Gość: matron
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
06.01.04, 19:21
Sama nie wiem czy to szowinizm, czy zwykła zazdrość...
Moj facet postanowil kupic mi rower. Chwala mu za to bo stary ma
amortyzalor , a raczej juz go nie ma i na stawach barkowych mi sie odbija
jazda na nim. Caałkiem przypadkiem natknąliśmy sie na cacko zawodnicze,
prawie nieużywane za 40% wartości- ktoś na gwałt potrzebował pieniędzy i
musiał sprzedać. Radość moja była WIELKA BO ROWEREK JAK NA MNIE ZROBIONY..
Ech. Ale nie ma łatwo. Przecież nie mogę dostać roweru co jest tysiąc razy
lepszy od tego , na którym pomyka mój ukochany. Mój miły postanowił więć , że
odda mi swój amortyzator, znaczy zamieni, tudzież również hamulce i już
kombinował co by można jeszcze. Jakież było jego zdziwienie gdy mu panowie z
salonu kólko na czole narysowali bo okazało się , że taka zamiana sensu nie
ma żadnego a z mojego nowego roweru do jego roweru można przełożyć
jedynie.... pedały. Do tej pory jest zły.
Najlepsze jest to, ze on jezdzi na calkiem porządnym sprzęcie do ścigania. Ja
mu tego roweru jakoś co prawda nie zazdrościłam mimo, że jak jeżdziliśmy po
świecie to mi barki wyłamywało na moim i dupa mnie strasznie bolała.
No a teraz bede mię taki sprzęcik...
I wiecie co... mam wyrzuty sumienia. W sumie nie wiem dlaczego bo mimo to,
ze on zzapłacił za rower to kasa moja...
może ze mną jest coś nie tak?
Marton