Jak sobie poradzic z takim Piotrusiem Panem

06.01.04, 17:23
Jest w mojej rodzinie dziwna sytuacja. Pogłębiana wieloletnio chyba nie
bardzo rokuje dobrze na przyszłość. Ale trzeba niestety jakoś z nią
zawalczyć prędzej czy później. Miejmy nadzieje, ze nie prędzej, ale może…
Mój chrzestny, brat mojego taty, mieszka od zawsze w domku jednorodzinnym z
rodzicami. To znaczy teraz jedynie z matką. Ojciec umarł kilkanaście lat
temu. Mój ojciec wyprowadził się niedługo po studiach, wykupił mieszkanie,
założył rodzinę, zaczął studiować drugi kierunek studiów zaocznie,
jednocześnie pracując. O 4 lata młodszy brat został z rodzicami. Dziadek
ciężko chorował, w dniu ślubu moich rodziców miał silny atak choroby i
musiał pójść na operacje, później już był chory obłożnie, nigdy nie wrócił
do pewnego zdrowia.
Ale do rzeczy.
Otóż facet, o którym mówię ma teraz 52 lata. I zachowuje się jak
nieokrzesany dzieciak czy też raczej jak buntowniczy nastolatek, przy czym
bardzo toksycznie działa na swoją matkę i cała rodzinę. Nigdzie nie pracuje,
bo uważa, ze za bardzo nim pomiatają. Kiedy ciocia załatwiła mu prace w
magazynie <poprzednią – jeszcze za socjalizmu w stracił, kiedy zlikwidowano
firmę>, owszem pracował, ale marudził niemiłosiernie. Kiedy ze względu na
wykształcenie <magister inżynier> zaproponowano mu awans odmówił, bo
powiedział, ze nie chce być odpowiedzialnym. Więc niedługo po tym stracił
prace. I mimo wszelkiej pomocy z załatwianiem mu nowej, pisaniem podań o
prace itd. on nie zgodził się na podjęcie jakiejkolwiek pracy, bo to
odpowiedzialność. Poza tym musiałby wcześnie wstawać i nie miał by czasu na
swe hobby: rower, a przecież pieniądze i dom ma… I tu facet zaczął dziwaczeć
w monstrualnym tempie… proces przebiegał już wcześniej, ale znacznie
wolniej.
Stan na te chwilę jest taki, że facet siedzi w domu, nie pracuje, nawet nie
sprząta ani w inny sposób nie uczestniczy w życiu domu. Mieszka tylko z
babcią i terroryzuje ja psychicznie. Obraża się na wszystkich, którzy go
traktują normalnie, czyli obrażają się, gdy ich obraża, ni słucha, mówi im,
że są głupi itd. i krytykują go <no zbrodnia jakaś>. I wtedy idzie do swej
mamy i się skarży, zamiast sam załatwić sprawę. Do żadnego urzędu nie
pójdzie nic załatwić, bo nie lubi urzędów. Nie włoży na żądną uroczystość
garnituru, bo to jest sztywniackie, mieszczańskie itd. Raz włożył, jak go
siłą zaciągnęłam do sklepu i kazałam kupić i włożyć na ślub kuzynki
(przyznaje, że to była kwestia szantażu). Do fryzjera za mojej pamięci
poszedł raz. I potem i tak sam poprawił, co fryzjer zepsuł. Ubiera się jak
ostatni lump, przyjaźni ze złomiarzami, jeździ na rowerze takim stanie, że
jak mnie kiedyś dorwał na ulicy, to moja koleżanka myślała, ze jestem kimś w
rodzaju streetworkera. Wyjeżdżając oczywiście nie mówi kiedy wróci i gdzie
jedzie. Nie bierze ze sobą ani dokumentów, ani pieniędzy, ani komórki, bo
uważa, że mu ukradną. Prośby ni groźby nie skutkują.
Ponieważ np. nie lubi zapachu gotującej się zupy nie pozwala babci jej
gotować. A babcia nie ma siły już walczyć. Bo to przecież synek ukochany,
jak on o nią dba. Nie pozwoli też innym złego słowa mu powiedzieć, bo potem
on jej truje. A ona już ma ponad 80 lat i naprawdę nie ma już siły na niego.
I jej akurat się nie dziwie. My boimy się ruszyć sprawę, by jej nie
pogrążyć. Ale lada chwila czara goryczy może się przelać.
A do tego za kilka dni babcia ma mieć operacje. Nic nie wskazuje na zły jej
koniec, ale kto wie. Wtedy sytuacja chyba by nas przerosła. Cóż można zrobić
w tej sytuacji? Może ktoś z Was mógłby coś doradzić? Byłabym wdzięczna.

PS. To nie jest żadna prowokacja. To jest wołanie o pomoc.
PS2. Podobny watek założyłam na forum psychologia
    • Gość: Anton Takie przypadki znane są w literaturze... IP: *.acn.waw.pl 06.01.04, 17:32
      A, u sia, la, la, la - mam dwie lewe ręce
      A, u sia, la, la, la - nie mam pieniędzy
      A, u sia, la, la, la - nie mam ochoty
      A, u sia, la, la, la - wziąć się do roboty
      Zamiast pracować ja wolę leniuchować

      Mama i tato mówią mi: synu masz lat pięćdziesiąt trzy
      Najwyższy czas byś skończył szkołę, inaczej będziesz stary matołem
      Mnie mama i tata nic nie obchodzi, niech życie w szkole marnują młodzi

      A, u sia, la, la, la...

      Mama i tato są zmartwieni, że syn się jeszcze nie ożenił
      Że nie ma domu i samochodu, że się marnuje chłopak za młodu
      Ja na takie teksty przymykam oczy, wolę na miasto z kumplami skoczyć

      A, u sia, la, la, la...

      Mama i tato głowę mi trują, że już pół wieku mam nie pracując
      Że lat trzydzieści dają pieniądze, by zaspokoić synalka żądze
      Ja im współczuję i na nich nie krzyczę, przecież was kocham moi rodzice

      A, u sia, la, la, la...



      No, chociaż ten przynajmniej nie krzyczał na rodziców, więc rzeczywiście, nie
      jest najlepiej...
      • buenas.tardes Re: Takie przypadki znane są w literaturze... 06.01.04, 17:40
        on ma samochód. z tych hardcore'owych (dwudziestokilkuletnia zastawa z własnymmi wynalazkami technicznymi. nie radze wsiadac)

        żeby to było takie smieszne. ale to poważny problem, niestety...
        • Gość: AniaWarszawa Re: Takie przypadki znane są w literaturze... IP: *.acn.pl 06.01.04, 18:04
          Nie chciałabym Cię martwić jeszcze bardziej,bo widzę że przejmujesz się tą
          sytuacją.Ale wydaje mi się,że jest już za późno na zmianę.52-letni człowiek ma
          już dużą część życia za sobą,jest już dorosły,ma swoje
          przyzwyczajenia,nawyki,określony styl życia.Tak naprawdę część winy za to
          ponosi cała rodzina i najbliżsi.Bo przez wiele lat tolerowała jego
          zachowanie,co odebrane było jako akceptacja.Nikt wcześniej nie zwrócił
          stanowczo uwagi,nie nakazał szukać pracy,zająć się sobą.A twojemu wujkowi było
          w takim układzie dobrze i wygodnie.Miał dach nad głową,utrzymanie i żadnych
          obowiązków.Przez te lata przywykł do tego.Tak jak starszym trudno zmienić
          zdanie na wiele tematów,by wychowano ich bardzo konserwatywnie i postawa
          nas,młodych wydaje im się niewłaściwa tak twój wujek wiele lat wychowywał się i
          żył w takich warunkach i teraz nie każesz mu już żyć inaczej,od nowa.A babcią
          musicie opiekować się wszyscy,dbać by miała spokój i nie męczyła się.Mam
          nadzieję,że operacja się powiedzie.Trzymam mocno kciuki.
          • Gość: Anton No to na poważnie IP: *.acn.waw.pl 06.01.04, 18:22
            Wydaje mi się, że są tacy ludzie - nieudacznicy, różni popaprańcy, których
            ludzie produktywni chcąc nie chcąc muszą tolerować i nosić na własnym garbie.
            Wydaje mi się, że sytuacja jest beznadziejna, bo sam znam niejedną podobną.
            Najbardziej mi szkoda babci-starowinki. Zresztą, strzeż się!, bo po jej śmierci
            ciężar przejdzie na Ciebie, albo kogoś innego z rodziny. Głupio będzie odmówić
            pomocy staremu, bezradnemu człowiekowi.

            Przykro mi, ale nie mam dla Ciebie jakiejś szczególnej pociechy...
            • buenas.tardes Re: No to na poważnie 06.01.04, 22:24
              No wiec właśnie. Tylko czy należy mu pomagać utrzymując Go? Czy to na prawdę dobra pomoc? I dlaczego my? i jeszcze: czy źle bym zrobiła tej pomocy nie udzielajac? on doskonale wie co robi. Od lat cwiczy żerowanie na uczuciach. chciał kiedys, byśmy z nim zamieszkali i go utrzymywali (!). A on w zamain miał nam dać czesc swych obecnych oszczędnosci.
              • Gość: Anton Re: No to na poważnie IP: *.acn.waw.pl 07.01.04, 10:04
                Wybór masz cholernie trudny:
                1. utrzymywać go do końca życia i cierpieć katusze emocjonalne (pogarda dla
                niego i dla siebie, gniew, frustracja non stop),
                2. odmówić jakiejkolwiek pomocy i patrzeć jak się bliski jednak człowiek stacza
                i degeneruje.

                Teoretycznie możliwa jest jeszcze opcja trzecia, czyli że on się weźmie do
                roboty, a Ty będziesz udzielała tylko niezbędnej pomocy itd., no ale to by go
                musiał Duch Święty oświecić, a to nie zdarza się co dzień...

                Przykra sprawa, ale przed Tobą jeszcze morze problemów związanych ze spadkiem
                po babci (oby żyła wiecznie, ale raczej na to nie licz). Aż sam się boję pisać
                o problemach, które wynikają z tego, że prawnie należy się wujkowi tylko ułamek
                (o ile w ogóle) mieszkania, które ma za swoje.
                • buenas.tardes Re: No to na poważnie 07.01.04, 10:47
                  prawnie do wujka należałoby pół domu. mój ojciec nie da swej połowy bratu, bo sądzi, że doprowadziłby on dom do ruiny ( i ja akurat w to nie wątpię). Wstepnie liczymy nato, ze zgodzi się na odkupienie polowy domu swojej i kupienie mu za to kawalerki w blokach.
                  • Gość: Anton Re: No to na poważnie IP: *.acn.waw.pl 07.01.04, 11:05
                    No to trzymam kciuki, a i zdrowaśkę odmówię, na wszelki wypadek.
                    • buenas.tardes Re: No to na poważnie 07.01.04, 11:07
                      dzięki Anton.
    • Gość: autor Re: Jak sobie poradzic z takim Piotrusiem Panem IP: *.provider.pl 06.01.04, 18:47
      Każdy ma prawo życ jak chce, w miare nie krzywdząc innych.
      Skoro jego matka tolerowała go przez 53 lata, to taki był jej WYBÓR.
      Nikt jej do tego nie muszał, poza oczywiście opinią społeczną.
      To co robi, to jet sprawa, dlaczego chcecie go zmieniac?
      Kwestia:
      życ jak on bawiąc się zyciem lub
      jak wy, wciaz pracując, sprząttając itd.?

      On nie rozumie was, wy mie rozumiecie jego.

      Wy jego pewnie tez wkurzyacie,tak jak on wkurza was.

      A powodem tego listu, moze jest nie tyle chec zrozumienia, ale chec potępienia.
      Jakie macie prawo go sadzić lub potępiać?


      Moze boisz sie zwyczajnie ze bedziecie musili ie nim zajmowac?
      Otóż nie musicie.
      Pozwolcie ludziom nawet sie "zeszmacic" jesli tego chcą.
      • buenas.tardes Re: Jak sobie poradzic z takim Piotrusiem Panem 06.01.04, 22:17
        Gość portalu: autor napisał(a):


        > To co robi, to jet sprawa, dlaczego chcecie go zmieniac?
        Dopuki żyje kosztem innych nie jest to tylko jego sprawa.


        > Kwestia:
        > życ jak on bawiąc się zyciem lub
        > jak wy, wciaz pracując, sprząttając itd.?
        > On nie rozumie was, wy mie rozumiecie jego.
        > Wy jego pewnie tez wkurzyacie,tak jak on wkurza was.
        Owszem, tak też sądze. bawić się życiem oczywiscie moze ale nie wtedy, kiedy inni za to płacą. Tak uwazam.

        > A powodem tego listu, moze jest nie tyle chec zrozumienia, ale chec potępienia.
        widzisz, to nie jest takie proste...

        > Jakie macie prawo go sadzić lub potępiać?
        Takie samo jak każdy inny człowiek.

        > Moze boisz sie zwyczajnie ze bedziecie musili ie nim zajmowac?
        > Otóż nie musicie.
        > Pozwolcie ludziom nawet sie "zeszmacic" jesli tego chcą.
        I że się powtórzę: to nie jest takie proste. On już zresztą ma teorię co do tego, co będzie robił potem, kiedy babci zabraknie. Lepiej, że tego nie słyszałes(as). Ale masz rację: boję się, że opieka nad nim spocznie na mnie. Bo babcia o to poprosi. Ona tak jak wujek grają nieźle na uczuciach...
    • anahella Re: Jak sobie poradzic z takim Piotrusiem Panem 06.01.04, 19:01
      Nic nie mozesz zrobic. To jest dorosly mezczyzna.
      • Gość: AniaWarszawa Re: Jak sobie poradzic z takim Piotrusiem Panem IP: *.acn.pl 06.01.04, 22:25
        Jeśli Twój wujek przez tyle lat mieszkał z osobą,która jak mówisz gra na
        uczuciach innych osób - nie dziw się,że też postępuje w ten sposób.Wyrastał
        wśród takich zachowań,one są mu najlepiej znane i bliskie.Środowisko,w jakim
        żyjemy ma na nas ogromny wpływ.W myśl zasady "Kto z kim przestaje,takim się
        staje".
        • buenas.tardes Re: Jak sobie poradzic z takim Piotrusiem Panem 06.01.04, 22:32
          Ależ ja się nie dziwię. Raczej martwię i główkuje dobrych parę lat co z tym zrobić. wychodzi na to, że właściwie nie wiadomo. Mam pytanie: czy wg was powinnam mu pomagac finansowo po śmierci babci?
          • kini Re: Jak sobie poradzic z takim Piotrusiem Panem 07.01.04, 08:56
            > Mam pytanie: czy wg was powinnam
            > mu pomagac finansowo po śmierci babci?

            NIGDY W ŻYCIU.
    • drakulina Re: Jak sobie poradzic z takim Piotrusiem Panem 06.01.04, 22:33
      a jaka jest definicja Piotrusia Pana?
      • buenas.tardes Re: Jak sobie poradzic z takim Piotrusiem Panem 06.01.04, 22:35
        nie mam definicji. ale to ktoś kto nie chce dorosnac. w przybliżeniu.
    • Gość: hedonista Re: Jak sobie poradzic z takim Piotrusiem Panem IP: *.acn.waw.pl 06.01.04, 22:44
      Buenas_tardes, uszanuj odmienność Twego wuja.Być może nie potrafił(by) się
      inaczej zrealizować, może pasuje do niego wizerunek wesołego dziwaka-szmaciarza
      jeżdżącego po śniegu na rachitycznym rowerze.Chyba lepiej, żeby miał jakąś
      pasję,zajmował się rowerem niż wystawał pod monopolowym z jabolem w ręku
      (chociaż nie wiem, wspominałaś coś o złomiarzach, mam nadzieję, że przynajmniej
      żurów nie pije).
      Na prawdę nie każdy chce być krawaciarzem zapieprzającym rano do pracki,
      który daje się ciągać po urzędach, nie każdemu taki styl życia pasuje.
      Może nie okazujecie mu wystarczającego zrozumienia i dlatego się na Was
      obraża?
      Czy rzeczywiście jest dla Was takim ciężarem?Czy ciągnie nie wiadomo ile kasy
      na imprezy,panienki(:-))itp. i narzeka, że ciągle mu mało?Czy ma dzieci, które
      musicie Wy utrzymywać?Bo z tego co piszesz wynika, że żyje raczej
      skromnie,chodzi w łachmanach i jeździ zdezolowanym rowerem.
      Czy jesteś pewna, że znasz wszystkie czynniki leżące u podłoża jego takiego a
      nie innego zachowania?Może przeżył kiedyś jakąś niespełnioną miłość, nie mógł
      się z tym pogodzić i zdziwaczał?
      Nie oceniam Twojego wuja bo go nie znam, ale być może przesadzasz z
      krytyką.Może spróbuj dostrzec w nim jakieś zalety?
      • Gość: AniaWarszawa Re: Jak sobie poradzic z takim Piotrusiem Panem IP: *.acn.pl 06.01.04, 22:49
        Ja bym pomagała.Pewnie czułabym gniew za sytuację i złość do siebie.Ale nie
        potrafiłabym kogoś z rodziny zostawić bez środków do życia.Taka już jestem i
        nie zmienię tego.Bo choćbym chciała udowodnić światu,że ktoś powinien zadbać o
        siebie sam,nie umiałabym patrzeć na jego nieszczęście i bezradność.
      • buenas.tardes Re: Jak sobie poradzic z takim Piotrusiem Panem 06.01.04, 22:59
        nie wiem, czy zna wszystkie przyczyny jego zachowania. moze nie. moze rzeczywisci sie niewłaściwie zakochał? nie wiem. facet nie beirze on nas kasy puki co. ale dlatego, ze babcia na razie zapewnia mu wikt iopierunek. Piszesz, ze może mu to pasuje, że nie każdy lubi wtyscig szczurów, yupies, itd. Ale na Boga, przeciez żeby funkcjonować jakotako choc w społeczeństwie trzeba wypełniać pewne obowiązki jak chocby wizyty w urzedach. Nawet bardzo skromnie się chowając trzeba miec jakieś dochody więc chyba i prace?! Co do dostrzegania zalet: pewne dostrzegam... ale to chyba nie wystarczy...
    • Gość: la Re: Jak sobie poradzic z takim Piotrusiem Panem IP: *.aster.pl / *.acn.pl 06.01.04, 23:01
      a ja znowu do tego watku(juz pisalam na psychologii)...wiesz jesli zgodzisz sie
      na to aby go wspierac bedziesz go miala na glowie do konca zycia, albo w wpenym
      momencie emocje ci puszcza i bedziesz miala do niego a przede wszystkim do
      siebie pretensje ze sie na to zgodzilas, u mnie w rodzinie moja mama -siostra
      wujka nie pomagala mu, choc nacisk na nia wywierala cala rodzina, byl caly
      wachlarz szantazu emocjonalnego( od ewentualnej smierci mamy, wujka itp) ale
      kazdy jest sam odpowiedzialny za swoje zycie i nie musisz sie nim opiekowac
      zalezy od ciebie co wybierzesz.zycze ci duzo spokoju.
      • buenas.tardes Re: Jak sobie poradzic z takim Piotrusiem Panem 06.01.04, 23:15
        witaj la:) nie sądze, bym zgodziła się pomagać mu finansowo tudziez mieszkaniowo, ponieważ uważam, ze w ten sposób wcale mu realnie nie pomogę. Ostatecznie gdybym chciała mić dziecko, to bym sobie je urodziła;)

        dziekuję za życzenia spokoju i wpisy.
        pozdrwiam
        b.t
    • pajdeczka To jest a propos mojego wczorajszego wątku... 07.01.04, 10:33
      ..pt. "polisz men". Polski mężczyzna to właśnie taki Piotruś Pan. W rodzinie
      mojej matki jest takich kilku, ale w rodzinie mojego męża to już doprawdy
      przesada! Tam faceci są w ogóle pokręceni przez nadopiekuńczość swoich matek.
      Pół biedy, kiedy taki nie założy rodziny, ale , niestety, cecha piotrusiaowa,
      miast odstręczać potencjalne kandydatki na żona, działa na nie jak magnes. A
      potem się żalą na swój los.
      Żona Piotrusia Pana, bez dalszych rokowań na poprawę.
    • Gość: seb Nie pojmuję!!!! IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.04, 10:44
      Nie pojmuję czemu Cię obchodzi cudze życie w stopniu, w ktorym absolutnie cie
      obchodzic nie powinno!! Facet ma 52 lata i swoje przeżył i wątpię aby mial
      zmieniac się pod wplywem Twoich zaleceń. Zyje dziwnie? No i co z tego wielu
      ludzi zyje dziwnie. Zabil, kogos, zgwalcil, okradl? Nie! To co cie obchodzi jak
      zyje? Czemu wkladasz nos w nie swoje sprawy? Bo chcesz pomoc jego mamie? Ale to
      tylko Tobie sie wydaje, ze ona potrzebuje pomocy. Ja myślę, ze ona zadnej
      pomocy nie potrzebuje. Facet jest dziwny, ale ma do tego prawo, bo ma z czego
      się utrzymać. Nie zauważylem, aby kogos szczegolnie krzywdzil swoją dziwnością.
      Natomiast Twoja postawa to dla mnie skandal. List jest najzwyklejszą żenadą -
      patrzcie, jaka jestem poczciwa i mądra, a on nic a nic nie chce sluchac. Jedź
      do Korei Północnej tam się wyżyjesz, aktywistko.

      seb
      • buenas.tardes Re: Nie pojmuję!!!! 07.01.04, 10:54
        hahaha, no pięknie. róznie o sobie byślałam, ale na pewno nie jako o aktywistce.

        Znów się powtórze: gdyby zycie mojego wujka nie miałao mi spaść na głowę w zwiazku z przyszła nad nim opieką, to pewnie miałabym je głeboko... ale rzeczywistosć wyglada niestety tak, że zwali mi sie facet na głowę jako problem i to wąłściwie nie do rozwiazania.

        > Facet jest dziwny, ale ma do tego prawo, bo ma z czego
        > się utrzymać.
        nie umiesz czytać?? nie ma. jego utrzymanie zależy od dobrej woli innych ludzi. on nie ma dochodów!!

        > Nie zauważylem, aby kogos szczegolnie krzywdzil swoją dziwnością.
        A ja owszem, zauwazyłam.

        rada na przyszłosć: czytaj dokładnie.
    • gidanka do autorki 07.01.04, 11:46
      ja doskonale Cie rozumiem. W zyciu nie mozemy robic czego chcemy - sa obowiazki
      itd. Facet moglby robic sobie co chce, ale pod warunkiem ze jego wybor nie
      obciaza innych.

      NIe znajdziesz tutaj niestety zrozumienia, ale duzo moralizowania. Niech kazda
      osoba tutaj potepiajaca Cie znajdzie sie w Twojej sytuacji i nagle zmieni
      zdanie i bedzie myslec jak Ty.
      Zapewniam Cie.
      • buenas.tardes Re: do autorki 07.01.04, 18:06
        dzięki:)
Pełna wersja