Gość: Triss Merigold
IP: *.aster.pl / *.acn.pl
05.01.04, 22:39
A propos przyponiała mi się historyjka sprzed paru dni: koleżanka z LO,
kiedyś wyjątkowo rozrywkowa i rozmowna na ten temat (wszyscy zainteresowani i
nie zainteresowani wiedzieli z detalami co, z kim i kiedy), wyszła za mąż i
jest w ciąży. W damskim gronie na spotkaniu była nie do zniesienia,
moralizatorska, no niemalże dziewica i niepokalane poczęcie, zgorszona kwoka.
Każdą niezamężną lub niedzieciatą namawiała gorąco do macierzyństwa i związku
uświęconego w kościele. Wobec samotnych było to deko nietaktowne. Ponieważ
znamy się wszystkie jak łyse konie, jedna z dziewczyn powiedziała jej,
że "nie każdemu odpowiada tryb życia jak ty OBECNIE prowadzisz". Panna
wstała, powiedziała, że jest obrażana i poniżana po czym wyszła z płaczem.
Zostałyśmy ze szczękami na podłodze.
Morał: neofici są jednak straszni.