eve.liner
20.10.09, 22:16
Witajcie,
nie bardzo wiem czy na dobre forum trafiłam, ale w zasadzie muszę
się wygadać.
Nie chodzi tu o mnie, ale o mojego brata.....
Brat ma 30 lat, żonę z którą ma dwoje dzieci (jedno - wpadka,
dlatego się ożenił, choć podobno ją kochał, ale moim zdaniem był po
prostu zauroczony, drugie - też trochę poza jego decyzją) i widać że
nie jest z nią do końca szczęśliwy, no ale sa dzieci. To próżna
kobieta, która nigdy nie pracowała "bo przecież ma męża", mieszkają
z jej rodzicami, bo ona "nie pójdzie tam gdzie on chce mieszkać",
cały dzień zajmuje się dziećmi, koleżankami oraz wypadami do
fryzjera/kosmetyczki/sklepów. Nie jest to stronniczość z mojej
strony choć na to pewnie wygląda, to są fakty. Ona traktuje go jak
bankomat, on haruje jak wół, ciągle jest w rozjazdach (prowadzi
firmę, sprowadza towar z austrii i w zasadzie jest tam ok. 4 dni w
tygodniu). Widać, że przytłacza go sytuacja, bardzo kocha swoje
dzieci ale źle się czuje w tamtym domu, bo jest w nim źle
traktowany, teściowie mają pretensje że go nie ma, a tak naprawdę to
on utrzymuje ich dom w większości. Rozwód wisiał już kilka razy w
powietrzu, no ale teraz jest drugie dziecko i na razie odpuścił.
Do tego wszystkiego ostatnio zwierzył mi się, że poznał kobietę,
która go niesamowicie pociąga, jest dokładnie taka jak by chciał i
to z taka osobą chciałby tworzyć rodzinę. Znają się niecały rok,
rozmawiają ze sobą często na gg. Nigdy do niczego nie doszło, ale
mówi, że trudno mu zapanować nad sobą jak ją widzi. Śmieszne to
może, bo brat nie ma 15 lat...
Niestety, ona ma męża... I tu kolejny klops. Znam tę osobę i wiem,
że jej też się nieukłada z mężem z różnych powodów, ale męża obecnie
ma. Wiem też, że mój brat jest dla niej kimś szczególnym, chociaż
nigdy nie rozmawiałam z nią o tym wprost, po prostu boimy się obie
tematu.
Kolejna sprawa to to, że dla nich obojga liczy się wiara...
Widzę jak się męczą oboje i nie umiem im pomóc...
Jak myślicie, co powiedzieć bratu?
Wiem, powinnam mu powiedzieć, żeby o niej zapomniał, bo ma rodzinę i
na niej się skupił. Tylko ta rodzina nie jest dla niego źródłem
szczęścia. A ja bym chciała być szczęśliwy...
Co robić, jak pomóc, co poradzić, żeby nie było tak smutno...?
Mój brat nigdy nie był wylewny, ale łzy mężczyzny i to tak mi
bliskiego przeraziły mnie....
Pomożcie...