt po Panu Adamie, nigdy nie miałem okazji z
                              nim porozmawiać. Szanowałem natomiast jego ojca Pana Stefana. Był to
                              wielki uzdrowiciel, charyzmatyk i prawy człowiek. Wszystkim polecam
                              Jego książkę "Dotknięcie- Droga do biomasażu". Uważam, że nie ma na
                              rynku lepszej pozycji, mówiącej o zjawisku bioterapii. Pozdrawiam,
                              f.r.a.n.c.

                              • fabiene Re: do f.r.a.n.c.a 11.01.10, 07:14
                                Jeśli chodzi o Nardellego to rzekomo nie przekazyał ani nie dawał
                                żadnej swojej energii. Ludziska na stadionach trzymając się za ręce
                                przekazywali ją sobie nawzajem. Była wymiana. Ten kto miał większy
                                potencjał oddawał drugiemu o mniejszym. Dokładnie tak jak to się
                                dzieje w przyrodzie.
                                • f.r.a.n.c Re: do f.r.a.n.c.a 11.01.10, 20:25
                                  Zjawiska wzajemnego przemieszania energii w zamkniętym obwodzie, nie
                                  tyle nie można wykluczyć, co trzeba koniecznie wziąć pod uwagę. To,
                                  że energie się wyrównują jest zjawiskiem stricte fizycznym.
                                  Ale nie powiedziałbym, żeby Nardelli nie przekazywał energii. Zanim
                                  zaczął spotykac się z tysiącami chorych, wykazał się ogromną
                                  skutecznością w spotkaniach indywidualnych. To właśnie indywidualne
                                  zabiegi i uleczenia w latach 80 spowodowały tzw. "Nardellizm" wśród
                                  chorych.
                                  Gdy chorych przybywało a legenda Nardellego rosła, nie było
                                  mozliwości przyjęć indywidualnych. Zaczął się show i zbiorówki.
                                  Niestety podczas seansów grupowych każdy uzdrowiciel ma tylko
                                  minimalna skuteczność. Oponenci Nardellego wykorzystywali to
                                  przeciwko niemu, tworząc wiele niewygodnych teorii uleczeń, jak
                                  również zrzucali uleczenia na karb przypadku. Dlatego w poprzednich
                                  postach pisałem o błędzie Nardellego, odnosząc się do seansów
                                  grupowych, a przede wszystkim do tzw. łańcucha".
                              • biojasio Re: do f.r.a.n.c.a 11.01.10, 13:25
                                Cóż f.r.a.n.c. myślę, że poglądów jest wiele na różne sprawy, ale niekoniecznie trzeba być katolikiem , chrześcijaninem, wierzącym w przedstawianego nam tendencyjnie jedynego Boga aby uzdrawiać efektywnie i skutecznie. Moim zdaniem oprócz dobrych cech i właściwości do pracy energią trzeba zrobić ze sobą porządek, mieć dobre intencje i być po prostu dobrym człowiekiem. Jeśli chodzi o kursy - to przyspieszają one rozwój i są pewnym ukierunkowaniem pod warunkiem, że wybieramy dobre kursy i dobrych nauczycieli. Osoba, która ma dobre właściwości wyniesie z takiego kursu bardzo dużo i jednocześnie przyspieszy swoją drogą uzdrowiciela rozwijając w krótkim czasie swoje umiejętności, a jednocześnie zostanie uczulona na bhp - uważam , że skraca to cały proces pod warunkiem, że umiemy z tego skorzystać właściwie. W każdej dziedzinie oprócz zdolności jest ważna praktyka, trening i wiedza. Myślę, że jednak korzystamy z energii i naszego biopola - tylko zwróć uwagę iż ten system jest dynamiczny i otwary t.z.n. , że jesteśmy tak naprawdę nierozerwalną częścią wielkiego systemu energetycznego (powszechnej inteligencji zarządzącej wszchświatem, który przez wielu jest nazywany po prostu Bogiem), a niektóre jednostki są większymi żródłami z wiekszymi możliwościami jej absorbowania, przetwarzania, sterowania i kontroli. Pozdrawiam
                                • f.r.a.n.c Re: do f.r.a.n.c.a 11.01.10, 20:57
                                  Zgadzam się, że oprócz cech uzdrowicielskich należy być dobrym
                                  człowiekiem. Właściwie to zawsze, niezaleznie od wykonywanego
                                  zawodu, należy być dobrym człowiekiem. Tylko ta cecha pozwala nam
                                  żyć bezpiecznie w sensie energetycznym, duchowym i tym samym
                                  emocjonalnym (zależnośc przyczynowo-skutkowa).
                                  Osobom mającym właściwości, kurs (pod warunkiem, że jest to dobry
                                  kurs) wiele rozjaśni. Ale nie popre teorii, że każdy jest zdolny do
                                  uzdrawiania. Zawsze jednak własna praktyka i własne doświadczenia są
                                  najistotniejsze. Nauczyciel i uczeń mogą pracowac na innych
                                  częstotliwościach, mogą mieć inne zdolności i tutaj praktyka wygląda
                                  różnie w zalezności od uzdrowiciela. Natomiast co powtarzałem
                                  wielokrotnie i powiem raz jeszcze, cel powinien być zawsze ten sam,
                                  a celem jest zdrowie pacjenta. Jest to po pierwsze najważniejsze i
                                  po ostatnie najważniejsze. Gorzej gdy uzdrowiciel nic nie odczuwa,
                                  nie widzi, albo tylko wydaje mu się że coś czuje. Nie jest on zdolny
                                  do wyciągania wniosków płynących z praktyki. Wówczas taki
                                  uzdrowiciel kurczowo trzyma się tzw. mistrza. Żeby tego było mało
                                  nie jest on wówczas w stanie odróżnić mistrza od "niemistrza". Nie
                                  wspomnę o mistrzu, który bedąc rzeczywiście mistrzem, powinien znać
                                  doskonale predyspozycje ucznia.
                                  Kurs czy dobra rada doświadczonego uzdrowiciela to tylko iskierka.
                                  Każdy pacjent jest inny i nie można podejść do kilkunastu czy
                                  kilkudziesięciu osób dziennie taśmowo.
                                  Napisałeś, że myślisz iż korzystamy z energii naszego biopola.
                                  Nie mam zamiaru nikogo przekonywać czy w istocie tak jest.
                                  Jednak jesli masz rozwinięte widzenie energii to zachecam do
                                  zrobienia eksperymentu ze znajomymi uzdrowicielami, lub może na
                                  targach med. nat., w cechu..itp.
                                  Patrząc na uzdrowiciela rozmyj delikatnie wzrok, tak żeby zobaczyć
                                  warstwy aury, potem skup się na głowie i ramionach, nie tracąc
                                  kontaktu z aurą. Później patrz jakby na przestrzał w celu
                                  zlokalizowania energii (ale nie aury). Zaręczam, że nie u
                                  wszystkich, zobaczysz smugi białej energii opadającej jak w szklanej
                                  rynnie na głowę. Wygląda to jak gęsta mgiełka w kolorze mleka,
                                  falująca i przepasana jasniejszymi esowatymi smugami.
                                  Co ciekawe, podczas gdy wykonujemu zabieg czuć silny podmuch z
                                  dłoni, tak intensywny, że z początku wydawało mi się, iż energia
                                  wylatuje z dużą prędkością. W rzeczywistości jednak, gdy popatrzysz
                                  na wnikająca i wychodzącą energię podczas emanowania to okaże się,
                                  że energia wpływa i wypływa bardzo wolno, wręcz ospale.
                                  Piszesz również o wielkim systemie energetycznym zarządzającym
                                  światem.
                                  Ja nazywam ten system Bogiem. Owszem jesteśmy zespoleni z Bogiem,
                                  ale nie możesz niezauważać drugiego, równie silnego źródła energii.
                                  Nie żyjemy tylko w dobrym energetycznym ekosystemie. Gdyby tak było
                                  to nie byłoby słychac o urokach, tzw. "złych oczach" po których
                                  przykładowo więdną kwiaty, klatwach, czarnej magii, zbrodniach,
                                  ruchu satanistycznym, opentaniach, egzorcyzmach, nie byłoby pełnych
                                  kościołów podczas mszy o uwolnienie.. Za dużo żeby wymieniać.
                                  Wszystkie powyższe rzeczowniki łączy to samo źródło energii,
                                  zupełnie różne od tego pierwszego. W każdym zawodzie świata te
                                  energie się mieszają u różnych ludzi.. w kościele również. Nie
                                  biorąc pod uwagę złej strony energii, zapominamy o równowadze i
                                  zaczynamy tworzyć dysproporcje tego świata.
                                  Uzdrowiciele równiez korzystają z tej energii, często nie zdając
                                  sobie z tego sprawy. Poznać mozna ich również po zabarwieniu aury.
                                  Jest ona w większości ciemna, o gestej konsystencji, a czasem
                                  również w zabarwieniu szaro-czarnym.
                                  Co ciekawe tacy uzdrowiciele tez pozornie pomagają. Pozdrawiam,
                                  f.r.a.n.c.
                                  • biojasio Re: do f.r.a.n.c.a 12.01.10, 19:00
                                    Kurs i nauczyciel mają dać narzędzia do dalszej pracy i praktyki , a nie go zastępować,
                                    a już robienie z siebie wielkiego guru i mistrza powinno być sygnałem dla kursanta iż należy się wycofać z takiego kursu i podziękować za naukę.
                                    Też uważam , że własna praktyka i doświadczenia są najważniejsze , ale dobra baza na początek pozwala na szybszy rozwój i ograniczenie popełniania błędów, a jednocześnie większą świadomość zagrożeń.
                                    Każda nowa osoba, dolegliwość i schorzenie uczy czegoś nowego i do każdego trzeba podejść indywidualnie, tak więc mamy tutaj podobne zdanie.
                                    Jeśli byśmy nie korzystali z naszego biopola to przecież wszyscy by mogliby być tak samo zdolnymi uzdrowicielami, a zwróć uwagę iż jednak zwykle osoby o wysokim potencjale energetycznym, mają większe możliwości w pracy energią, a poza tym to o czym napisałeś czyli wykorzystywanie złych energii też jest związane bezpośrednio z naszą energetyką i jej charakterem. Energię m.in. pobieramy z oddechem z otoczenia i przez czakry – myślisz, że ta energia nie miesza się z naszą ? Kolejna sprawa – ćwiczenia oddechowe – jeśli je wykonujesz jak się po nich czujesz – z reguły dużo lepiej, bo usprawniłeś przepływ energii i pracę czakr, uzupeleniłeś niedobory, usunąłeś energię negatywną – wpłynęło to więc na Twoja energetykę i tym samym na biopole i tak samo jest z zabiegiem - 1 osoba działa lepiej, a druga gorzej, bo to zależy od jej energetyki i jej biopola oraz umysłu. I żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie twierdzę , że działamy tylko naszym biopolem, ale twierdzę, ze ma ono bardzo silny wpływ na wypadkową energię którą pracujemy i jej efekty.
                                    Co do negatywnej energii o której piszesz – wszędzie we wszechświecie występuje biegunowość i ja nie neguje jej istnienia – wiem, że istnieje, bo miałem okazję pracować z takimi osobami, które miały ją w sobie. Tylko po co ja mam wiecznie o niej myśleć – wiem, że jest i jak na razie radzę sobie z nią i ją czuje, więc mam świadomość zagrożenia. Myślę, że jednak nie ma co tego wyolbrzymiać , a kościół ma swoje cele - jak zawsze je miał w tym aby zwalczać niewygodnych . W każdym środowisku są ludzie kompetentni i Ci którzy działają źle, ale to jest margines, a nie ogół i nie można wszystkich wrzucać do 1 worka. Nie siedzę w środowisku i nie bywam na targach, ale skorzystam z Twoich rad jak będę miał okazję - zawsze się chętnie czegoś nowego uczę.
                                    Dzięki i pozdrawiam
                        • fabiene Re: do f.r.a.n.c.a 11.01.10, 09:25
                          > Charyzmatyk Bashobora ,który przestrzegał przed wszelikmi formami
                          > bioenergoterapi itp, mówił ze ludzie czesto nie wiedza sami co
                          robia
                          > i skad maja energie, i jakie beda konsekwencje,,sami
                          > bioenergoterapeuci sa czesto opetywani i nawet nie wiedza o tym,,

                          Jak się nie ma wyników w uzdrawianiu, bardzo słaba skuteczność
                          uzdrowień w kościołach, to najlepiej straszyć ludzi diabłem czy
                          opętaniem. Przez tego charyzmatyka Bashobora przemawia sam lucyfer.
                          Podam, że opętania są wśród duchownych oraz za ich przyczyną.

                          "W jej miejscowości była grupa Odnowy. Grupę prowadził przyjezdny
                          duchowny. Została zaproszona na spotkanie i skorzystała z
                          zaproszenia. Powiedziała, że na początku nic specjalnego się nie
                          działo, były jakieś modlitwy "i takie tam" - jak to określiła. W
                          pewnym momencie jedna dziewczyna zaczęła dziwacznie sią zachowywać,
                          krzyczeć, a później na chwilę straciła przytomność. Duchowny coś
                          mówił do tej dziewczyny, ale dziewczyna zaczęła piszczeć i uderzyła
                          duchownego w twarz i dalej zemdlała. Koleżanka twierdziła, że to ją
                          przeraziło. Nigdy nie widziała takiego zjawiska. Czuła lęk i
                          niepokój. Po tym zdarzeniu duchowny odwołał grupę i nie przyjeżdżał.
                          W miejscowości mówią, że duchowny sam się wystraszył i nie chciał
                          wrócić."

                          Drugi przypadek
                          Byłam na mszy tzw. uzdrawiającej w kościele po błogosławieństwie
                          upadłam, byłam bardzo rostrzęsiona i słaba, raz gorąco i oblewaly
                          mnie zimne poty. Czułam,że mi coś brakuje, miałam wrażenie jak bym
                          dochodziła, umierała. To było okropne wrażenie. Na drugi dzień
                          wezwano do mnie pogotowie i lekarz stwierdził niewydolność mięśnia
                          sercowego i stan zawałowy. Tylko intensywna i szybka interwencja
                          lekarzy uratowała mnie od śmierci. Teraz was przestrzegam uważajcie
                          na te sztuczki księży, to napewno nie pochodzi od Boga.
                          • f.r.a.n.c Re: do f.r.a.n.c.a 11.01.10, 21:18
                            Widziałem wiele form egzorcyzmowania. Jednakże wolałbym tego tematu
                            nie poruszać ze względu na zbyt małe doświadczenie otoczenia i
                            kontrowersyjną problematykę. W końcu mamy XXIw. i dla wielu diabeł
                            przestał istnieć ;-)
                            Interesujące są jednak relacje ludzi dotknietych tą problematyką. Po
                            swoich przeżyciach, tym co zobaczyli i odczuli, ze sceptytków stają
                            się wręcz rycerzami walczącymi z diabłem. Największy szok przeżywają
                            ludzie pseudowierzący dla których publiczne rozmowy o Bogu są
                            dopuszczalne, ale pogaduchy o demonach, szatanie to tabu lub wręcz
                            powód do śmiechu i drwin - temat dobry jedynie do filmu. Jak juz
                            wcześniej pisałem nie da się pewnych rzeczy jedynie wytłumaczyć, bez
                            ich osobistego doświadczenia. Toteż mało osób da wiarę temu co
                            napisałem.
                            Co do opętanych księży, zgodze się z tym i dodam, że jest ich mniej
                            więcej tyle co w innych zawodach. Sutanna i święcenia jeszcze
                            bardziej motywują szatana do zjednania kapłana. Nic bardziej nie
                            przyczynia się do oddalenia ludzi od wiary i kościała, jak widok
                            zepsutego księdza. Bezcelowe byłoby szukanie ofiar w środowiskach
                            przestępczych, tam kazdy dobrowolnie oddaje się łamaniu dekalogu i
                            odchodzi od Boga. Szatan to świetny i przebiegły strateg.
                            Należy jednak pamiętac, że księża to równiez ludzie, grzesznicy,
                            tacy sami jak my wszyscy. Kazdy zawód ma coś do ukrycia. W każdym
                            zawodzie są ludzie uczciwi i nieuczciwi - policjant, polityk,
                            lekarz, kasjer..
                            Odbiegliśmy znacząco od tematu forum, nie wspominając już o temacie
                            wątku.
                            Muszę niestetyoddalić się w cień tej dyskusji, raz ze względu na mój
                            brak czasu i dwa, gdyż uważam, że każdy i tak kieruje się własnym
                            postrzeganiem świata i kolejne wpisy spowodowałby jedynie dreptanie
                            w koło. Niedziela wczoraj się skończyła i zaczęły się obowiązki.
                            Moja rada dla obserwatorów i dyskutantów: niech każdy z Was wykonuje
                            swoją pracę uczciwie i najlepiej jak potrafi, ponieważ doświadczać
                            świat można na różne sposoby ale cel jest zawsze jeden. Pozdrawiam,
                            f.r.a.n.c.
                            • andre_rumian Re: do f.r.a.n.c.a 12.01.10, 00:22
                              Witaj:-)

                              Czytam Wasze wpisy i z całym szacunkiem, ale trochę w tym wątku
                              zrobiliście swego rodzaju giełdę możliwości terapeutycznych.
                              Powstaje pytanie: i co z tego wynika dla >> kam-i-nia <<, która
                              założyła ten wątek szukając pomocy dla dziecka? - jedynie chaos.

                              >> kam-i-nia << zadała proste pytanie: czy mozna pomóc dziecku wyjść
                              z padaczki działaniem niekonwencjonalnym? Odpowiedź Wasza powinna
                              być jedna - tak.
                              Nie ma co się przekomarzać co do technik uzdrawiania, co do kwestii
                              wiary ( akurat religia najmniej ma tu do powiedzenia ) itp. Bez
                              względu na Wasze różnice zdań zgodzicie się chyba, że zarówno w
                              uzdrawianiu jak i w każdym innym działaniu wykonywanym przez
                              człowieka, najważniejsza jest intencja danego czynu/działania.
                              Oczywiście bardzo ważną jest wiedza i doświadczenie w danej
                              profesji. Ale, jeżeli intencja będzie wypaczona, nawet największe
                              doświadczenie przyniesie tylko porażkę.

                              Parę zdań do >> kam-i-nia <<: odpowiadam z całą stanowczością na
                              Twoje pytanie: przekazując energię miłości, harmonii i światła
                              Twojemu dziecku, z powodzeniem można doprowadzić do jego uzdrowienia
                              zarówno w kwestii padaczki jak i innych dolegliwości, jeżeli takowe
                              by miało. Nie ma mowy o jakimś uaktywnianiu pasożytów czy czegoś tam
                              jeszcze. Czy aby na pewno przyczyną padaczki są tylko pasożyty?
                              Przyczyny są różne i nie można ich zawężać tylko do jednego,
                              prezentowanego przez siebie poglądu.

                              Staram się, aby moja wypowiedź była uniwersalna, a nie stronnicza.
                              Zadając pytanie powinnaś wiedzieć, że ile osób wypowiadających się,
                              tyle zdań na ten temat, a dla Ciebie tylko galimatias - co z tego
                              masz, czy też możesz wybrać dla siebie. Jeżeli możesz, nie kieruj
                              się strachem i zaufaj swojej intuicji. Pozdrawiam - Andrzej.
                              • tommmy7861 Re: do f.r.a.n.c.a 12.01.10, 10:02
                                hm a czy mozna aure rozpoznac ze zdjecia? chodzi mi np o tych 2
                                charyzmatyków którzy wciąż odwiedzają nasz kraj Bashobora i
                                Manjackal, bo własciwie to padaczke móglby wyleczyc którys z nich
                                moca Jezusa
                              • kam-i-nia andre_rumian 12.01.10, 22:45


                                Wiatm!!!

                                Dziekuje za Twoja wypowiedź!!! Duzo w niej prawdy o tym wszystkim co
                                tu piszą.

                                Twoje odpowiedź: przekazując energię miłości, harmonii i światła
                                mojemu dziecku, z powodzeniem można doprowadzić do jego uzdrowienia
                                zarówno w kwestii padaczki jak i innych dolegliwości, jeżeli takowe
                                by miało. A ma bo niestety choroba bardzo tamuja ja psychicznie i
                                fizycznie. Nie ma mowy o jakimś uaktywnianiu pasożytów czy czegoś
                                tam jeszcze. Czy aby na pewno przyczyną padaczki są tylko pasożyty?
                                Przyczyny są różne i nie można ich zawężać tylko do jednego,
                                prezentowanego przez siebie poglądu. To prawda, ja tylko szukałam
                                podpowiedzi...

                                POPROSTU tak bardzo bym chciał, by moje dziecko było zdrowe.
                                I Twój i f.r.a.n.ca wpis dał mi chodź małą iskierkę i nadzieje na
                                to, że moja córcia ma jakąkolwiek szanse na to by byc zdrową
                                dziwczynka.

                                Żebym tylko jeszce wiedział gdzie sie z tym udac i kto tak naprawdę
                                był by jej w stanie pomóc?!?
                                Duzo osób polecało mi różnych bioterapełtów, uzdrowicieli którzy im
                                pomogli przy padaczce ale mojemu dziecku jeszcze nikt nie pomógł...:(

                                POPRostu DZIĘKUJĘ...*

                                • emi56 Re: andre_rumian 13.01.10, 10:28
                                  Nie znam sie na tych cudach co tu opisujecie ,natomiast wiem ze
                                  cuda dziala dobre odzywianie i regularne pozbywanie sie pasozytow.
                                  Gdy organizm ma material do samo naprawy to stara sie sam
                                  naprawiac. Naprawia tagze zniszczenia ktore powoduja ,bakterie i
                                  pasozyty. Trzeba mu ten material do naprawy dostarczac
                                  przedewszystkim jedzeniem. Przysiadz mama, do analizy co Twoje
                                  dziecko je i ile, Czy w kazdym dniu otrzymuje to swoje minimum.
                                  Porozmawiaj z rodzicami ktore odrobaczaja swoje dzieci. One tam
                                  maja duzo doswiadczenia. Pasozyty mikroskopowe moga tez dostac sie
                                  przez przypadek do mozgu powodujac zaurzenia. Mam tez taka stara
                                  ksiazeczke gdzie pisze o epilepsji, czyli padaczce, Pisze w niej ze
                                  bardzo pomocna w tej chorobie jest witanina B6, zwlaszcza u dzieci,
                                  deficyt tej witaminy nasila ataki padaczkowe. Pisze tez ze nasiona
                                  slonecznika to wspanialy produkt odzywczy ,i juz 100gr zawiera tej
                                  B6 1,1 mg. Ucz sie sama co najleprze dla twojego dziecka nie licz
                                  na to ze ktos czarodziejska rozczka je uzdrowi.My ludzie i
                                  wszystkie stwory na tej ziemi to przedewszystkim fabryki
                                  chemiczne, a dopiero potem duchowe.
                                  • kam-i-nia Re: andre_rumian 13.01.10, 14:22
                                    WITAM!!!

                                    Wiem, że masz rację ale uwierz ja juz próbuję wszystkiego...

                                    A co do oczyszczania oraganizmu z róznych toksyn to u mnie jest to
                                    na porzadku dzięnnym moje dziecko codzinnie pije zioła od kwietnia
                                    zeszłego roku to zaraz bedzie rok i poprawy specjalnie nie ma. Jedy
                                    plus tych wszystkich witamin jest taki, że wzmicniłam jej organizm i
                                    bardzo rzadko łapie infekcje a jak juz cos ją dopadnie to na
                                    dosłownie chwilkę.

                                    Bierze: Inulinę, tianinę, ryboflawin, aloes, dziewanne,pektynę,
                                    czarna porzeczkę, nagietek, rumianek, żeń-szeń, rutę, czosnek
                                    niedźwiedzi, melisę, lawędę oraz wit. B6, B12, Wit. C i inne
                                    witaminy oraz makro i mikro elementy. To jest jeden zestaw.
                                    Przyswajanie makro i mikroelementów, zmniejsza proces starzenia sie
                                    komórek, zmniejsza poziom cholesterolu we krwi oraz ma maxymalną
                                    elimnację toksyn i metali ciężkich z przewodu pokarmowego.
                                    Zaburzenia proporcji stężenia cholesterolu w osoczu krwi oraz
                                    podwyższony poziom lipidów po kuracjach antybiotykowych dla
                                    odbudowania własciwej flory bakteryjnej w jelitach i niedoborze
                                    witamin. Inulina wspomaga rozwój pożytecznych bakterii jelitowych. A
                                    zawarte w składzie pektyny wiążą również meetale ciękie i związki
                                    toksyczne spozywane wraz z pokarmem lub wytwarzane w procesie
                                    trawienia przez szkodliwe mikroorganizmy. Pomaga w zaburzeniach
                                    neurologicznych i przy niedokrwieniu kory mózgowej (złe ciśnienie w
                                    mózgy), i co dla mnie najistotniejsze pomaga w epilesji. Ponieważ
                                    nie zawiera żadnych alkoholi ani eterów.

                                    Drugi zetaw: Ziele i korzeń pokrzywy, owoce róży dzikiej, bukowica,
                                    czosnek niedźwiedzi, rukiew wodna, hibiskus, owoce rokitnika, mieta
                                    pieprzowa, dziewanna wielokwiatowa, kora cynamonowa, cebula,
                                    lukrecja gładka, macierzanka piaskowa, mirra, bursztyn, szałwia,
                                    malina, tymianek, babka lancetowata, miód spadziowy.
                                    Wspomaga atywnie system odpornościowy i wzmacnia funkcje całego
                                    organizmu. Likwiduje i zmniejsza skutki alergii. Zwiekszając
                                    odporność, zmniejszamy podatność na przeziębienia, katary, zapalenia
                                    błon śluzowych, zaburzenia astmatyczne, zapalenia zatok oskrzeli i
                                    płuc. Zapobiega degeneracji komórek, uzupełnia niedobory witamin i
                                    mikroelementów, co podnosi wydajność organizmu i oktywnie go
                                    wzmacnia, dlatego doskonale uzupełnia braki po antybiotykach i
                                    sterydach. I to pozwala na lżejsze przechodzenie dolegliwości
                                    pumologicznych oczyszcza organizm z niepotrzebnych drożdży,
                                    pasożytów, grzybów itp.POPROSTU DOSKONALE ZWALCZA WIRUSY< BAKTERIE I
                                    GRZYBY!!!

                                    To sa zestwy które aktualnie pije było ich już kilka...


                                    DROGA EMI56 moje dziecko jest na diecie i doskonale wiem co może a
                                    czego nie może jesc z czym jej organizm sobie radzi a co odrzuca.
                                    Nawet kąpie ją w lipie to doskonale wycisza ataki....
                                    Ale ty chyba nie masz pojecia co oznacza mieć chore dziecko które
                                    rozwjaja się odpowidnio do swojego wieku biegało skakało, mówiło a
                                    teraz ledwie chodzi a o mowie słuch zaginął. Nie wiesz jak to jest
                                    wyjść z dzieckiem do sklepu na zakupy i patrzeć jak ja złapie na
                                    srodku sklepu jak ludzie sie przygladają jak dzieci sie śmieją i co
                                    my wtedy czujemy niedośc że musze ja rozebrać i szybko podac wlewke
                                    to jeszce te gapiące się twarze ludzi. Ten widok mojej małej
                                    KOchanej kruszynki jak sie męczy jak bardzo płacze jak już się
                                    ocknie jak nie wie co się z nia dzieje. A ja nie moge jej pomóc
                                    tylko czekać ale no co??? na to aż ta potworna choroba całkowicie ja
                                    pochłonie. Ma skończone 3 latka a jest jakby dzieckiem 1,5 rocznym
                                    dobrze że stac mnie na rehabilitacje i poświęcam jej maximum czasu
                                    ale co będzie za kilka lat tego nie wiem więć nie oceniaj mnie bo
                                    ja sie staram jak mogę. Myślę że każdy kto ma chore dziecko próbuję
                                    wszytkiego. Ja tez tak robię taka moja rola a nikt nie powiniem
                                    oceniać matki która bardzo kocha swoje dziecko...:(((
                                      • andre_rumian Re: msze u uzdrowienie z Charyzmatykami 14.01.10, 18:11
                                        tommmy7861, wydaje mi się, że mylisz dwie różne rzeczy. Żeby zaufać
                                        Bogu, wcale nie trzeba iść na mszę. To są dwie różne sprawy. Jeżeli
                                        stać Cię na obiektywne spojrzenie w tej kwestii, to zauważysz
                                        rozbieżność tych dwóch wątków. Mam nadzieję, że nie naruszam Twoich
                                        uczuć religijnych, o co tak łatwo w naszym kraju. Pozdrawiam -
                                        Andrzej.
                                        • emi56 Re: msze u uzdrowienie z Charyzmatykami 14.01.10, 20:16
                                          Kam inia .Dziekuje ze mi odpisalas. Troche mnie nie zrozumialas,
                                          odebralas moj post jak ja bym Tobie zarzucala ze nie dbasz o
                                          dziecko. Prosze przeczytaj ten moj post jeszcze raz, ja w nim dalam
                                          tylko mysl na co zwrocic uwage, ja nie mam prawa leczyc Twojego
                                          dziecka.Napisalas mi co podawalas swojemu dziecku, wiesz ja widze
                                          to calkiem inaczej, zestaw ziol z duzej ilosci skladnikow , to
                                          potezna bomba dla watroby. Watroba musi te wszystkie skladmiki
                                          uporzadkowac, czyli rozlozyc po organizmie. Chory czlowiek ma
                                          zazwyczaj juz nadwyrezona slaba watrobe, I jezeli powstaja
                                          alergie ,to sygnal ze cos dzieje sie z watroba. Od lat czytam
                                          ksiazki Huldy Clark, zrobilam troche doswiadczen ktore ona w tych
                                          ksiazkach opisuje, dlatego ufam tym ksiazkom. To z tych ksiazek
                                          wiem ze w pieluchach jest aluminium i talium. Ze waciki ,patyczki
                                          do uczu , i inne produkty higieny zawieraja arszenik,to z jej
                                          ksiazek wiem ze w jedzeniach dla dzieci jest alkochol drzewny.I
                                          dzieki tym ksiazkom ucze sie jak omijac grozna chemie. Oczywiscie
                                          wszystkiego nie sposob ominac , ale staram sie. Mnustwo rzeczy nie
                                          kupuje i o dziwo zyje , a wydawalo by sie ze to nie mozliwe.
                                          Rozpisalam sie- wiec tylko napisze to co Ciebie interesuje a wiec
                                          padaczka . W jej ksiazce pisze ze zawsze sa przyczyna mikroskopowe
                                          pasozyty [askaris] co przez przypadek dostaly sie do mozgu,
                                          Opisane sa przypadki dzieci autystycznych, ze po wzieciu jej
                                          kuracji odrobaczajacej zaczynaja juz w krutkim czasie wypowiadac
                                          kilka slow. Pisze tez ze gdy po takiej kuracji zauwazymy poprawe to
                                          trzeba byc bardzo ostroznym zeby powtornie ni dochodzilo do
                                          zakazenia , Ascaris sa wszedzie, nosicielami sa czesto pies i kot,
                                          i one tez musza jednoczesnie brac te same trzy ziola. mleczne
                                          produkty musza byc gotowane, miesa dlugo gotowane, a jarzyny
                                          przynajmniej krutko spazone. Pisze tez ze walka z pasozytami trwa
                                          przecietnie dwa -trzy lata ,tyle potrzeba czasu zeby przetarte
                                          szlaki pasozytow zarosly i wtedy nie maja szybkiej szansy dostac
                                          sie do danego organu. Ogromna ilosc informacji jest w jej
                                          ksiazkach. Ludzie ogolnie sa przeciwni teori o pasozytach, jednak
                                          moj mikroskop mowi co innego. Dla wielu pasozytow nie ma roznicy
                                          miedzy ludzmi a zwierzeciem , wiec dlaczego psa odrobaczamy 2-3
                                          razy do roku a ludzi prawie wcale . Dlatego tez napisalam zebys
                                          porozmawiala z matkami ktore odrobaczaja swoje rodziny. Kuracja
                                          ziolowa Huldy Clark jest tez na internecie, choc ja mysle ze
                                          ksiazka to bezcenna rzecz , ni trzeba sie zastanawiac kto to pisze
                                          i czy mozna mu ufac. Pozdrawiam i zycze Twojemu dziecku powrotu do
                                          zdrowia Emi.
                                    • f.r.a.n.c Re: kam-i-nia 15.01.10, 00:45
                                      Kam-i-nia, Twoje rozgoryczenie jest uzasadnione i ciężko dawać Ci
                                      dobre rady jedynie z pozycji widza. Dlatego też nie będę pisał jak
                                      powinnaś dżwigać swoje doświadczenia, bo byłoby to nie na miejscu.
                                      Problemem jest choroba dziecka, zrozumie to ten, kto ma dzieci i wie
                                      jak są ważne.
                                      Pisząc jeszcze raz, nie chciałbym w żaden sposób naciskać, ale może
                                      jednak skorzystasz z mojej propozycji i przyjedziesz z dzieckiem na
                                      zabieg? Myślę, że warto spróbować. Czekam na odpowiedz tutaj, bądź
                                      na mailu f.r.a.n.c@gazeta.pl
                                      Jesli masz jakieś pytania, watpliwości to chętnie udzielę Ci
                                      odpowiedzi.
                                      Istnieje również możliwość przeprowadzenia zabiegów na odległość,
                                      ale indywidualna forma zabiegu jest znacznie korzystniejsza.
                                      Oczywiście nie czuj z mojej strony żadnego nacisku. Po prostu, po
                                      przeczytaniu Twojego ostatniego wpisu stwierdziłem, że (choć tego
                                      nie robię i nie lubię) jednak powinienem raz jeszcze zapytać. Tak
                                      trochę dla własnego sumienia, żebym później wiedział, że zrobiłem co
                                      do mnie należało. Pozdrawiam.
                                        • f.r.a.n.c Re: kam-i-nia 16.01.10, 17:38
                                          Przede wszystkim zabieg na odległość wymaga od terapeuty absolutnie
                                          najwyższej koncentracji. Zwykle ciężko komukolwiek utrzymać zerowe
                                          rozproszenie przez minutę, a w tym przypadku potrzeba kilkanaście
                                          lub kilkadziesiąt minut. Konieczne jest dołożenie technik
                                          wizualizacyjnych. Mimo podstawowego i prawdziwego zarazem założenia,
                                          iż dla energii nie ma znaczenia przestrzeń/odległość, w moim
                                          odczuciu jednak energia ulega rozproszeniu. Te bariery nie istnieją
                                          przy spotkaniach indywidualnych. Ja pracuję przez nałożenie dłoni i
                                          przekaz z odległości od kilku centymetrów do ok. 2 metrów (siedząc
                                          na przeciw siebie). Wówczas rozproszenie mojej uwagi i energii jest
                                          niemal równe zeru. Lepszy efekt pracy bezpośredniej to w głównej
                                          mierze wynik własnych obserwacji. Odczucia pacjentów podczas zabiegu
                                          są bardziej wyraźne, a i proces powrotu do zdrowia szybszy.
                                          Może są bioterapeuci potrafiący zadziałać jednakowo dobrze w obu
                                          przypadkach? Może to tylko moje doświadczenia i odczucia? Tego nie
                                          wiem. Osobiście preferuję wizyty w gabinecie. Pozdrawiam.
                                    • 1witoldc Re: andre_rumian 01.02.10, 16:55
                                      kam-i-nia napisała:

                                      > WITAM!!!
                                      >
                                      > Wiem, że masz rację ale uwierz ja juz próbuję wszystkiego...
                                      >
                                      > A co do oczyszczania oraganizmu z róznych toksyn to u mnie jest to
                                      > na porzadku dzięnnym moje dziecko codzinnie pije zioła od kwietnia
                                      > zeszłego roku to zaraz bedzie rok i poprawy specjalnie nie ma. Jedy
                                      > plus tych wszystkich witamin jest taki, że wzmicniłam jej organizm
                                      i
                                      > bardzo rzadko łapie infekcje a jak juz cos ją dopadnie to na
                                      > dosłownie chwilkę.
                                      >
                                      > Bierze: Inulinę, tianinę, ryboflawin, aloes, dziewanne,pektynę,
                                      > czarna porzeczkę, nagietek, rumianek, żeń-szeń, rutę, czosnek
                                      > niedźwiedzi, melisę, lawędę oraz wit. B6, B12, Wit. C i inne
                                      > witaminy oraz makro i mikro elementy. To jest jeden zestaw.
                                      > Przyswajanie makro i mikroelementów, zmniejsza proces starzenia sie
                                      > komórek, zmniejsza poziom cholesterolu we krwi oraz ma maxymalną
                                      > elimnację toksyn i metali ciężkich z przewodu pokarmowego.
                                      > Zaburzenia proporcji stężenia cholesterolu w osoczu krwi oraz
                                      > podwyższony poziom lipidów po kuracjach antybiotykowych dla
                                      > odbudowania własciwej flory bakteryjnej w jelitach i niedoborze
                                      > witamin. Inulina wspomaga rozwój pożytecznych bakterii jelitowych.
                                      A
                                      > zawarte w składzie pektyny wiążą również meetale ciękie i związki
                                      > toksyczne spozywane wraz z pokarmem lub wytwarzane w procesie
                                      > trawienia przez szkodliwe mikroorganizmy. Pomaga w zaburzeniach
                                      > neurologicznych i przy niedokrwieniu kory mózgowej (złe ciśnienie w
                                      > mózgy), i co dla mnie najistotniejsze pomaga w epilesji. Ponieważ
                                      > nie zawiera żadnych alkoholi ani eterów.
                                      >
                                      > Drugi zetaw: Ziele i korzeń pokrzywy, owoce róży dzikiej, bukowica,
                                      > czosnek niedźwiedzi, rukiew wodna, hibiskus, owoce rokitnika, mieta
                                      > pieprzowa, dziewanna wielokwiatowa, kora cynamonowa, cebula,
                                      > lukrecja gładka, macierzanka piaskowa, mirra, bursztyn, szałwia,
                                      > malina, tymianek, babka lancetowata, miód spadziowy.
                                      > Wspomaga atywnie system odpornościowy i wzmacnia funkcje całego
                                      > organizmu. Likwiduje i zmniejsza skutki alergii. Zwiekszając
                                      > odporność, zmniejszamy podatność na przeziębienia, katary,
                                      zapalenia
                                      > błon śluzowych, zaburzenia astmatyczne, zapalenia zatok oskrzeli i
                                      > płuc. Zapobiega degeneracji komórek, uzupełnia niedobory witamin i
                                      > mikroelementów, co podnosi wydajność organizmu i oktywnie go
                                      > wzmacnia, dlatego doskonale uzupełnia braki po antybiotykach i
                                      > sterydach. I to pozwala na lżejsze przechodzenie dolegliwości
                                      > pumologicznych oczyszcza organizm z niepotrzebnych drożdży,
                                      > pasożytów, grzybów itp.POPROSTU DOSKONALE ZWALCZA WIRUSY< BAKTERIE
                                      I
                                      > GRZYBY!!!
                                      >
                                      > To sa zestwy które aktualnie pije było ich już kilka...
                                      >
                                      >
                                      > DROGA EMI56 moje dziecko jest na diecie i doskonale wiem co może a
                                      > czego nie może jesc z czym jej organizm sobie radzi a co odrzuca.
                                      > Nawet kąpie ją w lipie to doskonale wycisza ataki....
                                      > Ale ty chyba nie masz pojecia co oznacza mieć chore dziecko które
                                      > rozwjaja się odpowidnio do swojego wieku biegało skakało, mówiło a
                                      > teraz ledwie chodzi a o mowie słuch zaginął. Nie wiesz jak to jest
                                      > wyjść z dzieckiem do sklepu na zakupy i patrzeć jak ja złapie na
                                      > srodku sklepu jak ludzie sie przygladają jak dzieci sie śmieją i co
                                      > my wtedy czujemy niedośc że musze ja rozebrać i szybko podac wlewke
                                      > to jeszce te gapiące się twarze ludzi. Ten widok mojej małej
                                      > KOchanej kruszynki jak sie męczy jak bardzo płacze jak już się
                                      > ocknie jak nie wie co się z nia dzieje. A ja nie moge jej pomóc
                                      > tylko czekać ale no co??? na to aż ta potworna choroba całkowicie
                                      ja
                                      > pochłonie. Ma skończone 3 latka a jest jakby dzieckiem 1,5 rocznym
                                      > dobrze że stac mnie na rehabilitacje i poświęcam jej maximum czasu
                                      > ale co będzie za kilka lat tego nie wiem więć nie oceniaj mnie bo
                                      > ja sie staram jak mogę. Myślę że każdy kto ma chore dziecko próbuję
                                      > wszytkiego. Ja tez tak robię taka moja rola a nikt nie powiniem
                                      > oceniać matki która bardzo kocha swoje dziecko...:(((

                                      Witam Problemy z kręgosłupem są odpowiedzialne za większą część
                                      schorzeń na jakie cierpimy! Kręgosłup odpowiada za: - system nerwowy
                                      – przepływ krwi i bioenergii.Każdy z kręgów kręgosłupa ma
                                      przyporządkowany obszar oddziaływania na poszczególne narządy
                                      w organizmie. Połączony rdzeniem kręgowym z mózgiem dowodzi
                                      pozostałymi układami organizmu.Za epilepsję (padaczkę)odpowiada
                                      pierwszy kręg kręgosłupa szyjnego C-1 w przypadku Twojej córeczki
                                      przyczyną może być: zablokowany staw biodrowo-krzyżowy powodujący
                                      pochylenie miednicy o raz boczne skrzywienie kręgosłupa skoliozę w
                                      wyniku której największy ucisk jet na kręg C-1. W tym wieku
                                      skrzywienie kręgosłupa jest mało widoczne, ale w bardzo prosty sposób
                                      możesz sama sprawdzić zablokowany staw biodrowo-krzyżowy. Połóż
                                      córeczkę na stole, pozycja na brzuchu, stopy wystają około 10 cm poza
                                      stół,rękę przyłóż na palce obydwu stóp, podciągnij lekko do przodu,
                                      porównaj pięty, jeżeli pięty nie są równo świadczy to o tym że
                                      występują opisane dysfunkcje. Jak sprawdzisz to odpisz tu lub
                                      na e-mail kreg@kreg.pl Dowiesz się jak mogę pomóc Twojej córeczce,
                                      pozdrawiam Witold Chyłek Terapia Manualna Rzeszów.
                            • kingusia_1301 Re: do f.r.a.n.c.a 07.12.10, 15:54
                              Witam

                              Jestem mamą 3-letniej dziewczynki chorej na padaczkę. Szukam pomocy wszędzie gdzie się da. I właśnie znalazłam na forum kontakt do pana. Byliśmy już z córką u różnych specjalistów i bez skutków. Córka ma częste napady, w zasadzie codziennie. Leki nie pomagają. Do tego jest opózniona w rozwoju.Nie chodzi i nie mówi. Może Pan będzie w stanie nam pomóc. Jestesmy z Warszawy i do Wrocławia mamy "kawał drogi". Czy Pan przyjmuje tylko we Wrocławiu?
                              Proszę również o aktualny adres e-mail, podany niestety jest nieaktywny.

                              Pozdrawiam
    • mag401 Re: Czy jest możliwe wyleczyć z Padaczki? 22.01.10, 10:05
      Witam Cichocki Warszawa.

      Jeśli zaproponowane metody nie pomogą proponuję użyć lek
      homeopatyczny.
      Te leki nie są w konflikcie z tradycyjnym leczeniem!
      ai24.pl
      DR. RECKEWEG
      R33 Krople przeciwpadaczkowe 22ml

      Przypuszczam, że dawka dzienna 3 x dziennie po 5 kropli
      z odrobiną letniej wody przed jedzeniem będzie wystarczająca.
      Lek można powtarzać.
      Podałem tą aptekę bo może mieć kłopoty z dostaniem w innych
      aptekach. Ostatnio jest prowadzona nagonka pzeciw tym leka
      a plują ci co się NIE ZNAJĄ!
      Nie jestem lekarzem ale ziołami , lekami homeopatycznymi
      posługuję długie lata.
      Ponadto powinien dziecko obejrzeć dobry specjalista
      od kręgosłupa / nie musi być lekarz / niech sprawdzi
      KRĘGI SZYJNE!
      Pozdrawiam
      Cichocki
      22.01.2010r.
    • a54 Re: Czy jest możliwe wyleczyć z Padaczki? 07.12.10, 09:43
      Kiedyś oglądałem amerykański film. Jest podobno jakaś metoda polegająca głównie na specyficznej diecie. Ta metoda nie była akceptowana przez oficjalną medycynę.

      Na filmie zdesperowana matka na własne żądanie i ryzyko wzięła ze szpitala dziecko, którego choroba była tak bardzo zaawansowana, że nawet transport do miejsca, gdzie leczono tą inną metodą stanowił bardzo duże zagrożenie dla życia dziecka.

      Podobno film miał być oparty na autentycznych wydarzeniach, dziecko wróciło do normalnego życia i od czasu leczenia tą metodą nie miało ataków.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka