Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i długie :(

20.10.09, 22:16
Witajcie,
nie bardzo wiem czy na dobre forum trafiłam, ale w zasadzie muszę
się wygadać.
Nie chodzi tu o mnie, ale o mojego brata.....
Brat ma 30 lat, żonę z którą ma dwoje dzieci (jedno - wpadka,
dlatego się ożenił, choć podobno ją kochał, ale moim zdaniem był po
prostu zauroczony, drugie - też trochę poza jego decyzją) i widać że
nie jest z nią do końca szczęśliwy, no ale sa dzieci. To próżna
kobieta, która nigdy nie pracowała "bo przecież ma męża", mieszkają
z jej rodzicami, bo ona "nie pójdzie tam gdzie on chce mieszkać",
cały dzień zajmuje się dziećmi, koleżankami oraz wypadami do
fryzjera/kosmetyczki/sklepów. Nie jest to stronniczość z mojej
strony choć na to pewnie wygląda, to są fakty. Ona traktuje go jak
bankomat, on haruje jak wół, ciągle jest w rozjazdach (prowadzi
firmę, sprowadza towar z austrii i w zasadzie jest tam ok. 4 dni w
tygodniu). Widać, że przytłacza go sytuacja, bardzo kocha swoje
dzieci ale źle się czuje w tamtym domu, bo jest w nim źle
traktowany, teściowie mają pretensje że go nie ma, a tak naprawdę to
on utrzymuje ich dom w większości. Rozwód wisiał już kilka razy w
powietrzu, no ale teraz jest drugie dziecko i na razie odpuścił.

Do tego wszystkiego ostatnio zwierzył mi się, że poznał kobietę,
która go niesamowicie pociąga, jest dokładnie taka jak by chciał i
to z taka osobą chciałby tworzyć rodzinę. Znają się niecały rok,
rozmawiają ze sobą często na gg. Nigdy do niczego nie doszło, ale
mówi, że trudno mu zapanować nad sobą jak ją widzi. Śmieszne to
może, bo brat nie ma 15 lat...
Niestety, ona ma męża... I tu kolejny klops. Znam tę osobę i wiem,
że jej też się nieukłada z mężem z różnych powodów, ale męża obecnie
ma. Wiem też, że mój brat jest dla niej kimś szczególnym, chociaż
nigdy nie rozmawiałam z nią o tym wprost, po prostu boimy się obie
tematu.

Kolejna sprawa to to, że dla nich obojga liczy się wiara...

Widzę jak się męczą oboje i nie umiem im pomóc...

Jak myślicie, co powiedzieć bratu?
Wiem, powinnam mu powiedzieć, żeby o niej zapomniał, bo ma rodzinę i
na niej się skupił. Tylko ta rodzina nie jest dla niego źródłem
szczęścia. A ja bym chciała być szczęśliwy...
Co robić, jak pomóc, co poradzić, żeby nie było tak smutno...?
Mój brat nigdy nie był wylewny, ale łzy mężczyzny i to tak mi
bliskiego przeraziły mnie....

Pomożcie...
    • mahadeva Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 20.10.09, 22:23
      po pierwsze niech sobie odpusci ta wiare
      po drugie - niech zacznie romans i zobaczy, czy kobieta nadal jest fajna
      wtedy rozwod - ale niech juz teraz, po nauczkach, bedzie odpowiedzialny
      • 1rape1 Po co mu to było wszystko ? 21.10.09, 12:27
        Teraz haruje
        A za te pieniądze mógł mieć luksusowe dziwki :)
        A tak ,ehh ,aż dziwne ,ze mu żal dupy nie ściska .
    • lonely.stoner Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 20.10.09, 22:24
      uhm, tak tak, zona Twojego brata to jedza, bo ciagle po kosmetyczkach lata i
      fryzjerach, dzieci wychowuja sie same, a biedny maz umeczony jak wol moze
      znalezc jedynie ukojenie w ramionach kochanki, ktora pomimo ze ma meza to na
      pewni czarownica wstretna nie jest i po kosmetyczkach nie biega.
      Puknij sie w leb!
      • eve.liner Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 20.10.09, 22:31
        lonely.stoner
        nie takiej porady oczekuję, ale dziękuję.
        Nie ważne co ja myślę o bratowej, wazne co czuje mój brat. Ona nie
        jest zła, po prostu to typ osoby która uważa że skoro urodziła mu
        dwoje dzieci to należy jej się wszystko. Oczywiście ma czas na
        kosmetyczkę i fryzjera, bo brat opłaca też pomoc domową, bo jej
        ciężko.

        Mój brat i ta dziewczyna nie są kochankami. Ona też dba o siebie,
        ale to nie w tym rzecz.
        • deodyma Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 18:49

          eve.liner napisała:

          > lonely.stoner
          > nie takiej porady oczekuję, ale dziękuję.
          > Nie ważne co ja myślę o bratowej, wazne co czuje mój brat. Ona nie
          > jest zła, po prostu to typ osoby która uważa że skoro urodziła mu
          > dwoje dzieci to należy jej się wszystko. Oczywiście ma czas na
          > kosmetyczkę i fryzjera, bo brat opłaca też pomoc domową, bo jej
          > ciężko.




          juz wez Ty sie odpitol od tej swojej bratowej.
          zal Ci dupe sciska, ze mam kobieta czas na przyjemnosci w zyciu?
          co bys chciala?
    • jane-bond007 Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 20.10.09, 22:25
      zeby sie zastanowil bo zycie ma sie jedno ale jesli zdecyduje na
      zwiazek z inna kobieta to nigdy juz nie bedzie mial tego co
      ma teraz
      chyba tylko tyle...
      • lonely.stoner Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 20.10.09, 22:28
        Niektorzy moim zdnaiem powinni nie miec tych dzieci wcale.
        to co? kolejny rozwodzik sie szykuje

        • wacikowa Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 20.10.09, 22:36
          Rozwód i tak nieunikniony.
          Małżeństwo to związek dwojga ludzi a nie dwa+rodzice.
          • kobieta_na_pasach "zlote mysli" Tamponikowej: 21.10.09, 12:18

            > Rozwód i tak nieunikniony.
            > Małżeństwo to związek dwojga ludzi a nie dwa+rodzice.
    • green_basik Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 20.10.09, 22:40
      > Brat ma 30 lat, żonę z którą ma dwoje dzieci (jedno - wpadka,
      > dlatego się ożenił, choć podobno ją kochał, ale moim zdaniem był po
      > prostu zauroczony,

      To się zawsze źle kończy, gdy dzieci biorą się za robienie dzieci.

      >drugie - też trochę poza jego decyzją)

      Zgwałciła go?
      • green_basik Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 20.10.09, 22:41
        > To się zawsze źle kończy, gdy dzieci biorą się za robienie dzieci.

        Częstogęsto kończy się bardzo źle tj. ślubem.
      • eve.liner Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 20.10.09, 23:02
        green_basik napisała:

        > > Brat ma 30 lat, żonę z którą ma dwoje dzieci (jedno - wpadka,
        > > dlatego się ożenił, choć podobno ją kochał, ale moim zdaniem był
        po
        > > prostu zauroczony,
        >
        > To się zawsze źle kończy, gdy dzieci biorą się za robienie dzieci.
        Nie byli dziećmi, mieli po 25 lat.

        >
        > >drugie - też trochę poza jego decyzją)
        >
        > Zgwałciła go?

        Nie, ale on nie chciał drugiego dziecka, chciał żeby poszła do
        pracy, usamodzielniła się, to była kolejna w[adka, oszukała go,
        że "dzisiaj można"... smutne to i głupie, wiem...
        • croyance Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 23.10.09, 20:21
          'oszukala go, ze dzisiaj mozna'

          *zbiera szczeke z podlogi*

          Ze co?

          Ze dorosla para, malzenstwo, nie ma przedyskutowanego sposobu
          antykoncepcji, a maz pojecia nie ma o cyklu miesiecznym zony? OMG, co
          za para gowniarzy, no ale oczywiscie winna bratowa ...
    • hiacynta333 Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 20.10.09, 22:45
      Jak by nie patrzyć,to co by nie zrobić,to zawsze ktoś będzie
      nieszczęśliwy.Trudne to,moja rada jest taka,powiedz bratu,żeby
      kierował się sercem.Nie można żyć dla innych.Życie jest za
      krótkie,by rezygnować ze szczęścia.Ale to tylko moja opinia i nie
      wiem jak bym zachowała się,gdyby dotyczyło to mojego męża.
      • eve.liner Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 20.10.09, 22:59
        Przede wszystkim dziękuję że dotarliście do końca tej historii.
        Hiacynto: ale serce mojego brata to też jego dzieciaczki. Z drugiej
        jednak strony nie można tworzyć szczęśiwej rodziny, gdy rodzice się
        niekochają... Moje dzieci wyczuwają każde spięcie między mną i moim
        mężem. Jeżeli chodziłoby o mojego męża to gdybym wiedziała to
        kazałabym mu odejść. Dla mnie jednoznaczne byłoby to że przestał
        kochać mnie więc taki związek nie miałby sensu...
        Nie umiem jednak powiedzieć tego mojemu bratu.
        Myślę o tym co mi powiedział od tygodnia, nie śpię, martwię się o
        niego.
        • hiacynta333 Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 00:21
          Ja wiem jak to jest,gdy rodzice się rozwiodą.Chciałam,by ojciec
          wrócił,ale prawdę mówiąc było nam lepiej bez niego i ciągłych
          kłótni.Kochać dzieci,to także zapewnić im szczęśliwe i spokojne
          dzieciństwo.Tak czasem bywa,że miłość nie wytrzymuje próby
          czasu.Wtedy są dwa wyjścia,albo żyć dalej ze sobą i z dnia na dzień
          nienawidzić się coraz bardziej dla"dobra dzieci",lub się rozstać.
    • yoko0202 opowiem ci historię 21.10.09, 00:36
      Zaczyna się prawie identycznie jak Twoja, facet (mój przyjaciel z dzieciństwa),
      żona, dwójka dzieci, on ciągle w pracy, problemy finansowe, kłótnie, brak
      porozumienia, żona sprawiająca wrażenie damesy, która co prawda pracuje, ale na
      ciepłej posadce państwowej z marną pensyjką, gdzie z racji stażu robić już nic
      nie musi, cały dzień surfuje po necie i maluje paznokcie.
      I znajomy mi się zakochał, w sąsiadce, z wzajemnością. Sąsiadka miała z kolei
      trójkę dzieci, żeby nie było tak łatwo. Ale ponoć wspaniała, wyrozumiała,
      łagodna, do rany przyłóż, no po prostu kobieta jego życia. Przyjeżdżał do mnie,
      pił, płakał, nie wiedział co robić. Już z tą nową zaczynali planować wspólne
      zamieszkanie itp itd. - znajomy nieźle zarabiał, więc mogli kombinować, on już
      cały szczęśliwy, chciał dzieci brać ze sobą i zacząć nowe sielankowe życie.
      Miał wypadek samochodowy, przez wiele miesięcy nie mógł pracować, w końcu pracę
      stracił. Kasa się skończyła. Nowa miłość też jakoś dziwnie nagle wystygła,
      dziewczyna się wycofała.
      Dzisiaj, po wielu miesiącach, jakimś cudem okazuje się, że ta żona nie jest
      wcale taka wredna. Urządzają dom, zapraszają nas czasami na grilla, ogólnie
      uśmiechnięta rodzina, z planami na przyszłość.

      Reasumując, nie wszystko złoto, co się świeci, a żonę brata na pewno oceniasz
      jednak jednostronnie. Nie wiesz tak naprawdę co tam się
      dzieje w tym domu, nie znasz jej wersji wydarzeń, opinii i odczuć na temat ich
      wspólnego życia.
      Ja bym w ogóle nie udzielała w takiej sytuacji absolutnie żadnych rad,
      ewentualnie spróbowałabym go nakłonić do jakichś głębszych przemyśleń. Kryzysy w
      małżeństwach bywają, i to często - czy za każdym razem planuje odreagowywać za
      pomocą internetowej znajomości?
      • foxi-em Mam podobną sytuację z bratem 21.10.09, 02:45
        Eve.liner jesteś stronnicza i to bardzo. Jednak nie jest to z mojej
        strony zarzut. To Twój brat, czyją masztrzymać stronę. Wiesz to jak
        w tym kawale gdzie kobieta mówi do koleżanek:
        - moja córka ma cudownego męża, świetnie zarabia, zatrudnił pomoc
        domową by się nie przemęczała. Po pracy zięć uwielbia spędzać czas z
        dzieckiem, często jadają w eleganckich restauracjach. Moja córka ma
        dużo czasu dla siebie.
        -niestety mój syn już tak dobrze nie trafił. Musi harować cały
        dzień, by zarobić na sprzątaczkę bo mojej synowej się palcem w domu
        nie chce ruszyć. Jak wraca z pracy to jeszcze z dziećmi musi się
        bawić zamiast odpocząć. Wrednej synowej się gotować nie chce tylko
        by po knajpach latała. Siedzi i nic nie robi, czas marnuje na
        pierdoły!
        Zawsze na sprawy bliskich patrzymy subiektywnie. Wiem to, bo mam
        podobną sytuacje, nawet się zdziwiłam jak czytałam Twój post.
        Jednak nie mam odwagi i myślę że też prawa doradzać bratu "by
        poszedł za głosem serca". Niestety ten głos serca często okazuje się
        przelotnym zauroczeniem albo zwykłą fascynacją seksualną, która mija
        po romansie. Brat to też facet:) Jak ich związek będzie na prawdę
        nie do uratowania to brat sam podejmie odpowiednią decyzję.
        Ingerując bierzesz zbyt dużą odpowiedzialność.

        P.S. Skąd to negatywne nastawienie do pomocy domowej? Czemu w Polsce
        istnieje stereotyp, że jak kobieta nie pracuje a stać ich na pomoc
        domową to nie wolno jej zatrudniać. Dobrą panią domu i żoną można
        się czuć tylko przy szorowaniu podłóg i myciu okien?
        • eve.liner Re: Mam podobną sytuację z bratem 21.10.09, 09:15
          > P.S. Skąd to negatywne nastawienie do pomocy domowej? Czemu w Polsce
          > istnieje stereotyp, że jak kobieta nie pracuje a stać ich na pomoc
          > domową to nie wolno jej zatrudniać. Dobrą panią domu i żoną można
          > się czuć tylko przy szorowaniu podłóg i myciu okien?

          Nie negatywne :)
          Tylko oni tam mają dwa pokoje do ogarnięcia, teściowa na emeryturze, pomaga,
          więc tak się zastanowiłam, że może jednak trochę przesadza...
          Może i jestem stronnicza, nie wiem z czego to wynika, bo nie mam powodów by nie
          lubić bratowej, ona zawsze jest dla mnie miła i dla moich dzieci również.
          Związek brata zupełnie się nie układał od początku.
          My pochodzimy z tzw. normalnej, dobrze sytuowanej rodziny, rodzice oboje
          pracowali w firmie, u nas zawsze było tak, że jeśli jest problem to siadamy,
          rozmawiamy i wyjaśniamy sprawę, jeżeli chodzi o pieniądze to nie mieliśmy
          wszystkiego na zawołanie, nie wychodziliśmy z założenia że nam sę wszystko
          należy. Mamy z bratem jakieś wzorce. Natomiast bratowa pochodzi z zupełnie
          innego modelu rodziny: facet zarabia, nie interesuje się domem, kobieta zajmuje
          się dziećmi. Nie neguję takiego modelu, wszystko jest ok, dopóki obu stronom to
          pasuje.
          Kolejną rzeczą jest to, że ona decyduje np. o tym, że z pieniędzy zarobionych
          przez męża zafunduje rodzicom wakacje (3.000 zł). To chyba nie wymaga komentarza.

          Ale dość już o niej bo to do niczego nie prowadzi.

          P.S. Znajomość brata z tą kobietą to nie jest znajomość czysto internetowa. Mój
          brat bywa u nich w domu. Napisałam o GG bo tak im się najłatwiej kontaktować...
          • zawszemagda Re: Mam podobną sytuację z bratem 23.10.09, 19:46
            Kolejną rzeczą jest to, że ona decyduje np. o tym, że z pieniędzy zarobionych
            > przez męża zafunduje rodzicom wakacje (3.000 zł). To chyba nie wymaga komentarz
            > a.
            My pochodzimy z tzw. normalnej, dobrze sytuowanej rodziny, rodzice oboje
            > pracowali w firmie

            Widaż, że w rodzinie bratowei i niej samej przeszkadza Ci najbardziej ich
            pozycja społeczna, przecież ty z "normalnej, bo dobrze sytuowanej" rodziny
            pochodzisz....
          • zawszemagda Re: Mam podobną sytuację z bratem 23.10.09, 19:50
            I druga sprawa. Skoro twój brat tak dobrze zarabia i nie ma go przez 4 dni w
            tygodniu w domu, to powiedz mi, jak on chce tą żonę do pracy wysłać, żeby dzieci
            wychowywali dziadkowie? bo jeśli bratu ta praca odpowiada i nie chce jej
            zmienić, żeby być częściej w domu (wtedy może żonie byłoby łatwiej pójść do
            pracy), to nie widzę powodu, żeby żona zostawiała dzieci z dziadkami i szła do
            pracy, żeby dzieci już kompletnie rodziców nie widziały.
      • kobieta_na_pasach swietny przyklad! 21.10.09, 12:15
        troche jakby o mnie. w zyciu bywa roznie. skonczy sie zdrowie,
        skonczy sie kasa, a wtedy zostanie najlepszy przyjaciel - zona.
        ale wtedy wlasnie, ta znienawidzona, zdradzana, zaniedbywana zona,
        powinna sie na meza wypiac. ale, jesli to zrobi, to dopiero zacznie
        sie krytykowanie i wyzwiska! ze jak ona tak mogla, ona ja tak
        kochal,zaharowywal sie dla nie, a ona, kiedy przestal przynosic
        kase, zostawila go.
    • larenata Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 08:53
      Najlepiej zrobisz jak się nie będziesz wtrącać. Twój brat jest
      dorosły i da sobie radę. Najgorsze sa tzw. dobre rady:/
      To że w małżeństwie brata się nie układa, to nie tylko wina jego
      żony siedzącej u kosmetyczki. A jak sie uprawia seks, a dzieci się
      nie chce, to się stosuje antykoncepcję, a nie słucha "że dziś
      można".
      Nowa pani w życiu Twojego brata na pewno sprawia wrażenie cudownej,
      ale moze to tylko złudzenie: wiadomo nowe pociąga bardziej,zwłaszcza
      jak sytuacja odpowiednia :)
      • marzeka1 Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 09:06
        "Do tego wszystkiego ostatnio zwierzył mi się, że poznał kobietę,
        która go niesamowicie pociąga, jest dokładnie taka jak by chciał i
        to z taka osobą chciałby tworzyć rodzinę"- tyle że brat JUŻ ma rodzinę,
        dwukrotnie raczył zapłodnić tę niby okropną bratową, a pisanie, że drugi raz
        było jakby bez jego zgody, jest kuriozalne. Brat jest przede wszystkim
        niedojrzały,kobieta, z którą chce założyć nową rodzinę, jest mężatką, ma swoje
        dzieci. Pewnie jakoś logistycznie dałoby się to rozwiązać, ale znając życie
        wyglądałoby to tak: rozwodzą się oboje, zaczadzeni miłością, zamieszkują, brat
        płaci alimenty na 2 dzieci, a z nimi zamieszkują dzieci nowej żony, pani zaczyna
        się buntować, że płaci na tamte dzieci, bo kasy jest mniej.
        Rada: nie wtrącaj się, to życie brata.I nie wierzę, że tak to wygląda, znasz
        wszystko tylko z jednej strony.
    • stinefraexeter Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 09:57
      Eve.liner: powiedz bratu, że jest dorosły i że sam musi podjąć decyzje. W tym
      wieku powinno się już wiedzieć, że czasem wybory nie są oczywiste i nie da się
      mieć ciastka i zjeść ciastko.

      Nie ma niestety tak, że po jednej stronie jest tylko sielanka, a po drugiej
      stronie ponura otchłań.
    • mrsnice Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 10:35
      No nie. Nie bez kozery powtarzam, że największą wadą mojego męża
      jest jego siostra.
      Kobieto, zajmij się swoim życiem! Nie uzurpuj sobie prawa do
      mężczyzny, z którym jest inna kobieta.
      Tylko z zazdrości wylewa ci się ten żmiji jad. Założę się, że ty nie
      masz dzieci i ciebie mąż nie utrzymuje, nie masz za co "siedzieć
      ciągle u kosmetyczki i fryzjera" i po prostu krew cię zalewa.
      Jak to dobrze, że ja nie jestem siostrą żadnego brata!
      • eve.liner Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 10:50
        mrsnice napisała:

        > No nie. Nie bez kozery powtarzam, że największą wadą mojego męża
        > jest jego siostra.
        > Kobieto, zajmij się swoim życiem! Nie uzurpuj sobie prawa do
        > mężczyzny, z którym jest inna kobieta.
        > Tylko z zazdrości wylewa ci się ten żmiji jad. Założę się, że ty nie
        > masz dzieci i ciebie mąż nie utrzymuje, nie masz za co "siedzieć
        > ciągle u kosmetyczki i fryzjera" i po prostu krew cię zalewa.
        > Jak to dobrze, że ja nie jestem siostrą żadnego brata!

        Chyba napisałaś o sobie :)
        Ja mam dzieci, męża, pochodzę z dobrze sytuowanej rodziny, pracuję na własny
        rachunek, dochód mojej rodziny jest kilkakrotnie wyższy niż dochody mojego
        brata. Poza tym jestem szczęśliwa, i chciałabym, że mój brat też był. Jestem też
        kobietą zadbaną i nie mam kompleksów, bo pewnie zaraz mi to napiszesz. Musisz
        droga mrsnice wymyślić inny powód żeby mi dogryść.
        Nie chce sie wtrącać w życie mojego brata - tylko chcę mu POMÓC, skoro ON o tę
        pomoc poprosił!!!!

        • mrsnice Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 10:53
          ależ daleka jestem od dogryzania!
          Nie rozumiem tylko jak w życie małżeństwa może się wtrącać
          siostra??? Dle mnie siostra to coś takiego, dalszego niż koleżanka,
          no w sumie nikt.
          • eve.liner Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 10:59
            mrsnice napisała:

            > ależ daleka jestem od dogryzania!
            > Nie rozumiem tylko jak w życie małżeństwa może się wtrącać
            > siostra??? Dle mnie siostra to coś takiego, dalszego niż koleżanka,
            > no w sumie nikt.

            Nie powinnam Tobie tego tłumaczyć, bo ostatnie zdanie mnie przeraziło...
            W każdym razie my jesteśmy ze soba bardzo związani od zawsze, brat jest moim
            najlepszym przyjacielem i bardzo sobie ten dobry kontakt i tę bliskość cenię i
            cieszę się, że mamy siebie nawzajem. Nigdy nie powiedziałam mu tego co tutaj
            na[isałam o jego zonie - nigdy nie powiedziałm o niej złego słowa do kogokolwiek
            (oprócz forum). I skoro mi to powiedział a nie koledze ani nikomu innemu i skoro
            oczekiwał rady to
            • kobieta_na_pasach teraz wszystko jasne. to moze zyjcie razem? 21.10.09, 12:11
              eve.liner napisała:

              > mrsnice napisała:
              >
              > > ależ daleka jestem od dogryzania!
              > > Nie rozumiem tylko jak w życie małżeństwa może się wtrącać
              > > siostra??? Dle mnie siostra to coś takiego, dalszego niż
              koleżanka,
              > > no w sumie nikt.
              >
              > Nie powinnam Tobie tego tłumaczyć, bo ostatnie zdanie mnie
              przeraziło...
              > W każdym razie my jesteśmy ze soba bardzo związani od zawsze, brat
              jest moim
              > najlepszym przyjacielem i bardzo sobie ten dobry kontakt i tę
              bliskość cenię i
              > cieszę się, że mamy siebie nawzajem. Nigdy nie powiedziałam mu
              tego co tutaj
              > na[isałam o jego zonie - nigdy nie powiedziałm o niej złego słowa
              do kogokolwie
              > k
              > (oprócz forum). I skoro mi to powiedział a nie koledze ani nikomu
              innemu i skor
              > o
              > oczekiwał rady to
          • hermina26 Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 11:44
            mrsnice napisała:

            Dle mnie siostra to coś takiego, dalszego niż koleżanka,
            no w sumie nikt.

            Straszne masz kobieto pojęcie o rodzinie!
    • uleczka_k Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 10:58
      Nie wchodzi się między wódkę a zakąskę.
      A jeśli już, to bez świadków i pytania na forum o radę o opinię.
      • baba67 Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 11:31
        A nie pomyslalas ze oni mieszkaja z kims oszczedzajac duze pieniadze ktore
        inaczej poszlyby na kredyt lub wynajem i za to siedzenie na glowie tesciom sie
        naleza fundowane wakacje. Twoj brat moze byc dobrym biznesmenem ale nie ma
        jaj-zgodzil sie gniezdzic w dwoch pokojach z tesciami w nieskonczonosc? zgodzil
        sie na pomoc domowa do sprzatania tego mieszkania? Nic dziwnego ze tescie maja
        do niego pretensje , chca spokoju, a sie rodzinka gniezdzi. Widzisz swojego
        brata jaka niewinna ofiare jakichs chciwych harpii tymczasem on odwalil kawal
        roboty zeby sie w takiej sytuacji znalezc. jesli jestes dobrze sytuaowana mozesz
        chuba wspomoc brata finansowo w sprawie kredytu na mieszkanie...Niespecjalnie
        chetnie ? No wlasnie to nie pal sie do dawania dobrych rad.Moze facetowi jaja
        wreszcie urosna-niektorym to pozno przychodzi.Pytac sieostre czy sie rozwiesc,
        no prosze Cie...
        • eve.liner Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 11:55
          Po pierwsze dziwi mnie twoja zaciętość.
          Po drugie teściowie mają do niego pretensje o to, że ma taką pracę. Zmienić nie
          może i koniec. On już dawno chciał budować dom, ale jego żona nie zgodziła sie
          na wyprowadzkę od rodziców z róznych powodów. I nie chodzi o kasę, bo kasę na
          budowę domu ma i bez kredytu by się obyło.
          Teściom nie przeszkadza, ze oni miejszkają - wręcz są zadowoleni, w końcu mój
          brat opłaca im gaz i energię.Teściowie mieszkają na dole, mój brat na górze. Nie
          oceniaj mojego brata - nie znasz go.

          • baba67 Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 12:16
            No pewnie ze nie znam-skad niby mialabym znac? Masz do mnie pretensje ze tworze
            sobie obraz na podstawie tgo co sama napisalas?
            A obraz byl taki ze dwie rodziny gniezdza sie w dwoch pokojach i siedza tesciom
            na glowie. Jesli sa zamozni to chyba pomoc domowa nie jest problemem. I dalej
            uwazam ze jaj nie ma ten kto meczy sie w niewygodnym ukladzie a nie potrafi
            skutecznie zalatwiac swoich spraw rodzinnych bez pani serca na boku i troskliwej
            siostry przy boku. Nie jestem zacieta, coz za okreslenie. Jedynie logiczna.
          • jsolt Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 12:55
            eve.liner napisała:

            > Po pierwsze dziwi mnie twoja zaciętość.
            > Po drugie teściowie mają do niego pretensje o to, że ma taką pracę. Zmienić
            nie może i koniec. On już dawno chciał budować dom, ale jego żona nie zgodziła
            sie na wyprowadzkę od rodziców z róznych powodów. I nie chodzi o kasę, bo kasę
            na budowę domu ma i bez kredytu by się obyło. Teściom nie przeszkadza, ze oni
            miejszkają - wręcz są zadowoleni, w końcu mój brat opłaca im gaz i
            energię.Teściowie mieszkają na dole, mój brat na górze. Nie oceniaj mojego brata
            - nie znasz go.
            >
            wiedz co, nie znamy Twojego brata, nie znamy Ciebie, ale o pomoc prosisz, więc z
            ocenami (negatywnymi również) musisz się liczyć.
            przedstawiłaś nam w zasadzie obraz brata - totalnego pierdoły, który nie ma
            własnego zdania i któremu wredna żona i jej rodzice na głowę weszli, a on idzie
            do siostry pytać się co ma robić i czy się rozwieść... Jeżeli tak jest naprawdę,
            to sorry ale ty mu nie pomożesz, on musi sam ogarnąć swoje życie, bo następna
            baba też mu na głowę wejdzie.
          • zawszemagda Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 23.10.09, 20:08
            No właśnie, znamy tylko taki obraz twojego brata, jaki nam przedstawiłaś, jak
            już koleżanka wcześniej napisała. W związku z tym nie dziw się reakcjom
            forumowiczów. Skoro twojego brata nie ma przez 4 dni w tygodniu w domu, to może
            ta jego niedobra żona nie chciałaby siedzieć sama z dziećmi w domu/mieszkaniu,
            dlatego woli zostać u rodziców? masz pretensje, że twój brat płaci za gaz i
            energię u teściów? a płaci za wynajem? nie wydaje mi się. Wszystko takie podłe
            wokół, a on sam jeden biedny wżenił się w źle sytuowaną rodzinę, nie taką jak
            wasza! Aha, a tekst o tym, że wrobiła go w drugie dziecko, jest żenujący, może
            by przeszedł bez kąśliwych uwag, gdyby twój brat miał lat 15-18. A 30? NO
            LUDZIE, ŻENADA!!!
    • uprowadzona_agata Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 11:32
      Popieram większość i uważam, że nie powinnaś się wtrącać, nawet
      jeśli prosił Cię o to brat. Niech nie zrzuca na innych
      odpowiedzialności za swoje życie. Zresztą on wygląda na straszną
      ofiarę. Nie umie sobie poradzić z własną żoną, a jedyne wyjście
      widzi w związku z inną. Może niech spróbuje uratować jeszcze to
      istniejące małżeństwo. Skoro rozmowy nie skutkują, to niech sięgnie
      po inne metody, bo to, że pozwala żonie, by ta decydowała o ich
      pieniądzach (3 tys na wakacje dla jego teściów), to nie jest
      normalne. Jej się nie dziwię, dorwała ofiarę i z tego korzysta.
      Dziwi mnie natomiast jego postawa, bo wygląda na to, że on jej na to
      wszystko pozwala, a nie robi nic, żeby się postawić czy zmienić
      sytuację.
    • stokrotka_beauty Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 11:52
      ja bym mu powiedziala, zeby walczyl o swoje szczescie. w ty, zwiazku nie jest szczesliwy ani on, ani dzieci!! szczesliwa jest tylko zona! rozwodzac sie z nia sam bedzie szczesliwszy i da wiecej szczescia swoim dzieciom. pozdrawiam serdecznie.
    • tarantinka Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 11:57
      możesz go wysłuchać, życia za niego nie przeżyjesz. Jesli zaś chcesz
      mu pomóc to skup się jak poprawić jego relacje z żoną. Serio, każde
      inne rozwiązanie jest gorsze.
    • kobieta_na_pasach troskliwe siostrunie 21.10.09, 12:00
      jak mnie wkurza takie ingerowanie w zycie doroslych ludzi!
      to jest ich zycie i sie nie wtracaj. ale gratuluje takiej sztamy,
      jaka trzymacie z bratem. naprawde musi miec do ciebie zaufanie,jesli
      sie zwierzyl,ze ma romans. a gdzie kobieca lojalnosc?
      ja sie nie dziwie tej kobiecie,ze tak spedza czas. na pewno czuje
      sie bardzo samotna. mam podobna sytuacje, chociaz pracuje cale zycie
      zawodowo. ale moj maz tez wyjezdza ciagle na 3-4 dni i mam juz tego
      serdecznie dosc. tez mialam 2 lata temu info, ze podobno ma kogos,
      ale zaprzeczyl. moze powinnam zapytac jego siostrunie w takiej
      sytuacji? ona tez kiedys byla zdradzona przze swojego meza. taka
      tradycja w rodzinie. rodzinke jego odseparowalam , bo tez za duzo
      sie wtracala do naszego zycia.
      a dzieci? dzieci robi dwoje ludzi, chyba ze jest to in vitro.
    • kol.3 Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 17:54
      Brata i jego żonę dopadła rutyna. On tyra, ona zajmuje się domem i
      dziećmi. W dodatku oboje uwikłali się w mieszkanie z teściami, w którym
      pewnie nie ma zbyt wiele miejsca na intymność. Powinni się
      usamodzielnić, bratowa powinna się odpępowić.
      Brat zapatrzył się w jakąś panienkę, z którą znajomość byłaby może
      romantyczna, tyle że wcześniej czy później dopadnie ich taka sama
      rutyna jak w obecnym związku. Nowa znajomość nie jest żadnym wyjściem.
      Warto popracować nad obecnym związkiem. A brat powinien dorosnąć.
    • sabriel Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 18:40
      Brat jest dorosły, lepiej żebyś się nie wtrącała. Niech sam podejmie decyzje i
      sam ponosi jej konsekwencje.
      Ja się w sumie mu nie dziwię.Od początku źle sobie to poukładał.Najpierw ślub z
      powodu wpadki, potem mieszkanie z teściami, i jeszcze żona co to się jedynie
      dziećmi zajmuje,a do pracy nie pójdzie bo jej korona z głowy spadnie.Są niestety
      panie, którym facet potrzeby jest jedynie do zrobienia dzieciaka i jako bankomat.
      Jak brat jest wierzący to powinien dać szansę małżeństwu,ale i wprowadzić pewne
      zmiany-wyprowadzić się od teściów, pogonić małżowinę do roboty i więcej czasu
      poświęcać rodzinie.Jeśli kiedykolwiek kochał żonę to może na nowo odnajdzie tą
      miłość.
    • deodyma Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 21.10.09, 18:46
      ale na forum "emama" juz Ci babki odpowiedzialy.
      myslisz, ze tutaj odpowiedzi beda inne?
      nie wtracaj sie i tyle.
      brat rozumu nie ma?
    • lewania Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 22.10.09, 12:28
      nie wtracaj sie tylko i swoich opinii nie przedstawiaj bratu, bo jak
      wszystko kiepsko pojdzie to ty wlasnie bedziesz winna.

      O swoich problemach i rozterkach powinnien porozmawiac z zona i to
      jest jedyna rada jaka bym na Twoim miejscu dala. Przybiega i Tobie
      sie wywnetrznia ale zonie juz nic nie powie... Moze rozmowa wlasnie
      z nia duzo by mu dala.

      Jest dorosly wiec sam powinien podjac decyzje i byc potem za ta
      decyzje odpowiedzialny.
    • listekklonu Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 22.10.09, 12:51
      Na pewno jesteś jego siostrą? A nie przypadkiem tą "przyjaciółką" z GG? Bo coś
      mi ten twój list brzydko pachnie.
    • sueellen Najlepsze co możesz zrobić, to... 23.10.09, 20:36
      nie wtrącać się!

      Twój brat jest dorosły i sam powinien kierować swoim życiem. Nie radź mu ani w
      jedną ani w drugą stronę, co najwyżej wysłuchaj, pociesz, ale nie doradzaj którą
      drogę ma wybrać!
    • mrs.solis Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 23.10.09, 20:44
      Zaloze sie,ze gdyby bratowa pracowala i nie latala po kosmetyczkach
      i fryzjerach to napisalabys,ze dzieci i braciszek zaniedbani,bo
      kariera jej w glowie. Z pieknej zadbanaj dziewczyny przeobrazila sie
      w zaniedbana matke polke ,bo brakuje jej czasu na wizyte u fryzjera.
      Oj, oj jaki biedny i nieszczesliwy ten twoj brat. Zalozyl rodzine i
      juz mu sie znudzila zabawa w dom, wiec poszukal sobie nowych wrazen.
      Najlepiej mu poradz zeby zostawil ta niedobra rodzine,ktora go tylko
      unieszczesliwia i szukal szczescia z nowa pania. Jako ,ze ona nie ma
      dzieci bedzie mial realna szanse na splodzenie nowych lepszych
      dzieci,a nowa zona napewno okaze sie inna niz pierwsza. Nie bedzie
      wydawac kasy na fryzjera ani kosmetyczki,bedzie zapierdzielac na
      etacie,a po robocie z usmiechem na twarzy ugotuje obiadek,pomyje
      gary,pozniej wypierze bratu gacie,a wieczorem z jeszcze wiekszym
      zapalem nadstawi mu dupy i po wszystkim przed jego zasnieciem
      podrapka go po pleckach.
    • annjen Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 23.10.09, 20:52
      ja jestem przekonana, że należy walczyć o własne szczęście. jeśli się bardzo
      chce, to wszystko można. sama jestem dla moich koleżanek dowodem na to, że zły
      los można odmienić, a miałam nieco podobną sytuację do Twojego brata:)
    • mrsnice Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 23.10.09, 21:39
      Taki ten twój brat biedaczek. Zrobił dwoje dzieci i nie potrafi im
      nawet zapewnić dachu nad głową. Muszą to za niego robić jego
      teściowie! Przygarnęli jego pod dach, dali mieszkanie jego dzieciom
      i JEMU. A on nie umie się znależć pośród plebsu, bo jego rodzina tak
      dobrze sytuowana. Sisotra ma status dużo powyżej średniej (tak
      wynika z postu), rodzice też dobrze sytuowani, o on poszedł na dwa
      pokoje z rodziną żony! No tragedia dla chłopczyka! To ja myślę, że
      skoro siostra taka dobra, to powinna bratu kupić jakieś sto metrów,
      bo brat tak się gniecie, w dysfunkcjonalnej rodzinie.
      Myślę, że dobra siostra tak powinna zrobić.
      • baba67 Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 24.10.09, 14:04
        No nie bidok zamozny ma na chate i na parterze domu mieszkaja...tyle ze nowych
        wrazen mu sie zachcialo. A siostra jest wcieleniem najwiekszego subiektywizmy z
        jakim sie tu zetknalam-tesciowie wredni, bratowa pinda pasozytka tylko brat
        zapracowany i szlachetny no i jaki meski nic dziwnego ze sobie pania na boku
        przygruchal...
    • li_lah Re: Brat i jego szanse na szczęście.Trudne i dług 24.10.09, 16:19
      żona na pół etatu do pracy, brat odciążony pracą może sie zająć dziećmi to moze
      żona odzyska równowagę psychiczną. przy dzieciach bywa różnie...
      braciszek zamiast myslec o dupc.ingu na boku i bezmyslnym plodzeniu kolejnych
      dzieci niech sie zajmie rodziną i weźmie odpowiedzialność za to, co narobił.
      taaaak żona taka zła bo to bo tamto. nie pracuje nic nie robi.. a ty w ogole
      wiesz co to znaczy praca przy malym dziecku? kto niby ma tych dzieci pilnować?
      np tego ktore sie niedawno urodzilo? samo sie nakarmi, przewinie ? glupia
      dziewczyno....
Pełna wersja