Tzw. chemia

18.10.09, 01:37
Mam pytanie, czy komuś z was zdarzył się związek, ktory wyewolułował
(trudne słowo ;) ze zwykłego koleżeństwa bez chemii? No otóż mam
takiego hm, adoratora, kolegę, przyjaciela? sama nie wiem. Lubimy ze
sobą gadać, spedzać czas, jesteśmy kompletnie różni, ale też pewne
rzeczy nas łączą, rozumiemy się, on się do mnie bardzo często odzywa
(ja do niego mniej ;). I oboje doszliśmy do wniosku i nawet sobie to
wyjasniliśmy że nie ma między nami chemii (dlatego nic nie było).
Zastanawiam się o co chodzi bo tak nie bardzo wierzę w przyjaźń
damsko-męską. Czy ta chemia może się jednak kiedyś objawić??
    • horpyna4 Re: Tzw. chemia 18.10.09, 09:59
      Może, ale nie musi. Jesteście trochę jak rodzeństwo.

      A przyjaźń damsko - męska istnieje, tylko mało osób jej doświadcza.
      • mruff Re: Tzw. chemia 18.10.09, 10:37
        Mnie to się nigdy nie zdarzyło ale znajomym a i owszem.
        Nawet znajoma (20 lat małżeństwa) przez pierwsze pół roku wręcz
        unikała/spławiała swojego obecnego męża :)
        Los płata figle :)
    • mahadeva Re: Tzw. chemia 18.10.09, 19:37
      ja nie wiem, o co chodzi z ta chemia... czasem zdarzaja sie faceci, ktorych
      chetnie bym bzyknela raz czy dwa, ale nie nadaja sie na zwiazek
      na zwiazek wybieram odpowiednich i mysle wtedy o glebokim porozumieniu, a nie
      tylko o szybkim bzyknieciu
    • crises Re: Tzw. chemia 20.10.09, 15:59
      Moze. Po 14 latach. Z siłą wodospadu.
    • maitresse.d.un.francais Re: Tzw. chemia 20.10.09, 23:30
      fumikoo napisała:

      > Mam pytanie, czy komuś z was zdarzył się związek, ktory wyewolułował

      Wyewoluował. Bez Ł.

      ewolucja -> ewolu-ować -> wy-ewolu-ować

      Mittelstreckenrakettenkernwaffenversuch jest trudniejsze. ;-)
    • dystansownik Re: Tzw. chemia 21.10.09, 10:22
      Wątpię, żeby z czegoś takiego wyszło coś naprawdę fajnego. Sam mam koleżankę,
      można nawet powiedzieć, że przyjaciółkę, z którą znam się już z 4 lata. Ogólnie
      jesteśmy do siebie bardzo podobni, czasem wręcz przerażająco, bo zdarza się, że
      nawet nasz sposób myślenia momentami wydaje się dokładnie taki sam.
      Jednak w ogóle między nami nie ma chemii, co jest nawet dość dziwne, bo ona jest
      jednak ładna, a ja do wybrzydzających facetów nie należę. Po prostu nie potrafię
      tej koleżanki traktować jako potencjalnego obiektu seksualnego.
      Może w przypadku kobiet spojrzenie na te sprawy wygląda bardziej praktycznie,
      ale dla faceta, bez chemii nie ma co liczyć na coś więcej. Musi być przynajmniej
      jakieś minimum. Nawet jakby się coś zaczęło to prędzej czy później trafi się
      kobieta, która mu zawróci w głowie na tyle, żeby zdradził swoją "koleżankę".
      • mozambique Re: Tzw. chemia 21.10.09, 14:45

        nie wystarczy ładna ona i ładny on zeby cos z tego było

        przypominam tekst piosenki
        "brzydka ona , brzydki on, a taka ładna miłość"

        natomiast z włąsnego dosiwadczneia moge powiedzieć ze najlpeszy
        zwiazek i uczucie u mnie zaczeło sie od dosyc "lodowatej" i
        oficjalnej znajomosci w kórej trudno było o znaki chocby
        życzliwosci, potem przeszło we wspólne uprawianie sportu (tylko i
        wyłacznie z braku innych , wyuczonych w tym sporcie partnerów) w
        trakcie kótrego zaczelismy poznawac sie troche lepiej , potem
        spedzanie czasu również po treningach , pojawiło sie powazniejsze
        zainteresowanie , potem zauroczenie i chemia , w koncu nromalna
        koleją rzeczy uczucie i stały związek


        poprzednia relacja podobnie - prawie rok kontaktów scisle słuzbowych
        i tylko do sparw "oficjalnych" ograniczonych po czym pewnego
        pieknego dnia chemia strzela niczym gejzer z obu stron ,
        wszechogrania i zatapia oboje , i wynika z tego piekielnie namiętny
        półroczny związek ,

        żeby było smieszniej - w obu przypadkach obie osoby dla swoich
        ukochanych były "kompletnei nie w typie" fizycznym od pierwszego
        wejrzenia

        to jest mozliwe
        i jakie zaskakujące to sie staje , gdy sie oczy otwierają...
    • panistrusia Re: Tzw. chemia 21.10.09, 11:56
      Mnie się wydaje, że prędzej czy później da się odczuć ta nierówność.
      Tzn. myślę, że jeśli chłopak tak zabiega o kontakty, to jednak coś
      czuje. O tej chemii - przytaknął Ci, bo co innego miał zrobić? Gdybyś
      zgodziła się na związek bez chemii, chłopak przez jakiś czas byłby
      szczęśliwy z powodu spełnienia się jego marzenia, jednakże po jakimś
      czasie, gdy opadłby pierwszy entuzjazm, mógłby zacząć czuć się źle w
      takim nierównym, wyżebranym związku.
    • ferero Re: Tzw. chemia 21.10.09, 15:54
      objawienia to mają egzorcyści ale tylko ci niepijący, muisz wykąpać się w soli z
      morza martwego. to wtedy przejdziecie kolejny etap związku
    • liisa.valo Re: Tzw. chemia 21.10.09, 15:57
      Zdarzył się związek, który ewoluował od relacji bliskiej przyjaźni do związku w
      pełnym znaczeniu tego słowa. Przy czym on zawsze czuł coś, ja nie i w zasadzie
      od mnie trochę musiał... no, nie, przymusić to złe słowo... Przekonać bardziej.
      • bursztynianka Re: Tzw. chemia 05.11.09, 14:46
        tak z ciekawości-dałaś się przekonać? wyszło coś z tego?
    • nothing.at.all Re: Tzw. chemia 03.11.09, 11:36
      Mówią, że owszem z czasem się może pojawić chemia. Ale ja jakos nie
      jestem przekonana. Ale wierzę w przyjaźń damsko - męską.
    • default Re: Tzw. chemia 03.11.09, 13:13
      A skąd w ogóle Ci się wzięło takie zastanawianie się nad tym ?
      Podświadomie oczekujesz jakiegoś rozwinięcia tej znajomości w
      kierunku erotycznym ? Chyba tak, bo ludzie zwyczajnie, "bezpłciowo"
      ze sobą zaprzyjaźnieni nie mają takich zagwozdek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja