zoyzola
29.09.09, 08:57
Mam 29 lat.
Właściwie większość życia byłam sama: tak się jakoś złożyło: babskie
studia, absorbująca praca w otoczeniu innych kobiet.
Cudem piękności też nie jestem;)
Ostatnio poznałam faceta.
Przeżyłam z nim romans wakacyjny.
I nagle…wakacje minęły, a ja zrozumiałam, że go nie kocham.
Czuję do niego pożądanie, lubię go, w sumie dobrze mi w jego
towarzystwie.
Jest czuły, dobry, opiekuńczy.
Ale go nie kocham.
Zawsze marzyłam o wielkiej namiętnej miłości – takiej co dodaje
skrzydeł, a jak przyszło co do czego to taka mizeria uczuciowa;(
On chce się dalej spotykać.
Nie mam pojęcia, czy taki związek ma sens.
Nie wiem, czy jestem zdolna do takiej „wyśnionej” miłości – czy
rzeczywiście jestem w stanie się w kimś zakochać, czy też lepiej się
związać z kimś, kto po prostu mnie kocha.
Czy ktoś był może w podobnej sytuacji?