Amerykanie a ich stosunek do rodziny

27.09.09, 16:53
niedawno natknęłam się na opinię, że Amerykanie mają zupełnie inny stosunek do
rodziny niż np. Polacy - nie są tak mocno związani z rodziną jak my; dzieci
uczy się samodzielności i oczekuje, że na studia wyfruną z domu i będą radzić
sobie same,a potem utrzymuje się rzadszy kontakt, odwiedza głównie na święta
i inne większe okazje. czy to prawda?
    • tygrysio_misio Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 27.09.09, 16:56
      tak oczywiscie... bo kazda nacja sklada sie tylko z 1 sposobu
      zachowan..
      • k873 Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 27.09.09, 17:08
        nie no oczywiście wiem, że to uogólnienie, ale parę razy spotkałam się z taką
        opinią i stąd pytanie
        • tygrysio_misio Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 27.09.09, 17:13
          taka opinia bierze sie z filmow glownie..stad mamy najwieksze
          stereotypowe wyobrazenie;]
          filmy biora sie z pewnych spolecznie akceptowalnych i politycznie
          poprawnych tendencji

          w USA w filmie zobaczysz mlodzienca ktory jedzie do super szkoly
          daleko od domu... nie zobaczysz takiego, ktory studiuje w swoim
          miescie... a przeciez w takim NY tez jest kilka swietnych szkol... i
          mlodziency z NY w nich studiuja, czasem mieszka z rodzicami, a
          czasem nie
    • cafem Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 27.09.09, 17:36
      A to nie tak samo jak w Polsce?
      ;)
    • arsmenik Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 27.09.09, 18:33
      coraz wiecej w Polsce zamerykanizowanej kultury.

      A moze by tak podtrzymywac nasze wartości.
      • cafem Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 27.09.09, 18:37
        Najlepiej kisisc trzy pokolenia w czterech scianach i zyc z renty po babci i zasilkow.
        Na ch...* nam samodzielnosc!

        *choinka
      • sadosia75 Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 27.09.09, 18:41
        Np. jakie wartosci?
    • equiprimordiality Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 06.10.09, 04:14
      Z tego, co wiem, a byłam tam trochę, to prawda.
      Po skończeniu szkoły średniej dzieci wyprowadzają się i znajdują sobie
      pracę.
      Znam 18-latkę, która musiała w domu płacić rachunki za wodę ze swoich
      zarobionych pieniędzy, jak poszła do pracy po skończeniu szkoły.
      Rodzice nie byli biedni.
    • enith Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 06.10.09, 05:13
      Po trzech latach mieszkania w USA stwierdzam, że stosunki rodzinne tu panujące są takie same, jak w Polsce: różnorodne. Znam osoby, które w ogóle nie utrzymują kontaktów z nawet najbliższą rodziną, takie, które wyfrunęły z domu w wieku 17-18 lat, takie, które utrzymują bardzo bliski kontakt i takie, które w wieku 40 lat nadal mieszkają z rodzicami. Innymi słowy, do wyboru, do koloru, reguł nie ma.
      • skarpetka_szara Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 06.10.09, 17:18
        Dokladnie. Lepiej ujac tego bym nie mogla.

        Nadal mam 30letnia kolezanke ktora mieszka z rodzicami, chociaz
        stac ja na wynajem ladnego mieszkanka.

        Tez znam ludzi ktorzy jezdza do rodzicow na swieta (bo rodzice
        mieszkaja w innym stanie),

        Znam takich ktorzy odwiedzaja rodzicow co drugi dzien, gotuja im na
        dzien matki, ojca, itd....
        • equiprimordiality Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 06.10.09, 21:32
          A skąd ich znasz? Może to Polacy z pochodzenia?
          Ja zauważyłam duuży kontrast między Stanami a Polską, tam nie ma mowy,
          żeby człowiek nie pracował do 20-25 roku życia i beztrosko chodził na
          studia.
          • bertrada Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 06.10.09, 21:50
            Bo tamtejsze uczelnie są po pierwsze płatne, więc część uboższych studentów sama
            musi sobie na nie zarobić, a po drugie system nauczania jest przystosowany do
            tego, żeby można było pogodzić naukę z pracą. Nie tylko w USA ale i w większości
            krajów zachodnich, nawet młodzież szkolna pracuje popołudniami. Skoro jest taka
            możliwość, to każdy chce mieć własne pieniądze do których rodzice nie mają wglądu.

            W Polsce jest to póki co trudne do zrealizowania. Do polskiej szkoły i uczelni
            nie chodzi się po to żeby się czego nauczyć, tylko po to, żeby zanotować co się
            trzeba nauczyć w domu. A nauka to popołudniami i wieczorami. Na pracę nie
            zostaje wiele czasu. A dodatkowo dzienne zajęcia na dziennych studiach trwają od
            rana do wieczora z okienkami pomiędzy zajęciami, których też nie sposób
            wykorzystać na pracę. Nie mówiąc o wykładowcach, którzy są z zasady negatywnie
            nastawieni do pracujących studentów studiujących w trybie dziennym. Zwłaszcza ci
            starszej daty, którzy uważają że na to studiuje się dziennie, żeby wolny czas
            poświęcić na naukę a nie na pracę. A jak do tego dołożymy fakt, że zarobki
            studentów pracujących na pół etatu lub dorywczo nie motywują do pracy, to mamy
            obraz polskiego studenta dziennego. Bo zaoczni i wieczorowi zazwyczaj pracują.
          • skarpetka_szara Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 06.10.09, 22:10
            Wiem, bo wiem.

            Wszystko tez zalerzy od stanu, miejsca zamieszkania i ekonomi tam.
            Sa miejsca gdzie nie sposob "wyrwac" sie z domu, i ci ludzie czesto
            z braku laku ida do wojska, bo potem wojsko sponsoruje im
            edukacjie, ubezpieczenie madycznie, no i placa pensjie.

            Np. w NYC, wiekszosc ludzi ktorych spotkalam sa samowystarczalni,
            by im galy wyszly jakby im ktos powiedzial ze komus rodzice placa
            za mieszkanie, albo dopomagaja - zraszta... wstyd byloby im
            przyznac przed rowiesnikami. Ale oczywiscie ludzie rozni sa: ci
            bardziej zaradni i ci mniej.

            rowniez w szkole sredniej nie jest to nic nadzwyczajnego ze
            rowiesnicy pracuja (szczegolnie w starszych klasach). Sa to
            oczywiscie prace dorywcze, ale zawsze cos - ucza sie szanowac
            pieniadz.

            Rodzice tez czasami placa malym dzieciom za drobne stale prace: Np:
            mycie samochodu w kazdy piatek.

            Moim zdaniem jest to bardzo dobre, gdyz uczy samodzielnosci,
            podejmowania decyzji (na co wydac te ciezko zarobione pieniedze) i
            uczy ze "nikt nie da z nieba" - jak wiele polakow chcialoby i z
            lezka wspomina komune.
    • rumak.hrabiny Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 06.10.09, 17:38
      gdy się urodzi dziecko, wiele amerykańskich rodzin zaczyna odkładać dziecku na
      edukację. banki oferują specjalne programy oszczędnościowe. przy założeniu, że
      tylko na czesne i pobyt w dobrej uczelni student ma wydać rocznie ok 33 tys $,
      to już po 3 latach otrzymujemy 100 tys. oczywiście na alkohol i inne rozrywki,
      student przeważnie musi sam zarobić.
    • bertrada Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 06.10.09, 18:19
      Stosunek do rodziny jest w 100% skorelowany z zamożnością i rozwojem
      gospodarczym danego kraju. Bieda jest bardzo prorodzinna. Dlatego pewnie w
      krajach wyżej rozwiniętych młodzi usamodzielniają się szybciej niż w krajach
      słabiej rozwiniętych. Ale to chodzi tylko o samodzielność finansową.
      Samodzielność emocjonalna to indywidualna a nie narodowa sprawa. Podobnie jak
      relacje międzyludzkie. Członkowie jednych rodzin lubią się nawzajem i lubią ze
      sobą przebywać a innych nie.
      • rumak.hrabiny Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 06.10.09, 22:01
        wychowanie dzieci z naciskiem na samodzielność wynika również z pewnych tradycji
        kulturowych. szczególnie w krajach anglosaskich są długie takie tradycje. można
        to sprawdzić empirycznie. zawsze dziwi mnie, dlaczego w polsce matka często
        ubiera duże już dziecko, gdy w anglii czy usa, dzieci zaczynają ubierać się same
        dużo wcześniej. kiedyś tłumaczenie, że w polsce kobiety bardziej się spieszą
        mnie rozśmieszyło
        • bertrada Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 07.10.09, 00:05
          Odnoszę wrażenie, że to wszystko to zwykłe stereotypy. Wykreowane, jak to ktoś
          wcześniej zauważył, głównie przez media. Z jednej strony niby lansuje się obraz
          młodego Amerykanina, który nawet pieluchy sam sobie zmienia a zarabia na siebie
          już od 2 roku życia, a z drugiej strony socjologowie i psychologowie ubolewają
          nad tym, że młodzież i młodzi dorośli są kompletnie niesamodzielni.

          Nie tak dawno był artykuł o tym jak to młodzież w amerykańskich akademikach nie
          potrafi samodzielnie załatwić sobie nawet zmiany pokoju. Był wywiad z
          kierownikiem akademika, który nie może się opędzić od telefonów zatroskanych
          rodziców, którzy domagają się zmiany pokoju dla ich dziecka, które nie dogaduje
          się z rówieśnikami. W tym samym artykule pisano jak to młodzież, dzięki
          finansowemu wsparciu rodziców od razu wkracza w świat klasy średniej. A rodzice
          twierdzą, że taka sytuacja bardzo im odpowiada, bo dzięki temu wiedzą na co ich
          pieniądze są przeznaczane. A jakby potomstwo dostało majątek dopiero w postaci
          spadku, to nie mieliby nad nim żadnej kontroli.
          Nie mówiąc o tych wszystkich historyjkach o matkach angażujących się do przesady
          w życie szkolne i prywatne swoich dzieci. Aktywnie działających w komitetach
          rodzicielskich, organizujących klasowe przyjęcia, decydujących o życiu szkoły, o
          tym co ma być w sklepiku, itp.
          Nie ma reguł, wszystko zależy od indywidualnych cech a nie narodowych.
    • meetek Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 06.10.09, 21:55
      Z ankiet w USA wynika, że Amerykanie najbardziej boją się:
      1. że ktoś ich zastrzeli
      2. ktoś skrzywdzi ich dzieci.
    • marysia_wroc Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 07.10.09, 00:19
      Mieszkałam w Stanach rok i faktycznie, sporo rodzin nie ma emocjonalnej relacji
      z dziećmi. Wszystko robią, co powinni, czyli: pracują na utrzymanie rodziny,
      najważniejsze, aby dziecko mialo jak najwięcej zajęć dodatkowych (chodzi o to,
      aby ich nie bylo w domu), prywatne lekcje tenisa, soccer, taniec itd, z
      podkreśleniem ile to kosztuje :D poza tym wszechoecna sztucznosc : rodziców cale
      dnie nie ma w domu, ale podczas kolacji wszyscy muszą siedzieć przy stole,
      odmawiają modlitwę , po czym ojciec zadaje pytanie kazdemu z dzieci : "Jak minał
      dzien i czego sie dzisiaj nauczyłes?". Tu mowie o konkretnej rodzinie- myslalam,
      ze ze stołka spadnę :D Po tym pytaniu uwaza, ze jego rola juz wypełniona, a jak
      dziecko nie chce mówić, ma iśc do swojego pokoju. Jak na filmie :) sztucznosc ,
      sztucznosc, sztucznosc. codziennie ta sama syt:) moge powiedzieć, że w
      Kalifornii są bardziej na luzie i normalniejsi :D malo przytulania, spedzenia
      czasu tylko razem. KAzdy dzien musi byc zaplanowany, kazda godzina- 15, koniec
      szkoly, to 16:30 karate, 18- 19 soccer. wszystko jest takim sztucznym planem i
      tak dzien w dzien.
      • wielo-kropek Re: Amerykanie a ich stosunek do rodziny 07.10.09, 15:11
        Dlaczego mowisz tu o sztucznosci? Widzisz, ja tez mam dzieci i
        woze je np na zajecia sportowe. Jeden syn gra np. w hokeja.
        Musze go na dana godzine zawiezc na probe. Kiedy maja mecze
        tez musze zawiezc na wyznaczona godzine. Wczesniej wiadomo sie
        rozmawia z dzieckiem jakim sportem i czy chce sie
        zajac.Chlopak uwielbia grac i czuje sie tam lepiej niz by byl
        ze mna czy matka w tym czasie. Wiadomo ze trzeba placic.
        Arena nie jest za darmo, instruktorzy tez nie pracuja za
        darmo itd. Jest wielka roznica w mentalnosci przecietnego
        Amerykanina i Polaka. Jezeli nastoletni chlopak w Polsce idzie
        do pracy rodzice tym zbytnio sie nie chwala przed znajomymi. W
        USA jest odwrotnie. To zazwyczaj bedzie pierwsza odpowiedz jesli
        zapytaja ich o syna/corke. Powiedza ze pracuje i powiedza nawet
        co robi, dosc czesto tez gdzie. Nie wazne ze ta praca jest
        zazwyczaj niskoplatna, bo w koncu jakiej mozna oczekiwac od
        nastolatka ktory jeszcze nie zdobyl kwalifikacji. Wydaje sie
        ze w Ameryce wszyscy doskonale wiedza ze kazda praca nie
        hanbi, o czym nie moge z takim przekonaniem mowic o Polsce.
        No i ambicja dzieci tez jest chyba wyzsza ogolnie niz w
        Polsce, jezeli chodzi o to by zyc na swoj koszt. W Polsce
        znalem dziewczyne ze sredniej klasy ludzi, ktora miala 30 lat,
        skonczyla 3 fakultety ale wszystko, lacznie z majtkami jej
        rodzice kupowali (jej brat mi o tym mowil). Niby ambitna
        (wydawaloby sie) ale w praktyce ambicji niestety nie miala w
        sobie. Moze w tym tez byla duza czesc winy jej rodzicow i
        ten "inny" ich stosunek do rodziny? W USA byloby to
        nienormale by dziewczyna z trzema fakultetami siedziala na
        wikcie rodzicow.Bykoby bardziej juz normalne ze moglaby
        mieszkac z rodzicami, bo tak woli, ale chleb jadlaby swoj, choc
        razem z nimi dosc czesto. W tym temacie reguly nie ma. W
        Polsce sa skrajnosci w USA tez. Wydaje mi sie ze w USA
        rodzice mniej sie wtracaja w zycie prywatne ich dzieci niz w
        Polsce. Tu mam na mysli dorosle juz dzieci.
Pełna wersja