Czy kiedy jesteście w sklepie ...

23.09.09, 16:45
...
1. dopraszacie się zniżek, próbek itp. ?
2. komentujecie na głos ceny ("tutaj jest za drogo", "w innym sklepie
widziałam taniej" itp.?)
    • mason_i_cyklista Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 16:55
      tylko w rowerowym, bo negocjacja cen to tradycja rowerzystów;) tak poza tym to
      nawet by mi do glowy nie przyszło...
      • eljanka Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 16:57
        Nie
    • my.day Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 17:04
      > 1. dopraszacie się zniżek, próbek itp. ?

      próbek - zależy czego, jeżeli jest jakiś produkt, którego chciałabym
      spróbować to naturalnie pytam o próbkę. Inna kwestia to gratisy,
      które ma każda drogeria (nawet rosman) - jeżeli robię relatywnie
      duże zakupy, to się o nie upominam. W najgorszym wypadku napotykam
      na oburzoną minę pannicy przy kasie, ale w 99% przypadków dostaję
      gratis.

      > 2. komentujecie na głos ceny ("tutaj jest za drogo", "w innym
      sklepie
      > widziałam taniej" itp.?)

      nie mam zwyczaju mówienia sama do siebie, ale jak jestem z kimś
      towarzyszącym i ceny w danym sklepie są z sufitu, to nie czuję
      obciachu mówiąc zgodnie z prawdą, że w sklepie X ta szminka
      kosztowała 10zł taniej.

      Co do zniżek - też nie czuję obciachu zapytać o rabat. Im bardziej
      snobistyczny sklep, tym bardziej oburzone panienki na kasach...
      ostatecznie, też zazwyczaj dostaję rabat. Myślę, że nie każdy wie,
      że sklepy mogą udzielać rabatów nawet 10% na nieprzeceniony towar.
      Może to i niedużo, ale jak kupujesz buty za 300zł, to rabat 10% daje
      30ł.
      • wacikowa Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 19:13
        my.day napisała:
        > nie mam zwyczaju mówienia sama do siebie, ale jak jestem z kimś
        > towarzyszącym i ceny w danym sklepie są z sufitu, to nie czuję
        > obciachu mówiąc zgodnie z prawdą, że w sklepie X ta szminka
        > kosztowała 10zł taniej.
        Niezły obciach!
        > Co do zniżek - też nie czuję obciachu zapytać o rabat. Im bardziej
        > snobistyczny sklep, tym bardziej oburzone panienki na kasach...
        > ostatecznie, też zazwyczaj dostaję rabat. Myślę, że nie każdy wie,
        > że sklepy mogą udzielać rabatów nawet 10% na nieprzeceniony towar.
        > Może to i niedużo, ale jak kupujesz buty za 300zł, to rabat 10% daje
        > 30ł.
        Jak tu nie patrzeć krzywo na laskę która kupuje buty za 300 a o marne 10% skomle!
        Ja moich pracowników uczę,zero rabatu dla przekup. Dostają je stali klienci i z
        "klasa" to dla nich miłe zaskoczenie.
        A już wku...ające są laseczki "obwieszone złotem" które mówią co ile ma
        kosztować i najchętniej dajcie mi za daaarmoo. :)
        • my.day Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 24.09.09, 10:11
          wacikowa napisała: > Jak tu nie patrzeć krzywo na laskę która kupuje
          buty za 300 a o marne 10% skoml
          > e!
          > Ja moich pracowników uczę,zero rabatu dla przekup. Dostają je
          stali klienci i z
          > "klasa" to dla nich miłe zaskoczenie.

          dlatego ty jesteś sklepową, a ja klientką do, której czy ci się to
          podoba czy nie musisz się uśmiechać i być miła, by wyrobić założony
          plan.

          > A już wku...ające są laseczki "obwieszone złotem" które mówią co
          ile ma
          > kosztować i najchętniej dajcie mi za daaarmoo. :)

          ciekawe, przeczytałać dwa zdania i już wiesz, że do sklepu chodzę
          obeiwszona złotem, ha,ha,ha... Coś ci powiem, obwieszone złotem
          osoby w sklepach to właśnie pannice sklepowe - puste konto, ale na
          siebie założy równowatrość trzech pensji, żeby pokazać swój status.

          • wacikowa Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 24.09.09, 10:29
            Tak jak myślałam nie dość,że przekupa z bazaru to jeszcze mało-inteligentna:)
            Nie uczyli w szkole czytać ze zrozumieniem?
            • my.day Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 24.09.09, 10:54
              wacikowa napisała:

              > Tak jak myślałam nie dość,że przekupa z bazaru to jeszcze mało-
              inteligentna:)
              > Nie uczyli w szkole czytać ze zrozumieniem?

              A ciebie czego uczyli skoro pracujesz jako kasjerka w mięsnym :)))
              • wacikowa Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 24.09.09, 11:27
                Ja wnosząc po Twoim pisaniu stwierdzam,że jesteś galerianką :) Pasi ?:)
                Taki typ "szmaciarki" Która wyżej sra niż dupę ma. Co masz to
                sprzataczek,kasjerek,sprzedawczyń?Są lepsze od Ciebie. Bo one przynajmniej znają
                wartość pieniądza i żeby zarobić muszą ciężko pracować. U mnie drogie dziecko
                pracy byś nie dostała. Wolę przyjąć kobietę która jest pracowita i na poziomie a
                nie głupią pindkę :)
              • wacikowa I jeszcze jedno 24.09.09, 11:31
                Pewnie nie wiesz bo skąd(studia) Cenę/marżę ustala właściciel nie sprzedawca:)
                Wyżywanie się na sprzedawcach to głupota do kwadratu jaka reprezentujesz:]
                • my.day Re: I jeszcze jedno 24.09.09, 12:13
                  wacikowa, nic o mnie nie wiesz i nie wiem skąd te twoje durne
                  wymysły, ale uśmiałam się do rozpuku z tej galerianki...

                  Nie wyżywam się na sprzedawcach, ani na sprzątaczkach, ani na nikim
                  innym. Grzecznie pytam o możliwość rabatu i go dostaję.

                  A teraz, wacikowa, wdech... wydech i tak dziesięć razy, jak
                  następnym razem skoczy ci ciśnienie. zdrowsze to niż plucie jadem na
                  forum.

                  I pamiętaj każda frustracja rodzi agresję, agresja znów frustrację i
                  koło się zamyka, więc może przemyśl zmianę zawodu dziewczyno bo się
                  wypalisz zanim dojdziesz to 30stki.
                  • wacikowa Re: I jeszcze jedno 24.09.09, 12:32
                    Nie załapałaś:) Czemu mnie to nie dziwi?
                    Ja mam zawsze ubaw w pisaniu z mało-kumatymi.
                    Nie oceniaj a nie będziesz oceniana:]
    • kadfael Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 17:15
      w drogeriach często pytam o próbki, lubie sprawdzic kosmetyk zanim
      kupie ze wzgledu na ewentualnie uczulenie. Jesli jestem z kolezanka
      zdarza mi sie komentowac ceny i towary, choc niekoniecznie tak, by
      pół sklepu słyszało.
    • paulinaa Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 17:22
      nie, nie robimy wiochy
      • feel_fine Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 17:26
        my.day - takiego zachowania właśnie nie trawię ;)
        O ile jestem w stanie zrozumieć poproszenie o próbkę w celu sprawdzenia jakiegoś
        towaru, jeżeli jest się zainteresowanym zakupem, o tyle proszenie o gratisy,
        rabaty jest dla mnie totalnym obciachem :)
        Cieszę się, że jednak narazie, większość forumowiczek opowiada się za "nie
        robieniem wiochy" jak ładnie to określiła paulinaa :)
        • jamesonwhiskey Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 17:34
          >o tyle proszenie o gratisy,
          >rabaty jest dla mnie totalnym obciachem :)
          >Cieszę się, że jednak narazie, większość forumowiczek opowiada się za "nie
          >robieniem wiochy" jak ładnie to określiła paulinaa :)

          wiesz przy zakupach za 30 pln jakos nie widze rozmowy o rabacie
          ale za 1000 - 2000 no to juz oczekuje czegos ze strony sklepu
          a juz zupelnie standardowe pytanie to czy za platnosc gotowka dostane upust jak
          nie to place karta
          • feel_fine Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 17:40
            > a juz zupelnie standardowe pytanie to czy za platnosc gotowka dostane upust jak
            > nie to place karta


            Uwielbiam ten tekst :)
            • jamesonwhiskey Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 17:47
              > Uwielbiam ten tekst :)

              w sensie ?
            • brzydula_betty Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 20:27
              feel_fine napisała:

              > > a juz zupelnie standardowe pytanie to czy za platnosc gotowka dostane upu
              > st jak
              > > nie to place karta
              >
              >
              > Uwielbiam ten tekst :)

              Przecież obsługa terminala tez sklep kosztuje, w sklepie w którym kiedyś
              pracowałam było minus ileś % przy płaceniu gotówką. z proszeniem o rabat to
              trochę jest tak, że proszę zwykle ludzie którzy i bez rabatu mogliby się obejść
              ale wychodzą z założenia, że sklep i tak na nich dużo zarabia więc czemu ma nie
              dać upustu, taka kalkulacja. Obciachem jest to zwykle dla osób które chcą się na
              zakupach "pokazać" i zgrywają zamożniejszych niż są. A 30 zł rabatu przy butach
              za 300 zł to dość dużo. Poza tym niektóre sklepy mają taakie marże
              nieproporcjonalne do jakości towarów (co potem widać na przecenach) że to aż
              grzech kupować po pierwszej cenie
    • agattka_84 Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 17:30
      Zdarza mi się prosić o próbki kosmetyków - zwłaszcza kremów i
      podkładów. Mam wrażliwą cerę i nie chcę kupować bubli, których
      później nie zużyję.

      O rabaty się nie dopraszam. ;) Nie komentuję cen - jak mnie nie stać
      to nie kupuję.
    • grassant Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 17:35
      feel_fine napisała:

      > ...
      > 1. dopraszacie się zniżek, próbek itp. ?
      > 2. komentujecie na głos ceny ("tutaj jest za drogo", "w innym
      sklepie
      > widziałam taniej" itp.?)

      dopraszacie??? jak kupuję samochód negocjuję cenę
      • feel_fine Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 17:39
        Tak, dopraszacie. No wiesz, stoi Pani przy kasie i się licytuje ze
        sprzedawczynią o cenę skarpetek, bo kasjerka w sieciowym sklepie ma
        nadprzyrodzoną moc i spuści jej 2 zł z ceny :)
        Nie piszę w tym wątku o poważnych zakupach np. samochodu :)
    • princess_yoyo Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 17:54
      jesli chce wyprobowac kosmetyk przed zakupem prosze o probke. zdarza mi sie
      zapytac o znizke. nie mam w zwyczaju komentowania cen bez wzgledu na to czy
      wydaja mi sie wygorowane czy zanizone :-)
    • sumire Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 18:36
      nie, nigdy. wiocha.
    • nsc23 Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 19:33
      Zawsze pytam, czy maja znizke dla studentow. Jak maja, to wyciagam legitymacje,
      jak nie maja - trudno, place pelna cene.

      O probki prosze tylko jezeli nie znam produktu, a nie koniecznie chce sie nim na
      miejscu smarowac. Lubie tez dostawac probki perfum, ale jak nie wrzuca, to sie
      nie upominam :)
    • potworski ? 23.09.09, 20:05
      A co niby kur#a jest nie tak w negocjowaniu cen?
      Niech mi to wyjaśnią światli ludzie, którzy wpisali się tutaj w nader
      błyskotliwy sposób kwitując to wyświechtanym stwierdzeniem "wiocha".
      Sklepy mają swoje marże i często mają możliwości rabatowania, zatem co w tym
      dziwnego, że klient chce z tego skorzystać? Szczególnie np salony samochodowe,
      gdzie przy dobrej gadce i umiejętnościach negocjacyjnych można sporo wytargować.
      • silic Re: ? 23.09.09, 22:16
        Mimo, że nie napisałem tu "wiocha" postaram się wyjaśnić.
        Dla mnie rabat to jest coś na specjalną okazję. Jeśli rabatowane ma być wszystko
        tylko dlatego, że klient się o to zapyta to znaczy, że cały towar mógłby mieć
        niższą cenę - czyli sprzedający pogrywa sobie. Takiego sprzedającego mam gdzieś.
        Jeśli cena mi odpowiada - kupuję, jeśli nie - nie kupuję. Zakładam na wstępie,
        że sprzedający jest rozumny i gdyby chciał sprzedać za niższą cenę to by to
        zrobił. Wystawiając cenę wyższą ryzykuje , że towaru nie sprzeda.
        Wiem , że są ludzie o mentalności "bazarowej" i często rozmowę zaczynają od tego
        ile to dostaną rabatu. Nie lubię takich ludzi, wolno mi chyba ?
        • potworski Re: ? 24.09.09, 09:52
          > Zakładam na wstępie,
          > że sprzedający jest rozumny i gdyby chciał sprzedać za niższą cenę to by to
          > zrobił.

          Tu tkwi właśnie podstawowy błąd twojego rozumowania. W interesie sprzedawcy jest
          sprzedać swój towar jak najdrożej a nie jak najtaniej. W bardzo wielu
          przypadkach (jeśli nie w większości) cena produktu jest sztucznie zawyżana
          właśnie na użytek potencjalnych negocjacji z klientem.
          Kupowałaś kiedyś samochód w salonie? Każdy doskonale wie, że cena jaka stoi przy
          danym modelu jest ceną wyjściową, chociaż nigdzie to nie jest oficjalnie
          powiedziane. I co? Łyknęłabyś to aby czasem nie ujawnić mentalności "bazarowej"?
          • silic Re: ? 25.09.09, 01:18
            > Tu tkwi właśnie podstawowy błąd twojego rozumowania. W interesie sprzedawcy jest
            > sprzedać swój towar jak najdrożej a nie jak najtaniej.

            Dlatego też napisałEM, że gdyby chciał sprzedawać taniej to by wystawiona była
            niższa cena.Cena większości towarów nie jest zawyżana pod bazarowe negocjacje.
            Takie coś tyczy się raczej towarów o dużej wartości i małej powtarzalności bądź
            małej ilości na rynku. Większość towarów to masówka.

            >I co? Łyknęłabyś to aby czasem nie ujawnić mentalności "bazarowej"
            ?

            Właśnie o to chodzi, że bym nie łyknął gdyby cena mi nie pasowała. Poszukałbym
            sprzedawcy wystawiającego ten sam towar w niżej cenie. Wystawiający towar za
            100zł a chętny do opuszczenia ceny do 80zł na mnie nie zarobi - poszukam
            takiego, który też chce sprzedać za 80zł i taką cenę wystawia.
            • potworski Re: ? 25.09.09, 07:12
              Pisałem o konkretnym przypadku=autosalonie, więc do takowego się ustosunkuj.
              A po drugie - co jeśli chętny do opuszczenia ze 100 na 80 jest jedynym w okolicy
              sprzedawcą? Lub jeśli nie ma innego, który wystawia towar po 80 zyla?

              > Właśnie o to chodzi, że bym nie łyknął gdyby cena mi nie pasowała. Poszukałbym
              > sprzedawcy wystawiającego ten sam towar w niżej cenie. Wystawiający towar za
              > 100zł a chętny do opuszczenia ceny do 80zł na mnie nie zarobi - poszukam
              > takiego, który też chce sprzedać za 80zł i taką cenę wystawia.
              • silic Re: ? 26.09.09, 12:20
                > Pisałem o konkretnym przypadku=autosalonie, więc do takowego się ustosunkuj.

                Ustosunkowałem się do takiego, napisałem przecież, że bym nie kupił.
                Jesli zas ktos będzie jedynym sprzedawcą danego towaru w okolicy to nie będzie
                raczej robił rabatów- bo po co ? Ludzie nie pójdą do innego...
                Ja się nie targuję w przypadku towarów i usług seryjnych - albo cena mi
                odpowiada i kupuję albo nie.
                • potworski Re: ? 26.09.09, 12:58
                  > Ustosunkowałem się do takiego, napisałem przecież, że bym nie kupił.

                  Da pytania:
                  Czyli jednym słowem w przypadku kupna samochodu w salonie - idziesz, patrzysz na
                  cenę i bierzesz za tyle ile jest napisane bez słowa?
                  Kupowałeś kiedyś nowe auto?
                  • silic Re: ? 26.09.09, 13:18
                    Gdybym chciał kupić dany samochód to pewnie bym tak zrobił (wczesniej
                    sprawdzając gdzie oferują najtniej). Ale nie chcę kupić żadnego. Nowego
                    samochodu też nie kupowałem, nie jestem zainteresowany takim towarem.
                    • potworski Re: ? 26.09.09, 13:29
                      A no to widzisz - czysto sobie teoretyzujesz.
                      Negocjacje przy tym zakupie to rzecz najzwyczajniesza na świecie. Po to są w
                      salonie doświadczeni handlowcy, z którymi się rozmawia o zakupie a nie
                      ekspedientki, które wyklepałyby ci tyle ile napisane w ulotce. Jeśli zrobiłbyś
                      tak jak piszesz to otwarcie przyznałbyś się do przepłacania - czyli do nie
                      szanowania swoich pieniędzy.

                      > Gdybym chciał kupić dany samochód to pewnie bym tak zrobił (wczesniej
                      > sprawdzając gdzie oferują najtniej). Ale nie chcę kupić żadnego. Nowego
                      > samochodu też nie kupowałem, nie jestem zainteresowany takim towarem.
                      • silic Re: ? 26.09.09, 13:43
                        Ale tu chyba rozmawiamy o targowaniu a nie o moim szacunku do pieniędzy, prawda
                        ? Nie bronię ci bawić się gierki, podchody żebys mógł kupić samochód za ceną za
                        jaką i tak chcą ci sprzedać. Mnie to nie interesuje.
                        • potworski Re: ? 26.09.09, 13:47
                          > Ale tu chyba rozmawiamy o targowaniu a nie o moim szacunku do pieniędzy, prawda
                          > ?


                          A nie widzisz związku? Jeśli kupujesz coś drożej mając świadomość tego, że
                          mogłeś kupić taniej to oznacza, że nie szanujesz swoich pieniędzy.
                • cary.hiroyuki.tagawa Re: ? 26.09.09, 13:54
                  silic napisał:
                  > Jesli zas ktos będzie jedynym sprzedawcą danego towaru w okolicy to nie będzie
                  > raczej robił rabatów- bo po co ? Ludzie nie pójdą do innego...

                  Rabatów nie. Ale jak ktoś się potarguje, to może uzyskać zniżkę. Klienci są
                  przecież równi i równiejsi.

                  > Ja się nie targuję w przypadku towarów i usług seryjnych - albo cena mi
                  > odpowiada i kupuję albo nie.

                  Klasyczny przykład - usługi świadczone przez operatorów telefonii komórkowych.
                  Mało kto zdaje sobie sprawę, że może się targować. Dotyczy to szczególnie
                  podpisywania nowej umowy przed zakończeniem okresu obowiązywania starej umowy.
                  Jak się dobrze negocjuje, to za te same pieniądze można mieć m.in. minimum 50%
                  więcej minut + nowy telefon za złotówkę + jakiś gadżet (np. słuchawka bluetooth
                  - bezpieczeństwo za kierownicą przede wszystkim). Jeżeli ktoś nie lubi
                  negocjować, to dla niego bardziej opłacalny jest telefon na kartę.
                  • silic Re: ? 26.09.09, 14:06
                    Ja własnie mam telefon na kartę. Abonament nie oferuje niczego czego bym
                    potrzebował.
            • cary.hiroyuki.tagawa Re: ? 26.09.09, 12:04
              silic napisał:

              > Dlatego też napisałEM, że gdyby chciał sprzedawać taniej to by wystawiona była
              > niższa cena.Cena większości towarów nie jest zawyżana pod bazarowe negocjacje.

              Pojedziesz do Turcji, na Bliski Wschód czy do Afryki Północnej (piszę tylko o najbliższych lokalizacjach), to po pierwszym zakupie w sklepie (nie liczę sporadycznie spotykanych marketów), kiedy srogo przepłacisz (chyba, że mówisz po turecku lub arabsku i wyglądasz jak autochton), powinieneś zacząć dochodzić do wniosku, że każda cena jest umowna. I bez znaczenia jest fakt, czy dotyczy to chałwy, butów czy samochodu.
              • silic Re: ? 26.09.09, 12:24
                Ja nie żyję w Turcji czy Afryce Północnej. Żyję w Polsce. Jednak tu też nie
                płacę za towary ceny ,która moim zdaniem nie jest adekwatna do wartosci.
                • cary.hiroyuki.tagawa Re: ? 26.09.09, 12:56
                  silic napisał:

                  > Ja nie żyję w Turcji czy Afryce Północnej. Żyję w Polsce. Jednak tu też nie
                  > płacę za towary ceny ,która moim zdaniem nie jest adekwatna do wartosci.
                  >

                  To zacznij się targować!

                  Jeden ze znajomych profesorów zaczął kiedyś swój wykład tak:

                  Polacy potrafią w życiu zrobić trzy rzeczy:
                  1. Drogo kupić,
                  2. Tanio sprzedać,
                  3. Źle się ożenić.

                  ;) A wykład dotyczył polityki zagranicznej Polski...

                  Przepłacamy na każdym kroku. Zawsze kiedy kupujemy towar od pośrednika, a nie od
                  producenta. Może kiedyś do nas dojdzie, że targowanie się na szczeblu hurtowym,
                  równie dobrze może zostać przeniesione na szczebel detaliczny. W USA przy
                  zakupie np. wanny również się można targować i nie jest to uznane za przejaw
                  zachowania bazarowego.
                  • silic Re: ? 26.09.09, 13:10
                    Ale po co mam się targować skoro tego nie potrzebuję? Towar kosztuje X i albo mi
                    ta cena pasuje i kupuję albo nie pasuję i do sprzedaży nie dochodzi. Kłania się
                    popyt i podaż.
                    W USA też nie mieszkam. Mamy wszak wolny rynek - nie pasuje ci cena wanny w tym
                    miejscu to idź ją kupić w innym miejscy. Możesz też zacząć w polskiej piekarni,
                    która sprzedaje swoje wyroby i za zakup dwóch chlebów zażyczyć sobie bułki
                    gratis. Daj znać jak poszło.


                    ps. posrednicy są w większosci przypadków potrzebni gdyż inaczej padła by sieć
                    dystrybucji wielu towarów. Nie traktuję kupna w sklepie jako przepłacania bo
                    sklep wyswiadcza mi usługę wystawienia towaru blisko mnie.
                    • potworski Re: ? 26.09.09, 13:26
                      Bardzo sobie to idealistycznie tłumaczysz=że sprzedawcy opierają się tylko na
                      kalkulacji kosztów i narzucają minimalne marże. Jakbym czytał teorie z
                      podręcznika do mikroekonomii.
                      Zmartwię cię, bo rzeczywistość nie jest tak piękna. Sprzedawcy pogrywają sobie z
                      cenami, bo chcą jak najwięcej ugrać dla siebie - nie przypuszczałem, że będę
                      musiał napierda#ać takimi truizmami.
                      Dla przykładu:
                      Wyobraź sobie zatem taką sytuację, że kupujesz telewizor, który w sklepie obok
                      ciebie kosztuje np 4500 PLN i mniej więcej tyle samo kosztuje w twoim regionie,
                      ale jednocześnie wiesz, że poza twoim województwem kosztuje dwie stówy taniej.
                      Wolisz beknąć te dwie stówy więcej lub zabulić za dojazd od spytania handlowca
                      czy ci nie opuści ceny?
                      • silic Re: ? 26.09.09, 13:37
                        Widzisz, ja tak sobie idealistycznie nie tłumaczę. Ja tak postępuję. Znam to
                        całkiem nieźle od drugiej strony i czasem miałem ochotę kopnąć w tyłek ludzi,
                        którzy wiedzieli lepiej jak to ja mam procent na każdym towarze i oczekiwali
                        rabatów tylko za to, że chcą cos kupić. Gdyby spełniać oczekiwania co do zniżek
                        to musiałbym sprzedawać towary ze stratą lub bez zysku.
                        Sprzedawcy oczywiscie mogą sobie pogrywać z cenami - od tego mam swój rozum,
                        żeby się na nich poznać.
                        W twoim przykładzie - wolę zapłacić mniej. Jesli dojazd i transport wyjdzie
                        mniej niż 200zł to niech ten co wystawia za 4500 czeka dalej. Może pójdzie z
                        torbami i zastąpi go ktos inny.
                        • potworski Re: ? 26.09.09, 13:45
                          Gdyby spełniać oczekiwania co do zniżek
                          > to musiałbym sprzedawać towary ze stratą lub bez zysku.


                          Wiesz co to są negocjacje? To nie jest sprzedawanie po tyle ile wymaga klient,
                          albo po tyle ile chce sprzedawca. To jest przeciąganie liny=jeśli np marża
                          handlowca wynosi dajmy na to 5000 (choć koszty ma dużo niższe) i bulisz tyle ile
                          on chce to odpuszczasz linę i przegrywasz całą tą kasę, czyli słowem - dajesz
                          się ru#hać. Jeśli w drodze negocjacji ugrasz 2500 PLN to obaj jesteście na
                          plusie=on zarobił i ty jesteś do przodu o 2500. Tak się właśnie postępuje w
                          przypadku dużych zakupów=dom, samochód itd.
                          Ale jak widzę to dopiero cię czeka.
                          • silic Re: ? 26.09.09, 14:14
                            >Tak się właśnie postępuje w przypadku dużych zakupów=dom, samochód itd.


                            Jakbys czytał to co piszę nie musiałbys się tyle produkować.
                            Kilka postów wczesniej napisałem "Cena większości towarów nie jest zawyżana pod
                            bazarowe negocjacje. Takie coś tyczy się raczej towarów o dużej wartości i małej
                            powtarzalności bądź małej ilości na rynku. "

                            Dom i częsć samochodów podpadają chyba pod towary dużej wartosci ?
                            • potworski Re: ? 26.09.09, 14:22
                              > >Tak się właśnie postępuje w przypadku dużych zakupów=dom, samochód itd.
                              >
                              >
                              > Jakbys czytał to co piszę nie musiałbys się tyle produkować.
                              > Kilka postów wczesniej napisałem "Cena większości towarów nie jest zawyżana pod
                              > bazarowe negocjacje. Takie coś tyczy się raczej towarów o dużej wartości i małe
                              > j
                              > powtarzalności bądź małej ilości na rynku. "
                              >
                              > Dom i częsć samochodów podpadają chyba pod towary dużej wartosci ?


                              Kilka postów wcześniej napisałeś, że gdybyś kupował samochód to brałbyś go w
                              cenie cennikowej bez negocjowania.
                              Skoro sam przyznajesz, że towary dużej wartości (w tym samochody) są celowo
                              zawyżane pod "bazarowe negocjacje" to oznacza, że świadomie płaciłbyś zawyżoną cenę.
      • my.day Re: ? 24.09.09, 10:25
        dokładnie, z resztą, nie sobie mówią, że to "wicha" i "obciach" i
        płacą cenę wyjściową, ja zawsze proszę o rabat i zazwyczaj go
        dostaję.

        Może i myślenie bazarowe, niech sobie myśli o mnie panienka w
        sklepie co chce..

        Ostatnio przykład: sklep nokii, centrum Warszawy - pytam się ile
        mogę dostać rabatu na modele, które nie są w promocji - odpowiedź:
        10% przy zakupie jednego aparatu. 600zł - 10%= 540zł
    • madzioreck Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 20:05
      feel_fine napisała:

      > ...
      > 1. dopraszacie się zniżek, próbek itp. ?

      Można zapytać o rabat czy próbkę, czemu nie.

      > 2. komentujecie na głos ceny ("tutaj jest za drogo", "w innym sklepie
      > widziałam taniej" itp.?)

      Nie, nigdy. Pracuję w banku i wiecznie słyszę... "a tam to mają lepiej", "a tam
      to mają taniej". I zawsze mam ochotę odpowiedzieć, żeby w związku z tym spadał
      tam, gdzie jest tak wspaniale, a nie mi tu będzie chrzanił. Nie podoba mi się
      cena, wychodzę.
    • jane-bond007 Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 20:39
      1. jesli chce kupic podklad za 80 zl to prosze o probke

      niegdy nie pytam o probki bo kupilam kosmetyki na kwote 200zl -
      zwykle kupuje w Rossm. i jakos nie chce mi sie z tymi babkami gadac

      2. nie komenetuje, kiedys kolezanka w Promodzie wypalila: TU NIC NIE
      MA ;) hmmm... kwas

      jesli cos mi podaje ekspedientka i ogladam ale mnie na to nie stac
      to mowie: dziekuje ale jest za drogie, nie komentuje chamsko w
      przstrzen chodzac po sklepie, wydymajac wargi
      • red.blooded.woman Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 22:50
        Nie, nie proszę o próbki, rabaty, nie komentuję cen. Dla mnie to
        wioch, brak klasy i kultury... Co innego, gdy jest napisane, ze przy
        zakupach za 200 złotych otrzymam rabat 5%, wówczas sprawdzam, czy ów
        rabat otrzymałam. Ale sama z siebie się o niego nie dopominam...
    • nutriss Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 20:43
      w życiu
      sklep to nie bazar że można się targować
      • zawszezabulinka Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 21:27
        na glos nie komentuje, nie targuje sie. najwyzej komentarze kieruje do osob mnie
        towaryszacych,zreszta poznalam juz ceny w GH-ych , zagladam do podstawowych
        (NY,h&M c&A itp). teraz u mnie otwieraja GH i pojde do sklepu tylko obejrzec, i
        dyskretnie spojrze na metki jesli bedzie 299 zl wiecej tam nie przyjde bo po
        co? ja preferuje tanie i nie musze odrazu komentowac na cale miasto bo istnieja
        tanie sklepy i drogie :)

        w galeriach,domach handlowych w centrum nie zrobilam do tej pory zakupow :)

        za to moj tata sie targowal (jeszcze jak z nim robilam zakupy) o 5 zl klasyczna
        gadka na papierosy czy na piwo, byly to klasyczne sklepy badz targowiska.
        podejrzewam ze spalilby buraka gdyby w sieciowce poprosil o 5 zl znizki a one
        odmowilyby bo nie moga, zreszta... nie zajrzalby tam i nie kupilby bo drogo i
        nowoczesnie :):)
        • melixsa Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 22:20
          Nigdy o nic nie pytam, chyba, że są wątpliwości czy na konkretny produkt
          obowiązuje rabat. Próbki dostaję zawsze w Sephorze.
      • najta Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 22:26
        Ja w sklepie obuwniczym zawsze pytam sprzedawcy, czy spuści coś z ceny. A w
        odzieżowym przy zakupie kilku sztuk ubrań pytam o zniżkę. Z reguły dostaję. Nie
        są to wielkie kwoty, ale zawsze coś.
    • agni71 Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 22:30
      Bardzo rzadko zdarza mi sie poprosic o próbki, chyba, że ewidentnie
      mysle o zakupie tego produktu, a boje sie wtopy.

      Natomiast negocjuje ceny.
      Robie to przy wiekszych kwotach - np. kupujac drogą lampę spytałam
      ile mi pan w sklepie opusci, bo przez Internet kupię o 200 zł
      taniej, ale wolałabym u niego. Opuścił 150 zł :-) gdyby nie mógł,
      toby tego nie zrobił, a tak ja mam lampę taniej i on tez na pewno
      zarobił - działalnosci charytatywnej nie prowadzi przecież.
      Dośc powszechny jest rabat 5 lub 7 % przy zakupach gotówkowych, wiec
      jesli kupuje za większa sumę, to często pytam o taki rabat.
      Oczywiste dla mnie jest, ze nie pytam o rabat w sieciowym sklepie
      odziezowym, hipermarkecie czy markecie budowlanym.
      Oczywiste jest równiez dla mnie, ze jesli sprzedawca powie, ze nie
      ma takiej mozliwości, to nie męczę, nie naciskam, nie szantazuję -
      albo wtedy kupuje po podanej cenie, albo, jesli uznam, ze za drogo,
      rezygnuje z zakupu.
      I tez mam wrażenie, ze własnie osobom gorzej sytuowanym negocjowanie
      cen czy pytanie o rabaty, wydaje sie szczególnie obciachowe czy
      poniżające. Ja nikogo o nic nie błagam, nie robie z siebie dziada,
      pytam uprzejmie i z usmiechem i czasem taka znizke dostaję, czasem
      nie. Normalna rzecz.
    • rraaddeekk Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 23:07
      Negocjuję twardo, ale tylko przy większych zakupach.

      Np. kupowałem TV.
      Przygotowałem się do negocjacji sprawdzając ceny w necie.
      Wpadłem do małego salonu RTV (z sieciówkami trudno negocjować, bo
      lokalne sklepy nie mają kompetencji, aby dać większy rabat)
      powiedziałem jasno kupię ten model, ale za cenę poniżej tej z netu.
      Kierownik sklepu nie wierzył, że ktoś sprzedaje taniej... podałem
      link.
      Sprawdził.... skonsultował się z właścicielem i za kilka dni miałem
      TV z tradycyjnego sklepu wraz z gratisowym transportem,
      rozpakowaniem i montażem w domu oraz kalibracją za cenę mniejszą niż
      w sklepie internetowym.
      Zaoszczędziłem ponad 2000 PLN (różnica pomiędzy ceną zalecaną przez
      producenta).

      Trochę można też ugrać, gdy zamiast kartą za większe zakupy płaci
      się gotówką. (przy zakupie TV prowizja sklepu na rzecz banku to
      pawie 80 PLN, więc mówię, że płacę gotówką a prowizją dzilimy się
      50/50.)
    • soulshunter Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 23.09.09, 23:13
      > 1. dopraszacie się zniżek?

      oczywiscie ze tak, ale od pewnej sumy w zwyz. O grosze nie ma co sie szarpac.

      > 2. komentujecie na głos ceny ("tutaj jest za drogo", "w innym sklepie
      > widziałam taniej" itp.?)

      jasne, (ale tak zeby to tylko sprzedawca slyszal). Czesto na poparcie swoich argumentow przynosze ze soba "gazetke" z innych sklepow gdzie ceny sa nizsze za te same towary.
    • ingeborg "wiocha" 23.09.09, 23:37
      To takie nowopolskie: "Nie będę się targować, niech nikt nie pomyśli
      że mnie nie stać". Chociażby cień wątpliwości czy kogoś stać czy nie
      to jest już plama na honorze.
      Po pierwsze sklepy w Polsce mają kolosalne marże - i to tylko
      dlatego że ludzie są w stanie zapłacić za produkty więcej w imię
      zasady "nie ważne co to za gó..., wazne że kupione w złotych
      tarasach"
      Po drugie - jeśli sklep ma gratisy do rozdania to są one dla
      klienta, więc klient ma swięte prawo o gratis poprosić.

      • sumire Re: "wiocha" 24.09.09, 09:07
        Ingeborg - ja widze wielka roznice w proszeniu o probke polecanego
        mi kosmetyku i ostentacyjnym dopraszaniu sie ich, a widuje w
        sklepach takie sytuacje (i strzelanie fochow: "och, juz wiecej tu
        nie przyjde, tylko cztery probki mi dali"). widze tez roznice w
        sugerowaniu znizki przy duzych zakupach i w marudzeniu na caly
        glos "phi, tam za rogiem maja taniej, i plytki na podlodze tez maja
        ladniejsze".
    • dziewczynawitryna Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 24.09.09, 09:00
      Gratisy i próbki jakoś mnie nigdy nie interesowały (może powinny?), nie
      komentuję cen ani innych rzeczy na głos, chyba że chcę o czymś powiadomić obsługę.
      Ale często przy większych zakupach targuję się i prawie zawsze dostaję parę
      procent zniżki. Także w sieciówkach. Zresztą zwykle nie kupuję tam, gdzie
      sprzedawca nie może udzielać rabatów - po co, skoro mogę kupić gdzie indziej, w
      miłej atmosferze wytargowawszy jakąś symboliczną kwotę? Wiadomo, że właściwie
      nie robi się tego dla pieniędzy.
    • menk.a Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 24.09.09, 09:06
      feel_fine napisała:

      > ...
      > 1. dopraszacie się zniżek, próbek itp. ?
      > 2. komentujecie na głos ceny ("tutaj jest za drogo", "w innym sklepie
      > widziałam taniej" itp.?)

      Nie. Jestem głupim, niewykształconym klientem. Zazwyczaj nie targuję się.;)
    • wyssana.z.palca Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 24.09.09, 09:22
      moja mama jest mistrzynia w targowaniu. ale robi to z usmiechem, na
      luzie, dla czytej przyjemnosci a nie zeby
      wykisic 5 czy 10 zl. jak upuszcza- luz, jak nie- tez przezyje. ja
      nie mam na tyle odwagi i chyba tak nie potrafie, ale mam nadzieje ze
      z czasem i ja sie tak naucze :)
    • butterflymk Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 24.09.09, 10:59
      a więc :
      jesli jestem w sklepie w CH to oczywiście nie targuje sie jak na
      bazarze w Egipcie :)ale oczywiście że jak kupuje kilka rzeczy gdzie
      sumka robi sie sporawa to grzecznie pytam o zniżkę choćby w ramach
      karty stałego kienta.
      W każdym miejscu trzeba sie elegancko zachowywać, ale byłoby to
      frajerstwo jakby sie nie zapytac o zniżkę.
      Oczywiście jak kupuje jakąś 1 rzecz nie drogą to wstyd się odezwać
      o zniżkę, ale....
      ostatnio byłamw butiku w CH i kupiłam 2 sukienki i 1 bluzkę
      zapytałam sie o zniżke i dopiero wtedy pani zaproponowała mi 10% w
      ramach karty stałego klienta..czyli jednak można...a gdybym nie
      zapytała to bym guzik miała.
    • kikkki Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 24.09.09, 11:04
      Zdarza mi sie pytac o probki. O znizki nie prosze. Za to moja kolezanka, gdy robi ze swoim facetem wieksze zakupy w hipermarkecie, to zawsze najedza sie tam do syta, napija i dyskretnie wyrzucaja opakowania, nie placa za zjedzone kielbaski, bulki czy wypita cole. podobno ani razu jeszcze ich na tym nie przylapali. Mnie zdarza sie np wypic jakis napoj lub sok podczas robienia zakupow, ale zawsze pusta butelka i tak przechodzi przez kase. Nie mam odwagi kombinowac :)
      • my.day Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 24.09.09, 12:16
        kikkki napisała:
        Za to moja kolezanka, gdy ro
        > bi ze swoim facetem wieksze zakupy w hipermarkecie, to zawsze
        najedza sie tam d
        > o syta, napija i dyskretnie wyrzucaja opakowania, nie placa za
        zjedzone kielbas
        > ki, bulki czy wypita cole. podobno ani razu jeszcze ich na tym nie
        przylapali.


        Może nazwijmy rzeczy po imieniu - to już nie jest obciach, tylko
        złodziejstwo.
        Ja podobnie jak Ty, jak wypiję jakiś soczek to butelkę kładę na
        kasie i za nią płacę.
      • feel_fine Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 24.09.09, 12:17
        Zakładając ten post, miałam na myśli przede wszystkim sytuacje, które na pewno
        wszyscy widzieliśmy. Zdarza mi się, że stojąc w kolejce obserwuję dziwne
        zachowania, np. kiedyś robiłam zakupy w drogerii natura i tam kobieta, która
        zrobiła zakupy na 100 zł zaczęła się dopraszać o gratisy i "jakieś próbeczki"
        (czyli ewidentnie rajcuje ją jazda na próbkach, byle nie kupować
        pełnowartościowego produktu i nie wydać za dużo:)). Za nią w kolejce była babka,
        która zrobiła zakupy na 250 zł i nie mówiła nic, zapłaciła i odeszła od kasy :)
        Zdarzało mi się też, np. w sklepach z ciuchami, widzieć jak kobietka na siłę
        szukała usterki w ubraniu, co miałoby usprawiedliwić prośbę o rabat. Często,
        klienci nie mają pojęcia o tym, że sprzedawczynie nie mają możliwości rozdawania
        na lewo i prawo gratisów, albo zniżek. One są w pracy i są ze wszystkiego
        rozliczane, a tym bardziej nie ustalają cen! W związku z tym mówienie o tym, że
        coś jest droższe niż gdzieś indziej, jest totalnym przypałem :)
        Podobają mi się wypowiedzi wacikowej :)
        • tygrysio_misio Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 26.09.09, 12:53
          w sklepach z ubraniami i butami szuka sie wad nie po to zeby
          wyludzic 10%, ale po to zeby nie kupic zaciagnietych rzeczy albo
          niedoklejonych butow... bo czasem ciezko jest je potez zwrocic, albo
          moze sie okazac,ze zaciagniecie/odklejenie bylo spowodowane zla
          eksploatacja
    • sadosia75 Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 24.09.09, 12:27
      probek sie nie dopraszam usilnie. jesli kosmetyk,ktory wpadl mi w
      oko jest dostepny w probkach to pytam czy dany sklep posiada taka
      probke. jesli nie posiada to zawalu serca i histerycznego krzyku
      nie ma.
      znizek tez sie nie dopraszam. jesli zaoferuja to fajnie jesli nie
      to j.w
      • agni71 Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 24.09.09, 12:44
        > znizek tez sie nie dopraszam. jesli zaoferuja to fajnie jesli nie
        > to j.w

        O znizki trzeba pytac, rzadko kiedy sklep sam ci zaoferuje taka
        znizkę, ale zdarza się. Jak pisalam wyzej, lampa w sklepie
        internetowym 700 zł, w zwykłym 900 zł - chyba normalne, ze
        poprosilam o obniżenie ceny :-)
        Ostatnio zamawiałam biurko i tu sam sprzedawca (byc moze
        jednocześnie właściciel, nie wnikam) zaproponowal mi 10 % rabatu i
        transport gratis. I ja sie cieszę, i on zarobi. Wszyscy happy :-)
        Zawsze nalezy pytac o rabaty robiąc wieksze transakcje.
    • nocarka Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 25.09.09, 08:16
      Próbki jak najbardziej, zwłaszcza jeśli chcę wypróbować kosmetyk, a jest droższy
      i szkoda mi wtopić kilkadziesiąt zł przez uczulenie np.

      Zniżki - czasem pytam, czasem zapominam. Jestem studentką, więc kilka sklepów
      daje zniżki, zawsze warto się zainteresować.

      Komentować cen - raczej po ciuchu do kogoś. Samej sobie nie komentuję - wychodzę.

      Co do komentowania, kiedy pracowałam w sieciówce kawowej, przychodził 1-2 razy w
      tyg facet na cappuccino za 13 zł i zawsze wrzeszczał przy kasie : Tu jest
      najdroższe w mieście!!! (za pół litra kawy w dużej filiżance) Brał do tego
      ciasto za 10 zł i też wrzeszczał, tak, że się ludzie oglądali. W pewnym momencie
      kiedy zbierałam mu talerzyki ze stolika znów to wrzasnął i nei wytrzymałam:
      Bardzo pana przepraszam, ale jeśli pana nie stać, to niech pan nie przychodzi,
      ja do Sheratona na obiady nie chodzę, jak nie nie stać. A jeśli pan jednak może
      kupić i panu smakuje, to proszę o zaprzestanie krzyków. Była afera (szef był po
      mojej stronie) ale wrzaski się skończyły. Nie jest miłe dla obsługi takie coś
      słyszeć, zwłaszcza jeśli dziewczyny tam tylko pracują - co poradz ą na ceny? Ich
      wina?
      • skara Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 25.09.09, 11:12
        O próbki czasem proszę, zwłaszcza gdy mam coś upatrzonego i nie wiem
        jak będzie się sprawować na mojej skórze.

        Komentować ceny mi się zdarza jeśli jestem z kimś, ale nie na "cały
        regulator". Zwłaszcza zdarza mi się coś powiedzieć jeśli cena w
        ogóle nie odpowiada jakości ciucha (szmata za 500 zł). Ale nie w
        sposób niekulturalny, chamski czy też robiąc wyrzuty ekspedientce.
        Ot tak, stwierdzić fakt lubię.

        Negocjuję ceny kiedy biorę kilka rzeczy. Wtedy pytam o jakiś rabat.
        Oczywiście nie przy 2 koszulkach za grosze, ale przy 2 parach butów
        czy kilku droższych ciuchach tak.
        • wytrwala Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 25.09.09, 12:17
          nie komentuje ale mam taka kolezanke, ktora jak widzi promocje od
          razu leci w jej strone i glosno mowi, ze np. "w koncu to
          przecenili", troche mi wtedy wstyd :-) hehe.
          • tygrysio_misio Re: Czy kiedy jesteście w sklepie ... 26.09.09, 13:03
            czy taki sam wstyd czujesz w obec osob robiacych zakupy na
            wyprzedazach?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja