Męska "definicja" choroby:)

06.10.09, 13:04
Budzimy się dzisiaj z moim M o 6:00...On: "Ale jestem chory..."
Ja: "A co, źle się czujesz? Boli Cię coś?" On: "Nie, ale mam
katar...":-)
    • hermina26 Re: Męska "definicja" choroby:) 06.10.09, 13:21
      hihihihi
      Dobre!
      Miałam to samo w sobote!
      Beksy, mazgaje, hipochondrycy!
      Co zrobić - słaba płeć!:)
      • sootball Re: Męska "definicja" choroby:) 06.10.09, 14:36
        "Co robimy, gdy zatniemy sie w palec:

        ONA:

        1. mysli "au!"
        2. wklada palec do buzi, aby krew nie kapala na dywan
        3. druga reka siega po plaster, przykleja
        4. idzie dalej

        ON:
        1. wrzeszczy "k...!"
        2. odsuwa reke jak najdalej, bo nie moze zniesc widoku krwi
        3. wola o pomoc
        4. (w tym czasie tworzy sie na dywanie plama krwi)
        5. musi usiasc, bo nagle dziwnie sie poczul (w tym czasie nadchodzi
        pomoc, czyli ONA)
        6. lamiacym sie glosem wyjasnia, ze o malo nie stracil reki
        7. odmawia przyklejenia plastra, bo "na taka rane ten plaster jest
        stanowczo za maly"
        8. potajemnie sprawdza w Encyklopedii Zdrowia, ile krwi moze stracic
        dorosly czlowiek, a mimo to przezyc (w tym czasie ONA leci do apteki
        po wiekszy plaster)
        9. z mezna mina znosi naklejanie plastra
        10. prosi o duzy stek na kolacje, aby przyspieszyc tworzenie sie
        czerwonych cialek krwi
        11. ostroznie kladzie nogi na stoliku (w tym czasie ONA smazy stek)
        12. stwierdza, ze przydalo by sie kilka piw, aby usmierzyc ból
        13. odkleja plaster, by zobaczyc, czy rana jeszcze krwawi (w tym
        czasie ONA jedzie na stacje benzynowa po piwo)
        14. tak dlugo kombinuje przy plastrze, ze znowu zaczyna leciec krew
        15. zarzuca jej, ze nie umie opatrzyc rany
        16. wzdycha i jeczy, kiedy ona odkleja stary i nakleja nowy plaster
        17. stwierdza, ze dzis wieczorem musza zrezygnowac z tenisa, ale za
        to calkiem przypadkiem w TV leci mecz Pucharu Europy w pilce noznej
        (w tym czasie ONA trze plame na dywanie)
        18. w nocy kilka razy wstaje do lazienki, aby sprawdzic, czy nie
        tworzy sie wokól rany zakazenie
        19. z tego powodu nastepnego dnia jest zmeczony i rozdrazniony
        20. zwalnia sie z pracy dwie godziny wczesniej do lekarza, aby potwierdzic,
        ze nie wdalo sie zakazenie
        21. w pracy kradnie potajemnie temblak z apteczki w pokoju sanitarnym
        22. prosi mila kolezanke o zabandazowanie i napawa sie jej
        wspólczuciem
        23. podniesiony na duchu idzie z kolegami do knajpy wieczorem i na
        pytania opowiada: "DROBIAZG, NIE MA O CZYM MÓWIC!"
        • 0ffka Re: Męska "definicja" choroby:) 06.10.09, 14:43
          hehehe.. dobre :) Samo życie
        • soulshunter Re: Męska "definicja" choroby:) 06.10.09, 15:14
          XQZMI, to ma byc smieszne?
          • sootball Re: Męska "definicja" choroby:) 06.10.09, 15:23
            To jest śmieszne. A przynajmniej ja się śmiałam głośno gdy to pierwszy raz czytałam.
          • wanilinowa Re: Męska "definicja" choroby:) 06.10.09, 20:14
            soulshunter napisał:

            > XQZMI, to ma byc smieszne?

            to jest śmieszne. prawie tak śmieszne jak Twój brak dystansu :)
    • meetek Re: Męska "definicja" choroby:) 06.10.09, 14:41
      Katar to poważna choroba. Jest wstępem do ropnego zapalenia zatok a następnie
      ropnego zapalenia opon mózgowych i mózgu.
      Załatw chłopu zwolnienie, zrób herbaty z rumem i niech leży. Acha, gazety mu kup
      do czytania.
      • yannika Re: Męska "definicja" choroby:) 06.10.09, 15:02
        Sądząc po Twoich dziełach to baaaaardzo długo musiałeś tego kataru nie wyleczyć...
        • meetek Re: Męska "definicja" choroby:) 06.10.09, 16:25
          bes sęsu ta złośliwość
      • butterflymk Re: Męska "definicja" choroby:) 06.10.09, 15:04
        oj dobra...zrób mu harebate z rumem ale bez herbaty..
        a te gazety to tez niech będa z gołymi babami :p
        • sundry Re: Męska "definicja" choroby:) 06.10.09, 16:26
          Dobry lód też nie zaszkodzi;)
    • rzmija Re: Męska "definicja" choroby:) 06.10.09, 17:19
      Rok temu leżałam w szpitalu na intensywnej terapi. Przychodzi
      lekarka na obchód i pyta jak się czuję. Mówię, że trochę słaba
      jestem. Pani doktor zaczeła się śmiać, że ja z sepsą jestem zdrowsza
      niż facet z katarem.
    • stedo Re: Męska "definicja" choroby:) 06.10.09, 20:06
      Nic dodać, nic ująć;))) I pomyślcie, gdyby takie "toto" musiało rodzić, to już
      dawno ród ludzki by zaginął. A gdyby miało okres??!!!Szpitale specjalne na tę
      okazję trzeba by stworzyć;))
    • zeberdee24 Re: Męska "definicja" choroby:) 06.10.09, 20:09
      A tak naprawdę:
      kobieta: "masz gorączkę"
      mężczyzna: "muszę do roboty".
    • kobieta_na_pasach Re: Męska "definicja" choroby:) 06.10.09, 20:14
      moj podobno mial w pracy 38,9 C ,a kiedy dotknelam czola bylo letnie.to sie
      pytam:masz to goraczke czy nie, bo nie jestes rozpalony? odpowiada: w pracy
      mialem. i badz tu madry.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja