emigrantka2000
28.10.09, 22:48
Witajcie, jakis czas temu rozpoczelam nauke w szkole w USA-w klasie
jestem jedyna "obca".Co mnie ogromnie zaskoczylo(nie dostrzeglam
tego zjawiska- az tak nasilonego w Polsce),mianowicie chodzi mi o
dwulicowosc,nielojalnosc( powtarzanie wszystkiego jak papuga,nawet w
sytuacji kiedy wyraznie powiedziano"zachowaj to dla
siebie",obrabianie tylka nieobecnym-i to w bardzo niekulturalny
sposob,wysmiewanie,wysmie wanie i jeszcze raz wysmiewanie) a pozniej
zawisc.I ta ich nieszczerosc,mamy w klasie dziewczyne,jest wyjatkowo
nieurodziwa,ale jest naprawde sympatyczna osoba-a te tylko: ale masz
sliczne wlosy(jest akurat zupelnie odwrotnie),ale masz super wciecie
w pasie(dziewczyna niestety nie ma wogole tali-ma nadwage) itd...to
jest przykre...zauwazylam to w roznych srodowiskach mlodych ludzi na
przelomie kilku lat ,niestety,nie byl to moj pierwszy
raz.Wyciagnelam takie wnioski: ze jezeli ktos nam prawi(tam) jakis
komplement "to akurat to, co mamy chwalone" mija sie z prawda o
180%.Pozatym wychowane sa "bez stresowo",maja ogromne mniemanie o
sobie-kazda z nich,dla nich czyms normalnym jest spoznic sie na
lekcje,a jak juz sie pojawi to najpierw wyciaga sobie torbe z KFC
albo innej restauracji i konsumuje przez nastepna godzine.Nie maja
zadnej samo-kontroli,dyscypliny,choci az na pierwszy rzut oka wydaja
sie naprawde sympatycznymi kolezankami.No i glowny temat rozmowy:co
dzisiaj zjemy na lunch
A jakie Wy macie doswiadczenia?