Dodaj do ulubionych

przegrywam z 'piwem i kolegami"

14.09.09, 16:51
Facet woli spotkac sie z kolega na piwie niz ze mna...


czuje sie przegrana, bo ciagle na drugim miejscu, zwlaszcza ze teraz
jestem (dla niego) za granica z dala od przyjaciol. Wie, ze czuje
sie samotna, ale wybiera piwko/spotkanie z kolega...
ma ktos tak samo? Rada?
zakonczyc? Bo chyba to znak ze mu nie zalezy
Czy mozna sie tak wstydzic, ze wyjdzie sie na pantoflarza czy cos w
tym stylu, zeby nie bylo mozna odmowic koledze ktory proponuje piwo
Dodam - nie mam nic przeciwko kolegom i piwu w pubie, ale kiedy
facet od 4 tygodni pracuje ( albo tak mowi) od rana do 8-9 wieczorem
czyli praktycznie wszystkie wieczory spedzma sama, widzimy sie godz,
dwie idziemy spac i koniec dnia
w weekend to samo, a wsobote gdy konczy wczesniej nie wraca od razu
do domu, tylko idzie na piwo czyli wraca jeszcze 2 godz. pozniej
dom stal sie hotelem dla niego
Facet woli spotkac sie z kolega na piwie niz ze mna...


czuje sie przegrana, bo ciagle na drugim miejscu, zwlaszcza ze teraz
jestem (dla niego) za granica z dala od przyjaciol. Wie, ze czuje
sie samotna, ale wybiera piwko/spotkanie z kolega...
ma ktos tak samo? Rada?
zakonczyc? Bo chyba to znak ze mu nie zalezy
Czy mozna sie tak wstydzic, ze wyjdzie sie na pantoflarza czy cos w
tym stylu, zeby nie bylo mozna odmowic koledze ktory proponuje piwo
jeszcze raz powtorze nie mam nic przeciwko kolegom i piwu w pubie,
ale jesli na kilkadziesiat spotkan przy piwie tylko kilka bylo ze
mna to cos jest nie tak
mam racje?

Obserwuj wątek
    • abrakadabra-0 Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 14.09.09, 17:26
      Trudno powiedzieć, o czym to świadczy. Możliwe, że nie zależy mu na
      tobie na tyle, żeby zrezygnować ze sptokań z kolegami. Możliwe też,
      że po prostu ma taki charakter, jest towarzyski i potrzebuje spędzać
      czas z innymi ludźmi. Wszystko zależy od proporcji, tzn. czy więcej
      czasu spędza z kolegami, czy z Tobą. Z tego co piszesz, wynika, że
      częściej wybiera kolegów. Jedyna rada to szczera rozmowa z nim.
      Jeśli to nie pomoże i on nie zmieni swojego postępownia to pozostaje
      Ci albo to zaakceptować, albo się pożegnać...A w międzyczasie
      spróbuj zaprzyjaźnić się z kimś, znaleźć swoich znajomych, zajmij
      się sobą i nie czekaj stale na niego w domu.
      • gosciowa_14 Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 13.10.21, 22:10
        Cześć mam podobną sytuację i po półtora roku urzerania się i i stania się gderaczem powiedziałam "dość"on nie chciał się rozstac ale powiedzial że nie bd się podporządkowywał.Nigdy nie liczył się z moim zdaniem wśród kolegów usłyszałam nie raz że nie mam nic do gadania i zawsze wracałam do domu sama. Teraz nie chodzę już z nim do jego kolegów gdzie mieszkają po sąsiedzku i mówiłam mu że chce z nim coś robić gdzieś wyjść razem bo mamy 4 dni wolne razem ale nie widzę żeby spędzał ze mną czas z przyjemnością siedzi poprostu w domu jakby z przymusu a ja czuję się z tym źle ale jest inaczej jak jest chory lub na kacu bo wtedy oczekuje opieki i mnie zauważa Nigdy nie okazuje mi czułości ale wtedy trochę tak i choć go pytałam dlaczego tak jest skoro mówi że kocha to nie odpowiada nic i nadal nic miłego nie pow mówiłam mu też co mnie boli i płakałam to był zły i wychodził do kolegów. Całe dnie spędzał przesiadując z kolegami pod domem paląc i popijając. Taki miał sposób spędzania czasu i on nie potrzebuje więcej a kobietę chce do domowych obowiązków bo sam nie bardzo potrafi i zrozumiałam że nie wyplewie tego bo on myśli że jak raz pow że kocha to nadrobił całe życie a zmienić nic nie chce.Poprostu pozwól mu dokonać wyboru i pomysl o swoim szczęściu a nie jego wygodzie
    • kitek_maly Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 14.09.09, 17:37

      Myślę, że facet woli towarzystwo kolegi, bo gdy wraca do domu to się na nim
      'wieszasz', czuje, że przez cały dzień odliczasz minuty do jego powrotu. Poza
      tym nie masz swojego życia, to może go nudzić.

      A Ty się czymś zajmujesz?
      • 3dom Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 14.09.09, 19:00
        Nie 'wieszam' sie na nim jak to nazwales... Tez lubie wyjsc na
        piwo...Ale mnie nie zabiera
        nie musze spedzac z nim kazdej minuty, ale chyba po to jest zwiazek
        zeby choc troche ze soba czasu spedzac.

        Na razie czuje sie jak maszyna do prac domowych, wyreczalam go w
        tym bo do pozna pracuje (a jeszcze pozniej wraca bo zachacza o
        pub:).
        noramlnie funkcjonujemy jak mieszkancy hotelu...

        Mam swoje zycie, mam dodatkowe zlecenia w domu, mam dwie
        przyjaciolki - jedna niestety bardzo zajeta...
        ale zycie to nie tylko praca
        ale po cos jestem w tym zwiazku,
        chyba nie tylko po to by komus gotowac obiady i prac skarpetki...

        w ten sposob mozemy funkcjonowac nie mieszkajac razem - heh zabierze
        mnie raz na miesiac na kawe czy piwo to bedzie adekwatne do wyjsc,
        jakie mamy teraz razem







        • yoko0202 Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 14.09.09, 19:04
          kiedy on na to piwo chodzi? bo wyczytałam, że głównie w soboty po pracy na
          jakieś 2 godzinki, po czym wraca do domu.

          teraz ludzie po prostu dużo pracują, większość par, które znam spotyka się w
          domu dopiero właśnie późnym wieczorem, praca od 7 do 15 to naprawdę rzadkość.
          przy takim trybie życia spotkanie się z kumplami raz w tygodniu na 2 godziny to
          chyba nie przestępstwo.

          • 3dom Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 14.09.09, 21:00
            Ale on chodzi na piwo z kumplem z ktorym pracuje codziennie po
            kilkanascie godzin, wiec widzi go codziennie, rozmawia z nim
            codziennie :)
            nie chodzi ze "spotkanie się z kumplami raz w tygodniu na 2 godziny
            to przestępstwo" - chodzi o proporcje, jak nie ma czasu dla mnie to
            jakim cudem znajduje dla kolegi?

            Czy te pary co znasz co pracuja dlugo, wiec praktycznie w tygodniu
            sie soba nie naciesza, weekendy spedzaja kazdy w gronie swoich
            znajomych tzn. dziewczyna ze swoimi kumpelami, facet ze swoimi
            znajomymi?
            czy moze maja wspolne wyjscia????????


            • yoko0202 Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 15.09.09, 00:21
              3dom napisała:

              > Ale on chodzi na piwo z kumplem z ktorym pracuje codziennie po
              > kilkanascie godzin, wiec widzi go codziennie, rozmawia z nim
              > codziennie :)
              > nie chodzi ze "spotkanie się z kumplami raz w tygodniu na 2 godziny to
              przestępstwo" - chodzi o proporcje, jak nie ma czasu dla mnie to jakim cudem
              znajduje dla kolegi?

              ale ile on tego czasu ma dla kolegi - raptem te 2 godz. w sobotę?? i co cię te 2
              godz. uratują?

              > Czy te pary co znasz co pracuja dlugo, wiec praktycznie w tygodniu sie soba
              nie naciesza, weekendy spedzaja kazdy w gronie swoich znajomych tzn. dziewczyna
              ze swoimi kumpelami, facet ze swoimi znajomymi?
              > czy moze maja wspolne wyjscia????????

              słuchaj, jaśniej się określ - bo najpierw piszesz (wyraźnie...) o 2-godzinnym
              piwie w sobotę po pracy, a teraz nagle robi się z tego cały weekend z
              kumplami... czyli jak jest - chodzi na piwo w sobotę na 2 godz. po pracy, czy
              chla bez ciebie cały weekend?
              • coyotegirl1 Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 21.09.09, 12:20
                yoko0202 napisała:

                > słuchaj, jaśniej się określ - bo najpierw piszesz (wyraźnie...) o
                2-godzinnym
                > piwie w sobotę po pracy, a teraz nagle robi się z tego cały
                weekend z
                > kumplami... czyli jak jest - chodzi na piwo w sobotę na 2 godz. po
                pracy, czy
                > chla bez ciebie cały weekend?

                tez mam wrażenie, że ona nie wie czego chce?
                Następna żałuje 2 godzin na piwo facetowi.
                Czemu te kobiałki najpierw sie nie zastanowią jaka jest [przyczyna
                tego, że facet woli iść na piwo z kumplem niż patrzeć całymi dniami
                swojej kobiecie prosto w oczy?

                Ja tez po pracy czasem wyskakuje na piwo, albo sama albo z
                koleżankami z obecnej pracy lub byłej i tez wracam albo te 2 godziny
                później albo całkiem późno, jak mój juz spi i wtedy pakuje mu sie w
                nocy do łóżka. Ale on nie ma o to pretencji, widzimy sie w weekendy
                i codziennie wieczory mamy dla siebie.
                nie wiem czy autorka watku ma inna strefę czasową, że te dwie
                godziny po pracy staja się całym weekendem nagle albo przeważaja o
                zakończeniu się całego dnia po pracy.....
    • marzeka1 Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 14.09.09, 18:05
      Źle to wszystko wygląda i rokuje, bo jeśli teraz nie jesteś ważna dla swojego
      faceta, to niby kiedy??? Bo chyba nie myślisz naiwnie, że po ślubie on się
      zmieni???? Z opisu oprócz wspólnego łóżka NIC was nie łączy, bo zwyczajnie za
      dużo czasu spędzacie osobno.
    • skarpetka_szara Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 14.09.09, 19:45
      A czemu to nie bedziesz dziewczyna kogos, dla kogo jestes
      priorytetem??? Czy ty zyjesz dla niego i jego wygody? Bo moim
      zdaniem, to tez Twoje zycie, i tez powinnas je wykorzystac. Latka
      plyna nieublaganie, a ty warujesz jak pies czekajac na kogos, kto
      ma cie w d..pie. Moim zdaniem - marnujesz SWOJE zycie. I co ci po
      tym? Bo lubisz czuc sie "czyjas", "kochana"? nie jestes. Wiec
      czas zajac sie swoim zyciem tak, aby wykorzystac swoje potencjie.
    • soulshunter Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 14.09.09, 22:30
      > Facet woli spotkac sie z kolega na piwie niz ze mna...

      pewnie dlatego ze twoje piwo nie jast tak atrakcyjne jak to ktore jemu serwuja. Rada - zaopatrzyc sie w dobre piwo (tak jak chocby na tym filmiku pogladowym):

      www.youtube.com/watch?v=IUVQz5kIQQc
    • nothing.at.all Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 15.09.09, 08:39
      A nie możecie pójść razem na to piwo? Czy to tylko męskie
      towarzystwo?
      Nie zakładałbym od razu, że mu nie zależy, choć może tak być. A może
      zwyczajnie on ma potrzebę towarzystwa męskiego, jest towarzyski.
      Znam takich ludzi, którzy nawet jak zmęczeni są to wyjdą gdzieś, po
      prostu tak mają, tak lubią i wtedy odzyskują enegrię.
            • 83kimi Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 15.09.09, 12:20
              Doprecyzuj, kiedy ona na to piwo chodzi. Bo ja Twój post zrozumiałam następująco
              - facet codziennie pracuje do późna, Ty się w tym czasie nudzisz, a w soboty on
              na 2 h idzie z kolegą do pubu. I jeszcze jedno - Ty nie możesz pójść do pracy?
              • 3dom Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 15.09.09, 13:58
                Po pierwsze ja pracuje na pelny etat, 8 godzin (on 10-12 )...
                spotykamy sie wiec na kolacji ok.21 albo pozniej - chwila rozmowy,
                spanie i koniec dnia
                Nie nudze sie wiec,bo pracuje codziennie. Czasem i w domu po
                godzinach. Mam wolne weekendy, on ostatnio nie ma...

                Te 2 godziny razem by mnie "zbawily" jak to ktos okreslil
                bo pokazaly by mi ze mu na mnie zalezy, ze zalezy mu na spedzaniu
                czasu ze mna

                Ile razy w tygodniu wracal pozniej nie dlatego ze tak dlugo pracowal
                ale dlatego ze zahaczyl o pub nie wiem ( domyslam sie ze bylo tego
                kilka, moze kiklanascie razy).


                Przed ostatnie 2 tygodnie wliczajac soboty i niedziele widywalismy
                sie tylko wieczorami te 2 godziny przed snem...
                Gdy w sobote, kiedy mial skonczyc prace wczesniej zamiast przyjsc
                do domu,i albo z wyjsc RAZEM ze mna gdzies albo w domku saczyc winko
                do obiadu on po raz kolejny wybral towarzystwo kolegi
                wkurzylam sie


                Ja wiem ze nie powinnam pisac na forum ale z nim porozmawiac
                na razie jest wielka zlosc we mnie ktora uzewnetrzniam na forum
                probujac tez dowiedziec sie jak funkcjonuja inne pary

                ta najblizsza para ktora znam (mojej tutejszej przyjaciolki) to
                prawie ideal, facet mysli jak zoragnizowac jakies fajne wyjscie -
                wyjazd, koncert, piwko, lekcja tanca razem ze swoja kobieta... nie
                ma u nich takich proporcji ze na 10 wyjsc z kolega jest jedno z
                wlasna kobieta
                ale moze to odosobniony przypadek....


                • nothing.at.all Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 15.09.09, 14:21
                  Nie patrz na innych. Bo po tym ostatnim akapicie wnioskuje, że
                  trochę zazdroscisz przyjaciółce. Nie rób tego! Bo będzie bolało i
                  będziesz jeszcze bardzej wkurzona.
                  To nie wyjątek, znam takie pary, gdzie to facet wszystko organizuje,
                  on mysli gdzie pójść, co robić w wolnym czasie. Znam też takie gdzie
                  kobieta się tym zajmuję i czuje się z tym dobrze, jak ryba w wodzie,
                  bo to lubi. I są też takie, gdzie obie strony myslą co robić
                  wspólnie, na jaki koncert pojechać, gdzy gdzie zabrać druga stronę.
                  Różni są ludzie i różne pary.
                  Każdy ma inną potrzebę ilości wspólnego czasu z drugą osobą.
                  Niektórzy mogą 24h ze soba przebywać, pracuja razem i nie ma
                  zmęczenia sobą, żadnego znudzenia. A są tez tacy dla których 2 h
                  jest wystarczające. To też jest ważne aby się pobrać podobnie na tej
                  płaszczyźnie.
                  Ja nie widzę innej rady jak rozmowa, wyjasnij mu co Cie boli, ale
                  nie wiń. Zaprpoponuj jakieś rozwiązanie i poproś aby przemyślał i
                  sam też podał pomysł co z tyym zrobić. Moze dwa razy w tygodniu po
                  pracy będziecie tylko dla siebie, plus jeden dzień weekendu, a w
                  pozostałe dni będziecie wspólnie wychodzić, albo osobno.
                  Możesz porozmawiać z facetem
                • 83kimi Re: przegrywam z 'piwem i kolegami" 15.09.09, 14:29
                  3dom napisała:


                  >
                  >
                  > Ja wiem ze nie powinnam pisac na forum ale z nim porozmawiac
                  > na razie jest wielka zlosc we mnie ktora uzewnetrzniam na forum
                  > probujac tez dowiedziec sie jak funkcjonuja inne pary
                  >
                  I tu lezy pies pogrzebany. O problemach w związku należy ROZMAWIAĆ. Jasno i
                  spokojnie komunikować, co nam nie odpowiada. Jeżeli milczysz, Twój facet sam się
                  nie domyśli, że coś jest nie tak. Tak więc porozmawiaj z nim, tylko spokojnie,
                  bez krzyków.
                  • sommernachtstraum ciekawe swoją drogą, czy ta wychwalana 15.09.09, 15:40
                    przez wszystkich "szczera rozmowa" komukolwiek, kiedykolwiek rozwiązała problemy w związku.

                    bo z moich doświadczeń wynika, że to taki pastime, żeby usprawiedliwić, że się próbowało... który na dłuższą metę odwleka zerwanie do punktu, kiedy chce się krzyczeć i kląć.

                    ludzie się nie zmieniają. na pewno nie pod wpływem rozmowy.

                    jeśli facet nie ma ochoty spędzać czasu z kobietą to od rozmowy mu tej ochoty nie przybędzie. co najwyżej ulegnie na chwilę a za tydzień, dwa znowu będzie jak było, frustracja obu stron będzie rosła i koleżanka będzie marnowała czas z facetem, któremu według wszelkiego prawdopodobieństwa na niej nie zależy.
                        • 83kimi Re: ciekawe swoją drogą, czy ta wychwalana 16.09.09, 09:07
                          sommernachtstraum napisała:

                          > zrozumieć to nie znaczy dostosować się.
                          >
                          > myślisz, że chłopak autorki nie rozumie, że ona nie lubi jego piw z kolegami?

                          Może on to inaczej odbiera. Może dla niego to są raptem 2 h tygodniowo (a miałby
                          ochotę na więcej), a dla niej aż 2 h tygodniowo. Różnie bywa. Możesz się nie
                          zgadzać, ale przetestowałam wielokrotnie, że rozmowa to najlepsza rzecz do
                          porozumienia. I owszem nie zawsze prowadzi do zgody, mam za sobą nieudany
                          związek, gdzie rozmowy nie pomogły, byśmy byli dalej razem, ale wiele wyjaśniły.
                          Rozmawiać ZAWSZE warto.
    • kolia3_ltd współczuje:(... 15.09.09, 18:33
      wspolczuje takiego zwiazku.
      ze facet wybiera alko i znajomych.
      znam 2 takie pary z czego jedna dziewczyna z tej jednej z tych par
      narzeka i jest jej ciagle zle(druga panna z tej drugiej pary-nie
      wiem-troche to wiem ze na pewno narzeka a szczegolow nie znam bo jej
      blisko nie znam, ale wiem tez ze ja bym tak nie chciala).
      jesli chccesz zeby facet sie zmienil,on sie nie zmieni.
      takie upodobania,chec wolnosci sie nie zmienia.
      teraz tylko pytanie-czy to wina znajomych/checi wolnosci czy
      alkoholu?
      jak zesto on pije?moze musi-wiec jest uzalezniony?
      POGADAJ Z NIM.dlaczego jeszcze tego nie zrobilas?
      w ogole dziwi mnie ze skoro zamieszkaliscie to chyba chcial,wiec
      nagle nie chce?chyba ze wlanie jest z Toba dla wygody.zastanow sie.
    • panismok Rada: porozmawiać 15.09.09, 21:58
      Z gadałaś z nim w ogóle na ten temat? Jeśli ludziom zależy na sobie nawzajem, to
      się jakoś zorganizują - żeby wilk był syty i owca cała.

      Np. mój mąż też ma "piwnego" kolegę i ja nie uczestniczę w tych spotkaniach. Ale
      poza tym wychodzimy zwykle razem, a jak "nie zgrywa" się nam czas pracy, to on
      potrafi np. zrezygnować z piwka z tym kumplem, żeby był jeden wieczór więcej dla
      nas. Ale np. w następnym tygodniu wręcz go wyganiam na tego "browarka".

      Spróbuj porozmawiać - jeśli się obrazi, albo zacznie się rzucać w stylu "Co, mam
      zostać pantoflarzem!?" - to będziesz wiedziała, że żaden to materiał na partnera.

      Jak podejdzie do sprawy po ludzku, to na pewno coś wymyślicie. Oczywiście nie
      napadaj na niego, tylko powiedz, o co Ci chodzi, np.:
      "Myślę, że spędzamy ze sobą za mało czasu. Jest mi przykro, kiedy idziesz na
      piwo z X zamiast pobyć ze mną. Moglibyśmy coś z tym zrobić, bo ta sytuacja mi
      nie pasuje".

      Inna sprawa - co ciekawego robicie razem? Może warto by pomyśleć o jakimś
      urozmaiceniu, bo zestaw seks+TV to mało...

      Jak ludzie nie lubią spędzać ze sobą czasu, to raczej nie ma sensu się na
      poważnie wiązać.
      • ladaco2 Re: Rada: porozmawiać 16.09.09, 08:23
        Spróbuj oczywiście zagadnąć, choć zakładam, że już to zrobiłaś i odpowiedź była
        w stylu: "O co Ci wogóle chodzi? Haruję jak wół i co? Nie mam prawa do wyjścia z
        kolegami raz w tygodniu na 2 godzinki? Ja tego potrzebuję! Nie, z Tobą to nie
        jest to samo. Po co mam się spieszyć do domu - do Ciebie? Ciągle tylko narzekasz
        i narzekasz. Nie mam ochoty po 12 godzinach roboty wysłuchiwać Twoich żalów."
        Druga alternatywa jest taka, że pokiwa głową, przytuli i na tydzień to pomoże a
        potem wróci do dawnych przyzwyczajeń.
        U mnie zaczęło się tak samo - piwne piątki, potem piwne środy a po kilkunastu
        latach - leczenie. Uciekaj póki możesz!
        • funfeel Re: Rada: porozmawiać 21.09.09, 12:11
          Bardzo mi przykro i muszę przyznać, że niestety nigdy nic na siłę.
          Nie, to nie. I... nie chcę wsadzać niechchianej szpilki, ale czy
          jesteś pewna, że to kolega, a nie koleżanka?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka