erotoman

15.09.09, 13:25
taka historia:
spotkałam go na portalu randkowym 6 lat temu, cudny początek,
wspólne pasje i zainteresowania. Co prawda starszy o 14 lat ale kij
z tym bo najmądrzejszy na świecie. Po trzech latach pełnych
szczescia i drobnych kłótni postanowiliśmy zamieszkać razem.
Zmieniłam miasto, szkołę córki, życie. Zaczęło sie piekło między
nami. Trwało to pół roku kiedy w jakimś spazmatycznym akcie weszłam
na jego konto internetowe i sprawdziłam maile.Nie było wątpliwości -
zdradzał mnie. Wziełam manatki i tyle mnie było. Bardzo cierpiałam
po tym rozstaniu. Odezwał się po roku z deklaracją miłości.Po
kolejnym roku postanowiłam wrócić, nigdy nie spotkałam tak
wyjątkowego mężczyzny. Zdradził mnie po kilku miesiącach, przyznał
sie przyciśnięty do muru, że jest seksoholikiem. Opowiedział mi
przerażająca historię swojego uzależnienia od seksu. Katalogowania
kolejnych zdobyczy. Pogardy dla nich i dla siebie. Ciągłej
samotności i poczucia winy. Miałam przed soba człowieka, który
potrzebował pomocy i potrzebował mnie. Postawiłam warunek: terapia.
Leczy sie ale we mnie pojawiają się wątpliwości. Trudno mi zaufać,
sama sobie zadaje pytanie czy to głupota a może współuzależnienie?
Czy ktoś tutaj ma podobne problemy? Jak się zachować? Chciałabym mu
pomóc ale boje się o siebie...
    • emma_ja Re: erotoman 15.09.09, 15:30
      uzaleznienia maja to do siebie, ze moze co nawyzej zaleczyc..a trudnych chwilach
      wiekszosc wraca do utartych sposobow poprawiania sobie nastroju i podnoszenia ego

      nie liczylabym, ze on sie wyleczy "na zawsze" a jego demony nie wroca
      uzaleznienia kiepsko sie leczy
      to tkwi b gleboko w psychice, to ciezko chory czlowiek- wiec lata terapii a
      szansa na nawrot ogromna

      normalnego zycia z nim na pewno miala nie bedziesz
      strach, podejrzenia, szarpanina- czekanie na najgorsze, masz na to siłę?
      • emma_ja Re: erotoman 15.09.09, 15:41
        mam do czynienia z czlowiekiem uzaleznionym, tyle ze od hazardu
        ja w koncu odeszlam-jemu nie pomoglam a moje zycie omal nie zostalo zmarnowane

        to nie do wyleczenia- moim zdaniem, walka do konca zycia, bezustanna
        to wyniszczajace

        moge sobie jednak wyobrazic, ze on ci to czyms wynagradza, ze dostajesz cos w
        zmian co daje ci sile do walki i znoszenia przeciwnosci, ze jednak warto
        tylko czy wiesz kim on naprawde jest? tacy ludzie sa mistrzami manipulacji,
        doskonalymi aktorami
        trudno chyba cieszyc sie jego inteligencja jednoczesnie wiedzac ze nalogowo
        sypia z innymi?

        kochasz jego jedna twarz-ale ta druga przeciez jest rownie realna
        wspolczuje dylematu


        • nanai11 Re: erotoman 15.09.09, 15:43
          Zapytam inaczej: Jak można fundować takie życie swojemu dziecku???
          • emma_ja Re: erotoman 15.09.09, 15:49
            nie oceniam ludzi, ktorzy chca swoje zycie komus poswiecic
            w koncu chorzy np psych.badz ciezko usposledzeni fizycznie tez maja rodziny i
            uwazam, ze na to zasluguja

            trzeba tylko zdawac sobie sprawe co to za zycie, na pewno nie "normalne"co nie
            znaczy, ze niewartosciowe czy niesatysfakcjonujace
            no i zastanowic czy sie chce i ma siłe tak zyc
            • nanai11 Re: erotoman 15.09.09, 15:51
              Niechaj poświęcaja zycie swoje, a nie fundują dziecku przeprowadzke do faceta z
              netu, w dodatku tylko na chwile a potem wracamy, ap otem znowu jedziemy tam, bo
              mamusie swedzi??jak mamusie swedzi to niechaj podrapie sie, i poczeka az dziecko
              zacznie samodzielne być.
              • pierwszy_wolny Re: erotoman 15.09.09, 16:19
                nanai11, zanim przeprowadziłam sie do tego człowieka znałam go trzy
                lata, jego rodzinę, przyjaciół, otoczenie. Poznanie człowieka przez
                net jest tylko jednym ze sposobów żeby w zagonionym świecie szukać
                swojej drugiej połowy. Teraz mam swoje mieszkanie w którym mieszkam
                z moją piętnastoletnia córką i o żadnym jeżdżeniu nie ma tu mowy.Co
                do swędzenia bez komentarza.
    • jack20 Re: erotoman 15.09.09, 15:52
      pierd..., to nieuleczalne. wycofaj sie.
    • cafem Bylam w takim zwiazku... 15.09.09, 16:07
      Bylam w zwiazku z seksoholikiem.

      I dobrze Ci radze - uciekaj, zanim zrujnuje Ci zycie.
      I juz nie chodzi o to, ze bedzie z kims innym sypial, bo w seksoholizmie nie zawsze o sam seks chodzi. To zaburzenie psychiczne i facet bedzie wpadal w swoje emocjonalne dolki, Ciebie i dziecko ciagnac za soba. Nie warto!
      • nanai11 Re: Bylam w takim zwiazku... 15.09.09, 22:23
        Dla niej ważniejszy jest ten facet idiota niż ta jej córka. Nie ma oczym mówic.
        • cafem Re: Bylam w takim zwiazku... 15.09.09, 22:47
          Odpusc. Jestes bezczelna i g... wiesz o temacie.
      • eilenn_ardenn Re: Bylam w takim zwiazku... 15.09.09, 22:27
        Nie ma pewności że jej córką też się nia zainteresuje.W końcu to choroba i nawet zaleczona nie wiadomo czy nie wróci. Ja bym nie ryzykowała, zwłaszcza ze względu na dziecko.Swoje życie można ryzykować, bo w końcu choroba, to nie powinno godzić w jej godność.Ale bezpieczeństwo dziecka tu wchodzi w grę.
        • emma_ja Re: Bylam w takim zwiazku... 15.09.09, 22:33
          ktos slusznie napisal- uzaleznienie nie sprowadza sie wylacznie do seksu - to
          tylko wynik szeregu powaznych, psychicznych zaburzen
          • nanai11 Re: Bylam w takim zwiazku... 15.09.09, 22:36
            Ależ Ona już zafundowała dziecku dramat z przenosinami w dodatku do erotomana...
        • cafem Re: Bylam w takim zwiazku... 15.09.09, 22:46
          Taaa, corka, matka i ciotka i moze jeszcze babcia!

          Jak nie masz pojecia czym jest seksoholizm to odpusc sobie komentarze. Seksoholik nie jest pedofilem ani gwalcicielem, chyba ci sie pojecia pomieszaly.
          Seksoholik moze tez przez dobrych lat w ogole nie uprawiac seksu, a problem ma glownie ze soba.
          Skrzywdzic moze bardziej w taki sposob, ze bedzie popadal w depresje, nie bedzie chcial z nikim rozmawiac, bedzie zamykal sie w sobie, a kobieta bedzie cierpiec, bo zwiazek sie najprawdopodobniej i tak rozsypie.
          Paradoksalnie, wcale nie przez seks, bo to jeszcze seksoholik potrafi niekiedy utrzymac pod kontrola.
    • mamba8 Re: erotoman 15.09.09, 22:55
      Tzn. tak jesli go kochasz musisz isc na terapie dla wspoluzaleznionych, gdzie
      tlumacza Ci i uswiadamiasz sobie co Cie wlasciwie do niego przyciagnelo i jakie
      mechanizmy obronne musisz rozwinac, zeby nie byc juz wspoluzalezniona. Tylko
      wtedy bedziesz mogla mu pomoc przebrnac w ten trudny czas i sie uodpornic na
      wszelkie jego powroty do nalogu. Mysle, ze warto nawet jesli zdecydujesz sie z
      nim nie byc.
    • mamba8 Re: erotoman 15.09.09, 22:58
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96950,6894015,Seksoholicy.html?as=2&ias=3
      masz wiecej info o tym w artykule.
      • pierwszy_wolny Re: erotoman 16.09.09, 09:28
        Bardzo dziekuje za artykuł. Troche to też o mnie, pomogło...
        Paradoksalnie moja córka czas spędzony z nim uznaje za jeden z
        najlepszych okresów w swoim życiu, to też mi utrudnia podjęcie
        decyzji.To człowiek czuły, troskliwy, opiekuńczy. Mówi, że chce sie
        czuć potrzebny. Robi wiele dobrego dla innych. Może jest to jego
        spasób na zagłuszanie wyrzutów sumienia, ale tym mnie również ujął.
        Wiele mnie kosztuje nie grzebanie, nie sprawdzanie telefonu,
        kieszeni, ale jakoś sie trzymam. Przeczytałam kiedyś takie zdanie:
        Kiedy zaczynasz szukać to znaczy, że chcesz udowodnić wine a nie
        niewinność. Najbardziej boje sie jego samotnych wieczorów i
        poranków, dla onanistow to czas najwiekszej aktywnosci, no i
        oczywiście samotnych weekendów.Z seksem jest wyjątkowo. Erotomani
        często odrezucają swoje partnerki, u nas jest inaczej. Nie czesto
        ale dobrze. Miałyście kiedyś tak, że jak rano siadacie ze swoim
        facetem przy kawie to czujecie, że to właśnie to. Nie ma lepszego
        miejsca na świecie, że tylko z nim kawa tak smakuje. Wiem dla kawy
        nie warto:) Mam jeszcze jedną myśl, że jak nie ja, to nikt za nim
        nie stanie. Ciekawe czy tam po drugiej stronie czujecie jaka jestem
        nieszcześliwa? Dobrze, że jesteście, dziękuje.
        • najwiekszyfrajerswiata Re: erotoman 16.09.09, 10:43
          jestem w bardzo podobnej sytuacji. jesteśmy jeszcze razem, nie mamy
          dzieci i ja chcę odejść (na razie nie mogę, bo on jest po udarze
          mózgu, pisałam już o tym na forum jakiś czas temu). chcę odejść, gdy
          tylko on dojdzie do siebie i będzie mógł sam funkcjonować. chcę
          odejść, bo uzależniony - jeśli nie sięgnie dna - nie będzie chciał
          ani potrafił nic z tym zrobić. to tak jak każde inne uzależnienie.
          tu są potrzebne lata psychoterapii, całe lata - bo to wszystko
          bierze się ze straszliwego pogmatwania psychicznego jeszcze z lat
          dzieciństwa. tak jak napisano powyżej - zdrady/układy seksualne to
          jedna strona całej sprawy, druga strona to potworne doły i ból,
          które ta osoba nosi w sobie. kiedy braliśmy ślub, nic o tym nie
          wiedziałam i byłam przekonana, że to cudowny facet. ukrywał się z
          tym wiele lat, wyszło dopiero teraz i Bogu za to dziękuję. nie chcę
          dalej w tym tkwić, bo muszę zadbać o siebie, o poczucie własnej
          godności i wartości. tacy ludzie to faktycznie mistrzowie
          manipulacji i tę manipulację mają jakby we krwi. oni nie potrafią
          inaczej funkcjonować. to jakby dwa równoległe życia, które się nigdy
          nie spotykają. w naszym życiu mąż był cudowny, do tego to
          najbardziej inteligentny człowiek, jakiego znam. tylko tę
          inteligencję można wykorzystać do dobrych rzeczy, a nie do
          manipulowania. ale do tego baaaardzo daleka droga i nie każdemu się
          udaje z tego wyjść. ja uznałam, że zainwestowałam już za dużo moich
          uczuć, emocji i życia, żeby znów w to wchodzić. nie stać mnie na
          taką dalszą "inwestycję" mając świadomość, że ona nigdy się nie
          zwróci.
          chodzę do psychologa i bardzo mi to pomaga - wiem, że muszę wyjść ze
          współuzależnienia i do tego ze swojego uzależnienia od niego
          (uzależnienia od miłości do niego).
          trzymaj się i sugeruję jednak kontakt z psychologiem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja