Dodaj do ulubionych

rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy?

02.09.06, 15:32
Czy możecie mi wyjaśnić w jaki sposób dokładnie dziedziczy się rodzinne
obciążenie/ryzyko do zachorowania na raka. Czy np. jeżeli jestem mężczyzną, a
moja babcia (matka mojej mamy) zmarła na raka mózgu, to w takiej sytuacji ja
również należę do grupy podwyższonego ryzyka? dziękuję za wyjasnienie
Obserwuj wątek
    • monisia73 Re: rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy 02.09.06, 20:13
      Najnowsze odkrycia, ignorowane przez medycyne oficjalna, pokazuja, że wszystkie
      raki to choroby grzybicze. Dlatego jesli ktos w rodzinie chorowal na raka, to
      ty tez mozesz zachorowac zarazajac sie rakiem. Jesli z babcia sie nie
      kontaktowales, to ryzyko zachorowania jest mniejsze, choc rak mogl sie
      przezniesc na jej rzeczach.
    • haszek3 Re: rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy 03.09.06, 00:25

      Rakiem nie mozna sie zarazic,choc jest rzeczywiscie choroba ktora wywoluja
      grzyby.Jesli jestes mocno zagrzybiony,a np.po babci Twoim najslabszym w
      organizmie miejscem jest mozg,to jesli nowotwor zdecuduje sie rozwinac w Twoim
      organizmie,to moze to zrobic wlasnie tam.Tak wiec nie ma problemow z opieka nad
      chorym,przytulaniem,myciem itp.Dieta nisko weglowodanowa,duze dawki wit.C i
      profilaktyka krzemowa w olbrzymim zakresie likwiduja ryzyko
      zachorowania...Pozdrawiam...
        • rkkrakow Re: rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy 03.09.06, 21:00
          powyzsze wypowiedzi sa tak bezsensowne ze mam nadzieje ze autor watku zdecyduje
          sie przeniesc na inne forum. a tak nawiasme mowiac rak mozgu na ogol nie jest
          zwiazany z gentyka, poza tym najczesciej takie geny dziedziczy sie w linii
          damskiej. Jednym słowem uwazem ze nie jestes w grupie ryzyka, przy czym
          oczywiscie nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, wiem dodatkowo ze nowotwor
          zlosliwy mozgu (chyba o tym piszesz?) jest na tyle rzadkim przypadkiem ze nawet
          obciazony gentycznie mialbys wieksze szanse zginac w wypadku samochodowym. wiec
          nie martw sie i zyj dlugo i szczesliwie!!
          • muckinfagic Re: rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy 04.09.06, 15:24
            Szanowny rkkrakow,
            Mam zatem pytanie,skoro twierdzisz, że opinie o "grzybicznym" pochodzeniu raka
            są przesadzone, to skąd ludzie je biorą. Wiem, że istniej ogromna dyskrepacja w
            opiniach między zwolennikami medycyny tradycyjnej a zwolennikami medycyny
            naturalnej, a prawda pewnie leży - jak zwykle - gdzieś po środku. Jest choć w
            najmniejszym stopniu uzasadnione stawianie tezy, że nowotwór to grzyb (tak w
            uproszczeniu).
            Czekam na wasze opinie, szczególnie osób, które stwierdziły, iż nowotwór to
            grzyb. Są jakieś potwierdzone badania na ten temat, które można przeczytać?
            • monisia73 Re: rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy 04.09.06, 21:03
              muckinfagic napisała:

              > Czekam na wasze opinie, szczególnie osób, które stwierdziły, iż nowotwór to
              > grzyb. Są jakieś potwierdzone badania na ten temat, które można przeczytać?

              Badania to wymysł medycyny oficjalnej, za pomocą których niby udowadnia ona
              nieskuteczność medycyny naturalnej. Medycyna naturalna opiera się na
              skuteczności proponowanych metod, gwarantowanej przez tysiącletnie
              doświadczenia tej medycyny.

              Tu jest opis badań, które każdy może sobie w domu powtózyć:
              "Wycięte i pobrane jałowo guzy nowotworowe umieszczone w słojach, poza
              organizmem człowieka powiększały się, a wraz z upływem czasu wyrastały liczne
              nitki pleśni, które następnie zarodnikowały. Otrzymane w ten sposób zarodniki
              pleśni przeszczepione na zwierzęta doświadczalne powodowały powstawanie i
              wzrost guzów nowotworowych.
              Na podstawie wyżej wymienionych badań dr Rybczyński stwierdził, że komórka
              nowotworowa nie jest patologicznie zmienioną komórką naszego organizmu, a jest
              to komórka pasożytnicza - grzybicza."
              www.onkolink-anry.pl/prawda.htm
              • agakoziorowska Re: rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy 04.09.06, 21:32
                ah to ten fragment z ktorego smialam sie ostatnio-jesli ktos go cytuje to znaczy
                ze nawet w podstawowce nie mial probowki w reku :):) Rybczynski i rybczynski,
                poczytajcie sobie o nim troszke to moze przestanie byc takim guru:) chociaz
                watpie-do niektorych fakty zwyczajnie nie docieraja...
                a i jeszcze pozwole sobie na maly cytat :"Badania to wymysł medycyny oficjalnej,
                za pomocą których niby udowadnia ona nieskuteczność medycyny naturalnej" .
                Kurcze a ja cale swoje zycie myslalam ze badnai sa po to zeby nie zyc w
                ciemnocie i nie skladac holdu bogom z pwodu zacmienia slonca..badani dowiodly ze
                ziemia jest okragla i bdania pozwolily na skonstruowanie komputerow..a teraz sie
                okazuje ze badani byly porwadzone tylko po to zeby medycyne naturalna obalic:):)

                a tak bardziej powaznie - jakie niby mamy przedstawic badania? udowadniajace ze
                rak nie jest choroba grybicza? to tak jakbym miala przedstawic badania
                udowadniajace ze dzieci nie biora sie z kapusty......

                • muckinfagic Re: rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy 05.09.06, 11:02
                  Raczej dowody na popracie tezy, że rak jest chorobą grzybiczną, a nie odwrotnie.
                  Po ostatniej lekturze, skłaniam się ku zdaniu, że nowotwór nie może być grzybem.
                  Ale jak już wspominałem, nie jestem ani lekarzem, ani nie znam się na medycynie.
                  Jest to jedyniem moje sdroworozsądkowe zdanie na ten temat.
                  pozdrawiam
                  • haszek3 Re: rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy 05.09.06, 20:09


                    Lubie te dysputy...Jest czy nie jest grzybem.Ja widzialem guzy nowotworowe po
                    operacji,sam zreszta kilka takich wycialem.U zwierzakow co prawda,ale w koncu
                    niczym sie nie roznia od ludzkich.I jesli nchodzi o "zwyczaje" nowotworow to
                    wszystko o czym pisal tak lekcewazony przez niektorych na tym forum dr
                    Rybczynski,jest prawda.Moze warto byloby wziac do reki takiego swiezo wyjetego z
                    ciala guza,obejrzec, a potem zabierac glos,Jestem empirykiem,tam gdzie to jest
                    mozliwe.Czsami zeby zrozumiec proste w swej genialnosci teorie,lepiej niekiedy
                    nie konczyc studiow ,bo tylko przaeszkadzaja.To ze czlowiek jest energia
                    swietlna,tez wydaje sie bzdura.Ze kazdy z nas wytwarza jemu tylko wlasciwa
                    amplitude drgan,ktora na poziomie juz kwantowym decyduje o naszym zyciu w
                    zdrowiu,czy chorobie,itd.itp.KOn jaki jest kazdy widzi,ale nie kazdy wie... A
                    Rybczynski widzial i praktyczna wiedze na ten temat
                    ,oraz formule leku przekazal potomnym.Dzieki temu dla mnie nowotwor stal sie
                    taka sama choroba jak kazda inna w tym sensie,ze do wyleczenia.Bez wielkich
                    pieniedzy i dodatkowych cierpien.Jesli jest jednak za pozno na cokolwiek
                    przynajmniej poprawia stan psychiczny chorego,bo nie znam przypadku,aby tak nie
                    bylo.Zreszta,czyz naprawde wazne sa te wszystkie akademicki dowody o wyzszosci
                    Bozego Narodzenia nad Wielkanoca? Czy czlowiek zanim wsiadzie do samolotu musi
                    koniecznie znac budowe samolotu,teorie lotow itp.? ON chce wiedziec czy ma
                    szanse i jaka doleciec do celu.Tak jest z chorymi na nowotwory.ONi chca miec
                    szanse na przezycie...Rybczynskiego teoria jest klarowna,a to ze sie kloci z
                    oficjana medycyna tylko dobrze o niej swiadczy.Najwazniejsze ze preparat na niej
                    oparty daje nadzieje...Pozdrawiam...
                    • agakoziorowska Re: rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy 05.09.06, 21:47
                      człowieku w zyciu nowotworu nie miałeś w reku bo bys takich głupot nie pisal.
                      Nie chodzi o kłotnie w stylu wyzszosc wielkanocy nad bozym narodzeniem czy inne
                      takie bzdurki- tu , zrozum w swojej ogromnej naiwnosci , chodzi o ludzkie
                      zdrowie i zycie. jak ktos uwierzy ze mu leki przeciwgrzybicze (sic!) czy inne
                      cudowne preparaty w stylu reklamowanej przez ciebie anry pomogą, zamiast
                      wyciecia guza i naswietlan badz chemioterapii to to sie moze dopiero skonczyc
                      tragicznie, wiec pomysl trzy razy zanim cos takiego nastepny raz napiszesz.
                      Nadzieje chorym daje wsparcie i zrozumienie bliskich a nie szalencze gnanie od
                      cudotworcy do cudotworcy
                      • monisia73 Re: rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy 05.09.06, 22:04
                        agakoziorowska napisała:

                        > człowieku w zyciu nowotworu nie miałeś w reku bo bys takich głupot nie pisal.
                        > Nie chodzi o kłotnie w stylu wyzszosc wielkanocy nad bozym narodzeniem czy
                        inne
                        > jak ktos uwierzy ze mu leki przeciwgrzybicze (sic!) czy inne
                        > cudowne preparaty w stylu reklamowanej przez ciebie anry pomogą, zamiast
                        > wyciecia guza i naswietlan badz chemioterapii to to sie moze dopiero skonczyc
                        > tragicznie,

                        A ilu chorych "leczonych" przez medycyne oficjalna konczy tragicznie? Dopiero
                        medycyna naturalna daje im szanse przezycia. Dopiero sprawdzona przez wieki
                        urynoterapia czy leczenie jajem ratuje tych, na ktorych lekarze postawili juz
                        krzyzyk.
                      • haszek3 Re: rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy 05.09.06, 22:12


                        Dobrze ze glupota nie boli,bo inaczej zabraklo by dla Ciebie tabletek w calym
                        kaczolandzie.Nie znasz mnie i nie wiesz nic,wiec nie opowiadaj andronow.A poza
                        tym jesli nie widzisz roznicy miedzy Anry,a poospolitymi lekami
                        przeciwgrzybiczymi to dopiero jestes farmaceutyczna ignorantka.A przytulaniem i
                        dobrym slowem to mozesz dziecku niepowodzenia w szkole oslodzic,a nie wyleczyc
                        raka.I nie zabieraj glosu jesli chcesz tylko jatrzyc iwszystko krytykowac.A juz
                        tak fajnie bylo bez Ciebie na tym forum...Dla Ciebie bez pozdrowien...
                • annak.72 Re: rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy 15.02.07, 10:31
                  Ta agakoziorkowska to naprawdę zaczyna mnie wkurzać.!!!!!!
                  szanowna pani magister przez duże M. Jeśli jesteś taka mądra, taka wyuczona
                  to może załóż sobie swoje prywatne forum farmaceutyczne i dawaj porady tym
                  którzy naprawdę chcą wierzyć w medycynę tradycyjną. Na tym forum są zwolennicy
                  innych metod więc po co wtracasz swoje trzy grosze , nie udzielasz w ten
                  sposób żadnej pomocy. Nie potrafisz pomóc , doradzić jak wyleczyć jakąś
                  chorobę tylko wyśmiewasz i krytykujesz. Wniosek z tego,że jeszcze nie
                  chorowałaś i lekarze nie zdążyli zniszczyć ci życia. Jednak są tacy którzy
                  mają inne doświadczenia. Każdy jest dorosły i podejmuje swoje decyzje, nawet
                  jeśli nie są do końca słuszne. Nie wiesz czy kiedyś nie będziesz szukać pomocy
                  na takich forach jak to, więc się przymknij.

                  Odnośnie grzybiczego pochodzenia chorób nowotworowych: oglądałam w telewizji
                  wiele tragicznych sytuacji, gdzie całymi rodzinami ludzie chorują na raka i
                  dorośli i dzieci. Ludzie ci mieszkali w skrajnych warunkach, w pomieszczeniach
                  1- lub 2 pokojowych, gdzie suszyło się pranie, wszędzie była wilgoć i pleśń.
                  Skąd u wszystkich nowotwór? Wg mnie z tych ścian. A wg ciebie?

                  To tylko kilka przypadków. Inny - ludzie w dobrej sytuacji materialnej, ale na
                  obiad kurczaki, sałatki z sera, zapiekanki,pizza,ciasta, mnóstwo
                  niepotrzebnych węglowodanów itp. A skąd u nich nowotwór ? Wg mnie ze skażonego
                  jedzenia antybiotykiem z penicyliną.

                  Ponadto ludzie są leczeni antybiotykami i byli szczepieni penicyliną od
                  grużlicy w latach powojennych.Teraz rak zbiera żniwa.A będzie jeszcze
                  gorzej.Każde dziecko już w tej chiwili nosi piętno raka. I możesz się wymądrzać
                  w nieskończoność, a i tak każdy kto choć trochę pomyśli nie będzie ślepo ufał
                  lekarzom. Co lekarz proponuje:antybiotyk, a apteka chętnie sprzeda, to przecież
                  kasa. I dla was-farmaceutów i lekarzy tylko to się liczy - kasa.!!!!!

                  Możesz swoje mądrości rozsiewać na forach medycyny tradycyjnej. Naprawdę
                  niewiele wiesz, skoro sprzedajesz 50 rodzajó leków na grypę i żaden nie
                  pomaga szybciej wyzdrowieć.Wystarczyłoby tylko coś na zbicie temperatury i wit
                  c.Więc jak to nazwiesz?

                  A odnośnie badań- skąd wiesz że badania leków są przeprowadzane prawidłowo. Ja
                  słyszałam że odbywa się to różnie, nie zawsze zgodnie z prawem. Chodzi o to
                  żeby towar wpuścić na rynek, lekarzy zachęcić do wypisywania recept, a taka
                  pani mgr przez duże M!!!!! będzie sprzedawać. Bo większości specyfików
                  medycyny naturalnej nie kupi się w aptece, bo za mało można na tym zarobić
                  i jest to dla was nieopłacalne.


                  Bez poważania pani M!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                  Anna
    • angest Re: rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy 23.09.06, 01:47
      Niczego nie odziedziczysz.

      Zeby choroba dopadla cialo fizyczne, musi przejsc przez wszystkie warstwy pola
      aurycznego. Jak masz silne biopole (aure), to chocby wszyscy do okola chorowali
      na grype, ciebie ona nie dotknie. Tak samo jest z nowtworami. Aby wywolac
      nowotwor potrzebna jest przyczyna. Przyczyna jest zreguly: czeste przebywanie na
      silnej zyle wodnej, badz szlaku astralnym; opetanie (100% osob z nowowtworami ma
      na sobie byty astralne), klatwy a na koniec sa to obciazenia karmiczne. Nowotwor
      odpowiednio leczony jest do wyleczenia. Nie mozna odejsc od medycyny
      konwencjonalnej, ale nie nalezy sie skupiac tylko i wylacznie na niej. 1 na 10
      przypadkow nowotworow jest karmiczna, czyli niewiele da sie z nimi zrobic.
      Reszta jesli zostala odkryta w miare wczesnie, jest do calkowitego wyleczenia.

      Ciezko sie leczy osobe, jesli nowotwor ma juz przerzuty. Szanse sa zawsze, ale
      to wymaga ogromnej sily.

      Osoby ktore maja nowotwory powinny:
      - sprawdzic sie pod katem opetania
      - skorzystac ze sprawdzonego sposobu na odtrucie organizmu (moze byc glodowka +
      lewatywa)
      - skorzystac z nakrecania wahadlami oraz przekazu energoterapii
      - zdiagnozowac leki u osoby ktora potrafi sprawdzic zgodnosc danych lekow z
      organizmem osoby. Niektore leki sie wykluczaja, a inne sa dla jednego bardzo
      pomocne, a dla innego mniej lub wcale. Leki ktore powinno sie zazywac, maja
      zgodnosc minimum 8, w skali do 10.
      - wzmacniac i oczyszczac biopole (odpowiednie kapiele)

      Kazdy przypadek jest indywidualny, ale jest to sprawdzony schemat, na
      zatrzymanie badz calkowite pozbycie sie nowotworu.

      PS. Bez twardej psychiki i wiary w wyzdrowienie, nie pomoze NIC.

      --
      zapraszam na reiki-usui.pl
        • angest Re: rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy 24.09.06, 01:43
          Wszystko zalezy od relacji danej osoby. Jesli od urodzenia, zawsze zyla zgodnie
          z dekalogiem, i dalej tak postepuje, to watpie zeby cokolwiek miala. Jesli
          natomiast czuje sie ta osoba dosc dziwnie, ma rozne napady lekow, podupada na
          zdrowiu itd. to warto sie sprawdzic, czy wszystko jest ok.

          Nie ma jednej konkretnej reguly na opetanie. Byty trzeba przyciagnac okreslonym
          zachowaniem, mowieniem, a niektorzy nawet mysleniem.

          Pozdrawiam. aNgest

          --
          zapraszam na reiki-usui.pl
              • iwona9911 snajper55 - ratuj !! 11.10.06, 13:39
                snajper55, gdzie jesteś, pomocy !!
                na forum zdrowie czasem Cię krytykowałam, ale po przeczytaniu powyższych bzdur
                błagam o pomoc, bo mnie zabrakło słów,
                niestety mam trochę wiedzy nt nowotworów, bo spędziłam z chorymi w hospicjum
                ponad 3 lata, i to co tu wypisuje m.in. angest co najmniej obraża tych bardzo
                cierpiących ludzi, grzyb, opętanie, brak mocnej wiary w wyleczenie, ludzie,
                trzymajcie mnie !!
                a wracając do tematu głównego to czytając książki nt raka mózgu, natrafiłam na
                wzmiankę, że niektóre rodzaje guzów mogą być dziedziczone w linii żeńskiej, nie
                przypomnę sobie teraz tytułu książki, ale pamiętam to dokładnie, bo niestety
                mnie to też dotyczy
                • monisia73 Re: snajper55 - ratuj !! 11.10.06, 18:10
                  Takie wynaturzone osobniki jak snajper55 nie maja na szczescie juz prawa pisac
                  na tym forum. Prosze administracje o skasowanie jeszcze takich czlonkow lobby
                  lekarskiego jak agakoziorowska, rkkrakow a takze iwona9911.
      • iwona9911 Re: ciekawy artykuł 12.10.06, 09:47
        trafiłam na to forum z racji zainteresowań medycyną chińską, o kt. skuteczności
        jestem głęboko przekonana,
        lekarzy nie znoszę może tak samo jak Wy ze względu na tragiczne doświadczenia w
        moim życiu,
        natomiast to co tu wczoraj przeczytałam w tym wątku oraz o medycynie naturalnej
        po prostu mnie przeraża oraz przede wszytskim OBURZA- ze względu na pamięc o
        tych wszystkich chorych, których spotkałam w hospicjum,
        a jedyne rozsądne głosy należa właśnie do tych, kt. proponujesz stąd wyrzucić,
        inaczej to forum zamieni się w targowisko ciemnoty i opętania ( wiem, że aga to
        lekarz )
            • annak.72 Re: ciekawy artykuł 15.02.07, 10:53
              • Re: rak-obciążenie rodzinne-jak to się dziedziczy
              karol.walc 05.09.06, 23:45 + odpowiedz


              haszek3 napisał:

              > jesli nie widzisz roznicy miedzy Anry,a poospolitymi lekami
              > przeciwgrzybiczymi to dopiero jestes farmaceutyczna ignorantka.

              Oczywiście, że nie mozna porównywać Anry z lekami przeciwgrzybiczymi. Te leki
              są lekarstwami, które leczą grzybicze choroby. Natomiast Anry to kolejny z
              długiej serii preparatów, których jedynym zadaniem jest wyciągnięcie kasy od
              naiwnych chorych.
            • unhappy Re: ciekawy artykuł 27.02.07, 11:14
              marynia37 napisała:

              > Jak leczyć raka są opisane różne przypadki na www.pozytywnewibracje.com.pl Nie
              > można podważać tego co piszą tam żywi "ochotnicze króliki doświadczalne".

              NIe, nie można z jednym małym wyjątkiem - są to bzdury wyssane z palca.
              • darz_bor Re: ciekawy artykuł 27.02.07, 15:34
                unhappy napisał:

                > marynia37 napisała:

                > > Jak leczyć raka są opisane różne przypadki na www.pozytywnewibracje.com.p
                > l Nie> > można podważać tego co piszą tam żywi "ochotnicze króliki doświadczalne".

                > NIe, nie można z jednym małym wyjątkiem - są to bzdury wyssane z palca.

                Moim zdaniem to bardzo delikatne okreslenie: bzdury.
                To jest niestety ewidentne oszustwo, obliczone na czerpanie korzysci
                materialnych od chorych np. na raka ludzi, ktorzy w swoim zdesperowaniu
                poszukuja cudownych metod na wyleczenie i tym samym uwierza w kazde klamstwo
                cynicznej hieny cmentarnej bez skrupulow.

                Ciekawe na tej stronce jest zdanie ktore zamiescila ta hiena, aby sie
                zaasekurowac przed ewentualnymi zarzutami:

                "Nie jestem lekarzem, więc JA PAŃSTWA NIE LECZĘ! Ale wykorzystuje wiedzę,
                doradzam Państwu, w jaki sposób odżywiania jest w danych schorzeniach
                najbardziej korzystny, jak poszukiwać zdrowej żywności, jak można skutecznie
                oczyścić organizm z toksyn, prostymi, tanim..."

                ...itp ble, ble, ble..:)


                Proponuje do tego tekstu uzyc zamiast sforulowania "wykorzystuje wiedza",
                wprowadzic okreslenie "wykorzystuje niewiedza" i wtedy bedzie jeszcze bardziej
                "uczciwie":)

                Mysle, ze amatorzy tego "leczenia" i tak sie zjawia:)
                  • unhappy Re: ciekawy artykuł 07.03.07, 10:18
                    marynia37 napisała:

                    > "Leczenie",którego skutkiem jest wyleczenie jest lepsze (nieporównywalnie)niż
                    > leczenie/które nie prowadzi do wyleczenia.Bo jest tylko leczeniem objawów,a nie
                    >
                    > przyczyn.

                    Gdybyś wierzyła w to co właśnie napisałaś to nie pisałabyś bzdur o zapperze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka