lafea
16.10.09, 19:32
Jakis czas temu pisalam o koledze ktory chcial ze mna spedzac czas : grzybki z
rodzicami , imprezki rodzinne , kino domowe , obiadki itd itp,. Propozycje
spotkan prawie codziennie. Wszystko byloby pieknie ladnie gdyby nie to ze
wspomnial ze traktuje to jako kolezenstwo i nie chce sie angazowac. Troche
zabolalo bo poswiecilam mu sporo czasu a i on flirtowal ze mna i wydawalo mi
sie ze chce ode mnie czegos wiecej. Dalam sobie spokuj,odmawialam spotkan ,
oddalilam sie i teraz juz mi wisi i lata. On to zauwazyl i spytal sie dlaczego
tak jest:) Powiedzialam mu ze bylam zainteresowana ale mi przeszlo i juz nie
mam potrzeby by spedzac z nim czas. On cos tam probowal jeszcze ale niestety
juz mi tak przeszlo ze chocby nie wiem co zrobil jestem zimna jak lod.
Poprostu nic nie czuje , kompletnie nic. Powiedzialam bardzo milo ze w naszych
relacjach nic sie nie zmienilo ze dalej mozemy chodzic na obiady po pracy ale
na nic wiecej mnie nie stac. I od tamtej pory on stal sie wobec mnei osowialy,
niezbyt mily i wogole jakis nieprzyjemny tak jakby sie obrazil. Mimo ze ja
stram sie czasem zagadac to on mi jedynie odburkuje. Nie wiem o co mu chodz
przeciez mnie ni chcial.