noemi123
03.10.09, 18:21
Sama juz nie wiem co o tym co się dzieje wokół mnie sądzić.
Rozstałam się z mężem w czerwcu, chociaz bardziej to była jego
decyzja niż moja, nie chciał sie leczyć a ja nie chciałam
alkoholika, potem okazało się że ma romans z terapeutką ze szpitala
gdzie był na detoksie. Takich rozstań w ciągu 2 lat było kilka, te
jest ostateczne, on nie kryje się z romansem, pochwalił się nawet
mojej rodzinie. Ja nadal nie moge się pododzić chyba z tym, że to
już koniec. U mnie tez skończyła sie miłosc do niego jak zobaczyłam
go z kochanką. W ramach leczenia klina klinem poznałam faceta o
takim samym imieniu jak mój mąż ale nic z tego nie wyszło, on bardzo
chciał, a ja czułam do niego awersję, potem poznałam Kamila, ale
widzieliśmy się tylko 15 minut, on zwiał z randki jak dowiedział się
kim jestem i cisza. Wczoraj poznałam innego gościa tez o takim
imieniu jak mój mąż i tez nic z tego bo on przed tygodniem zakończył
3 letni związek i jeszcze o niej myśli, mnie ciągnął bardzo do
łóżka ale nie mam byc dla kogoś prześcieradłem, przejściówką,
chwilowym oderwaniem. Jestem zła i rozgoryczona. Zastanawiam się czy
to jakieś fatum nie postawi mi na drodze fajnego gościa bo jednak
kiedyś wrócimy do siebie z mężem? Czy jednak ktoś inny wspaniały
będzie dla mnie przeznaczony a płotkami nie ma co sobie głowy
zawracać? Czy juz po prostu zawsze będę sama bo we mnie jest coś nie
tak? Za duże wymagania mam? Porównuję wszystkich do exa? Nie
pogodziłam się z rozwodem i nadal jednak mam nadziję że wróci mimo
kwitnacego romansu? Jego romans kwitnie bo on ma kasę i ja
sponsoruje. To wszyscy widzą ale nie chodzi mi o pieniądze. Chodzi o
mnie. Kiedy to się wszystko odmieni? Kiedy wreszcie zaświeci dla
mnie słońce?