Wejście w rodzinę, której nie lubię

20.09.09, 17:05
Wracam z kolejnego obiadu u rodziców przyszłego męża.
Jak to zwykle w niedzielę, nasłuchałam się, jak ważny jest pieniądz
i jak bardzo należy gardzić przjezdnymi do wielkiego miasta.
Oboje z narzeczonym doszliśmy do tego samegu pułapuw karierze
zawodowej, każde innymi drogami. Jego rodzice mnie akceptują, nie w
tym problem. Jednak ich podejśćie do życia sprawia, że chyba stanę
się socjalistką. Te ich pytania retoryczne, jak można żyć nie mając
samochodu terenowego, willi na przedmieściach. To ich przekonanie,
że są jedyną grupą społeczną zasługującą na szacunek w tym kraju.
Mieszają w głowie dziecku brata narzeczonego, chłopiec ma 7 lat i
wysłuchuje, jak to świat dzieli się na panów i buraków. Dosłownie.
Z drugiej strony to właśnie ich cechuje totalny brak kultury, w
sytuacjach konfliktowych sięgają po argumenty typu, 'ten musi być ze
wsi', używają wulgarnych słów, pieniądze wydają na samochody,
ciuchy, perfumy, ogólnie 'pokazywanie się', nie korzystają z życia
kulturalnego (i to widać i słychać)
Jestem roaczarowana tą sytuacją, narzeczony jest inny (ufam, że się
nie zmieni), ale przecież będę w tej rodzinie, mój syn będzie
wnukiem bufonów, a czasami, i muszę to napisać, prostaków i chamów.
Nie urażają mnie osobiście, ale źle się czuję z tym co mówią, ten
brak szacunku do innych ludzi mnie przygniata, przeraża...

Wyrzuciłam sporo emocji.
Jak życjecie ze soimi rodzinami?
    • jan_hus_na_stosie Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 17:11
      Znając swój temperament prędzej czy później wyrzuciłbym im prosto w twarz co o
      nich myślę bez względu na konsekwencje. Najwyżej obraziliby się na mnie na amen
      i miałbym z głowy spotkania w rodzinnym gronie na najbliższe 10 lat ;]
    • wikary.bis Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 17:28
      specjalnych zludzen do narzeczonego nie powinnas miec i z pewnoscia
      prezentuje on podobne podejscie do zycia.
      z tego co piszesz o kolejnych obiadach u przyszlych tesciow
      swiadczy, ze chamstwo rodzicow dosc dobrze i bez protestu lyka.
      zreszta niedaleka spada jablko od jabloni.
      • tygrysio_misio Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 17:56
        w takich sytuacjach przed slubem nalezy wtsrawic narzeczonego na
        probe...jak sie okaze taki jak rodzice to zbesztac i zostawic
        samego ;]
    • jack20 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 18:03
      szkoda, ze te emocje nie wyrzucilas przy obiedzie a nie na forum.
      "ufasz", ze twoj sie nie zmieni. zaufanie dobra rzecz.
    • marzeka1 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 18:14
      A przyszły mąż nie "zaraził" się taką horrendalną wizją świata??
    • kobieta_z_wyspy Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 18:24
      Przyszły mąż nie zaraził się tym podejściem i ja też nie winię go za
      to jacy są jego rodzice. Postrzeganie go przez pryzmat rodziny
      byłoby nie fair. Nie wchodzimy w dyskusje przy obiedzie, bo
      skończyłyby się wzajemnym obrzucaniem się, ja wyrzuciłabym o co
      sądzę o ich opiniach, mój przyszły mąż by mnie poparł, oni
      powiedzieliby, że jesteśmy naiwni. Raz już się tak stało. Są
      niereformowalni. Nie jest też moim celem wystawianie na próbę
      człowieka, któego kocham, dla niego ta stuacja jest jeszcze
      trudniejsza. Rodzicó się kocha jacy by nie byli...
      Pewnie w każdej rodzinie jest coś, z czym nie można się zgodzić, ale
      jak potem to połączyć, jak powiązać nasze życie z nimi? Ograniczyć
      kontakty? Wypowiedzieć wojnę?
    • piotr.55 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 18:31
      kobieta_z_wyspy napisała:
      mój syn będzie
      > wnukiem bufonów, a czasami, i muszę to napisać, prostaków i chamów.

      A w czym jesteś lepsza? Przecież Ty mówisz o nich, identycznie to samo co oni o
      innych? Też ich już zaszufladkowałaś.


      > Nie urażają mnie osobiście,

      No i tego się trzymaj!!

      ale źle się czuję z tym co mówią,

      Oni nie są od tego żeby Tobie robić dobrze! Od tego masz męża.

      ten
      > brak szacunku do innych ludzi mnie przygniata, przeraża...

      Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Może Ci ludzie na szacunek nie zasługują?
      Będziesz miała sporo czasu żeby się o tym przekonać.
      A pierdoły typu: " człowiek to brzmi dumnie", wyrzuć na śmietnik .
      >
      > Wyrzuciłam sporo emocji.
      > Jak życjecie ze soimi rodzinami?

      To nie jest Twoja rodzina tylko jego !!
      A "za mąż" wychodzisz za niego a nie za jego rodzinę!!
      • kobieta_z_wyspy Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 18:40
        Nie muszę czuć się lepsza... Oceniam ich zachowanie po tym jak się
        zachowują właśnie, a nie po marce samochodu czy miejscu zamieszkania.

        Nie wychodzę za mąż za rodzinę, ale to będzie rodzina moich dzieci.

        > Na szacunek trzeba sobie zasłużyć.

        Tak. I na brak szacunku też. Oni tym drugim szafują bez
        zastanowienia.

        > źle się czuję z tym co mówią,
        >
        > Oni nie są od tego żeby Tobie robić dobrze!

        Z jednej strony chcę być dyplomatyczna, z drugiej nie chcę być
        hipokrytką. Szukam złotego środka.
        • piotr.55 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 18:48
          kobieta_z_wyspy napisała:

          Szukam złotego środka.

          to wielki błąd !
          Człowiek powinien mieć kręgosłup moralny i kierować się zasadami, a nie
          relatywizować zło i nazywać to kompromisem, czy tez złotym środkiem.
          >
    • panirogalik Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 18:35
      Nie rozumiem jednej rzeczy: po co ty co niedzielę jeździsz do ludzi których nie
      lubisz?? Czy młoda para naprawdę nie ma nic innego do roboty? Zakładam, że oboje
      się uczycie lub pracujecie w tygodniu. I co, niedzielka a ty siup i do rodziców
      narzeczonego? A w sobotę u twoich siedzicie? Nie musisz z nimi przebywać jeśli
      ich nie lubisz.
    • ingeborg Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 18:48
      ale przecież będę w tej rodzinie, mój syn będzie
      > wnukiem bufonów, a czasami, i muszę to napisać, prostaków i chamów.

      ale jak to?
      a) jesteś z Przyszłym Mężem w ciąży i wiesz że to bedzie syn
      b) nie jesteś w ciaży ale chcesz mieć syna
      c) masz już syna

      bo jeśli c to on i tak nie bezie ich wnukiem a jesli a lub b to
      zawsze można odizolować.
    • kol.3 Re: Materiał do przemyślenia 20.09.09, 18:59
      Wzięłabym pod uwagę geny i to, że niedaleko jednak pada jabłko od
      jabłoni.
    • kicia031 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 19:19
      W mlodosci czlowiek czesto przezywa bunt wobec wartosci i stylu zycia rodzicow,
      ale w wieku srednim zakorzenione w domu rodzinnym stereotypowe zachowania czesto
      dochodza do glosu.

      Ale to twoje ryzyko, nie moje, wiec sama musisz zdecydowac.
      • yoka1 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 19:33
        uważam, że Twój narzeczony ma to samo podejście, przecież w takiej atmosferze został wychowawny, może po prostu nie mówi tego głośno...na razie
      • pochmurniak Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 19:34
        Ustal punkt widzenia faceta na te sprawy. Możliwe, że brzydzi się
        ich stosunkiem do ludzi tak samo jak Ty, a bywa tam - bo to w końcu
        rodzina, nawet jeśli buraczana.
    • zeberdee24 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 19:44
      Ja ci powiem skąd się to bierze:) Nie z wrodzonego chamstwa, tylko z tego że
      pieniądze "kosztują", to nie jest tak że ty sobie bezstresowo będziesz robić
      kasę i zyskasz dzięki temu szacunek, człowiek który ma pieniądze jest otoczony
      bezinteresowną nienawiścią, zawiścią i złośliwością, paradoksalnie twoi
      konkurenci to często jedyni ludzie którzy na ciebie patrzą w miarę bez niechęci.
      Ludzie będą chcieli cię oszukiwać i naciągać, nikt nie powie "pracował to ma",
      każdy powie "nakradł się to ma", "ludzi wyzyskał", "sku...syn i cham, takim się
      powodzi", "złodziej" itp. itd. Po jakimś czasie każdy ma już ludzi w dupie i
      zadaje się tylko "ze swoimi".
      • piotr.55 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 20:12
        Bardzo mi się ta wypowiedź podoba. Podpisuje się obydwoma rękoma.
    • cloclo80 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 19:49
      Ależ opisane towarzystwo nie wygląda na żadną ekstremę. Jedynie nieco głośniej
      wyrażają niechętny stosunek do tych którzy chcą mieć, ale nie chcą pracować.
      Widocznie za mało dostałaś od żywota po tyłku, że zbiera ci się na litość czy
      sentymenty.
      • fajny-dom Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 20:01
        Najlepsze wyjście na ten moment to jako narzeczona nie musisz u nich często
        bywać,zamiast do nich na obiadki poświęć czas przyszłemu mężowi,poznaj jego
        poglądy na życie i te sprawy,które drażnią Cię u jego rodziców.Powiedz mu o tym
        co Ci się nie podoba w ich zachowaniu ale bardzo delikatnie bo to są jednak jego
        rodzice,których kocha, zobaczysz co on na to...
      • kobieta_z_wyspy Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 20:08
        Nie napracowali się aż tak, byli w odpowiednim momencie w
        odpowiednim miejscu, a może po prostu tam zostali ulokowani.
        Stanowisko polityczne, prywatyzacja w stylu polskim, akcje dużego
        przedsiębiorstwa dla dyrektorów, to są te klimaty.
        Nie mam sentymentów, jeśli chodzi o pracę/płacę, sama dużo
        pracuję/zarabiam, ale tak jak mogłabym zrozumieć frustrację tych co
        nie mają, nie rozumiem frustracji teściów, że inni nie mają, i że
        tym samym muszą być z jakichś powodó gorsi.
        Nie, nie chcę wychowywać dzieci w tym duchu. Nie chcę żyć i stawać
        się 'jedną z nich'. Przyszły mąż nie wychowywał się w tych
        warunkach, bo sprawa pieniędzy teściów jest świeża. Jak i ich
        poglądy.

        Do ingeborg: 'syn' był skrótem myślowym. Akceptuję wszelkie odmiany
        sex i gender. Może nawet nigdy nie będę mieć dzieci, chodzi o to, zo
        dzieje się tu i teraz.

        • zeberdee24 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 20:17
          Zostali ulokowani... przez kosmitów, matkę Boską zielną, czy może Allaha
          jedynego boga którego Muhammad jest prorokiem ?
          • f.l.y Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 20:38
            o relacjach z jego rodziną,o tym jacy są, co mówią, w co wierzą
            porozmawiałabym z przyszłym mężem, jakie jest jego zdanie na ten
            temat i jak widzi późniejsze relacje z rodziną.. tzn czy będzie
            nalegał na kontakty wnuka/wnuków z dziadkami i czy będzie reagował
            na wpajanie dzieciom idei dziadków -jeśli mysli podobnie jak Ty
            (tak zrozumiałam) to jest szansa, ze oboje dacie radę wychować
            swoje dzieci bez wpływu dziadków...

            może generalnie skrótowo to napisałam, ale od toksycznej rodziny
            męża można się odizolować zupełnie lub czesciowo (czasowo)

            znam podobne przypadki :) i swoj, i kolezanki -obu nam się udało, u
            mnie po paru bojach, tesciowa prawie mnie kocha :) tzn tak się
            zachowuje :)

          • kobieta_z_wyspy Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 20:43
            > Zostali ulokowani... przez kosmitów, matkę Boską zielną, czy może
            Allaha
            > jedynego boga którego Muhammad jest prorokiem ?


            Przez PZPR.
            • zeberdee24 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:15
              No wiem, ale kariery w PZPR robili raczej ludzie zdolni a nie przypadkowi,
              studia za komuny kończyli nieliczni i to oni obejmowali stanowiska.
              • tygrysio_misio Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:25
                naiwniak...

                kariere w PZPR robili synowie i coreczki partyjniakow,lizodupi i
                inne mendy

                np wyobraz sobie ze po wojnie jakis "przywodca" jakiegos oddzialy
                AK, byly powstaniec itpe... zamiast ukrywac sie w lesie przed NKWD
                dostaje w zniszczonej w 90% warszawie super duze mieszkanie w dobrej
                dzielnicy...prace na polibudzie warszawskiej gdzie tworzy
                przyszpieszone 2-letnie studia magisterskie dla partyjniakow

                myslisz,ze byl zdolny? tych zdolnych rozstrzelano... a jego syn
                teraz rozpowiada o lobuzach z podworka, ze to prostactwo
                • piotr.55 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:26
                  Syn x 2 :D:D
                  • tygrysio_misio Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:37
                    drugi tez nasmiewal sie z tych gorzej sytuowanych?
                    • piotr.55 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:41
                      Nie wiem:(
                      Nie slucham ich, ale było 'spadaj dziadu'.
                • zeberdee24 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:36
                  Wyobraź sobie że pewna dziewczyna mieszkająca na wsi w domu połączonym ze
                  stajnią, dzięki temu że dyrektor podstawówki przekonał jej ojca że powinna, bo
                  takiej osoby nie można zmarnować przy krowach, idzie do liceum. W liceum jest
                  prymuską i po drodze zapisują ją do partii, po liceum studiuje zaocznie i cały
                  czas pracuje żeby mieć na chleb w mieście do którego wyjechała, gdzie wynajmuje
                  pokój na poddaszu w którym musi palić w kozie żeby nie zamarznąć w zimie. W
                  międzyczasie robi karierę w partii i poznaje chłopaka, który też uciekł ze wsi i
                  dał radę zdać na politechnikę, którą przechodził mając jeden sweter, jedne
                  spodnie, 3 koszule i jeden garnitur(od ciotki z USA), na jedzenie i akademik
                  zarabiał rozładowując wagony, myjąc szyby i pracując w uczelnianej drukarni.
                  Tacy ludzie tygrys robili kariery za komuny.
                  • tygrysio_misio Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:40
                    jesli kariera jest to, ze byla kims wiecej niz sprzataczka to tak...

                    dla mnie kariera jest bycie wielkim dyrektorem, ktory po p0
                    przemianach w kraju zgarnia jakas fabryke za grosze

                    a taka wsiowa dziewczyna nie miala szans na to..
                    • zeberdee24 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:44
                      Czy mieć pod sobą ponad 200 ludzi w jednej z największych hut w kraju to
                      wystarczająca kariera ?:)
                      • tygrysio_misio Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:47
                        pierwsze pytanie jest o rodzicow... drugie o to z kim spala i na
                        kogo kablowala ;]

                        wiesz...te normalne konczyly na byciu nauczycielkami ;]
                        • zeberdee24 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:50
                          Pani rzeczywiście skończyła na byciu nauczycielką(i radną wojewódzką PZPR), ale
                          pan został ową szychą na hucie:)
    • mrsnice Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 20:09
      a jaka to rodzina? Ja nie uznaję rodziny męża za swoją rodzinę. Bo
      przecież nie ma pokrewieństwa. To obcy ludzie. Jak kogoś z tej
      rodziny lubię, to spotykam się kilka razy w roku, jak nie lubię to
      albo wcale albo 2 razy w roku, przy okazji świąt.
    • sootball Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:11
      Zapytaj ich, skoro to państwo Jesteśmy-Lepsi, jakie byłyby ich zdaniem poglądy
      słynnego filozofa Kierkegaarda względem konsumpcjonizmu.
      Serio.Zadaj takie pytanie i bądź szczerze zdziwiona, ze nie potrafią odpowiedzieć.
      • zeberdee24 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:25
        Przypomina mi się fragment 'ziemi obiecanej', gdzie na wzmiankę o etyce wszyscy
        wybuchają śmiechem i pytają szyderczo: "a kto to robi w etyce":D "Kto robi w
        Kierkegaardzie i ile z tego wyciąga":D:D
        • sootball Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 22:04
          ...właśnie.
          Książka może być kropką.
    • jane-bond007 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:12
      jestes pewna ze on jest inny?
    • kiniorella Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:20
      A) to prawda swiat dzieli sie na panow i burakow
      B) pieniadze sa wazne
    • stinefraexeter Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:20
      Nie przejmuj sie przyszlymi tesciami. Naiwnoscia jest sadzic, ze wychodzac za
      maz zyskasz nowych, fajnych rodzicow. Moze tak byc, rzecz jasna, ale to kwestia
      szczescia. Albo to beda nowobogaccy prostacy albo moherowe berety albo wscibsy
      nadopiekunczy rodziciele.
      Skup sie na narzeczonym, bo o niego sie wszystko rozbija. I ukroccie te
      coniedzielne obiady. Szkoda czasu!
      • madai Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:24
        najwazniejsze, zeby Twojemu dziecku nie wpajali takich "wartosci".
        Trzymaj reke na pulsie, a narzeczonemu sie przygladaj :)

        Ja mam swietny kontakt z moimi tesciami, nadajemy na identycznych
        falach, czuje sie u nich jak w rodzinnym domu, bo sa tacy podobni do
        moich rodzicow...:)
    • lacido Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:40
      ale co sie martwisz o dzieci skoro wierzysz ze na przyszłego męża nie wywarło to
      środowisko wpływu no niby dlaczego na dzieci by miało?
      • kobieta_z_wyspy Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:55
        'Teściowie' są bogaci od jakichś 10 lat.
        Nie miało to wpływu na ich syna, ale widzę jak może to mieć wpływ na
        wnuka (jeden już jest)
        • lacido Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 21:55
          zaraz zaraz, to nie Ty będziesz wychowywać dziecko tylko teściowie?
          • kobieta_z_wyspy Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 22:05
            My, ale dziadkowie są obecni w życiu wnuka, dziś odwieźli go na
            spotkanie przedkomunijne na przykład. To naturalne, pod warunkiem,
            że nie impregnują go swoimi tekstami...
    • six_a Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 22:38
      narzeczony na pewno nie jest jakoś dramatycznie inny.
      jabłoń, jabłko i takie tam.
    • bertrada Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 20.09.09, 23:30
      To jacyś nowobogaccy. Nic dziwnego że się tak zachowują. Trafiło im się dorwać
      do kasy to snobują i dowartościowują się kosztem innych. Pewnie przez całe życie
      to im dokopywano.
      Czy Twój mąż taki będzie, trudno powiedzieć. On już nie jest nowobogacki. Zdążył
      się już obyć z pieniędzmi i zapewne nie robią one na nim takiego wrażenia jak na
      kimś, kto je pierwszy raz na oczy zobaczył. I podobnie będzie z waszymi
      wspólnymi dziećmi. One nowobogackie też nie będą i to co im dziadkowie
      naopowiadają będzie dla nich totalną abstrakcją.
    • fotozwierz Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 22.09.09, 08:12
      jest to na pewno ciężka sprawa dla Ciebie, ale staraj się ich
      tolerować, nie musisz ich przecież lubić, na pewno jest to ważne dla
      Twojego partnera.
      • mama_syna Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 22.09.09, 09:28
        Na pewno bardzo uważnie obserwowałabym przyszłego męża... takie
        rzeczy jak geny wychodzą z czasem i bardzo bym się tego bała.
        A jeśli jednak nie masz wątpliwośći, że chcesz z tym człowiekiem być
        to ograniczyłabym kontakty z teśćmi do miniumum. Jeśli będziesz mieć
        dziecko, któremu będą coś takiego mówić, powiedz wprost: nie
        gniewajcie się, ale nie życzę sobie abyście opowiadali dziecku takie
        rzeczy i opinie o ludzie. itp.....
        A teraz ignoruj to co mówią, staraj się wypuszczać to drugim uchem i
        nie wchodź z nimi w żadne dyskusje, bo oni i tak Ciebie nie
        zrozumieją, a będziesz dla nich wrogiem i burakiem.
        A co na to twój narzeczony?
    • foczkamaroko Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 22.09.09, 12:33
      Powiem ci że moim zdaniem to prawdopodobne i to bardzo jest to,że twój
      narzeczony będzie w ten sam sposób się zachowywał...niestety ja równiez miałam
      jakis czas temu konflikt z takim nowobogackim prostakiem-to jest żałosne
      naprawde współczuję trochę Ci,że jeździsz na te obiady-a musisz?po co tego
      słuchać.Tych ludzi nic juz nie zmieni za nic maja biedniejszych,choć sami są bez
      wykształcenia i żadnego morale.Uważam,że Twój nareczony wychowany w tej
      atmosfezre narazie teg nie pokazuje ale za jakis czs tak samo będzie sie
      zachowywał jak tutaj ktoś wspomniał geny robia swoje-w gruncie rzeczy jednak
      obserwując takich ludzi widzę że ich nikt potem nie szanuje-bo niby jak jesli
      oni nie szanują innych.A życie ich zon z pozoru bardzo iekawe i miłe to w
      gruncie rzeczy istne piekło.
    • kobieta_z_wyspy Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 22.09.09, 12:41
      Co tydzień tam, całe szczęście, nie jeździmy, ale często, mieszkamy
      w tym samym mieście.
      Narzeczony nie podziela ich zdania, ale też nie komentujemy ich
      zachowania po każdym spotkaniu, tak jak pisałam, to nie jego wina, a
      mogłoby mu być przykro, nie ma na to wpływu.
      Zastanawia mnie jak mogą istnieć tacy ludzie, mężczyzna z chustką od
      X w butonierce, pachnący ostatnimi perfumami Y, kobieta w kapeluszu
      od Z, z tekstem: nie pojedziemy dziś na starówkę, bo tam tylko bydło
      dzś jedzie...
      • lutowa6 Re: Wejście w rodzinę, której nie lubię 22.09.09, 15:01
        Uprzedzenie sie do rodziny przyszłego męża nie wróży nic dobrego ale
        się stało. Może warto porozmawiac ze ze swoim chłopakiem o tym co
        Cię irytuje przy takich spotkaniach. Jeżeli jest na tyle dojrzały
        żeby to przemysleć to jesteś szczęściarą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja