magda321.1
19.09.09, 09:24
Witam, może poradzicie mi coś dziewczyny bo przestalam sobie radzic ze swoim
zyciem...
Dla mojego chlopaka z ktorym jestem 3 lata zostawilam rodzine, bo nagle
przestala go akceptowac (brat potrafil mnie uderzyć wyzwać od najgorszych, on
tego nie wytrzymał i go uderzył) wyrzucila z domu a po ostrej klotni rowniez i
mnie. Wyprowadzając się uzgodniliśmy ze będziemy mieszkać razem,... ale on bał
się powiedzieć rodzicom o tym, także mieszkam sama... powiedział, że jego mama
nie pozwoli na to zeby mieszkał ze mną przed ślubem (on ma 23 lata!!) i w
ogóle wiadomo o co chodzi... Jak zaczynam z nim rozmowe o tym to on broni
mamy... cały czas mówi że mama będzie zawsze dla niego najważniejsza i nie mam
prawa powiedzieć złego słowa na nią. Ona jest zazdrosna nawet o to, że on
poszedł ze mną na pogrzeb kogoś z mojej rodziny kogo znał! Zarabiam 1500 zł w
pracy mam ciężką szefowaą nie mam urlopów pracy mam tyle ze się nie
wyrabiam... bo pracuje za 3 osoby... nie starcza mi do 1 musze się liczyc z
każdym groszem i taka prawda ze gdyby nie mój chlopak to bym soie nie
poradziła... pralke lodówke łóżko on mi kupił bo ja nie mialam za co... ale
przeszkadza mi to ze biore od niego pieniądze, co innego byłoby gdyby mieszkał
ze mna prawda?? A on chce ale nei chce zostawiać mamusi która jest zakochana w
swoich synkach i tylko ich kocha!! Nadomiar tego jego mamusia spotyka się z
jego bylą dziewczyną... miło jest przychodzic do nich do domu a przy stole
siedzi moja przyszła teściowa, była dziewczyna mojego faceta, jego brat z
dziewczyna i wszysyc sie swietnie bawia w swoim towarzystwie! nikt nie patrzy
na to jak ja sie czuje! ale o juz dłuższa historia... Nie mam kolezanek nie
mam nawet do kogo zadzwonic... przychodze z pracy i siedze sama w domu caly
czas... moj chlopak przyjedzie do mnie na godz o 21 i mowi o 22 ze musi jechac
do domu bo mama siedzi sama... ale to ze ja tutaj siedze caly czas sama to
jest wszystko ok!! Trace cierpliwość do tego wszystkiego... myślałam zeby sie
z nim rozejsć, ale nie umiem.... kocham go i zależy mi na nim.... chociaż on
nie traktuje mnie tak jakbym tego chciała...:( W pracy sobei nie radze z
rodzina nie mam prawie kontaktu nie mam nawet z kim o tym wszystkim
porozmawiać... Co mam robic?? Próbować rozmawiać z nim?? Bo już nie mam
siły... jak płacze to on mowi ze sie zgrywam.... ze wsyztsko musi sie zawsze
krecic wokol mnie...