veve
10.09.09, 15:50
jestem lesbijką. fakt, trudno przypisać mnie do klasycznego wizerunku - jestem
raczej "dziewczyńska". lubię komedie romantyczne, Malibu z mlekiem; maseczki;
namiętnie biorę Onozis na piękne włosy i cerę, oraz bywam u kosmetyczki.
sympatyzuję z lobby biuściastych, mam długie, kręcone włosy, lubię makijaż i
"babskie" ciuchy. w związku z tym gdziekolwiek się nie ruszę podrywają mnie
faceci. a, że mam ten przywilej bycia po stronie, której to nie rusza,
fascynuje mnie, jak kobitki hetero mogą w ogóle to znieść. dlaczego tym
kolesiom się wydaje, że, jak sami mówią "taka piękna dziewczyna" chciałaby
spędzać z nim czas? faza "dowartościowania" przez męski podryw skończyła mi
się dawno temu, teraz jest to tylko męczące. należę do osób uprzejmych, więc
nikogo staram się nie obrażać, ale czasem trudno, naprawdę trudno. czy
mężczyźni naprawdę mają tak kiepskie zdanie o kobietach, że wydaje im się, że
kupią je za drinka czy tani komplement? nie chcę oczywiście mówić o
"mężczyznach w ogóle", nie w tym rzecz, jest po prostu taki typ "podrywający"
i zastanawiam się jak radzicie sobie z czymś takim? przecież musi być jakiś
odzew, skoro oni nadal próbują....