Gość: renia
IP: *.ath.spark.net.gr
11.01.04, 23:35
To tak a'propos skrytykowanej przed chwila sygnaturki Betty.
Moj wujek powiedzial kiedys, ze najwieksza satysfakcja dla niego bedzie,
jesli jego synowie przejma po nim firme, jesli beda kontynuowac dzielo,
kotre on zaczal. Niestety tak sie nie stlo, Wujek zginal w wypadku, firme
zamknieto, synowie - jeden wyjechal do Londynu i pracuje jako kelner, drugi
studiuje prawo. Po dziele Wujka pozostalo wspomnienie. Czy chcielibyscie,
zeby Wasze dzieci poszly w Wasze slady i poprowadzily ku jeszcze wiekszej
chwale to co sami zaczeliscie robic? Czy tradycja przekazywania paleczki z
pokolenia na pokolenie istnieje jeszcze? Czy to scala rodzine? Synowie
mojego Ojca tez nie kontynuuja tego, co Ojciec tworzyl cale zycie w ogromnym
trudzie. Pewnie Go to boli. Mnie tez to boli, ale tez nie przejelam
paleczki , wzielam d. w troki i pokpilam sprawe. Troche szkoda. Rodzina
silna jest, gdy ma jakies tradycje, gdy sie do tych tradycji ma podejscie
nieco jak do sacrum. Gdy kazdy idzie swoja droga rozpada sie rodzina.
Przynajmniej w pewnym stopniu. A moze sie myle. Z perspektywy tylu
kilometrow, ktore dziela mnie od tych, z ktorymi lacza mnie wiezy krwi,
wszystko widze w jakichs ponurych kolorach.