ogromne.oko
16.09.09, 01:21
(na ogol dlugim i pieknym, po ktorym sama jestem ledwo zywa) nie byl spiacy i
ze mna pogadal? Wystarczyloby mi 10 minut, potem mozemy spac. Bo takie
prowadzenie konwersacji na sile jest bez sensu, po pierwsze nie chce go meczyc
i chce zeby sie wyspal jesli go bierze sennosc, a po drugie on wtedy,
przysypiajac, gada takie glupoty (o jakichs pomidorach), ze albo mnie to
wkurza, albo mi sie smiac chce, a fakt faktem rozmowy nie ma. Macie takie
sytuacje? Jak sobie z nimi radzicie? :)