on nie chce mi pomóc

15.10.09, 22:01
Jesteśmy w konkubinacie. niby z planami na małżeństwo, ale bez
konkretów. Ja z poprzedniego małżeństwa mam syna. Dziecko po
rozwodzie zostao ze mną. Obecnie straciłam pracę, dobra pracę gdzie
decydowałam, dobrze zarabiałam. Mam starsznego doła z tego powodu.
Nie mogę sie pozbierać. On zaraz jak pracę starciłam zaproponował
mi, że będzie mi dawał po 1 tys. zł miesiecznie i te pieniądze nie
sa do oddania. Musze nadmieć, ze bardzo dokładnie rozliczamy sie
między soba ze wszystkiego. Mamy dokłądnie okreslony udział w
zakupach czy to żywieniopych czy innych. Generalnie jedzenie o płaci
więcej, reszta rzeczy na pół (z myślą, ze kiedyś będą wchodziły we
wspólnotę majątkową małżeńską). Szukam usilnie pracy i mimo dobrego
wykształcenia i praktyki za chiny ludowe nie mogę znależć. On ma
mnóstwo znajomości. Ma dobre stanowisko.
Nie chce mi pomóc poprzez swoje znajomości w znalezieniu pracy.
Jak go naciskam to wręcz twierdzi, ze nie życzy sobie nacisków i że
niekogo nie zna.
A zna-wiem to.
Twierdzi, że jak będą takie okoliczności to on spróbuje coś zagać,
że jakies pół etatu wykombinować. Jak powiedziałam, ze złożę
dokumenty do jego firmy to była smiertalnie obrażony i oskarżył mnie
o nielojalność. (jego firma jest duża, ma kilka oddziałów w
województwie).
On wie, ze ciężko znosze bezrobocie. Jest tego świadkiem i ofiarą -
częśc sowich frustarcji w pewnym sensie wyładowuję na nim.
Ale nie zagada ze swoimi kolegami dyrektorami, marszałkami i innymi
o pracy dla mnie.
Kiedys nawet stwierdził, że to jest niemoralne i zakazane poprzez
znajomości szukac pracy!

Mam żal do niego, że nie chce mi pomóc. Mógłby przeciez spytać,
zagadać, zorientować się....Bywa na konferencjach czy innych mniej
oficjalnych imprezach.Spotyka mnóstwo ważnych ludzi. Ja z moimi
znajomymi zagadałam. Niektórzy znich staraja mi sie pomóc. On uważa,
ze to teatr - tak to nazywa. Ze jesli co robic to raz, a skutecznie.
Ale w tej kwestii chyba nie da sie raz a skutecznie.
No mam żal do niego....
I już sama nie wiem czy słuszny ten żal czy nie?
Co sądzicie??????
    • czarna.josefina Re: on nie chce mi pomóc 15.10.09, 22:04
      Przepraszam za literówki, pisałam szybko i denerwowałam się.
    • soulshunter Re: on nie chce mi pomóc 15.10.09, 22:06
      > No mam żal do niego....
      > I już sama nie wiem czy słuszny ten żal czy nie?
      > Co sądzicie??????

      wcale ci sie nie dziwie, na jego miejscu stanalbym na glowie zebys miala mozliwie jak najszybciej i jak najlepsza prace. Tego rozliczania sie co do grosika tez nie qmam, u mnie stowka w ta czy w tamta strone nie stanowi problemu (milionerem nie jestem).
      • zimowypierdalaj Re: on nie chce mi pomóc 15.10.09, 22:18
        taki typ kobieto i nie zmienisz go pewnie.. szukaj do skutku i udowodnij mu że dopięłaś swego, nie wierzę, że jest dla Ciebie jedyną alternatywą..
      • mahadeva Re: on nie chce mi pomóc 15.10.09, 22:25
        ja odobiscie skapa nie jestem, nie przywiazuje wagi do kasy
        ale jesli ktos jest oszczedny i kasa ma dla niego znaczenie, trzeba to
        zaakceptowac...
    • varia1 Re: on nie chce mi pomóc 15.10.09, 22:17
      nie chciałabym podjąć pracy "załatwionej" mi przez kogoś
      1. czułabym sie jak kaleka co nie potrafi znaleźć sama
      2. bałabym sie że kogoś "zawiodę"

      moim zdaniem żal masz niesłuszny
      • martuha Re: on nie chce mi pomóc 15.10.09, 22:25
        zal moze i niesluszny, ale z drugiej strony mnie Twoje odczucia nie dziwia.
        a do Varii1, wiesz, pewnie inaczej mowilabys, gdybys naprawde musiala znalezc
        szybko prace, bo nie bylabys w stanie sie utrzymac.
        • mahadeva Re: on nie chce mi pomóc 15.10.09, 22:33
          ja tak mialam, zero oszczednosci, za to długi duze
          w takiej sytuacji normalny czlowiek, robi co moze zeby cos znalezc
          i kazdy o przynajmniej przecietnej inteligencji, wykształceniu i doswiadczeniu
          zawodowym cos znajdzie
          naprawde trzeba byc zupelna niedojda, zeby nie umiec znalezc pracy
        • varia1 Re: on nie chce mi pomóc 15.10.09, 22:56
          martuha
          nie mówię z teorii, tylko z praktyki
          jestem nieco po 30, po rozwodzie, z dwójką dzieci
          i wiesz... naprawdę wiem co to znaczy zastanawiać się czy kupić proszek do prania, czy raczej pieluchy dla dziecka.

          zdarzało mi się zarówno z dnia na dzień zostać bez pracy za to z długami, jak też wygrzewać się na ciepej posadce (notabene - nie znoszę tego!)

          po prostu nawet w tak trudnej sytuacji nie podjęłabym żadnej "załatwionej" mi przez kogoś pracy

          jeśli twój nick to też twoje imię to pewnie wiesz, jak bywają uparte właścicielki tego imienia:)
    • mahadeva Re: on nie chce mi pomóc 15.10.09, 22:22
      ja w tym roku stracilam prace juz 2 razy, ale chlop mnie wtedy nawet dreczyl
      psychicznie, choc to w sumie bylo przez niego
      w kazdym razie nie robiłam cyrkow, jak Ty tylko sama sobie znalazlam nowe,
      szukalam jak sie da i to nie przez znajomych, tylko przez net i headhunterow
      uwazam, ze nie mozna oczekiwac od kogokolwiek, ze znajdzie nam prace,
      szczegolnie nie moze tego oczekiwac samodzielna, szanujaa sie osoba, dla mnie to
      jest zenujace i w ogole tego nie rozumiem
      wspolczuje Twojemu facetowi, ze ma taka niedojde w domu
    • cherry.coke Re: on nie chce mi pomóc 15.10.09, 22:39
      Powiedz mu, ze to sie nie nazywa znajomosci, tylko "networking" i na zgnilym
      Zachodzie jest obowiazkiem kazdego szanujacego sie biznesmena.
    • jan_hus_na_stosie Re: on nie chce mi pomóc 15.10.09, 22:41
      sądzę, że jesteś wredną pijawką
    • skarpetka_szara Re: on nie chce mi pomóc 15.10.09, 22:45
      Nie jestem przewrazliwiona na ten temat ale pierwsze co pomyslalam
      po przeczytaniu, ze ma kochanke w pracy o ktorej wszyscy wiedza.

      A drugie co mi sie nasunelo to to, ze nie chce byc uznawany przez
      innych pracownikow jako ktos kto uzywa swoich wplywow aby "po
      znajomosci" wkrecac swoje osoby. Pozatym zawsze bylby
      odpowiedzialny za ciebie - gdybys nawalila - to by na niego zle
      patrzyli ze takiego kogos przyprowadzil. Wiec w pewnym sensie go
      rozumiem. Sama bym miala opory wkrecac rodzine do swojej pracy.

      Ale jezeli zabrania tobie nawet resume wysylac do pracy (bez jego
      pomocy) to widocznie boi sie twojej obecnosci w pracy. wiec
      stawiam na #1
      • marguyu Re: on nie chce mi pomóc 15.10.09, 22:58
        To czego od niego zadasz jezyk oficjalny okresla jako nepotyzm i w
        wiekszosci krajow moze doprowadzic do dopowiedzialnosci prawnej.
        Przypuszczam, ze w Polsce takze.
        Pomysl pracy w tej samej firmie co zyciowy partner nie jest
        najlepszy. Zostaw temu biednemu czlowiekowi jakis ulamek wlasnego,
        samodzielnego zycia.
    • sueellen Nie masz prawa mieć o to żalu 15.10.09, 22:53
      Facet jest bardzo w porządku, ma swoje zasady i się ich trzyma.
      Uważam, że dając Ci 1000pln miesięcznie bezzwrotnie już pokazuje klasę na jakią
      wielu facetów nie stać.
      Utrzymuje Ciebie i Twoje dziecko.

      > Kiedys nawet stwierdził, że to jest niemoralne i zakazane poprzez
      > znajomości szukac pracy!

      I ma rację. Takie ma zasady, nie chce Cię na siłę wciskać znajomym, jest to
      wbrew jego zasadom. Zrozum go!

      > Twierdzi, że jak będą takie okoliczności to on spróbuje coś zagać,
      > że jakies pół etatu wykombinować.

      No widzisz, jeżlei usłyszy o jakimś stanowisku, które będzie odpowiednie dla
      Ciebie, to się zainteresuje i pogada z kim trzeba.

      Przestań chłopa naciskać, jesteś dużą dziewczynką, rusz główką. Może pomyśl o
      dodatkowych kursach, przekwalifikowaniu się a nie załatwianiu pracy przez
      znajomości?
      • czarna.josefina Re: Nie masz prawa mieć o to żalu 15.10.09, 23:32
        Myślę!
        Skończyłam drugi fakultet, a teraz idę ma podyplomówkę.
        Nie zwalam na niego mojego problemu!
        Sama robię co mogę w tej kwestii.
        Ale niestety u mnie nie ma headhunterów, bo to małe miasto, jeszcze
        na południowym-wschodzie Polski.
        Być może macie rację.
        A zasady?
        Tak, ma. Zawsze miał. I to mnie kiedyś w nim bardzo urzekało.
        Kochanka? Raczej nie sądzę. Sami jeszcze niedawno bylismy kochankami.

        To prawda, że najlepiej znaleźć sobie samemu.
        Może jestem zbyt niecierpliwa?
        Ja też wolałabym sama niż komuś coś zawdzięczać, albo być obciążona
        w pracy czyimś poręczeniem.

        A nasze rozliczenia są po wzajemnej akceptacji. Dzięki temu nikt nie
        ma do nikogo pretensji o "sponsorowanie" tego drugiego.

        Dziekuję za Wasze opinie.
        Nie ma to jak spojrzenie z zewnątrz. Nawet jak to czytam to nabieram
        dystansu do sytuacji.

        Mam jeszcze jedną kwestię:
        wczoraj był dzien komisji edukacji narodowej.
        Dziś on miał w firmie imprezę z tej okazji, gdzie dodatkowo od
        marszałka woj. dostawał nagrodę.
        Jednocześnie mamy różne sprawy, które ja załatwiam, gdzie współnie
        musimy decydować.
        Przez cały dzisiejszy dzien nie mogłam się do niego dodzownić.
        Dzwoniłam chyba z 10 razy od godz. 12.00 do 21.00, telefon
        wydzwaniał się i nic.
        Z imprezy wrócił o 21.30. Nie dzwonił kiedy wróci, nie oddzwaniał na
        moje dzownienia.
        Co Wy na to?
        • durneip Re: Nie masz prawa mieć o to żalu 16.10.09, 01:29
          > Co Wy na to?
          >

          że zamierzasz wyjść za człowieka, którego podglądy różnią się od twoich
          diametralnie, zarówno w kwestiach fundamentalnych jak i drobnych,
          organizacyjnych. ergo - durnaś.
          • mozambique Re: Nie masz prawa mieć o to żalu 16.10.09, 14:57
            nie durna tylko cwana

            trzyma sie chłopa któty utzrymuje bezrobotną kobietę i jej dziecko
    • kaatrin Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 01:41
      Nie rozumiem goscia.

      Juk ktos tu juz napisal, to przeciez chodzi o
      najzwyklejszy "networking", na zachodzie najlepsze stanowiska
      uzyskuje sie wlasnie w ten sposob. Myslicie, ze ludzie robia MBA na
      Columbii lub Harwardzie, po to, zeby chlonac wiedze? Nieprawda,
      robia to po to, zeby poznac wlasciwych ludzi, ktorzy potem pomoga w
      zalatwieniu dobrej pracy.

      "Zalatwienie" widze dla wielu ma wydzwiek z czasow komuny "dostal a
      mu sie nie nalezalo".
      • jan_hus_na_stosie Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 07:28
        Ty sobie zachodem gęby nie wycieraj. To zwykły nepotyzm i tyle.
        Na szczęście istnieją ludzie na tyle dobrzy, którzy w życiu potrafią osiągnąć
        coś SAMI, dlatego że są lepsi od innych w danej dziedzinie a nie dlatego, że
        krewny/znajomy załatwił im posadkę.

        Na studia też dostałaś się po znajomości? W pracy awansujesz też dzięki
        znajomościom? Żal...
        • soulshunter Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 08:17
          > Ty sobie zachodem gęby nie wycieraj.

          na zachodzie dziala to w ten sposob:" Nie wazne co wiesz, wazne kogo znasz". Tak
          dziala wielki biznes a nie tylko szaraczki.
        • aiwlysji Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 08:23
          gadasz glupoty!
          oczywiscie, ze na zachodzie korzysta sie ze znajomosci zawartych np. podczas studiow na dobrej uczelni. moze ci sie to nie podobac, ale tak to juz funkcjonuje w naszym swiecie.

          autorko: ty i twoj partner to nie jest przedsiebiorstwo tylko(?) milosc, zaufanie, oddanie...
          wiem, wiem dla wielu bycie fair jest najwazniejsze w zyciu, wszystko po 50% tylko co sie stanie jak partner np.trwale zachoruje...."biznes" upada?
          jak tak dalej pojdzie to doczekamy czasow, w ktorych dziecko bedzie sobie musialo wziac kredyt na zycie ( od urodzenia do wyksztalcenia) bo przeciez trzeba byc wporzadku;)

          swoja droga ci na samych szczytach hierarchii jakos maja reguly ustalone dla "niewolnikow" gleboko w doopie.
        • kaatrin Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 21:54
          > Na studia też dostałaś się po znajomości? W pracy awansujesz też
          dzięki znajomościom? Żal...
    • leni6 Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 08:20
      Nie masz racji, za to masz roszczeniową postawę. Ja zgadzam się z twoim
      partnerem, nie nagabuje znajomych z pracy by wynalezli dla kogos posade. Jak
      wiem ze jest wakat to oczywiscie informuje osobe ktora pracy takowej poszukuje,
      wysle jej CV itp. Partner Ci pomaga finansowo, a ty jeszcze chcesz by dla ciebie
      lamal swoje zasady i naruszal swoje kontakty.

    • default Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 08:55
      Ja go rozumiem. Być może i ma jakieś znajomości, ale to Tobie wydaje
      się, że są to takie znajomości, ktrych może użyć, żeby Cię gdzieś
      wkręcić, a tak naprawdę nie jest. Ja też należę do osób, które
      baaaardzo niechętnie wykorzystują znajomości dla załatwienia swoich
      spraw. Dla mnie jest to szalenie krępujące, nawet jeśli daną osobę
      dobrze znam. Więc on pewnie też tak ma.
      Przeciwnie ma mój mąż, który właśnie nie raz miał do mnie pretensje
      (jak Ty teraz do swojego faceta), że nie chcę "zagadać" do kogoś tam
      znajomego w tej czy owej sprawie; on sam na wyścigi leci każdemu z
      pomocą "przez znajomości", nawet jeśli miałby molestować człowieka
      będącego ledwo jego dalekim znajomym, czy np. mało znanym sąsiadem.
      Cóż, różne ludzie mają charaktery.
      Natomiast nie rozumiem tego dokładnego rozliczania się, 20 lat byłam
      w konkubinacie i nigdy sobie nawzajem nie wyliczaliśmy ile kto za co
      zapłacił. No chyba że jako złośliwy argument w awanturze jakiejś :))
      • czarna.josefina Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 10:10
        Trafiłaś w sedno! On ma podobnie. Twierdzi, że ci których zna
        niewiele mogą. Mogą, ale dla swojej żony, matki, kochanki. Albo
        jesli mogliby dostać w zamian cos dużego np. 1000 głosów na
        wyborach. Wtedy by mogli. Ale, ze on nie jest w stanie zapewnić
        elektoratu 1000-głosowego to nic nie może załatwić.

        Poza tym dochodzi jeszcze taka kwestia, że to od niego ludzie
        zaswsze coś potrzebowali, to do niego zwracali sie po poradę i on na
        tym cały czas bazuje w swojej pracy i dzięki temu jest szanowany i
        poważany. I potrzebowanie teraz czegos od kogoś innego nie mieści
        się w jego wizerunku.
        Co do networkingu - szczerze powiem, że wszystko mi jedno jak to się
        nazywa za granicą.
        W Polsce miejsca pracy w jednostkach sektora finansów publicznych
        ogłszane w BIP-ie sa juz dawno obstawione.
        Byłam na kilku takich rozmowach kwalifikacyjnych- gdzie pracodawca,
        mimo zapisów, że będzie pytać o rzeczy merytoryczne nie pytał mnie o
        nic takiego,a potem pojawiała sie informacja, ze wygrała taka to a
        taka osoba, bo udzieliła najlepszych odpowiedzi na pytania
        merytoryczne!

        Znam sytuację, gdzie osoba któa znalazła się na liście do zwolnienia
        została z niej wykreślona poprzez koniungcje ze znanym politykiem i
        na ta liste została wpisana inna osoba.

        A my mówimy o nepotyzmie!

        Co do rozliczeń- ja jestem ekonomista on matematyk, może stąd te
        ścisle rozliczenia. Nie narzekam na to. Wręcz odwrotnie. Powiększa
        nam się majątek o nowe zakupione rzeczy, których obydwoje jesteśmy
        właścicielami i to cieszy!.
        Tym bardziej, ze mój poprzedni związek był w tej kwestii zupełnie
        rozwalony - mimo pracy i zarabiania po 8 latach małżeństwa nie
        mieliśmy nic. Nie było żadnych problemów przy podziale majątku bo go
        nie było.

        • default Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 11:44
          czarna.josefina napisała:

          > > Co do rozliczeń- ja jestem ekonomista on matematyk, może stąd te
          > ścisle rozliczenia. Nie narzekam na to. Wręcz odwrotnie. Powiększa
          > nam się majątek o nowe zakupione rzeczy, których obydwoje jesteśmy
          > właścicielami i to cieszy!.

          A jak masz udokumentowane, że obydwoje jesteście właścicielami ? I o
          jakie rzeczy chodzi ? Ruchomości czy nieruchomości ? Tak z
          ciekawości pytam.
        • claudel6 Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 11:50
          aa wszystko jasne, sektor publiczny. tam sie rzeczywiscie pracy nie znajduje,
          tylko zalatwia. i nie jest to networking, stosowany w sektorze prywatnym, o nie,
          to zupelnie inna para kaloszy.
          mozna dostac posade za iles tam glosow. potem nasze podatki ida na posade dla
          jakiesj kochanki, kuzynki, ciotki, wujka.
          ten kraj sie nigdy nie zmieni.

    • sadosia75 Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 09:24
      mialam podobny problem. znajoma stracila prace usilnie namawiala
      mnie na zalatwienie jej pracy odmowilam. uwazam, ze zalatwianie
      pracy jest nie moralne. i tyle. owszem mozna podpowiedziec, ze w
      firmie X szukaja na stanowisko Y ale to wszystko. i nie masz
      powodow, zeby sie obrazac smiertelnie na swojego faceta.
      • czarna.josefina Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 10:13
        Dobrze móc sie tu wygadać!
        Czuję jak powoli uchodzi ze mnie złość i wk..wienie.
        Może będę mogła chociaż spokojnie z nim o tym rozmawiać. To juz coś.
    • dzikoozka Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 10:32
      Masz porządnego faceta, rzadko sie tacy zdarzają :))) Ja bym się
      wstydziłaprzyjśc do pracy, któą dostałabym poznajomości. Przecież
      wszyscy dookoła o tym by wiedzieli i śmiali sie za plecami, ze dupą
      sobie na stanowisko zarobiłam.
      Zacisnij zęby i ślij podania. A skłądanie podania do jego firmy -
      wbrew życzeniu faceta -to nielojalność. Facet ma rację. I tak Ci
      pomaga bezinteresownie dając pieniądze.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 10:50
      Czarna.
      Ja doskonale rozumiem Twojego faceta, ja też nie chciałbym załatwiać pracy
      nikomu z rodziny. Nie chciałbym zresztą pracować z żoną/kochanką czy
      przyjacielem. Praca jedno, życie prywatne to co innego

      Gość ma zasady, nie kombinuje po znajomości i za to go pewnie cenią.

      Bo trzeba coś wyjaśnić. Mężczyźni(kobiet, ze względu na inne zachowania
      społeczne to nie dotyczy) w pracy, zwłaszcza w dużych organizacjach z wyraźną
      hierarchią dzielą się na dwie grupy. Zawodowców i polityków. Politycy to ludzie
      którzy budują wokół siebie zawodową sieć znajomości. Bardziej nieformalnych niż
      oficjalnych. Oni po prostu wiedzą z kim pójść na wódkę, do kogo zadzwonić itp.
      Oni znają dyrektorów, marszałków, posłów i ministrów.
      I ta wiedza i umiejętności pomagają im w pracy w jednej sytuacji, ale stanowią
      jednocześnie zagrożenie, bo mogą zostać "zdjęci" jak się układ odmieni.

      . On uważa,
      > ze to teatr - tak to nazywa. Ze jesli co robic to raz, a skutecznie.
      > Ale w tej kwestii chyba nie da sie raz a skutecznie.

      Drugi typ - do tego należy pewnie twój mężczyzna, to zawodowiec, bazuje prawie
      wyłącznie na kompetencjach. On NIE będzie potrafił "załatwić" ci pracy, bo nie
      ma umiejętności politycznych. To też jest strategia, bo dzięki temu on nie
      należy do żadnego układu, i nie jest zagrożony w razie zmian.
    • menk.a Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 11:00
      Mam mieszane uczucia, co do zachowania tego pana. Przekazać czyjeś cv,
      zorientować się czy gdzieś kogoś nie szukają, podpowiedzieć, gdzie złożyć
      aplikację czy zapytać kogoś nie uważam za naganne.
      Godne potępienia byłoby zaproponowanie Ci pracy tylko z racji posiadania tzw.
      pleców. A jeśli posiadasz właściwe doświadczenie i kompetencje...

      Może ten pan jest świętszy od papieża, a może to objaw czegoś więcej niż tylko
      brak wsparcia przy szukaniu pracy.
      Pozostaje Ci szukanie jej na własną rękę. I przyjrzyj się swojemu mężczyźnie.;)
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 11:05
        Menk.a - ale ona nie mówi o sprawdzeniu gdzie szukają i gdzie położyć CV. Ona
        mówi o załatwieniu pracy przez dyrektorów i marszałków.
        Nie mów że nie wiesz jak to się odbywa?
        Dzwonisz do przyjaciela, on dzwoni do swoich przyjaciół i miejsce pracy się
        znajduje. I jedyną kompetencją w tej sytuacji jest to że telefon był od
        właściwej osoby.
        • marguyu Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 11:59
          "ona nie mówi o sprawdzeniu gdzie szukają i gdzie położyć CV. Ona
          > mówi o załatwieniu pracy przez dyrektorów i marszałków.
          > Nie mów że nie wiesz jak to się odbywa?
          > Dzwonisz do przyjaciela, on dzwoni do swoich przyjaciół i miejsce
          pracy się znajduje. I jedyną kompetencją w tej sytuacji jest to że
          telefon był od właściwej osoby."


          I niezalezny do tej pory fachowiec i specjalista wpada w tryby "cos
          za cos" i traci niezaleznosc. A za kilka miesiecy moze uslyszec:
          Ja tobie zalatwilem prace dla twojej partnerki, ty mi upieksz
          statystyki albo nie bierz pod uwage niekorzystnych danych... itp.

          A potem lud prosty narzeka, na zle funkcjonowanie wladzy, na
          nepotyzm i prywate.
        • menk.a Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 15:38
          Uważam nadal i wciąż, że można komuś sprzedać czyjeś cv i jeśli ta osoba
          przejdzie jakieś etapy rekrutacji czy co tam należy, udowodni, że się nadaje to
          nie widzę przeszkód zatrudnienia.
          Sama swoich znajomych szukających roboty powiadamiam o naborach. Niektórzy
          składają dokumenty. I przechodzą kolejne etapy selekcji.

          Natomiast tutaj... nie czytałam całego wątku i nie wiem, czego autorka chce: czy
          żeby ja po prostu 'wsadzić na stanowisko' czy służyć pomocą w przepływie
          informacji. Co do drugiej możliwości nie widzę przeszkód natury etycznej.;)
    • butterflymk Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 11:51
      słuszny żal,
      nawet jak nie chce w swojej firmie to mógłby zagadac z kims w innej
      firmie...
      Prawdziwych przyjaciół poznaje sie w biedzie...
      a to ma byc Twój mąż....
      Tak to juz jest jak umiesz liczyc, licz na siebie
      • claudel6 Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 12:02
        to nie jest firma, tylko posada panstwowa, w administracji publicznej. radze
        czytac uwaznie.
        w takich miejscach z zasady nie powinno sie nikogo zatrudniac po znajomosciach,
        ale u nas jest oczywiscie odwrotnie - prace tam mozna dostac tylko przez znajomosci.
        • czarna.josefina Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 12:17
          Jest mi wszystko jedno czy posada ma być państwowa czy nie. On zna
          różnych ludzi.
          I to nie jest tak, ze jestem laik, bez kompetencji i wciśnie sie
          swojego człowieka, który nic nie umie.
          Mam wykształcenie i doświadczenie i jestem niezłym pracownikiem.
          Myślę, ze pracodawca nie narzekałby gdybym zaczęła u niego pracować.
          Jedynie może na to, że byłabym mądrzejsaz od niego.
          Problem w tym, ze moje kwalifikacje sa za wysokie do funkcjonujących
          miejsc pracy na rynku pracy którym sie obracam.
          Tu jest problem.
          Nie mam jeszcze takich kwalifikacji, które planowałam zodbyć w
          swojej ostatniej pracy, zeby móc robić to co chcę w życiu, a moje
          dotychczasowe są za wysokie na proponowane tu miejsca pracy.
          Tu jest problem.
          Na tym polega skomplikowanie sytuacji.
        • butterflymk Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 12:23
          no wiec własnie przez realia naszego kraju uważam że tu nie nalezy
          sie fochowac że skandal że ktos komus załatwia po znajomości,
          poniewaz jedna osoba która sie temu systemowi zbuntuje nie uleczy
          społeczeństwa...Tymbardziej że autorka nie jest nadmuchanym głupolem
          z tipsami która nie potrafi zaparzyć herbaty robiaca "karierę" tylko
          ma doświadczenie i wysokie kwalifikacje...
          Dlaczego Wy ludzie nie spojrzycie na to z drugiej strony że własnie
          bardzo wartościowi są ludzie z polecenia którzy tak naprawdę idą na
          rozmowy kwalifikacyjne i przechodza procedury normalnie tylko przez
          polecenie...;p
    • gazetowy.mail Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 12:35
      > Jesteśmy w konkubinacie. niby z planami na małżeństwo, ale bez
      > konkretów. Ja z poprzedniego małżeństwa mam syna. Dziecko po
      > rozwodzie zostao ze mną.

      Jak są plany na małżeństwo to się jest narzeczeństwem. Twój Pan
      ma kochankę, sprzątaczkę i kucharkę w jednym. Promocja - tylko za
      1.000zł miesięcznie. Taniocha jak na polski rynek.
    • cherry.coke Nepotyzm a networking 16.10.09, 12:56
      Mylicie pojecia.

      Nepotyzm to przyniesienie kogos w teczce i nacisk, zeby go zatrudnic (bo jak
      nie, to...). Jesli jej facet przyniesie jej CV do swojego zastepcy i powie
      "zatrudnij ja", to jest to nepotyzm. Albo jesli poleci ja, chociaz ona nie ma do
      czegos kwalifikacji.

      Networking (nie wiem czy jest polski odpowiednik?) to przekazywanie sobie
      kontaktow do potencjalnych dobrych fachowcow miedzy ludzmi z branzy. Albo
      informowanie o tworzacych sie nowych stanowiskach. Jesli jej facet na
      konferencji powie paru znajomym "moja partnerka ekonomistka szuka nowej pracy,
      specjalizuje sie w tym i tym, dajcie znac jesli bedziecie slyszec o jakichs
      opcjach" to jest to networking. Dadza znac albo nie, moze ktos ja zaprosi na
      rozmowe, z ktorej cos wyniknie albo nie.

      Jesli on chce jej "jakies pol etatu wykombinowac", to widac nepotyzm mu
      niestraszny i wcale nie jest swiety.

      Natomiast jej by sie przydal z jego strony zwykly networking.
      • stinefraexeter Re: Nepotyzm a networking 16.10.09, 13:03
        Też tak to rozumiem. Natomiast post autorki jest na tyle niejasny, że nie wiem,
        czy chodzi jej o pierwsze, czy też o drugie.
        • czarna.josefina Re: Nepotyzm a networking 16.10.09, 13:51
          Nie zaproponował, ze weźnie moje cv i da jednemu czy drugiemu
          znajomemu.
          Ja uniosłam się honorem i powiedziałam, że naciskać nie będę.
          Znajdę coś sama, albo z pomocą innych.
          Inni są, którzy chcą pomagać, ale jak on mówi to jest teatrum.
          Bo dużo gadania, a i tak nic z tego nie ma.
          Rzeczywiście na razie nic z tego nie wyszło, ale kto wie...może
          wyjdzie za jakiś czas.
          Ale sa porady typu: pisz do banków albo pisz do instytucji
          okołobiznesowych.
          On tak radzic nie umie/nie chce.
          On może sprawdzić czy mam dobrze napisany list motywacyjny, ale nie
          podpowie gdzie napisać.
          I więcej kiedy ja pytam czy wie cos na temat firmy takiej to a
          takiej (bo z jego branży) to oczywiście wie, szefa zna na "ty",
          ale : "stasiu cię nie zatrudni, takich jak ty to on tam ma na
          pęczki. Musiałabyś mu jakieś wymierne korzyści przynieś, a obydwoje
          nie mamy mu co zaofiarować, zeby chciał cię zatrudnić".

          A o co mi chodzi?
          Nie pcham sie do pracy o której nie mam bladego pojęcia, bo nie mam
          o niej bladego pojęcia. Ale pcham się do rzeczy o których coś wiem i
          gdzie reszty mogę się douczyć. Nie chcę innych pozbawiac pracy po to
          by mieć ją sama, ale do q...wy nędzy, jesli dla innych można tworzyć
          etaty to można też stworzyć dla mnie.
          Chodzi mi i o pierwsze i o drugie.


          • cherry.coke Re: Nepotyzm a networking 16.10.09, 14:27
            > I więcej kiedy ja pytam czy wie cos na temat firmy takiej to a
            > takiej (bo z jego branży) to oczywiście wie, szefa zna na "ty",
            > ale : "stasiu cię nie zatrudni, takich jak ty to on tam ma na
            > pęczki. Musiałabyś mu jakieś wymierne korzyści przynieś, a obydwoje
            > nie mamy mu co zaofiarować, zeby chciał cię zatrudnić".

            To albo nie ma zaufania do twoich kwalifikacji, albo kreci ze Stasiem jakies
            lody, w ktorych przedstawienie ciebie by mu przeszkadzalo, np. bylby winny
            Stasiowi przysluge, a nie chce. ALbo tez wie, ze Stasio to niedecyzyjny kretyn,
            ale chyba nie pracuje z samymi takimi?
    • paco_lopez Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 13:56
      myśle , że po pierwsze ma co do twoich kwalifikacji watpliwości a
      takze do twojego anturazu moja droga. zaczep sie gdziekolwiek za ten
      tysiąc.
      • fora_ze_dwora Re: on nie chce mi pomóc 16.10.09, 22:09
        paco,
        anturaż - trudne słowo...
        anturaż to nie wygląd, a środowisko, otoczenie.
        uzywanie słów, których znaczenia się nie rozumie...
        pewnie też według Ciebie ignorancja, którą się właśnie wykazałeś w
        poście, to rzeczownik od ignorować? heh ;)

        poza tym dlaczego sugerujesz, ża autorka postu jest nieładna i
        dlatego facet nie chce jej pomóc? chamówa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja