Dla odmiany..wasza njalepsza randka:)

12.09.09, 15:44
    • o-qrde.pl Re: Dla odmiany..wasza njalepsza randka:) 12.09.09, 15:55
      Bardzo jestem ciekawa...
    • soulshunter Re: Dla odmiany..wasza njalepsza randka:) 12.09.09, 16:37
      randka z pewna mloda dama zakonczylismy w lozku razem z nia i jej kolezanka. Taka jakby qmulacja ;)
      • nanai11 Re: Dla odmiany..wasza njalepsza randka:) 12.09.09, 16:44
        Moja najlepsza randka to były takie jedne z pierwszych, kiedy jeszcze sie nawet
        dobrze nie umiałam całowac, ale co to było za przeżycie jak mnie chwycił za
        rękę... Spacerowaliśmy kilometry, nie bolały nas nogi, czasem bywało nawet zimno
        ale kto się tam tym przejmował! Potem juz nic nie było takie samo.
        • blond_inka Re: Dla odmiany..wasza njalepsza randka:) 12.09.09, 19:43
          W grudniu ub.r. zaczęłam rozmawiać z Libańczykiem mieszkającym w
          Katarze. Rozmawialiśmy dużo i prawie codziennie, po jakimś czasie
          zaczął mnie zapraszać do Kataru:) Odpowiedziałam mu, że polecę do
          Kataru jak on najpierw przyleci do Polski lub do Berlina (mieszkam w
          Poznaniu). Obiecał, że przyleci. Oczywiście mu nie wierzyłam;)
          W lutym miałam egzaminy, więc ustaliliśmy, że przyleci w ostatnim
          tygodniu lutego. Dwa dni przed przylotem okazało się, że nie może,
          bo musi lecieć do KSA, obiecał przylecieć w następnym tygodniu. W
          następnym tygodniu okazało się, że jest chory... Wtedy już byłam
          pewna, że nie przyleci. W następnym tygodniu pokazał mi bilety na
          samolot do Berlina:) Przyleciał z Kataru na 24 godziny (bo nie
          dostał wolnego w pracy) do Berlina tylko po to, żeby się ze mną
          zobaczyć - wiem na pewno, bo odebrałam go z lotniska i zawiozłam na
          to lotnisko po 24 godzinach:) Oprócz tego, że oczywiście na żywo był
          równie fajny co online, to jeszcze poczułam się naprawdę super, że
          jemu aż tak zależało na tym żeby się ze mną spotkać, że przyleciał
          do Berlina na 24h...:) Spotykamy się oczywiście do dzisiaj:)
          • kasiaczek181987 Re: Dla odmiany..wasza njalepsza randka:) 13.09.09, 14:42
            hmm... myślę,że najlepsza randka to była ta jak pojechaliśmy samochodem , ja
            oczywiście nie wiedziałam gdzie. Jechaliśmy jakimiś leśnymi drogami, w takim
            pięknym lesie, potem nad jeziorem gdzie woda była prawie pod samą ulicą i miało
            się wrażenie że się jedzie po wodzie. Jak już się powoli orientowałam gdzie
            jedziemy chłopak powiedział,że do Malborka.Znając jego zamiłowanie do rycerzy,
            zamków itd to uwierzyłam. Dopiero potem zorientowałam się że kierunki prowadzą
            nad morze. Moje ukochane morze :))

            ale za taką mega super randkę uważam taką kiedy poszłam z chłopakiem poznanym na
            fotce spotkać się na rynek i zakochałam się od pierwszego wejrzenia :P
            Myślałam,że to niemożliwe. Jesteśmy ze sobą do dzisiaj :)
    • mareczekk77 Re: Dla odmiany..wasza njalepsza randka:) 13.09.09, 15:02
      Nigdy nie zapomnę jak moja ex była u mnie, super sexi ubrana i dała mi fajne
      prezenty na imieniny o których w ogóle nie pamiętałem nawet, a potem się
      kochaliśmy :)
      • hermina25 Re: Dla odmiany..wasza njalepsza randka:) 13.09.09, 17:00
        Mareczek,Ty żyjesz ;> ;)
    • ksiezna.de.rivendell Re: Dla odmiany..wasza njalepsza randka:) 13.09.09, 16:59
      Ja, on, góry, gorąca czekolada, zimno jak cholera, kominek, przemarznięte nogi,
      śmieszne skarpetki, gorąca kąpiel, ciepłe łóżko... Oczywiście, żeby nie było tak
      bajkowo, moje skarpetki w psa Pluto wyśmiał, potłukłam się na nartach, bo nie
      umiem jeździć, a zupełnie niechcący stworzyłam wrażenie odmienne i szampan w
      plecaku nam wylał.
    • tygrysio_misio Re: Dla odmiany..wasza njalepsza randka:) 13.09.09, 17:06
      raz widzilam moja milosc zyciowa 4 raz... za pierwszym razem tak
      mnie stuknelo, ze wyladowalismy w lozku... za drugim tez... dopiero
      przy 3 razie nie bylo sposobnosci... 4 raz byl wlasnie taki
      gowniarski z typu chodzenie razem gdzies tam, udawanie z rumiencem,
      ze sie jest opanowanym.. no i kabinowanie jak tu zblizyc sie...
      pamietam jak mi czesal wlosy i jak trzeslam sie wtedy z dreszczy ;]

      nie pamietam zeby tak mi kiedykolwiek odbilo na punkcie jakiegos
      faceta,zebym tracila panowanie nad soba
Inne wątki na temat:
Pełna wersja