mamba8
22.10.09, 19:12
On grafik komputerowy, raczej spokojny aż do przesady.
Wieczór, on i ona nie widzieli się miesiąc czasu, świeczki
przytulanie no i kładą się spać. Wtuleni śmieją się z głupot no i on
się zabiera do rzeczy zadowalając ją i tylko ją. Nie wchodzi w nią
mimo że ona go do tego zachęca, a widać u niego stan podniecenia
podobny. Kiedy już następny raz i ona się nim zajmuje wchodzi na
niego a on się pyta spokojnie co ty robisz? Ona przez chwile myśli
że to zabawa i coś tam mu odpowiada.
Później po paru sekundach ona wpada na to, że nie założyli nic i
wyskakuje do szafki nocnej. A tam......tam nie ma tej jednej gumki,
która została tam po ostatnim razie. Ona go pyta spokjnie się
śmiejąc gdzie ona jest. On odpowiada króko i stanowczo, że jej nie
ma. Ona pyta się no ale gdzie jest. On mówi to są jego prywatne
sprawy i nie musi jej o nich opowiadać. Pomimo tego że ona stara się
rozumieć, on się denerwuje i jej mówi że już jej przecież
odpowiedział (nic nie mówiąc) i zaczyna z inwektywami kiedy ona
wychodzi do łazienki się umyć z jakiegoś obrzydzenia, że ona chyba
ma coś nie tak z głową.
Ponieważ nie ma jak późno wrócić w tym stanie, śpi daleko obok a
raczej udaje. A on nie śpi, wierci się praktycznie pół nocy serce mu
łomocze, czule ją przykrywa i tuli. Rankiem kiedy ona wychodzi bez
słowa nie zatrzymuje jej...a zatrzymałby gdyby był niewinny prawda?
Na 100% zdrada prawda?