jego wytlumaczenie to...inna kultura i obyczaje

IP: *.ny5030.east.verizon.net 16.01.04, 16:31
Moj chlopak (od ponad 3 lat), nie koniecznie najprzystojniejszy, jest po
prostu adorowany przez inne dziewczyny. Wie jak z kobieta zagadac, jak
kokietowac itd i twierdzi,ze nie czyni tego specjalnie, ze jest to dla niego
wrecz naturalne i normalne dla jego "kultury" (pochodzi z kraju
srodziemnomorskiego). To jest jego wyttlumaczenie. Nadal "przyciaga do
siebie " kobiety mimo,ze wie ze to mnie rani i denerwuje. Jedziemy np dzis
meterem do pracy rano obydwoje na pol zaspani, jakas kobieta sie usmiechnela
do niego w metrze-a on do niej. Ja siedze tuz obok nie go. Jak zwrocilam mu
uwage, to stwierdzil,ze nie mam podstaw do obrazy. Ja sie nie usmiecham do
kazdego faceta, ktory do mnie pusci oczko czy zagada. Gdybym odwdzieczyla
sie usmiechem-to zachecilo by nieznajomego do rozmowy (czyz nie mam racji?).
Tak sie niewinnie zwykle wszystko zaczyna. Ale nie myslcie ,ze sytuacja w
metrze mnie tak zdenerwowala. Nie. Problem w tym,ze takie rzeczy dzieja sie
non stop. Pracuje jako barmanka, moj facet siedzi ze mna cala zmiane w barze
i w miedzyczasie "przypadkowo" poznaje inne laski. Inna laska wg
niego "przypadkowo" chwycila go za udo, czy wpadla na niego na prostej
drodze na moich oczach!!!! On nie potrafi pojsc do baru i zapoznac sie z
facetami - nie -zawsze zawiera nowe znajomsci z dziewczynami. Twierdzi,ze
nie potrafi z facetami znalesc wspolnego jezyka. Nawet jego szefowa (z ktora
sa na stopie kolezenskiej)mowi do niego niewinnie "kochanie" i dzwoni po
porade w srodku nocy. W zasadzie z jego grona znajomych -to znam zaledwie
kilku kolegow-reszta-to kolezanki. Kolezanki, ktore zawsze maja jakis
problem, i tylko on jest w stanie im pomoc. Moj chlopak - kocham go -
wiem,ze nie zdradza, ale jego zachowanie mnie na prawde denerwuje i zlosci.
Czy nie moze mnie zrozumiec? I przynajmniej kiedy jestem w jego poblizu-
zachowywac sie normalnie? Wydaje mi sie ze az tak duzo nie wymagam. Boje sie
jak bedzie kiedys w przyszlosci. Nie chce sie martwic za kazdym razem jak
wyjdzie do baru-ze jakas nowa laska go zauroczy. Nie wiem co robic. Nie
jestem idealna, ale jesli chodzi o sprawy szacunku i szczerosci i
odpowiedniego zachowania (jakie przystalo na osobe zwiazana od 3 lat) - nie
mam nic sobie do narzucenia. Co myslicie? co robic?
Rozmowa nie pomaga. Moje lzy i zlosc tez nie :-(
    • Gość: AniaWarszawa Re: jego wytlumaczenie to...inna kultura i obycza IP: *.acn.pl 16.01.04, 17:02
      Gość portalu: ja napisał(a):

      I przynajmniej kiedy jestem w jego poblizu- zachowywac sie normalnie? Wydaje mi
      sie ze az tak duzo nie wymagam.

      A ja dużo bardziej martwiłabym się,gdyby mój facet przy mnie nawet nie obejrzał
      się za ładną dziewczyną a gdy jest sam uśmiechał się do wszystkich dziewczyn
      wokół.Bo to oznaczałoby,że z czymś się ukrywa a wobec mnie nie jest szczery.
      A że południowcy to typ facetów "wiecznie uśmiechniętych" to już inna
      sprawa.Rzeczywiście we Włoszech,Hiszpanii czy Chorwacji każda dziewczyna może
      usłyszeć "bella" i liczyć na gorący uśmiech.Bo to dla nich
      rzeczywiście "naturalne".Dlatego nie martw się :-)
      • Gość: ja Re: jego wytlumaczenie to...inna kultura i obycza IP: *.ny5030.east.verizon.net 16.01.04, 17:15
        z czy uwazasz ze to normalne ze facet ma wiecej kolezanek niz kolegow? CZY TO
        NORMALNE< ZE NIE POTRAFI ZAWIERAC MESKICH ZNAJOMOSCI ( TAK JAKBY FACECI DLA
        NIEGO NIE ISTNIELI)?postaraj sie postawic w mojej sytuacji, jakbys sie czula?
        dzieki
        • staua Re: jego wytlumaczenie to...inna kultura i obycza 16.01.04, 17:19
          Jesli Cie to pocieszy, to u mnie jest tak samo. I jest to moj maz (co jest
          powodem do zazdrosci dla wszystkich tych kobiet :-)). A wiem, ze nie posunie
          sie nigdy za daleko...a o to przeciez chodzi. Jesli majac tyle mozliwosci jest
          z Toba, to cos w tym musi byc, prawda?
      • vaporetto Re: jego wytlumaczenie to...inna kultura i obycza 16.01.04, 17:25
        Latwó Ci teoretyzować na temat cudzej sytuacji. Wyobraź sobie,że tak zachowuje
        się Twój chłopak.
        • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: jego wytlumaczenie to...inna kultura i obycza 16.01.04, 19:10
          vaporetto napisała:

          > Latwó Ci teoretyzować na temat cudzej sytuacji. Wyobraź sobie,że tak
          zachowuje
          > się Twój chłopak.

          uogólniłam temat. Nie zauważyłeś/łaś ???
          • vaporetto Re: jego wytlumaczenie to...inna kultura i obycza 28.01.04, 16:16
            To ja też uogólnię- wydaje mi się,że w życiu poza kulturą narodową przydaje się
            jeszcze tak zwana kultura osobista, do której kanonu nie zalicza się podrywanie
            innych kobiet w obecności swojej dziewczyny. Nie uważasz ?
            • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: jego wytlumaczenie to...inna kultura i obycza 28.01.04, 19:19
              vaporetto napisała:

              >
              kultura osobista, do której kanonu nie zalicza się podrywanie
              >
              > innych kobiet w obecności swojej dziewczyny.
              * * * *
              odp.: A podrywał ??
              No jasne, że lepiej robić to bez obecności osobistej/SWOJEJ dziewczyny.
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: jego wytlumaczenie to...inna kultura i obycza 16.01.04, 17:23
      Gość portalu: ja napisał(a):

      obydwoje na pol zaspani, jakas kobieta sie usmiechnela
      > do niego w metrze-a on do niej......itd, itd.......

      najbardziej mnie zadzwilo, ze bedąc na_wpól zaspana jednak jakoś zauważyłaś, że
      JAKAŚ KOBIETA sie do niego uśmiechnęła a( co gorsze ) i ON do niej.
      Ale było_by cudnie, gdyby i w naszej kulturze i w naszych obyczajach ludzie zac
      zęli sie do siebie uśmiechać i nawet zagadywać.... własnie w tak anonimowych
      sytuacjach, jakie kreuje jazda metrem ( a nie trwa dłużej niż 20 min. tu i
      teraz ). Mieszkalam wiele lat w Skandynawii a tam także inna kultura i inne
      obyczaje ( pólnocnomorskie ).
      Zawsze mnie zachwycała i do dziś mile wspominam właśnie takie, niezobowiązujące
      wymiany błachych poglądów- np. o pogodzie i wymianę niezobowiązujących
      uśmiechów...np. na temat jakiejś sytuacji, która właśnie się dzieje...
      No- cóż inna kultura, inne obyczaje.
      U nas to raczej - niestety !! nie grozi. My juz pozostaniemy przy naszej
      kulturze i naszych oby_czajach.:(((((((
      • Gość: baba Re: jego wytlumaczenie to...inna kultura i obycza IP: *.acn.waw.pl 16.01.04, 17:46


        My rzeczywiscie jestesmy malo otwarci na takie przypadkowe objawy zyczliwosci
        i wymiany zdan.Nie trzeba dlugo byc za granica, zeby to zauwazyc.
        Rozumiem, ze to troche trudno zaakceptowac osobie wychowanej w innej kulturze.
        Mysle, ze gdybyscie byli w jego kraju, gdzie wszyscy sie zachowuja
        podobnie,szybko zachowanie chlopaka przestaloby Cie draznic.
        Ty sie po prostu boisz, ze taka Polka wezmie jego otwartosc za szczere
        zainteresowanie i Ty w jej oczach bedziesz wygladala jak slepa frajerka u boku
        don juana.
        Inna sprawa jest Twoja obawa, ze chlopak sie naprawde podoba, bo ma w sobie
        COS. Ufasz mu, ale czlowiek jest tylko czlowiekiem., "wytrzymalosc materialu"
        jest ograniczona- 100 razy moze go nie ruszyc, ale 101 raz zadziala.
        Doskonale Cie rozumiem, bo podobne obawy miala moja kuzynka, ktora wyszla za
        maz za chlopaka znaczaco od niej atrakcyjniejszego (ona tez niebrzydka, ale on
        powalal uroda), a chlopak do niej przywiazany i sklonnosci do panienek
        nieposiadajacy. Troche przeszlo o tyle, ze napalone kobitki juz go tak nie
        atakuja, a i ona przywykla.
        Zadaj sobie pytanie, czy gra jest warta swieczki ( Twoich nerwow). Jesli tak,
        to pojdzcie na jakies kompromisy- to nie jest dobry objaw, ze on nie liczy sie
        z Twoimi odczuciami ( moze lubi, kiedy jestes zazdrosna ?).Dlaczego nie dociera
        do niego, ze w naszej kulturze on swoim zachowaniem Cie upokarza i osmiesza ?
        Moze to nie do pojecia ..
        Trzymaj sie cieplo, pozdrawiam
    • Gość: ja Re: jego wytlumaczenie to...inna kultura i obycza IP: *.ny5030.east.verizon.net 16.01.04, 17:34
      ok. uwazacie,ze nie powinnam narzekac( "bo nie posuwa sie dalej"). w takim
      razie on nie powinien sie burzyc jak ja zaczne sie zachowywac tak jak on:
      zagadywac nieznajomych facetow, otrzymywac od nich telefony, zwracac na siebie
      uwage itd. (szczerze, to nie mam ochoty na taka gre/zabawe-bo nie lezy to w
      mojej naturze).zgadza sie? z tym,ze ja nadal bede sie czula nieswojo z jego
      zachowaniem. czy nie jestem dla niego wystarczjaca jesli szuka tematow do
      rozmowy itd u innych dziewczyn i tylko dziewczyn? a co z chlopakami? czy to
      normalne ze nie ma przyjacoil-chlopakow? postawcie sie w mojej sytuacji. mnie
      to boli.
      • staua Re: jego wytlumaczenie to...inna kultura i obycza 16.01.04, 17:52
        Wlasnie...moj sie nie burzy (a zyjemy w kraju, gdzie usmiechaja sie wszyscy do
        wszystkich). Ale jesli Ci to nie odpowiada, to nie zachowuj sie jak on.
        Naprawde, ja bym nie robila tragedii. Moj maz ma glownie kolezanki, z facetami
        tylko gra w racketball. I jest OK. I zwiazek z inna kultura to ma, wierz mi, to
        nie wymowka.
    • envi Re: jego wytlumaczenie to...inna kultura i obycza 16.01.04, 19:29
      ja bym chyba zagryzla z zazdrośći:))a tak serio,to uważam że adorowanie innych
      kobiet,w mojej obecności na dodatek, jest bezczelnym chamstwem.to ja jestem z
      moim facetem,mnie ma okazywać zainteresowanie i mnie ma adorować,w końcu
      zajmuję 1 miejsce. nie musze tego na szczescie tlumaczyc mojej polowce.on tez
      bylby zazdrosny gdybym zaczela flirtowac z innymi.ja nie robie tego,bo wiem
      jakie to ponizajace, to tak jakbym nie liczyla sie z jego uczuciami i pozwalala
      na ingerencje w nasza intymnosc.
      ja nawet jesli facet by mnie nie zdradzal a tylko adorowal inne nie
      wytrzymalabym,a na pewno noe 3 lat.mam jakies granice wlasnej wartosci i
      stawiam odpowiednie wymagania.zreszta nie sa one jakies wygorowane-przeciez to
      najnormalniejsze na swiecie!
    • ilecka Re: jego wytlumaczenie to...inna kultura i obycza 16.01.04, 23:24
      ja powiem tyle:
      moj chlopak jest wlochem, mieszkamy we wloszech, bardzo sie kochamy, wiem ze on
      jest zakochany po uszy, nigdy do nikogo sie nie usmiechnal na ulicy(mam na
      mysli dziewczyny), no bo po co? moim zdaniem taki usmiech oznacza
      zainteresowanie. pamietam jak jeszcze bylam single usmiechalam sie do typkow
      ktorzy sie do mnie usmiechali, bo po prostu mialam ochote odwzajemnic usmiech.
      a usmiechalam sie do tych ktorzy mi sie podobali. teraz nie ma mowy o zadnych
      usmiechach. po co ja mam sie usmiechac do jakiegos faceta ktory przechodzi, i
      np rozbiera mnie w myslach?:) bez przesady. jestem osoba pogodna, moj chlopak
      tez. jezeli ktos do nas zagada to jestesmy bardzo mili, no chyba ze widac ze to
      podryw, to splawiamy od razu.
      takze wydaje mi sie dziwne zachowanie twojego chlopaka. moze on po prostu chce
      miec wiele adoratorek? tzn ma dziewczyne - ciebie, ale oprocz tego chce sie
      podobac innym... szczerze mowiac nie wiem co poradzic. jezeli rozmowa nie
      pomaga, to ja nie wiem
      w kazdym razie zycze rozwiazania problemu:)
      iwona
    • Gość: FredNY Mam nadziejee ze dostaniesz..... IP: *.dialsprint.net 17.01.04, 00:08
      niezly wycisk od tego latino kochasia polskasuko
      • staua Re: Mam nadziejee ze dostaniesz..... 17.01.04, 00:44
        Ale grzeczny jestes, nie ma co!
        • ona_au Re: Mam nadziejee ze dostaniesz..... 17.01.04, 00:55
          ale czy usmiech musi zaraz oznaczac inencje lozkowe??? Gdy bylam w POlsce, to
          mezczyzni o malo nie padli z wrazenia ze sie usmiechalam do nich. Ludzie mowili
          mi ze to niezwykla kombinacja : uroda+ usmiechniete buzia. Byli super uprzejmi
          w sklepach, czesto mowili: nic Pani nie placi, za jeden Pani usmiech zrobie
          wszystko. Na tym sie konczylo. Bez zadnych podtekstow i nagabywania. Musieli
          straznie byc wyglodniali co do usmiechu POlek w Polsce. Zauwazylam ze im
          ladniejsza Polka tym bardzi wyniosla i ponura. Bleeeeeeeee

          Tu gdzie mieszkam kobiety i wogole ludzie ciagle sie usmiechaja.
Pełna wersja