alza73
24.09.09, 13:02
Zadziwia mnie malowanie się kobiet w różnych miejscach. Przykłady:
jadę samochodem i na światłach obok zatrzymuje się kobieta, wyciąga
tusz do rzęs i maluje się, a potem zdziwiona, że na nią trąbią bo
nie zauważyła że się już światło zmieniło.
Pracowałam z jedną dziewczyną, która przychodziła do pracy wyciągała
zestaw kosmetyków i rozpoczynała robienie pełnego makijażu (krem,
podkład, puder, tusz, cienie, pomadka). Zawsze mnie to dziwiło, bo
po pierwsze jak można wyjść z domu i nie użyć po porannej toalecie
kremu, jak można nakładać krem na zanieczyszczoną skórę twarzy.
Najgorsze było jednak jak wyciągała igłę i rozdzielała rzęsy, które
jej się posklejały. Inna kobieta malowała natomiast paznokcie (na
szczęście tylko u rąk), ale i tak rozpoczynała od zmycia poprzednio
również w pracy nałożonego lakieru.
Czy wy też macie wokół siebie takie dziwolągi. Czy to taki wielki
problem wstać trochę wcześniej.