rzeka.chaosu
12.10.09, 23:38
Tak czytam, słucham, śledzę i oczom nie wierzę! Pewnie ten temat już był, ale
co z tego.
Ile z was pracuje w "wyuczonym" zawodzie? Jak słucham, że to nie średniowiecze
i trzeba być elastycznym to się zgadzam, ale jednocześnie zastanawiam nad
sensem przemyśleń związanych z wyborem "właściwego" kierunku studiów. Bo skoro
biolog uczy w szkole, albo pracuje w knajpie przy sałatkach (roślinki),
politolog zmywa gary w UK (polityka zaGarniczna), inżynier budownictwa
kombinuje jak wcisnąć ludziom nową zupkę w proszku (żeby budowali trzeba ich
nakarmić), a niedoszły lekarz stawia stempelki w firmie budowlanej taty
(wprawki przed wystawianiem recept?), bo tam więcej płacą - to się zastanawiam
po co to wszystko.
To krótki wypis z kariery moich znajomych. Sama nie będę pracować w zawodzie,
tylko "obok" :) (z powodów etatowych).