Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie

16.09.09, 17:54
Ciekawa jestem, jakie były wasze kontakty z płcią przeciwną w dzieciństwie i
wieku nastu lat. Planowałam wpierw skierować te pytanie jedynie do dziewczyn,
bo znacznie łatwiej jest mi się odnieść do ich sytuacji rzecz jasna, ale w
sumie ciekawie byłoby spojrzeć na sytuację również z tej drugiej strony ;)
Czy łatwo wam przychodziło nawiązywanie znajomości koleżeńskiej z
chłopcami/dziewczynkami? Jakie było wasze podejście do płci przeciwnej:
"wszyscy chłopacy są głupi" czy raczej "są znacznie fajniejsi od moich głupich
koleżanek"? No i, last but not least, czy wasze doświadczenia, kompleksy, itp.
przekładają się na obecne relacje z facetami/kobietami, czy też może kierują
już wami całkowicie inne mechanizmy?

Pytam się, bo zaczęłam zastanawiać się nad własnymi wspomnieniami. Pamiętam,
że jako dziecko i przed okresem dojrzewania kolegowałam się zarówno z
dziewczynkami jak i z chłopcami. W zasadzie podział płciowy wyglądał jak
typowe 50%/50%. Nie czułam żadnego lęku ani zakłopotania wobec chłopców.
Wszystko się zmieniło w momencie wejścia w okres dojrzewania. Szczerze mówiąc,
wtedy posypały się nagle moje zdolności społeczne ze wszystkimi rówieśnikami
(obu płci). Wciąż nie do końca wiem dlaczego. Wszystkie koleżanki nagle
wypiękniały, a ja zostałam w tyle. Stałam się typową zakompleksioną
dziewczyną, która od świata mężczyzn odcięła się wysokim murem opryskliwości,
zdystansowania i niechęci, w głębi duszy zaś marząc o ich zainteresowaniu.
Uważałam ich wszystkich za typowe "męskie świnie", a jednocześnie ich uwaga
była dla mnie cenniejsza niż wszystkie koleżanki razem wzięte. Gdybym wówczas
trafiła na nieodpowiedniego faceta, dałabym zrobić ze sobą wszystko.:/ Na
szczęście dla mnie, nikt taki się mną nie interesował ;)
Wiele się od tego czasu zmieniło (dzięki Bogu ;)), ale wciąż nie udało mi się
powrócić do tej beztroski z wieku do 11-12 lat, kiedy bez problemów
kolegowałam się z chłopcami, a i z dziewczynkami łatwiej nawiązywałam
kontakty. Wciąż nie wiem, dlaczego okres dojrzewania tak wszystko zmienił.
Seksualność, itp. - jasne. Ale czy rzeczywiście to jest az tak fundamentalna
zmiana? Sama nie wiem.

A jak u was było? Nastąpiły u was aż takie zmiany? A może zawsze umieliście
odnaleść się w towarzystwie płci przeciwnej?
    • princess_yoyo Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 18:06
      nie mialam nigdy problemow z nawiazywaniem relacji, mam mniej wiecej
      podobna ilosc przyjaciolek co przyjaciol, chociaz z przewaga
      dziewczyn jednak (teraz). wydaje mi sie ze w okresie dojrzewania
      mialam lepszy kontakt z chlopakami niz z dziewczynami - na studiach
      sie wyrownalo chyba.
      zawsze mialam natomiast problemy z wchodzeniem w glebsze relacje z
      ludzmi a z facetami szczegolnie - zdarzylo mi sie uslyszec ze jestem
      emocjonalnie uposledzona i do pewnego stopnia jest to prawda :-)
      • stinefraexeter Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 18:24
        Jak wytłumaczysz to, że bez problemu zawiązujesz relacje, ale jednocześnie
        jesteś "emocjonalnie upośledzona"?
        • princess_yoyo Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 18:37
          nie mam problemu z nawiazywaniem znajomosci i utrzymaniem ich,
          jestem otwarta na ludzi wiec wszystko sie troche toczy samo. mam
          dwie bardzo bliskie kolezanki i jest ok.

          problem pojawia sie w momencie wchodzenia w blizsze relacje dlatego
          powazny zwiazek jest dla mnie problemem (zbyt duze oczekiwanie
          otwartosci jak dla mnie) tak samo jak moje relacje z matka i
          siostra.
    • hermina25 Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 18:24
      Ciekawe,to co napisałaś....Wydaje mi się,że cały ten Twój problem z płcią
      przeciwną wynikał z niedowartościowania i kompleksów i ciągłego porównywania się
      z innym dziewczynami.Teraz wydajesz się być stabilna emocjonalnie i Twoja
      pewność siebie wzrasta chyba z wiekiem?

      Widzisz,ja natomiast zawsze byłam chłopczycą ,nie miałam koleżanek w ogóle,nigdy
      nie bawiłam się w dom,ani lalkami,wolałam psocić ,latać po drzewach,sklejać
      modele samolotów,jeździć na rowerze i rozrabiać...W okresie dojrzewania,ani na
      moment to się nie zmieniło,tyle ,że w szkole średniej zaczęłam zadawać się też z
      dziewczynami,parę przyjaźni z tego okresu zostało do dziś...Zawsze jednak czułam
      się lepiej w męskim gronie (od 11 roku życia wychowywałam się z mamą i
      babcią),dziewczyny drażniły mnie...Wolałam z chłopakami żłopać wińsko niż z
      dziewczynami gadać o kosmetykach i chłopakach...Miałam swoją paczkę i doskonale
      odnajdowałam się w niej jak typowa chłopczyca :)
      Na studiach,poznałam parę fajnych dziewczyn i sama zaczęłam jak dziewczyna
      wyglądać ;)
      Z głanów i bluz z kapturem,przeszłam na bardziej kobiece wdzianka ;)
      Mimo to w dalszym ciągu miałam swoją męską paczkę z ogólniaka :)
      Nawet jakiś czas u mnie mieszkali-oj działo się :]
      Obecnie mam bardzo mało koleżanek,większość moich przyjaciół to samce :) i do
      tej pory wole męskie niż kobiece grono...
      Co do relacji damsko męskich,to nigdy nie miałam z tym problemu :) ale spotkałam
      się już z opinią facetów,że zachowuje się mało kobieco :)
      • stinefraexeter Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 18:29
        No widzisz, ja zainteresowania też miałam mało kobiece. Nigdy nie bawiłam się
        lalkami (dzieciństwo), ani nie kręciły mnie gadki o kosmetykach, ciuchach (od
        liceum do dziś :) ),a jednak w pewnym momencie straciłam ten "kontakt" z
        facetami i niemal z dnia na dzień z bliskich kolegów przeobrazili się w kosmitów
        z Marsa... I dlatego, że stali się nagle tak obcy, miałam o nich bardzo wysokie
        mniemanie. Jednak ta opinia to już dawno przeszłość ;) ;)
    • sundry Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 18:29
      Ja się bawiłam i z kolegami,i z koleżankami, choć najbliższego
      miałam kolegę, który mieszkał blisko mnie i z nim spędzałam
      maksymalnie dużo czasu.W szkole trzymałam się raczej tylko z
      dziewczynami, dopiero na studiach zaczęłam kolegować się niemal
      wyłącznie z chłopakami.Trudno powiedzieć, czy relacje z dzieciństwa
      mają wpływ,bo jestem patologiczną introwertyczką,nieufną wobec obu
      płci.
    • ogromne.oko Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 18:56
      Ja zawsze mialam sporo kolezanek ale gorzej sie z nimi dogadywalam niz z
      kolegami, ktorzy zawsze tez byli, choc w mniejszej ilosci, ale z niim kontakty
      mialam chyba jakies takie glebsze i intensywniejsze, z dziewczynami bardziej
      powierzchowne i przy facetach jestem bardziej szczera niz przy babach, z
      wyjatkami w obie strony. Nie bylam chlopczyca, owszem lubilam samochodziki
      bardziej od lalek, ale ogolnie bylam jakas taka dziewczeca i wrazliwa. Teraz
      czuje sie calkiem fajna kobieta, zupelnie nie chlopczyca, cholernie lubie np
      bizuterie, troche inaczej niz za mlodszych lat, a dosc wrazliwa na rozne rzeczy
      nadal jestem, widac taka moja natura. Ale czy cokolwiek z przeszlosci mialo
      wplyw na cokolwiek co jest teraz, nie sadze:) Jakos to sobie tak szlo, nieco
      ewoluowalo, ale bez wzajemnych zwiazkow.
    • jane-bond007 Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 19:18
      tak ok 6-9 lat to bawilam sie z kolezankami - kocyk przed blokiem i
      lalki albo rysowanki na chodniku, z chlopakami tez sie bawilam np w
      chowanego albo zbijanego ale zgodnie uwazalysmy z dziewczynami
      ze "chłopaki to głupki" a jak ktoras grala z jakimś np w badmintona
      to potem ja męczyłyśmy piosenka: zakochana para, zakochana para ;)

      potem to juz bylo tylko gorzej... lałam tych pod blokiem (tych w
      moim wieku) a w klasie jednemu ktory mnie przezywał wylałam do
      plecaka nabój z pióra, zaś drugiemu ktory mnie ciagnal za kucyk
      wyrwalam kepe wlosow z czoła - bylo to na angielskim :))
      zaatakowałam bez ostrzezenia 0,1s po tym jak mnie pociagnął
      acha i jeszcze jeden jakiś coś mi zrobił i na pracach technicznych,
      jak wyszedł do kibelka, wbiłam mu wszystkie gwoździe jakie miał
      centralnie w dach karmnika, zrobiłam jakby jeża, no :)

      potem mialam względny spokój, no coz... bylam pyskata i łobuziara :)
      a mądra pani nauczycielka czasami mnie karała siedzeniem w jednej
      ławce z jakimś chłopakiem :]

      w LO mi przeszło

      a tak w ogóle to pozdrawiam Was chłopaki, Jane :)
    • izabellaz1 Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 19:18
      Z uwagi na sporty, którymi zajmowałam się od dzieciństwa 80% znajomych i
      przyjaciół było płci męskiej. Tak zostało do dzisiaj. Lepiej się dogaduję i w
      zdecydowanej większości przypadków (są chlubne wyjątki;)) wolę męskie "kumplostwo".
    • stinefraexeter Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 21:18
      Widzę, że większość z was, jak nie wszystkie, całkiem bezboleśnie przeszła wiek
      nastoletni. Żadnego lęku przed facetami, żadnego skrytego podziwu/nienawiści...
      Tylko pozazdrościć ;)

      Nie rozumiem tylko, czemu aż tyle z was wyżej ceni sobie towarzystwo mężczyzn.
      Mnie akurat, po fazie nastoletniego uwielbienia, wystarczyło bliższe poznanie
      kilku facetów, by stwierdzić, że nie oferują nic ponad to, co mogą oferować
      kobiety - w sensie koleżeńskim, rzecz jasna (nie mówię tu o związkach i
      erotyce). Są tak samo naiwni, narcystyczni, egoistyczni, wrażliwi, niegrzeczni,
      złośliwi, pomocni jak babki. Różnice są jedynie powierzchowne.
      • nanai11 Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 21:44
        Od 5 roku życia mój codzienny dzień zwiazany był z tańcem. W wieku 10 lat
        osiągnęłam bardzo wiele. Ciągle obok mnie było sporo chłopaków. Nigdy nie miałam
        problemu z nawiazywaniem kontaktu, zreszta skoro pół życia spedza sie na scenie
        to nie ma sie co dziwić. Dodatkowo nagle okazało sie ze mam jedne z wiekszych
        piersi w podstawówce. Nie jestem mimo to w stałym zwiazku w sensie mieszkamy
        razem. Dwa razy sie rozwodziłam bo jestem cholernie wymagajaca. Jednak mam
        jednego męzczyzne który mnie kocha. To mój syn.
      • asdfcxz Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 21:50
        > Są tak samo naiwni, narcystyczni, egoistyczni, niegrzeczni,
        > złośliwi jak babki.

        Wszyscy są tacy? Miałaś pecha.

        > pomocni

        To nie jest wada.
        • nanai11 Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 21:54
          Fajni sa mężczyxni...
        • stinefraexeter Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 22:01
          To nie są cechy jednej osoby, a jedynie przykłady. Nie zrozumiałaś mnie.
          • asdfcxz Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 22:05
            Wcale nie piszę że to są cechy jednej osoby, ale tych których
            spotykałaś, co wynika z twoich zwierzeń:


            >Mnie akurat, po fazie nastoletniego uwielbienia, wystarczyło
            bliższe poznanie
            kilku facetów, by stwierdzić, że nie oferują nic ponad to, co mogą
            oferować
            kobiety - w sensie koleżeńskim, rzecz jasna (nie mówię tu o
            związkach i
            erotyce). Są tak samo naiwni, narcystyczni, egoistyczni, wrażliwi,
            niegrzeczni,
            złośliwi, pomocni jak babki. Różnice są jedynie powierzchowne.

            • princess_yoyo Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 22:12
              chodzilo o podkreslenie ze obie plcie pod wzgledem zachowania i
              nagromadzenia wad i zalet sa bardzo podobne. sam pomysl ze kobiety
              lub mezczyzni jako grupa sa lepsi/gorsi wydaje mi sie dziwaczny.
              • stinefraexeter Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 22:20
                sam pomysl ze kobiety
                > lub mezczyzni jako grupa sa lepsi/gorsi wydaje mi sie dziwaczny.

                Bo jest dziwaczny i seksistowski ;)
                Zresztą z początku nie uświadamiałam sobie swoich odczuć. Na zewnątrz wyraźnie
                okazywałam niechęć wobec facetów i spraw z nimi związanych i sama sobie
                wmawiałam, że nie są warci zainteresowania, jakim cieszyli się wśród moich
                koleżanek. Wystarczyło jednak parę drobnych wydarzeń w życiu, bym uświadomiła
                sobie, ze w rzeczywistości zależy mi na ich zdaniu i uwadze bardziej niż na
                koleżankach. Widzę to wyraźnie dopiero z perspektywy czasu.
            • stinefraexeter Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 22:15
              Może źle się wyraziłam. Chciałam powiedzieć, że mężczyźni okazali się być po
              prostu ludźmi, ze wszystkimi ich słabościami, które wcześniej przypisywałam
              automatycznie przede wszystkim kobietom (czy też nastoletnim dziewczynom, winnam
              rzec). Mężczyźni, jako gatunek mi obcy (w liceum byłam w niemal wyłącznie
              żeńskiej klasie) wydawali mi się... szlachetniejsi, mądrzejsi, itp. I dopiero po
              jakimś czasie dokonałam wiekopomnego odkrycia, że jednak niekoniecznie, nie
              wszyscy i że w zasadzie nie różnimy się aż tak bardzo ;) Kiedy o tym myślę,
              widzę, że było to jedno z największych rozczarowań mojej wczesnej młodości ;)
    • tarantinka Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 23:00
      mam starszego brata, brat kolegów, robiłam wśród nich za piąte koło
      u wozu, brat się miał mną opiekować, to były czasy latania po
      podwórku z kluczem u szyi, no i ja za tą bandą męską latałam.
      Dokuczali mi na maksa, fizycznie nie miałam z nimi żadnych szans,
      uwolnić się od nich też nie mogłam. Potem była podstawówka, wreście
      poznałam też dziewczyny, pamiętam swoje zdziwienie, bawiły sie w
      dom, jako ta najwyższa grałam rolę ojca, dawały mi gazete i po pracy
      miałam ją czytać - niemiłosiernie mnie to nudziło. W pewnym momencie
      się zbuntowałam i olałam to całe mesko damskie towarzystwo - po
      szkole siedziałam i czytałam, nie miałam ochoty na zadne kontakty.
      No a w liceum, był przełom - poznałam swietne dziewczyny , moje
      przyjaciółki, brat zobaczył we mnie źródło wiedzy o kobietach
      koledzy brata nagle się tacy mili zrobili, nie miałam pojecia o co
      chodzi, długo odkrywałam że jest cos takiego jak pożądanie. Jak już
      odkryłam to rzecz jasna czekała mnie też seria niepowodzeń - typu
      podpieranie ściany na imprezach, kompleksy bo mam krzywy nos i tym
      podobne nastoletnie dramaty. Generalnie dojrzewanie uważam za
      koszmarny okres w zyciu i szczerze wspołczuje nastolatkom ze musza
      jakoś przez to przejsc.
    • yannika Re: Relacje z płcią przeciwną w dzieciństwie 16.09.09, 23:53
      Odkąd pamiętam byłam typową "chłopczycą" i zdecydowanie łatwiej szło mi się
      dogadać z chłopcami niż z dziewczynami. Jakoś rzadko trafiam na dziewczyny z
      którymi zamiast pieprzyć bez sensu o katalogu avonu i kremie na zmarszczki przez
      3 godziny pogadam o tym, co mnie interesuje. A z facetem jakoś łatwiej, może
      dlatego, że mam raczej skłonności techniczne...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja