trzylatka
13.10.09, 01:56
Przepraszam, że to piszę, ale nie moge przestać. Otoz 3 miesiace
temu poddlalam sie operacji nosa. OPERacja ta nic mi nie dala.
Zostalo jak bylo, a bylo OK. Nameczylam sie niepotrzebnie.
Njapeierw mialam zatkany, obrzmialy, spuchniety nos. Ustalo. Potem
krew. Krwawilo, lecialo, ciekło, sikało. Nie moglam glowy pochylic,
spac, jeść. Zyc!!! Powiedzieli, że minie. Minelo po 2 tyg-nie jak
obiecywali po 3 dniach. Potem lecialo mi z nosa. Cos jak gluty, ale
to nie to do końca. Leciała mi woda. Brunatna. A potem, i do teraz
są kozy.
Dzisiaj wyjełam tak twarda, mocna, zakrzpeła, że nos mnie rozbolał.
KOza zatykała cała dziurkę, wyszła z jakiś przestworzy. Az w ustach
to poczulam. Zaraz za nią kolejna. Nie musialam dlugo grzebac, potem
nastepne mnijesze, ale tez z tych 'zatkajaych'.
Jest mi wstyd. Nie wiem co robic. Z nosa leci woda i te kozy sie
formułują. Męcze sie: na dworze, lotnisku, w domu. Kicham. Kręci
mnie w nosie.