milemi27
22.09.09, 18:52
Mam już 27 lat i wspaniałego faceta.
Jednak nie mam instynktu matki i nie mam powołania do małżeństwa.Rózne rzeczy
na to wpłynęly ale nie chcę ich tu poruszać.
Boli mnie natomiast to napiętnowanie mojej osoby przez społeczeństwo :sąsiadki
,rodzinę ,koleżanki...
PRESJA SPOŁECZNA BYM się "ustatkowała" i założyła rodzinę jest tak duża ,ze
czasem zdarza mi się myśleć o sobie ,iż jestem nienormalna..
Ciągle słysze ,że jestem dziwolągiem bo już mam 27 lat a nie wychodze za
mąż..Czemu nikt nie pomyśli ,że ja tego nie chcę?Mam spełniać tylko
oczekiwania ludzkie?
Też się spotykacie na codzień z taką stygmatyzacją i pogardą ,że niby
jesteście te gorsze bo nie macie jeszcze dzieci i męża?
Ostatnio usłyszalam od sąsiadki ,że stara ciotka już jestem bo w tym wieku za
pózno na dzieci i ślub i ,że mogłam wcześniej to odbyć:)
żenujące..